<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Porady 1 - Trading For a Living</title>
	<atom:link href="https://www.tradingforaliving.pl/category/porady/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.tradingforaliving.pl/category/porady/</link>
	<description>Najlepszy blog o inwestowaniu na giełdzie</description>
	<lastBuildDate>Wed, 14 Jan 2026 20:51:45 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.4.3</generator>

<image>
	<url>https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2024/02/cropped-t_sybmol_2-32x32.png</url>
	<title>Porady 1 - Trading For a Living</title>
	<link>https://www.tradingforaliving.pl/category/porady/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Kiedy sprzedawać akcje – sztuka realizowania zysków w odpowiednim momencie (która nikomu się nie udaje)</title>
		<link>https://www.tradingforaliving.pl/kiedy-sprzedawac-akcje/</link>
					<comments>https://www.tradingforaliving.pl/kiedy-sprzedawac-akcje/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Tomasz Trela]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 14 Jan 2025 13:07:05 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Porady]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.tradingforaliving.pl/?p=9055</guid>

					<description><![CDATA[<p>To nie moment zakupu, ale sprzedaży decyduje o tym, czy osiągniemy zysk czy stratę. Jednak decyzja o sprzedaży akcji jest jedną z najtrudniejszych, z jakimi mierzy się inwestor. Ręka w górę, jeśli komuś regularnie udaje się sprzedawać akcje w idealnym momencie – na samym szczycie, bez późniejszego żalu. Nie widzę tłumu. Nie mogę&#160;widzieć, bo taki [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/kiedy-sprzedawac-akcje/">Kiedy sprzedawać akcje – sztuka realizowania zysków w odpowiednim momencie (która nikomu się nie udaje)</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p><strong>To nie moment zakupu, ale sprzedaży decyduje o tym, czy osiągniemy zysk czy stratę. Jednak decyzja o sprzedaży akcji jest jedną z najtrudniejszych, z jakimi mierzy się inwestor. Ręka w górę, jeśli komuś regularnie udaje się sprzedawać akcje w idealnym momencie – na samym szczycie, bez późniejszego żalu. Nie widzę tłumu. Nie mogę&nbsp;widzieć, bo taki ideał jest nieosiągalny. Istnieją jednak strategie i wskaźniki, które pomagają lepiej określić korzystny moment sprzedaży, zamiast zdawać się na czysty przypadek.</strong></p>



<p>Zanim omówimy, jak podejmować najlepsze możliwe decyzje dotyczące sprzedaży akcji z portfela, przedstawię kilka argumentów, które pokazują, dlaczego znalezienie jednego całkowicie idealnego momentu w praktyce jest niemożliwe i dlaczego zbytnie skupianie się na tym może przynieść więcej szkody niż pożytku.</p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h1 class="wp-block-heading">Dlaczego tak trudno sprzedać akcje w dobrym momencie?</h1>



<p>Oczekiwanie idealnego momentu na sprzedaż akcji opiera się na nieprawdziwym założeniu, które niemal graniczy z błędem logicznym. To oczekiwanie zakłada bowiem, że rynek jest statyczny; podczas gdy rzeczywistość giełdowa zmienia się dynamicznie z sekundy na sekundę.</p>



<p>Każda nowa rekomendacja analityków, aktualizacja ratingu, rewizja ceny docelowej czy rewizja prognoz zysków, każda informacja płynąca ze spółki, komentarz ekspercki, publikacja danych finansowych, decyzja banku centralnego czy działania regulatorów – wszystko to sprawia, że otoczenie inwestycyjne ewoluuje z minuty na minutę, stale zmieniając kontekst, w którym przychodzi nam oceniać podjęte przez nas decyzje.</p>



<p>Decyzja o sprzedaży akcji, która mogła wydawać się idealna jeszcze dwa dni temu, w świetle informacji czy danych, które pojawiły się dzisiaj, może okazać się fatalna.</p>



<p>Nawet zresztą, jeśli patrząc wstecz okazałoby się, że sprzedaliśmy akcje na absolutnym szczycie (co jest niezwykle mało prawdopodobne, bo taki moment zdarza się tylko raz w roku, a nasze szanse na jego trafienie wynoszą zaledwie 1:252 – tyle dni handlowych ma giełda w USA), to i tak mogłoby się okazać, że nie była to decyzja optymalna. Dlaczego?</p>



<p>Ponieważ gdybyśmy sprzedali nieco wcześniej, jeszcze przed osiągnięciem szczytu, i zainwestowali ten kapitał w inne akcje, to taka alternatywna inwestycja mogłaby przynieść znacznie wyższy zysk. Z tej perspektywy nawet trzymanie spółki i sprzedanie jej dopiero na samym szczycie nie byłoby więc optymalną&nbsp;decyzją.</p>



<p>Problemów z wybieraniem idealnego momentu sprzedaży jest więcej, ale większość z nich można podzielić&nbsp;na trzy kategorie.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Trzy powody, przez które nie znajdziemy idealnego czasu na sprzedaż</h2>



<ol>
<li><strong>Nieprzewidywalność rynku</strong> – giełda jest złożonym systemem zależnym od niezliczonych zmiennych. Próba “wstrzelenia się” w idealny momencie zakłada, że możemy dokładnie przewidzieć przyszłe zachowania rynku, co jest sprzeczne z jego naturą. Z dzisiejszej perspektywy nie jesteśmy w stanie określić, czy ten moment jest idealny czy też&nbsp;nie – o tym, dowiemy się dopiero w przyszłości, której z definicji nie jesteśmy w stanie przewidzieć.</li>



<li><strong>Błąd retrospekcji </strong>–&nbsp;analizując historyczne zachowanie się kursów akcji z perspektywy czasu często wydaje nam się, że idealny moment na sprzedaż był oczywisty w przeszłości, ale to iluzja wynikająca z patrzenia wstecz. Wytypowanie takiego momentu w czasie rzeczywistym jest praktycznie niemożliwe.</li>



<li><strong>Nieistniejąca zero-jedynkowość</strong> – Zakładanie, że istnieje jeden “idealny” moment na sprzedaż, pomija możliwość istnienia wielu innych równoległych dobrych decyzji, które będą porównywalnie efektywne i zyskowne. Rzeczywistość inwestycyjna to raczej spektrum decyzji o różnym stopniu trafności, a nie absolutny idealny punkt, który jako jedyny gwarantuje sukces.</li>
</ol>



<p>Dlaczego o tym wszystkim mówię, zamiast od razu pokazać kilka gotowych wskaźników? Amerykanie często używają określenia “paralysis by analysis,” które opisuje sytuację, w której nadmierne skupienie na analizowaniu argumentów za i przeciw, ciągłe zwlekanie i dążenie do perfekcji prowadzą do tego, że finalnie nie podejmujemy żadnej decyzji.</p>



<p>Tymczasem brak decyzji jest o wiele gorszy niż podjęcie decyzji nieoptymalnej – bo nie posuwa nas do przodu i nie dostarcza żadnego feedbacku.</p>



<p>Akcje prędzej czy później trzeba będzie sprzedać, a decyzję o odpowiednim momencie należy podjąć. Warto jednak zrobić to w sposób bardziej przemyślany niż losowy – co, na szczęście, jest jak najbardziej możliwe.</p>



<p>Zestaw wskaźników czy kryteriów, które mogą nam w tym pomóc, będzie różnił się w zależności od naszej strategii inwestycyjnej oraz horyzontu czasowego, na jaki inwestujemy.</p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h1 class="wp-block-heading">Inwestowanie długoterminowe vs. spekulacja</h1>



<p>Mówi się, że największe katastrofy spotykają portfel&nbsp;wtedy, kiedy inwestorzy zaczynają zachowywać się&nbsp;jak spekulanci, a spekulanci zaczynają myśleć, że są inwestorami. Kluczem do budowy każdego systemu, każdej strategii inwestycyjnej jest więc odpowiedzenie sobie na pytanie – kim jestem, <a href="https://www.tradingforaliving.pl/trading-czy-inwestowanie-jaka-jest-wlasciwa-droga/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">inwestorem czy spekulantem</a>?</p>



<p>To istotne, bo od odpowiedzi będzie zależał dobór zestawów wskaźników pomagających podjąć decyzję o tym, kiedy sprzedawać akcje. A więc kim jesteś? Długoterminowym inwestorem czy spekulantem?</p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h2 class="wp-block-heading">Jestem inwestorem</h2>



<p>Powinieneś sprzedawać akcje tylko wtedy, gdy spółka przestaje spełniać kryteria zakupu lub gdy znajdziesz lepszą alternatywę na jej miejsce. Wskaźniki wyceny w takiej sytuacji nie mają znaczenia.</p>



<p>O tym, jakie kryteria powinna spełniać spółka, aby trafić do portfela, opowiadałem w trakcie webinaru: <a href="https://youtu.be/74w3Uxehs9I?si=wKsHW-k13q9n31M-" target="_blank" rel="noreferrer noopener">Jak wybrać najlepsze spółki do inwestycji na 2025 rok?</a></p>



<p>Zasadnicza reguła kapitalizmu mówi, że jako inwestorzy alokujemy kapitał tam, gdzie może on pracować najefektywniej i ma największe szanse na pomnożenie. Na giełdzie oznacza to, że powinieneś wybrać 20–30 najlepszych spółek, jakie uda Ci się znaleźć, i regularnie (np. raz na kwartał) rebalansować portfel, upewniając się, że Twoje akcje nadal są tymi najlepszymi.</p>



<p>Jeśli któraś ze spółek przestaje spełniać początkowe kryteria, czas na sprzedaż. To logiczne – jeśli obecnie nie kupiłbyś tej spółki do portfela, to nie powinieneś jej też w nim trzymać. Ergo – sprzedajesz akcje.</p>



<p>Pamiętaj, że akcje „nie wiedzą”, czy są w Twoim portfelu, ani czy masz na nich zysk, czy stratę. Kurs i tak podąży swoją drogą. Dlatego sam fakt posiadania akcji ani ich obecny wynik nie powinny wpływać na Twoje decyzje.</p>



<p>Podsumowując: inwestowanie polega na ciągłym utrzymywaniu w portfelu najlepszych spółek, jakie możesz znaleźć. Sprzedajesz akcje tylko wtedy, gdy fundamenty danej firmy zaczynają się psuć albo gdy znajdziesz lepszą inwestycję, do której przeniesiesz uwolniony kapitał.</p>



<p>Jak przeprowadzić gruntowną analizę fundamentalną? Szczegółowo opisałem to tutaj: <a href="https://www.tradingforaliving.pl/analiza-fundamentalna-spolki-wskazniki-zadluzenia-rentownosci/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">Analiza fundamentalna spółki: wskaźniki zadłużenia, rentowności i inne</a></p>



<p><strong>W skrócie: dla inwestora długoterminowego sygnałem do sprzedaży akcji są:</strong></p>



<ul>
<li>znaczna, negatywna rewizja przychodów i zysków na kolejne lata,</li>



<li>rozpoczęty trend obniżania ceny docelowej przez analityków,</li>



<li>pogorszenie sytuacji fundamentalnej (ujemny cash-flow, wzrost zadłużenia, spadek marży).</li>
</ul>



<h4 class="wp-block-heading">Dlaczego wskaźniki wyceny i upside nie mają znaczenia?</h4>



<p>Dopóki fundamenty są solidne, a spółka generuje coraz więcej przychodów, zysków i gotówki przy utrzymaniu wysokich marż, te czynniki prędzej czy później dogonią kurs akcji, obniżając wycenę. W takim przypadku analitycy najpewniej będą dalej podnosili ceny docelowe, co zwiększy upside, nawet bez wystąpienia korekty kursu.</p>



<p>Jeśli zatem o swoich inwestycjach rzeczywiście myślisz długoterminowo, to właśnie fundamenty, a nie zmieniające się dynamicznie wskaźniki wyceny, powinny być Twoim głównym kompasem w inwestowaniu.</p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h2 class="wp-block-heading">Jestem spekulantem</h2>



<p>Powinieneś sprzedawać akcje wtedy, gdy ich wycena znacząco odbiega od średniej, gdy upside spada w okolice zera lub gdy psują się fundamenty spółki, która przestaje spełniać kryteria zakupu. Alternatywnie, sprzedajesz, gdy znajdziesz lepszą inwestycję, w którą możesz przenieść uwolniony kapitał.</p>



<p>Różnica między spekulantem a inwestorem polega na podejściu: spekulant częściej rotuje spółki w portfelu i zawiera więcej transakcji, aby potencjalnie ograniczyć wahania portfela.</p>



<p>Teoretycznie decyzje o sprzedaży mogą opierać się na wskaźnikach takich jak P/S czy P/E w odniesieniu do ich 5–7-letniej średniej. W praktyce jednak te wskaźniki bywają niejednoznaczne, a czasem wręcz się wykluczają, przez co ich wskazania są mało precyzyjne.</p>



<p>Przykładowo, P/S może sugerować przewartościowanie spółki nawet przez rok czy dwa, ale jak na tej podstawie zawęzić moment sprzedaży do konkretnego miesiąca czy tygodnia?</p>



<p>Tutaj z pomocą przychodzi upside, o którym więcej mówiłem w <a href="https://youtu.be/vave5hMNSwI?si=5E_OBCvUc3Yult_2" target="_blank" rel="noreferrer noopener">nagraniu na YouTube</a>. Trzeba jednak pamiętać, że upside należy rozpatrywać w połączeniu z jego kluczową składową, czyli price target. Jeśli cena docelowa spada, to sam ten fakt może być sygnałem do sprzedaży, nawet jeśli upside pozostaje wysoki.</p>



<p><strong>Więcej o tym, jak w praktyce podejmować decyzje o sprzedaży akcji, znajdziesz w materiale poniżej:</strong></p>



<figure class="wp-block-embed is-type-video is-provider-youtube wp-block-embed-youtube wp-embed-aspect-16-9 wp-has-aspect-ratio"><div class="wp-block-embed__wrapper">
<iframe title="Sztuka realizacja zysków – jak znaleźć idealny moment na sprzedaż akcji i nie przegapić okazji?" width="500" height="281" src="https://www.youtube.com/embed/5vg42Iwf0tQ?feature=oembed" frameborder="0" allow="accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture; web-share" referrerpolicy="strict-origin-when-cross-origin" allowfullscreen></iframe>
</div></figure>



<p>Jak pokazuje <a href="http://youtube.com/post/UgkxH3KXQcDR0NJ2wlAbmugfOGFbZHB9PJsI?si=P2uM0Kwf1f5B5lI6" target="_blank" rel="noreferrer noopener">ankieta na YT</a> znaczna część inwestorów korzysta jeszcze ze wskaźników analizy technicznej, takich jak oscylatory (RSI, MACD) czy wskazania trendu, np. średnie kroczące. Trzeba jednak pamiętać, że analiza techniczna opiera się wyłącznie na dynamice zmiany kursu akcji i nie uwzględnia wszystkich danych, informacji oraz prognoz, które pojawiają się w sferze fundamentalnej.</p>



<p>Teoria mówiąca o tym, że kurs akcji dyskontuje wszystko jest tylko tym, czym jest, czyli… teorią (<a href="https://www.tradingforaliving.pl/teoria-efektywnosci-rynku/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">którą zresztą łatwo obalić</a>).</p>



<p>Dla odmiany rewizje ceny docelowej (price target) czy prognoz zysków (EPS) przez analityków uwzględniają już szerszy kontekst: potencjalne zmiany sytuacji spółki, zagrożenia wynikające z wprowadzenia taryf czy regulacji, wejście na rynek nowych konkurentów, zmiany trendów konsumenckich itd. Wskaźniki fundamentalne oferują więc pełniejszy i bardziej wiarygodny obraz sytuacji.</p>



<p>Jeśli ktoś&nbsp;zatem chciałby dodatkowo stosować wskaźniki analizy technicznej, to warto robić to w kierunku zgodnym z fundamentami.</p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h1 class="wp-block-heading">Jak do sprzedaży akcji podejść w praktyce?</h1>



<p>Inwestowanie na giełdzie to złożony proces, a decyzja o sprzedaży akcji jest wynikiem wcześniej podjętych działań i analiz w kwestii oceny fundamentów, zbadania potencjalnych alternatyw i zrozumienie kontekstu wyceny.</p>



<p><strong>W skrócie – kluczowe elementy tego procesu to:</strong></p>



<ol>
<li><strong>Regularna ocena fundamentów</strong> – akcji nie wystarczy kupić i o nich zapomnieć. Sytuacja na giełdzie zmienia się dynamicznie, dlatego regularne monitorowanie fundamentów jest niezbędne. Zwracaj uwagę na rewizje prognoz zysków, czy spółka bije oczekiwania analityków, oraz czy cena docelowa jej akcji jest stale podnoszona. Negatywne rewizje zysków, spadające marże czy malejąca dynamika wzrostu przychodów powinny być sygnałem ostrzegawczym.</li>



<li><strong>Analiza kosztu utraconych korzyści </strong>– trzymanie kapitału w dobrej spółce, której fundamenty są stabilne, także może być błędne, jeśli istnieje lepsza alternatywa inwestycyjna. Kapitał powinien być alokowany tam, gdzie pracuje najefektywniej. Zawsze zadaj sobie pytanie: <em>Czy jestem w stanie znaleźć lepszą spółkę i zainwestować pieniądze efektywniej?</em></li>



<li><strong>Parametry wyceny jako wskazówka, nie reguła</strong> –&nbsp;wysokie wskaźniki wyceny, takie jak P/E czy P/S, nie zawsze oznaczają, że czas na sprzedaż. Ważny jest kontekst. Spółki z wysoką dynamiką wzrostu zysków często mają wysokie wyceny. W okresach niskich stóp procentowych średnie wyceny rosną nawet dla przeciętnych firm. Dla młodych spółek w początkowej fazie rozwoju wskaźniki wyceny mogą być ekstremalnie wysokie, ale to nie oznacza automatycznie, że należy sprzedać akcje.</li>
</ol>



<p>Klucz do poprawnych zagrań leży w przemyślanym podejściu i ciągłej analizie – to fundament każdej trafnej decyzji inwestycyjnej.</p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h2 class="wp-block-heading">Podsumowanie</h2>



<p>Nie ma uniwersalnej formuły na określenie dobrego momentu na sprzedaż akcji, bo to zależy od tego, jakim typem inwestora jesteś. W przypadku spekulantów sprawdzi się sprzedawanie akcji, gdy wyceny są nadmuchane lub gdy upside jest bliski zeru.</p>



<p>W przypadku długoterminowych inwestorów lepszym pomysłem jest trzymanie spółki tak długo, jak jej fundamenty i zyskowność pozostają atrakcyjne lub do momentu, w którym uda nam się&nbsp;znaleźć lepszą alternatywę, żeby przenieść do niej kapitał.</p>



<p>Zachęcam więc do tego, żeby najpierw przemyśleć swoją&nbsp;strategię i wizję inwestowania, aby odpowiedzieć sobie na pytanie o to, jakim typem inwestora chcesz być. Następnie, żeby sporządzić&nbsp;listę dosłownie kilku najistotniejszych wskaźników/kryteriów, które będą dla Ciebie kluczowe przy ocenie inwestycji. Na koniec wprowadź nawyk comiesięcznej lub cokwartalnej analizy swoich spółek i sprawdzaj, czy nadal spełniają one te kryteria.</p>



<p>Pamiętaj, że rynki są dynamiczne, a kursy akcji na bieżąco odzwierciedlają nowe informacje i dane ze spółek oraz ich otoczenia. Dzisiejsze szczyty na kursie akcji z perspektywy kolejnego roku mogą okazać się po prostu nową&nbsp;średnią.</p>



<p>Przy podejmowaniu decyzji o sprzedaży akcji nie chodzi tylko o to, aby pozbyć się słabej czy przewartościowanej spółki, ale też o to, żeby przenieść kapitał&nbsp;do najlepszej możliwej inwestycji, którą w danym momencie uda nam się&nbsp;znaleźć.</p>



<p>Sam fakt, że „na giełdzie jest drogo”, nie oznacza, że korekta jest tuż za rogiem – opieranie decyzji na takim założeniu może przynieść więcej szkody niż pożytku.</p>



<p><strong>PS. Jeśli zastanawia Cię, dlaczego w tym artykule nie znalazło się ani jedno słowo odnośnie tego, czy warto patrzeć&nbsp;na to, jaki zysk lub stratę mamy na danej pozycji, zanim ją&nbsp;zamkniemy, to koniecznie przeczytaj ten tekst: <a href="https://www.tradingforaliving.pl/strata-i-zysk-nie-maja-znaczenia/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">Strata i zysk z danej pozycji nie mają żadnego znaczenia</a></strong></p>



<div class='_form_15'></div><script type='text/javascript' src='https://tradingforaliving.activehosted.com/f/embed.php?static=0&id=15&69CA517F866DB&nostyles=0&preview=0'></script>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/kiedy-sprzedawac-akcje/">Kiedy sprzedawać akcje – sztuka realizowania zysków w odpowiednim momencie (która nikomu się nie udaje)</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.tradingforaliving.pl/kiedy-sprzedawac-akcje/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Inwestowanie pasywne 2.0. Jaki fundusz ETF wybrać i jak podkręcić zysk opcjami?</title>
		<link>https://www.tradingforaliving.pl/inwestowanie-pasywne-w-najlepsze-etf-zakup-opcjami/</link>
					<comments>https://www.tradingforaliving.pl/inwestowanie-pasywne-w-najlepsze-etf-zakup-opcjami/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Tomasz Trela]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 13 Jun 2024 09:30:43 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[Porady]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.tradingforaliving.pl/?p=8811</guid>

					<description><![CDATA[<p>Inwestowanie pasywne to ucieleśnienie wizji, w której minimalnym nakładem pracy osiągamy dwucyfrowe zwroty, a pieniądze rosną same nawet wtedy, kiedy śpimy. Wystarczy kupić&#160;ETF na S&#38;P 500, a potem o nim zapomnieć. Po dekadzie zyski powinny przekraczać 10% średniorocznie. Co jednak, gdybyśmy byli w stanie podrasować ten zwrot jeszcze bardziej poprzez wybór nieco lepszego funduszu ETF [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/inwestowanie-pasywne-w-najlepsze-etf-zakup-opcjami/">Inwestowanie pasywne 2.0. Jaki fundusz ETF wybrać i jak podkręcić zysk opcjami?</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p><strong>Inwestowanie pasywne to ucieleśnienie wizji, w której minimalnym nakładem pracy osiągamy dwucyfrowe zwroty, a pieniądze rosną same nawet wtedy, kiedy śpimy. Wystarczy kupić&nbsp;ETF na S&amp;P 500, a potem o nim zapomnieć. Po dekadzie zyski powinny przekraczać 10% średniorocznie. Co jednak, gdybyśmy byli w stanie podrasować ten zwrot jeszcze bardziej poprzez wybór nieco lepszego funduszu ETF i kupienie go przy pomocy opcji?</strong></p>



<p>Fakty są takie, że dziewięć na dziesięć osób na giełdzie osiąga wyniki gorsze niż benchmark. Według różnych danych ponad 90% inwestorów wyszłoby na tym lepiej, gdyby odpuściło sobie inwestowanie aktywne i po prostu kupiło ETF-a na S&amp;P 500 (amerykański indeks giełdowy), zamiast próbować wybierać poszczególne spółki do portfela.</p>



<p>Średnioroczne zwroty amerykańskiego rynku akcji z ostatnich kilkudziesięciu lat wynoszą mniej więcej 10% i to jest już&nbsp;poziom zadowalający, aczkolwiek… nie jest to ostateczna granica, do której można dojść inwestując pasywnie.</p>



<h3 class="wp-block-heading">Co to znaczy “inwestowanie pasywne”?</h3>



<p>Inwestowanie pasywne to strategia inwestycyjna polegająca na zakupie i utrzymywaniu przez wieloletni horyzont tego samego składu portfela z minimalnymi działaniami ze strony inwestora.</p>



<p>Inwestowanie pasywne charakteryzuje się niższymi kosztami transakcyjnymi i podatkowymi w porównaniu do strategii aktywnych oraz mniejszym ryzykiem związanym z błędami w wyborze poszczególnych aktywów, a statystycznie także wyższymi zwrotami w przypadku większości inwestorów.</p>



<p>Typowymi narzędziami wykorzystywanymi w inwestowaniu pasywnym są fundusze ETF, które naśladują wyniki konkretnych strategii inwestycyjnych lub indeksów giełdowych, takich jak S&amp;P 500 czy WIG20.</p>



<h3 class="wp-block-heading">Co to jest ETF?</h3>



<p>ETF jest rodzajem funduszu inwestycyjnego, który w sposób automatyczny i z góry zaplanowany, na podstawie określonych kryteriów, dokonuje zakupu akcji do swojego portfela.</p>



<p>Jednostkami funduszy ETF można handlować na rynkach publicznych dokładnie tak samo, jak zwykłymi akcjami. Stąd zresztą wzięła się ich nazwa – <em>Exchange Traded Funds</em> – oznaczająca „fundusze, których jednostkami uczestnictwa handluje się na giełdzie”.</p>



<p>Fundusze ETF są idealne dla drobnych inwestorów, ponieważ można w nie zainwestować nawet małe kwoty – od kilkudziesięciu do kilkuset dolarów za sztukę. Koszt inwestycji w popularne ETF jest znikomy i często wynosi mniej niż 0.5% rocznie.</p>



<p>Inwestowanie w ETF jest także w pełni bezpieczne, ponieważ fundusze zobligowane są do zakupu realnych akcji jako zabezpieczenie emitowanych jednostek uczestnictwa.</p>



<p>Więcej o tym, jak dokładnie działa, a także jakie są wady i zalety inwestowania w ETF, można przeczytać w <a href="https://www.tradingforaliving.pl/encyklopedia/etf/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">Encyklopedii Inwestycyjnej</a>.</p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h1 class="wp-block-heading">Jak wybrać odpowiedni ETF i ile można na nim zyskać?</h1>



<p>Inwestowanie w fundusze ETF (<em>Exchange Traded Funds</em>) notowane na giełdzie pozwala zrezygnować z potrzeby wyszukiwania i analizowania poszczególnych spółek oraz daje duży komfort, umożliwiając uniknięcie konieczności oceny i prognozowania, które akcje będą lepsze od innych.</p>



<p>Problem w tym, że funduszy ETF na rynku są&nbsp;tysiące, a sam handel ETF stanowi już ponad 70% całego obrotu na giełdzie papierów wartościowych w USA. Jak spośród całego tego grona wybrać najlepsze ETF?</p>



<h2 class="wp-block-heading">Porównanie najlepszych funduszy ETF</h2>



<p>Trzy główne rodzaje funduszy ETF notowanych na giełdzie to:</p>



<ul>
<li>ETF-y indeksowe,</li>



<li>ETF-y sektorowe,</li>



<li>ETF-y faktorowe.</li>
</ul>



<p>Każdy z nich ma swoje wady i zalety, ale przez mnogość wyboru wszystkie te fundusze ETF pozwalają stworzyć praktycznie dowolną strategię inwestycyjną. Poniżej krótkie omówienie najlepszych funduszy ETF dostępnych na giełdach zagranicznych.</p>



<h3 class="wp-block-heading">Fundusze indeksowe: SPY vs. QQQ</h3>



<p>Mówiąc o inwestowaniu w fundusz ETF indeksowy zazwyczaj mamy na myśli <strong>ETF na S&amp;P 500</strong> (ewentualnie na WIG20, ale o tym za chwilę), który ukrywa się pod symbolem SPY. Ten ETF jest pierwszym i zazwyczaj najlepszym wyborem, ponieważ daje ekspozycję na pięćset największych amerykańskich spółek z różnych sektorów.</p>



<p>Zainwestowanie na amerykańskie spółki jest rozsądnym pomysłem, ponieważ USA to nie tylko największa gospodarka świata, ale też największa giełda świata, na której notowane są czołowe globalnej spółki. Mówimy więc o ekspozycji na potężną gospodarkę chronioną przez największą potęgę militarną, która w dodatku operuje w najsilniejszej walucie świata wspieranej przez najpotężniejszy bank centralny.</p>



<p>Jeśli zatem zostajemy w temacie inwestowania pasywnego, czyli takiego, które nie wymaga posiadania własnego zdania na temat konkretnego składu portfela, to postawienie na całą gospodarkę USA wydaje się&nbsp;dobrym pomysłem.</p>



<p>ETF SPY lub jego odpowiedniki w ciągu ostatnich dziesięciu lat średniorocznie przynosiły około 12.5% zysku, a w ciągu ostatnich kilkudziesięciu około 10% <a href="https://www.tradingforaliving.pl/encyklopedia/cagr/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">CAGR</a>.</p>



<p>Idąc jednak krok dalej, można zwrócić swoją&nbsp;uwagę w kierunku innego indeksu, takiego jak NASDAQ-100, gdzie posiadalibyśmy już&nbsp;ekspozycję na sto największych amerykańskich spółek, ale głównie z szeroko rozumianego sektora technologicznego.</p>



<p><strong>Fundusze indeksowe na NASDAQ-100</strong>, taki jak ten o symbolu QQQ, są dobrym pomysłem dla osób, które wierzą, że firmy zajmujące się&nbsp;nowymi technologiami będą coraz bardziej dominowały w gospodarce i w naszym życiu, przez co przychody, zyski oraz cena ich akcji wzrosną szybciej niż średnia rynkowa.</p>



<p>Inwestując w <strong>ETF indeksowy QQQ</strong>, wprowadzamy więc do procesu wyboru aktywów pewne własne przekonania co do przyszłości, ale nadal mówimy tu o inwestowaniu pasywnym, które nie wymaga analizy poszczególnych akcji.</p>



<p>Fundusz indeksowy ETF QQQ z ostatnich dziesięciu lat przynosił&nbsp;średniorocznie około 18% zysku.</p>



<p>Mamy co prawda jeszcze trzeci główny indeks do wyboru – <strong>Dow Jones Industrial Average</strong> – ale nim nie ma sensu zawracać&nbsp;sobie głowy, bo zyski generowane przez DJIA są niższe (11% z ostatnich dziesięciu lat) nie tylko od NASDAQ, ale też od tych, wypracowywanych przez S&amp;P 500.</p>



<h3 class="wp-block-heading">ETF-y branżowe: SMH vs. reszta</h3>



<p>ETF-y branżowe to ekspozycja na największe spółki z konkretnej branży (np. półprzewodniki czy biotechnologia). W takim wypadku mamy możliwość przemycenia już&nbsp;naszego zdania do całego pasywnego procesu inwestycyjnego. Stawiając jednak na konkretną&nbsp;branżę możemy albo faktycznie pobić benchmark albo&#8230; bardzo mocno z nim przegrać. </p>



<p>Dla zobrazowania tych dysproporcji wystarczy uświadomić sobie, że ekspozycja na <strong>fundusz ETF SMH</strong>, czyli na producentów półprzewodników, przynosiła 27% średniorocznie z ostatnich dziesięciu lat, ale już ekspozycja<strong> </strong>na<strong> ETF IBB</strong>, czyli na sektor biotechnologiczny, dała zarobić tylko 5.5% średniorocznie z tego samego okresu.</p>



<p>Biorąc pod uwagę to, jak wyglądają zwroty z poszczególnych sektorów, prawdopodobieństwo wyboru przez nas tej “odpowiedniej branży” jest przeciwko nam:</p>



<ul>
<li>Sektor energetyczny – 3.8% średniorocznie</li>



<li>Sektor nieruchomości – 5.2% średniorocznie</li>



<li>Sektor finansowy – 10.8% średniorocznie</li>



<li>Sektor wydobywczy (metale szlachetne) – 5.6% średniorocznie</li>



<li>Sektor robotyki i automatyki – 8% średniorocznie</li>



<li>Sektor dóbr konsumenckich – 8.4% średniorocznie</li>



<li>Sektor obronności – 10.7% średniorocznie</li>



<li>Sektor opieki zdrowotnej – 10.9% średniorocznie</li>



<li>Sektor energii odnawialnej – 5% średniorocznie</li>
</ul>



<p>Co nam to mówi? Po pierwsze, że w ciągu ostatniej dekady cały amerykański indeks ciągnięty był&nbsp;głównie przez spółki technologiczne, a po drugie, że dość trudno jest wybrać i przewidzieć konkretny sektor, który pociągnie ten indeks w kolejnych latach.</p>



<p>Ergo, dla większości osób najlepszym rozwiązaniem będzie postawienie na cały amerykański rynek (ETF SPY) lub doważenie w nim spółek technologicznych (ETF QQQ), bo chyba nikt nie spodziewa się, że nowoczesne technologie nagle zaczną znikać z naszego życia, a branże czy spółki z nimi związane nagle przestaną się rozwijać.</p>



<h3 class="wp-block-heading">ETF-y faktorowe: MTUM vs. IWF</h3>



<p>Jeszcze innym pomysłem na quasi-pasywne inwestowanie jest dobór do portfela takich funduszy ETF, które nie odzwierciedlają zachowania się&nbsp;całego rynku, ale prowadzą konkretną strategię inwestycyjną. Mowa o ETF-ach faktorowych. Technicznie to często nie są zresztą ETF-y, tylko tzw. <a href="https://www.tradingforaliving.pl/encyklopedia/etn/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">ETN-y (Exchange Traded Notes)</a>, ale nie komplikujmy i przyjmijmy, że chodzi o zwykły ETF.</p>



<p>ETF faktorowy to taki, który dobiera spółki do portfela na bazie jednego czynnika (faktora). Tym czynnikiem może być kapitalizacja, wysokość wypłacanej dywidendy, dynamika wzrostu przychodów i zysków, wycena lub zachowanie się kursu akcji spółki w ciągu ostatniego roku, ale też beta ETF czy ETF o niskiej zmienności.</p>



<p>Popularnymi funduszami ETF opartymi o faktory są, na przykład te odzwierciedlające impet, czyli tzw. <em><a href="https://www.tradingforaliving.pl/momentum-trading/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">momentum</a></em>. Obserwacja giełdowa potwierdza, że spółki przynoszące dobre zwroty w przeszłości, mają tendencję do tego, aby przynosić&nbsp;również dobre zwroty w przyszłości. Dlatego istnieją fundusze ETF, które co kwartał czy co pół roku dobierają do swojego portfela spółki z indeksu S&amp;P 500, ale tylko takie spółki, których kurs akcji w ostatnim okresie wzrósł bardziej niż&nbsp;średnia.</p>



<p>Najpopularniejszym ETF-em tego typu jest <strong>ETF o symbolu MTUM</strong> notowany na amerykańskiej giełdzie, który przynosi około 13% średniorocznie z ostatnich dziesięciu lat, ale jednym z najskuteczniejszym jest już <strong>ETF XMMO</strong> uwzględniający spółki o mniejszej kapitalizacji i dający 15% średniorocznie z tego samego okresu.</p>



<p>Drugim popularnym podejściem jest wybór ETF-a naśladującego spółki o rosnącej dynamice wzrostu zysków, czyli strategia tzw. <em><a href="https://www.tradingforaliving.pl/encyklopedia/growth/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">growth investing</a></em> (np. <strong>ETF IWF</strong>), który przynosi średniorocznie lekko ponad 15%.</p>



<p>Innymi pomysłami na inwestowanie w fundusze faktorowe są chociażby ETF-y naśladujące strategie inwestowania w:</p>



<ul>
<li>Spółki <a href="https://www.tradingforaliving.pl/encyklopedia/value/" target="_blank" rel="noreferrer noopener"><em>value</em></a> o atrakcyjnych wycenach – 8.43% średniorocznie</li>



<li>Spółki wypłacające <a href="https://www.tradingforaliving.pl/inwestowanie-w-spolki-dywidendowe/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">wysokie dywidendy</a> – 9.6% średniorocznie</li>



<li>Spółki o <a href="https://www.tradingforaliving.pl/jeden-magiczny-trik-ktory-pomoze-ograniczyc-straty/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">niskiej kapitalizacji</a> – 8.9% średniorocznie</li>



<li>Spółki o <a href="https://www.tradingforaliving.pl/sigma-quantitative-trading/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">minimalnej zmienności</a> – 10.5% średniorocznie</li>



<li>Spółki o dużej dynamice <a href="https://www.tradingforaliving.pl/co-wplywa-na-ceny-akcji-na-gieldzie/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">wzrostu przychodów</a> – 15.6% średniorocznie</li>
</ul>



<p>Reasumując, z obserwacji ostatniej dekady, najlepiej sprawdziłaby się <strong>kombinacja funduszy ETF QQQ (indeks NASDAQ-100), IWF (<em>growth investing</em>) oraz XMMO (<em>mid-cap momentum</em>).</strong></p>



<p>Można oczywiście znaleźć ETF-y tematyczne (branżowe), które w ostatnich latach przynosiły o wiele większy zysk (np. SMH, czyli półprzewodniki), ale tutaj mówimy już o wyborze konkretnej tezy inwestycyjnej, a nie o pasywnym postawieniu na cały indeks czy na całą strategię.</p>



<h3 class="wp-block-heading">Czemu nie polskie fundusze ETF na WIG20 notowane na GPW?</h3>



<p>Polska to rynek o marginalnym znaczeniu dla dużych funduszy ETF, przez co ich oferta jest tu mocno ograniczona, zwłaszcza jeśli spojrzymy na to, jakie drzwi otwiera przed nami handel na giełdach zagranicznych.</p>



<p>Problem polskiej giełdy papierów wartościowych wynika głównie z małej kapitalizacji spółek, kiepskiej płynności oraz braku zainteresowania dużej grupy inwestorów takimi rozwiązaniami. Istnieje jednak garstka ETF-ów dostępnych na GPW, w tym ten na indeks WIG20. Czy warto się nim zainteresować?</p>



<p>Otóż… nie. Z dwóch powodów. Po pierwsze indeks WIG20 skażony jest spółkami skarbu państwa, w których często nie obowiązują rynkowe zasady gry, przez co ciężko takie spółki oceniać, nie wspominając już o tym, że kurs ich akcji niekiedy dość mocno odbiega od fundamentów.</p>



<p>Pokazywałem zresztą kiedyś, jak odmienne byłyby losy polskiego indeksu, gdyby… <a href="https://www.tradingforaliving.pl/na-czym-polega-prawdziwy-problem-polskiej-gieldy/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">wyrzucić&nbsp;z niego spółki skarbu państwa</a>.</p>



<p>Drugi powód to konieczność dywersyfikacji swoich źródeł dochodu. Pracując lub mając klientów w Polsce i zarabiając w złotówkach, uzależnieni jesteśmy od lokalnej koniunktury. Inwestując dodatkowo środki na polskiej giełdzie zwiększamy to uzależnienie jeszcze bardziej.</p>



<p>W sytuacji, kiedy w Polsce zacznie się&nbsp;robić&nbsp;źle, w tym samym czasie ucierpi nasz pracodawca (być może stracimy pracę albo klientów), spadnie wartość&nbsp;złotówki i jeszcze w dodatku oberwą spółki z naszego portfela, bo są&nbsp;to spółki uzależnione od tej samej koniunktury. Inwestowanie za granicą&nbsp;ma więc podwójny sens i podwójne uzasadnienie. </p>



<p>Więcej na ten temat pisałem zresztą niedawno w artykule: <a href="https://www.tradingforaliving.pl/inwestowac-za-granica/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">Osiem powodów, żeby wyjść poza polską&nbsp;giełdę</a></p>



<h4 class="wp-block-heading">Gdzie kupić jednostki uczestnictwa w funduszach ETF?</h4>



<p>Do wyboru mamy krajowe narzędzia związane z bankami, takie jak platforma mBanku czy Bossa od Banku Ochrony Środowiska, które z jednej strony są łatwe i przyjemne w obsłudze (a w dodatku same wystawiają co roku PIT), ale z drugiej strony nie zapewniają dostępu do opcji, które są kluczowe do tego, aby z inwestowania w ETF wycisnąć dodatkowy zysk.</p>



<p>Dostęp do handlu opcjami będzie potrzebny też, żeby kupić amerykańskie ETF-y nie posiadające odpowiednika w Europie, ponieważ możliwość ta została kilka lat temu zablokowana przez Unię Europejską. Wszystko oczywiście da się obejść, ale…</p>



<p>Do tego potrzebna będzie profesjonalna platforma transakcyjna, taka jak Interactive Brokers lub alternatywnie LYNX, który ma co prawda wyższe prowizje, ale zapewnia obsługę i support w języku polskim. Obaj brokerzy dają dostęp do tysięcy najlepszych funduszy ETF, które można kupić przy pomocy opcji.</p>



<p>Więcej o Interactive Brokers i trickach pozwalających kupić akcje taniej niż cena widoczna na platformie, pisałem <a href="https://www.tradingforaliving.pl/jak-kupowac-akcje-taniej/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">w tym artykule</a>.</p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h1 class="wp-block-heading">Jak kupić ETF przy pomocy opcji PUT</h1>



<p>No właśnie, opcje. Dlaczego warto w ogóle myśleć o tym, żeby inwestować w ETF przy pomocy opcji? Powody są dwa. Po pierwsze to podnosi zysk i ogranicza straty. Po drugie… zakup amerykańskich ETF możliwy jest wyłącznie poprzez opcje.</p>



<p>Sposoby na to, żeby kupić ETF przy pomocy opcji, też są&nbsp;dwa: <a href="https://youtu.be/IqiX-wxgeLQ?si=crVz8ZWqXPRCYUJK" target="_blank" rel="noreferrer noopener">BUY CALL i SELL PUT</a>. Mówiąc inaczej – możemy albo kupić opcję CALL i ją&nbsp;wykonać, albo <a href="https://youtu.be/W5QCEwbgJy8?si=ehJp8uq4wp6rdxav" target="_blank" rel="noreferrer noopener">wystawić opcję PUT</a> i dać się jej wykonać&nbsp;samej.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Zakup opcji CALL vs. sprzedaż opcji PUT</h2>



<p>Kupując opcję CALL kupujemy sobie prawo do tego, żeby nabyć potem sto jednostek ETF (lub jakichkolwiek innych akcji) po z góry znanej cenie, w z góry znanym czasie. Cenę transakcji i czas jej realizacji wybieramy sami.</p>



<p>Przy dzisiejszej cenie ETF-a SPY na poziomie 542$, możemy więc zdecydować, że nabędziemy opcję CALL, która da nam prawo do kupienia jednostek funduszy ETF nie dzisiaj, ale na przykład za równy miesiąc i to w dodatku w cenie 540$.</p>



<p>Problem w tym, że za takie prawo trzeba aktualnie zapłacić około 7.40$ na jedną jednostkę ETF, czyli łącznie 740$ za pakiet uprawniający do nabycia stu sztuk ETF po cenie niższej o dwa dolary za jednostkę. Ciężko mówić&nbsp;tu zatem o dodatkowym zysku.</p>



<p>Ale a z drugiej strony możemy też&nbsp;wystawić opcję PUT, która zobowiązuje nas do zakupu tych samych akcji po tej samej cenie w tym samym terminie, co powyżej.</p>



<p>W tym wypadku, moglibyśmy wystawić (sprzedać) opcję PUT, która będzie oznaczała, że kupimy jednostki funduszu ETF po cenie 540$, lecz nie dzisiaj, tylko dopiero za miesiąc. Za wystawienie takiej opcji&nbsp;otrzymamy 5.32$ premii przypadającej na jedną akcję, czyli łącznie nasz dodatkowy zysk wyniesie 532$.</p>



<p>Trzeba tu jeszcze uwzględnić fakt, że zobowiązujemy się&nbsp;kupić ETF po cenie 540$, a nie po aktualnej 542$, więc de facto zarabiamy tu dodatkowe dwa dolary, a zatem nasz łączny zysk wynosi 7.32$ na jednostkę, co oznacza dodatkowy 1.3% po miesiącu. Niby niewiele, ale jednak są&nbsp;to darmowe pieniądze.</p>



<p>Termin wygasania (od jednego dnia do kilku lat) oraz poziom wykonania takiej opcji są parametrami, które inwestor wybiera dowolnie; jednak największy sens ma wybranie poziomu oscylującego wokół&nbsp;aktualnego kursu akcji, a terminu wygasania na 30-45 dni od dnia zakupu.</p>



<h3 class="wp-block-heading">Kiedy opcja PUT nie zostanie wykonana</h3>



<p>Taka transakcja zakupu jednostek funduszu ETF przez wystawienie opcji PUT zostanie zrealizowana jedynie wtedy, gdy w dniu wygaśnięcia opcji kurs ETF-a znajdzie się&nbsp;poniżej poziomu wykonania, czyli w tym wypadku poniżej 540$.</p>



<p>Jeśli tak się&nbsp;jednak nie stanie, to inwestor nie kupi co prawda jednostek ETF, ale zysk z wystawienia opcji (5.32$ na sztukę) pozostanie w jego kieszeni. W takim wypadku można ponowić&nbsp;cały proces i wystawić kolejną opcję na kolejny miesiąc, zgarniając za to kolejną premię w wysokości około 5.32$ na sztukę, co daje kolejne 1.3% zysku w skali miesiąca.</p>



<p>Statystycznie takie opcje powinny być realizowane mniej więcej za drugim razem, a zatem mówimy o realnym dodatkowym zysku wynoszącym około 2.5% po dwóch miesiącach.</p>



<p>W ekstremalnym przypadku, gdyby jednak kurs ETF uparcie nie spadał poniżej poziomu wykonania opcji, a inwestor powtarzałby manewr z wystawieniem opcji, to i tak nie wyjdzie na tym specjalnie źle, bo 532$ x 12 miesięcy oznacza jakieś 12% zysku z samej premii, zanim jeszcze w ogóle udałoby się kupić&nbsp;jednostki ETF.</p>



<p>W tym czasie środki gotówkowe pozostają do dyspozycji inwestora, co oznacza, że przy tak wysokich stopach procentowych jak obecnie, sama gotówka leżąca u brokera w dolarach i czekająca na zakup jednostek ETF, będzie generowała w międzyczasie około 4.5% dodatkowego zysku bez jakiegokolwiek ryzyka. Inwestując tę gotówkę w krótkoterminowe <a href="https://www.tradingforaliving.pl/encyklopedia/T-bills/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">obligacje T-Bills</a>, można ten dodatkowy zysk podnieść jeszcze bardziej do poziomu powyżej 5%, ale tu coraz bardziej przestajemy już mówić o inwestowaniu pasywnym.</p>



<p>Chociaż, z drugiej strony, taki manewr (wystawienie nowych opcji i kupno nowej serii miesięcznych obligacji) wymaga od inwestora poświęcenia zaledwie pięciu minut raz na miesiąc; więc ciągle jest to niewielki nakład dodatkowej pracy, który przynosi kilka dodatkowych punktów procentowych zysku w skali roku.</p>



<h3 class="wp-block-heading">Zobacz, jak kupić ETF przy pomocy opcji na platformie IBKR</h3>



<figure class="wp-block-embed is-type-video is-provider-youtube wp-block-embed-youtube wp-embed-aspect-16-9 wp-has-aspect-ratio"><div class="wp-block-embed__wrapper">
<iframe title="Inwestowanie w ETF przy pomocy opcji. Łatwy sposób na większy zysk i to o kilka punktów procentowych" width="500" height="281" src="https://www.youtube.com/embed/p0vNMcJcTxk?feature=oembed" frameborder="0" allow="accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture; web-share" referrerpolicy="strict-origin-when-cross-origin" allowfullscreen></iframe>
</div></figure>



<p>Więcej na temat działania opcji można znaleźć w darmowym <a href="https://www.tradingforaliving.pl/opcje/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">Kompendium Opcyjnym</a>.</p>



<p>Więcej o inwestowaniu w amerykańskie obligacje rządowe pisałem w tym potężnym przewodniku oraz pokazywałem w praktycznym materiałem wideo: <a href="https://www.tradingforaliving.pl/obligacje-skarbowe-usa/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">Inwestowanie w obligacje krok po kroku</a></p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h1 class="wp-block-heading">Inwestowanie w ETF na raty czy od razu za całość?</h1>



<p>Decydując się nie tylko na inwestowanie pasywne, ale w ogóle na wejście ze swoimi inwestycjami na giełdę, stajemy przed dylematem, czy całą dostępna gotówkę zainwestować “na raz” (tzw. <em>lump sum</em>) czy może kupować akcje lub jednostki ETF na raty (tzw. DCA – <em>dollar-cost averaging</em>) uśredniając tym samym łączny koszt zakupu.</p>



<p>Logika, intuicja i komfort psychiczny podpowiadałby, żeby na rynek chodzić na raty i kupować akcje partiami, bo wtedy istnieje większa szansa na to, że uśrednimy cenę&nbsp;zakupu w dół. Fakty jednak przeczą tej tezie.</p>



<p>Przez dwie trzecie czasu rynki rosną, co oznacza, że inwestując całą kwotę&nbsp;w dowolnym momencie, mamy statystycznie większe prawdopodobieństwo tego, że trafimy akurat w okresy wzrostów, a nie w okresy spadków.</p>



<p>To ważne, bo im dłużej nasze środki pracują na giełdzie (i im szybciej tę pracę rozpoczynają), tym lepiej będzie działał <a href="https://www.tradingforaliving.pl/procent-skladany-kapitalizacja-odsetek/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">procent składany</a>, co przełoży się potem na wyższe zwroty. Mówiąc inaczej, im dłużej <strong>nie angażujemy</strong> naszych środków na giełdę, tym gorszy będzie potem wynik końcowy.</p>



<p>Analitycy z Vanguarda policzyli nawet, jak wyglądałyby te różnice z okresu 2000-2023 przy założeniu, że inwestujemy 100 000$ w indeks S&amp;P 500, który w tym okresie przynosił średnio 8% zwrotu średniorocznego.</p>



<p>W wersji inwestowania na raz, okazuje się, że po 23 latach udałoby nam się&nbsp;wypracować 627 684$; ale przy inwestowaniu na raty byłoby to już tylko 529 693$. W dodatku ze średniorocznych 8% zrobiłoby się około 7.5%, bo pełne środki nie partycypowałyby w pierwszym roku inwestycji.</p>



<p>To udowadnia tylko, że statystycznie bardziej opłaca się zainwestować wszystkie swoje środki “na raz” niż&nbsp;rozkładać zakupy na mniejsze partie, licząc że kolejne transze akcji lub ETF-ów uda się&nbsp;kupić po lepszej cenie. Zazwyczaj się nie uda.</p>



<p>W zawodowym świecie, rządzonym przez Excel, od dawna statystyka ta jest już tajemnicą poliszynela, ale wśród inwestorów indywidualnych podjęcie takiej decyzji ciągle stanowi psychologiczną trudność, ponieważ położenie w jednym zakładzie wszystkich swoich pieniędzy na stół wydaje się&nbsp;mocno ryzykowne i mało komfortowe.</p>



<p>Z matematyką jednak ciężko dyskutować, a ona mówi, że to właśnie metoda tzw. <em>lump sum</em>, czyli wykładania całej kwoty na raz, będzie bardziej dochodowa w dłuższym terminie.</p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h1 class="wp-block-heading">Dla kogo dobre będzie inwestowanie pasywne w ETF?</h1>



<p>Inwestowanie aktywne na giełdach zagranicznych często działa na wyobraźnię. Dzisiaj rachunek maklerski można otworzyć za darmo w ciągu kilku minut, bez wychodzenia z domu. Prowizje maklerskie i inne koszty transakcyjne są już&nbsp;na tyle marginalne, że dynamiczna alokacja aktywów nie stanowi żadnego problemu od strony technicznej.</p>



<p>Mimo tego jednak, statystyka pokazuje, że inwestorzy indywidualni (ale też zawodowe fundusze inwestycyjne) w większości przypadków nie są w stanie pobić benchmarku. Z tym faktem trudno się sprzeczać. I teraz, mając już&nbsp;diagnozę problemu, można pomyśleć o jego rozwiązaniu. Drogi do tego są dwie.</p>



<p>Uruchamiamy pokłady determinacji, konsekwencji, czasu i zaangażowania w to, żeby działania giełdy i całego tego inwestowania jednak porządnie się nauczyć licząc na to, że uda nam się dojść&nbsp;do granicy średniorocznego zysku w okolicach 20%, która dla większości osób będzie absolutnym maksimum do osiągnięcia w długim horyzoncie, lub…</p>



<p>Zadowalamy się zyskiem pasywnym dochodzącym do 15% rocznie, odpuszczamy inwestowanie aktywne, odpuszczamy tych kilka (potencjalnych) punktów procentowych zysku więcej, inwestujemy środki w fundusz ETF (lub w kilka różnych ETF), a uwolniony w ten sposób czas przeznaczamy na coś zupełnie innego.</p>



<p>Kwestia, na którą każdy musi sobie odpowiedzieć już&nbsp;samodzielnie.</p>



<div class='_form_95'></div><script type='text/javascript' src='https://tradingforaliving.activehosted.com/f/embed.php?static=0&id=95&69CA517F8AD44&nostyles=0&preview=0'></script>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/inwestowanie-pasywne-w-najlepsze-etf-zakup-opcjami/">Inwestowanie pasywne 2.0. Jaki fundusz ETF wybrać i jak podkręcić zysk opcjami?</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.tradingforaliving.pl/inwestowanie-pasywne-w-najlepsze-etf-zakup-opcjami/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>18</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Czego o inwestowaniu na giełdzie nauczył nas Daniel Kahneman?</title>
		<link>https://www.tradingforaliving.pl/daniel-kahneman-bledy-poznawcze-na-gieldzie/</link>
					<comments>https://www.tradingforaliving.pl/daniel-kahneman-bledy-poznawcze-na-gieldzie/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Tomasz Trela]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 29 May 2024 09:36:33 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Porady]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.tradingforaliving.pl/?p=8783</guid>

					<description><![CDATA[<p>27 marca 2024 roku na Manhattanie w wieku 90 lat zmarł ktoś, kto giełdą nie zajmował się na co dzień, a mimo tego otrzymał Nagrodę Nobla w dziedzinie ekonomii i wywarł o wiele większy wpływ na inwestorów giełdowych niż niejeden finansista. Jak zatem możemy wykorzystać odkrycia profesora Kahnemana do tego, żeby podejmować lepsze decyzje inwestycyjne na giełdzie? Tak naprawdę [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/daniel-kahneman-bledy-poznawcze-na-gieldzie/">Czego o inwestowaniu na giełdzie nauczył nas Daniel Kahneman?</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p><strong>27 marca 2024 roku na Manhattanie w wieku 90 lat zmarł ktoś, kto giełdą nie zajmował się na co dzień, a mimo tego otrzymał Nagrodę Nobla w dziedzinie ekonomii i wywarł o wiele większy wpływ na inwestorów giełdowych niż niejeden finansista. Jak zatem możemy wykorzystać odkrycia profesora Kahnemana do tego, żeby podejmować lepsze decyzje inwestycyjne na giełdzie?</strong></p>



<p>Tak naprawdę to właśnie od przełomowej pracy Daniela Kahnemana z przed kilkudziesięciu lat zaczęliśmy zmieniać nasze wyobrażenie o tym, w jaki sposób inwestorzy podejmują decyzje na giełdzie. Przed Kahnemanem panowało bowiem przekonanie, że <em>homo economicus</em> jest istotą myślącą, przez co swoje decyzje podejmuje racjonalnie. Kahneman udowodnił, jak bardzo nieprawdziwe było to założenie.</p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h1 class="wp-block-heading">Jak podejmujemy decyzje: System 1 vs. System 2</h1>



<p>Przełomowa książka Daniela Kahnemana, &#8222;Pułapki myślenia&#8221;, wprowadza koncepcję dwóch systemów myślenia: Systemu 1 (szybki, intuicyjny i emocjonalny) oraz Systemu 2 (powolny, przemyślany i logiczny).</p>



<p>System 1 jest podatny na błędy poznawcze ze względu na poleganie na heurystykach (uproszczeniach), podczas gdy System 2, choć bardziej dokładny, wymaga większego wysiłku poznawczego i przez to jest rzadziej stosowany.</p>



<p>Kiedy w dżungli coś szeleści w liściach – nie zastanawiamy się nad tym specjalnie, tylko uciekamy (to System 1). Gdy przychodzi jednak do podjęcia decyzji o budowie domu, wyborze kolejnej pracy zawodowej albo wyprowadzce na drugi koniec świata, do gry wkracza System 2.</p>



<p>Problem w tym, że mechanizm ten nie działa u większości inwestorów giełdowych.</p>



<p>W dzisiejszym szybkim, dynamicznym i przeładowanym informacjami świecie giełdy, ludzie częściej podejmują decyzje korzystając z Systemu 1 (tego szybkiego, intuicyjnego i emocjonalnego), niż z Systemu 2, który wymaga większego wysiłku i dogłębniejszej analizy faktów.</p>



<p>Kahneman nie tylko odkrył i zbadał te mechanizmy, ale także zaproponował sposoby na to, jak sobie z nimi radzić. A wszystko zaczęło się&nbsp;od…</p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h1 class="wp-block-heading">Teoria perspektywy i awersja do strat</h1>



<p>Teoria perspektywy opracowana przez Daniela Kahnemana i Amosa Tverskiego w 1979 roku jest chyba pierwszym i najważniejszym osiągnięciem w dziedzinie ekonomii behawioralnej, która udowadnia, że ludzie inaczej oceniają te same wartości w zależności od indywidualnej perspektywy.</p>



<p>Dla kogoś, kto trzy lata temu akcje XYZ kupił po 33$, aktualna ich cena na poziomie 80$ będzie świetną wiadomością. Dla inwestora, który nabył te akcje dwa miesiące temu po 115$, ich obecny kurs będzie małą katastrofą. W obu przypadkach zatem inwestorzy zupełnie inaczej ocenią atrakcyjność kursu takich akcji, pomimo tego, że cały czas mówimy o tej samej spółce. Zmianie uległ wyłącznie punkt odniesienia.</p>



<p>Dla kogoś, kto z inwestycji oczekiwał 50% zwrotu, zysk na poziomie 20% będzie dużym rozczarowaniem; ale dla kogoś, kto z tej samej pozycji liczył na 10% zwrotu, zysk 20% będzie już niewiarygodnie wysoki. Te same liczby, ale odmienna perspektywa, która prowadzi do różnej oceny rezultatów.</p>



<p>Indywidualna perspektywa sprawia też, że ludzie nie oceniają prawdopodobieństwa wystąpienia danego rezultatu w sposób liniowy. Mówiąc w skrócie rezultaty o małym prawdopodobieństwie często są&nbsp;przeceniane, a te o większym prawdopodobieństwie niedoceniane.</p>



<p>Dzieje się tak przede wszystkim z uwagi na różne informacje, którym poddawany jest konkretny odbiorca, ale też z uwagi na medialne uwypuklanie i rozdmuchiwanie wydarzeń, które miały bardzo małe prawdopodobieństwo wystąpienia (krachy, oszustwa, wojna, pandemia, czy&nbsp;wygrana w lotto), a z drugiej strony właściwie na ignorowaniu tego, co jest normą przez większą część czasu i co ma większe prawdopodobieństwo wystąpienia w przyszłości.</p>



<p>W realiach samej giełdy zresztą strach przed negatywnymi wydarzeniami o niskim prawdopodobieństwie wystąpienia poniekąd związany jest też z kolejnym psychologicznym fenomenem, a mianowicie z awersją&nbsp;do ponoszenia strat.</p>



<h2 class="wp-block-heading">&#8230;żeby tylko nie stracić</h2>



<p>Rozważmy następujący scenariusz. Masz do wyboru dwie opcje dotyczące potencjalnego zysku i straty:</p>



<p>Opcja A: Gwarantowany zysk 100 zł</p>



<p>Opcja B: 50% szans na zysk 200 zł i 50% szans na brak zysku</p>



<p>Większość ludzi wybierze opcję A, preferując pewny zysk zamiast ryzykować, mimo że oczekiwana wartość obu opcji jest taka sama (100 zł). No bo jeśli w opcji B zysk 200 zł&nbsp;przemnożymy przez prawdopodobieństwo jego wystąpienia (0.50), to oczekiwany zwrot wyniesie właśnie 100 zł, czyli będzie taki sam jak w pierwszym przypadku.</p>



<p>Teraz rozważmy jednak sytuację związaną z potencjalną stratą:</p>



<p>Opcja C: Gwarantowana strata 100 zł</p>



<p>Opcja D: 50% szans na stratę 200 zł i 50% szans na brak straty</p>



<p>W przypadku strat większość ludzi wybierze już opcję D i zaryzykuje większą stratę, aby uniknąć mniejszej, lecz pewnej straty. Nie trzeba dodawać, że oczekiwana wartość obu opcji jest taka sama, czyli wynosi -100 zł.</p>



<p>Kahneman udowodnił, że ludzie bardziej skłonni są unikać strat niż dążyć&nbsp;do zysków, co w dużej mierze wyjaśnia, dlaczego większość inwestorów na giełdzie radzi sobie źle&nbsp;– bo nie podejmuje dostatecznie dużego ryzyka wtedy, kiedy należy je podjąć i zachowuje się&nbsp;przy tym zbyt asekuracyjnie. Awersja do strat jest tego główną, ale nie jedyną, przyczyną.</p>



<p>Więcej o tym, jak radzić sobie z niechęcią do realizowania strat pisałem ostatnio <a href="https://www.tradingforaliving.pl/strata-i-zysk-nie-maja-znaczenia/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">w tym artykule</a>.</p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h1 class="wp-block-heading">Trzy błędy poznawcze, które kradną nasze zyski</h1>



<p>Możemy mieć tytuł CFA, przeczytanych trzysta książek finansowych i najlepszy model scoringowy na świecie, ale wszystkie decyzje inwestycyjne, które podejmujemy, i tak będą sabotowane przez mechanizmy psychologiczne ukryte w naszym umyśle.</p>



<p>Mówimy tu o błędach poznawczych, które często działają poza świadomością inwestora i prowadzą do decyzji opartych na emocjach takich, jak strach czy chciwość, zamiast na racjonalnych przesłankach.</p>



<p>Przeczytanie jednego artykułu w internecie nie wystarczy, żeby te błędy wyeliminować, ale na pewno sprawi, że od teraz zwrócimy na nie większą uwagę.</p>



<p>Jakie więc błędy poznawcze najczęściej pojawiają się na giełdzie i negatywnie wpływają na nasz portfel?</p>



<h2 class="wp-block-heading">1. Mechanizm kotwiczenia i relatywność wartości</h2>



<p>Wiemy już, że ludzie oceniają wyniki względem pewnego punktu odniesienia, zamiast opierać się na absolutnych wartościach końcowych. To błąd, ale jeszcze gorszym zjawiskiem jest kotwiczenie swojego myślenia na wydarzeniach z przeszłości, czy na pojedynczej sytuacji, która miała miejsce kiedyś.</p>



<p>Często prowadzi to do irracjonalnych zachowań, takich jak trzymanie się przeszłych cen akcji jako standardu wartości, do którego odnoszona jest dzisiejsza wycena; czy niechęć do zmiany swojego zdania odnośnie spółki, która kiedyś mogła być dobrą inwestycją, ale w międzyczasie jej sytuacja uległa dramatycznej zmianie i firma nie spełnia już pierwotnych założeń.</p>



<p>W umyśle inwestora taka spółka cały czas pozostaje jako firma “dobra”, ponieważ kiedyś, tj. podczas pierwszej analizy, spełniła ona wszystkie merytoryczne założenia.</p>



<p>Inwestorzy często uznają natomiast trzymanie się dawnych wyborów za rozsądną konsekwencję w inwestowaniu. Tymczasem na rynku sytuacja potrafi zmieniać się bardzo szybko i spółka, która była dobra pół roku temu, dzisiaj może być już kiepską inwestycją.</p>



<p>Najlepsi inwestorzy to tacy, którzy w obliczu zmieniających się okoliczności są w stanie zmienić swoje zdanie i dostosować&nbsp;się&nbsp;do nowych realiów bez żadnego żalu i bez trzymania się swojej dawnej “kotwicy”.</p>



<p>Ten błąd kotwiczenia często nazywany jest też efektem statusu quo, w którym inwestorzy unikają zmiany składu portfela nawet wtedy, gdy analiza sugeruje, że inne inwestycje byłyby bardziej korzystne.</p>



<p>Po części wynika to z niechęci do realizowania strat, ale w dużej mierze też z ogólnej obserwacji, że ludzie mają tendencję do preferowania bieżącego stanu rzeczy i oporu przed jakimikolwiek zmianami, choć zazwyczaj są to zmiany na lepsze.</p>



<h2 class="wp-block-heading">2. Nadmierna pewność siebie i heurystyka dostępności</h2>



<p>Tajemnicą poliszynela jest to, że inwestorzy często przeceniają swoją zdolność do przewidywania ruchów rynkowych, co prowadzi nie tylko do nadmiernego handlu, ale też do podejmowania nierozsądnych decyzji inwestycyjnych wyolbrzymiających prawdopodobieństwo wystąpienia danego scenariusza.</p>



<p>Nagminnie zdarzają&nbsp;się sytuacje, w których inwestorzy zawierają daną&nbsp;transakcję&nbsp;oczekując ruchu kursu akcji w określonym czasie o, na przykład 20%, podczas gdy matematyczne prawdopodobieństwo takiego ruchu (bazujące na odchyleniu standardowym) wynosi, powiedzmy, zaledwie 5%.</p>



<p>Pewność siebie inwestora wygrywa w takim wypadku z <a href="https://www.tradingforaliving.pl/sigma-quantitative-trading/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">regułą dwa sigma</a>, która mówi, że w tym przypadku istnieje aż 95% szans, że to, czego oczekuje inwestor, po prostu się nie wydarzy. Mimo tego, rynek opcyjny zwłaszcza, pokazuje, jak ogromna jest liczba zawieranych transakcji tego typu, które stoją w sprzeczności z matematyką prawdopodobieństwa.</p>



<p>Ta nadmierna pewność&nbsp;siebie wynika często z wyolbrzymiania pozytywnych przykładów z przeszłości i pomijania tych negatywnych. Do wyobraźni inwestorów przemawia to, że spółki AMC czy GameStop w ciągu jednego tygodnia potrafiły wzrosnąć o 300%, ale jednocześnie pomijają oni to, że w ciągu pięćdziesięciu innych tygodni w roku te same spółki przynosiły stratę.</p>



<p>To właśnie tak zwana heurystyka dostępności, czyli tendencja do tego, żeby przeceniać te wydarzenia, które zostały najmocniej nagłośnione, przez co zapadły inwestorowi w pamięć; to znaczy są w niej wyraźne, aktualne i łatwo dostępne do odtworzenia.</p>



<p>W przypadku giełdy, heurystyka dostępności często sprawia, że inwestorzy mogą przeceniać prawdopodobieństwo sukcesu inwestycji w oparciu o ostatnie pojedyncze przykłady spektakularnych udanych inwestycji, które są łatwe do przypomnienia, ignorując przy tym długoterminowe statystyki i realia rynku.</p>



<p>Heurystyka dostępności polega więc na ocenianiu prawdopodobieństwa lub częstotliwości występowania zdarzenia na podstawie tego, jak łatwo można sobie przypomnieć przykłady podobnego zdarzenia z przeszłości.</p>



<p>Komuś, kto stracił niemal wszystkie pieniądze na krachu z 2008 roku, bardzo trudno będzie podejmować decyzje inwestycyjne w kolejnych latach, bo strach przed powtórką z historii będzie zbyt silny. Dla inwestorów, którzy weszli na giełdę w samym dołku po krachu z 2008 roku, będzie to jednak dowód na to, że takie krachy są niesamowitą okazją inwestycyjną.</p>



<p>Szersze badania pokazują zresztą, że ta heurystyka dostępności dotyczy nie tylko feedbacku płynącego z giełdy. Po obejrzeniu wiadomości o katastrofie samolotu, podróżni drastycznie przeceniają potem ryzyko podróży samolotem; po ekspozycji na przestępstwa relacjonowane w mediach; badani przeceniają realne ryzyko bycia ich ofiarą; a po obejrzeniu relacji z katastrof naturalnych, ataków terrorystycznych czy innych negatywnych zdarzeń; respondenci znowu ekstremalnie przeceniają prawdopodobieństwo ich wystąpienia w ich własnym otoczeniu.</p>



<h2 class="wp-block-heading">3. Efekt potwierdzenia i ostatniości</h2>



<p>Ludzie mają tendencję do poszukiwania informacji, które potwierdzają ich wcześniejsze przekonania czy punkt widzenia, i ignorowania informacji, które im przeczą. Dotyczy to zarówno poglądów politycznych, społecznych, filozoficznych, jak i… giełdowych.</p>



<p>Inwestor, który wierzy, że dana spółka odniesie sukces, będzie zwracał większą uwagę na pozytywne informacje o tej spółce, ignorując negatywne raporty czy krytyczne analizy, albo pomijając wskaźniki wyceny mówiące o tym, że firma jest przewartościowana.</p>



<p>Jeśli jesteśmy przekonani o dalszej dominacji spółek technologicznych na rynku, to szukamy informacji i analiz potwierdzających to przekonanie, ignorując jednocześnie wszystkie dane sugerujące możliwe przeinwestowanie czy spowolnienie w tym sektorze.</p>



<p>Kiedy znajdziemy niedowartościowane akcje, to skupiamy się na wskaźnikach, analizach i komentarzach medialnych, które potwierdzają ten fakt, ignorując jednocześnie informacje o problemach finansowych, spadku popytu na produkty spółki, wolniejszym wzroście zysków, większym zadłużeniu lub innych czynnikach ryzyka, które powodują, że cena akcji jest niska.</p>



<p>Do tego w dodatku, obok efektu potwierdzenia, pojawia się tutaj problem ostatniości, który sprawia, że inwestorzy mają tendencję do przypisywania większej wagi tym informacjom, które pojawiły się niedawno, niż tym z dalszej przeszłości.</p>



<p>Często przeceniamy choćby znaczenie ostatnich kwartalnych wyników finansowych firmy, czy najnowszych pojedynczych doniesień medialnych albo odczytów miesięcznych wskaźników ekonomicznych, nie biorąc pod uwagę długoterminowych trendów. Tymczasem w wielu przypadkach to ogólny trend jest zdecydowanie ważniejszy niż najnowszy pojedynczy odczyt.</p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h1 class="wp-block-heading">Jak radzić sobie z błędami poznawczymi?</h1>



<p>W świecie inwestycji często mówi się, że dobry inwestor podejmuje decyzje przy pomocy głowy, a nie serca. To powiedzenie podkreśla znaczenie racjonalności i logicznego myślenia nad emocjami i intuicją. Jednak w rzeczywistości, najlepsze decyzje inwestycyjne powinny być podejmowane nie przy pomocy głowy czy serca, ale przy pomocy Excela, a więc przy wsparciu twardych danych i analiz.</p>



<p>Fakty są&nbsp;takie, że trudno dyskutować z danymi. Dane, statystyka, prawdopodobieństwo, liczby – to wszystko powinno składać się&nbsp;na argumenty stanowiące o wejściu lub wyjściu z inwestycji w konkretną spółkę czy cały sektor.</p>



<p>Dane są obiektywne i nie podlegają subiektywnym interpretacjom. Korzystanie z twardych liczb pozwala inwestorom na podejmowanie decyzji na podstawie faktów, a nie osobistych przekonań czy emocji.</p>



<p>Dotyczy to zarówno danych fundamentalnych płynących ze <a href="https://www.tradingforaliving.pl/analiza-fundamentalna-spolki-wskazniki-zadluzenia-rentownosci/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">sprawozdań finansowych</a>, ale też danych branżowo-popytowych, czyli takich, które opisują zachowania, perspektywy czy szanse całego sektora; oraz danych technicznych, bazujących na charakterystyce zachowania się poszczególnych instrumentów (beta, delta, sigma etc.)</p>



<p>Poza Excelem świetnie sprawdzi się też dziennik inwestycyjny, w którym skrótowo zapisywali będziemy własne przemyślenia odnośnie tego, czego dowiadujemy się o spółce przeprowadzając taką analizę danych. To znacznie pomaga ustrukturyzować własne myślenie i wyciągnąć potem poprawniejsze wnioski, a poza tym stanowi świetny punkt referencyjny na przyszłość.</p>



<p>Dobrym pomysłem jest też wprowadzenie checklisty z serią punktów kontrolnych, przez które należy przejść przed podjęciem jakiejkolwiek decyzji inwestycyjnej. Dzięki temu mamy pod ręką&nbsp;wskazówki przypominające o tym, na jakich parametrach inwestycji rzeczywiście warto się skupić, co pomaga nieco usystematyzować&nbsp;chaos informacyjny towarzyszący podejmowaniu decyzji.</p>



<p>Idąc krok dalej – zbudowanie i wprowadzenie bardziej zaawansowanych <a href="https://www.tradingforaliving.pl/co-to-jest-model-scoringowy/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">modeli scoringowych</a> zdecydowanie pomoże zobiektywizować proces podejmowania decyzji i sprawi, że jeszcze bardziej będą one opierały się na twardych danych, <a href="https://www.tradingforaliving.pl/opinie-vs-informacje/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">a nie na opiniach</a>, które ze swej natury są subiektywne i podatne na interpretację.</p>



<p>Indywidualnych metod na to, jak radzić sobie z własnymi błędami poznawczymi na giełdzie jest oczywiście więcej i w każdym przypadku sprawdzi się pewnie nieco inny sposób ich rozwiązywania, w zależności od tego, z którym błędem dany inwestor ma największy problem.</p>



<p>Aczkolwiek, w każdym z tych przypadków, pierwszym etapem do wyeliminowania błędów poznawczych, zawsze będzie uzyskanie samej świadomości ich istnienia i diagnoza tego, z którym lub którymi z nich tak naprawdę sami mamy największy problem.</p>



<p>Nie stawiając poprawnej diagnozy, trudno będzie opracować lekarstwo.</p>



<div class='_form_95'></div><script type='text/javascript' src='https://tradingforaliving.activehosted.com/f/embed.php?static=0&id=95&69CA517F8DB70&nostyles=0&preview=0'></script>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/daniel-kahneman-bledy-poznawcze-na-gieldzie/">Czego o inwestowaniu na giełdzie nauczył nas Daniel Kahneman?</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.tradingforaliving.pl/daniel-kahneman-bledy-poznawcze-na-gieldzie/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>2</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Jak zabezpieczyć się przed spadkami na giełdzie (i czy na pewno warto)</title>
		<link>https://www.tradingforaliving.pl/jak-zabezpieczyc-sie-przed-spadkami-na-gieldzie/</link>
					<comments>https://www.tradingforaliving.pl/jak-zabezpieczyc-sie-przed-spadkami-na-gieldzie/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Tomasz Trela]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 11 Apr 2024 00:21:28 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Porady]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.tradingforaliving.pl/?p=8671</guid>

					<description><![CDATA[<p>Fundusze hedgingowe wzięły swoją nazwę stąd, że zabezpieczają się przed spadkami na giełdzie stosując cały szereg różnych wysublimowanych strategii inwestycyjnych. Słowo hedge oznacza żywopłot, który pierwotnie sadzony był jako bariera ochronna dla roślin przed dewastującym wiatrem. Sprawdźmy zatem, które rozwiązania ze świata hedge fundów indywidualny inwestor może wdrożyć również na swoim rachunku i czy faktycznie [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/jak-zabezpieczyc-sie-przed-spadkami-na-gieldzie/">Jak zabezpieczyć się przed spadkami na giełdzie (i czy na pewno warto)</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p><strong>Fundusze hedgingowe wzięły swoją nazwę stąd, że zabezpieczają się przed spadkami na giełdzie stosując cały szereg różnych wysublimowanych strategii inwestycyjnych. Słowo <em>hedge</em> oznacza żywopłot, który pierwotnie sadzony był jako bariera ochronna dla roślin przed dewastującym wiatrem. Sprawdźmy zatem, które rozwiązania ze świata <em>hedge fundów</em> indywidualny inwestor może wdrożyć również na swoim rachunku i czy faktycznie będzie to miało dla niego jakikolwiek sens.</strong></p>



<p>Zanim poznamy strategie zabezpieczania portfela przed spadkami, zastanówmy się jednak najpierw, jaki tak właściwie cel chcemy dzięki temu osiągnąć. Mam na myśli nieco bardziej precyzyjny cel niż samo: “nie stracić pieniędzy na giełdzie”.</p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h1 class="wp-block-heading">Dlaczego warto zabezpieczać się przed spadkami?</h1>



<p>Przede wszystkim minimalizując wahania portfela czy obsunięcia kapitału umożliwiamy bardziej wydajne działania mechanizmu <a href="https://www.tradingforaliving.pl/procent-skladany-kapitalizacja-odsetek/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">procenta składanego</a>. Inwestując 100$ w akcje i dopuszczając do spadku w wysokości 30%, czyli do 70$, kurs akcji musi potem odbić aż o 42%, żeby wrócić do punktu wyjścia. To oznacza, że akcje muszą wzrosnąć aż o 12% więcej niż spadły, żebyśmy w ogóle wyszli na zero.</p>



<p>Jeśli jednak dalibyśmy radę ograniczyć wahania do, powiedzmy, 10%, to spadek kursu akcji do 90$ będzie wymagał późniejszego odbicia jedynie o 11%, aby wyjść na zero. Tutaj różnica pomiędzy zakresem spadku a wymaganym późniejszym wzrostem wynosi już tylko 1%, a nie 12%. Nie trzeba dodawać, że to zdecydowanie ułatwia powrót na powierzchnię, co z kolei podnosi prawdopodobieństwo wypracowania zysków.</p>



<p>Drugim aspektem równie istotnym, co matematyka, jest psychologia. Duże wahania i znaczny ubytek majątku są dla wielu sytuacją&nbsp;ekstremalnie stresującą, która nie tylko nie pozwala spać w nocy i obniża komfort życia, ale też prowadzi do podejmowania irracjonalnych i nieoptymalnych decyzji z punktu widzenia finansowego. Mówiąc inaczej – inwestorzy przestawiają się z agresywnej mentalności “zarobić&nbsp;pieniądze” na potulną “chronić&nbsp;to, co jeszcze pozostało na rachunku”. Efektem jest pozbywanie się akcji po korektach, zamiast ich dokupowanie; czy uciekanie z pozycji, gdy ta lekko tylko odbije.</p>



<p>Trzecim powodem stosowania strategii hedgingowych, który będzie diabelnie istotny z punktu widzenia funduszy, jest zrobienie absolutnie wszystkiego, aby dużymi wahaniami nie wystraszyć&nbsp;klientów. Często bywa bowiem tak, że po większych spadkach klienci zaczynają&nbsp;masowo wycofywać&nbsp;swoją gotówkę, co oznacza, że robią to dokładnie w momencie, w którym powinni ją&nbsp;dopłacić. To staje się gwoździem do trumny funduszu zmuszonego do sprzedaży akcji i księgowania strat w samym dołku.</p>



<p>O ile trzeci punkt nie dotyczy inwestorów indywidualnych, to dwa pierwsze są problemami uniwersalnymi. Jakimi zatem strategiami hedgingowymi posługują się&nbsp;zawodowcy i jakie strategie hedgingowe może zaadaptować każdy z nas, żeby tym problemom zapobiec?</p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h1 class="wp-block-heading">Trzy popularne metody hedgingowe</h1>



<p>Podejść do zabezpieczania portfela przed spadkami jest wiele. Najpopularniejsze bazują na wykorzystaniu derywatów (najczęściej opcji); na ustanowieniu przeciwstawnych pozycji; lub na wykorzystaniu innej klasy aktywów, która jest ujemnie skorelowana z posiadanymi akcjami (głównie chodzi o obligacje). Każda z tych filozofii ma swoje plusy i minusy.</p>



<p>Większe fundusze dodatkowo wykorzystują&nbsp;jeszcze inną popularną metodę, czyli tzw. <em>swapy</em>, które są formą wykupienia ubezpieczenia od danego wydarzenia (wzrostu stóp procentowych, bankructwa firmy etc.). <em>Swapy</em> przenoszą po prostu ryzyko danego wydarzenia na drugą&nbsp;stronę transakcji w zamian za regularnie opłacane premie. Te formy są jednak niedostępne dla indywidualnego inwestora, więc nie ma sensu o nich wspominać.</p>



<p>A zatem…</p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h2 class="wp-block-heading">Strategia opcyjna Married PUT</h2>



<p>Najpopularniejsza i chyba najczęściej stosowana strategia hedgingowa mająca na celu ograniczenie strat w przypadku spadków na giełdzie. Married PUT pozwala zniwelować straty na akcjach absolutnie do zera lub do z góry określonego wybranego poziomu.</p>



<p>Married PUT to zakup opcji PUT zabezpieczającej posiadane akcje konkretnej firmy. Opcja PUT daje prawo (ale nie obwiązek) do sprzedania posiadanych akcji po wybranej wcześniej cenie, np. po cenie ich zakupu, nawet w przypadku, gdyby na giełdzie wystąpiły potężne spadki.</p>



<p>Dla przykładu, inwestor może posiadać akcje XYZ kupione po 100$ za sztukę i do tych akcji dokupić ubezpieczenie pod postacią&nbsp;opcji PUT, która przez najbliższy rok pozwoli mu sprzedać te akcje po cenie ich zakupu, bez względu na wszystko.</p>



<p>Jeśli więc kurs akcji spadnie do 70$, inwestor ciągle będzie mógł&nbsp;sprzedać akcje po 100$. Z drugiej strony – jeśli kurs wzrośnie do 130$, to akcje będzie można sprzedać na giełdzie po cenie rynkowej (opcja PUT daje bowiem prawo do tego, żeby z niej skorzystać, ale nie obowiązek). Sama opcja w takim wypadku wygasa i staje się bezwartościowa podobnie, jak niewykorzystane ubezpieczenie domu czy samochodu.</p>



<p>Brzmi zbyt pięknie? Słusznie. Opcja PUT zabezpieczająca akcje w stu procentach na rok będzie kosztowała około 20-30% ich wartości. W powyższym wypadku za zabezpieczenie akcji o wartości 100$ na rok musielibyśmy zapłacić&nbsp;zatem około 20-30$ za sztukę, co prawdopodobnie zjadłoby nam cały zysk z potencjalnej inwestycji.</p>



<p>Jednakże… w rzeczywistości nikt nie zabezpiecza się przed spadkami na cały rok. Zawodowi inwestorzy przy pomocy opcji PUT zabezpieczają się&nbsp;najczęściej jedynie na określony dzień czy cały tydzień, kiedy z kursem akcji może wydarzyć się&nbsp;coś złego. Takim dniem są choćby momenty publikacji sprawozdań finansowych, ważnych danych ekonomicznych czy decyzji banków centralnych.</p>



<p>W takim wypadku ubezpieczenie całej pozycji na kilka dni nie powinno kosztować więcej niż 2-3% jej wartości, co wydaje się niskim kosztem jak na możliwość całkowitego zabezpieczenia akcji przed potencjalnym spadkiem o kilkanaście procent po publikacji słabszych danych niż spodziewane.</p>



<p>Więcej o strategii Married PUT można przeczytać tutaj: <a href="https://www.tradingforaliving.pl/married-put/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">Najpopularniejsza strategia hedgingowa</a></p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h2 class="wp-block-heading">Pozycje krótkie, czyli tzw. <em>short selling</em></h2>



<p>Innym pomysłem, z którego często korzystają&nbsp;fundusze hedgingowe, jest zawieranie przeciwstawnych transakcji na skorelowanych ze sobą aktywach po to, żeby zminimalizować&nbsp;tzw. deltę portfela, a więc jego “czułość” na wydarzenia rynkowe.</p>



<p>W praktyce osoba, która posiada ekspozycję na najlepsze spółki technologiczne, może jednocześnie dokonać krótkiej sprzedaży (zagrać na spadki) ETF-a na indeks NASDAQ-100 lub na inny indeks skorelowany z kursami posiadanych akcji w proporcjach jeden do jednego (wartościowo) lub innych pożądanych.</p>



<p>Idea jest taka, że mając najlepsze akcje wchodzące w skład danego indeksu zakładamy, iż&nbsp;w przypadku wzrostów będą one rosły bardziej niż cały uśredniony indeks, a w przypadku korekt, będą spadały nieco mniej. Dlatego jednocześnie gramy na wzrost poszczególnych najlepszych spółek i na spadek całego indeksu.</p>



<p>W tej sytuacji w przypadku wzrostów odnotowujemy zysk na akcjach (większy) i stratę na indeksie (mniejszą), czyli netto zarabiamy pieniądze; a w przypadku korekty na giełdzie mamy stratę na posiadanych akcjach, ale jednocześnie zysk na spadku indeksu, przeciwko któremu zagraliśmy na krótko.</p>



<p>To jedna z najbardziej typowych pozycji hedgingowych, w przypadku której zamiast całego indeksu czasem wykorzystuje się&nbsp;też pary poszczególnych spółek z tej samej branży.</p>



<p>Dla przykładu, jednocześnie można zagrać na wzrosty Nvidii i na spadki AMD albo Intela. Zakładamy tu bowiem, że pomimo ewidentnej korelacji pomiędzy tymi akcjami, to spółka lepsza (Nvidia) powinna jednak bardziej rosnąć i mniej spadać niż spółka gorsza (AMD czy Intel).</p>



<p>Tego typu zagrania zahaczają już o arbitraż i są naprawdę chętnie stosowane przez fundusze inwestycyjne, ponieważ poprzez posiadanie nieustannego “hedga” niebotycznie ograniczają&nbsp;one wahania całego portfela.</p>



<p>Więcej o graniu na spadki można przeczytać w artykule i obejrzeć na nagraniu z webinaru poświęconego właśnie temu tematowi: <a href="https://www.tradingforaliving.pl/gra-na-spadki-webinar/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">Witamy w Shortville</a></p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h2 class="wp-block-heading"><em>Asset allocation</em> i inne klasy aktywów</h2>



<p>Najprostszym i najbardziej intuicyjnym pomysłem na to, żeby zabezpieczyć swój portfel akcyjny przed spadkami, jest takie dobranie do niego aktywów, aby uzyskać pomiędzy nimi jak najmniejszą korelację (ale nie odwrotną, bo wtedy portfel będzie stał w miejscu).</p>



<p>Za takie aktywo, które zapewnia zerową korelację&nbsp;z akcjami (a czasem ujemną), uznaje się amerykańskie obligacje rządowe. Od dekad popularnym wariantem portfela jest tzw. portfel 60/40, w którym 60% aktywów stanowią&nbsp;obligacje, a 40% akcje. Charakterystyka tego portfela faktycznie pomaga wygładzić krzywą&nbsp;zysków i strat oraz zminimalizować wahania.</p>



<p>Dzieje się&nbsp;tak dlatego, że przez większość czasu w ciągu kilku ostatnich dekad, obie te klasy (akcje i obligacje) zachowywały się niezależnie, a czasem odwrotnie do siebie. Dzięki temu w czasach, gdy akcyjna część portfela przynosiła straty, były one do pewnego stopnia niwelowane przez wzrost obligacji (lub przynajmniej przez trzymanie przez nie wartości).</p>



<p>Do tego typu celów rzadko wykorzystuje się natomiast inne klasy aktywów jak towary czy surowce, bo ze swojej natury są one nie tylko mniej przewidywalne niż obligacje, ale też bardziej zmienne niż&nbsp;same akcje.</p>



<p>Więcej o tym, jak działają obligacje, można przeczytać w tym tekście i obejrzeć na praktycznym nagraniu wideo: <a href="https://www.tradingforaliving.pl/obligacje-skarbowe-usa/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">Inwestowanie w obligacje krok po kroku</a></p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h1 class="wp-block-heading">Wszystkie problemy strategii hedgingowych</h1>



<p>To teraz ciemna strona księżyca. W rzeczywistości bowiem zazwyczaj jest tak, że wszystko to, co fantastycznie wygląda na papierze i mądrze brzmi w teorii, rzadko kiedy choć&nbsp;w połowie sprawdza się tak dobrze w prawdziwym świecie. Nie inaczej jest ze strategiami opisanymi powyżej.</p>



<h3 class="wp-block-heading">Koszty, koszty, koszty</h3>



<p>Married PUT faktycznie jest najskuteczniejszym istniejącym sposobem, żeby zabezpieczyć swoje akcje przed jakimikolwiek stratami, ale ta forma jest po pierwsze kosztowna, a po drugie – żeby była efektywna – wymaga idealnego timingu. Chodzi o to, żeby nie zabezpieczać się na nieokreślony czas, bo to będzie kosztowało 20-30% rocznie.</p>



<p>Zabezpieczenie się&nbsp;na krótsze okresy jest już&nbsp;sporo tańsze, bo wyniesie 1-3% za okres do tygodnia, co teoretycznie nie wygląda tak źle, ale konia z rzędem temu, kto potrafi przewidywać nadchodzące spadki z dokładnością co do tygodnia czy nawet miesiąca. Gdyby tak było, to równie dobrze można by na ten czas pozbyć się akcji, zamiast kupować do nich opcje zabezpieczające.</p>



<p>Married PUT zatem sprawdzi się&nbsp;świetnie, ale raczej w sytuacjach, w których z góry znamy termin danego wydarzenia, przed którym chcemy się&nbsp;zabezpieczyć (np. publikacja wyników), dzięki czemu możemy wybrać&nbsp;najkrótsze możliwe i najtańsze opcje, nie rujnujące jeszcze portfela.</p>



<p>W przeciwnym wypadku nadgorliwe stosowanie tej strategii będzie dla nas nieopłacalne od strony kosztowej i zje większość potencjalnych zysków.</p>



<h3 class="wp-block-heading">Zyski, zyski, zyski</h3>



<p>W przypadku pozycji krótkich, które stanowią&nbsp;przeciwwagę do posiadanego portfela akcyjnego, problem leży gdzie indziej. Samo ich utrzymanie bowiem nie powinno wynieść&nbsp;więcej niż 2-3% w ujęciu rocznym, co jest poziomem akceptowalnym, ale…</p>



<p>Posiadanie przeciwstawnych pozycji w tak mocno skorelowanym świecie giełdowym, z którym mamy do czynienia obecnie, sprawi, że w czasach hossy wszystkie nasze zyski będą dramatycznie ograniczone poprzez straty na pozycjach krótkich ciągnących portfel w dół.</p>



<p>Tak zabezpieczony portfel faktycznie byłby w stanie wygenerować zysk przy absolutnie minimalnym poziomie wahań i obsunięć kapitału, ale ten zysk będzie bardzo niski.</p>



<p>Ta metoda rzeczywiście jest chętnie używana przez instytucjonalnych graczy, ale raczej takich, którym nie zależy na maksymalnie wysokim zysku, tylko właśnie na minimalnych możliwych wahaniach portfela. No bo czy jesteśmy w stanie wyobrazić sobie, na przykład emerytalny fundusz pracowniczy, w którym obsunięcia kapitału w bessach sięgają po 30-40%? No właśnie.</p>



<p>Są gracze, dla których od wysokich zysków o wiele ważniejsza jest niska zmienność.</p>



<h3 class="wp-block-heading">Korelacja, korelacja, korelacja</h3>



<p>Problem z umieszczaniem w portfelu obligacji rządowych jest natomiast taki, że przez większość czasu one faktycznie są zerowo lub ujemnie skorelowane z akcjami, ale… okresami korelacja ta bywa dodatnia.</p>



<p>Ostatnie lata pokazały, że obligacje potrafią wykazywać niemal pełną korelację z akcjami przez długie okresy i to zwłaszcza w czasie, kiedy najbardziej zależałoby nam na tym, aby jakoś to portfolio zrównoważyć.</p>



<p>W całym 2022 roku, kiedy indeksy akcyjne spadały o 20%, obligacje na koniec roku odnotowały stratę wynoszącą… 30%. W tym wypadku posiadanie obligacji nie tylko nie zabezpieczyło portfela przed stratami, ale jeszcze te straty powiększyło.</p>



<p>Takie sytuacje są oczywiście rzadkością i częściej mamy do czynienia z brakiem korelacji niż z korelacją, ale mimo tego posiadanie obligacji w portfelu nie będzie żadnym gwarantem obniżenia jego wahań.</p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h1 class="wp-block-heading">To może jednak się nie zabezpieczać?</h1>



<p>Strategie hedgingowe przede wszystkim mają nie dopuścić do straty pieniędzy – pod tym stwierdzeniem podpisze się każdy. W rzeczywistości jednak to, czy na danej pozycji wygenerujemy stratę czy zysk, będzie wiadome dopiero w momencie, w którym postanowimy te akcje sprzedać.</p>



<p>Wyobraźmy sobie, że kupujemy akcje dobrej firmy z horyzontem, powiedzmy, dziesięcioletnim; albo nawet dwu- czy trzyletnim. Czy tymczasowa strata widoczna tylko na papierze w czasie trwania tej inwestycji będzie czymś, przed czym warto się&nbsp;zabezpieczać? Jakie znaczenie ta okresowa strata będzie miała w perspektywie kilku lat, kiedy pozycja będzie likwidowana?</p>



<p>Co z punktu widzenia, na przykład roku 2029, będzie nas obchodziło, czy akcje XYZ w trzecim kwartale 2024 r. spadły o 20% czy też nie? Ano niewiele. Dla inwestora będzie liczył się&nbsp;wyłącznie finalny wynik na sam koniec okresu inwestycji.</p>



<p>To, co dzieje się z profilem zysku i straty w międzyczasie, jest wyłącznie zmiennością nieodłącznie związaną z inwestowaniem w akcje. Zabezpieczanie się przed zmiennością w okresie trwania inwestycji może faktycznie pomóc lepiej działać&nbsp;procentowi składanemu i może pomóc lepiej spać w nocy właścicielowi rachunku, ale w praktyce ma ono o wiele więcej minusów niż korzyści.</p>



<p>Żeby nie kończyć jednak całkiem pesymistycznym tonem, warto wspomnieć, że istnieje metoda, która pozwala zminimalizować wahania portfela, nie niosąc za sobą tak wielu niedoskonałości jak te, opisane powyżej.</p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h1 class="wp-block-heading">Stara dobra szkoła zarządzania portfelem</h1>



<p>Tak zwany hedging organiczny to sposób na taką budowę i na takie zarządzanie portfelem, które sprawią, że portfolio samo z siebie będzie mniej podatne na wahania rynkowe, co z kolei pozwoli lepiej pracować <a href="https://www.tradingforaliving.pl/procent-skladany-kapitalizacja-odsetek/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">procentowi składanemu</a>.</p>



<p>W 1950 roku Harry Markowitz opracował kultową <a href="https://www.tradingforaliving.pl/ryzyko-na-gieldzie/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">Modern Portfolio Theory</a>, za którą otrzymał potem Nagrodę Nobla i która do dzisiaj jest podstawą służącą za wytyczne przy budowie portfela w taki sposób, aby ograniczał on łączne ryzyko z całej inwestycji.</p>



<p>W dużym skrócie – odpowiednia dywersyfikacja portfela na 25-30 spółek, ustalanie wag na bazie zmienności (bardziej zmienna spółka ma mniejszą wagę niż&nbsp;mniej zmienna) oraz okresowe rebalansowanie portfela i przywracanie mu pierwotnych proporcji mogą zdecydowanie pomóc nie tylko obniżyć wahania portfolio, ale też w efekcie poprawić jego zyski.</p>



<p>Dobór odpowiednich spółek i zdywersyfikowanie portfela, a następnie poprawne ustalenie i pilnowanie wag rzeczywiście będzie najprostszą (co nie znaczy łatwą) metodą na ograniczenie ryzyka. Nieco więcej o tym aspekcie w skrótowej formie można przeczytać tutaj:</p>



<p><a href="https://www.tradingforaliving.pl/ile-spolek-do-portfela/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">Sprawdź, czy masz odpowiednią liczbę akcji w portfelu</a> (na końcu tekstu arkusz Excel do pobrania).</p>



<p><div class="_form_107"></div><script src="https://tradingforaliving.activehosted.com/f/embed.php?id=107" charset="utf-8"></script></p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/jak-zabezpieczyc-sie-przed-spadkami-na-gieldzie/">Jak zabezpieczyć się przed spadkami na giełdzie (i czy na pewno warto)</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.tradingforaliving.pl/jak-zabezpieczyc-sie-przed-spadkami-na-gieldzie/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Dlaczego strata i zysk z pozycji nie mają żadnego znaczenia przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnej</title>
		<link>https://www.tradingforaliving.pl/strata-i-zysk-nie-maja-znaczenia/</link>
					<comments>https://www.tradingforaliving.pl/strata-i-zysk-nie-maja-znaczenia/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Tomasz Trela]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 19 Mar 2024 10:03:55 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Porady]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.tradingforaliving.pl/?p=8631</guid>

					<description><![CDATA[<p>Akcje kupione po 100$ spadają do 70$ i generują papierową stratę 30%. Co zrobić? Dokupić i uśrednić cenę zakupu, sprzedać i zminimalizować dalsze straty, czy może nie robić&#160;nic i poczekać na odbicie, żeby wyjść chociaż na zero? Inne akcje wzrosły o 50%. Trzymać dalej, sprzedać część, czy zrealizować cały zysk? Otóż… wszystkie te rozterki są [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/strata-i-zysk-nie-maja-znaczenia/">Dlaczego strata i zysk z pozycji nie mają żadnego znaczenia przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnej</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p><strong>Akcje kupione po 100$ spadają do 70$ i generują papierową stratę 30%. Co zrobić? Dokupić i uśrednić cenę zakupu, sprzedać i zminimalizować dalsze straty, czy może nie robić&nbsp;nic i poczekać na odbicie, żeby wyjść chociaż na zero? Inne akcje wzrosły o 50%. Trzymać dalej, sprzedać część, czy zrealizować cały zysk? Otóż… wszystkie te rozterki są niepotrzebne, bo to nie poziom zysku czy straty z danej pozycji powinien decydować o tym, co zrobić&nbsp;dalej.</strong></p>



<p>Bardzo często trafiam na pytania, które zaczynają&nbsp;się&nbsp;mniej więcej tak:</p>



<blockquote class="wp-block-quote">
<p><em>Dwa lata temu kupiłem akcje Alibaby po 200$, a one potem spadły do 50$, ale dzisiaj odbiły już&nbsp;do 100$. Mam na nich stratę 50%. Co teraz zrobić?</em></p>
</blockquote>



<p>Druga osoba jednak ma z tymi akcjami zupełnie inny problem:</p>



<blockquote class="wp-block-quote">
<p><em>Rok temu kupiłem akcje Alibaby po 100$, a one potem spadły do 50%, ale ostatnio odbiły znowu do 100$. Dzisiaj jestem na nich na zero. Co teraz zrobić?</em></p>
</blockquote>



<p>Trzecia osoba to nieco większy szczęściarz:</p>



<blockquote class="wp-block-quote">
<p><em>Parę miesięcy temu kupiłem akcje Alibaby po 50$, a one potem odbiły do 100$. Mam na nich zysk 100%. Co teraz zrobić?</em></p>
</blockquote>



<p>Gdyby podjęcie poprawnej decyzji inwestycyjnej zależało od tego, jaki poziom zysku lub straty dana osoba wygenerowała na danych akcjach, to każdy z tych trzech inwestorów musiałby w tym samym momencie podjąć zupełnie inną&nbsp;decyzję dotyczącą tych samych akcji.</p>



<p>Nie trudno się&nbsp;domyślić, że trzy różne decyzje nie mogą być&nbsp;poprawne w tym samym czasie (pod warunkiem oczywiście, że mówimy o podobnych strategiach czy horyzontach inwestycyjnych, a nie porównujemy, na przykład działania <em>daytradera</em> do działań długoterminowego inwestora).</p>



<p>To zatem prowadzi do wniosku, że decyzja o tym, czy dane akcje warto kupić czy może sprzedać, musi być decyzją obiektywną i – co więcej – binarną, która powinna być identyczna w przypadku różnych inwestorów o podobnym horyzoncie czasowym i podobnym systemie inwestycyjnym.</p>



<p>Taka konkluzja z kolei sugeruje, że poziom zysku i straty, który praktycznie dla każdego inwestora jest inny, nie może być żadnym istotnym elementem składowym decyzji odnośnie tego, co z akcjami zrobić&nbsp;dalej.</p>



<p>Decyzja o zakupie bądź sprzedaży akcji jest natomiast decyzją&nbsp;binarną dlatego, że albo dane akcje w danym momencie nadają się&nbsp;do zakupu albo nie. Jeśli nie nadają się&nbsp;do zakupu, to nikt nie powinien ich bowiem także posiadać w swoim portfelu.</p>



<p>W rzeczywistości nie mamy więc do podjęcia trzech decyzji na giełdzie (kupić, sprzedać, trzymać), tylko dwie (kupić lub sprzedać), bo albo akcje nadają się do tego, żeby mieć je w portfelu albo się&nbsp;nie nadają.</p>



<p>Mało intuicyjne? A dlaczego niby mielibyśmy trzymać w portfelu konkretne akcje, skoro uznajemy, że w danym momencie nie kupilibyśmy ich ponownie, gdyby&nbsp;nie znajdowały się one jeszcze w naszym portfolio?</p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h1 class="wp-block-heading">Pozbycie się akcji to problem psychologiczny</h1>



<p>To wszystko jednak prosto wygląda tylko w teorii, bo w praktyce szalenie trudno jest nam rozstać się&nbsp;z akcjami, które już posiadamy. Odpowiedzialny jest za to mechanizm sprawiający, że bardziej cenimy przedmioty, które już do nas należą od tych, których nie mamy jeszcze w swoim posiadaniu.</p>



<p>W efekcie o wiele łatwiej podjąć&nbsp;decyzję o niekupowaniu dzisiaj akcji XYZ, jeśli nie mamy ich jeszcze w portfelu, niż o sprzedaży tych samych akcji z portfela, jeśli jesteśmy już ich właścicielem. A tymczasem to powinna być&nbsp;ta sama decyzja, bo albo te akcje warto w portfelu mieć (w takim wypadku powinniśmy je kupić) albo nie warto (wtedy powinniśmy je sprzedać).</p>



<p>W praktyce niestety zupełnie inaczej podchodzimy do tego, co nasze, a inaczej do tych rzeczy, których nie posiadamy.</p>



<p>To zjawisko świetnie pokazują badania z pogranicza psychologii behawioralnej i finansów. W jednym z nich grupa studentów ekonomii dostała w prezencie kubki o zadeklarowanej wartości 20$. Kilka tygodni później badacze zapytali studentów, czy są skłonni odsprzedać swoje kubki po cenie 20$. Większość studentów nie chciała tego zrobić i ugięła się dopiero wtedy, gdy badacze podnosili proponowaną&nbsp;cenę&nbsp;w okolice 50$.</p>



<p>Dla kontrastu grupa kontrolna studentów, która wcześniej nie otrzymała kubków w prezencie, została zapytana jak wysoką cenę jest w stanie zapłacić, żeby otrzymać taki sam kubek. Odpowiedzi wahały się w okolicach 10-15$.</p>



<p>To były te same kubki, a mimo tego dla pierwszej grupy miały one wartość dochodzącą do 50$, natomiast dla drugiej grupy maksymalnie 15$. Duży rozrzut jak na określenie wartości tego samego kubka.</p>



<p>Jedyna różnica polegała na tym, że zadziałał efekt posiadania, który sprawia, że bardziej cenimy to, co już&nbsp;mamy, przez co trudno nam się rozstać nie tylko z kubkami, ale też akcjami czy z szafami pełnymi gratów i ciuchów, których od dawna nie używamy ani nie nosimy.</p>



<p>Co więcej, obok zgubnego efektu posiadania, który tak bardzo nie pozwala nam sprzedać akcji, do gry dołącza jeszcze jeden potężny mechanizm – efekt kotwiczenia.</p>



<p>W momencie, w którym kupujemy akcje po 100$, nasz umysł koduje w głowie tę właśnie cenę jako minimalną uczciwą wartość spółki, do której będzie później odnosił&nbsp;wszystkie przyszłe kursy akcji. Na tej bazie większość osób będzie podejmowała decyzje odnośnie tego, kiedy akcje sprzedać, żeby zrealizować zyski, a kiedy dokupić, żeby uśrednić&nbsp;cenę zakupu.</p>



<p>Dlatego z jednej strony tak trudno zdecydować się&nbsp;na sprzedaż akcji, kiedy ich aktualna cena znajduje się poniżej ceny zakupu a – z drugiej strony – tak łatwo podjąć decyzję o sprzedaży akcji, gdy tylko ich kurs wzrośnie lekko nawet powyżej poziomu 100$.</p>



<p>Problem w tym, że praktycznie każdy z nas kupuje te same akcje po innej cenie, przez co wszyscy mamy poziom kotwiczenia ustawiony na zupełnie innej wartości. Poprawna i obiektywna decyzja o tym, czy dane akcje warto kupić czy sprzedać, musi być natomiast zerojedynkowa i&nbsp;tak samo prawdziwa dla nas wszystkich, bez względu na to, gdzie zakotwiczyliśmy swój punkt odniesienia.</p>



<p>Zmierzam do tego, że cena, po jakiej kupiliśmy dane akcje (a także poziom późniejszego zysku czy straty, które są pochodną ceny zakupu) nie może brać udziału w podejmowaniu decyzji odnośnie tego, co dalej z takimi akcjami zrobić.</p>



<p>Decyzja owa musi wynikać wyłącznie z przesłanek, które będą prawdziwe i obiektywne dla każdego inwestora, bez względu na to, po jakiej cenie kupił&nbsp;dane akcje i jaki poziom zysku czy straty widzi na swojej platformie.</p>



<p>O szczegółach tych obiektywnych przesłanek powiem jednak za chwilę, bo wcześniej trzeba zwrócić uwagę&nbsp;na trzeci zabójczy mechanizm, który jest na tyle groźny, że doczekał&nbsp;się&nbsp;odrębnego śródtytułu.</p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h1 class="wp-block-heading">Efekt okazji, czyli dokupowanie akcji, bo spadły</h1>



<p>To chyba jeden z groźniejszych mechanizmów, który w języku angielskim opisywany jest jako:</p>



<blockquote class="wp-block-quote">
<p><em>“Throwing good money after bad”, czyli niepotrzebne marnowanie kolejnych pieniędzy po zmarnowaniu poprzednich</em></p>
</blockquote>



<p>W skrócie chodzi o to, że czasem akcje rosną, a czasem spadają. Czasem podejmujemy poprawną&nbsp;decyzję, a mimo tego tracimy pieniądze; ale czasem podejmujemy niepoprawną&nbsp;decyzję i tracimy pieniądze. Problem polega na tym, że we wszystkich tych przypadkach po stracie pieniędzy próbujemy tę stratę za wszelką&nbsp;cenę odrobić i za raz utopionymi już&nbsp;pieniędzmi rzucamy kolejne partie gotówki w nadziei, że to pomoże szybciej odzyskać utracone poprzednio środki.</p>



<p>To właśnie mają na myśli Amerykanie mówiąc o “throwing good money after bad money”. Każdy może stracić pieniądze na błędnej decyzji czy nietrafionej pozycji – to są “bad money”; ale nie każdy musi ponownie wkładać palec do kontaktu i dorzucać kolejną gotówkę (“good money”) do pozycji, która już raz wygenerowała nam stratę.</p>



<p>W praktyce to zjawisko przybiera najczęściej formę uśrednienia ceny zakupu i ślepego dokupowania akcji, które spadły, tylko dlatego, że spadły i że teraz można je kupić&nbsp;taniej, niż&nbsp;jeszcze jakiś&nbsp;czas temu. To kiepski pomysł, bo w takich sytuacjach często o wiele lepszym rozwiązaniem będzie zrealizowanie pierwotnej straty i przekierowanie swojej uwagi na zupełnie inny zakątek rynku.</p>



<p>Tak się&nbsp;jednak nie dzieje.</p>



<p>Przede wszystkim wynika to z niechęci do realizowania strat (i przyznawania się&nbsp;do popełnionego błędu). Jak wiemy bowiem, nadzieja umiera ostatnia i pomimo tego, że zazwyczaj w końcu umiera, to przez ten czas towarzyszący agonii i sztucznemu podtrzymywaniu jej przy życiu przy pomocy dodatkowych pieniędzy, możemy jeszcze łudzić się, że los się&nbsp;w końcu odmieni i spółka, która spadła już&nbsp;o 70%, kiedyś w końcu odbije zapewniając nam chwałę i bogactwo.</p>



<p>Plus jest taki, że przez ten czas nie musimy podejmować żadnej niekomfortowej decyzji i wystarczy nie robić&nbsp;nic, czekając spokojnie na giełdowy cud. Łatwizna. Minus inercji jest jednak taki, że działania łatwe i komfortowe nigdy nie są poprawne, ani tym bardziej skuteczne, przez co z dużym prawdopodobieństwem stracimy nie tylko czas, ale i kolejne pieniądze dorzucane do tracącej pozycji.</p>



<p>Napisałem zresztą kiedyś cały oddzielny artykuł&nbsp;o tym, <a href="https://www.tradingforaliving.pl/decyzje-musza-bolec/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">dlaczego poprawne decyzje muszą boleć</a>. Zachęcam do przeczytania.</p>



<p>Pomijając jednak kwestie psychologiczne, to ślepe uśrednianie wszystkiego, co spadło, daje nam także złudne przekonanie, że jak obniżymy łączną&nbsp;cenę zakupu danych akcji, to łatwiej nam będzie potem wyjść na zero (no bo obniżamy sobie poprzeczkę, do której teraz akcje muszą podskoczyć, żeby ją&nbsp;pokonać).</p>



<p>W teorii nawet ma to sens, ale w praktyce rzadko kiedy jest skuteczne, jeśli decyzję o uśrednianiu podejmujemy tylko dlatego, że akcje spadły i mamy na nich stratę. Akcje mogą bowiem spadać z bardzo wielu powodów.</p>



<p>Co innego, jeśli akcje dobrej spółki spadają tylko dlatego, że leci cały rynek, który ciągnie za sobą wszystko w dół (w takim wypadku można uśredniać), a co innego jeśli akcje lecą na łeb na szyję, bo spółce spadają zyski, walą się prognozy przychodów albo firma została daleko w tyle za swoją konkurencją.</p>



<p>W tym pierwszym przypadku akcje faktycznie mają dużą szansę na odbicie. W drugim przypadku jednak możemy się&nbsp;odbicia nie doczekać i lepiej zrealizować stratę na poziomie 30%, żeby uwolnić te środki i realokować je w bardziej perspektywiczne akcje, niż kisić stratę przez kolejne lata blokując potencjał do wykorzystania gotówki w mądrzejszy sposób.</p>



<p>Na szczęście w podjęciu decyzji o realizacji straty pomaga zrozumienie prostego faktu, a mianowicie…</p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h1 class="wp-block-heading">Zamknięcie stratnej pozycji jest neutralne finansowo</h1>



<p>Jak sprzedamy akcje ze stratą, to wartość naszego konta dalej będzie dokładnie taka sama, jak przed zaksięgowaniem tej straty. Realizując stratę niczego tak naprawdę nie tracimy.</p>



<p>Pozbywając się akcji o obecnej wartości, na przykład 7000$, wymieniamy tylko jedno aktywo na drugie – beznadziejne akcje o wartości siedmiu tysięcy na gotówkę pod postacią… siedmiu tysięcy. Z punktu widzenia wartości całego naszego rachunku brokerskiego nic się przecież&nbsp;nie zmienia.</p>



<p>Różnica jest taka, że mając uwolnioną gotówkę z akcji spółki kiepskiej, gdzie perspektywy na odbicie były dyskusyjne, możemy tę gotówkę ulokować teraz w akcjach najlepszej spółki, jaką uda nam się&nbsp;znaleźć na rynku po to, żeby podnieść sobie prawdopodobieństwo pomnożenia tej kwoty.</p>



<p>To jedyny skuteczny i logiczny sposób na to, żeby zwiększyć szanse na szybkie odrobienie strat, a na pewno dużo bardziej logiczny niż próba odrobienia tych strat przy pomocy tej samej kiepskiej inwestycji (złej decyzji), która nam tę stratę wygenerowała w pierwszej kolejności.</p>



<p>Najważniejsze to uświadomić sobie, że w każdym momencie naszego giełdowego życia powinniśmy zadbać o to, żeby mieć w portfelu zestaw najlepszych aktualnie spółek, jakie tylko uda nam się&nbsp;znaleźć. Zysk i strata z obecnych nie mają tu żadnego znaczenia.</p>



<p>Charakterystykę najlepszych spółek można określić natomiast jedynie poprzez obiektywne wskaźniki finansowe opisujące daną spółkę takie, jak zyskowność, prognozy, fundamenty czy wycena. Te wskaźniki są uniwersalne i będą jedyną obiektywną prawdą dla danej spółki bez względu na to, jaki poziom zysków czy strat w konkretnym momencie posiada na jej akcjach konkretny inwestor.</p>



<p>Patrząc bowiem przez indywidualny pryzmat poszczególnych zysków i strat nigdy nie uda się podjąć obiektywnej decyzji odnośnie kupna lub sprzedaży akcji, bo obraz ten będzie zaburzony przez poziom zysku lub straty przypisany do rachunku danego inwestora, a nie przez ocenę kondycji samej spółki, która może być albo dobrą inwestycją albo nie.</p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h2 class="wp-block-heading">Co powinno wpływać na decyzję o zakupie lub sprzedaży?</h2>



<p>Powody podjęcia decyzji o tym, czy dane akcje warto sprzedać czy kupić można podzielić&nbsp;na dwie kategorie: merytoryczną i techniczną. Dotyczy to także tylko częściowej sprzedaży posiadanych akcji lub dokupowania większej liczby akcji po spadkach.</p>



<p>Do kategorii merytorycznej zalicza się cała działka analizy fundamentalnej (dla spekulantów także technicznej), której celem jest określenie, czy mamy do czynienia z dobrą inwestycją czy też nie.</p>



<p>Nieco inny zestaw wskaźników czy sposobu podejścia do kwestii wyceny będzie rozsądny w przypadku długoterminowych inwestorów (tutaj, np. możemy sobie całkowicie podarować patrzenie na <a href="https://www.tradingforaliving.pl/encyklopedia/upside/" target="_blank" rel="noreferrer noopener"><em>upside</em></a>); a inny dla krótkoterminowych; niemniej każdy inwestor powinien podejmować decyzję przez pryzmat jakiegoś zestawu obiektywnych finansowych kryteriów opisujących daną spółkę i jej akcje, bo tylko one będą uniwersalnie prawdziwe lub uniwersalnie fałszywe. Zyski lub straty na akcjach nie będą wskazaniem uniwersalnym.</p>



<p>Obszerny poradnik i materiał wideo w temacie oceny potencjału spółek można znaleźć&nbsp;tutaj: <a href="https://www.tradingforaliving.pl/analiza-fundamentalna-spolki-wskazniki-zadluzenia-rentownosci/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">Przewodnik po analizie fundamentalnej krok po kroku</a></p>



<p>Kategoria techniczna zawiera w sobie natomiast wszystkie kwestie związane z doborem i utrzymaniem odpowiednich proporcji spółek w portfelu. Optymalne wagi danej spółki względem innych aktywów wynikają chociażby z poziomu ryzyka (im bardziej ryzykowna spółka, tym mniejszy udział&nbsp;w portfelu) czy stopnia korelacji (im mniej skorelowana z resztą aktywów, tym więcej akcji w portfelu).</p>



<p>Więcej o doborze wielkości pozycji w portfelu można poczytać&nbsp;w artykule: <a href="https://www.tradingforaliving.pl/ile-spolek-do-portfela/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">Sprawdź czy masz odpowiednią liczbę akcji w portfelu</a></p>



<p>Problem w tym, że idealne proporcje będą idealne jedynie przez kilka pierwszych dni, a czasem przez kilka pierwszych godzin, bo z czasem jedne spółki wzrosną, a inne spadną sprawiając, że wagi w portfelu mocno się rozjadą. I to jest drugi powód, poza merytorycznym, który uzasadnia częściową sprzedaż lub dokupienie akcji do portfela w celu wyrównania pierwotnych idealnych proporcji.</p>



<p>Nawet tutaj jednak nie zysk i strata z poszczególnej pozycji będą częścią podejmowanej decyzji.</p>



<p>Potencjalne zaburzenie wagi (i wymuszenie redukcji) akcji spółki XYZ może być bowiem&nbsp;spowodowane zarówno przez jej wzrost względem innych spółek w portfelu; ale też przez to, że akcje XYZ stoją&nbsp;w miejscu, a inne spółki spadły; lub poprzez spadek akcji XYZ, ale spadek relatywnie mniejszy niż spadek innych spółek.</p>



<p>W każdym z tych trzech skrajnie różnych scenariuszy efekt będzie taki sam – waga spółki XYZ będzie wyższa od innych, co oznacza potrzebę jej redukcji. Do konkluzji takiej nie dojdziemy jednak obserwując poziom zysku czy straty na tych akcjach, bo w trzech różnych przypadkach poziom ten będzie zupełnie inny.</p>



<p>Żeby już dalej nie przynudzać powiem tylko, że zrozumienie tego, że poziom zysku czy straty na danej pozycji nie powinien mieć żadnego wpływu na decyzję o sprzedaży akcji, to chyba pierwszy i najważniejszy krok do tego, żeby wejść na wyższy poziom zawodowstwa.</p>



<p>Dążenie do tego, żeby z własnego procesu decyzyjnego jak najbardziej wykluczyć&nbsp;emocje, lęki i wszelkie błędy poznawcze, jest natomiast tym, na czym warto skupić się&nbsp;o wiele bardziej niż na jałowych dyskusjach odnośnie wyboru najlepszego brokera, na poszukiwaniu idealnej spółki albo na odnalezieniu najskuteczniejszego wskaźnika czy na wielu jeszcze <a href="https://www.tradingforaliving.pl/zbyt-duzo-uwagi/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">innych rzeczach, którym poświęcamy zbyt dużo uwagi na giełdzie.</a></p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/strata-i-zysk-nie-maja-znaczenia/">Dlaczego strata i zysk z pozycji nie mają żadnego znaczenia przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnej</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.tradingforaliving.pl/strata-i-zysk-nie-maja-znaczenia/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>25</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Trzy triki, żeby kupić akcje taniej, niż cena widoczna na platformie</title>
		<link>https://www.tradingforaliving.pl/jak-kupowac-akcje-taniej/</link>
					<comments>https://www.tradingforaliving.pl/jak-kupowac-akcje-taniej/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Tomasz]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 12 Oct 2023 11:42:18 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Porady]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.tradingforaliving.pl/?p=8056</guid>

					<description><![CDATA[<p>Wytrawni traderzy słysząc o tym, że akcje można kupić po cenie lepszej, niż ta widoczna na platformie transakcyjnej, pewnie od razu pomyślą o zastosowaniu opcji. Tak, to prawda, bo dzięki opcjom też można kupować akcje taniej niż inni, ale tym razem mam na myśli trzy zupełnie inne sposoby, które nie wymagają zastosowania derywatów. Wszystkie trzy [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/jak-kupowac-akcje-taniej/">Trzy triki, żeby kupić akcje taniej, niż cena widoczna na platformie</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p><strong>Wytrawni traderzy słysząc o tym, że akcje można kupić po cenie lepszej, niż ta widoczna na platformie transakcyjnej, pewnie od razu pomyślą o zastosowaniu opcji. Tak, to prawda, bo dzięki opcjom też można kupować akcje taniej niż inni, ale tym razem mam na myśli trzy zupełnie inne sposoby, które nie wymagają zastosowania derywatów.</strong></p>



<p>Wszystkie trzy triki są specyficzne dla rynków amerykańskich i dla platformy Interactive Brokers, o której więcej pisałem w recenzji: “<a href="https://www.tradingforaliving.pl/interactive-brokers-opinie/">IBKR – opinie, opłaty i </a><a href="https://www.tradingforaliving.pl/interactive-brokers-opinie/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">platforma</a>”.</p>



<p>A zatem, jak zaoszczędzić trochę pieniędzy na zakupie (i sprzedaży) akcji z NYSE czy NASDAQ?</p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h2 class="wp-block-heading">Zlecenia algorytmiczne</h2>



<p>Dla krajowych inwestorów na GPW sprawa jest prosta. Stosujemy właściwie dwa typy zleceń – <strong>Market (MKT)</strong> i <strong>Limit (LMT)</strong>. Pierwsze pozwala kupić akcje po cenie rynkowej, czyli po cenie <strong>Ask</strong>, a więc po najlepszej aktualnie oferowanej cenie dostępnej w arkuszu giełdowym. Drugie pozwala ustawić własny maksymalny górny limit ceny, po której jesteśmy zdecydowani te akcje kupić.</p>



<p>Więcej o cenach <strong>Bid/Ask</strong> pisałem już w Encyklopedii Inwestycyjnej, więc nie będę tutaj wyjaśniał całego mechanizmu i zamiast tego odsyłam do krótkiego opisu: “<a href="https://www.tradingforaliving.pl/encyklopedia/bid-ask/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">Co to je</a><a href="https://www.tradingforaliving.pl/encyklopedia/bid-ask/">st cena Bid/Ask?</a>”</p>



<p>Na giełdach w USA takie podstawowe typy zleceń również są oczywiście dostępne, ale w rzeczywistości mało kto z nich korzysta, bo platformy takie, jak Interactive Brokers, oferują ponad <a href="https://www.interactivebrokers.com/en/trading/ordertypes.php">sześćdziesiąt typów </a> bardziej zaawansowanych zleceń, które niemal zawsze okazują się o wiele efektywniejsze w zastosowaniu.</p>



<p>Na szczególną uwagę zasługują zwłaszcza dwa zlecenia: <strong>MidPrice</strong> i <strong>Adaptive Algo</strong>.</p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h3 class="wp-block-heading">Zlecenie algorytmiczne MidPrice</h3>



<p>Nowość w Interactive Brokers, która pojawiła się bodajże dopiero w tym roku. Zlecenie typu <strong>MidPrice</strong> wymusza realizację kupna lub sprzedaży nie po cenie <strong>Ask</strong> czy <strong>Bid</strong>, ale idealnie pomiędzy ceną <strong>Ask</strong> i <strong>Bid</strong>, które wyliczone zostały na podstawie tzw. <strong>NBBO (National Best Bid Offer)</strong>.</p>



<p>Tu sprawa wymaga nieco kontekstu. Otóż w USA w rzeczywistości funkcjonuje kilkanaście różnych giełd, na których można handlować dokładnie tymi samymi akcjami. Kursy tych akcji ustalane są&nbsp;w czasie rzeczywistym w zależności od chwilowego popytu i podaży na danym parkiecie. Cały czas mamy więc do czynienia z sytuacją, w której te same akcje w tej samej milisekundzie na jednej giełdzie mogą osiągać ceny <strong>Bid/Ask</strong> na poziomie 100.20/100.29, a na innej, na przykład 100.14/100.20.</p>



<p>Dlatego powstało określenie <strong>NBBO</strong>, które oznacza najlepszą możliwą cenę z punktu widzenia inwestora, która w danych ułamkach sekund obowiązuje na danej giełdzie.</p>



<p>Więcej o sposobie liczenia i działaniu <strong>NBBO</strong> można przeczytać… tak, tak, w Encyklopedii Inwestycyjnej: “<a href="https://www.tradingforaliving.pl/encyklopedia/nbbo/">Co to jest </a><a href="https://www.tradingforaliving.pl/encyklopedia/nbbo/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">NBBO?</a>”</p>



<p>Zlecenie typu <strong>MidPrice</strong> ma więc za zadanie skierować nasze żądanie zakupu czy sprzedaży akcji na giełdę, na której aktualnie istnieje największe prawdopodobieństwo uzyskania najlepszej ceny, rozumianej jako średnia pomiędzy <strong>Bid/Ask</strong> w wariancie <strong>NBBO</strong>.</p>



<p>W przykładzie powyżej, gdzie na jednej giełdzie ceny w danym momencie kształtowały się&nbsp;na poziomie 100.20/100.29, ale na drugiej wynosiły już 100.14/100.20, algorytm brokera z ustawionym typem zlecenia <strong>MidPrice</strong> kupiłby nam akcje (lub sprzedał) mniej więcej w cenie wynoszącej 100.17, czyli po środku pomiędzy cenami <strong>Bid/Ask</strong>.</p>



<p>Dla porównania typowe zlecenie typu <strong>Market</strong> dokonałoby w takiej sytuacji niekorzystnego zakupu po 100.20, a sprzedaży po 100.14, bo takie aktualnie ceny były widoczne w arkuszu. Teoretycznie można by tu ręcznie ustawić zlecenie typu <strong>Limit</strong> w wysokości 100.17, ale problem jest taki, że byłoby to zlecenie sztywno zakotwiczone na tym konkretnym poziomie.</p>



<p>Jak wiadomo natomiast, ceny na giełdzie zmieniają się w ułamkach sekund. Do tej pory niektóre amerykańskie giełdy same zresztą oferowały typ zlecenia o nazwie <strong>Pegged-to-Midpoint</strong>, które pozwalało “przypiąć” naszą oferowaną lub oczekiwaną cenę do arytmetycznego środka pomiędzy cenami <strong>Bid/Ask</strong> obowiązującymi na danej giełdzie. </p>



<p>Krok w dobrym kierunku, ale problem był tu jednak taki, że to zlecenie widniało jako aktywne tylko na tej jednej konkretnej giełdzie, pomijając kilkanaście innych dostępnych alternatyw. Ergo, mogło się okazać, że faktycznie kupilibyśmy akcje na giełdzie NYSE w cenie pośrodku limitów 100.20/200.29, ale jednocześnie przegapilibyśmy okazję, żeby te same akcje kupić na giełdzie BATS w cenie pomiędzy 100.14/100.20.</p>



<p>Zlecenie algorytmiczne <strong>MidPrice</strong> nie tylko więc “podróżuje” razem ze zmieniającymi się kursami akcji i ofertami w arkuszu giełdowym, cały czas dostosowując aktualny limit tak, żeby znajdował się on pomiędzy najlepszymi cenami <strong>Bid/Ask</strong> na najtańszej w danej sekundzie giełdzie, ale także przerzuca nasze zlecenie pomiędzy różnymi giełdami w miarę potrzeb.</p>



<p>W przypadku, gdyby pojawiło się większe prawdopodobieństwo realizacji naszego zlecenia po lepszej cenie na innej giełdzie niż&nbsp;jeszcze sekundę temu, algorytm sam zadba o to, aby przekierować naszą transakcję&nbsp;na parkiet, który w danym momencie oferuje najskuteczniejsze dla nas warunki zakupu/sprzedaży.</p>



<p>Z uwagi na działanie arbitrażystów i <a href="https://www.tradingforaliving.pl/blyskotliwi-chlopcy-recenzja/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">HF</a><a href="https://www.tradingforaliving.pl/blyskotliwi-chlopcy-recenzja/">T</a> takie korzystne dysproporcje nie trwają na tyle długo, żeby człowiek był w stanie ręcznie skanować co sekundę kilkanaście giełd i przekierowywać swoje zlecenie tam, gdzie będzie miało ono akurat największą szansą na realizację po najlepszej cenie, ale dla błyskawicznie działających algorytmów to nic trudnego.</p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h3 class="wp-block-heading">Zlecenie algorytmiczne Adaptive Algo</h3>



<p>Kolejny gamer-changer od IBKR, który sprawdza się świetnie głównie w tych przypadkach, w których spread pomiędzy cenami <strong>Bid/Ask</strong> jest na tyle wysoki, że samo zastosowanie arytmetycznego środka pomiędzy ofertami <strong>Bid</strong> i <strong>Ask</strong> może nie być optymalnym rozwiązaniem.</p>



<p>Zlecenie <strong>Adaptive Algo</strong> działa w ten sposób, że zamiast próbować od razu zrealizować transakcję&nbsp;po cenie będącej w środku <strong>Bid/Ask</strong> na poziomie, na przykład 100.14/100.20, algorytm najpierw spróbuje zrealizować nasze zlecenie po cenie tylko minimalnie wyższej niż aktualna cena <strong>Bid</strong>, czyli w tym wypadku po 100.15. Jeśli to się nie uda – spróbuje kupić nam akcje po cenie 100.16. Kiedy i to zawiedzie – po cenie 100.17, potem 100.18 i tak dalej, aż do osiągnięcia limitu, który wcześniej ustawiliśmy lub aż do momentu dojścia do ceny <strong>Ask</strong> (w tym wypadku do 100.20, po której zlecenie na pewno zostałoby zrealizowane).</p>



<p>Teoretycznie, na pierwszy rzut oka może to nie mieć większego sensu, no bo po co próbować kupić coś po cenie 100.15, skoro najlepsza możliwa oferta sprzedaży złożona w arkuszu wynosi dopiero 100.20? Ale jak to zazwyczaj na giełdzie bywa – teoria mało ma wspólnego z praktyką. W realnym świecie taka opisana próba miałaby już bowiem&nbsp;jak największy sens i bardzo bardzo często zakończyłaby się kupieniem akcji po cenie o wiele lepszej niż się spodziewaliśmy.</p>



<p>Pies pogrzebany jest w dwóch miejscach.</p>



<p>Po pierwsze na giełdach w USA istnieją nie tylko ukryte zlecenia, ale i ukryte parkiety. Fakt, że najlepsza oferta sprzedaży <strong>widoczna</strong> w publicznym arkuszu wynosi 100.20, wcale nie oznacza, że jest to realnie najlepsza możliwa do uzyskania cena. Więcej o ukrytych parkietach w dalszej części tekstu.</p>



<p>Po drugie – na rynkach, na których królują szybkie jak Bruce Lee algorytmy od HFT (High Frequency Trading), coraz częściej jest tak, że <em>market-makerzy</em> nie zapewniają płynności poprzez umieszczanie swoich zleceń oczekujących w arkuszu lecz… czekają aż to klient opublikuje swoje zlecenie i dopiero na tej podstawie algorytmy rozważają, czy stanąć po przeciwnej stronie transakcji i wypełnić jego zlecenie.</p>



<p>W arkuszu giełdowym zatem w danym momencie faktycznie najlepsza możliwa oferta sprzedaży może wynosić 100.20, a najlepsza możliwa oferta kupna 100.14. Jeśli jednak spróbowalibyśmy delikatnie podbić zlecenie kupna i zaproponować cenę 100.15, to jest duża szansa, że któryś z algorytmów po stronie <em>market-makerów</em>, arbitrażystów, czy całego grona wspólnie określanego mianem HFT, po prostu zdecydowałby się&nbsp;takie zlecenie zrealizować po cenie 100.15, pomimo tego, że w arkuszu chwilę po tym dalej widoczne byłyby widełki <strong>Bid/Ask</strong> 100.14/100.20.</p>



<p>Podobnie jak w przypadku <strong>MidPrice</strong>, z uwagi na nieustannie zmieniające się ceny <strong>Bid/Ask</strong> i na mnogość różnych parkietów, ręczne przeprowadzanie takiego procesu podbijania zleceń jest praktycznie niemożliwe. Dla algorytmu to pestka.</p>



<p>Tutaj warto jeszcze zwrócić uwagę, że zlecenie typu <strong>Adaptive Algo</strong> posiada trzy zaawansowane opcje pozwalające zdecydować, jak szybko algorytm ma podbijać (podnosić) oferowaną&nbsp;cenę. Możliwości to: <strong>Patient</strong>, <strong>Normal</strong>, <strong>Urgent</strong>. IBKR nie precyzuje nigdzie jaka jest dokładna definicja tych pojęć, ale z doświadczenia mogę powiedzieć, że tryb <strong>Normal</strong> w większości przypadków jest wystarczający i dobrze spełnia swoje zadanie.</p>



<p>Oba typy zleceń można uaktywnić&nbsp;klikając w formatce zleceń przycisk <strong>Adaptive</strong> i z rozwijanego menu wybierając rodzaj algorytmu, który chcemy zastosować:</p>



<figure class="wp-block-image size-full"><img fetchpriority="high" decoding="async" width="1880" height="342" src="https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2023/10/Adaptive-Algo.png" alt="" class="wp-image-8057" srcset="https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2023/10/Adaptive-Algo.png 1880w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2023/10/Adaptive-Algo-300x55.png 300w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2023/10/Adaptive-Algo-768x140.png 768w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2023/10/Adaptive-Algo-1536x279.png 1536w" sizes="(max-width: 1880px) 100vw, 1880px" /></figure>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h2 class="wp-block-heading">Dark-poole i smart routing</h2>



<p>Wspominałem o tym, że w Stanach Zjednoczonych istnieje kilkanaście różnych giełd, na których w tym samym czasie możemy handlować tymi samymi akcjami, czasem nawet po różnych cenach. No cóż, to nie do końca prawda. W rzeczywistości tych miejsc jest o wiele więcej, ale niektóre z nich są ukryte przed publicznym widokiem.</p>



<p>Jeśli weźmiemy pod uwagę nie tylko parkiety publiczne, ale także prywatne giełdy prowadzone przez duże banki inwestycyjne, takie jak JPMorgan, Goldman Sachs czy Morgan Stanley, czy nawet prywatne konglomeraty inwestycyjne w rodzaju Virtu Financial albo Citadel Securities, to okazuje się, że miejsc, w których możemy zawrzeć transakcje w USA, jest około siedemdziesięciu.</p>



<p><strong>Dark-poole</strong>, bo tak nazywają się te tajemnicze parkiety, zostały stworzone dawno temu na wewnętrze potrzeby banków i przeznaczone raczej dla ich najzamożniejszych klientów. Celem było ominięcie prowizji pobieranych przez giełdy publiczne przy realizacji transakcji i ominięcie potrzeby ujawniania wolumenu dokonywanego handlu.</p>



<p>Więcej o sekretnym działaniu tych miejsc można dowiedzieć się – a jakże – z Encyklopedii Inwestycyjnej w tekście o tym: “<a href="https://www.tradingforaliving.pl/encyklopedia/dark-pool/">Co to są dark-</a><a href="https://www.tradingforaliving.pl/encyklopedia/dark-pool/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">poole?</a>”.</p>



<p>Pomimo swojej pierwotnej niedostępności, dzisiaj nawet indywidualni inwestorzy korzystający z IBKR mogą zawierać na nich transakcje. Po co? Ano żeby uzyskać cenę lub prowizję lepszą, niż&nbsp;na rynkach publicznych.</p>



<p>Obecnie doszło wręcz do takiej sytuacji, w której firmy prowadzące <strong>dark-poole</strong> płacą brokerom za przekierowywanie zleceń inwestorów indywidualnych na swoje parkiety, bo dzięki temu ich algorytmy są w stanie stawać po drugiej stronie transakcji i zarabiać tysięczne setne centa na spreadach przy poszczególnych transakcjach. Jeśli przemnożyć to przez miliony takich transakcji realizowanych każdego dnia, to może uzbierać się z tego wielomiliardowy zysk, w dodatku bez ponoszenia jakiegokolwiek ryzyka.</p>



<p>Dlatego prowadzącym <strong>dark-poole</strong> opłaca się proponować klientom niższe prowizje niż&nbsp;giełdy publiczne, a czasem nawet zupełnie rezygnować z pobierania prowizji, aby tylko zachęcać brokerów do wysyłania zleceń klientów na te prywatne parkiety.</p>



<p>Z pozoru może się to wydawać nieco podejrzane, ale w praktyce sytuacja jest bardzo korzystna dla indywidualnych inwestorów. Zgodnie z amerykańskim prawem broker może przekierować zlecenie na prywatny parkiet tylko pod warunkiem, że uzyska tam dla klienta cenę lepszą niż dostępna akurat&nbsp;na najtańszej publicznej giełdzie lub taką samą, jak najniższa cena na publicznej giełdzie, ale za to z niższą prowizją za transakcję.</p>



<p>Tak czy inaczej, klient wyjdzie na tym lepiej. Klasyczne win-win.</p>



<p>Jeszcze niedawno IBKR wymagało ręcznego włączenia zgody na routowanie zleceń klientów na <strong>dark-poole</strong>, ale teraz wygląda na to, że broker zmienił ten model na <em>opt-out</em> i z automatu routowanie zleceń na <em>dark-poole</em> jest już włączone.</p>



<p>Niemniej, należy się samemu upewnić, czy aby na pewno mamy taką opcję aktywną. Żeby to zrobić, trzeba wejść w menu:</p>



<p><em>File -&gt; Global Configuration -&gt; Orders -&gt; Smart Routing</em> i sprawdzić, czy odznaczone jest pole: “<em>Do not route to dark pools</em>” oraz czy zaznaczona jest pierwsza opcja routingu (przekierowywania zleceń) na tzw. <strong>SMART Multipurpose</strong>.</p>



<p>Potem zostaje już tylko przy wybieraniu poszczególnych akcji i składaniu zleceń upewnić się, że nie wysyłamy zlecenia na konkretną&nbsp;giełdę, ale właśnie drogą <strong>SMART</strong>. Po włączeniu tej funkcji w opcjach powyżej, taka ścieżka powinna zresztą ładować się automatycznie.</p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img loading="lazy" decoding="async" width="2000" height="1305" src="https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2023/10/Dark-pools-2000x1305.png" alt="" class="wp-image-8058" srcset="https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2023/10/Dark-pools-2000x1305.png 2000w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2023/10/Dark-pools-300x196.png 300w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2023/10/Dark-pools-768x501.png 768w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2023/10/Dark-pools-1536x1003.png 1536w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2023/10/Dark-pools-2048x1337.png 2048w" sizes="(max-width: 2000px) 100vw, 2000px" /></figure>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h2 class="wp-block-heading">Prowizje typu Tiered i&#8230; jedna rada gratis</h2>



<p>Ostatnią zmianą, może oczywistą dla większości, która pomoże zaoszczędzić trochę pieniędzy przy składaniu zleceń, jest zmiana sposobu naliczania prowizji przez IBKR z modelu “<strong>Fixed</strong>” na “<strong>Tiered</strong>”.</p>



<p>Model rozliczenia <strong>Fixed</strong> oznacza, że bez względu na liczbę kupowanych akcji zapłacimy zawsze stałą prowizję w wysokości 0.005$ za sztukę, ale przy minimalnej sztywnej opłacie 1$. W praktyce oznacza to, że w modelu <strong>Fixed</strong> prowizja zawsze wyniesie minimum 1$.</p>



<p>W wariancie <strong>Tiered</strong> natomiast dla miesięcznego wolumenu zakupu mniejszego niż 300 000 sztuk akcji (co ma miejsce pewnie w 99% przypadków indywidualnych inwestorów) prowizje wynoszą 0.0035$ za sztukę, a minimalna opłata ledwie 0.35$. Dla osób, które nie handlują milionowymi pakietami akcji, będzie to zatem wariant o wiele bardziej korzystny cenowo.</p>



<p>Aby odszukać, jaki typ prowizji mamy włączony, należy się zalogować na stronę&nbsp;Interactive Brokers, kliknąć w swoje imię po prawej na górze, wybrać <em>Settings</em>, następnie odszukać sekcję <em>Account Configuration</em> i kliknąć w opcję: <em>IBKR Pricing Plan</em>, gdzie można podejrzeć i ewentualnie zmienić typ rozliczenia prowizji z <strong>Fixed</strong> na <strong>Tiered</strong>.</p>



<p>Voilà!</p>



<p>PS. Jest jeszcze jeden sposób na to, żeby zarobić&nbsp;trochę dodatkowego&nbsp;grosza.</p>



<p>Będąc w ustawieniach zaplecza IB, w kolejnej sekcji ustawień o nazwie <em>Trading</em> warto włączyć tzw. <em>Stock Yield Enhancement Program</em>, który oznacza zgodę na wypożyczanie naszych akcji innym klientom w zamian za opłatę, która sumuje się często do około dodatkowego procenta rocznie.</p>



<p>Jest to zysk wolny od ryzyka, ponieważ&nbsp;takimi akcjami można cały czas handlować, są one widoczne na platformie, spływają od nich dywidendy, można się&nbsp;ich pozbyć w dowolnym momencie, a cała pożyczka jest zabezpieczona gotówkowo i pilnowana przez brokera.</p>



<p>Czy handel na rynkach w USA nie jest piękny?</p>



<p><div class="_form_103"></div><script src="https://tradingforaliving.activehosted.com/f/embed.php?id=103" type="text/javascript" charset="utf-8"></script></p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/jak-kupowac-akcje-taniej/">Trzy triki, żeby kupić akcje taniej, niż cena widoczna na platformie</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.tradingforaliving.pl/jak-kupowac-akcje-taniej/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>10 pytań, które każdy inwestor powinien sobie zadać przed zakupem akcji</title>
		<link>https://www.tradingforaliving.pl/10-pytan-przed-zakupem-akcji/</link>
					<comments>https://www.tradingforaliving.pl/10-pytan-przed-zakupem-akcji/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Tomasz]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 19 Sep 2022 07:38:32 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Porady]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.tradingforaliving.pl/?p=7343</guid>

					<description><![CDATA[<p>Co na giełdzie jest najważniejsze? Zarabianie pieniędzy – tak, oczywiście. Tylko jak to zrobić? Na pozór sprawa wydaje się jasna – kup dobrą spółkę po niskiej cenie, a potem sprzedaj ją po cenie wyższej. Recepta prosta jak przepis na szarlotkę. Problemy zaczynają się jednak dopiero wtedy, kiedy faktycznie wejdziemy już do kuchni i weźmiemy się do roboty. Poniżej lista dziesięciu [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/10-pytan-przed-zakupem-akcji/">10 pytań, które każdy inwestor powinien sobie zadać przed zakupem akcji</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p><strong>Co na giełdzie jest najważniejsze? Zarabianie pieniędzy – tak, oczywiście. Tylko jak to zrobić? Na pozór sprawa wydaje się jasna – kup dobrą spółkę po niskiej cenie, a potem sprzedaj ją po cenie wyższej. Recepta prosta jak przepis na szarlotkę. Problemy zaczynają się jednak dopiero wtedy, kiedy faktycznie wejdziemy już do kuchni i weźmiemy się do roboty.</strong></p>



<p>Poniżej lista dziesięciu aspektów, na które każdy długoterminowy inwestor powinien zwrócić&nbsp;uwagę. Krótkoterminowi spekulanci mogą sobie odpuścić&nbsp;dalszą lekturę, bo w horyzoncie poniżej roku czy dwóch rezultaty na giełdzie potrafią być czysto losowe i żadna, najlepsza nawet, analiza spółki nie za wiele tu pomoże.</p>



<p>A zatem, odpowiedzi na jakie pytania powinniśmy szukać wybierając spółkę do naszego portfela inwestycyjnego?</p>



<hr class="wp-block-separator"/>



<h2 class="wp-block-heading">1. Czy cała branża jest przyszłościowa?</h2>



<p>Nawet najbezpieczniejsza i najlepiej zarządzana spółka, ale działająca w schyłkowej branży, może okazać się fatalną inwestycją. Jeśli spada popyt (lub z dużym prawdopodobieństwem niedługo zacznie spadać) na określoną kategorię produktów albo usług, to dobrym pomysłem jest trzymać się od takiej spółki jak najdalej.</p>



<p>Dzisiaj z daleka trzymałbym się chociażby od spółek produkujących papierosy (od 2009 roku nieustannie spada światowa konsumpcja nikotyny), ale już&nbsp;chętnie przyjrzałbym się&nbsp;tym, które oferują miejsce i moc obliczeniową w chmurze (od początku istnienia zapotrzebowanie rośnie logarytmicznie).</p>



<p>Przykładów schyłkowych (lub przeciwnie – rozwojowych) sektorów można znaleźć dziesiątki, wystarczy tylko trochę pogłówkować, a potem sprawdzić w Google parę statystyk dotyczących branży, która nas interesuje.</p>



<hr class="wp-block-separator"/>



<h2 class="wp-block-heading">2. Czy firma posiada produkt jedyny w swoim rodzaju?</h2>



<p>Nasycenie danego sektora podobnymi produktami i wysoka konkurencja powinny odstraszać od inwestycji w którąkolwiek spółkę z branży. Dlaczego? Duża konkurencja oznacza wojny cenowe, a wojny cenowe oznaczają niskie marże, które z kolei oznaczają&nbsp;niskie zyski.</p>



<p>Przy mnogości dostępnych opcji konsumenci mogą też po prostu łatwo znaleźć substytut produktu czy usługi i przejść do konkurencji, zwłaszcza jeśli bariera przejścia jest ustawiona nisko.</p>



<p>Nie inwestowałbym więc w producentów proszków do prania czy elektroniki użytkowej, ale raczej skupiłbym się&nbsp;na spółkach oferujących produkt innowacyjny albo usługę wyraźnie lepszą od innych. Jeśli spółka działa w warunkach bliskich monopolu – tym lepiej.</p>



<hr class="wp-block-separator"/>



<h2 class="wp-block-heading">3. Czy przychody spółki cały czas rosną?</h2>



<p>Branża może być całkiem przyszłościowa, a rynek nienasycony, ale jeśli spółka nawet w takim otoczeniu nie potrafi rok po roku zwiększać swojej sprzedaży, to ten smutny fakt od razu powinien&nbsp;dyskwalifikować ją z dalszej analizy.</p>



<p>Regularnie rosnące przychody (pomijając pojedyncze okresowe anomalie, takie jak w czasie <em>lockdownu</em>) są symbolem tego, że nie tylko branża pozostaje nienasycona, ale że wśród konsumentów mamy rosnący popyt na ten konkretny produkt czy tę konkretną usługę oferowaną przez konkretnie naszą firmę.</p>



<p>Koniecznością jest też ocena nie tylko przychodów historycznych, ale również prognoz przychodów na kolejne dwa lata (takie wskaźniki mamy akurat&nbsp;dostępne na wyciągnięcie ręki). Nie trzeba dodawać, że prognozy muszą być wyższe co najmniej o kilka procent od ostatnich zaraportowanych wyników.</p>



<p>O tym, jak ważne są przychody można przeczytać w artykule: <a href="https://www.tradingforaliving.pl/co-wplywa-na-ceny-akcji-na-gieldzie/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">Co najmocniej wpływa na ceny akcji?</a></p>



<hr class="wp-block-separator"/>



<h2 class="wp-block-heading">4. Czy spółka ma dobry model biznesowy?</h2>



<p>Przychody mogą rosnąć, ale rosnąć&nbsp;mogą też koszty. Nie jest sztuką wydać 1000$ na marketing i promocję, w efekcie której zdobędziemy klienta płacącego za nasz produkt 200$. Przychody teoretycznie będą rosły (sprzedaż będzie rosła), ale zysków z takiego biznesu to my nie uświadczymy.</p>



<p>W dobrej spółce i dobrym biznesie rosną więc nie tylko przychody, ale także zysk operacyjny (EBITDA) i gotówka z działalności operacyjnej. Brak zysku w wyjątkowych sytuacjach da się jeszcze wytłumaczyć (i wybaczyć), bo może to być księgowy zabieg optymalizacyjny, ale braku gotówki wpływającej z działalności operacyjnej wybaczyć&nbsp;już nie można.</p>



<p>Wszystkie popularne startupy, o których głośno w inwestycyjnym świecie, mogą&nbsp;mieć naprawdę dobry i innowacyjny produkt, od którego aż bije potencjałem na zmianę świata, ale jeśli firma nie potrafi&nbsp;na tym zarabiać pieniędzy, to raczej marna z niej będzie inwestycja.</p>



<p>O tym, jak zbadać podstawowe parametry zyskowności, można posłuchać w webinarze: <a href="https://www.youtube.com/watch?v=6pm7rloanLQ" target="_blank" rel="noreferrer noopener">Analiza fundamentalna w 15 minut</a></p>



<hr class="wp-block-separator"/>



<h2 class="wp-block-heading">5. Czy spółka nie jest totalnie zadłużona?</h2>



<p>Problem nadmiernego zadłużenia praktycznie nie istniał przez ostatnich 13 lat, kiedy to od 2009 roku stopy procentowe utrzymywane były na poziomach bliskich zeru. To jednak uległo zmianie i cykl podwyżek powrócił, a wraz z nim faktem stały się wyższe koszty kredytu.</p>



<p>Już teraz widać, że wiele spółek będzie miało gigantyczny problem z refinansowaniem swoich pożyczek, jeśli te wygasną akurat w latach przypadających na wysokie stopy procentowe. Teoretycznie wzrost kosztów obsługi zadłużenia z dwóch do czterech punktów procentowych nie wydaje się aż tak znaczący, dopóki procentów nie przeliczymy na kwoty.</p>



<p>2% odsetek od zadłużenia $100 mln wynosi $2 mln, ale przy stopach 4% zadłużenie wzrasta już do poziomu $4 mln, co oznacza zwiększenie kosztów finansowania o&#8230; sto procent. Dla spółek, które nie mają&nbsp;dostatecznych nadwyżek finansowych albo działają na niskich marżach, dwukrotny wzrost kosztu obsługi kredytu może być gwoździem do trumny.</p>



<p>O tym, jak dokonać podstawowej analizy fundamentów firmy pisałem w artykule: <a href="https://www.tradingforaliving.pl/analiza-fundamentalna-i-techniczna-lynx-broker/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">Analiza fundamentalna krok po kroku</a></p>



<hr class="wp-block-separator"/>



<h2 class="wp-block-heading">6. Czy spółka nie jest aktualnie przewartościowana?</h2>



<p>Nawet dobre akcje, ale kupione po niewłaściwej cenie, mogą okazać się&nbsp;fatalną&nbsp;inwestycją. Powyższe motto Benjamina Grahama z przed połowy wieku pozostaje aktualne aż do dzisiaj i pozostanie aktualne do końca istnienia giełdy.</p>



<p>Wiele osób, które weszły na rynek pod koniec zeszłego roku, kupując naprawdę dobre spółki, do dzisiaj liże rany pod postacią 30-40% spadku wartości ich portfela. No cóż, pod koniec 2021 roku dobre spółki były najbardziej przewartościowane w swojej nowożytnej historii.</p>



<p>Wskaźniki ceny akcji do przychodów (P/S) czy ceny do zysków (P/E) osiągały nowe szczyty odrywając się od swoich median w takie rejony, że często przekraczały zakres dwa sigma (dwóch odchyleń standardowych). Kupując akcje w takich momentach sami prosimy się o kłopoty.</p>



<p>O tym, jak rozpoznać czy akcje są atrakcyjnie wyceniane, mówiłem jakiś czas temu w webinarze: <a href="https://www.youtube.com/watch?v=L3VqrSkw69U" target="_blank" rel="noreferrer noopener">Jak znaleźć tanie akcje?</a></p>



<hr class="wp-block-separator"/>



<h2 class="wp-block-heading">7. Czy <em>upside</em> spółki nie jest blisku zeru?</h2>



<p>Można mieć dobre albo złe zdanie o analitykach giełdowych; można im wierzyć albo nie wierzyć; można zarzucać, że swoje poziomy docelowe rewidują po fakcie, a nie przed spadkami; ale nie można zaprzeczyć jednemu – statystycznie przez większość czasu cena akcji słucha poziomów docelowych wyznaczanych przez konsensus analityków.</p>



<p>Tajemnicą poliszynela jest (wystarczy spojrzeć na dowolny wykres), że – zwłaszcza w wieloletnich trendach rosnących – kurs akcji często dochodzi do szczytu wyznaczonego przez analityków, a następnie zalicza korektę spadając o określony powtarzalny zakres, np. 20% czy 30% poniżej poziomu docelowego (dobrze widać to na tzw. wykresach <em>percent off high</em>).</p>



<p>Procentową odległość prognozy poziomu ceny docelowej na kolejnych dwanaście miesięcy od aktualnej ceny akcji nazywamy właśnie <em>upsidem</em>. Jeśli kurs akcji wynosi 100$, a poziom docelowy wyznaczony przez analityków na kolejny rok to 130$, mówimy wtedy o aktualnym <em>upside</em> w wysokości 30%. Co to oznacza w praktyce? Dobry moment na zakup akcji.</p>



<p>Jeśli jednak w ciągu kolejnych dwóch tygodni kurs akcji wzrośnie do 120$, będzie to znaczyło, że <em>upside</em> spadł do poziomu 8.3%, a zatem stosunek naszego potencjalnego zysku (8.3%) do ryzyka korekty o zakresie 16.6% zrobi się mocno niekorzystny (w dużym uproszczeniu).</p>



<hr class="wp-block-separator"/>



<h2 class="wp-block-heading">8. Czy <em>price target</em> nie jest rewidowany w dół?</h2>



<p>Zwracanie uwagi na <em>upside</em> ma sens tylko wtedy, jeśli analitycy konsekwentnie nie obniżają swoich prognozowanych poziomów docelowych dla kurs akcji danej spółki.</p>



<p>Potencjalny wzrost z poziomu 100$ do 130$ jest faktycznie atrakcyjny, ale tylko do momentu, w którym nie uświadomimy sobie, że (przykładowo) dwa miesiące temu poziom docelowy wynosił 150$; po czym miesiąc temu został zrewidowany do 140$; a kilka dni temu ponownie ucięty do aktualnego 130$.</p>



<p>W takim przypadku pojawia się&nbsp;ryzyko, że za dwa-trzy miesiące poziom docelowy wyniesie jeszcze mniej, na przykład 100$, przez co <em>upside</em> spadnie do zera.</p>



<p>Z drugiej strony – jeśli poziom docelowy, czyli <em>price target</em> jest utrzymywany na stabilnym poziomie albo nawet rewidowany w górę, to istnieje spore prawdopodobieństwo, że trend ten utrzyma się&nbsp;także w kolejnych miesiącach.</p>



<p>W takim wypadku wysoki <em>upside</em>, w połączeniu z pozytywnymi rewizjami, zazwyczaj stanowił będzie świetny moment do zakupu akcji.</p>



<p>A skoro jesteśmy przy trendach&#8230;</p>



<hr class="wp-block-separator"/>



<h2 class="wp-block-heading">9. Czy spółka nie znajduje się w trendzie spadkowym?</h2>



<p>Często przy analizie spółek na giełdzie największy problem bierze się z tego, że&#8230; nie wiemy, czego nie wiemy. Wszystkie znaki na niebie i ziemi mogą wskazywać, że mamy do czynienia z dobrą&nbsp;firmą, w której właściwie nie widać żadnych niepokojących oznak, a mimo tego jej kurs od długiego czasu albo stoi w miejscu albo konsekwentnie spada.</p>



<p>Żaden pojedynczy inwestor nie wygrał jeszcze z opinią&nbsp;całego rynku, więc skoro rynek rozumiany jako ogół innych inwestorów regularnie dane akcje wyprzedaje, to lepiej trzymajmy się od nich z daleka. Tak na wszelki wypadek. Być&nbsp;może nie wiemy o spółce czegoś, co wiedzą inni.</p>



<p>W takich sytuacjach nie ma co zawracać kijem Wisły i walczyć&nbsp;z tłumem, tylko trzeba wyjść z założenia, że lepiej stracić&nbsp;okazję niż&nbsp;pieniądze.</p>



<p>O tym jak potężna jest siła trendu można przeczytać w artykule: <a href="https://www.tradingforaliving.pl/momentum-trading/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">Pierwsza zasada dynamiki tłumu – dostosuj się</a>.</p>



<hr class="wp-block-separator"/>



<h2 class="wp-block-heading">10. Czy kapitalizacja firmy jest dostatecznie wysoka?</h2>



<p>Wszystkie zasady analizy, oceny i wyceny biorą w łeb, jeśli rynek przestaje być&nbsp;efektywny, a kursami akcji manipulują różni dziwni ludzie. To mogą&nbsp;być&nbsp;niedoświadczeni inwestorzy, którzy nie wiedzą co robią albo wręcz przeciwnie – bardzo doświadczeni gracze, którzy doskonale wiedzą, co robią.</p>



<p>W obu przypadkach niestety zachowanie się&nbsp;kursu akcji będzie zupełnie oderwane od realiów i od fundamentalnej sytuacji firmy. Wystarczy przypomnieć&nbsp;sobie to, co dwa lata temu działo się&nbsp;z kursami akcji firmy GameStop czy bankrutującego Hertza.</p>



<p>Dziwne i nieprzewidywalne zachowania się&nbsp;kursów akcji są jednak możliwe tylko wtedy, gdy kapitalizacja danej spółki na giełdzie jest na tyle niska, że relatywnie mały kapitał&nbsp;potrafi ruszyć jej ceną.</p>



<p>W przypadku spółek o wielomiliardowej kapitalizacji bardzo wątpliwym jest, aby indywidualni inwestorzy na Reddicie byli w stanie skrzyknąć się po to, żeby w kosmos wywindować&nbsp;kurs bankruta albo żeby pojedynczy duży gracz zdołował kurs akcji wyprzedając potężne pakiety w krótkim czasie lub wpłynął na sentyment ogółu rozsiewając niepotwierdzone informacje na temat spółki.</p>



<p>Mówiąc inaczej &#8211; duża kapitalizacja (powyżej – powiedzmy – pięciu miliardów dolarów) zapewnia jako taką stabilność i pewne zabezpieczenie przed niecnymi osobami, które próbowałyby wpłynąć na zachowanie się&nbsp;naszych akcji. Im większa kapitalizacja, tym większa efektywność ruchów kursu i tym większy udział fundamentów w odzwierciedleniu tego, co z ceną spółki dzieje się na giełdzie.</p>



<p>Drugim potężnym ciosem dla akcji małej spółki jest też brak możliwości załapania się&nbsp;do całej gamy ETF-ów kupujących aktywa na bazie kapitalizacji, ale to kwestia na oddzielną dyskusję.</p>



<p>Więcej na temat tego problemu pisałem w artykule: <a href="https://www.tradingforaliving.pl/jeden-magiczny-trik-ktory-pomoze-ograniczyc-straty/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">Jeden magiczny trik, który pomógł mi ograniczyć straty</a></p>



<hr class="wp-block-separator"/>



<h2 class="wp-block-heading">Zamiast puenty i podsumowania</h2>



<p>I to tyle, jeśli chodzi o dziesięć najważniejszych &#8222;pierwszych pytań&#8221;, które powinniśmy zadać sobie zanim siądziemy do gruntownej analizy spółki, która potencjalnie ma trafić do naszego portfela inwestycyjnego.</p>



<p>W tym miejscu powinien oczywiście pojawić się&nbsp;<em>disclaimer</em>, który zastrzega, że lista jest subiektywna i ma charakter opinii, że nie jest ona listą skończoną, że pomimo przestrzegania tych kryteriów i tak można stracić pieniądze, że lista równie dobrze mogłaby składać się z pięciu albo pięćdziesięciu kryteriów, że&#8230;</p>



<p>Takiego zastrzeżenia jednak nie będzie, ponieważ czytelników tego serwisu traktuję jako osoby o ponadprzeciętnej inteligencji, które zdają sobie sprawę z ograniczeń wynikających z upychania ponad dekady doświadczenia w ramy jednego krótkiego artykułu blogowego.</p>



<p>Niemniej, pomimo swoich ograniczeń, uproszczeń i niedopowiedzeń, szczerze uważam, że tych dziesięć pytań jest bardzo dobrym wstępem do tego, żeby zastanowić&nbsp;się, czy akcje, które chcemy kupić, faktycznie są tego warte.</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/10-pytan-przed-zakupem-akcji/">10 pytań, które każdy inwestor powinien sobie zadać przed zakupem akcji</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.tradingforaliving.pl/10-pytan-przed-zakupem-akcji/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Inwestowanie w czasach inflacji. Na co zwracać szczególną uwagę?</title>
		<link>https://www.tradingforaliving.pl/inwestowanie-w-czasach-inflacji/</link>
					<comments>https://www.tradingforaliving.pl/inwestowanie-w-czasach-inflacji/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Tomasz]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 11 Jul 2022 14:58:08 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Porady]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.tradingforaliving.pl/?p=7054</guid>

					<description><![CDATA[<p>Inwestowanie w czasie wysokiej inflacji nie różni się specjalnie od inwestowania w czasie niskiej inflacji. W gruncie rzeczy zadanie polega ciągle na tym samym – wybrać dobrą spółkę i kupić ją po przyzwoitej cenie. Skąd więc pytanie zawarte w tytule? Po ostatnich siedmiu miesiącach giełdowych spadków, ceny mamy na rynku o wiele bardziej niż tylko [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/inwestowanie-w-czasach-inflacji/">Inwestowanie w czasach inflacji. Na co zwracać szczególną uwagę?</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p><strong>Inwestowanie w czasie wysokiej inflacji nie różni się specjalnie od inwestowania w czasie niskiej inflacji. W gruncie rzeczy zadanie polega ciągle na tym samym – wybrać dobrą spółkę i kupić ją po przyzwoitej cenie. Skąd więc pytanie zawarte w tytule?</strong></p>



<p>Po ostatnich siedmiu miesiącach giełdowych spadków, ceny mamy na rynku o wiele bardziej niż tylko &#8222;przyzwoite&#8221;, więc ta część równania automatycznie zostaje zaliczona. Kłopoty zaczynają się przy doprecyzowaniu znaczenia pojęcia &#8222;dobra spółka&#8221; i rozważeniu tego, czy definicja &#8222;dobrej spółki&#8221; zmienia się wraz ze wzrostem inflacji.</p>



<p>Ostatnie tak wysokie odczyty wzrostu cen miały miejsce na początku lat osiemdziesiątych, czyli w czasach kiedy większość dzisiejszych &#8222;dobrych spółek&#8221; jeszcze nawet nie istniała.</p>



<p>To może być nieco kłopotliwe nawet dla samych zarządów obecnych giełdowych liderów, bo zwyczajnie nie mają oni doświadczenia w prowadzeniu biznesu w takim środowisku. Mało który dzisiejszy prezes ma jakiekolwiek pojęcie o tym, jak jego sprzedaż, koszty i marże zachowują się&nbsp;w trakcie okresów wysokiej inflacji, przez co przyszłe zyski spółek stają się mocno nieprzewidywalne.</p>



<p>Drugą część problemu wysokiej inflacji stanowi jej pochodna, a mianowicie podwyżki stóp procentowych, którymi to banki centralne walczą ze wzrostem cen towarów i usług. Dla giełdowych spółek oznacza to niemałe kłopoty i to z trzech różnych powodów.</p>



<hr class="wp-block-separator"/>



<h2 class="wp-block-heading">Dlaczego wysoka inflacja to zło wcielone?</h2>



<p>Po pierwsze, z punktu widzenia samych spółek, rosną koszty zdobycia dosłownie wszystkiego, a to negatywnie wpływa na finalne zyski firmy.</p>



<p>Dzisiaj w ekstremalnym tempie drożeją półprodukty i komponenty potrzebne do wytworzenia końcowego produktu czy usługi. Potwornie rosną koszty przetransportowania samych materiałów (głównie z Azji) do Stanów Zjednoczonych, ale wzrastają też ceny energii potrzebnej do funkcjonowania fabryk, serwerowni czy nawet do ogrzania budynków; o kosztach logistyki nie wspominając.</p>



<p>No i przy ciągle zaskakująco niskim poziomie bezrobocia rosną oczywiście koszty nie tylko pozyskania nowych, ale też koszty utrzymania obecnych pracowników.</p>



<p>Jedyny sposób, w jaki firmy mogą z tym walczyć, to podnosząc ceny swoich produktów czy usług, aby w ten sposób zrekompensować sobie wyższe wydatki własne. Problem w tym, że to tylko dalej napędza spiralę inflacji.</p>



<p>Po drugie, z punktu widzenia konsumentów, wyższe ceny to niższa siła nabywcza. Konsumenci nie mogą już pozwolić sobie na tyle zakupów, co do tej pory. Jest to oczywiste w sytuacji, gdy miesiąc po miesiącu ceny praktycznie każdego towaru i usługi rosną po 8% (w ujęciu rocznym).</p>



<p>Mniejszy popyt to mniejsza sprzedaż, a mniejsza sprzedaż, to mniejsze zyski. Mniejsze zyski (przy wyższych kosztach) są natomiast prostym przepisem na biznesową katastrofę.</p>



<p>Po trzecie w końcu, z punktu widzenia zarówno spółek jak i konsumentów, wyższe stopy procentowe wywołane wysoką inflacją oznaczają coraz droższy kredyt, coraz większe raty i coraz bardziej zabójcze koszty pozyskania nowego finansowania.</p>



<p>Coraz wyższe raty i coraz droższe kredyty konsumenckie oznaczają rezygnację z części zakupów (np. nowego domu, samochodu, czy komputera), co z kolei wpływa na niższą sprzedaż po stronie spółek. Pamiętajmy, że obracamy się w środowisku wzrostu cen, więc niższą sprzedaż spółki mogą rekompensować przez wzrost cen swoich towarów.</p>



<p>No i tak spirala się nakręca, aż do momentu, w którym z uwagi na stale rosnące ceny popyt spadnie tak bardzo, że firmy zaczną przykręcać produkcyjny kurek i redukować koszty, głównie poprzez zwolnienie pracowników, którzy już w takiej liczbie nie będą potrzebni. W efekcie zacznie rosnąc bezrobocie, co z czasem doprowadzi do tego, że koszt pozyskania pracownika będzie coraz niższy.</p>



<p>W międzyczasie niski popyt sprawi, że po stronie poddostawców w magazynach powstaną nadwyżki towaru, którego nikt nie chce i który trzeba będzie przeceniać. W portach morskich i na lotniskach cargo znowu zrobi się luźniej, przez co spadną koszty transportu. Mniejszy popyt obniży koszty energii, co przełoży się na niższe koszty funkcjonowania biznesu.</p>



<p>W międzyczasie banki centralne rozpoczną kolejny cykl obniżek stóp procentowych, aby ponownie stymulować popyt i zmniejszyć bezrobocie powstałe wskutek poprzedniego zacieśniania polityki monetarnej. Na rynek trafi fura gotówki z zapowiedzianych (i w dużej mierze przegłosowanych już) rządowych programów infrastrukturalnych.</p>



<p>Kolejny cykl biznesowy i kolejny boom gospodarczy rozpocznie się&nbsp;na nowo.</p>



<hr class="wp-block-separator"/>



<h2 class="wp-block-heading">A może by to wszystko przeczekać z boku?</h2>



<p>W ekonomicznej teorii cyklów gospodarczych wszystko wygląda prosto, jasno i przejrzyście. Pod warunkiem, że cykle te opisujemy z perspektywy czasu wtedy, kiedy zatoczą one już pełen krąg. W rzeczywistości jednak nikt nie wie, jak długo potrwa dana faza. </p>



<p>W siedmiu na dziesięć przypadków podwyżki stóp procentowych faktycznie doprowadzały do recesji w kolejnych kwartałach, ale tych okresów porównawczych mamy jak na lekarstwo i trudno wyciągać na podstawie tak małej liczby obserwacji jakiekolwiek wnioski o znaczeniu statystycznym.</p>



<p>To trochę tak, jakby rzucić monetą dziesięć razy i na podstawie rozkładu wyników, w których siedem razy wypadła reszka, wyciągać wnioski, że w każdym kolejnym rzucie istnieje 70% prawdopodobieństwa tego, że znowu wypadnie reszka.</p>



<p>Drugi problem jest taki, że zachowanie się kursów akcji wyprzedza zachowanie się całej gospodarki. Nie bez powodu mówi się, że giełda dyskontuje przyszłość. Oznacza to, że już dzisiaj w aktualnych cenach akcji uwzględnione jest to, co prawdopodobnie wydarzy się w gospodarce w kolejnych kwartałach.</p>



<p>Inwestorzy jako całość nie są naiwni. Jeśli – teoretycznie nawet – istnieje 70% szans na recesję w kolejnych kwartałach, to część z inwestorów krótkoterminowych już teraz pozbyła się akcji, doprowadzając do gigantycznych spadków w pierwszych dwóch kwartałach, w których ani gospodarka nie dostała jeszcze specjalnej zadyszki, ani stopy procentowe nie wzrosły jakoś spektakularnie.</p>



<p>Po raz kolejny jednak – giełda wyprzedza przyszłość. To prawda, tylko o jakiej przyszłości my tu mówimy? Miesiąc, kwartał, rok, dekada? Z punktu widzenia dzisiejszego inwestora bardzo trudno oszacować, kiedy spadki na rynku dobiegną końca i giełda zacznie dyskontować lepszą odleglejszą przyszłość, a przestnie dyskontować gorszą bliższą przyszłość.</p>



<p>Czy zatem dołek mamy już za sobą czy może jesteśmy dopiero w połowie drogi na dno? Mówiąc wprost – nie wiemy.</p>



<p>Wiemy za to, że dobre spółki przetrwają i wyjdą z każdych tarapatów. Uwzględniając wszystkie potężne kryzysy od czasów drugiej wojny światowej widać, że dobrym spółkom odbicie się od swojego dna i osiągnięcie nowych szczytów średnio zajmuje około roku. Nie tak źle.</p>



<p>Z perspektywy poszczególnych kwartałów spadki mogą boleć, ale z perspektywy kolejnych lat będą one tylko drobną przeszkodą na drodze do osiągnięcia nowych wyżyn.</p>



<p>Skoro jeden obrazek zastępuje tysiąc słów, to poniżej znajduje się wykres kilkudziesięciu lat notowań amerykańskiego indeksu S&amp;P 500 z tą różnicą, że&#8230; wymazane zostały na nim wszystkie okresy spadków.</p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="524" src="https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2022/07/sp500-blank-1024x524.png" alt="" class="wp-image-7055" srcset="https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2022/07/sp500-blank-1024x524.png 1024w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2022/07/sp500-blank-300x153.png 300w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2022/07/sp500-blank-768x393.png 768w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2022/07/sp500-blank-1536x785.png 1536w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2022/07/sp500-blank-2048x1047.png 2048w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2022/07/sp500-blank-600x307.png 600w" sizes="(max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<p>Prawda, że to zmienia nieco perspektywę? Patrząc na taki obrazek można dojść do wniosku, że okresy brutalnych spadków na giełdzie nie są problemem natury finansowej czy ekonomicznej, ale raczej problemem psychologicznym.</p>



<p>Wiedząc, że dobre spółki prędzej czy później sobie poradzą i wyjdą na prostą, naszym głównym zadaniem jest stanąć na głowie, usiąść na rękach albo dokonać wszystkich innych manewrów, które pomogą przetrwać te okrutne, często wielomiesięczne okresy bessy.</p>



<p>Przy czym należy pamiętać, że nie wszystkie spółki przetrwają, nie każde akcje odbiją i nie wszystkie portfele wyjdą na plus już po kolejnym roku. To, co jest prawdą dla dziesięciu najlepszych spółek na giełdzie, wcale już nie będzie prawdą dla dziesięciu najsłabszych.</p>



<p>I tu dochodzimy do kluczowego pytania, a mianowicie – jakie aspekty i jakie wskaźniki mogą pomóc nam rozpoznać, czy mamy do czynienia ze spółką mogącą przetrwać okresy wysokiej inflacji i wysokich stóp procentowych w stanie lekko tylko poobijanym, ale jeszcze nie zdruzgotanym?</p>



<hr class="wp-block-separator"/>



<h2 class="wp-block-heading">Pięć parametrów, na które trzeba zwrócić uwagę</h2>



<p>Trudno oczywiście podjąć decyzję inwestycyjną analizując jedynie kilka pojedynczych wyrwanych z kontekstu parametrów, ale od czegoś&nbsp;trzeba zacząć.</p>



<p>Poniżej pięć wskaźników fundamentalnych (z różnymi wariacjami), na które w pierwszej kolejności należy zwrócić uwagę, zwłaszcza w czasach wysokiej inflacji i rosnących stóp procentowych.</p>



<hr class="wp-block-separator"/>



<h3 class="wp-block-heading">Przychody ciągle są najważniejsze</h3>



<p>Bez względu na to, w jakim środowisku ekonomicznym czy w jakiej branży obraca się spółka, jej przychody muszą rosnąć. Przychody są wyznacznikiem tego, czy istnieje w ogóle popyt na produkty albo usługi spółki. Jeśli brakuje popytu i przychody stoją w miejscu, albo nawet spadają, to od takiej spółki należy trzymać się z daleka.</p>



<p>Istotne jest, aby rozpatrywać trend rosnących przychodów nie w perspektywie kwartałów, lecz raczej ostatnich kilku lat. Każdy może mieć gorszy kwartał czy dwa, niektóre branże są zresztą sezonowe, także nie ma większego znaczenia fluktuacja w perspektywie miesięcy, lecz liczy się stabilność rosnącego trendu sprzedażowego w ostatnich latach.</p>



<p>Jeszcze ważniejsze niż historyczny wzrost przychodów są prognozy przychodów na kolejne lata. Mówiąc wprost – prognozy przychodów na następny rok muszą być wyższe o co najmniej 5-7% od tych obecnych, a prognoza na dwa kolejne lata musi być wyższa o co najmniej 10% od przychodów obecnych.</p>



<p>Bez spełnienia tego warunku, nie ma sensu iść dalej.</p>



<hr class="wp-block-separator"/>



<h3 class="wp-block-heading">Wysoka marża daje komfort</h3>



<p>Kolejne wskaźniki są bardzo istotne na co dzień, ale w środowisku wysokiej inflacji (i wysokich stóp procentowych) nabierają zupełnie nowego znaczenia i zyskują na wadze jeszcze bardziej.</p>



<p>Przede wszystkim marża. Marża to różnica pomiędzy przychodem, a kosztem uzyskania tego przychodu. Jeśli wyprodukowanie telefonu komórkowego kosztuje 800 USD, a spółka sprzedaje go klientom detalicznym za 1000 USD, to marża wynosi 200 USD, czyli 20%.</p>



<p>Im wyższa marża tym lepiej, ponieważ przy rosnących kosztach firma ciągle ma jeszcze pewien margines bezpieczeństwa.</p>



<p>Wyobraźmy sobie, że koszty rosną o 10%, czyli teraz wyprodukowanie telefonu wymaga już inwestycji na poziomie 880 USD. Bez podnoszenia ceny produktu, firma dalej może sprzedać go za 1000 USD, co oznacza, że w kieszeni zostaje jej 120 USD. Marża co prawda spadła, lecz ciągle wynosi ona przyzwoitych 12%.</p>



<p>A teraz porównajmy to do konkurencyjnej spółki, w której koszt wyprodukowania telefonu wynosi 950 USD. Przy cenie detalicznej 1000 USD wyjściowo daje to marżę na poziomie 5%. I tu zaczynają się schody, bo przy wzroście kosztów produkcji o 10% (95 USD) do poziomu 1045 USD, spółka nie tylko nic nie zarabia, ale do każdego sprzedanego produktu musi jeszcze dopłacić 45 USD!</p>



<p>W takiej sytuacji jedynym wyjściem jest podniesienie ceny, żeby biznes zaczął się&nbsp;spinać, albo tymczasowe dopłacanie do interesu i mierzenie się z ujemną marżą, czekając na poprawę sytuacji. Oba rozwiązania są równie niekorzystne i w obu przypadkach firma o wysokiej pierwotnej marży będzie znajdowała się w o niebo lepszej sytuacji.</p>



<p>Aby uniknąć częstych przekłamań przy amortyzacji i deprecjacji, warto porównywać marżę nie w ujęciu netto, ale w ujęciu operacyjnym (<em>operating margin</em>), albo tzw. <em>EBITDA Margin</em>.</p>



<hr class="wp-block-separator"/>



<h3 class="wp-block-heading">Gotówka rządzi (bezapelacyjnie)</h3>



<p>Wykazanie rosnącego przychodu i dodatniej marży to jeszcze nie wszystko. Wiele można znaleźć spółek, które do końca wykazywały dodatni przychód, a mimo tego zbankrutowały. Przychodami nie da się bowiem spłacić zadłużenia, ani zapłacić pracownikom. Do tego potrzebna jest gotówka.</p>



<p>Problem z przychodami jest taki, że są one księgowane już w momencie wystawienia faktury. Nie zawsze oznacza to jednak, że faktury te zostaną opłacone. Jest to kłopotliwe zwłaszcza w przypadku B2B, gdzie terminy płatności często są mocno odroczone w czasie.</p>



<p>Może więc pojawić się problem, że w przypadku, gdy firma X sprzedaje dzisiaj jakiś&nbsp;towar firmie Y i wystawia za to fakturę na 100 mln USD z terminem płatności na 180 dni, to w międzyczasie sytuacja gospodarcza tak się&nbsp;zepsuje, że za pół roku firma Y nie będzie miała z czego zapłacić tych stu milionów firmie X.</p>



<p>Przychód został zaksięgowany po stronie firmy X, ale gotówka do jej kasy nigdy nie wpłynęła.</p>



<p>Dlatego tak istotne jest, aby &#8222;nasze&#8221; spółki miały stabilny historyczny trend generowania coraz większych pokładów gotówki. Przy czym warto zwrócić uwagę, że mówimy tu o gotówce z działalności operacyjnej (tzw. CFO, czyli <em>Cash From Operations</em>), a nie o gotówce pochodzącej, np. z wyprzedaży własnego majątku czy z zaciągniętego kredytu albo z emisji obligacji.</p>



<hr class="wp-block-separator"/>



<h3 class="wp-block-heading">Niskie zadłużenie to niski poziom stresu</h3>



<p>W sytuacji, gdy w gospodarce dzieje się źle, najmniej zadłużone firmy mają największy potencjał do tego, żeby przetrwać trudne czasy.</p>



<p>Istotny jest oczywiście sam poziom zadłużenia, zwłaszcza w odniesieniu do aktywów firmy (<em>debt to assets</em>), który nie powinien przekraczać poziomu 30-40%, ale istotne jest też porównanie zadłużenia do innych parametrów.</p>



<p>Jednym z głównych jest tzw. <em>CFO to debt</em>, czyli odniesienie gotówki generowanej co roku z działalności operacyjnej do całości zadłużenia. Finalnie bowiem zadłużenie spłaca się&nbsp;nie papierowymi zyskami, ale realną gotówką.</p>



<p><em>CFO to debt</em> na poziomie 0.2 oznacza, że na każde 100 USD zadłużenia firma generuje 20 USD gotówki z działalności operacyjnej (CFO 20 / Debt 100 = 0.2). Mówiąc inaczej, przy takim poziomie całe swoje zadłużenie spółka teoretycznie może spłacić po pięciu latach. Jest to poziom całkiem przyzwoity, a im wyższy wskaźnik <em>CFO to debt</em> tym lepiej.</p>



<p>W czasach wysokich stóp procentowych kluczowy jest nie tylko sam nominalny poziom zadłużenia, ale też koszt jego obsługi (wysokości spłacanych odsetek) czy koszt pozyskania nowego finansowania.</p>



<p>Tę drugą kwestię pomoże nam zbadć parametr WACC (<em>Weighted Average Cost of Capital</em>), czyli średni ważony koszt pozyskania finansowania.</p>



<p>Przykładowo, jeśli spółka jest bardzo stabilna, bezpieczna, ma dobry produkt, niemal monopol na rynku i aktywa twarde o dużej wartości, to bank chętnie pożyczy jej gotówkę na jakiś niski procent, np. 4%. Dodatkowo spółka może wyemitować obligacje, które zabezpieczy swoimi aktywami i obligacje te oprocentować na 5%. Średni koszt pozyskania kapitału w takim wypadku wyniesie 4.5%.</p>



<p>Z drugiej strony możemy mieć spółkę mocno ryzykowną; pseudo-technologiczną wydmuszkę, która dopiero niedawno weszła na giełdę; spółkę, która nie ma żadnych aktywów trwałych; która nie potrafi generować gotówki z działalności operacyjnej; która nie ma zysków; i której model biznesowy pozostawia wiele do życzenia. W takim przypadku bank – jeśli w ogóle zdecyduje się udzielić kredytu tego typu firmie – to na pewno zażąda za to o wiele wyższych odsetek, np. na poziomie 10%.</p>



<p>Dodatkowo inwestorzy za papiery dłużne takiej spółki będą oczekiwali odsetek na podobnym poziomie, ponieważ ryzyko jest tu nieporównywalnie większe niż w pierwszym przypadku. Ergo, koszt pozyskania kapitału dla takiej spółki jest dwa razy wyższy niż w przypadku tej pierwszej.</p>



<p>To szalenie istotne, ponieważ w czasach rosnących stóp procentowych część spółek może dojść do granicy swoich możliwości nie tylko w spłacie obecnego zadłużenia, ale też w możliwościach zaciągania nowego długu, a to będzie oznaczało utratę płynności i wniosek o bankructwo.</p>



<p>Jeśli chodzi o łatwość w obsłudze obecnego zadłużenia, to często wykorzystywany jest tu parametr <em>times interests earned</em>, nazywany też wymiennie <em>interest coverage</em>, który porównuje zysk operacyjny spółki do rocznego kosztu spłaty odsetek od bieżącego zadłużenia.</p>



<p>W przypadku, gdy spółka generuje zysk EBITDA na poziomie 100 USD rocznie, a koszt spłaty odsetek wynosi 20 USD rocznie, to wskaźnik <em>interest coverage</em> wyniesie 5 (sto podzielone na dwadzieścia). Jest to bardzo dobry poziom, bo oznacza, że jednym zyskiem wypracowanym w ostatnim roku spółka de facto może spłacać swoje zadłużenie jeszcze przez pięć kolejnych lat, a więc jest relatywnie bezpieczna.</p>



<p>Im wyższy wskaźnik <em>interest coverage</em>, tym lepiej.</p>



<hr class="wp-block-separator"/>



<h3 class="wp-block-heading">Zyski netto – czy one w ogóle mają znaczenie?</h3>



<p>Odpowiedź krótka brzmi: nie tak bardzo, jakby się&nbsp;mogło wydawać.</p>



<p>Zysk netto jest pojęciem wyłącznie księgowym, które nie odpowiada ani temu, ile firma sprzedała towaru, ani temu, ile tak naprawdę gotówki za sprzedaż tego towaru wpłynęło na konta bankowe spółki.</p>



<p>Zysk netto często jest też podatny na manipulację, zarówno po stronie zaniżania lub zawyżania kosztów operacyjnych, jak i przez manewrowanie poziomami deprecjacji i amortyzacji, które pomniejszają finalny zysk netto.</p>



<p>Nie wchodząc zbytnio w szczegóły – końcowy zysk netto jest widoczny właściwie tylko na papierze i liczy się w dużej mierze z punktu widzenia akcjonariuszy uprawnionych do wypłaty dywidendy; ale już z punktu widzenia samej spółki i jej potencjału do dalszego rozwoju oraz aprecjacji/deprecjacji ceny akcji na giełdzie same EPS-y będą miały mniejsze znaczenie niż rosnące przychody czy gotówka z działalności operacyjnej.</p>



<p>Nie znaczy to oczywiście, że zyski netto nie są istotne. Znaczy to tylko tyle, że są trzecie na liście istotnych parametrów zyskowności, zaraz za przychodami i realną gotówką wpływającą na konta bankowe.</p>



<p>Ostatecznie w końcu ważniejsze jest to, ile tak naprawdę mamy ukrytej gotówki w naszej kanapie, a nie to, ile zysku pokazujemy urzędowi skarbowemu w naszym rocznym zeznaniu podatkowym.</p>



<hr class="wp-block-separator"/>



<h2 class="wp-block-heading">Na koniec, jak zwykle, jedno drobne &#8222;ale&#8230;&#8221;</h2>



<p>Zwracanie uwagi na wszystkie powyższe parametry ma jak największy sens, ale&#8230; finalnie należy też pamiętać, że nie inwestuje się Excelem, tylko głową.</p>



<p>Dobre spółki, działające w przyszłościowych branżach, na których produkty i usługi popyt prawdopodobnie dalej będzie się utrzymywał, są właśnie tymi, które chcielibyśmy mieć w portfelu.</p>



<p>Trudno wyobrazić sobie, żeby w kolejnych latach konsumenci mieli na stałe przestać kupować produkty w internecie, przedsiębiorstwa miały przestać korzystać z usług w chmurze, a sprzedawcy zrezygnować z reklamowania się w sieci.</p>



<p>Inflacja czy wyższe stopy mogą w okresie kilku kwartałów negatywnie wpłynąć na biznes, ale w dłuższym horyzoncie popyt na znaczną część usług i produktów dalej będzie rósł. Naszym zadaniem jest więc określić, czy spółki, które mamy w portfelu, będą beneficjentami tychże pozytywnych trendów, czy też nie.</p>



<p>Dopiero mając już&nbsp;jakąś konkretną tezę inwestycyjną można przystąpić&nbsp;do analizy wskaźników fundamentalnych.</p>



<p>Nie od dziś wiadomo, że aby zainwestować w daną spółkę &#8222;Excel musi się&nbsp;zgadzać&#8221;, ale też nie od dziś wiadomo, że w drugą stronę&nbsp;to po prostu nie zadziała. Sam niski poziom zadłużenia czy dostateczna ilość gotówki w kasie to za mało, żeby włożyć spółkę do portfela.</p>



<p>Do tego naprawdę potrzebna jest jeszcze dobra teza inwestycyjna.</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/inwestowanie-w-czasach-inflacji/">Inwestowanie w czasach inflacji. Na co zwracać szczególną uwagę?</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.tradingforaliving.pl/inwestowanie-w-czasach-inflacji/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Co zrobić, kiedy skończyła nam się gotówka? Jak przy pomocy opcji mądrze wykorzystać margin u brokera?</title>
		<link>https://www.tradingforaliving.pl/margin-u-brokera/</link>
					<comments>https://www.tradingforaliving.pl/margin-u-brokera/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Tomasz]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 23 May 2022 12:52:57 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Porady]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.tradingforaliving.pl/?p=6930</guid>

					<description><![CDATA[<p>Wszyscy znamy tych internetowych ekspertów, których jedyną odpowiedzią na spadki na giełdzie jest: &#8222;Uśredniać!&#8221; Oczywiście, w wielu przypadkach jest to całkiem rozsądna rada, dopóki&#8230; nie skończy nam się gotówka. No bo co wtedy? Za co mamy uśredniać? &#8222;Margin!&#8221; – mówią eksperci. Tak, wykorzystanie margina od brokera ma spory sens, ale nie w sposób, o którym [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/margin-u-brokera/">Co zrobić, kiedy skończyła nam się gotówka? Jak przy pomocy opcji mądrze wykorzystać margin u brokera?</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p><strong>Wszyscy znamy tych internetowych ekspertów, których jedyną odpowiedzią na spadki na giełdzie jest: &#8222;Uśredniać!&#8221; Oczywiście, w wielu przypadkach jest to całkiem rozsądna rada, dopóki&#8230; nie skończy nam się gotówka. No bo co wtedy? Za co mamy uśredniać? &#8222;Margin!&#8221; – mówią eksperci. Tak, wykorzystanie <em>margina</em> od brokera ma spory sens, ale nie w sposób, o którym myślicie.</strong></p>



<span id="more-6930"></span>



<p><em>&#8211;Najpierw disclaimer&#8211;</em></p>



<p>Otóż uśredniać cenę zakupu to sobie można, ale w przypadku spółek dobrych. Takich, którym nie walą się&nbsp;fundamenty, nie spadają rewizje prognoz zyskowności i takich, które mają sensowny model biznesowy oraz działają w przyszłościowych branżach.</p>



<p>W przypadku spółek, w których coś się&nbsp;popsuło, uśrednianie ceny zakupu i dokładanie do tracącej pozycji będzie skrajnie nieodpowiedzialnym pomysłem.</p>



<p>Mało znamy przypadków dobrych biznesów, które przestały być dobre? Kiedyś Kodak, Nokia i Blackberry; później Enron, Wirecard i New Oriental Education; a ostatnio Sberbank, Gazprom i Aeroflot?</p>



<p>Bezrefleksyjne dokupowanie większej liczby akcji spółek, w których ewidentnie coś&nbsp;się&nbsp;zmieniło, to początek naszego giełdowego końca.</p>



<p><em>&#8211;Koniec disclaimera&#8211;</em></p>



<p>Więcej o tym, jak rozpoznać czy spółka jest dobra, można przeczytać i obejrzeć w tych materiałach:</p>



<ol>
<li><a href="https://www.tradingforaliving.pl/analiza-fundamentalna-spolki-wskazniki-zadluzenia-rentownosci/">Analiza fundamentalna krok po kroku</a> (artykuł)</li>



<li><a href="https://youtu.be/sHlwtYfa9W4?si=NYFrm_M2dsqRTfPY">Dwugodzinny warsztat z analizy fundamentów</a> (wideo)</li>
</ol>



<p>A teraz do rzeczy.</p>



<hr class="wp-block-separator has-css-opacity"/>



<h2 class="wp-block-heading">Kupowanie akcji na <em>margin</em> to słaby pomysł</h2>



<p><em>Margin</em> to pożyczka gotówkowa udzielana przez brokera pod zastaw posiadanych przez nas akcji. W praktyce potrzebujemy tylko 50% własnej gotówki, aby sfinansować zakup akcji – resztę dorzuci nam broker.</p>



<p>Przykładowo, jeśli wydaliśmy już całą naszą gotówkę i posiadamy akcje o wartości 100 000$, to w tym momencie pod zastaw tychże akcji możemy zaciągnąć pożyczkę na dodatkowych sto tysięcy używając naszych akcji, jako zabezpieczenia.</p>



<p>Mówiąc jeszcze inaczej, aby zakupić akcje o wartości 200 000$, z naszej strony potrzebujemy tylko 50% wkładu własnego. Resztę sfinansuje broker. Super, prawda?</p>



<p>No nie super. Problem zacznie pojawiać się bowiem w sytuacji, gdy wartość naszych akcji (użytych jako zabezpieczenie) będzie spadać. W okresach solidnych korekt czy bessy konia z rzędem temu, kto przewidzi ich koniec i zdoła dokupić akcje w idealnym dołku. W praktyce się to nie zdarza.</p>



<p>Co wtedy?</p>



<p>Ano spotykamy się z bardzo smutnym zjawiskiem tzw. <em>margin call</em>, czyli z wezwaniem do uzupełnienia depozytu zabezpieczającego (do dopłaty gotówki) albo do likwidacji części posiadanych pozycji akcyjnych.</p>



<p>Oba rozwiązania są mocno niekorzystne, bo w pierwszym przypadku zwiększamy swoją ryzykowaną kwotę, a w drugim jesteśmy zmuszani do zamykania pozycji (być może) w samym giełdowym dołku.</p>



<p>O dewastującej sile procenta składanego w przypadku akcji kupowanych z dźwignią już&nbsp;nawet nie będę wspominał, ale gorąco polecam tekst:</p>



<p><a href="https://www.tradingforaliving.pl/procent-skladany-kapitalizacja-odsetek/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">Magia i przekleństwo procenta składanego</a>.</p>



<p>W przypadku nabywania akcji na <em>margin</em> największym niebezpieczeństwem i czarnym scenariuszem są dalsze spadki na szerokim rynku, gdzie zmniejsza się wartość zarówno naszych akcji traktowanych jako zabezpieczenie zaciągniętej pożyczki (spada jakość tego zabezpieczenia), jak i spada wartość akcji nabytych za pieniądze brokera, przez co straty są liczone podwójnie.</p>



<p>To często oznacza początek równi pochyłej w kierunku&#8230; bankructwa.</p>



<p>Dość jednak tego pesymizmu! Zamiast siać bezproduktywny defetyzm, zastanówmy się lepiej, jak można wykorzystać dostęp do <em>margina</em>, ale w nieco mądrzejszy sposób niż zwykły zakup akcji.</p>



<p>PS. Gdyby ktoś jeszcze nie czuł&nbsp;się pewnie w temacie, to zapraszam w międzyczasie do tekstu o tym, <a href="https://www.tradingforaliving.pl/konto-margin/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">jak działa konto margin</a> oraz do mojej <a href="https://www.tradingforaliving.pl/interactive-brokers-opinie/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">r</a><a href="https://www.tradingforaliving.pl/interactive-brokers-opinie/">ecenzji Interactive Brokers</a>, który taki margin udostępnia w dobrej cenie.</p>



<hr class="wp-block-separator has-css-opacity"/>



<h2 class="wp-block-heading">Wykorzystajmy opcje i strategie kredytowe</h2>



<p>Akcje spadły o 20% – uśredniliśmy cenę zakupu, pozbywając się całej wolnej gotówki. A potem akcje spadły o kolejnych 30%. Cena na rynku jest jeszcze lepsza, a odbicie musi przecież kiedyś w końcu przyjść.</p>



<p>W takiej sytuacji aż się prosi o to, żeby wykorzystać <em>margin</em> i zwiększyć&nbsp;swoją ekspozycję. No ale wiemy już, że jest to zagranie mocno ryzykowne.</p>



<p>Tu z pomocą przychodzą jednak opcyjne strategie kredytowe, na których uskutecznienie potrzebujemy co prawda dostępu do <em>margina</em>, ale&#8230; nie musimy od razu wykorzystywać wolnej gotówki od brokera.</p>



<p>Strategie kredytowe to takie, które nie wymagają od nas wkładu własnego do ich zajęcia (w przeciwieństwie do strategii debetowych). Mówiąc inaczej – zagrania kredytowe generują nam na koncie gotówkę netto już&nbsp;w momencie ich zawarcia, zamiast ją pochłaniać.</p>



<p>Do zajęcia pozycji kredytowej ciągle oczywiście musimy posiadać jakieś zabezpieczenie, nawet jeśli skromne, ale&#8230; zabezpieczeniem tym może być właśnie <em>margin</em> dostępny u brokera.</p>



<p>Różnica jest taka, że korzystamy z dobrodziejstw samej możliwości zawarcia pożyczki, ale w rzeczywistości jej nie wykorzystujemy. Linia kredytowa służy tylko jako zabezpieczenie potrzebne do otwarcia pozycji.</p>



<p>I tutaj dochodzimy do kolejnego istotnego problemu – a co, jeśli transakcja pójdzie nie po naszej myśli i trzeba będzie zaksięgować stratę? Wtedy w którymś momencie <em>margin</em> zostanie przecież wykorzystany i w skrajnych przypadkach wygeneruje <em>margin call-a</em> albo nawet wyzeruje nam konto, prawda?</p>



<p>No nie do końca, ponieważ wszystko zależy od typu transakcji, którą chcemy zawrzeć. Wystawienie gołego PUT-a może być kiepskim pomysłem, ponieważ stosunek zysku (skromny) do potencjalnej straty (praktycznie nieograniczona) sprawia, że asymetria działa tu na naszą niekorzyść.</p>



<p>Co jednak, gdyby do wystawianego PUT-a dokupić drugiego z niższym poziomem wykonania (jako zabezpieczenie)? W takim wypadku z transakcji o asymetrycznym ryzyku robimy transakcję o z góry znanym profilu zysku i straty.</p>



<p>Wystawiając pierwszego PUT-a w okolicach progu <em>at-the-money</em>, a drugiego w okolicach delty 0.20-0.30 powinniśmy uzyskać stosunek zysku do ryzyka mniej więcej na poziomie 1:1.</p>



<p>W ten sposób stworzymy nic innego, jak szalenie popularne zagranie o nazwie&#8230; Bull PUT Spread. Więcej o samej jego mechanice pisałem w artykule:</p>



<p><a href="https://www.tradingforaliving.pl/spready/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">Za co traderzy opcyjni kochają spready?</a></p>



<p>Termin wygasania takiego spreada najlepiej ustawić w okolicach 45 dni, ponieważ wtedy następuje najszybsza erozja wartości czasu z opcji, co działa w naszym interesie.</p>



<p>Jeśli ktoś&nbsp;nie ma zielonego pojęcia, o czym mówię, to polecam wcześniej lekturę całego kompendium opcyjnego, a zwłaszcza artykułu wprowadzającego do stosowania <a href="https://www.tradingforaliving.pl/jak-dzialaja-opcje-definicje/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">opcji CALL i PUT w praktyce</a>.</p>



<p>Dobrze. Mamy zatem koncepcję Bull PUT Spreada. Tylko co nam ona daje w sytuacji, gdy rynek zalicza duże spadki? Jeśli chwilę pogłówkujemy, to okaże się, że całkiem sporo.</p>



<p>Po pierwsze nie musimy z góry wykładać na stół dodatkowej gotówki potrzebnej na zawarcie transakcji, bo jest to pozycja kredytowa.</p>



<p>Po drugie wykorzystujemy <em>margin</em> brokera jedynie w formie zabezpieczenia przed niepowodzeniem, a nie korzystamy z niego od razu zaciągając płatną pożyczkę.</p>



<p>Po trzecie zachowujemy symetrię zysku do ryzyka i z góry znamy wysokość maksymalnej straty w przypadku niepowodzenia oraz termin zaksięgowania tej straty (45 dni w tym przypadku).</p>



<p>Po czwarte wystawiając spreada na poziomie <em>at-the-money</em> mamy sporą szansę na osiągnięcie 100% zysku z pozycji, ponieważ tak naprawdę kurs akcji wcale nie musi wzrosnąć, aby zgarnąć całą premię opcyjną (wystarczy, żeby nie spadł).</p>



<p>Po piąte wykorzystujemy wysoką zazwyczaj w sytuacjach korekt zmienność implikowaną (<em>implied volatility</em>), która oznacza, że za wystawienie spreada kredytowego otrzymujemy dużo wyższą premię niż w &#8222;normalnych&#8221; czasach.</p>



<p>Minusy?</p>



<p>Właściwie jeden – symetria straty do potencjalnego zysku sprawia, że w przypadku dużego odbicia na giełdzie nasz zysk jest ograniczony wysokością otrzymanej premii opcyjnej.</p>



<p>No ale Bull PUT Spread jest pomyślany tylko jako zagranie dodatkowe w sytuacji, w której już posiadamy 100% gotówki włożonej w akcje i tak naprawdę nie mamy za co zwiększyć swojej ekspozycji.</p>



<p>W takim scenariuszu możemy zatem nie robić nic i spokojnie czekać na odbicie albo możemy próbować w międzyczasie wygenerować przynajmniej dodatkowe premie opcyjne.</p>



<hr class="wp-block-separator has-css-opacity"/>



<h2 class="wp-block-heading">Dlaczego nie Long CALL?</h2>



<p>Od razu uprzedzam pytanie, które często pojawia się&nbsp;w takim momencie, a mianowicie: &#8222;Dlaczego po prostu nie kupić CALL-a?&#8221;.</p>



<p>Pomyślmy.</p>



<p>Plusem kupienia zwykłego CALL-a jest oczywiście korzystna asymetria ryzyka do zysku. Ryzykujemy bowiem z góry określoną kwotę, a możliwy zysk pozostaje nieograniczony. To faktycznie brzmi dobrze, ale na tym plusy się&nbsp;kończą.</p>



<p>Przede wszystkim Long CALL jest zagraniem debetowym, a zatem już&nbsp;na starcie musimy zaciągnąć pożyczkę od brokera, aby takiego CALL-a kupić. W dodatku fakt wyłożenia z góry pieniędzy na tę transakcję sprawia, że kurs danych akcji musi odbić dość znacznie, aby w pierwszej kolejności odrobić i pokryć&nbsp;sam koszt zakupu opcji, a dopiero potem wygenerować zysk netto.</p>



<p>W przypadku strategii kredytowych kurs wcale nie musi rosnąć, bo wystarczy tylko, że będzie stał w miejscu (albo nawet może lekko spaść), a my i tak zgarniemy jakąś część premii. To oznacza więc, że strategie kredytowe mają większe prawdopodobieństwie wygenerowania zysku.</p>



<p>Tak naprawdę jednak głównym argumentem przeciwko kupowanie opcji w ciężkich czasach jest nieuczciwie wysoka premia, którą trzeba zapłacić, gdy rynek zalicza właśnie mini krach. W takiej sytuacji <em>implied volatility</em> znacznie przekracza odpowiadające mu historyczne zakresy zmienności, przez co premie opcyjne rosną do niebotycznych poziomów.</p>



<p>W okresach wysokiej zmienności to my chcemy być&nbsp;osobami sprzedającymi opcje (i otrzymującymi wysokie premie), a nie na odwrót. W przeciwnym wypadku, gdy tylko panika na giełdzie nieco ustąpi, to IV z posiadanych opcji spadnie diametralnie, ciągnąc tym samym ceny naszych CALL-i mocno w dół. Kiepska wizja.</p>



<p>Chyba, że&#8230;</p>



<p>Zastosujemy opcje CALL o naprawdę długim terminie wygasania (w okolicach roku). <em>Implied volatility</em> jest składową tzw. <em>time value</em>, a więc im dłuższa wartość czasu, tym mniejszy efekt oddziaływania na cenę opcji będzie miał tymczasowy spadek zmienności implikowanej.</p>



<p>Jest to oczywiście jakieś rozwiązanie, ale trzeba pamiętać, że nie niweluje nam ono pierwszego problemu, a mianowicie tego, że na taką opcję&nbsp;trzeba będzie wyłożyć z góry naprawdę solidne pieniądze (pożyczone od brokera), a statystyczne szanse na powodzenie tej transakcji są&nbsp;niższe niż w przypadku Bull PUT Spreada.</p>



<p>Gdyby jednak ktoś&nbsp;chciał poczytać o takim wariancie nieco więcej, to odsyłam do artykułu:</p>



<p><a href="https://www.tradingforaliving.pl/co-to-sa-leaps-dlugoterminowe-opcje-call/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">Do czego wykorzystać tzw. LEAPS?</a></p>



<p>Więcej o samej koncepcji <em>implied volatility i time value</em> można z kolei posłuchać w jednym z moich ostatnich webinarów, który dotyczył&nbsp;co prawda opcji na indeks S&amp;P 500, ale logika wyceny zmienności i czasu pozostaje taka sama.</p>



<p>Zapraszam do obejrzenia!</p>



<figure class="wp-block-embed is-type-video is-provider-youtube wp-block-embed-youtube wp-embed-aspect-16-9 wp-has-aspect-ratio"><div class="wp-block-embed__wrapper">
<iframe loading="lazy" title="Short Strangle na indeksie S&amp;P 500" width="500" height="281" src="https://www.youtube.com/embed/iXY10-Ku89k?feature=oembed" frameborder="0" allow="accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture; web-share" referrerpolicy="strict-origin-when-cross-origin" allowfullscreen></iframe>
</div></figure>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/margin-u-brokera/">Co zrobić, kiedy skończyła nam się gotówka? Jak przy pomocy opcji mądrze wykorzystać margin u brokera?</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.tradingforaliving.pl/margin-u-brokera/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Kiedy spadki budzą w tobie zwierzę, a korekta zdaje się nie mieć końca</title>
		<link>https://www.tradingforaliving.pl/kiedy-spadki-budza-w-tobie-zwierze/</link>
					<comments>https://www.tradingforaliving.pl/kiedy-spadki-budza-w-tobie-zwierze/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Tomasz]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 13 Apr 2022 10:10:35 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Porady]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.tradingforaliving.pl/?p=6874</guid>

					<description><![CDATA[<p>Pstryk i w mgnieniu oka znika cała nasza wiedza, całe doświadczenie, całe know-how, całe lata backtestów, całe tomy mądrych ksiąg, całe stosy przeczytanych raportów i wyników badań, cały zdrowy rozsądek, cały spokój ducha i całe poczucie bezpieczeństwa. Brzmi znajomo? Wystarczy jeden kwartał spadków na giełdzie i nagle całe nasze inwestycyjne podejście wywraca się&#160;do góry nogami. [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/kiedy-spadki-budza-w-tobie-zwierze/">Kiedy spadki budzą w tobie zwierzę, a korekta zdaje się nie mieć końca</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p><strong>Pstryk i w mgnieniu oka znika cała nasza wiedza, całe doświadczenie, całe know-how, całe lata backtestów, całe tomy mądrych ksiąg, całe stosy przeczytanych raportów i wyników badań, cały zdrowy rozsądek, cały spokój ducha i całe poczucie bezpieczeństwa. Brzmi znajomo?</strong></p>



<span id="more-6874"></span>



<p>Wystarczy jeden kwartał spadków na giełdzie i nagle całe nasze inwestycyjne podejście wywraca się&nbsp;do góry nogami. System scoringowy przestaje mieć znaczenie, modele wyceny trafiają na śmietnik, a prognozy zyskowności wkładane są między bajki. Dlaczego?</p>



<p>Czy faktycznie możemy być zaskoczeni tym, że inwestowanie na giełdzie to nie tylko ciągnące się&nbsp;latami pasmo sukcesów i rynkowej hossy, ale też okresy spadków?</p>



<hr class="wp-block-separator"/>



<h2 class="wp-block-heading">Anatomia krachu i problem z tygrysem</h2>



<p>Z punktu widzenia statystyki, przez zdecydowaną większość czasu, rynki rzeczywiście rosną, to fakt. Mimo tego jednak, patrząc na historię giełdy czy na historię&nbsp;poszczególnych akcji, nawet laik dostrzeże, że tymczasowe korekty i dłuższe okresy marazmu spotykają praktycznie każdą spółkę.</p>



<p>Dlaczego więc tak trudno nam się z tym pogodzić? Dlaczego wystarczy jeden kwartał dwucyfrowych obsunięć, żeby w odstawkę poszło wszystko to, czego o giełdzie nauczyliśmy się obserwując jej zachowanie w trakcie stu ostatnich lat?</p>



<p>Jak to możliwe, że momentalnie Excel przestaje mieć dla nas jakiekolwiek znaczenie? Nie liczą się już dobre wyniki, nie liczą się sprawozdania finansowe, nie liczą się rosnące prognozy, nie liczą się&nbsp;wysokie <em>upside&#8217;y</em> i nie liczą się&nbsp;rewidowane w górę <em>price targety</em>?</p>



<p>No bo przecież&nbsp;na giełdzie ciągle są spółki, które spełniają wszystkie powyższe parametry. Mimo tego, ich akcje spadają razem z całym rynkiem, jakby gdyby nie było znaczenia, czy mówimy o podrzędnym bankrucie czy może o najlepszej korporacji w historii Stanów Zjednoczonych.</p>



<p>Z pozoru wygląda to jak jakiś nowy paradygmat, ale&#8230;</p>



<p>Czy aby nie tego właśnie nauczyła nas historia giełdy? Czy nie do tego jesteśmy przyzwyczajeni, że <a href="https://www.tradingforaliving.pl/przyplyw-podnosi-wszystkie-lodzie-czyli-do-czego-potrzebna-mi-taktyczna-alokacja-aktywow/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">przypływ podnosi wszystkie łodzie</a>, ale odpływ zabiera je także hurtowo, bez patrzenia na to, które łajby są w stanie idealnym, a które to przeciekające rzęchy?</p>



<p>Czy historia rynków finansowych nie pokazuje nam, iż takie właśnie momenty są najlepsze do tego, aby zwiększać swoją ekspozycję i kupować wtedy wszystko, co tylko nie przecieka?</p>



<p>A jeśli nie ma już&nbsp;gotówki, za którą można by kupować, to przynajmniej, żeby siedzieć konsekwentnie na rynku i po prostu przeczekać gorszą koniunkturę?</p>



<p>Czyż statystyka ze stu ostatnich lat nie mówi, że po wybuchu kryzysów geopolitycznych powodujących krachy giełdowe, wystarczyło średnio sześć miesięcy, aby indeksy znalazły się ponownie na zielonym terytorium?</p>



<p>Czy backtesty dobitnie nie udowadniają, że pominięcie na giełdzie kilku najlepszych dni w roku obniży zyski portfela o połowę?</p>



<p>Czy to nie są wystarczające argumenty, aby w okresach spadków nie uciekać, lecz zostać na pokładzie? Nie wiemy przecież, kiedy dokładnie korekta dobiegnie końca i zacznie się odbicie. Wiemy jednak, że prędzej czy później to właśnie się&nbsp;wydarzy.</p>



<p>Dlaczego w momentach spadków nieustannie przywołujemy wydarzenia z 2008 albo 2001 roku, nie patrząc na to, że giełdowy kontekst i sytuacja gospodarcza były wtedy zupełnie inne?</p>



<p>Dlaczego znowu powołujemy się&nbsp;na wysokie wyceny, nie patrząc na dzisiejszą stabilność finansową oraz dynamikę wzrostu zysków czy przychodów najlepszych amerykańskich spółek, której brakowało zarówno w 2001 jak i 2008 roku?</p>



<p>Dlaczego mówimy tyle o wzroście stóp procentowych, jako gwoździu do trumny z napisem &#8222;giełda&#8221;? Czy naprawdę uważamy, że poziom oscylujący wokół cyfry 3% jest czymś, z czym gospodarka sobie nie poradzi? Zapomnieliśmy już, że giełda w latach osiemdziesiątych parła do przodu nawet przy stopach na poziomie dwucyfrowym?</p>



<p>Albo o tym, że dekadę później amerykański bank centralny był&nbsp;w stanie spokojnie wyhamować rozszalałą koniunkturę, nie doprowadzając przy tym do recesji?</p>



<p>Nawet zresztą, gdy w innych latach do recesji doprowadzał, to czy nie pamiętamy już, jak szybko cała gospodarka i giełda w szczególności potrafiły odbić od dna, gdy tylko spowolnienie dobiegło końca i wskaźniki ekonomiczne zaczęły się&nbsp;poprawiać?</p>



<p>Czy faktycznie tak trudno uwierzyć, że słońce jeszcze kiedyś wzejdzie i <em>upside&#8217;y</em> znowu będą ujemne, wyceny osiągną&nbsp;nowe szczyty, a my – jak zwykle – będziemy żałowali, że w okresie największej zawieruchy nie weszliśmy <em>all-in</em>?</p>



<p>Czy nigdy nie nauczymy się na własnych albo cudzych błędach popełnianych w przeszłości?</p>



<p>Oczywiście, że nie.</p>



<p>Nie pozwala na to psychika, nie pozwalają&nbsp;na to emocje i nie pozwala na to ten cholerny ośrodek mózgowy, który przejmuje dowodzenie nad naszymi decyzjami wtedy, gdy tylko poczujemy zagrożenie.</p>



<p>Historia lubi się powtarzać, lubiła się powtarzać i będzie lubiła się powtarzać, ponieważ bez względu na ogromny światowy postęp, który dokonał&nbsp;się&nbsp;w ostatnich trzech dekadach, nasze mózgi cały czas działają tak samo, jak trzydzieści tysięcy lat temu. Ewolucja nie nadążyła jeszcze za zmianami technologicznymi.</p>



<p>Coś szeleści w krzakach? To pewnie tygrys, uciekamy!</p>



<p>Smutna prawda jest taka, że dzisiaj nasz mózg nie jest zdolny do tego, żeby poprawnie operować w rzeczywistości bombardującej nas tak wieloma bodźcami i dostarczającej nam tak wielu różnych, często sprzecznych, informacji. My po prostu nie jesteśmy w stanie ich przetworzyć.</p>



<p>To powoduje, że podejmując decyzje w sytuacji zagrożenia, często odwołujemy się nie do Excela i do naszych zdolności analitycznych, ale do pierwotnych instynktów, które każą nam od wszelkiego zagrożenia po prostu uciekać i nie wracać w okolice krzaków, dopóki szelest nie ucichnie.</p>



<p>Problem w tym, że strategia postępowania, która sprawdzała się&nbsp;tysiące lat temu w dżungli, może nie być już na tyle skuteczna na dzisiejszym skomplikowanym rynku finansowym.</p>



<p>Co w takim razie możemy zrobić, żeby trochę&nbsp;się od tego wszystkiego zdystansować? Odpowiedź co prawda padła już w samym pytaniu, ale podrążmy ten temat nieco głębiej.</p>



<hr class="wp-block-separator"/>



<h2 class="wp-block-heading">Jak przetrwać korektę i nie dać się&nbsp;pożreć?</h2>



<p>Przede wszystkim należało by urealnić nasze oczekiwania i wydłużyć&nbsp;horyzont inwestycyjny. Nie możemy spodziewać się, że każdy kwartał, czy nawet każdy rok na giełdzie, będzie przynosił&nbsp;zyski. Rynek nie działa w ten sposób. Okresy korekt i spowolnień są jego nieodłączną&nbsp;częścią, nie ma przed nimi ucieczki, ponieważ nikt nie wie, kiedy nadchodzą.</p>



<p>Od pandemicznego dołka pod koniec marca 2020 roku do końca 2021 roku indeks NASDAQ wzrósł o spektakularne 112%, a indeks S&amp;P 500 o 92%. Czy w tym kontekście naprawdę może dziwić, że od początku 2022 roku oba indeksy zaliczyły korektę i znajdują się na stracie wynoszącej odpowiednio -15% i -8%?</p>



<p>Zmieńmy punkt startowy i okaże się, że od wyjścia z pandemicznego krachu oba instrumenty są na plusie wynoszącym 81% i 76%(!)</p>



<p>Przeciągająca się korekta w pierwszym kwartale 2022 roku, rozpatrywana w tym kontekście, momentalnie przestaje wyglądać na coś&nbsp;strasznego i niepokojącego. No bo jeśli po dwóch latach niesamowitych wzrostów przyjdą dwa kwartały spadków, to czy rzeczywiście jest się&nbsp;czym martwić?</p>



<p>Tak więc – wydłużenie postrzegania naszego horyzontu inwestycyjnego wydaje się kluczem do tego, aby pozbyć się chęci do oceny konkretnego składu portfela, konkretnych akcji czy konkretnej strategii w perspektywie zaledwie jednego czy dwóch kwartałów. Kilka miesięcy to zbyt krótki czas, aby na jego podstawie wyciągać jakiekolwiek wnioski.</p>



<p>Nikt z nas zresztą, przynajmniej tak podejrzewam, nie przyszedł na giełdę licząc na to, że spędzi tu tylko kilka kwartałów. Raczej traktujemy to miejsce jako bazę dla naszego kapitału na kilkadziesiąt kolejnych lat, często dożywotnio.</p>



<p>Rozpatrujmy zatem nasze wyniki w perspektywie wieloletniej i starajmy się&nbsp;dzisiaj podejmować te decyzje inwestycyjne, które zaowocują w kolejnych latach, a nie takie, które dadzą nam zarobić w kolejnym kwartale.</p>



<p>Łatwo się&nbsp;o tym mówi, kiedy ciągle mamy niezagospodarowany kapitał, który w okresach spadków można przeznaczyć&nbsp;na to, żeby faktycznie uśrednić i dokupić spółki z dużym potencjałem. Ale co w przypadku, kiedy wolnej gotówki już brakuje?</p>



<p>Sugerowałbym trzy kroki.</p>



<p>Po pierwsze – dokonanie przeglądu swojego portfela w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie o to, czy to są spółki, z którymi czuję się komfortowo na kolejnych 5-10 lat?</p>



<p>Czy jestem pewny, że za pięć lat będą one wyżej niż są dzisiaj? Gdybym dzisiaj dopiero zaczynał budować portfel od zera, to czy zbudowałbym go dokładnie w ten sam sposób? Czy mój idealny portfel wyglądałby tak, jak wygląda ten obecny?</p>



<p>Po drugie – zmiana składu portfela. Podejrzewam, że większość osób zdaje sobie sprawę z tego, że może nie posiadać dzisiaj portfela idealnego. Zazwyczaj mamy na rachunku również takie akcje, z których nie jesteśmy dumni, ale trzymamy je tam z niechęci do zaksięgowania straty albo z innych jeszcze bardziej kuriozalnych powodów.</p>



<p>Najwyższy czas, żeby oderwać plaster. Powinniśmy bowiem dążyć do tego, aby przez sto procent czasu nasze środki były zaalokowane w trzydzieści najlepszych spółek, które uda nam się&nbsp;znaleźć. Dopiero wtedy możemy mówić o efektywnym wykorzystaniu naszego kapitału.</p>



<p>Po trzecie – odcięcie się&nbsp;od giełdy na kolejny kwartał i zajęcie czymś innym. Jeśli już&nbsp;zbudowaliśmy portfel idealny, to nie ma potrzeby oglądania notowań i czytania gazet każdego dnia. Dobra spółka nie stanie się złą w jeden tydzień.</p>



<p>Spokojnie możemy sobie zatem odpuścić teraz&nbsp;wszystkie te bodźce, które każą nam cały czas dokonywać manewrów w portfelu i nie pozwalają przy okazji spać po nocach. Zamiast tego sugerowałbym zająć się&nbsp;czymś&nbsp;bardziej konstruktywnym, co nie ma związku z inwestycjami.</p>



<p>Większość osób przychodzi na giełdę, bo uważa, że jest to miejsce, gdzie pieniądze same na siebie pracują. Naszą wizją jest życie rentiera, który nie musi martwić się o jakiekolwiek zadania operacyjne i może skupić się&nbsp;na odpoczynku w czasie, gdy jego majątek na rynku samoistnie się pomnaża. Takie przynajmniej są wyobrażenia.</p>



<p>W rzeczywistości jednak giełda wcale nie okazuje się&nbsp;bezobsługowa, a większość osób, które tu trafiają, poświęca platformie transakcyjnej więcej czasu niż własnej rodzinie.</p>



<p>Uruchamianie platformy każdego dnia, zaczytywanie się w każdy news i komentarz giełdowy oraz nieustanne śledzenie notowań w telefonie raczej nie sprawią, że giełda nagle zacznie rosnąć. Akcje mają gdzieś to, czy my śledzimy ich notowania czy też nie.</p>



<p>Zresztą, chyba nie tak miało wyglądać nasze wymarzone giełdowe życie, gdzie pieniądze same się pomnażają i nie wymaga to od nas praktycznie żadnego zaangażowania, prawda?</p>



<p>W momencie, kiedy mamy już&nbsp;zbudowany solidny portfel, naprawdę można zamknąć platformę, na firewallu zablokować Yahoo Finance, a potem zająć się&nbsp;czymś&nbsp;bardziej pożytecznym.</p>



<p>Do portfolio będzie można wrócić po upływie kolejnego kwartału, kiedy pojawią&nbsp;się&nbsp;nowe sprawozdania finansowe, które pomogą nam ocenić, czy w naszych spółkach nie dzieje się&nbsp;nic złego i czy nie ma potrzeby dalszych kalibracji portfela.</p>



<p>To, co wydarzy się w międzyczasie, zazwyczaj będzie niczym więcej niż&nbsp;tylko zwykłym szumem, który nie jest warty naszej uwagi, ani tym bardziej nadszarpniętych nerwów i nieustannego stresu. Zwłaszcza, że za rok czy dwa dobre spółki i tak będą o wiele wyżej niż są dzisiaj.</p>



<hr class="wp-block-separator"/>



<p>PS. Zanim zaczniemy dłubać przy naszym portfelu, zachęcam do przeczytania artykułu o tym, że&#8230; <a href="https://www.tradingforaliving.pl/decyzje-musza-bolec/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">poprawne decyzje to te, które bolą najbardziej</a>. </p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/kiedy-spadki-budza-w-tobie-zwierze/">Kiedy spadki budzą w tobie zwierzę, a korekta zdaje się nie mieć końca</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.tradingforaliving.pl/kiedy-spadki-budza-w-tobie-zwierze/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Jak znaleźć dobre akcje, które (niemal na pewno) będą rosły?</title>
		<link>https://www.tradingforaliving.pl/jak-znalezc-dobre-akcje-ktore-beda-rosly/</link>
					<comments>https://www.tradingforaliving.pl/jak-znalezc-dobre-akcje-ktore-beda-rosly/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Tomasz]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 09 Nov 2021 14:33:51 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Porady]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.tradingforaliving.pl/?p=6393</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zapraszam do obejrzenia pełnego zapisu webinaru, który odbył się na początku listopada pod patronatem wydawnictwa Maklerska.pl. Spotkanie miało charakter warsztatowy i dotyczyło tego, jak przy pomocy odpowiednich filtrów i skanerów wyselekcjonować najlepsze akcje na świecie. Brzmi nieprawdopodobnie? No cóż. Zapraszam do obejrzenia. W trakcie webinaru omówione zostały, m.in. zależności pomiędzy zyskownością spółek, a ich zachowaniem się [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/jak-znalezc-dobre-akcje-ktore-beda-rosly/">Jak znaleźć dobre akcje, które (niemal na pewno) będą rosły?</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p><strong>Zapraszam do obejrzenia pełnego zapisu webinaru, który odbył się na początku listopada pod patronatem wydawnictwa Maklerska.pl. Spotkanie miało charakter warsztatowy i dotyczyło tego, jak przy pomocy odpowiednich filtrów i skanerów wyselekcjonować najlepsze akcje na świecie. Brzmi nieprawdopodobnie? No cóż. Zapraszam do obejrzenia.</strong></p>



<p>W trakcie webinaru omówione zostały, m.in. zależności pomiędzy zyskownością spółek, a ich zachowaniem się na giełdzie. Na podstawie prognoz przyszłych przychodów i długoterminowych zysków staraliśmy się oszacować potencjał do wzrostu praktycznie dowolnych akcji. W trakcie spotkania używaliśmy skanera wbudowanego w platformę yCharts oraz przeprowadziliśmy backtesty i symulacje pokazujące to, jakich wyników możemy się spodziewać, gdy tylko jesteśmy w stanie wybrać do portfela spółki lepsze niż przeciętnie. </p>



<p>Na uwagę zasługuje też przeogromna sesja pytań i odpowiedzi, w trakcie której dyskutowaliśmy (jednostronnie, ale zawsze) na wiele innych tematów giełdowych, niekoniecznie związanych z tytułem spotkania.</p>



<p>Zapraszam do obejrzenia!</p>



<figure class="wp-block-embed is-type-video is-provider-youtube wp-block-embed-youtube wp-embed-aspect-16-9 wp-has-aspect-ratio"><div class="wp-block-embed__wrapper">
<iframe loading="lazy" title="Jak znaleźć akcje, które (niemal na pewno) będą rosły? – Tomasz Trela [webinar]" width="500" height="281" src="https://www.youtube.com/embed/2Locm5YQMX4?start=303&#038;feature=oembed" frameborder="0" allow="accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture" allowfullscreen></iframe>
</div></figure>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/jak-znalezc-dobre-akcje-ktore-beda-rosly/">Jak znaleźć dobre akcje, które (niemal na pewno) będą rosły?</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.tradingforaliving.pl/jak-znalezc-dobre-akcje-ktore-beda-rosly/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Jak kupić akcje ułamkowe w Interactive Brokers i do czego można je wykorzystać</title>
		<link>https://www.tradingforaliving.pl/akcje-ulamkowe-w-interactive-brokers/</link>
					<comments>https://www.tradingforaliving.pl/akcje-ulamkowe-w-interactive-brokers/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Tomasz]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 12 Oct 2021 08:39:29 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Porady]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.tradingforaliving.pl/?p=6365</guid>

					<description><![CDATA[<p>Do niedawna największym problemem przy tworzeniu profesjonalnego portfolio inwestycyjnego był wymóg posiadania dostatecznie dużego kapitału, niezbędnego, aby to portfolio odpowiednio zdywersyfikować. Odkąd jeden z największych amerykańskich brokerów wprowadził nową funkcję, ta wymówka przestała być aktualna. Jak więc działają akcje ułamkowe w Interactive Brokers i jak wykorzystać je do optymalnej dywersyfikacji portfela? Akcje ułamkowe pozwalają na [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/akcje-ulamkowe-w-interactive-brokers/">Jak kupić akcje ułamkowe w Interactive Brokers i do czego można je wykorzystać</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p><strong>Do niedawna największym problemem przy tworzeniu profesjonalnego portfolio inwestycyjnego był wymóg posiadania dostatecznie dużego kapitału, niezbędnego, aby to portfolio odpowiednio zdywersyfikować. Odkąd jeden z największych amerykańskich brokerów wprowadził nową funkcję, ta wymówka przestała być aktualna. Jak więc działają akcje ułamkowe w Interactive Brokers i jak wykorzystać je do optymalnej dywersyfikacji portfela?</strong></p>



<p>Akcje ułamkowe pozwalają na nabycie tylko części udziału w danej firmie. Zamiast kupować jedną akcję firmy Amazon i wydać na nią ponad 3000 USD, możemy kupić wyłącznie jedną dziesiątą tejże akcji, przeznaczywszy na to 300 USD. Lub nawet – jedną setną czy jedną tysięczną takiej akcji. Minimalna kwota, za którą można dokonać transakcji, wynosi 1 USD.</p>



<p>Teoretycznie dzięki temu po wpłaceniu brokerowi zaledwie 30 USD możemy zbudować sobie solidne portfolio złożone z trzydziestu spółek, bez względu na cenę poszczególnych akcji. Wprawdzie z punktu widzenia oczekiwanego zysku oraz koniecznych prowizji (są takie same jak w przypadku zakupu całej akcji) nie będzie to miało większego sensu, ale w razie czego istnieje taka możliwość.</p>



<hr class="wp-block-separator has-css-opacity"/>



<h2 class="wp-block-heading">Jak działają akcje ułamkowe?</h2>



<p>W Interactive Brokers nabędziemy akcje ułamkowe większości spółek notowanych na amerykańskich giełdach, pod warunkiem że kapitalizacja danej firmy przekracza 400 mln USD, a dzienny wolumen obrotu jest większy niż 10 mln USD. Pełna lista spółek, które można kupić w formacie ułamkowym, znajduje się pod tym linkiem: <a href="https://www.interactivebrokers.com/download/fracshare_stk.csv" target="_blank" rel="noreferrer noopener">https://www.interactivebrokers.com/download/fracshare_stk.csv</a>.</p>



<p>PS. Zachęcam do przeczytania mojej recenzji brokera: <a href="https://www.tradingforaliving.pl/interactive-brokers-opinie/">Interactive Brokers Polska – opinie, opłaty, platforma.</a></p>



<p>Akcje cząstkowe zachowują się tak jak ich standardowe odpowiedniki, z tą różnicą, że klient nie otrzymuje prawa głosu w sprawach spółki. Dywidenda wypłacana jest jednak identycznie jak w przypadku pełnej akcji, tylko z zastosowaniem prostego przelicznika: klient mający 0,10 akcji będzie uprawniony do dywidendy w wysokości 10% kwoty, która przysługuje posiadaczowi jednej akcji.</p>


<div class="_form_95"></div>
<p><script src="https://tradingforaliving.activehosted.com/f/embed.php?id=95" type="text/javascript" charset="utf-8"></script></p>



<p>Wbrew pozorom zakup akcji ułamkowych nie jest żadną wirtualną formą zakładu z brokerem (tak jak kontrakty CFD) – za naszą cząstkową pozycją kryje się na jego rachunku realna akcja. Niemniej prawa do niej zostają podzielone na kilku klientów brokera, a gdy jesteśmy jedynymi zainteresowanymi zakupem ułamkowym danej akcji, po prostu sam broker jest właścicielem reszty.</p>



<p>Oczywiście system ten działa nieco teoretycznie, ponieważ w rzeczywistości właścicielem wszystkich akcji widocznych na rachunku klienta zawsze pozostaje broker. Nawet jeśli na koncie brokerskim posiadamy sto akcji Amazona, to i tak broker widnieje w księdze akcjonariuszy spółki. Dopiero gdybyśmy mieli kilkuprocentowy udział w kapitalizacji firmy, bylibyśmy imiennie wpisani do owej księgi i zgłoszeni jako faktyczni właściciele akcji.</p>



<p>Dlatego posiadanie akcji ułamkowych czy handel nimi nie będą miały żadnych minusów w porównaniu z zakupem pełnych akcji przy założeniu, że nie zależy nam na prawach głosu w sprawach korporacyjnych (co zresztą mniejszościowi inwestorzy indywidualni często całkowicie pomijają).</p>



<hr class="wp-block-separator has-css-opacity"/>



<h2 class="wp-block-heading">Jak włączyć dostęp do akcji ułamkowych?</h2>



<p>Aby móc handlować akcjami ułamkowymi, najpierw trzeba włączyć do nich dostęp w ustawieniach konta brokerskiego, do którego można się dostać przez stronę internetową Interactive Brokers.</p>



<p>W module<em>Client Portal / Account Management</em>należy wybrać menu<em>Settings</em>, następnie<em>Account Settings</em>, po czym kliknąć ikonkę koła zębatego w sekcji<em>Trading Experience &amp; Permissions</em>. Później trzeba zjechać do sekcji<em>Stocks</em>i zaznaczyć opcję<em>United States (Trade in Fractions)</em>.</p>



<figure class="wp-block-image size-full"><img decoding="async" src="https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2021/10/akcje-ulamkowe-kopi.jpg" alt="" class="wp-image-6366" width="NaN" height="NaN"/></figure>



<p>Dostęp do handlu akcjami ułamkowymi powinniśmy uzyskać kolejnego dnia. Od tego momentu będzie istniała możliwość ich kupna w taki sam sposób jak akcji standardowych – z tą różnicą, że niedostępne będą zlecenia typu algorytmicznego bazujące na skanowaniu arkusza giełdowego. Zakup akcji cząstkowej nie odbywa się bowiem na publicznej giełdzie, ale w obrębie platformy brokera, gdzie sam makler jest drugą stroną naszej transakcji. Zlecenie realizowane jest jednak w obrębie giełdowych cen<em>bid-ask</em>i – podobnie jak w przypadku handlu na rynku publicznym – do zakupu można używać zleceń typu<em>market</em>lub<em>limit</em>.</p>



<p>Akcję ułamkową można nabyć na dwa sposoby: podając pożądaną kwotę zakupu lub podając pożądany ułamek. W tej pierwszej sytuacji, gdy w formatce zleceń wpiszemy, że chcemy nabyć akcje firmy Amazon za kwotę 10 USD, broker zakupi nam 0,003 akcji o aktualnej pełnej wartości 3300 USD. Drugim wariantem jest wskazanie nie kwoty, ale liczby akcji w postaci ułamka, czyli na przykład 0,50, w rezultacie czego broker zakupi nam połowę pełnej akcji. Sprzedaż udziałów cząstkowych następuje w ten sam sposób.</p>



<hr class="wp-block-separator has-css-opacity"/>



<h2 class="wp-block-heading">Do czego można wykorzystać akcje ułamkowe?</h2>



<p>Akcje ułamkowe są niezbędne do odpowiedniej dywersyfikacji naszych inwestycji, do ustalenia idealnych proporcji spółek w portfelu i do poprawnego rebalansowania portfela w określonych odstępach czasowych. Bez tych trzech czynności nie możemy w ogóle mówić o profesjonalnym inwestowaniu na giełdzie.</p>



<p>O tym, dlaczego dywersyfikacja jest tak ważna, mówiłem i pisałem już wielokrotnie, chociażby w webinarze poświęconym zarządzaniu ryzykiem na giełdzie: <a href="https://www.youtube.com/watch?v=JWxvtK-9PnQ" target="_blank" rel="noreferrer noopener">https://www.youtube.com/watch?v=JWxvtK-9PnQ.</a></p>



<p>Tutaj przypomnę tylko, że z<em>modern portfolio theory</em>Harry’ego Markowitza wynika, iż optymalna liczba różnych spółek w portfelu wynosi około 35. Rozwinięcie tego wątku można znaleźć w artykule: <a href="https://www.tradingforaliving.pl/ryzyko-na-gieldzie/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">https://www.tradingforaliving.pl/ryzyko-na-gieldzie/</a>.</p>



<p>W przypadku wielomilionowych portfeli z taką dywersyfikacją nie ma żadnego problemu. Co jednak w przypadku portfela o wartości, powiedzmy, 10000 USD? Jeśli każda z 35 spółek zajmowałaby tyle samo miejsca, to na pojedynczą inwestycję moglibyśmy przeznaczyć dokładnie 285 USD (10000 : 35 = 285).</p>



<p>Tymczasem obecnie na giełdzie amerykańskiej znajduje się 320 spółek, których cena akcji przekracza 285 USD. Co więcej, nie pomoże tu również portfel o wartości 20 000 USD, ani nawet 30 000 USD, bo spółek o cenie akcji powyżej 1000 USD jest prawie setka. W dodatku są to spółki, które często chcielibyśmy mieć w portfolio, np. Amazon (3300 USD), Alphabet (2700 USD) czy Booking Holdings (2400 USD). W takim wypadku, żeby zbudować odpowiednio zdywersyfikowany portfel o poprawnych proporcjach, które pozwoliłyby na zakup akcji Amazona stanowiącej 1/35 portfolio, potrzebowalibyśmy minimum 115 500 USD (3300 USD x 35 spółek).</p>



<p>To jednak tylko początek komplikacji, ponieważ w rzeczywistości spółki w portfelu wcale nie powinny mieć równo rozłożonych wag. Proporcje konkretnych akcji muszą zależeć od ryzyka (zmienności) generowanego przez owe akcje. W skrócie: im większa zmienność, tym mniejszą wagę powinniśmy ustalić dla danej spółki.</p>



<p>Więcej na ten temat pisałem w artykule podpowiadającym, jak dobrać optymalne proporcje spółek w portfelu: <a href="https://www.tradingforaliving.pl/ile-spolek-do-portfela/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">https://www.tradingforaliving.pl/ile-spolek-do-portfela/.</a></p>



<p>W prawdziwym świecie więc mogłoby się okazać, że idealnie byłoby, gdyby akcje Booking Holdings zajmowały w portfelu 20% więcej niż akcje firmy Alphabet. To oznaczałoby, że na jedną akcję Alphabetu o wartości 2700 USD powinniśmy nabyć akcje Booking Holdings o wartości 3240 USD. No ale jak to zrobić, jeśli jedna akcja kosztuje 2400 USD, a kupując dwie akcje, wielokrotnie przekroczymy oczekiwane proporcje?</p>



<p>Rozwiązania istnieją następujące. Po pierwsze, wielomilionowy portfel, który pozwala na handlowanie pakietami po kilkaset akcji (czego oczywiście wszystkim życzę); wtedy mamy możliwość drobnego manewrowania wielkością pozycji przez dodanie do niej jednego waloru czy dwóch. Po drugie, zastosowanie właśnie akcji ułamkowych.</p>



<p>Trzeci problem, który rozwiązują akcje cząstkowe, stanowi okresowe rebalansowanie portfela. Wszyscy wiemy (a jeśli nie wiemy, to powinniśmy się dowiedzieć), że wykonywanie tej operacji raz na kwartał poprawia wyniki i ogranicza wahania portfela. Poniżej znajdują się wyniki 35 najlepszych spółek z mojego portfolio w scenariuszu z kwartalnym rebalansowaniem i bez niego. Prawda, że dla tych dodatkowych procentów zysku warto poświęcić godzinę raz na trzy miesiące, by wyrównać proporcje spółek?</p>



<figure class="wp-block-image size-large is-resized"><img loading="lazy" decoding="async" src="https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2021/10/akcje-ulamowe-1024x625.png" alt="" class="wp-image-6367" style="width:1024px;height:625px" width="1024" height="625" srcset="https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2021/10/akcje-ulamowe-1024x625.png 1024w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2021/10/akcje-ulamowe-600x366.png 600w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2021/10/akcje-ulamowe-300x183.png 300w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2021/10/akcje-ulamowe-768x469.png 768w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2021/10/akcje-ulamowe-1536x938.png 1536w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2021/10/akcje-ulamowe.png 2000w" sizes="(max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<p>W przypadku mniejszego portfela kłopot polega jednak na tym, że po kwartale proporcje w nim mogą się zmienić tylko nieznacznie. Jeśli akcje Booking Holdings wzrosły o 3%, a akcje Alphabetu spadły o 7%, to mamy tutaj dysproporcję ledwie o 10%. Wtedy należałoby albo zwiększyć o 10% wartość pozycji Alphabetu, albo o 10% zmniejszyć ekspozycję na akcje Booking Holdings, albo zrobić po części jedno i drugie.</p>



<p>Niemniej wracamy do punktu wyjścia: kiedy portfel jest na tyle mały, że możemy sobie pozwolić na posiadanie w nim wyłącznie kilku sztuk akcji danej firmy (czy wręcz dosłownie jednej akcji), takie drobne poprawianie proporcji staje się niemożliwe. Ale jeżeli nie ustalamy poprawnych wag w portfelu ani nie dokonujemy okresowego rebalansowania, tak naprawdę oddajemy „darmowe” procenty dodatkowego zysku, które każdego roku moglibyśmy wycisnąć z zestawu posiadanych akcji.</p>



<p>I to jest właśnie główny powód, dla którego warto zainteresować się akcjami ułamkowymi oferowanymi przez Interactive Brokers. Zwłaszcza gdy (jeszcze) nie dysponujemy rachunkiem inwestycyjnym o wartości wielu milionów dolarów.</p>



<p></p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/akcje-ulamkowe-w-interactive-brokers/">Jak kupić akcje ułamkowe w Interactive Brokers i do czego można je wykorzystać</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.tradingforaliving.pl/akcje-ulamkowe-w-interactive-brokers/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
