Siedem kroków, zanim zaczniesz inwestować na giełdzie za granicą

Cały czas dziwi mnie, jak wiele osób nie zdecydowało się jeszcze, żeby rozwinąć skrzydła i wyruszyć w końcu za ocean poszukać swojego inwestycyjnego szczęścia na giełdzie za granicą. Podsuwam zatem siedmioetapowy drogowskaz, który podpowie, jak się do tego zabrać z głową. Może pomoże, może nie pomoże, ale na pewno nie zaszkodzi.

Dlaczego w ogóle warto uciekać za granicę? Przede wszystkim, zagraniczna giełda to większy wybór akcji i dywersyfikacja walutowa, ale też po prostu lepsze spółki, globalne nurty, branże przyszłości i gracze o kolosalnym znaczeniu, którzy swoimi produktami zmieniają rzeczywistość.

Zamykając się w Polsce, zamykamy się na rozwój. Na własne życzenie odcinamy się od świata i nie bierzemy udziału w trendach kształtujących naszą współczesność.

Z drugiej strony giełda za granicą to bardziej zaawansowane narzędzia i mnogość instrumentów finansowych, mniej manipulacji, więcej kapitalizacji, porządna płynność, profesjonalne analizy, zaawansowane portale researcherskie, ale też inwestowanie faktorowe i smart beta, ETF-yADR-y, futuresopcje; a do tego brokerzy z prawdziwego zdarzenia i najbardziej zaawansowane systemy transakcyjne na świecie.

Brzmi dobrze, tylko jak się do tego wszystkiego zabrać i od czego zacząć?


Naucz się języka

Pewnie sporo osób chciało by w tym miejscu usłyszeć o tym, jaki jest najlepszy broker albo które akcje warto kupić na początek. Tymczasem racjonalne i świadome inwestowanie na giełdzie za granicą jest możliwe nawet z najgorszym brokerem, natomiast nie będzie możliwe z brakiem znajomości języka angielskiego.

Akcje to nie trzyliterowe tickery mrugające na platformie transakcyjnej. Akcje to udziały nabywane w realnych przedsiębiorstwach, które opracowują lub produkują realne produkty czy usługi sprzedawane potem realnym konsumentom.

Kupując akcje danej firmy, stajemy się jednocześnie współwłaścicielem części konkretnego rzeczywistego przedsiębiorstwa, razem z jego liniami produkcyjnymi, razem z jego budynkami, z jego załogą, z jego patentami, z jego know-how i z jego wizją przyszłości.

W jaki sposób bylibyśmy w stanie ocenić, co tak naprawdę kupujemy, nie będąc w stanie przeczytać wszystkich dostępnych materiałów na temat tego, czym zajmuje się firma? Przejrzeć wywiadów z zarządem, zerknąć do transkrypcji z telekonferencji z analitykami, przewertować najnowszych raportów i rekomendacji?

Zapewniam, że nikt nie rodzi się ze znajomością języka angielskiego, nawet rodowity nowojorczyk. Każdy z nas musiał się kiedyś tego po prostu nauczyć. I to powinien być pierwszy krok do tego, żeby zacząć inwestować na giełdzie za granicą. W przeciwnym wypadku szanse nigdy nie zostaną wyrównane.

Pocieszające jest jednak to, że znajomość języka może spokojnie zostać na poziomie umożliwiającym czytanie informacji ze zrozumieniem. Nikt nie oczekuje od nas, że będziemy swobodnie brylowali w towarzystwie inicjując small talk ani produkowali zaawansowane gramatycznie elaboraty używając w co drugim zdaniu czasu zaprzeszłego. Wystarczą podstawy, naprawdę.


Zdobądź rzetelną wiedzę

Odpuść sobie cały ten nonsens krążący w internecie na temat fal Elliotta czy poziomów Fibonacciego. Zamiast tego, naucz się czytać i interpretować sprawozdania finansowe.

Poznaj, czym różni się EPS od EBITD-y; dowiedz się wszystkiego o różnicach pomiędzy przychodami, zyskami, a gotówką generowaną z działalności operacyjnej. Naucz się, jak szacować zadłużenie przedsiębiorstwa w odniesieniu do jego aktywów czy do uzyskiwanych dochodów.

Naucz się odróżniać spółki dobre od złych. Postaraj się interpretować to, co widzisz w sprawozdaniach finansowych. Czy spółka jest stabilna fundamentalnie, czy może grozi jej utrata płynności? Czy ma potencjał na przyszłość? Czy zwiększa zyskowność? Jak wyglądają marże i zwrot z aktywów? A zwrot z zainwestowanego kapitału? Czy jest wyższy niż koszt pozyskania tego kapitału? Czy spółka więcej posiada niż jest komuś dłużna? Czy mniej wydaje niż zarabia? Jak wyglądają prognozy na kolejne lata? Czy te prognozy sprawdzały się historycznie?

Zapraszam przy okazji do obejrzenia materiału w formie wideo poświęconego podstawom tego typu analizy: „Fundamenty w 15 minut

Poznaj i rozpracuj metody wyceny poszczególnych akcji. Oblicz, ile te akcje powinny być warte, biorąc pod uwagę ich aktualny kurs i odnosząc go do przychodów, zysków, wartości księgowej i generowanej gotówki. Dowiedz się, kiedy brak zysków nie ma znaczenia, a kiedy to wartość księgowa jest czynnikiem do pominięcia.

Sprawdź, co o potencjalnym wzroście kursu akcji na kolejnych dwanaście miesięcy mówi konsensus złożony z najlepszych analityków na Wall Street. Jaką skuteczność historycznie mieli ci analitycy? Dla kogo pracują? Jak byś na tym wyszedł, słuchając ich przez ostatnich dziesięć lat?

Mówiąc inaczej, poświęć trochę czasu, żebyś miał pewność, że rozumiesz, o co tak naprawdę chodzi w inwestowaniu w dobre przesiębiorstwa z potencjałem na przyszłość.


Poznaj reguły gry

Dowiedz się, jak w rzeczywistości działa rynek. Czym różni się cena Bid i Ask od NBBO? Co to jest clearing house i jak księgowane są nasze zakupy?

Co to jest HFT i dlaczego nasze zlecenia mało kiedy trafiają na publiczny rynek? Kto tak naprawdę jest właścicielem kupowanych przez nas papierów? Jakie mechanizmy chronią nas przed ryzykiem systemowym, takim jak upadek brokera?

Dlaczego algorytmy stanowią dzisiaj 70% obrotu na rynku i jak to wypływa na zachowanie się kursów akcji? Skąd taka popularność ETF-ów i jakie to ma znaczenie dla posiadanych przez nas akcji? Jak działa momentum trading i najpopularniejsze na świecie strategie prowadzone przez CTA? I kim właściwie są CTA?

Kto stoi po drugiej stronie naszych transakcji? Jaka jest rola arbitrażystów? Na czym polega dual-listing i dlaczego te same akcje handlowane są w różnych walutach na różnych giełdach? Na czym polegają różnice pomiędzy strategiami prowadzonymi przez mutual funds, hedge funds, sovereign funds i pension funds? Na podstawie jakich kryteriów najwięksi gracze podejmują swoje decyzje?

Kim był Harry Markowitz? Ile spółek optymalnie powinieneś mieć w portfelu? Na podstawie jakich kryteriów je dobierać? W jakich proporcjach? Kiedy sprzedawać, a kiedy dokupować?

Co to jest risk-free return i dlaczego tak bardzo wpływa na zachowanie się rynku akcji? Jak stopy procentowe i polityka fiskalna determinują wycenę spółek na giełdzie? Co to są wskaźniki Sharpa, Sortino, Calmara? Co to jest drawdown, benchmark, betaalpha?


Stwórz zarys planu

Najpierw zastanów się, jaką strategię inwestycyjną chciałbyś przyjąć, a następnie opracuj taktykę jej wprowadzenia w życie. Określ czy wolisz być długoterminowym czy krótkoterminowym inwestorem. Nawet nie myśl o daytradingu, bo będziesz rozczarowany rzeczywistością.

Pogłówkuj, jakie spółki chciałbyś mieć w portfelu. Czy kuszą cię te mniej ryzykowne, o stabilnym biznesie, ale i o ograniczonym potencjale do budowania dalszego efektu skali i ekspansji, a co za tym idzie – o mniejszym potencjale wzrostu kursu akcji? Takimi spółkami są, np. Coca-Cola, McDonald’s, JPMorgan.

Czy zamierzasz takie spółki trzymać latami, rebalansując tylko swój portfel co kwartał czy może zamierzasz spekulować i rotować spółki w portfelu w zależności od tymczasowych zmian sentymentu na rynku?

A może wolisz wybrać zupełnie inny kierunek? Może jednak kręcą cię branże przyszłościowe, które mają świetny produkt, ale póki co brak modelu biznesowego? Może wolisz stawiać na pionierów w swoich sektorach, którzy jeszcze przez wiele lat nie będą w stanie wygenerować pokaźnych zysków netto, bo znajdują się dopiero w fazie tworzenia efektu skali? Takimi spółkami są, np. Tesla, Netflix, Snowflake.

Zastanów się nad tym. Opracuj kryteria wejścia i wyjścia. Czy dopuszczasz w ogóle posiadanie spółek o niestabilnych fundamentach, dużym zadłużeniu, braku zysków, ale jednak z ogromnym potencjałem do wzrostu na przyszłość? Rozpisz sobie z góry, jakie warunki muszą być spełnione, aby spółka trafiła do twojego portfela; a jakie, żeby z niego wyleciała.

Postaraj się przewidzieć, jak będziesz reagował, kiedy zobaczysz w portfelu stratę dwudziestu procent (a zobaczysz). Będziesz wtedy spał spokojnie? Jeśli nie, to może warto pomyśleć o dołączeniu do portfolio pozycji krótkich albo innych klas aktywów, takich jak obligacje? Jak w ogóle działają obligacje i czym rentowność różni się od kuponu?


Wybierz dobrego brokera

Nie stawiaj na taniość, tylko na jakość. Usługi najtańsze zazwyczaj są najgorsze. Wybierz brokera zarejestrowanego w uznanej jurysdykcji. Postaw na firmę, która działa na rynku od wielu lat i posiada dobrą renomę. Sprawdź, jakie ma gwarancje i wykupione ubezpieczenia. Czasem warto zapłacić nieco więcej za prowizje, ale spać spokojnie wiedząc, że pieniądze są bezpieczne.

Wybierz takiego brokera, który oferuje dostęp do jak najszerszej gamy globalnych rynków i posiada w ofercie jak najwięcej różnego typu instrumentów finansowych. Nawet, jeśli dzisiaj nie planujesz inwestować w Hongkongu, wkrótce błyskawicznie zmienisz zdanie, gdy tylko nauczysz się rozpoznawać globalnych liderów wzrostu.

Zerknij do oferty brokera i sprawdź, czy oferuje narzędzia researcherskie, takie jak dostęp do newsów, sprawozdań finansowych, prognoz analityków, danych historycznych i gotowych wskaźników. To zaoszczędzi sporo czasu i sprawi, że nie będziesz musiał kupować abonamentów do źródeł zewnętrznych.

Jeśli to możliwe, załóż konto demo lub przetestuj platformę transakcyjną. Sprawdź czy twój laptop jest w stanie ją udźwignąć i czy nie bucha przy tym parą. Nie przerażaj się, jeśli sama platforma cię przytłacza. Każda zawodowa platforma transakcyjna będzie na początku onieśmielała mnogością funkcji i możliwości konfiguracji.

Jeśli dopiero zaczynasz, sprawdź moją recenzję Lynx Broker, z którym współpracuję. To naprawdę dobra propozycja, zwłaszcza dla początkujących.


Zacznij pomału

Nie zastawiaj jeszcze domu pod kredyt inwestycyjny ani nie umawiaj się na wycięcie nerki. Nie korzystaj z margina, jeśli w stu procentach nie jesteś pewny, że wiesz, co robisz.

Pożyczka brokerska jest rewelacyjnym rozwiązaniem służącym do uskutecznienia taniego zabezpieczenia walutowego albo do osiągnięcia efektu dźwigni, ale może być też zabójcza dla niedoświadczonego inwestora.

Przez pierwsze 2-3 lata uważaj na wszystko, co robisz; zastanawiaj się dwa raz nad każdą decyzją inwestycyjną; zanim wciśniesz przycisk „buy” lub „sell” rozpisz sobie za i przeciw, odłóż finalną decyzję do szuflady na dwa albo trzy dni; daj emocjom wygasnąć, a tematowi pozwól się uleżeć.

Ograniczaj bodźce, nie oglądaj notowań w trakcie dnia, nie reaguj emocjonalnie i impulsywnie. Nigdy nie zawieraj transakcji tego samego dnia, w którym pomysł na nią przyszedł ci do głowy. Zawsze daj sobie czas na spokojne przetrawienie tematu. Dobre spółki są (i będą) dobre jeszcze przez wiele lat. Jeden dzień opóźnienia naprawdę tego nie zmieni.

Zgromadź i odłóż poza giełdą oszczędności na co najmniej sześć miesięcy życia. Jeśli w tym samym czasie stracisz pracę i wszystko, co masz na rachunku brokerskim, to przynajmniej będziesz miał co jeść. Nienaruszalna poduszka bezpieczeństwa daje niesamowity komfort w podejmowaniu decyzji na rynku.

Przestań myśleć o zyskach i stratach. Pieniądze nie są celem samym w sobie. To nie ma zupełnie żadnego znaczenia, czy na danej pozycji posiadasz dwadzieścia procent zysku czy straty. Jedyne, co ma znaczenie, to fakt, że podjąłeś poprawną decyzję (jeśli ją podjąłeś). Nawet 70% skuteczności będzie oznaczało, że przegrasz trzydzieści razy na sto transakcji.

Angażowanie na giełdę wszystkich pieniędzy lub stawianie zbyt wielkich kwot w jednym zakładzie sprawi, że będziesz czuł dyskomfort i nerwowość z każdym kolejnym tikiem rynku w górę lub w dół. Wrzuć na giełdę tylko te pieniądze, których potencjalna strata nie obniży komfortu twojego życia i nie zrujnuje cię finansowo.

W ten sposób będzie można skupić się na tym, co na giełdzie jest najistotniejsze, czyli na podejmowaniu poprawnych decyzji. Poprawnych z puntu widzenia matematyki prawdopodobieństwa, a nie własnego komfortu i samopoczucia.


Nie przestawaj się rozwijać

Rynki nie śpią. Dzisiaj giełda w najmniejszym stopniu nie przypomina tego, jak wyglądała jeszcze dwadzieścia lat temu. Różnią się mechanizmy, różni się liczba parkietów i różnią się spółki, które wchodzą w skład indeksów.

Co więcej, w ostatnich latach zaczynają nawet obowiązywać inne kryteria wyboru samych spółek. Dawna gospodarka bazowała na firmach produkcyjnych, o dużej wartości materialnej (linie montażowe, sprzęt, fabryki, magazyny), ale dzisiaj już niemal wszystko mieszka w chmurze. Do rozwoju takich firm, jak Google, Facebook czy Netflix, wcale nie są potrzebne linie produkcyjne.

Dzisiaj królują wartości niematerialne, know-how, brain-power, dobry management, lojalni klienci, bazy danych o ich zachowaniach i umiejętność monetyzowania tych danych.

W 2020 roku zupełnie inaczej wyceniamy spółki niż w roku 2000, bo zmieniły się nie tylko same spółki, ale też okoliczności.

Stopy procentowe stały się ujemne, co dramatycznie zmniejszyło koszt obsługi zadłużenia. Oczywistym jest, że łatwiej obsługiwać kredyt, kiedy jego koszt wynosi 3% niż kiedy wynosił 13%. Parametr zadłużenia stracił dzisiaj na znaczeniu. Kiedyś był kluczowy.

Globalizacja parkietów doprowadziła do gigantycznej korelacji. Obecnie obserwujemy zjawisko, w którym przypływ podnosi wszystkie łodzie i szalenie trudno zdywersyfikować portfel w ramach jednego rynku.

Ponadto pojawiły się nowe narzędzia, nowe instrumenty, nowe możliwości, nowe zależności i nowe odkrycia w świecie finansów, które sprawiają, że tak naprawdę książki wydane w latach osiemdziesiątych należało by napisać dzisiaj na nowo.

Dlatego giełdy nie można nauczyć się raz a dobrze, bo ten proces nigdy się nie kończy. Tu trzeba nieustannego rozwoju, aby w ogóle utrzymać się na powierzchni.

Ciągła kalibracja podejścia, dostosowywanie strategii i regularna zmiana zdania w zależności od zmiany otoczenia są na porządku dziennym. Śledzenie rozwoju wydarzeń w sferze makroekonomicznej, mikroekonomicznej i w odniesieniu do samej mechaniki rynków jest niezbędne, aby utrzymać się na topie.

Czytaj aktualne książki spod pióra praktyków, prenumeruj prasę giełdową, przeglądaj najnowsze badania z pogranicza finansów i ekonomii. Bądź głodny wiedzy, cały czas zdobywaj kolejne informacje, które posuwają cię do przodu i nigdy nie przestawaj się uczyć. To najmądrzejsze rady, które mogę dać na koniec.

PS. Jeśli miałbym polecić tylko jedną książkę, z której można nauczyć się najwięcej o inwestowaniu i o tym, jak działają rynki finansowe, to poleciłbym prawdziwe kompendium wiedzy na ten temat:

„Investments: Principles of Portfolio and Equity Analysis”

Oceń post

Udostępnij post

  • Transakcje dnia
  • Filmy edukacyjne
  • Instruktaże Wideo