Skip to content

Książki o inwestowaniu, z których warto czerpać wartościowe informacje wysokiej jakości

W tym miejscu znajdują się recenzje przeczytanych przeze mnie książek o inwestowaniu i finansach (chociaż nie tylko), które z jakiegoś powodu chciałbym polecić innym inwestorom. Jedne odpowiedzą na pytanie na to w co warto inwestować pieniądze, drugie pomogą robić to lepiej niż inni, a jeszcze inne będą po prostu świetną motywacją do tego, żeby nigdy się nie poddawać. W każdym z tych przypadków polecam tylko te rzeczy, które moim zdaniem naprawdę warto przeczytać.


Kategoria: Książki

Najlepsze książki o inwestowaniu po polsku i po angielsku.

„Black Edge” – krótka instrukcja jak wygrać z rynkiem i nie pójść za to do więzienia

Black Edge – insider tradingNa rynku jakąś przewagę mieć trzeba. W świecie indywidualnych inwestorów jest o to łatwo, bo akcenty są tu nierówno rozłożone. Ale co mają powiedzieć pracownicy najlepszych funduszy hedgingowych z Wall Street? Wszyscy oni pokończyli Whartony i Stanfordy, wszyscy pracowali dla największych banków inwestycyjnych, wszyscy używają tych samych narzędzi, wszyscy znają te same teorie i w dodatku wszyscy są diabelnie bystrzy. W świecie tak konkurencyjnym przewagę można mieć tylko jedną. To tzw. black edge – przewaga informacyjna.

Leave a Comment
Dlaczego odszedłem z Goldman Sachs? Wspomnienia z dwunastu lat pracy bankiera inwestycyjnego

Jak dostać się do najbardziej prestiżowego i najpotężniejszego banku inwestycyjnego na świecie, zrobić w nim oszałamiającą karierę, a potem rzucić to wszystko w dość spektakularny sposób składając wypowiedzenie na łamach New York Timesa? O tym wszystkim opowiada Greg Smith, który w 2012 roku po wielu latach poświęcania swojego życia dla nowojorskiego i londyńskiego oddziału Goldman Sachs postanowił w końcu z hukiem odejść z firmy. A potem opisać to wszystko w pamiętniku złożonym z lat pracy dla tej kultowej już chyba instytucji finansowej prosto z Wall Street.

7 komentarzy
Deep work: jak zaprząc wszystkie swoje szare komórki do pracy i zmusić je do podejmowania lepszych decyzji, nie tylko na giełdzie?

Podejmowanie dobrych decyzji na giełdzie to clou całego programu, jednak sukcesy w wyborze odpowiednich akcji nie biorą się same z siebie. Nikt nie pojawia się na świecie z wrodzonym talentem do inwestowania. Właściwe decyzje inwestycyjne są efektem pracy. Ciężkiej pracy. Godzin spędzonych na czytaniu sprawozdań, raportów i opracowań. Na robieniu researchu z prawdziwego zdarzenia. Na analizowaniu wyników badań czy statystyk i na wyciąganiu z nich odpowiednich wniosków. Skąd wziąć na to wszystko czas?

Każdy inwestor dostaje do dyspozycji tylko 24 godziny w trakcie jednej doby. Nikt nie ma tu forów. Taką samą ilość czasu na przeprowadzenie analizy firmy czy branży i na podjęcie decyzji inwestycyjnej dostaje zarządzający wielomiliardowym funduszem hedgingowym, doświadczony analityk z Goldman Sachs i początkujący inwestor z Polski, który dopiero wpłacił na rachunek maklerski swój pierwszy tysiąc dolarów. Różnica pojawia się tylko w tym, w jaki sposób osoby te zarządzają swoim czasem i jak efektywnie wykorzystują go do zrobienia tego, co chcą zrobić.

1 Comment
Ile na giełdzie warta jest jedna milisekunda? Jakieś 20 miliardów dolarów… rocznie!

Błyskotliwi chłopcy - recenzjaDlaczego tajemnicze firmy o enigmatycznych nazwach (Citadel, Getco) wydają setki milionów dolarów, żeby położyć kilometry własnych światłowodów pomiędzy miastami, a potem kolejne dziesiątki milionów, żeby zbudować unikalne serwery oraz routery i umieścić je jak najbliżej budynków, w których działają amerykańskie giełdy? No cóż, za te pieniądze kupowane są milisekundy przewagi, które dają panowanie nad pozostałymi graczami na rynku, czyli nade mną i nad Wami.

Jeśli myśleliście, że amerykańska giełda to znany z filmów chaotyczny drewniany parkiet, na którym tłumy traderów przekrzykują się trzymając przy uszach słuchawki telefonów poprzez które zawierają dziesiątki transakcji dziennie dla swoich klientów, to spóźniliście się o jakieś dziesięć lat.

5 komentarzy
Wspomnienia twórcy Nike, czyli kiedy warto złamać zasady i wypiąć się na sprawozdania finansowe

Książka Nike recenzjaPod koniec lat sześćdziesiątych w Oregonie powstała jednoosobowa spółka z kapitałem zakładowym w wysokości 50 USD. Przez wiele kolejnych lat firma nie osiągała ani centa zysku, za to co roku podwajała swoje przychody. Konta bankowe świeciły pustkami, bo wszystkie wpływy ze sprzedaży od razu wydawane były na to, aby zamówić kolejną, dwa razy większą, partię towaru. Firmie wielokrotnie groziło bankructwo, a banki i księgowi ostrzegali, że taki model biznesowy musi skończyć się katastrofą. Ta firma to Nike, a jej roczne przychody sięgają dzisiaj 30 miliardów dolarów. 

Historia Phila Knighta, założyciela Nike, to świetny przykład tego, jak determinacja jednego człowieka sprawia, że liczby w sprawozdaniu finansowym przestają mieć znaczenie, bo gra toczy się o coś więcej.

W latach sześćdziesiątych w biegaczy rzucało się puszkami piwa z okien przejeżdżających samochodów. Nikt nie mógł uwierzyć, że powstająca w piwnicy firemka Knighta będzie w stanie utrzymać się wyłącznie ze sprzedaży butów biegowych. Jego ojciec wstydził się tego, co robi syn.

1 Comment
10 najlepszych książek o inwestowaniu dla początkujących. Must-read dla wszystkich adeptów tradingu

Najlepsze książki o inwestowaniuMoje konto na Amazonie podpowiada, że w ciągu ostatnich lat przeczytałem już jakieś 200 książek o inwestowaniu, które poświęcone były giełdzie, psychologii, ekonomii, instrumentom finansowym, analizie technicznej oraz fundamentalnej i tak dalej. Bez większości z nich można się spokojnie obejść. Jednak jest spora część, którą z czystym sumieniem mogę polecić jako wartościowe źródło wiedzy dla każdego początkującego inwestora. Poniżej znajduje się mój subiektywny wybór.

5 komentarzy
Zdrowy rozsądek na giełdzie, czyli dlaczego 99% funduszy inwestycyjnych przegrywa z rynkiem

Dlaczego fundusze inwestycyjne są złeKupowanie jednostek funduszy inwestycyjnych innych niż indeksowe  jest dzisiaj zupełnie bez sensu. Jak podawał niedawno Financial Times, na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat ponad 99% aktywnie zarządzanych funduszy osiągnęło wyniki gorsze od benchmarku. Sumując koszty generowane przez tradycyjne fundusze (i przerzucane na inwestorów), rzeczywiście można złapać się za głowę i zadać sobie pytanie: dlaczego tak bardzo pozwalamy robić się w konia?


Kto grzebie w naszych kieszeniach?

Czy zarządzający funduszami inwestycyjnymi jako całość są w stanie w długim terminie pokonać benchmark? Oni twierdzą, że tak. Problem w tym, że przeczy to logice. W jaki sposób inwestorzy jako całość mogą pokonać benchmark, skoro benchmark to oni sami? Przecież to ich własne ruchy, ich decyzje i ich transakcje kształtują rynek, z którym ludzie ci próbują wygrać. Czy masowo składana obietnica pokonania benchmarku nie brzmi więc nieco podejrzanie?

Leave a Comment