<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>strategie - Trading For a Living</title>
	<atom:link href="https://www.tradingforaliving.pl/tag/strategie/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.tradingforaliving.pl/tag/strategie/</link>
	<description>Najlepszy blog o inwestowaniu na giełdzie</description>
	<lastBuildDate>Thu, 20 Jun 2024 11:45:01 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.4.3</generator>

<image>
	<url>https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2024/02/cropped-t_sybmol_2-32x32.png</url>
	<title>strategie - Trading For a Living</title>
	<link>https://www.tradingforaliving.pl/tag/strategie/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Spready cz. 1 &#8211; jedna z najpopularniejszych strategii opcyjnych dla średniozaawansowanych</title>
		<link>https://www.tradingforaliving.pl/spready/</link>
					<comments>https://www.tradingforaliving.pl/spready/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Tomasz]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 18 Feb 2017 16:13:42 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[giełda]]></category>
		<category><![CDATA[opcje]]></category>
		<category><![CDATA[spread]]></category>
		<category><![CDATA[strategie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.tradingforaliving.pl/?p=1312</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zrozumienie idei handlowania spreadami to niezbędna podstawa do stosowania bardziej zaawansowanych zagrań opcyjnych jak iron condor czy butterfly. Jednak spready same w sobie także stanowią rewelacyjną strategię, która na masową skalę używana jest przez doświadczonych traderów do obniżania ryzyka, maksymalizowania zysków i minimalizowania strat. W tym artykule przedstawię koncepcję czterech najpopularniejszych spreadów: bull call spread, [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/spready/">Spready cz. 1 &#8211; jedna z najpopularniejszych strategii opcyjnych dla średniozaawansowanych</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><b>Zrozumienie idei handlowania spreadami to niezbędna podstawa do stosowania bardziej zaawansowanych zagrań opcyjnych jak iron condor czy butterfly. Jednak spready same w sobie także stanowią rewelacyjną strategię, która na masową skalę używana jest przez doświadczonych traderów do obniżania ryzyka, maksymalizowania zysków i minimalizowania strat. W tym artykule przedstawię koncepcję czterech najpopularniejszych spreadów: bull call spread, bull put spread, bear call spread i bear put spread.</b></p>
<p class="p1"><span id="more-1312"></span></p>
<hr />
<h2 class="p3"><span class="s1"><b>Najpierw trochę teorii &#8211; czym są spready?</b></span></h2>
<p class="p4"><span class="s1">Najprościej mówiąc spread to transakcja, w której w tym samym czasie kupujemy jedną opcję CALL lub PUT i wystawiamy drugą taką samą opcję na ten sam instrument, z tą samą datą wygaśnięcia, lecz z innym poziomem wykonania. W ten sposób wyglądają najczęściej stosowane spready typu vertical (vertical, bo mają różne poziomy wykonania). Istnieją jeszcze spready typu horizontal (różne daty wygaśnięcia) lub diagonal (różne daty wygaśnięcia i różne poziomy wykonania), ale tutaj skupimy się wyłącznie na spreadach typu vertical, czyli złożonych z opcji o różnych poziomach wykonania.</span></p>
<p class="p4"><span class="s1">W ramach spreadów typu vertical następuje kolejny podział. Bull call spread i bear put spread są strategiami typu debit, co oznacza, że aby otworzyć taką transakcję, musimy na wstępie wydać jakiś pieniądze na zakup dwóch opcji. Bull put spread i bear call spread to transakcje typu credit, czyli przy ich otwieraniu to my otrzymujemy pieniądze ze sprzedaży opcji.</span></p>
<p class="p4"><span class="s1">Nie przejmujcie się jeśli kompletnie nic z tego nie rozumiecie. Każdy wariant strategii wyjaśnię na prostych przykładach w dalszej części tekstu i w praktycznym filmiku, który znajduje się na końcu artykułu. Wtedy wszystko stanie się jasne. </span></p>
<p class="p4"><span class="s1">Spready wcale nie są skomplikowane, kiedy już raz zrozumie się jaka filozofia za nimi stoi i jak gigantyczne korzyści przynosi ich stosowanie.</span></p>
<h3 class="p5"><span class="s2"><b>Kiedy warto używać spreadów?</b></span></h3>
<p class="p4"><span class="s1">Generalnie spready w swojej najczystszej postaci stosujemy w trzech sytuacjach:</span></p>
<ol class="ol1">
<li class="li4"><span class="s1">Kiedy chcemy obniżyć koszt całej transakcji na opcjach</span></li>
<li class="li4"><span class="s1">Kiedy chcemy zmaksymalizować zysk z transakcji, która już zarabia dla nas spore pieniądze</span></li>
<li class="li4"><span class="s1">Kiedy chcemy zminimalizować straty z transakcji, która nam się nie udała i którą ciągle mamy otwartą w portfelu</span></li>
</ol>
<p class="p4"><span class="s1">W tym artykule omówię tylko pierwszy punkt, czyli sytuację, w której zakładamy spreada, żeby obniżyć sobie koszt całej transakcji. Do dzieła.</span></p>
<hr />
<p class="p4"><em><span class="s1">Ten tekst jest przeznaczony dla osób, które mają już podstawową wiedzę o opcjach. Dlatego wcześniej zapraszam do przeczytania poniższych artykułów wprowadzających:</span></em></p>
<ol>
<li class="p4"><a href="https://www.tradingforaliving.pl/jak-dzialaja-opcje-definicje/" target="_blank" rel="noopener"><span class="s1">Definicje potrzebne, aby w pełni zrozumieć działanie opcji</span></a></li>
<li class="p4"><a href="https://www.tradingforaliving.pl/opcje-call-put/" target="_blank" rel="noopener"><span class="s1">Co to są oraz jak kupować opcje CALL i PUT</span></a></li>
<li class="p4"><a href="https://www.tradingforaliving.pl/opcje-covered-call-naked-put/" target="_blank" rel="noopener"><span class="s1">Jak wystawiać i sprzedawać opcje CALL i PUT</span></a></li>
</ol>
<p><a href="https://www.tradingforaliving.pl/rolowanie-opcji/" target="_blank" rel="noopener">Druga część tego artykułu poświęcona rolowaniu opcji znajduje się w tym miejscu.</a></p>
<div class="_form_63"></div>
<p><script src="https://tradingforaliving.activehosted.com/f/embed.php?id=63" type="text/javascript" charset="utf-8"></script></p>
<hr />
<h2 class="p3"><span class="s1"><b>Bull call spread &#8211; strategia typu debit do grania na wzrosty</b></span></h2>
<p class="p4"><span class="s1">Bull call spread polega na zakupie jednej opcji CALL z niższym poziomem wykonania i jednoczesnym wystawieniu oraz sprzedaży takiej samej opcji, tylko z wyższym poziomem wykonania. Po co? Po to, żeby zminimalizować koszt całej transakcji, ponieważ sprzedana przez nas opcja z wyższym terminem wykonania pozwoli zwrócić część kosztów, które ponieśliśmy na zakup opcji z niższym terminem wykonania.</span></p>
<p class="p4"><span class="s1">Tutaj nie ma jednak nic za darmo. Przez to, że mieliśmy okazję obniżyć koszt zakupu opcji, jednocześnie ograniczyliśmy sobie też możliwy maksymalny zysk.</span></p>
<h3 class="p5"><span class="s2"><b>Przykład</b></span></h3>
<p class="p4"><span class="s1">Powiedzmy, że akcje XYZ są obecnie na poziomie 50 USD. Kupujemy więc opcję CALL z poziomem wykonania 50 USD za 2 USD i jednocześnie sprzedajemy taką samą opcję CALL z poziomem wykonania 55 USD za 1 USD. Cała transakcja kosztuje nas więc łącznie 1 USD, bo wydatek 2 USD na zakup jednej opcji został zrekompensowany przez zysk ze sprzedaży drugiej opcji.</span></p>
<p class="p4"><span class="s1">Załóżmy teraz, że kurs akcji w dniu wygaśnięcia obu opcji przekracza barierę 55 USD i dochodzi do 60 USD. Co się wtedy dzieje? Kupiona opcja CALL daje nam prawo do zakupu 100 akcji po cenie 50 USD, a sprzedana opcja CALL zmusza nas do odsprzedania tych akcji po 55 USD. Tak więc pomimo tego, że akcje są obecnie na poziomie 60 USD, my zarabiamy na nich maksymalnie 5 USD x 100 akcji wynikające z różnicy pomiędzy poziomami wykonania obu opcji minus koszt zakupu całego spreada w wysokości 1 USD x 100. Tak więc nasz zysk netto wynosi 400 USD. </span></p>
<p class="p4"><span class="s1">I to jest maksymalna możliwa kwota, którą na spreadzie możemy zarobić. Choćby nie wiadomo jak wysoko poszedł kurs akcji, to my zawsze będziemy mieli obowiązek sprzedać komuś akcje po 55 USD, ale jednocześnie zachowując sobie prawo do wcześniejszego kupienia ich od kogoś innego po 50 USD. </span></p>
<p class="p4"><span class="s1">Gdybyśmy nie zastosowali transakcji typu spread, tylko po prostu kupili jedną opcję CALL z poziomem wykonania 50 USD, to zarobilibyśmy więcej, bo zysk nie byłby ograniczony do wysokości spreada. Jednak w przypadku gdyby kurs akcji nie poszedł do góry, tylko stał w miejscu albo zaczął spadać, to w takim przypadku stracilibyśmy 2 USD na opcji, czyli dwa razy więcej niż na spreadzie. </span></p>
<p class="p4"><span class="s1">Tak więc w tym przypadku na kupnie spreada zamiast na kupnie pojedynczej opcji wyjdziemy lepiej zawsze, kiedy kurs będzie gdziekolwiek poniżej wyższej bariery wykonania, czyli poniżej 55 USD. Wtedy bowiem nasz zysk ponad poziom 50 USD będzie pomniejszony tylko o 1 USD (koszt zakupu spreada) zamiast o 2 USD (koszt zakupu pojedynczej opcji). Jeśli kurs akcji spadnie poniżej 50 USD, to też stracimy na transakcji tylko 1 USD, zamiast 2 USD.</span></p>
<p class="p4"><img fetchpriority="high" decoding="async" class="aligncenter size-full wp-image-1313" src="https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2017/02/tabelka-spread.png" alt="" width="962" height="202" srcset="https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2017/02/tabelka-spread.png 962w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2017/02/tabelka-spread-600x126.png 600w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2017/02/tabelka-spread-300x63.png 300w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2017/02/tabelka-spread-768x161.png 768w" sizes="(max-width: 962px) 100vw, 962px" /></p>
<p class="p4"><span class="s1">W dwóch na trzy przypadkach wychodzimy więc lepiej na kupnie spreada niż na kupnie pojedynczej opcji. Dlatego strategia ta nadaje się świetnie do sytuacji, w której nie mamy stuprocentowej pewności, że kurs akcji solidnie wystrzeli do góry. W takim wypadku zawsze lepiej zminimalizować sobie ryzykowaną kwotę (oraz niestety ograniczyć potencjalny zarobek) i założyć spreada zamiast po prostu kupować jedną opcję.</span></p>
<hr />
<h2 class="p3"><span class="s1"><b>Bull put spread &#8211; strategia typu credit do grania na wzrosty</b></span></h2>
<p class="p4"><span class="s1">Poprzednia strategia była typu debit, co oznaczało, że aby otworzyć transakcję, potrzebowaliśmy wyłożyć ze swojego konta jakąś sumę pieniędzy, żeby kupić spreada. W przypadku strategii typu bull put spread także możemy zagrać na wzrosty, ale już nie musimy wykładać na to ani dolara, bo to nam płacone jest za otworzenie transakcji.</span></p>
<p class="p4"><span class="s1">Bull put spread polega na wystawieniu opcji PUT z wyższym poziomem wykonania i jednoczesnym zakupie takiej samej opcji PUT z niższym poziomem wykonania. Dzięki temu od razu zarabiamy więcej na wystawieniu opcji (bo ma wyższy poziom wykonania) niż tracimy na zakupie opcji z niższym poziomem.</span></p>
<p class="p4"><span class="s1">W takim przypadku zarabiamy zawsze różnicę w cenie pomiędzy obiema opcjami, a ryzykujemy maksymalnie wysokość spreada. To wszystko stanie się bardziej czytelne po obejrzeniu praktycznego filmiku, który znajduje się na końcu tego tekstu. </span></p>
<p class="p4"><span class="s1">Wielu lubi tę strategię, bo pieniądze ze spreada są księgowane od razu na koncie już w momencie jego zakupu i nikt nam ich nie odbierze.</span></p>
<h3 class="p5"><span class="s2"><b>Przykład</b></span></h3>
<p class="p4"><span class="s1">Powiedzmy, że akcje XYZ są na poziomie 50 USD, a my chcemy zagrać na ich wzrosty. Nie mamy jakiegoś mocnego przekonania o spektakularnym rajdzie na północ, bo wtedy kupilibyśmy po prostu opcję CALL, zamiast bawić się w spready. Ale sądzimy, że akcje – nawet jeśli nie wzrosną specjalnie mocno – to przynajmniej nie powinny spaść poniżej 48 USD.</span></p>
<p class="p4"><span class="s1">Dlatego wystawiamy opcję PUT z ceną wykonania 48 USD i sprzedajemy ją za 2 USD oraz jednocześnie kupujemy taką samą opcję PUT z poziomem wykonania 45 USD za 1 USD. </span></p>
<p class="p4"><span class="s1">Za taką transakcję od razu na naszym koncie księgowany jest zysk w wysokości 100 USD (1 USD x 100 akcji) i ten zysk pozostaje już nasz, choćby nie wiadomo co. Jeśli w dniu wygaśnięcia akcje znajdą się gdziekolwiek ponad poziomem 48 USD, to nasz spread wygasa bezwartościowy i naszym zyskiem jest to 100 USD, które zarobiliśmy na samym początku przy jego założeniu. To jest sytuacja optymalna i jak najbardziej pożądana. Czas jest tu więc naszym sprzymierzeńcem. </span></p>
<p class="p4"><span class="s1">Jeśli natomiast kurs akcji w dniu wygaśnięcia spada do poziomu, np. 46 USD to tracimy na tym 100 USD, ponieważ wystawiona opcja z ceną wykonania 48 USD zobowiązuje nas do odkupienia od kogoś akcji po tej właśnie cenie i potem do odsprzedania ich na rynku po cenie aktualnej, czyli 46 USD. Tak więc na transakcji tracimy 200 USD, ale wcześniej zarobiliśmy już 100 USD za samo założenie spreada, więc nasza strata to 100 USD netto.</span></p>
<p class="p4"><span class="s1">W trzecim przypadku, jeśli kurs akcji spadnie poniżej 45 USD, np. do poziomu 40 USD, to nasza strata netto powiększy się do maksymalnego możliwego poziomu 200 USD. Czemu tylko 200 USD skoro kurs spadł dużo bardziej? W dniu wygaśnięcia wystawiona opcja PUT zobowiąże nas bowiem do odkupienia od kogoś akcji po 48 USD, a kupiona opcja PUT do odsprzedania ich po 45 USD, bez względu na to jaka cena aktualnie obowiązuje na rynku. Dlatego kupując po 48 i sprzedając po 45 stracimy na tym 300 USD, które pomniejszone zostanie jednak o 100 USD zarobione na samym początku.</span></p>
<p class="p4"><span class="s1">Tak więc naszą stratą netto zawsze będzie kwota, którą stanowi różnica pomiędzy wyższym i niższym poziomem wykonania obu opcji, pomniejszona o zysk, który na samym początku otrzymujemy z założenia spreada. Maksymalnym zyskiem będzie natomiast premia, którą otrzymujemy na konto już w momencie założenia spreada.</span></p>
<hr />
<h2 class="p3"><span class="s1"><b>Bear put spread &#8211; strategia typu debit do grania na spadki</b></span></h2>
<p class="p4"><span class="s1">Bear put spread jest bardzo podobna do strategii bull call spread, tylko służy do grania na spadki. Bear put spread polega na zakupie opcji PUT z wyższym poziomem wykonania i na sprzedaży takiej samej opcji PUT z niższym poziomem wykonania.</span></p>
<p class="p4"><span class="s1">Dzięki temu obniżamy sobie wartość zakupu opcji PUT, bo część wydatku jest pokrywana z zysku za wystawienie i sprzedaż innej opcji.</span></p>
<h3 class="p5"><span class="s2"><b>Przykład</b></span></h3>
<p class="p4"><span class="s1">Jeśli kurs akcji XYZ wynosi 50 USD, a my spodziewamy się spadków, to możemy kupić opcję PUT z poziomem wykonania 50 USD wydając na to 2.50 USD i sprzedać inną opcję PUT z poziomem wykonania, np. 47 USD, otrzymując za to 1.00 USD. Dzięki temu zmniejszyliśmy koszt zakupu pierwszego PUT-a o całego dolara, którego otrzymaliśmy ze sprzedaży innego PUT-a.</span></p>
<p class="p4"><span class="s1">Tak więc w tej transakcji ryzykujemy maksymalnie 1.50 USD x 100 akcji (koszt założenia spreada), a nasz potencjalny zysk także wynosi 1.50 USD x 100 akcji. Dzieje się tak dlatego, że przy spreadach typu debit zawsze naszym maksymalnym możliwym zyskiem będzie wysokość spreada pomniejszona o koszt jego zakupu. </span></p>
<p class="p4"><span class="s1">W tym przypadku, jeśli akcje w dniu wygaśnięcia znajdą się grubo poniżej 47 USD, to wystawiony PUT i tak da nam obowiązek ich zakupu po 47 USD, a kupiony PUT da prawo do ich odsprzedania po 50 USD. Tak więc zarobimy na tym 300 USD, od których odjąć trzeba będzie jeszcze koszt zakupu spreada, czyli 150 USD.</span></p>
<hr />
<h2 class="p3"><span class="s1"><b>Bear call spread &#8211; strategia typu credit do grania na spadki</b></span></h2>
<p class="p4"><span class="s1">Na spadki możemy też zagrać przy użyciu strategii typu credit, która polega mniej więcej na tym samym co bull put spread. Jednak w przypadku bear call spread wystawiamy opcję CALL z niższym poziomem wykonania i kupujemy taką samą opcję CALL z wyższym poziomem wykonania. </span></p>
<h3 class="p5"><span class="s2"><b>Przykład</b></span></h3>
<p class="p4"><span class="s1">Jeśli kurs akcji XYZ wynosi 50 USD, a my spodziewamy się spadków albo przynajmniej liczymy, że kurs zostanie w miejscu, to możemy wystawić jedną opcję CALL z poziomem wykonania, np. 51 USD – otrzymując za to 1.50 USD oraz jednocześnie kupić drugą opcję CALL z poziomem wykonania 53 USD – wydając na to 0.50 USD. Dzięki temu do naszej kieszeni od razu trafia kwota 100 USD, czyli 1 USD różnicy x 100 akcji.</span></p>
<p class="p4"><span class="s1">W takim przypadku liczymy oczywiście na to, że kurs akcji będzie poniżej 51 USD w dniu wygaśnięcia i obie opcje wygasną bezwartościowe, a my zatrzymamy sobie to 100 USD, które zarobiliśmy na początku.</span></p>
<p class="p4"><span class="s1">Gdyby jednak było inaczej i w dniu wygaśnięcia kurs wzrósłby do niebotycznych poziomów, to nasza maksymalna strata będzie ograniczona do wysokości spreada pomniejszonej o zysk z jego założenia, czyli w tym przypadku stracimy maksymalnie 100 USD.</span></p>
<p class="p4"><span class="s1">Dzieje się tak dlatego, że jeśli kurs przekroczy barierę wykonania obu opcji, to w dniu wygaśnięcia wystawiony CALL zobowiąże nas do sprzedania komuś akcji po cenie 51 USD, ale na szczęście zakupiony CALL da nam prawo do wcześniejszego kupienia tych akcji od kogoś innego po cenie 53 USD. Nie będzie miało więc znaczenia, w którym miejscu jest w tym momencie rzeczywiście kurs akcji, bo my i tak kupimy 100 akcji po 53 USD, a sprzedamy je po 51 USD. Stracimy na tym 200 USD, które pomniejszone o pierwotny zysk 100 USD z wystawienia spreada da nam maksymalną możliwą stratę w całej transakcji na poziomie 100 USD.</span></p>
<hr />
<h2 class="p3"><span class="s1"><b>Którą strategię wybrać?</b></span></h2>
<p class="p4"><span class="s1">Nie ma poprawnej odpowiedzi. Każda z nich będzie dobra w zależności od tego co chcemy osiągnąć. Kluczowym jest, żeby wiedzieć, że zakładanie spreada ma bardzo duży sens, jeśli nie jesteśmy w stu procentach przekonani co do ruchu jakichś akcji. </span></p>
<p class="p4"><span class="s1">Chodzi mi o to, że jeśli podejrzewamy, że akcje mogą (ale nie muszą) wzrosnąć w jakimś określonym terminie, to warto zminimalizować sobie koszt wejścia w transakcję i założyć właśnie spreada, zamiast wydawać więcej na zakup gołej opcji. Dzięki temu, gdybyśmy nie mieli racji i akcje stałyby w miejscu, to poniesiemy dużo mniejszą stratę niż przy zwykłym zakupie opcji.</span></p>
<p class="p4"><span class="s1">Jeśli jednak jesteśmy święcie przekonani, że kurs akcji wystrzeli (albo runie) o jakiś spektakularny zakres, to lepiej wydać więcej i kupić gołą opcję CALL czy PUT, która nie ograniczy nam potencjalnych zysków. </span></p>
<p class="p4"><span class="s1">Ja akurat bardzo rzadko stosuję spready w takiej podstawowej formie jak te przedstawione powyżej. Za to praktycznie nieustannie zakładam spready na pozycjach, które mam w portfelu otwarte już od jakiegoś czasu. Mówi się wtedy o rolowaniu opcji do spreada w górę – żeby zmaksymalizować zyski lub w dół – żeby ograniczyć straty. </span></p>
<p class="p4"><a href="https://www.tradingforaliving.pl/rolowanie-opcji/" target="_blank" rel="noopener"><span class="s1">Więcej na ten temat znajduje się w drugiej części artykułu, która dostępna jest tutaj.</span></a></p>
<hr />
<h3 class="p5"><span class="s2"><b>Poniżej znajduje się krótki filmik, który pomoże zrozumieć jak spready sprawdzają się w praktyce. Zachęcam do obejrzenia. </b></span></h3>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/Bym646jbynU?rel=0" width="900" height="506" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen"></iframe></p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/spready/">Spready cz. 1 &#8211; jedna z najpopularniejszych strategii opcyjnych dla średniozaawansowanych</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.tradingforaliving.pl/spready/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>5</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Jak zarabiać na rynkowej zmienności przy użyciu opcji. Wyjaśnienie strategii straddle i strangle</title>
		<link>https://www.tradingforaliving.pl/straddle-strangle/</link>
					<comments>https://www.tradingforaliving.pl/straddle-strangle/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Tomasz]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 07 Feb 2017 15:33:12 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Opcje]]></category>
		<category><![CDATA[opcje]]></category>
		<category><![CDATA[straddle]]></category>
		<category><![CDATA[strangle]]></category>
		<category><![CDATA[strategie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.tradingforaliving.pl/?p=1173</guid>

					<description><![CDATA[<p>Sporo zawodowych traderów zdaje sobie sprawę, że w krótkim terminie kiepsko idzie im przewidywanie kierunku, w którym podążą akcje. Dlatego często decydują się wchodzić w transakcję nie mając w ogóle opinii czy akcje wzrosną czy spadną, ale zamiast tego starają się zarobić jedynie na ich zmienności. Świetnie nadają się do tego proste strategie opcyjne o [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/straddle-strangle/">Jak zarabiać na rynkowej zmienności przy użyciu opcji. Wyjaśnienie strategii straddle i strangle</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="p1"><span class="s1"><b><br />
Sporo zawodowych traderów zdaje sobie sprawę, że w krótkim terminie kiepsko idzie im przewidywanie kierunku, w którym podążą akcje. Dlatego często decydują się wchodzić w transakcję nie mając w ogóle opinii czy akcje wzrosną czy spadną, ale zamiast tego starają się zarobić jedynie na ich zmienności. Świetnie nadają się do tego proste strategie opcyjne o nazwach: <i>straddle</i> i <i>strangle</i>.</b></span></p>
<p class="p3"><span class="s1">Zarabianie na rynkowej zmienności polega na tym, że jednocześnie gramy na spadki i na wzrosty danego instrumentu. Idea jest taka, żeby na dużym ruchu zarobić pieniądze bez względu na to, w którym kierunku ten ruch się odbędzie.</span></p>
<p class="p3"><span class="s1">Taka strategia sprawdza się świetnie, jeśli spodziewamy się, że niedługo jakieś wydarzenie wywoła na giełdzie potężne przesunięcie, tylko nie wiemy jeszcze, w którym kierunku. Mam na myśli takie sytuacje jak publikacja wyników po głosowaniu nad Brexitem, posiedzenie krajów OPEC decydujące o ograniczeniu lub o nieograniczeniu produkcji ropy naftowej czy wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych.</span></p>
<p class="p3"><span class="s1">W ostatnim przypadku, nawet jeśli ktoś przewidział wynik wyborów, to już chyba mało kto przewidział jakie giełdowe konsekwencje on wywoła. Dlatego przed takimi wydarzeniami warto postawić na oba konie w gonitwie i zagrać jednocześnie na spadki oraz na wzrosty. Jak to zrobić?</span></p>
<hr />
<p class="p3"><em><span class="s1">Ten tekst jest przeznaczony dla osób, które mają już podstawową wiedzę o opcjach. Dlatego wcześniej zapraszam do przeczytania poniższych artykułów wprowadzających, a zwłaszcza tekstu: „Definicje potrzebne do zrozumienia opcji”.</span></em></p>
<ol>
<li class="p3"><a href="https://www.tradingforaliving.pl/jak-dzialaja-opcje-definicje/" target="_blank" rel="noopener noreferrer"><span class="s1">Definicje potrzebne, aby w pełni zrozumieć działanie opcji</span></a></li>
<li class="p3"><a href="https://www.tradingforaliving.pl/opcje-call-put/" target="_blank" rel="noopener noreferrer"><span class="s1">Co to są oraz jak kupować opcje CALL i PUT</span></a></li>
<li class="p3"><a href="https://www.tradingforaliving.pl/opcje-covered-call-naked-put/" target="_blank" rel="noopener noreferrer"><span class="s1">Jak wystawiać i sprzedawać opcje CALL i PUT</span></a></li>
</ol>
<div class='_form_95'></div><script type='text/javascript' src='https://tradingforaliving.activehosted.com/f/embed.php?static=0&id=95&6A3FEABC69CC6&nostyles=0&preview=0'></script>
<hr />
<h2 class="p1"><span class="s1"><b>Idealnym rozwiązaniem będą opcje i prosta strategia znana jako <i>straddle</i></b></span></h2>
<p class="p3"><span class="s1"><i>Straddle</i> polega na jednoczesnym zakupie opcji CALL i opcji PUT na ten sam instrument, z taką samą ceną wykonania i z takim samym terminem wygaśnięcia. </span></p>
<p class="p3"><span class="s1">Cała filozofia jest taka, żeby na jednej stronie tego zlecenia (bez znaczenia na której) zarobić więcej niż kosztował nas łączny zakup obu opcji. Przy dużych ruchach jest to oczywiście jak najbardziej realne. </span></p>
<h3 class="p1"><span class="s1"><b>Przykład:</b></span></h3>
<p class="p3"><span class="s1">Dzisiaj akcje Citibanku kosztują 57.76 USD za sztukę. Wiemy jednak, że za kilka dni bank opublikuje wyniki finansowe za poprzedni rok. Jeśli wyniki będą nadzwyczaj dobre, to kurs akcji powinien wystrzelić, natomiast jeśli wyniki okażą się słabsze od oczekiwań, to kurs powinien mocno tąpnąć. </span></p>
<p class="p3"><span class="s1">Oczywiście nie mamy pojęcia jakie będą wyniki, ale tak czy inaczej spodziewamy się po nich dużego ruchu kursu akcji, tylko nie wiemy jeszcze w którą stronę. Dlatego postanawiamy zarobić pieniądze na samej zmienności instrumentu w najbliższym czasie, zamiast przewidywać przyszłość.</span></p>
<h4 class="p1"><span class="s1"><b>Kupujemy więc opcje: </b></span></h4>
<ol class="ol1">
<li class="li3"><span class="s1">Jedną CALL z ceną wykonania 57.50 USD i z terminem wygaśnięcia na przyszły miesiąc, płacąc za nią 1.85 USD</span></li>
<li class="li3"><span class="s1">Jedną PUT z taką samą ceną wykonania 57.50 USD i z takim samym terminem wygaśnięcia na przyszły miesiąc, płacąc za nią 1.55 USD</span></li>
</ol>
<p class="p3"><span class="s1">Razem wydajemy więc na tę transakcję 340 USD (1.85 USD + 1.55 USD x 100 akcji).</span></p>
<p class="p3"><span class="s1">Co teraz musi się stać, abyśmy na tym zarobili? Otóż akcje banku muszą w ciągu kolejnego miesiąca wzrosnąć albo spaść o więcej niż 3.40 USD od poziomu wykonania opcji, czyli od 57.50 USD. Jeśli więc w ciągu tego miesiąca kurs wzrośnie powyżej 60.90 USD lub spadnie poniżej 54.10 USD, to zaczniemy zarabiać pieniądze. </span></p>
<p class="p3"><span class="s1">Teoretycznie zyskać możemy tylko na jednej odnodze naszej transakcji, nie ważne na której. Nie interesuje nas bowiem to, czy kurs wzrośnie czy spadnie, bo postawiliśmy na oba te warianty. Interesuje nas tylko to, aby cena akcji wykonała duży ruch w jedną ze stron. </span></p>
<p class="p3"><span class="s1">Ale to jest teoria. W rzeczywistości natomiast możemy zarobić na dwóch odnogach zlecenia, o czym będzie za chwilę. </span></p>
<p class="p3"><span class="s1">Na ten moment załóżmy, że po ogłoszeniu fatalnych wyników, kurs banku runął do poziomu 50 USD. Gdyby taka sytuacja utrzymała się do dnia wygaśnięcia opcji, to zarobilibyśmy na tej transakcji 410 USD (57.50 &#8211; 50.00 &#8211; 3.40 = 4.10 USD x 100 = 410 USD). Inaczej mówiąc, naszym zyskiem byłaby kwota, która jest różnicą pomiędzy dolnym <i>break-even point (</i>znajdującym się na poziomie 54.10 USD za akcję) i pomiędzy aktualną ceną akcji w dniu wygasania opcji (50.00 USD). </span></p>
<p class="p3"><span class="s1">Ten <i>break-even point</i> wziął się z kolei z różnicy pomiędzy ceną wykonania opcji (57.50 USD) a kosztem zakupu <i>straddle </i>(3.40 USD).</span></p>
<p class="p3"><span class="s1">I to było by słuszne wyliczenie, gdybyśmy poczekali do ostatniego dnia ważności opcji, aby się ich pozbyć.</span></p>
<p class="p3"><span class="s1">Zaraz po publikacji wyników pozostało jednak jeszcze sporo czasu do daty wygaśnięcia, więc nasza opcja PUT jest warta nie 7.50 USD, tylko jakieś 8 USD (bo do <i>intrinsic value</i> dochodzi jeszcze <i>time value</i>), a opcja CALL prawdopodobnie warta jest jakieś 0.40 USD (została jej tylko <i>time value</i>, bo bariera wykonania 57.50 USD nie została przekroczona). </span></p>
<p class="p3"><span class="s1">Tak więc gdybyśmy chcieli zamknąć już w tym momencie całą naszą transakcję, to sprzedalibyśmy obie opcje zyskując łącznie 8.40 USD (8 USD ze sprzedaży PUT i 0.40 USD ze sprzedaży CALL). Kiedy od tych 8.40 odejmiemy początkowy koszt zakupu <i>straddle</i>, który wynosił 3.40 USD, to zostaje nam na czysto zarobek w wysokości 500 USD. Dlatego ze <i>straddle</i> w portfelu nigdy nie warto czekać do terminu wygaśnięcia opcji.</span></p>
<p class="p3"><span class="s1">Jednak jest sposób, aby ten zysk jeszcze powiększyć. Jeśli czujemy, że spadek kursu akcji był na tyle potężny, że prawdopodobnie nastąpi za chwilę krótkoterminowe odbicie, to możemy zamknąć wyłącznie jedną odnogę zlecenia (zyskowne opcje PUT za 8 USD) i poczekać na ewentualne odbicie kursu akcji i na wzrost wartości posiadanej opcji CALL. </span></p>
<p class="p3"><span class="s1">W najgorszym wypadku, jeśli wzrost nie nastąpi, to nie zarobimy tych dodatkowych 40 USD, które mogliśmy otrzymać już teraz, gdybyśmy zamknęli całe zlecenie i sprzedali obie opcje w tym samym czasie. W takim przypadku zarobimy tylko 8 USD ze sprzedaży opcji PUT minus pierwotny koszt zakupu obu opcji 3.40 USD. A więc nasz zysk netto wyniesie 460 USD (8 &#8211; 3.40 = 4.60 x 100 = 460 USD).</span></p>
<p class="p3"><span class="s1">Co jednak w przypadku, gdyby kurs rzeczywiście szybko odbił do góry? Nasza opcja CALL momentalnie zyska na wartości. Powiedzmy więc, że w ciągu przyszłego tygodnia kurs akcji Citibanku odbija na chwilę do poziomu 53 USD. W takim momencie wartość naszej opcji CALL skoczy prawdopodobnie do poziomu 0.80 USD). To będzie dobry moment, żeby się jej pozbyć. </span></p>
<p class="p3"><span class="s1">Sprzedajemy więc pozostałą opcję CALL i zarabiamy na tym 80 USD, które zsumowane z tym, co zyskaliśmy na sprzedaży opcji PUT daje nam łącznie zarobek 880 USD, od którego odejmujemy koszt zakupu całego <i>straddle</i> w wysokości 340 USD i zostaje nam czysty zysk netto w wysokości 540 USD.</span></p>
<hr />
<h2 class="p1"><span class="s1"><b>Co robić w przypadku, gdy kurs akcji stoi w miejscu?</b></span></h2>
<p class="p3"><span class="s1">To proste – uciekać. Jeśli czekaliśmy na jakieś wydarzenie licząc, że wywoła ono duży ruch na instrumencie bazowym i wydarzenie to co prawda nastąpiło, ale nie wywołało żadnych gwałtownych wzrostów (ani spadków) to od razu powinniśmy zamknąć całą transakcję <i>straddle</i>, ponieważ jego posiadanie w portfelu straciło sens. <i>Straddle</i> zarabia tylko na nagłych, dużych ruchach wywołanych jakimś impulsem. Skoro ten impuls rzeczywiście się pojawił, ale nie wywołał żadnego ruchu, to otwarty <i>straddle</i> nie jest nam już do niczego potrzebny i należy go jak najszybciej zamknąć z małą stratą. </span></p>
<p class="p3"><span class="s1">Nie ma sensu trzymać opcji do terminu ich wygaśnięcia licząc na cud, bo z każdym dniem ich wartość będzie dramatycznie spadała, nawet jeśli kurs akcji pozostanie w miejscu, ponieważ coraz szybciej zacznie ubywać <i>time value </i>i spadać <i>implied volatility.</i></span></p>
<p class="p3"><span class="s1">Strategia <i>straddle</i>, wykorzystana w odpowiednich okolicznościach, jest rewelacyjnym narzędziem, bo zwalania nas z obowiązku posiadania opinii co do kierunku ruchu danego instrumentu. </span></p>
<p class="p3"><span class="s1">Jej minusem są natomiast wysokie koszty. Kupowanie dwóch przeciwstawnych opcji <i>at-the-money </i>może nam pochłonąć sporo gotówki, dlatego ruch instrumentu będzie musiał być naprawdę duży, aby wyrównać ten koszt i w dodatku dać jeszcze zarobić dodatkowe pieniądze.</span></p>
<hr />
<h2 class="p1"><span class="s1"><b>Minimalizacja kosztów dzięki strategii <i>strangle</i></b></span></h2>
<p class="p3"><span class="s1">Zlecenie typu <i>strangle</i> ustawia się niemal dokładnie tak samo jak <i>straddle</i>, z tą różnicą, że w <i>strangle</i> opcje mają różne poziomy wykonania. </span></p>
<p class="p3"><span class="s1">Wróćmy do przykładu z akcjami Citibanku. Przypominam, że kurs firmy cały czas wynosi 57.76 USD, a zakładając <i>straddle</i> kupowaliśmy jedną opcję CALL i jedną opcję PUT, obie z poziomem wykonania 57.50 USD, wydając na to łącznie 340 USD.</span></p>
<p class="p3"><span class="s1">W przypadku zakładania <i>strangle</i> (dość wymowna nazwa) kupujemy także dwie przeciwstawne opcje, ale już z różnymi poziomami wykonania, które w dodatku są <i>out-of-the-money. </i>Dzięki temu płacimy za te opcje o wiele mniej niż poprzednim razem, kiedy obie były praktycznie <i>at-the-money.</i> </span></p>
<p class="p3"><span class="s1">W zagraniu typu <i>strangle</i> możemy, na przykład, kupić opcję CALL z poziomem wykonania 60 USD, płacą za nią 0.80 USD i opcję PUT z ceną wykonania 55 USD, płacąc za nią 0.70 USD. </span></p>
<p class="p3"><span class="s1">Łącznie więc na założenie <i>strangle</i> wydajemy 1.50 USD x 100 = 150 USD. Ponad dwa razy mniej niż przy <i>straddle</i>. Jednak przez to, że oddaliliśmy bariery wykonania obu opcji, zmniejszyliśmy sobie jednocześnie szanse na zarobek. W tym przypadku kurs akcji musiałby wykonać o wiele większy ruch niż w przypadku <i>straddle</i>, aby zwrócił nam się koszt zakupu opcji i abyśmy w dodatku coś zarobili. </span></p>
<p class="p3"><span class="s1">Jeśli poziom wykonania opcji CALL wynosi 60 USD, to dopiero w momencie kiedy kurs dojdzie do 61.50 USD, dopiero wtedy zwróci nam się koszt zakupu obu opcji i zaczniemy zarabiać przy dalszym ruchu.</span></p>
<p class="p3"><span class="s1">Tak samo jest ze spadkiem. Zjechanie kursu co najmniej do 53.50 USD sprawi, że odrobimy koszt zakup opcji (150 USD) i dopiero dalsze spadki przyniosą nam czysty zysk. </span></p>
<p class="p3"><span class="s1">W przypadku <i>straddle </i>nasz dolny i górny <i>break-even point </i>był nieco korzystniejszy, bo zaczynaliśmy zarabiać już przy spadku do 54.10 USD lub przy wzroście do 60.90 USD. </span></p>
<p class="p3"><span class="s1">Tak więc <i>strangle</i> z pozoru wydaje się strategią bardziej atrakcyjną, bo opcje są o wiele tańsze, ale w praktyce szanse na miły zysk są tu naprawdę nikłe. No chyba, że wiemy o czymś o czym inni nie wiedzą i spodziewamy się naprawdę potężnego ruchu. W prawdziwym świecie jednak tak znaczne ruchy na akcjach, które pokryłyby wydatek na dwie przeciwstawne opcje <i>out-of-the-money</i>, zdarzają się niezwykle rzadko.</span></p>
<hr />
<h2 class="p1"><span class="s1"><b>Uwaga na <i>implied volatility</i></b></span></h2>
<p class="p3"><span class="s1">Przy stosowaniu obu tych strategii i przy wyborze odpowiednich opcji trzeba jeszcze zwrócić uwagę na <i>implied volatility</i>, czy nie jest ono obecnie na ekstremalnie wysokim poziomie, co by oznaczało, że przepłacamy kupując opcje. W takiej sytuacji ich wartość będzie spadać bardzo szybko bez względu na to, jak zachowuje się instrument bazowy.</span></p>
<p class="p3"><span class="s1">Ważne też, aby przy zakupie <i>straddle</i> i <i>strangle</i> ustawiać zlecenie typu <i>multileg</i> (dwie odnogi zlecenia w jednej transakcji). Dzięki temu zapłacimy brokerowi tylko jedną prowizję.</span></p>
<h4 class="p3"><span class="s1">Poniżej znajduje się filmik z praktycznym przykładem, w jaki sposób ustawić możemy zlecenie typu <i>straddle</i> i zlecenie typu <i>strangle</i>. </span></h4>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/a9ahvblC0_g?rel=0" width="853" height="480" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen"></iframe></p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/straddle-strangle/">Jak zarabiać na rynkowej zmienności przy użyciu opcji. Wyjaśnienie strategii straddle i strangle</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.tradingforaliving.pl/straddle-strangle/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>5</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Jak sprzedawać i kupować akcje wykorzystując opcje covered CALL i naked PUT?</title>
		<link>https://www.tradingforaliving.pl/opcje-covered-call-naked-put/</link>
					<comments>https://www.tradingforaliving.pl/opcje-covered-call-naked-put/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Tomasz]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 20 Nov 2016 13:00:29 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[giełda]]></category>
		<category><![CDATA[opcje]]></category>
		<category><![CDATA[strategie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.tradingforaliving.pl/?p=909</guid>

					<description><![CDATA[<p>Jeśli chcemy kupić akcje firmy XYZ, możemy po prostu pójść na giełdę i to zrobić. Nabędziemy wtedy papiery po aktualnej cenie i przy okazji uiścimy prowizję maklerską. Nic trudnego. A co jednak, gdyby ktoś chciał nam zapłacić dodatkowe pieniądze tylko za to, że akcje firmy XYZ zobowiążemy się kupić wyłącznie od niego, ale w zamian [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/opcje-covered-call-naked-put/">Jak sprzedawać i kupować akcje wykorzystując opcje covered CALL i naked PUT?</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Jeśli chcemy kupić akcje firmy XYZ, możemy po prostu pójść na giełdę i to zrobić. Nabędziemy wtedy papiery po aktualnej cenie i przy okazji uiścimy prowizję maklerską. Nic trudnego. A co jednak, gdyby ktoś chciał nam zapłacić dodatkowe pieniądze tylko za to, że akcje firmy XYZ zobowiążemy się kupić wyłącznie od niego, ale w zamian za to dostaniemy je po znacznie niższej cenie niż obecna? Czy poszlibyście na taki układ? Jeśli tak, to dobrze, bo to jest cała idea, dla której wystawia się opcje PUT.</strong></p>
<p><span id="more-909"></span></p>
<p>Analogiczna możliwość pojawia się w momencie, w którym postanawiamy sprzedać akcje z naszego portfela. W większości przypadków, gdy zapada decyzja o sprzedaży, inwestor uruchamia platformę inwestycyjną, wklepuje zlecenie do arkusza i po sekundzie pozbywa się akcji, otrzymując za nie aktualną rynkową cenę. Brzmi uczciwie.</p>
<p>Jeszcze uczciwiej brzmi jednak, jeśli ktoś zapłaci nam dodatkowe pieniądze wyłącznie za to, że zobowiążemy się nasze akcje sprzedać konkretnie jemu. Tylko nie dzisiaj, ale za kilka tygodni i nie po aktualnej, ale po wyższej cenie. Wygląda niewiarygodnie, ale to jest codzienność. Doświadczeni traderzy robią tak cały czas, wystawiając tzw. opcje covered CALL.</p>
<p>W tym artykule pokażę krok po kroku jak kupować i sprzedawać rzeczywiste akcje przy pomocy opcji CALL i PUT, inkasując za to dodatkową premię oraz wyjaśnię dlaczego warto to robić, a także wytłumaczę jak przy pomocy tych samych opcji zarabiać na swoich papierach nawet w czasach, gdy rynek znajduje się w trendzie bocznym i kurs akcji stoi w miejscu.</p>
<p>Zanim zaczniemy, wskazane jest, aby każdy, kto nie jest jeszcze obeznany z opcjami, przeczytał pierwszą część poświęconą <a href="https://www.tradingforaliving.pl/opcje-call-put/">kupowaniu opcji CALL i PUT.</a></p>
<div class="_form_63"></div>
<p><script src="https://tradingforaliving.activehosted.com/f/embed.php?id=63" type="text/javascript" charset="utf-8"></script></p>
<hr />
<h3>Krótkie przypomnienie jak działają opcje CALL i PUT</h3>
<p>Przypomnijmy, że opcje CALL pozwalają na zakup (a opcje PUT na sprzedaż) konkretnych akcji po z góry ustalonej cenie w z góry ustalonym czasie.</p>
<p>Przykładowo, jeśli akcje XYZ kosztują dzisiaj 8 USD i kupujemy opcje CALL z ceną wykonania 10 USD, to gramy na wzrost tych akcji. W momencie, kiedy cena akcji skoczy do 15 USD, to my w dalszym ciągu, dzięki nabytym opcjom, mamy prawo kupić te akcje po 10 USD i od razu odsprzedać je na rynku po 15 USD. Dzięki czemu zarabiamy różnicę w cenie.</p>
<p>I tak samo jest z opcjami PUT, przy pomocy których gramy na spadki. Jeśli akcje firmy XYZ kosztują 8 USD i kupujemy opcje PUT z ceną wykonania 6 USD, to w momencie kiedy cena akcji spadnie do 4 USD, my w dalszym ciągu mamy prawo sprzedać akcje po cenie 6 USD, bo tak mamy napisane w kontrakcie na opcje. Potem możemy te akcje od razu odkupić po cenie rynkowej 4 USD, dzięki czemu zarabiamy różnicę pieniężną.</p>
<p>Bardzo dokładnie opisywałem mechanizm kupowania opcji w <a href="https://www.tradingforaliving.pl/opcje-call-put/">poprzednim tekście.</a></p>
<p>Tutaj chciałbym się jednak skupić na sytuacji, w której nie my kupujemy opcje, ale zamiast tego my je wystawiamy i sprzedajemy innym.</p>
<hr />
<h2>Na czym polega wystawianie opcji covered CALL?</h2>
<p>Wystawiając opcje covered CALL sprzedajemy komuś prawo do zakupu naszych akcji po z góry ustalonej cenie i w z góry ustalonym terminie, w zamian za z góry ustaloną premię pieniężną.</p>
<p>Przykładowo, mam na rachunku maklerskim 100 akcji Deutsche Banku. Od czasu kiedy je kupiłem akcje zarobiły już 30% i chyba nadszedł czas, aby je sprzedać. Mogę więc zrobić to od razu w tradycyjny sposób lub wystawić na nie opcje covered CALL, czyli dać komuś (temu, kto kupi ode mnie opcje) prawo do zakupu moich 100 akcji DB po jakiejś z góry ustalonej cenie w przyszłości.</p>
<p>Powiedzmy, że parę miesięcy temu kupiłem akcje DB po cenie 12 USD. Dzisiaj akcje kosztują 15 USD. Wystawiam więc opcje CALL z ceną wykonania 16 USD i z terminem wygaśnięcia, który upływa za miesiąc. Te opcje sprzedaję na rynku i od razu inkasuję za to premię w wysokości 105 USD (tyle w tym momencie kosztują takie opcje). Tej premii nikt mi już nie zabierze, więc jest to mój pewny zysk.</p>
<h4>Wariant 1</h4>
<p>Załóżmy teraz, że akcje w ciągu miesiąca idą w górę i dochodzą do poziomu 17.50 USD. Osoba, która kupiła ode mnie opcje, postanawia z nich skorzystać i zmusza mnie (nie mam innego wyboru jako wystawca opcji), abym odsprzedał jej moje akcje po z góry ustalonej cenie, czyli 16 USD. To wszystko dzieje się poza mną, na linii jego broker &#8211; mój broker.</p>
<p>Co teraz właściwie się stało i czy dobrze na tym wyszedłem? No jasne! Przypominam, że i tak rozważałem pozbycie się tych akcji już przy cenie 15 USD. Gdybym po prostu sprzedał je wtedy na rynku, zarobiłbym na tym 1500 USD (100 akcji x 15 USD/szt).</p>
<p>Ile jednak zarobiłem sprzedając akcje przy użyciu opcji? Najpierw otrzymałem premię za sprzedaż opcji w wysokości 105 USD. Potem sprzedałem akcje po cenie 16.00 USD. Czyli łącznie zarobiłem 1705 USD (100 akcji x 16 USD/szt. + 105 USD premia). Teoretycznie więc sprzedałem akcje po cenie niższej niż aktualna rynkowa, ale i tak na tym dobrze wyszedłem! A przypominam, że mówię tu o akcjach, których tak czy inaczej chciałem się pozbyć.</p>
<h4>Wariant 2</h4>
<p>A co, jeśli po tym jak wystawiłem i sprzedałem opcje, akcje nie rosną, tylko stoją w miejscu? Prowizja w wysokości 105 USD jest już moja, choćby nie wiadomo co. Jeśli przez miesiąc trwania wystawionych przeze mnie opcji kurs akcji nie przekroczy tych 16 USD (cena wykonania opcji), to opcje wygasną bezwartościowe i osoba, której je sprzedałem z nich nie skorzysta.</p>
<p>Dla mnie jednak to też jest całkiem niezły scenariusz, bo właściwie za darmo dostałem 105 USD. W dodatku, zaraz po wygaśnięciu opcji, od razu mogę wystawić taką samą opcję na kolejny miesiąc czy nawet na dłużej i zainkasować kolejne 105 USD.</p>
<p>Rolować swoje opcje na kolejne terminy można właściwie bezustannie, pobierając za to sowitą premię. Oczywiście dopóki akcje nie pójdą do góry i ktoś z tych opcji nie skorzysta, odkupując od nas akcje. No ale przecież od początku o to nam chodziło; o odsprzedanie tych akcji, tylko w międzyczasie chcieliśmy jeszcze na nich trochę zarobić.</p>
<h4>Wariant 3</h4>
<p>Sprzedaliśmy opcje CALL, zainkasowaliśmy 105 USD, a akcje zaczęły spadać. Jak już wspomniałem, premia w wysokości 105 USD jest nasza, bez względu na wszystko. Jednak, jeśli akcje spadają dość mocno, to może się okazać, że na spadającym kursie stracimy o wiele więcej niż 105 USD, które zarobiliśmy na wystawieniu opcji.</p>
<p>Jeśli kurs akcji w momencie wygasania opcji nie przekroczy 16 USD, to oczywiście opcje wygasną bezwartościowe. My natomiast zostaniemy z 105 USD w kieszeni i z akcjami, które są warte mniej, niż były warte w momencie wystawiania opcji. W każdym razie, gdybyśmy posiadali akcje w portfelu, a nie wystawili na nie opcji CALL, to i tak stracilibyśmy na spadku ich kursu dokładnie tyle samo. W tym przypadku jednak na osłodę dostajemy 105 USD premii. Zawsze to jakieś pocieszenie.</p>
<p>Warto pamiętać, że jeśli wystawiliśmy opcje covered CALL na akcje, które posiadamy w portfelu, to podczas trwania tych opcji, nie możemy sprzedać naszych akcji. Dlatego mówi się, że opcje CALL są <em>covered</em>, czyli że są zabezpieczone. To znaczy, że opcje które wystawiamy i sprzedajemy mają pokrycie w rzeczywiście posiadanych przez nas akcjach i w razie, gdyby nabywca opcji chciał z prawa do zakupu skorzystać, to będziemy w stanie dostarczyć mu odpowiednią liczbę akcji.</p>
<h3>Jak się bronić przed spadającym kursem, jeśli mamy wystawione opcje covered CALL?</h3>
<p>Jeśli zdarzy się najgorsze i akcje, na które wystawiliśmy opcje CALL, zaczną dramatycznie spadać, to mamy właściwie trzy możliwości:</p>
<h4>1. Nie robimy nic</h4>
<p>Czekamy cierpliwie aż opcje wygasną i wtedy wystawiamy kolejne opcje, inkasując kolejną premię i licząc, że akcje kiedyś wrócą do poziomu wyjściowego. Tu przydało by się rozpoznanie powodów, dlaczego akcje spadają. Czy jest to tylko przejściowa korekta, której nie należy się obawiać czy firma zaczyna bankrutować? Jeśli korekta, to możemy machnąć na to ręką, a jeśli nie&#8230;</p>
<h4>2. Odkupujemy nasze opcje z rynku</h4>
<p>W przypadku gdybyśmy sądzili, że spółkę czeka bankructwo lub dalszy spadek i za wszelką cenę chcemy ratować kapitał i pozbyć się akcji, które mamy, to zawsze możemy z rynku odkupić wystawione przez nas opcje CALL, aby je zamknąć (umorzyć). Po tym zabiegu już bez żadnych ograniczeń możemy na rynku sprzedać wszystkie akcje, które były zabezpieczeniem tych opcji. Trzeba sobie tylko zdawać sprawę, że odkupując opcje zapłacimy za nie dużo więcej niż zarobiliśmy na ich sprzedaży. Dlatego taka sytuacja zdarza się raczej rzadko i zarezerwowana jest na naprawdę nieprzewidziane sytuacje (jak upadek Enronu czy Lehman Brothers).</p>
<h4>3. Zakładamy tzw. collar</h4>
<p>Jeśli mamy w portfelu 100 akcji DB, na które wystawiliśmy covered CALL i akcje zaczynają spadać, to&#8230; możemy ubezpieczyć się od tych spadków i KUPIĆ na te akcje opcje PUT, które pozwolą nam zarobić na spadkach. Takie zagranie określane jest mianem <em>the collar</em>, czyli założeniem kołnierza. Chociaż nie wiem czy jest sens tłumaczyć to wszystko na polski język. Ale o co chodzi?</p>
<p><strong>Jeśli po wystawieniu opcji CALL wydarzy się najgorszy dla nas wariant i akcje zaczną spadać, to przede wszystkim:</strong></p>
<ul>
<li>zatrzymujemy premię za wystawienie opcji CALL</li>
<li>tracimy na spadającej wartości akcji</li>
<li>zarabiamy na wzroście wartości opcji PUT (którą w tym samym momencie zagraliśmy na spadek akcji).</li>
</ul>
<p>Jeśli mamy odrobinę szczęścia, to zysk z opcji PUT zsumowany z premią, którą otrzymaliśmy za wystawienie covered CALL, powinien zbilansować straty ze spadku wartości akcji.</p>
<p>A co w przypadku, jeśli spadek akcji skończy się zaraz po tym, jak kupiliśmy opcje PUT i kurs wróci do punktu wyjścia? No cóż, wtedy powinniśmy wyjść na zero, bo akcje stoją w miejscu, a to co wydaliśmy na zakup opcji PUT zostanie pokryte przez to, co zarobiliśmy na sprzedaży opcji CALL.</p>
<p>Dlatego <em>collar</em> należy traktować jako formę ubezpieczenia od najgorszego możliwego scenariusza, a nie jako sposób na zarabianie dużych pieniędzy.</p>
<hr />
<h2>Do czego najefektywniej wykorzystać można strategię covered CALL?</h2>
<p>Są dwie sytuacje, w których strategia ta sprawdza się najlepiej. Pierwszą z nich opisuje powyższy przykład.</p>
<p>Jeśli mamy w portfelu akcje, które i tak chcemy sprzedać, to czemu nie wystawić na nie opcji, aby ktoś za jakiś czas mógł te papiery kupić od nas po cenie wyższej niż obecna rynkowa i w dodatku płacąc nam za to premię? W najgorszym wypadku, jeśli cena nie pójdzie do góry, to zostaniemy z akcjami w portfelu i z premią w kieszeni.</p>
<p>Jest jeszcze druga sytuacja dobra do wystawiania opcji CALL. Jeśli mamy akcje w portfelu z perspektywą długoterminową, czyli sądzimy że ich wartość pójdzie do góry w perspektywie 3-5 lat, ale jednocześnie spodziewamy się, że w najbliższych czasie giełdę czeka marazm, to&#8230; możemy chociaż spróbować zarobić coś na premii.</p>
<p>Jeśli więc rynek znajduje się w trendzie bocznym i zmienność na akcjach jest niemalże zerowa, to zawsze warto wtedy regularnie (np. co miesiąc) wystawiać opcje CALL z ceną wykonania sporo powyżej aktualnej ceny i ściągać sobie za to jakąś premię.</p>
<p>W trendach bocznych jest duża szansa, że cena akcji nie przekroczy ceny wykonania opcji, które w końcu wygasną bez wartości. Dzięki temu każdego miesiąca schowamy do kieszeni zysk pochodzący z premii od ich sprzedaży. Więc mimo tego, że wszyscy inni inwestorzy nie zarobią ani grosza na stojących w miejscu akcjach, my i tak mamy zapewniony stały dopływ gotówki.</p>
<h3>Jak ja to robię?</h3>
<p>Ja używam obu tych strategii, ale znacznie częściej stosuję opcje CALL do sprzedawania akcji i ETF-ów, których i tak chcę się pozbyć.</p>
<p><strong>Przykładowo, w moim przypadku wygląda to mniej więcej tak:</strong><br />
Mam akcje XYZ kupione rok temu przy cenie 10 USD za sztukę. Założyłem sobie, że sprzedam te akcje, jeśli ich cena dojdzie do 15 USD, bo zysk 50% w zupełności mi wystarczy. W momencie, w którym cena zbliża się już do poziomu 13.50 USD, wystawiam opcje CALL z ceną wykonania 15 USD (czyli z ceną po której i tak zamierzałem sprzedać akcje) i inkasuję za to dodatkową premię.</p>
<p>Jeśli cena przebija poziom 15 USD, to osoba która kupiła ode mnie opcje, korzysta ze swojego prawa i zmusza mnie do odsprzedania moich akcji po z góry ustalonej cenie wykonania, czyli 15 USD. W ten sposób zrobiłem i tak dokładnie to, co chciałem zrobić, czyli sprzedałem akcje po 15 USD za sztukę, a w międzyczasie skasowałem jeszcze dodatkową premię.</p>
<p>Jeśli jednak cena nie przekroczy poziomu 15 USD i opcje wygasną, a ja w dalszym ciągu będę chciał sprzedać te akcje, to na drugi dzień bez wahania wystawię kolejne opcje CALL, kasując za to kolejną prowizję. Można tak robić aż do skutku, czyli aż do momentu, w którym cena akcji przebije cenę wykonania opcji i ktoś od nas w końcu te akcje odkupi. Przez ten czas powinniśmy się już nieźle obłowić na samych premiach za wystawianie i sprzedawanie opcji.</p>
<hr />
<h2>Na czym polega wystawianie opcji covered/naked PUT?</h2>
<p>W sensie technicznym wystawianie opcji PUT nie odbiega w żaden sposób od wystawiania opcji CALL. Z tą różnicą, że wystawiając opcje PUT sprzedajemy komuś prawo do odsprzedania nam jego akcji po z góry ustalonej cenie.</p>
<p>Mówiąc inaczej, wystawiając opcje PUT z określoną ceną wykonania zobowiązujemy się, że jeśli ta cena zostanie przekroczona, to po tej właśnie cenie będziemy musieli odkupić od kogoś akcje, na które opcja PUT została wystawiona.</p>
<p>Mechanizm ten sprawdza się idealnie, jeśli rzeczywiście chcemy kupić jakieś akcje, tylko po ciut niższej cenie niż obecnie.</p>
<p>Przykładowo, rozważamy kupno akcji Deutsche Banku, które aktualnie kosztują 15 USD. Jednak cena wydaje nam się trochę zbyt wygórowana. Postanawiamy, że jesteśmy w stanie zapłacić za te akcje maksymalnie 13.50 USD i ani centa więcej. W normalnym przypadku po prostu czekamy aż kurs trochę spadnie i wtedy kupujemy akcje.</p>
<p>Tak robi większość inwestorów. Nie jest to jednak optymalny sposób, żeby kupić akcje. Bardziej wytrawni traderzy, aby nabyć papiery z dyskontem w stosunku do aktualnej ceny, wystawiają w tym celu opcje PUT.</p>
<p>Wracając do przykładu Deutsche Banku, zamiast tracić czas czekając na korektę, już przy cenie 15 USD możemy wystawić opcje PUT z ceną wykonania 13.50 USD. W momencie, w którym cena rzeczywiście spadnie, zabieg taki zobowiąże nas do odkupienia akcji DB po cenie 13.50 USD od osoby, która nabyła od nas opcje. W międzyczasie otrzymamy oczywiście premię za samą sprzedaż opcji, której nikt nam już nie zabierze.</p>
<p>Powiedzmy więc, że przy kursie 15 USD wystawiliśmy opcje PUT z ceną wykonania 13.50 USD, za co na wstępie otrzymaliśmy 140 USD premii. Czekamy teraz na to, co stanie się dalej.</p>
<h4>Wariant 1</h4>
<p>Korekta rzeczywiście niedługo przychodzi i akcje spadają do poziomu 12.50 USD. Opcje ulegają wykonaniu i jesteśmy zmuszeni wykupić akcje DB po cenie 13.50 USD, czyli wyższej niż rynkowa. Tu nie mamy wyboru, jeśli sprzedajemy takie opcje, czyli zobowiązujemy się do transakcji na określonych parametrach, to nie ma od tego ucieczki.</p>
<p>Mogło by się wydawać, że ta transakcja wyszła nam kiepsko, bo kupiliśmy akcje po cenie wyższej niż aktualna cena rynkowa. Jednak nic bardziej mylnego. Przecież kupiliśmy akcje dokładnie po takiej samej cenie jak planowaliśmy, ale dodatkowo w międzyczasie zarobiliśmy jeszcze na tym 140 USD premii za sprzedaż opcji! Z pewnością wystarczy to na pokrycie kosztów transakcji i jeszcze sporo zostanie.</p>
<p>Gdybyśmy po prostu kupili 100 akcji po 13.50 USD, czyli tak jak planowaliśmy, a cena potem spadłaby dalej do 12.50 USD, to stracilibyśmy na tym 100 USD (1350 &#8211; 1250 USD). Kiedy akcje kupiliśmy przy pomocy opcji PUT, to w dalszym ciągu jesteśmy do przodu o 40 USD (140 USD z premii minus 100 USD utopione na spadku wartości akcji).</p>
<h4>Wariant 2</h4>
<p>Akcje przez dłuższy czas stoją w miejscu i nie odbiegają zbytnio od poziomu 15 USD. Opcje wygasają niewykorzystane. Zatrzymujemy w kieszeni 140 USD premii i (jeśli dalej chcemy kupić akcje) wystawiamy kolejną opcję PUT z dowolną ceną wykonania, inkasując za to kolejne 140 USD. Gdybyśmy nie mieli wystawionych opcji PUT, to bylibyśmy na zero.</p>
<p><em>Ceny opcji (premii za ich sprzedaż), które tu podaję, są przykładowe, bo one zmieniają się każdego dnia razem z ceną akcji i razem z upływem czasu, jaki pozostał do ich wygaśnięcia.</em></p>
<h4>Wariant 3</h4>
<p>Cena akcji idzie w górę. Opcje nie dotykają bariery wykonania (13.50 USD), więc wygasają, a my zostajemy z zyskiem w wysokości 140 USD. Tylko od nas zależy teraz, czy dalej spodziewamy się korekty i czy chcemy wystawić kolejne opcje PUT (być może już z wyższą ceną wykonania), aby kupić akcje do portfela.</p>
<h3>Covered vs. naked PUT</h3>
<p>Istnieją dwa typy powyższej metody wystawiania opcji. Jeśli wystawiamy tzw. opcje covered PUT, to broker w momencie ich wystawienia blokuje nam kwotę na rachunku, która będzie potrzebna do ewentualnego zakupu akcji, do którego się zobowiązujemy.</p>
<p>W przypadku wystawienia opcji PUT na 100 akcji DB z ceną wykonania 13.50, na naszym rachunku od razu zablokowana zostanie kwota 100 x 13.50 USD, czyli 1350 USD (w rzeczywistości kwota ta pomniejszona będzie o premię, którą otrzymujemy w momencie sprzedaży opcji i powiększona o koszty transakcyjne). Ta metoda nazywa się covered PUT, ponieważ opcja PUT ma pokrycie (zabezpieczenie) w postaci środków finansowych na ewentualny zakup, które zablokowane zostały przez brokera.</p>
<p>Jeśli na rachunku brokerskim mamy uruchomiony dostęp do tzw. margin (debetu) i co najmniej do poziomu Level 4 na platformie opcyjnej, to możemy wystawiać opcje naked PUT, czyli bez pokrycia. Aby korzystać z tych możliwości potrzebne jest podpisanie oddzielnego porozumienia z brokerem uruchamiającego dodatkowe możliwości, które chcemy mieć na platformie opcyjnej:</p>
<ul>
<li>Level 1: Wystawianie opcji covered CALL</li>
<li>Level 2: Kupowanie opcji CALL i PUT</li>
<li>Level 3: Kupowanie przeciwstawnych opcji i zarabianie na spreadach</li>
<li>Level 4: Wystawianie naked/uncovered PUT</li>
<li>Level 5: Wystawianie naked/uncovered CALL</li>
<li>Level 6: Naked Index CALL/PUT</li>
</ul>
<p>Margin, który potrzebny jest od Levelu 3 w górę, polega natomiast na tym, że broker uruchamia nam debet na koncie brokerskim, z którego możemy korzystać do zakupu akcji czy opcji. Zazwyczaj jest to debet w wysokości dwukrotności wartości papierów i środków własnych, które mamy na rachunku.</p>
<p>W przypadku wystawiania opcji naked PUT margin jest niezbędny, aby pokryć ewentualne koszty zakupu akcji. Wystawiając w ten sposób opcje naked PUT żadne środki nie są blokowane na rachunku. Z jednej strony to duży komfort i ułatwienie, ale z drugiej strony bardzo łatwo przez to przeholować i wystawić zbyt dużo opcji.</p>
<p>Przy wystawianiu naked PUT naprawdę trzeba uważać na to jak wiele opcji się wystawia, bo może przyjść taki krach jak w 2008 roku i okaże się, że cały rynek leci w dół, każda opcja robi nam się momentalnie aktywna, ale niestety nie mamy wystarczających środków na koncie, aby kupić te wszystkie akcje, na które opcje zostały wystawione. W takiej chwili spotykamy się z wezwaniem do uzupełnienia debetu, czyli z tzw. <em>margin call</em>. I to właściwie jest początek naszego końca, bo okazuje się, że nie tylko straciliśmy 100% środków z rachunku, ale jeszcze musimy do niego dopłacić&#8230;</p>
<p>Dlatego nie polecam wystawiania opcji naked PUT nikomu, kto dokładnie nie rozumie co robi i dlaczego tak robi; a także nikomu, kto nie prowadzi rzetelnego systemu zarządzania ryzykiem, który pomaga w każdym momencie symulować najgorszy możliwy scenariusz i przewidzieć skalę potencjalnych strat. Przy wystawianiu naked PUT naprawdę musimy mieć cały ten proces pod ścisłą kontrolą i w każdym momencie wiedzieć, w którym dokładnie miejscu się znajdujemy.</p>
<p>Nie ma natomiast żadnego problemu z wystawianiem opcji naked PUT na akcje, które rzeczywiście chcemy mieć w portfelu i na których zakup możemy sobie pozwolić płacąc za nie własnymi środkami dostępnymi na koncie brokerskim. Ważne tylko, abyśmy mieli pewność, że stać nas na to.</p>
<hr />
<h2>Jak wygląda wystawianie opcji od strony technicznej?</h2>
<p>To wszystko może brzmi dość skomplikowanie, ale w rzeczywistości większość operacji na rachunku odbywa się automatycznie.</p>
<p>Jeśli osoba, której sprzedaliśmy opcje PUT, postanawia z nich skorzystać w dniu ich wygasania (zazwyczaj trzeci piątek miesiąca), to nie mamy nad tym żadnej kontroli i nie musimy nic robić. W poniedziałek rano po zalogowaniu się na rachunek zobaczymy, że zniknęła z niego jakaś suma pieniędzy, a w zamian ktoś włożył tam (stąd nazwa PUT) akcje, na które wcześniej wystawiliśmy opcje.</p>
<p>Tak samo w przypadku wystawiania opcji CALL. Jeśli nabywca naszych opcji postanowi z nich skorzystać, to dowiemy się o tym w poniedziałek rano, kiedy okaże się, że z naszego konta zabrane/odwołane zostały akcje (stąd CALL), na które opcje wystawialiśmy, a w zamian pojawiła się ładna sumka pieniędzy. W tym przypadku także nic nie musimy robić, a wszystko odbywa się automatycznie.</p>
<p>Trzeba sobie tylko zdawać sprawę, że za wykonanie opcji, czyli za transfer akcji z rachunku jednej osoby na rachunek drugiej osoby, brokerzy pobierają dodatkową opłatę. W przypadku chińsko-amerykańskiego Sogotrade, z którego korzystam, jest to 15 USD.</p>
<p>Jednak podobnie jak przy kupowaniu opcji CALL i PUT, aby uniknąć wykonania sprzedanych przez nas opcji, to jeszcze przed terminem ich wygaśnięcia, można je po prostu odkupić z rynku i anulować. Taka, nomen omen, opcja na naszym rachunku brokerskim powinna nazywać się <em>buy to close</em>, czyli &#8222;odkup (opcje), aby zamknąć (transakcję)&#8221;. Analogicznie, jeśli chcemy kupić od kogoś wystawioną przez niego opcję, wybierzemy działanie <em>buy to open</em>. Natomiast, jeśli sami chcemy wystawić opcję, aby mógł ją od nas kupić ktoś inny, będzie to <em>sell to open</em>. W przypadku, gdy chcemy pozbyć się opcji, którą kupiliśmy wcześniej od kogoś i zamknąć tę transakcję, z menu na platformie wybierzemy <em>sell to close</em>.</p>
<p>Każda platforma do handlu opcjami posiada nieco inny układ, ale wszystkie one są dość proste i nauczenie się obsługi od strony technicznej trwa zaledwie parę minut.</p>
<p><strong>Aby wystawić opcje, wystarczy podać cztery parametry:</strong></p>
<ul>
<li>rodzaj: CALL/PUT</li>
<li>cena wykonania</li>
<li>data wygaśnięcia</li>
<li>cena opcji (rynkowa lub konkretny limit)</li>
</ul>
<p>Sam proces od strony technicznej nie różni się zbytnio od kupowania i sprzedawania zwyczajnych akcji. Opcje dostępne są na zdecydowaną większość instrumentów notowanych na amerykańskich giełdach.</p>
<p>Tutaj pisałem jak łatwo otworzyć rachunek brokerski i <a href="https://www.tradingforaliving.pl/w-co-warto-inwestowac-za-granica#zagranica">jak zacząć inwestować za granicą.</a></p>
<hr />
<p><em>Zapraszam do przeczytania także poniższych tekstów:</em></p>
<ol>
<li><a href="https://www.tradingforaliving.pl/opcje-call-put/">Co to są oraz jak kupować opcje CALL i PUT</a></li>
<li><a href="https://www.tradingforaliving.pl/jak-dzialaja-opcje-definicje/">Definicje potrzebne, aby w pełni zrozumieć działanie opcji</a></li>
<li><a href="https://www.tradingforaliving.pl/straddle-strangle/">Zarabianie na zmienności – strategie straddle i strangle</a></li>
<li><a href="https://www.tradingforaliving.pl/spready/" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Handlowanie spreadami – cztery popularne strategie opcyjne</a></li>
</ol>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/opcje-covered-call-naked-put/">Jak sprzedawać i kupować akcje wykorzystując opcje covered CALL i naked PUT?</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.tradingforaliving.pl/opcje-covered-call-naked-put/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Analiza fundamentalna według Benjamina Grahama: trzy kluczowe elementy inwestycji w akcje</title>
		<link>https://www.tradingforaliving.pl/analiza-fundamentalna-benjamin-graham/</link>
					<comments>https://www.tradingforaliving.pl/analiza-fundamentalna-benjamin-graham/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Tomasz]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 06 Nov 2016 10:13:08 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[analiza fundamentalna]]></category>
		<category><![CDATA[strategie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.tradingforaliving.pl/?p=831</guid>

					<description><![CDATA[<p>Jakie czynniki wpływają na to, że za jedną spółkę warto zapłacić więcej, a za inną mniej? Skąd mieć pewność, że nie przepłacamy kupując akcje danej firmy? Na czym skupić się podczas wyboru spółki, którą chcemy włożyć do portfela? Na wszystkie te pytania nie odpowiedzą wskaźniki i rekomendacje giełdowe, lecz solidna analiza fundamentalna. Co to jest [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/analiza-fundamentalna-benjamin-graham/">Analiza fundamentalna według Benjamina Grahama: trzy kluczowe elementy inwestycji w akcje</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p><strong>Jakie czynniki wpływają na to, że za jedną spółkę warto zapłacić więcej, a za inną mniej? Skąd mieć pewność, że nie przepłacamy kupując akcje danej firmy? Na czym skupić się podczas wyboru spółki, którą chcemy włożyć do portfela? Na wszystkie te pytania nie odpowiedzą wskaźniki i <a href="https://www.tradingforaliving.pl/rekomendacje-gieldowe-2023-gpw-usa/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">rekomendacje giełdowe</a>, lecz solidna analiza fundamentalna.</strong></p>



<span id="more-831"></span>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h2 class="wp-block-heading">Co to jest analiza fundamentalna?</h2>



<p>Benjamin Graham — ojciec i propagator inwestowania w wartość oraz orędownik podejścia „kupuj tanio, sprzedawaj drogo” — napisał w jednej ze swoich książek, że kluczem do sukcesu na giełdzie jest wybieranie transakcji o niskim ryzyku i dużym zwrocie. Brzmi rozsądnie, tylko jak znaleźć takie spółki?</p>



<p>Graham w swoim podejściu duży nacisk kładzie na to, aby inwestor uświadomił sobie, że nie kupuje jedynie trzyliterowego symbolu widniejącego na liście notowań, tylko razem z akcjami danej spółki nabywa realny biznes, który za nimi stoi. Dlatego przed każdą transakcją na giełdzie warto bliżej poznać co tak naprawdę zamierzamy kupić, a także dowiedzieć się co może sprawić, że kurs naszego nabytku wkrótce pójdzie do góry (lub nie).</p>



<p><strong>Według Benjamina Grahama istnieją trzy absolutnie podstawowe czynniki, które determinują to, czy dana spółka nadaje się&nbsp;na inwestycję czy lepiej trzymać się od niej z daleka. Te trzy czynniki to filary, na których opiera się analiza fundamentalna:</strong></p>



<ol>
<li>Długoterminowe perspektywy (szanse i zagrożenia) dla firmy</li>



<li>Doświadczenie osób, które zarządzają przedsiębiorstwem</li>



<li>Stabilność finansowa i silna struktura kapitałowa</li>
</ol>



<p>Benjamin Graham wyjaśnił wszystkie te czynniki w swoich dwóch książkach: dość skrótowo w <a href="https://www.amazon.com/Intelligent-Investor-Collins-Business-Essentials-ebook/dp/B000FC12C8">Intelligent Investor</a> i całkiem obszernie w <a href="https://www.amazon.com/Security-Analysis-Foreword-Buffett-Editions-ebook/dp/B0037JO5J8">Security Analysis</a>. Poniżej znajdują się wnioski wyciągnięte na podstawie pierwszej pozycji.</p>



<!--more-->



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h2 class="wp-block-heading">Długoterminowe perspektywy, czyli szanse i zagrożenia dla firmy (miękka analiza fundamentalna)</h2>



<p>Zanim podejmiemy jakąkolwiek decyzję inwestycyjną, najpierw należało by ściągnąć z internetu przynajmniej pięć rocznych sprawozdań firmy, a następnie przekopać się przez nie, aby zrozumieć dwie kluczowe kwestie:</p>



<ol>
<li>Co sprawia, że spółka rośnie, tzn. na czym dokładnie polega jej biznes?</li>



<li>Jakie czynniki wpływały, wpływają i będą wpływały na wzrost przychodów?</li>
</ol>



<p>To jest pierwszy etap, na którym powinna oprzeć się analiza fundamentalna. W drugiej kolejności warto skupić się na odpowiedzi na poniższe pytania.</p>



<h3 class="wp-block-heading">Czy spółka nie jest uzależniona od cudzych pieniędzy?</h3>



<p>Sporo jest firm, które utrzymują się na powierzchni jeszcze tylko dlatego, że wydają nieswoje pieniądze pochodzące z kredytów bankowych, emisji obligacji czy wypuszczania nowych akcji.</p>



<p>Warto spojrzeć w sprawozdania finansowe do rubryki „przepływy pieniężne z działalności finansowej”, która wymienia wszystkie źródła finansowania takie jak pożyczki czy emisje papierów dłużnych. To dość kluczowy element analizy sprawozdania, bo przy potężnym finansowaniu z zewnątrz, firma która nie zarabia z własnej działalności ani złotówki, mimo wszystko może wyglądać jakby rosła. Tylko, że taki wzrost jest złudny.</p>



<p>Problem ten w dużej mierze dotyczy innowacyjnych firm z branży technologicznej, które latami potrafią nie zarabiać na własnej działalności, a mimo tego przepływy mają imponujące.</p>



<p>Tak więc uważać trzeba na wszystkie firmy, które uzależniły się od zewnętrznych źródeł finansowania, bo one nie są niewyczerpane i jeśli kiedyś wyschną, a firma do tej pory nie nauczy się generować zysków z własnej działalności, to marny jej los.</p>



<h3 class="wp-block-heading">Czy spółka ma wielu klientów?</h3>



<p>Firma może mieć fantastyczne przychody i zyski netto, ale warto zadać sobie pytanie, od kogo pochodzą te pieniądze. Czy spółka ma wielu mniejszych klientów, czy tylko jednego, ale za to dużego? Pozornie nie ma to znaczenia, zwłaszcza jeśli przychody cały czas rosną, ale w rzeczywistości jest o wiele bezpieczniej, kiedy portfolio klientów wygląda na zdywersyfikowane.</p>



<p>Wystarczy wyobrazić sobie co by było, gdyby okazało się, że jedynym klientem firmy, której akcje kupujemy, jest Enron, Lehman Brothers, fundusz Bernarda Madoffa czy rząd Grecji.</p>



<p>Niestety, w momencie, w którym główny klient danej firmy idzie na dno, to pociąga on za sobą cały biznesowy łańcuszek, do którego uczepione są mniejsze podmioty będące na jego garnuszku.</p>



<h3 class="wp-block-heading">Czy spółka masowo nie przejmuje innych firm?</h3>



<p>Na pierwszy rzut oka akwizycje mogą być dobrym sygnałem. Jednak co za dużo, to niezdrowo. Jeśli liczba przejęć przekracza 2–3 w roku, to robi się ryzykownie.</p>



<p>Pierwsza lampka ostrzegawcza: dlaczego spółka szuka innych biznesów, na które chce wydawać pieniądze, zamiast inwestować te środki w rozwój swojego własnego? Może firma wie, że jej formuła zarabiania już się wyczerpała? Może skończył się rynek i odbiorcy? Może pojawił się lepszy konkurencyjny produkt?</p>



<p>Warto też sięgnąć głębiej wstecz i sprawdzić co działo się później z wchłoniętymi dawno temu spółkami. Czy nie zostały czasem odsprzedane ze stratą? Czy w księgach nie pojawiają się odpisy? Czy przejęte spółki nie są chronicznie na minusie?</p>



<p>Wydawanie firmowych pieniędzy na inwestowanie w inne podmioty zamiast we własny biznes powinno nieco ostudzić nasz entuzjazm.</p>



<h3 class="wp-block-heading">Czy firma posiada tzw. miękkie atuty?</h3>



<p>Przy badaniu danej spółki warto też wyjść poza cyferki ze sprawozdania finansowego i zastanowić się, jakie jeszcze atuty rynkowe posiada analizowane przedsiębiorstwo.</p>



<h4 class="wp-block-heading">Czy firma ma silną markę?</h4>



<p>Silna marka (samej firmy albo jej produktu) jest nie do przecenienia. Dobrze kojarzący się brand, który rozpoznawalny jest na całym świecie, to największa wartość firmy. Wystarczy pomyśleć, np. o logo Harley’a Davidsona, które posiadacze tych motocykli od kilkudziesięciu lat tatuują sobie na klatkach piersiowych albo o nadgryzionym jabłku należącym do firmy Apple, po której produkty klienci ustawiają się nocą w wielogodzinnych kolejkach. Taki potencjał trudno zaprzepaścić.</p>



<h4 class="wp-block-heading">Czy firma działa w warunkach bliskich monopolu?</h4>



<p>Dzisiaj w krajach rozwiniętych nie ma już chyba idealnego monopolu. Nie znaczy to jednak, że nie występują sytuacje zbliżone do monopolu, w których jedna tylko firma posiada grubo ponad 50% rynku.</p>



<p>Jak wielu znamy wytwórców ręcznych maszynek do golenia i żyletek poza Gillette? A dostawców wyszukiwarek internetowych innych niż Google? Systemów operacyjnych, które nie są Windowsem?</p>



<p>Wiadomo, że dla każdego przykładu znajdzie się jakaś alternatywa, ale to pierwsze skojarzenie przedmiotu z danym brandem jest warte naprawdę dużo.</p>



<h4 class="wp-block-heading">Czy firma dysponuje inną niematerialną wartością?</h4>



<p>Jednak nie tylko brand się liczy. Co jest najsilniejszą wartością Coca-Coli obok rozpoznawalnego logo? Jej sekretna formuła! Przepis na Coca-Colę skrywany jest w tajemnicy od wielu lat i niejedna firma zapłaciłaby majątek, aby go zdobyć.</p>



<p>Równie mocno wycenę spółek podnoszą wszystkie inne niematerialne wartości dodane, takie jak przyznane prawa na wyłączność czy patenty. Wystarczy sobie wyobrazić, co stanie się z kursem akcji małej spółki farmaceutycznej, która jako pierwsza wynajdzie lek na jakąś częstą odmianę raka.</p>



<h4 class="wp-block-heading">Czy bez usług lub produktów danej firmy można się jakoś obejść?</h4>



<p>Jeśli nadejdzie kolejny poważny kryzys, to sprzedaż krawatów od Salvatore Ferragamo w sklepie przy Wall Street może nieco spaść. Podobnie jak zyski firm produkujących konsole do gier, odtwarzacze mp3, a nawet Coca-Colę.</p>



<p>Ale co z firmami dostarczającymi prąd? Wytwarzającymi sprzęt medyczny dla szpitali? Sprzątającymi miasto? Wywożącymi śmieci? Albo z zakładami pogrzebowymi?</p>



<p>Istnieją branże, które dostarczają produkty i usługi nie do zastąpienia nawet w czasach spowolnienia gospodarczego. Takie spółki naprawdę warto mieć w portfelu.</p>



<h3 class="wp-block-heading">Czy spółka jest maratończykiem czy sprinterem?</h3>



<p>Jakie jest tempo wzrostu przychodów i zysku netto? 5, 15 czy 50%? Jeśli tempo przekracza 10%, to wynik ten może być trudny do podtrzymania w dłuższym okresie. Dużo bezpieczniej jest, jeśli spółka wykazuje 6–7% wzrostu, ale poziom ten jest stabilny na przestrzeni wielu lat.</p>



<p>Firmy, które chwalą się dynamiką wzrostu przychodów na poziomie kilkudziesięciu procent, są przez Grahama porównywane do sprinterów, którzy próbują przebiec maraton. Nawet jeśli początkowych kilka kilometrów okaże się oszałamiających, to szybkie i nienaturalne tempo z dużym prawdopodobieństwem będzie nie do podtrzymania na dłuższą metę i sprinter zostanie przegoniony przez rasowych maratończyków.</p>



<h3 class="wp-block-heading">Czy firma wydaje pieniądze na R&amp;D?</h3>



<p>Firmę, która nie wprowadza niczego nowego na rynek przez dłuższy czas, czeka smutny koniec. Nie ważne jak silna jest marka produktu. Nawet tak ugruntowany brand jak Coca-Cola nie podtrzyma dobrych wyników, jeśli co jakiś czas nie wprowadzi do sprzedaży kolejnej wariacji na temat swojego gazowanego napoju.</p>



<p>Warto więc sprawdzić jaką część przychodów firma przeznacza na rozwój nowych produktów czy usług. Idealny poziom to 3–15%. Jeśli firma dzisiaj nie wydaje ani grosza na R&amp;D, to jak w przyszłości ma pokonać konkurencję?</p>



<p>Analiza fundamentalna to więc nie tylko liczby i wskaźniki giełdowe, ale także sporo tzw. miękkich aspektów potrzebnych do oceny opłacalności inwestowania w akcje.</p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h2 class="wp-block-heading">Doświadczenie osób, które zarządzają przedsiębiorstwem jest szalenie ważne</h2>



<p>Kto kieruje spółką, którą zamierzamy kupić? Czy zarząd ma doświadczenie? Czy ludzie ci osiągnęli sukcesy w swojej poprzedniej pracy? A może na stanowiska kierownicze do państwowych spółek zostali wpuszczeni zaraz po wyborach, chociaż nie mają absolutnie żadnych kompetencji żeby zarządzać przedsiębiorstwem z danej branży? To szalenie istotne kwestie. Nawet najszybszy bolid nie wygra wyścigu Formuły 1, jeśli za jego kierownicą usiądzie laik.</p>



<p>Przede wszystkim, zarząd spółki giełdowej powinien być transparentny. Management musi mówić akcjonariuszom, co zamierza zrobić i robić to, co mówi. Na szczęście łatwo to sprawdzić. Wystarczy przejrzeć zaległe roczne sprawozdania z poprzednich lat i zweryfikować czy obietnice i plany snute przez zarząd jeszcze wcześniej zostały na przestrzeni kolejnych lat spełnione i dotrzymane czy wręcz przeciwnie.</p>



<p>Warto też czytać wszystkie możliwe wywiady i wypowiedzi członków zarządu, aby spróbować znaleźć coś między wierszami. Dobrze świadczy o prezesie, jeśli potrafi przyznać się do błędu, zamiast winę za niepowiedzenia zrzucać na rynek, giełdę, gospodarkę, kryzys, kiepski popyt, złe prawo, wysokie podatki i tak dalej.</p>



<p>Druga sprawa, z której wiele można wyczytać, to wysokość wynagrodzenia zarządu. Czy premie wzrastają tylko wtedy, kiedy firma osiąga naprawdę dobre wyniki czy wypłacane są w gigantycznej wysokości nawet wtedy, kiedy firma radzi sobie kiepsko? W tym drugim przypadku sytuacja sugeruje, że firma prowadzona jest przez managerów dla managerów, a nie dla właścicieli, czyli akcjonariuszy i lepiej jej unikać. Po co zarząd ma harować, żeby zwiększać przychody i zysk, skoro sowite wynagrodzenie dostaje nawet wtedy, kiedy firma radzi sobie przeciętnie?</p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h2 class="wp-block-heading">Stabilność finansowa i silna struktura kapitałowa (twarda analiza fundamentalna)</h2>



<p>Najbardziej podstawowa definicja stabilnego biznesu według Grahama jest taka:</p>



<blockquote class="wp-block-quote">
<p>Firma jest solidna, jeśli generuje więcej pieniędzy niż konsumuje.</p>
</blockquote>



<p>Koniec i bomba, kto nie słuchał ten trąba.</p>



<p>Aby jednak ten akapit był chociaż trochę dłuższy, można rozwinąć myśl i zasugerować, by każdy inwestor sprawdził chociaż przepływy pieniężne w sprawozdaniach finansowych za ostatnie lata.</p>



<p>A już w szczególności warto zbadać dwie kwestie:</p>



<ul>
<li>Czy przychody z działalności operacyjnej regularnie i stabilnie rosną?</li>



<li>Czy długoterminowe zobowiązania nie przekraczają 50% całości kapitału firmy i czy kredyty mają stałe oprocentowanie, niezależne od zmiany stóp procentowych?</li>
</ul>



<p>Generalnie, warto poszukać w sprawozdaniach wszelkich pozytywnych i negatywnych wzorców oraz mocnych i słabych stron spółki. Jeśli pozytywów jest więcej niż negatywów, to znaczy, że znaleźliśmy porządnego kandydata na potencjalną inwestycję.</p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h2 class="wp-block-heading">Odkrycie idealnej spółki to jeszcze nie wszystko, aby od razu zainwestować pieniądze</h2>



<p>To, że znaleźliśmy solidną firmę, nie znaczy, że będzie ona dobrym kandydatem na inwestycję. Jak wielokrotnie powtarza Benjamin Graham:</p>



<blockquote class="wp-block-quote">
<p>Świetnie prosperująca spółka, ale kupiona po wygórowanej cenie, wcale nie będzie świetną inwestycją.</p>
</blockquote>



<p>Aby więc nasza przyszła transakcja wpisywała się we wszystkie wymagania stawiane przez Grahama, to musi spełnić nie jeden, lecz dwa warunki:</p>



<ol>
<li>Prowadzić dobry i solidny biznes z perspektywami rozwoju na przyszłość</li>



<li>Być dostępną do kupienia po atrakcyjnej cenie, poniżej swojej wartości</li>
</ol>



<p>Dopiero wtedy możemy mówić o tym, że znaleźliśmy prawdziwą perełkę inwestycyjną.</p>



<h3 class="wp-block-heading">Skąd mamy wiedzieć czy akcje firmy notowane na giełdzie są tanie czy drogie?</h3>



<p>To też jest pytanie, na które odpowiada analiza fundamentalna i odpowiedź ta brzmi (w dużym skrócie): wystarczy sprawdzić jak wyglądają jej wskaźniki giełdowe.</p>



<p>Przede wszystkim:</p>



<ul>
<li><strong>Cena/Zysk (ang. Price/Earnings)</strong> — stosunek aktualnej ceny jednej akcji do zysku przypadającego na tę akcję. Upraszczając do bólu: jeśli wskaźnik jest niższy niż 15, to oznacza, że cena jest atrakcyjna i opłaca się kupić daną spółkę. Taki poziom oznacza, że jesteśmy w stanie zapłacić 15 dolarów za akcję, która w ciągu roku wygeneruje zysk w wysokości 1 dolara. Im wskaźnik wyższy, tym inwestycja jest mniej opłacalna.</li>



<li><strong>Cena/Wartość księgowa (ang. Price/Book Value)</strong> — stosunek aktualnej kapitalizacji firmy (łącznej wartości wszystkich dostępnych akcji) do wartości księgowej firmy (aktywa minus zobowiązania). Jeśli C/WK równe jest 1, to oznacza, że wartość wszystkich dostępnych w tym momencie akcji danej spółki na giełdzie jest taka sama jak wartość księgowa samej spółki. Im niższa wartość wskaźnika C/WK tym spółka bardziej niedowartościowana i stanowi lepszą okazję do zakupu. Jeśli wskaźnik przekracza 2, to zazwyczaj oznacza, że spółka jest przewartościowana, a cena za jej akcje jest wysoka.</li>
</ul>



<p>Te dwa podstawowe wskaźniki na początek wystarczą, aby ocenić czy kurs spółki zachęca do zakupu czy też nie.</p>



<p><strong>Do zapamiętania: cena akcji wydaje się atrakcyjna jeśli C/Z wynosi poniżej 15, a C/WK poniżej 1,8. Im niższe wskaźniki, tym większy rabat na zakup aktualnie otrzymujemy.</strong></p>



<p><em>Obliczone i aktualizowane każdego dnia wskaźniki można znaleźć na takich serwisach jak <a href="http://finance.yahoo.com/">finance.yahoo.com</a> (zagraniczne spółki), <a href="http://www.stockwatch.pl/">stockwatch.pl</a> (polskie spółki) lub <a href="http://etf.com/">ETF.com</a> (<a href="https://www.tradingforaliving.pl/fundusz-indeksowy-etf/">ETF</a>-y).</em></p>



<p>Szalenie istotne też, aby mieć świadomość czy sprawdzamy dzisiejsze czy przyszłe wskaźniki giełdowe. <a href="https://www.tradingforaliving.pl/eps/">W tym tekście</a> pisałem więcej na temat tego jak je wyliczyć oraz poprawnie zinterpretować, aby analiza fundamentalna przyniosła z nich największą korzyść.</p>



<p>Powyższych wskaźników nie można jednak używać w oderwaniu od sprawozdania finansowego, ani tym bardziej w zastępstwie sprawozdania. Może się bowiem zdarzyć, że wyjątkowo niskie poziomy wskaźników nie sugerują, że spółka jest atrakcyjna, tylko że jest bankrutem, którego akcji nikt nie chce, dlatego ich cena zjechała do absurdalnie niskich poziomów.</p>



<p>Podsumowując, analiza fundamentalna i późniejsze pozytywne wnioski z lektury sprawozdania finansowego oraz odpowiednie wskaźniki giełdowe (sugerujące niedowartościowanie firmy) z dużym prawdopodobieństwem dadzą nam ponad 50% szans, że na danej spółce coś jednak zarobimy. W dłuższym terminie taka przewaga powinna wystarczyć.</p>



<p>A gdyby komuś było mało, to zachęcam do lektury przewodnika: <a href="https://www.tradingforaliving.pl/analiza-fundamentalna-spolki-wskazniki-zadluzenia-rentownosci/">Analiza fundamentalna spółki</a>, który krok po kroku pokazuje, jak analizować akcje w praktyce.</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/analiza-fundamentalna-benjamin-graham/">Analiza fundamentalna według Benjamina Grahama: trzy kluczowe elementy inwestycji w akcje</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.tradingforaliving.pl/analiza-fundamentalna-benjamin-graham/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>2</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Wszystko, co chcieliście wiedzieć o opcjach CALL i PUT, ale nie było kogo zapytać</title>
		<link>https://www.tradingforaliving.pl/opcje-call-put/</link>
					<comments>https://www.tradingforaliving.pl/opcje-call-put/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Tomasz]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 28 Oct 2016 18:05:47 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[derywaty]]></category>
		<category><![CDATA[elementarz]]></category>
		<category><![CDATA[instrumenty pochodne]]></category>
		<category><![CDATA[inwestowanie]]></category>
		<category><![CDATA[opcje]]></category>
		<category><![CDATA[strategie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.tradingforaliving.pl/?p=747</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zarabianie na giełdzie przy pomocy opcji jest o wiele prostsze niż może się wydawać. Opcje CALL i PUT dają niesamowitą możliwość hedgingu, ograniczania ryzyka transakcji czy zastosowania sporej dźwigni finansowej. Opcje są tak bardzo pożądane, bo często przynoszą zyski rzędu 200–300% w kilka tygodni lub miesięcy. Na tym polega cała ich magia. W tym artykule [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/opcje-call-put/">Wszystko, co chcieliście wiedzieć o opcjach CALL i PUT, ale nie było kogo zapytać</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Zarabianie na giełdzie przy pomocy opcji jest o wiele prostsze niż może się wydawać. Opcje CALL i PUT dają niesamowitą możliwość <a href="https://www.tradingforaliving.pl/slownik#hedging" target="_blank" rel="noopener noreferrer">hedgingu</a>, ograniczania ryzyka transakcji czy zastosowania sporej dźwigni finansowej. Opcje są tak bardzo pożądane, bo często przynoszą zyski rzędu 200–300% w kilka tygodni lub miesięcy. Na tym polega cała ich magia. W tym artykule dowiesz się gdzie i jak kupić opcje, a także poznasz czym dokładnie są i jak działają te kultowe instrumenty finansowe.</strong></p>
<p><span id="more-747"></span><br /><script src="https://tradingforaliving.activehosted.com/f/embed.php?id=25" type="text/javascript" charset="utf-8"></script><br />Opcje same w sobie są jedynie instrumentem, tak jak <a href="https://www.tradingforaliving.pl/certyfikaty-inwestycyjne-raiffeisen/">certyfikaty inwestycyjne</a> czy <a href="https://www.tradingforaliving.pl/fundusz-indeksowy-etf/">fundusze indeksowe ETF.</a> W rzeczywistości nie inwestujemy więc w same opcje, lecz w to, na co są one wystawione. A opcje wystawiane są niemal na wszystko: akcje, waluty, towary, surowce, indeksy, ETF-y i tak dalej.</p>
<hr />
<p><em><strong>Przeczytaj też:</strong></em></p>
<ol>
<li><a href="https://www.tradingforaliving.pl/opcje-covered-call-naked-put/" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Jak wystawiać i sprzedawać opcje CALL oraz PUT</a></li>
<li><a href="https://www.tradingforaliving.pl/jak-dzialaja-opcje-definicje/">Definicje potrzebne, aby w pełni zrozumieć działanie opcji</a></li>
<li><a href="https://www.tradingforaliving.pl/straddle-strangle/">Zarabianie na zmienności – strategie straddle i strangle</a></li>
<li><a href="https://www.tradingforaliving.pl/spready/" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Handlowanie spreadami – cztery popularne strategie opcyjne</a></li>
<li><a href="https://www.tradingforaliving.pl/rolowanie-opcji/" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Rolowanie opcji do spreada, żeby zwiększyć zyski i zmniejszyć straty</a></li>
</ol>
<hr />
<h2>Co to są opcje CALL i PUT?</h2>
<p>Opcja to rodzaj umowy pomiędzy obiema stronami transakcji, w której jedna z nich zobowiązuje się sprzedać drugiej stronie określony towar po z góry określonej cenie i przed z góry określonym terminem, inkasując za to premię.</p>
<p>Opcje CALL pozwalają ich właścicielowi w przyszłości kupić dany towar po ustalonej z góry cenie, a opcje PUT pozwalają sprzedać ten towar po wcześniej określonej cenie. Opcja CALL to opcja kupna, a opcja PUT to opcja sprzedaży.</p>
<p>Mówiąc bardziej po ludzku, gdy mam kupioną opcję CALL na ropę z ceną wykonania 50 USD, to ta cena zawsze jest stała, bez względu na to, ile wynosi akurat cena ropy na rynku. Czyli jeśli tydzień po tym jak kupiłem swoje opcje, rynkowa cena ropy wzrośnie do 60 USD, to ja w dalszym ciągu dzięki moim opcjom mogę kupić ropę za 50 USD, żeby zaraz odsprzedać ją na rynku po 60 USD i skasować 10 USD zysku.</p>
<p>Jeśli cena ropy natomiast wynosi aktualnie 40 USD, to dalej mam prawo (ale nie obowiązek!) skorzystać z moich opcji, żeby kupić ropę po z góry ustalonej cenie, czyli 50 USD. Nikt tak oczywiście nie robi i jeśli cena na rynku jest akurat niższa niż cena wykonania moich opcji, to zapominam o nich i pozwalam im wygasnąć.</p>
<p>Każda opcja (i opcja kupna i opcja sprzedaży) ma termin wygaśnięcia — od jednego dnia do kilku lat. W tym czasie można skorzystać z prawa do zakupu (opcja CALL) lub do sprzedaży (opcja PUT) albo nie skorzystać w ogóle. Jeśli z tego prawa nie skorzystamy, to nie musimy nic robić. Opcja wygasa sama, a naszą stratą jest cena jaką za nią zapłaciliśmy.</p>
<p>Z opcjami PUT jest dokładnie tak samo, tylko odwrotnie. Opcje PUT pozwalają grać na spadki danego waloru. Dokładniej wyjaśnię to na praktycznym case study w drugiej części tekstu.</p>
<div class='_form_63'></div><script type='text/javascript' src='https://tradingforaliving.activehosted.com/f/embed.php?static=0&id=63&6A3FEABC707BC&nostyles=0&preview=0'></script>
<hr />
<h2>Działanie opcji CALL na przykładzie zakupu akcji</h2>
<p>Załóżmy, że chcemy zainwestować w akcje firmy X, które w tym momencie kosztują 100 zł za sztukę. Za dwa tygodnie firma ma opublikować sprawozdanie finansowe i liczymy, że wyniki będą bardzo korzystne, a kurs może pójść do góry nawet o 20%. Na naszą inwestycję mamy łącznie 1000 zł.</p>
<p>W pierwszym przypadku możemy po prostu kupić akcje firmy X za 1000 zł i zacierać ręce na zarobek 200 zł, jeśli jej kurs rzeczywiście pójdzie do góry o 20%. Trzeba jednak liczyć się ze stratą niewiadomego poziomu, jeśli sprawozdanie finansowe okaże się nie tak dobre jak sądziliśmy. Dla ułatwienia przyjmijmy, że potencjalna strata również może wynieść 20%. W momencie, gdy wartość naszych akcji spadnie do 800 zł, po prostu sprzedamy je, aby powstrzymać dalsze straty.</p>
<p>W drugim przypadku możemy kupić opcje na zakup akcji firmy X. Mówiąc inaczej kupujemy sobie prawo (ale nie konieczność) zakupu akcji firmy X w przyszłości po z góry wybranej przez nas cenie. Możemy na przykład wybrać opcje, które ważne będą przez kolejne trzy tygodnie i które dadzą nam prawo kupić w tym okresie akcje firmy X za 105 zł (liczymy w końcu, że kurs w tym czasie dojdzie co najmniej do 120 zł).</p>
<p>Te wszystkie parametry są elastyczne i można je dostosowywać na własną rękę. W zależności od zmiany parametrów cena opcji także się zmienia.</p>
<p>Najważniejsze w naszym przykładzie to zapamiętać, że choćby nie wiadomo co się stało z kursem akcji, my mamy święte prawo przez ten czas w dowolnie wybranym przez nas momencie kupić akcje dokładnie po cenie 105 zł.</p>
<p>Powiedzmy, że w naszym przypadku cena jednej opcji (która zazwyczaj pozwala na zakup 100 akcji) wynosi 2 zł/szt. Tak więc na zakup jednej opcji, która reprezentuje 100 akcji, wydajemy łącznie 200 zł. W ten sposób właśnie zaryzykowaliśmy utratę 20% kapitału początkowego, czyli tak samo jak w przypadku zakupu typowych akcji.</p>
<h3>Rozważmy więc teraz trzy warianty dalszych wydarzeń:</h3>
<p><strong>1. Firma publikuje sprawozdanie finansowe, które jest bardzo korzystne.</strong> Kurs rośnie już pierwszego dnia dochodząc do bariery 105 zł. W tym momencie nasza opcja daje nam już prawo do kupienia akcji po cenie 105 zł. No ale to bez sensu, bo nic na tym nie zarobimy, a stracimy 200 zł, które wydaliśmy na zakup opcji.</p>
<p>Czekamy więc co stanie się dalej. Po drugim tygodniu kurs akcji dochodzi do 115 zł. I w tym momencie postanawiamy nie czekać na dalsze wzrosty do 120 zł, tylko już teraz skorzystać z opcji na zakup 100 szt. akcji po z góry ustalonej cenie 105 zł.</p>
<p>Tak więc kupujemy 100 szt. akcji po cenie 105 zł (bo tak mamy napisane w kontrakcie na opcje) i od razu sprzedajemy te akcje na rynku po aktualnej cenie 115 zł, zarabiając na tym 10 zł na akcji (wynika to z różnicy cen 115 zł &#8211; 105 zł = 10 zł).</p>
<p>Akcji było 100, a więc zarobiliśmy łącznie 1000 zł (10 zł x 100 szt. = 1000 zł). Od tego trzeba jednak odjąć koszty, które ponieśliśmy na zakup opcji, czyli 200 zł. Zostaje nam zatem 800 zł zarobku na rękę.</p>
<p>Podsumowując, w ciągu dwóch tygodni z początkowo zainwestowanych 200 zł zrobiliśmy 800 zł. 400% w dwa tygodnie!</p>
<p>Gdybyśmy kupili tradycyjne akcje po cenie początkowej 100 zł za szt., inwestując te same 200 zł (za które moglibyśmy kupić tylko dwie akcje), to na tym samym wzroście ich kursu do 115 zł zarobilibyśmy… 30 zł. Kupując papiery za cały nasz początkowy kapitał 1000 zł, zarobilibyśmy 150 zł. To ciągle mało w porównaniu z zyskiem jaki dają opcje.</p>
<p><em>Zysk z opcji byłby pięciokrotnie wyższy, gdybyśmy zamiast jednej kupili pięć opcji po 2 zł za łączną kwotę 1000 zł (2 zł x 100 szt. x 5 opcji = 1000 zł). Jednak trudno wtedy porównać oba typy transakcji, bo przy zakupie papierów wartościowych nie stracimy 100% kapitału na spadku ceny akcji, a w przypadku opcji już tak. Stąd w naszym przykładzie na opcje wydaliśmy jedynie 200 zł, czyli 20% całości posiadanego kapitału, które — realnie patrząc — mogliśmy także stracić na inwestycji bezpośrednio w akcje.</em></p>
<p>UWAGA: Nie należy mylić sztuk opcji ze sztukami akcji, na zakup których te opcje pozwalają. Zazwyczaj jedna sztuka opcji (czyli jeden kontrakt) pozwala na zakup 100 sztuk instrumentu, na który opcja jest wystawiona. Tak więc jedna opcja po cenie 2 zł/szt. za instrument upoważnia do zakupu 100 sztuk instrumentu, ale za możliwość zakupu każdej pojedynczej sztuki instrumentu trzeba zapłacić 2 zł. W związku z tym łączny koszt zakupu jednej opcji o cenie 2 zł to tak naprawdę 200 zł.</p>
<p><strong>2. W drugim przypadku firma publikuje kiepskie sprawozdanie.</strong> Kurs nie rośnie, lecz najpierw trochę spada, a potem utrzymuje się w okolicach 100 zł za akcję, ani razu nie sięgając bariery 105 zł. Opcje na zakup akcji pozostają więc niewykorzystane aż do końca ich trwania i tracimy nasze 200 zł, czyli 100% zainwestowanego kapitału.</p>
<p><strong>3. W trzecim przypadku sprawozdanie finansowe firmy jest neutralne.</strong> Kurs akcji najpierw rusza do kwoty 107 zł, a potem spada do 106 zł. Zgodnie z kontraktem na opcje w każdym momencie możemy kupić akcje po cenie 105 zł, ale przy obecnym kursie 106 zł nie pokryje to kosztów, które ponieśliśmy na zakup opcji.</p>
<p>Spodziewamy się jednak, że kurs już wyżej nie pójdzie i trzeba ratować co się da. Korzystamy więc z opcji i kupujemy 100 szt. akcji po cenie 105 zł, by zaraz odsprzedać je na rynku po ich aktualnej cenie 106 zł. Zarabiamy na tym 100 zł (100 szt. x 1 zł zysku na akcji). Przypomnijmy, że na zakup opcji wydaliśmy 200 zł, a zarobiliśmy na nich jedynie 100 zł. Tak więc w rzeczywistości straciliśmy 50% kapitału.</p>
<h3>Opcje rzadko kiedy wygasają w portfelu, częściej są odsprzedawane na rynku</h3>
<p>Warto w tym miejscu dodać, że posiadając kupione opcje CALL lub PUT wcale nie trzeba czekać do terminu ich wygaśnięcia. Można je odsprzedać na rynku dużo wcześniej po to, aby zrealizować zyski lub uciąć straty (cena opcji zmienia się każdego dnia w zależności od zmian kursu instrumentu, na który została wystawiona).</p>
<p>Tak naprawdę większość transakcji na opcjach zamykana jest przez inwestorów z zyskiem jeszcze przed terminem ich wygaśnięcia. Mało kto chce korzystać z prawa do zakupu akcji, nawet jeśli nastąpiło by to po korzystnej cenie. Zamiast tego spora część traderów woli po prostu odsprzedać swoje opcje na giełdzie jeśli uzna, że na wzroście ich cen zarobiła już wystarczająco dużo. Tak jest prościej, szybciej i taniej.</p>
<p>Prościej dlatego, że wystarczy właściwie jedno kliknięcie na platformie transakcyjnej, podczas gdy w przypadku, jeśli chcemy skorzystać z prawa do zakupu akcji przed terminem wygaśnięcia, to musimy złożyć taką dyspozycję u brokera. Zazwyczaj odbywa się to telefonicznie przez infolinię, na którą najpierw trzeba się dodzwonić, a dodzwonić się do brokera w USA przed terminem wygasania opcji łatwo nie jest i czekanie na linii kosztuje majątek.</p>
<p>Szybciej dlatego, że zamknięcie transakcji na opcjach trwa ułamek sekundy, natomiast zgłoszenie chęci skorzystania z opcji i zakupu akcji trzeba złożyć parę godzin przed końcem sesji i potem poczekać na jego realizację.</p>
<p>A taniej dlatego, że za realizację prawa do skorzystania z opcji broker zazwyczaj życzy sobie opłaty kilkukrotnie wyższej niż za zwykłe zamknięcie tej samej transakcji. W przypadku mojego Sogotrader wykonanie prawa z opcji kosztuje 15 USD, podczas gdy prowizja za ich odsprzedaż przed wygaśnięciem tylko 5 USD.</p>
<p> </p>
<h2>Trzy realne przykłady zastosowania i wykorzystania opcji CALL i PUT do osiągnięcia różnych celów inwestycyjnych</h2>
<p>Dlaczego właściwie ktoś miałby używać skomplikowanych opcji zamiast po prostu kupić akcje czy ETF na dany instrument? I tu właśnie zaczyna się magia, bo możliwość skorzystania z dźwigni to jedno, ale opcje pozwalają także na coś jeszcze. Chodzi o precyzyjne kontrolowanie ryzyka oraz możliwość hedgingu, czyli zabezpieczenia swoich pozycji poprzez dokupowanie opcji przeciwstawnych.</p>
<p>Poniżej postaram się wyjaśnić o co w tym wszystkim chodzi na realnych, aktualnych i praktycznych przykładach zastosowania opcji, które pojawiły się w ciągu ostatnich miesięcy.</p>
<h3>Przykład pierwszy: Zastosowanie dużej dźwigni w transakcji krótkoterminowej</h3>
<p>Tak wygląda aktualnie wykres złota (a raczej instrumentu SPDR Gold Trust, który ruch złota naśladuje):</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="aligncenter wp-image-753 size-large" src="https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/10/gld-1024x619.png" alt="Wykres złota" width="882" height="533" srcset="https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/10/gld-1024x619.png 1024w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/10/gld-600x363.png 600w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/10/gld-300x181.png 300w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/10/gld-768x465.png 768w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/10/gld.png 1210w" sizes="(max-width: 882px) 100vw, 882px" /></p>
<p><a href="https://www.tradingforaliving.pl/zakup-zlota-okazja/">Tutaj pisałem dlaczego to dobry moment na transakcję spekulacyjną na złocie. </a></p>
<p><strong>Założenia są następujące:</strong></p>
<ul>
<li>Wykorzystujemy opcje na instrument SPDR Gold Trust (GLD)</li>
<li>Aktualna cena instrumentu GLD wynosi 120 USD</li>
<li>Liczymy, że w ciągu miesiąca cena dojdzie do 130 USD</li>
</ul>
<p>Kupujemy więc opcje CALL wygasające 25 listopada, czyli za miesiąc, z ceną wykonania (po której będziemy mogli kupić) ustawioną na 123,50 USD. Takie opcje w tym momencie kosztują akurat 1,04 USD za szt.</p>
<p>Kupujemy tylko jedną opcję, która pozwala na zakup 100 jednostek instrumentu, na który została wystawiona. Za opcję płacimy łącznie 104 USD (1,04 USD x 100 szt. = 104 USD).</p>
<p>W ciągu najbliższych tygodni złoto odbija do góry tak jak założyliśmy, a naśladujący je instrument GLD osiąga cenę 128 USD. Uznajemy, że to nam wystarczy i postanawiamy skorzystać z opcji na zakup tego instrumentu po wcześniej ustalonej cenie wykonania, czyli 123,50. Kupujemy więc 100 sztuk (łączna wartość 12 350 USD) i od razu sprzedajemy po wyższej aktualnej cenie rynkowej 128 USD szt., co razem daje nam 12 800 USD.</p>
<p>W ten sposób inkasujemy różnicę wynoszącą 450 USD (12 800 &#8211; 12 350 USD = 450 USD). Od tego odejmujemy jeszcze cenę, którą musieliśmy zapłacić na samym początku za zakup opcji (104 USD) i na czysto zostaje nam 346 USD.</p>
<p>Przypominam, że początkowo zainwestowaliśmy i zaryzykowaliśmy jedynie 104 USD, aby po kilku tygodniach osiągnąć zysk ponad 300%.</p>
<h3>Przykład drugi: Ograniczanie ryzyka przy spekulacji na ryzykownych akcjach</h3>
<p>Tak wygląda w tym momencie wykres akcji Deutsche Banku:</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="aligncenter size-large wp-image-755" src="https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/10/db-1024x624.png" alt="Wykres akcji Deutsche Bank" width="882" height="537" srcset="https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/10/db-1024x624.png 1024w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/10/db-600x366.png 600w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/10/db-300x183.png 300w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/10/db-768x468.png 768w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/10/db.png 1207w" sizes="(max-width: 882px) 100vw, 882px" /></p>
<p><a href="https://www.tradingforaliving.pl/akcje-deutsche-bank-okazja/">Tutaj pisałem dlaczego to dobry moment na transakcję spekulacyjną na akcjach Deutsche Banku.</a></p>
<p>Załóżmy, że wierzymy, iż akcje banku osiągnęły już dno, od którego zaczęły się odbijać. Chcielibyśmy w nie zainwestować, ale jednocześnie trochę boimy się, że bank rzeczywiście może upaść i wtedy stracimy cały kapitał, który włożyliśmy w jego akcje. Jeśli jednak bank nie upadnie, to zarobić na odbiciu można naprawdę dużo. Co by tu wymyślić, żeby i wilk był syty i owca cała? Oczywiście możemy użyć opcji.</p>
<p><strong>Założenia:</strong></p>
<ul>
<li>Aktualnie kurs DB wynosi 13,50 USD</li>
<li>Liczymy, że w przyszłym roku kurs ten odbije i chociaż na chwilę wróci do poziomu co najmniej 25 USD</li>
<li>Gdyby tak się stało, to bez używania opcji, na każdej akcji kupionej za 13,50 USD, a której cena dojdzie do 25 USD, moglibyśmy zarobić 11,50 USD (25 &#8211; 13,50 = 11,50 USD), czyli osiągnąć zysk około 85%</li>
<li>Gdyby jednak pogłoski o upadłości banku były prawdziwe, to stracimy wszystko, co zainwestowaliśmy</li>
<li>Dlatego, aby ograniczyć ryzyko i zmaksymalizować potencjalny zysk, postanawiamy zainwestować przy użyciu opcji</li>
</ul>
<p>Wybieramy opcje CALL na zakup akcji Deutsche Banku z ceną wykonania 18 USD. Opcje te wygasają dopiero 19 stycznia 2018 roku, a więc będziemy mieli cały 2017 rok, aby akcje banku odbiły do góry. Te konkretne opcje kosztują w tym momencie 1,30 USD szt., czyli łącznie 130 USD za jedną opcję pozwalającą na zakup 100 akcji.</p>
<p>Kupując taką opcję i wydając na nią 130 USD w pewien sposób zabezpieczamy się przed upadłością banku, bo staje nam się to właściwie obojętne. W najgorszym wypadku, jeśli kurs runie, po prostu nie skorzystamy z naszej opcji zakupu akcji po cenie 18 USD i opcja wygaśnie, a my stracimy jedynie 130 USD, które za nią zapłaciliśmy.</p>
<p>Co jednak w przypadku, gdyby kurs akcji DB poszedł do góry tak, jak zakładaliśmy i podczas tego albo następnego roku doszedł przynajmniej na moment do poziomu 25 USD?</p>
<p>W takim wypadku pewnie od razu skorzystamy z naszych opcji, które pozwalają na zakup akcji DB po cenie 18 USD. Tak więc czekamy cierpliwie i czekamy, a jeśli któregoś miesiąca kurs dojdzie w końcu do 25 USD*, to my kupimy 100 akcji x 18 USD i potem odsprzedamy te same 100 akcji po rynkowej cenie 25 USD, zarabiając na tym różnicę, czyli 700 USD. Skąd się wzięło 700 USD? Najpierw kupiliśmy 100 akcji po 18 USD, czyli wydaliśmy 1800 USD. Potem odsprzedaliśmy te same akcje po cenie 25 USD, czyli zarobiliśmy 2500 USD. 2500 &#8211; 1800 = 700 USD.</p>
<p><em>* Dla jasności dodam, że kurs 25 USD, na który tak czekaliśmy, jest wymyślony przeze mnie. Równie dobrze moglibyśmy skorzystać z opcji już przy kursie 22 albo 29. To, w którym momencie skorzystamy z opcji, zależy wyłącznie od nas.</em></p>
<p>Ale wracając do przykładu, odejmijmy od zarobionych 700 USD początkowy koszt zakupu opcji, czyli 130 USD i zostaje nam na czysto 570 USD lub inaczej 438% zysku, który wypracowaliśmy z zaryzykowanych 130 USD.</p>
<p>Żeby w tradycyjny sposób osiągnąć podobny zysk w ujęciu gotówkowym, musielibyśmy początkowo zainwestować 675 USD, żeby kupić 50 akcji po cenie 13,50 USD, a następnie sprzedać je kiedy cena dojdzie do 25 USD, co dało by nam kwotowo porównywalny zarobek (tutaj akurat wychodzi 575 USD).</p>
<p>Jednak w przypadku bardzo ryzykownych czy zmiennych akcji, których wartość może nawet spaść do zera, ten pomysł nie jest najlepszy. Kupując akcje w tradycyjny sposób ryzykujemy bowiem większą kwotę 675 USD, żeby potencjalnie zarobić mniejszą sumę 575 USD. Na dłuższą metę przy ryzykownych aktywach to nie ma sensu i prowadzi do katastrofy.</p>
<p>Natomiast w przypadku zakupu opcji, ryzykujemy jedynie 130 USD, żeby zarobić 570 USD. <a href="https://www.tradingforaliving.pl/slownik#risk-to-reward" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Risk-to-reward ratio</a> wynosi 1:4. Wystarczy, że rację będziemy mieli w co trzeciej tylko transakcji, a i tak będziemy na plusie!</p>
<h3 id="hedging">Przykład trzeci: Hedging, czyli zabezpieczanie własnych pozycji zleceniami przeciwstawnymi przy użyciu opcji PUT</h3>
<p>Tak wygląda wykres United States Brent Oil (BNO), czyli funduszu naśladującego ruch ropy naftowej typu Brent:</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="aligncenter size-large wp-image-756" src="https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/10/bno-1024x629.png" alt="Wykres giełdowy ropy typu Brent" width="882" height="542" srcset="https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/10/bno-1024x629.png 1024w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/10/bno-600x369.png 600w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/10/bno-300x184.png 300w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/10/bno-768x472.png 768w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/10/bno.png 1198w" sizes="(max-width: 882px) 100vw, 882px" /></p>
<p><a href="https://www.tradingforaliving.pl/trzy-powody-dla-ktorych-warto-zainwestowac-w-certyfikaty-na-rope/">Jakiś czas temu pisałem, że to dobry moment na zakup ropy</a>. Od tego momentu ropa wzrosła już o ponad 20%, ale cofnijmy się w czasie do początku tego roku, kiedy czarne złoto szorowało jeszcze po dnie.</p>
<p><strong>Założenia:</strong></p>
<ul>
<li>Cena ropy Brent jest najniżej od 12 lat, a odzwierciedlający jej ruchy fundusz United States Brent Oil (BNO) osiągnął cenę 10 USD za jednostkę</li>
<li>Liczymy, że cena ropy w końcu wróci do normy i w ciągu najbliższych dwóch lat podwoi się, a fundusz BNO osiągnie wartość 20 USD za jednostkę</li>
<li>Dlatego długoterminowo postanawiamy zainwestować w ropę, kupując certyfikaty, ETF-y, kontrakty lub cokolwiek innego, co odzwierciedla jej kurs</li>
<li>W ciągu najbliższych paru miesięcy cena ropy w błyskawicznym rajdzie rośnie o 50%, zatrzymując się na dłuższy moment w okolicach 15 USD za jednostkę BNO</li>
<li>Wierzymy co prawda, że w najbliższym roku ropa powinna wzrosnąć jeszcze o drugie tyle, dlatego nie chcemy teraz sprzedawać naszych kontraktów, ale jednocześnie boimy się, że po tak dynamicznym wzrośnie nastąpić może jakaś korekta, chociażby dlatego, że znajdzie się sporo osób, które zechcą zrealizować zyski</li>
<li>Warto by jakoś zabezpieczyć naszą transakcję przed tymi krótkoterminowymi spadkami. Tylko jak to zrobić?</li>
<li>Można oczywiście sprzedać nasze kontrakty na ropę, poczekać aż kurs spadnie i po korekcie odkupić kontrakty na nowo po niższej cenie. Tylko co, jeśli jednak żadna korekta nie nastąpi, my sprzedamy kontrakty, a kurs wystrzeli dalej do góry, zostawiając nas z pustym portfelem?</li>
<li>Co więc możemy zrobić, aby nie pozbywać się kontraktów na wypadek gdyby ropa rosła dalej, ale jednocześnie zabezpieczyć się przed bardzo prawdopodobną korektą?</li>
<li>Oczywiście zastosować opcje PUT!</li>
</ul>
<p>Dzięki opcjom typu PUT możemy grać na spadki danego instrumentu. Opcje PUT to takie same opcje jak te omawiane dotychczas (CALL), tylko że tam wszystko jest na odwrót. Przeanalizujmy ich działanie na przykładzie z ropą.</p>
<h3>Wykorzystanie opcji PUT w praktyce</h3>
<p>Kurs BNO z przykładu powyżej wzrósł do poziomu 15 USD. Prawdopodobny scenariusz jest taki, że ropa w krótkim terminie spadnie dość mocno, a potem znowu będzie rosła. Na wzrosty jesteśmy przygotowani, bo mamy w portfelu potężne kontrakty na ropę. Problem w tym, że musimy się jeszcze jakoś przygotować na krótkoterminowe spadki, nie pozbywając się jednocześnie naszych kontraktów.</p>
<p>Kupujemy więc opcje PUT, które pozwolą nam SPRZEDAĆ określoną ilość jednostek BNO po z góry ustalonej cenie, powiedzmy 15 USD. Dzisiaj takie opcje kosztują 0,55 USD.</p>
<p>Opcje PUT z ceną wykonania 15 USD działają tak, że gdy cena BNO spadnie, np. do poziomu 13 USD, to w każdej chwili będziemy mieli prawo skorzystania z opcji i sprzedania jednostek funduszu BNO po z góry ustalonej cenie 15 USD, a potem do odkupienia ich po cenie rynkowej 13 USD.</p>
<p>Tylko skąd najpierw mamy wziąć te jednostki BNO, żeby sprzedać je po cenie 15 USD? Jeśli nie mamy dostępu do tzw. <a href="https://www.tradingforaliving.pl/konto-margin/" target="_blank" rel="noopener noreferrer">margina</a>, to zazwyczaj musimy posiadać na rachunku brokerskim odpowiednią sumę pieniędzy, która w przypadku wykonania opcji wystarczy na zakup jednostek BNO po cenie rynkowej (niższej) i błyskawiczne odsprzedanie ich na rzecz wystawcy opcji po cenie wykonania (wyższej). Na takiej transakcji zarabiamy różnicę w cenie.</p>
<p>Jeśli od początku taka strategia jest naszym zamiarem, to możemy skorzystać z metody znanej jako <em>married put</em>. Tego samego dnia w obrębie tego samego rachunku brokerskiego kupujemy 100 jednostek BNO oraz opcję PUT na 100 tych samych jednostek, które będą jakby zabezpieczeniem naszej opcji. W momencie, gdy kurs ropy idzie do góry, opcje wygasają, a my zarabiamy na wzroście wartości jednostek. Ale w momencie, gdy kurs spada, to my realizujemy prawo z opcji PUT i sprzedajemy naszych 100 jednostek BNO wystawcy opcji po cenie dużo lepszej niż obecna rynkowa, aby potem odkupić je z rynku po aktualnej niższej cenie.</p>
<p>W większości przypadków istnieje jednak możliwość… pożyczenia opcji od naszego brokera. Tak, tak. Sprzedajemy wystawcy opcji nie swoje, ale pożyczone od brokera jednostki po 15 USD, a potem odkupujemy tyle samo jednostek z rynku po 13 USD i oddajemy je naszemu brokerowi, a sobie zatrzymujemy różnicę w cenie. Prawda, że genialne? Na tym też mniej więcej polega <a href="https://www.youtube.com/watch?v=D_UE5bZ1kk8" target="_blank" rel="noopener noreferrer">gra na spadki</a>.</p>
<p>Dzięki temu zarabiamy 2 USD na każdej jednostce minus 0,55 USD, które kosztowało nas wykupienie opcji. W teorii może brzmi to dość skompilowanie, ale w praktyce cały proces jest zautomatyzowany, a wszystkie mechanizmy są od razu wbudowane w same opcje i w platformę brokerską.</p>
<p>Jednak tak jak wspominałem, działanie opisane powyżej dość rzadko spotyka się doprowadzone do końca, bo zazwyczaj inwestorzy żeby uniknąć kupowania i sprzedawania akcji, w ostatniej chwili po prostu zamykają swoje transakcje na opcjach odsprzedając je na rynku wtórnym.</p>
<h4>No dobrze, ale co nam dał ten zabieg z pseudo <em>married put</em>?</h4>
<p>Powiedzmy, że kupiliśmy jedną opcję na 100 jednostek, na którą wydaliśmy 55 USD (100 szt. x 0,55 USD = 55 USD), dzięki temu zabezpieczyliśmy nasz portfel przed spadkami. Jeśli ropa zacznie spadać, my zarobimy pieniądze.</p>
<p>Tylko co w przypadku, jeśli ropa nie podda się korekcie, a zamiast tego ruszy do góry? Teoretycznie stracimy 55 USD wydane na opcje, z których nie skorzystamy, ale praktycznie strata ta w tym samym czasie zostanie pokryta przez wzrost wartości innych instrumentów na ropę, które mamy w portfelu. Strata z opcji szybko się wyrówna, bo była mała (55 USD) i dalsze wzrosty ropy będą już generowały w portfelu zysk netto.</p>
<p>A co w przypadku, gdyby ropa korekcie jednak się poddała? W takim wypadku zarobimy na opcjach, ale stracimy na wartości portfela. Jeśli dobrze wszystko obliczyliśmy, straty się pokryją i wyjdziemy na zero. Gdyby nie opcje zabezpieczające, to bylibyśmy jednak na minusie, bo wartość portfela z kontraktami na ropę znacznie by się uszczupliła.</p>
<p>Liczbę i parametry opcji trzeba oczywiście odpowiednio dostosować do wielkości pozycji kontraktów czy certyfikatów na ropę, którą mamy w portfelu tak, aby zyski z opcji pokrywały lub przekraczały potencjalną stratę z portfela.</p>
<p>Już abstrahując od ropy — w ten sposób, jeśli w portfelu mamy różne walory długoterminowe (akcje, surowce, towary, waluty), ale spodziewamy się krótkoterminowych wahań związanych, np. z publikacją wyników finansowych, posiedzeniem FED-u, głosowaniem nad Brexitem itp., to bardzo dobrym rozwiązaniem jest właśnie hedging, czyli zabezpieczenie swoich długoterminowych pozycji opcjami przeciwstawnymi typu PUT, które pozwolą zarobić na krótkoterminowych spadkach, przez co zarobek ten pokryje chwilowe straty z portfela długoterminowego.</p>
<p>Dzięki dużej dźwigni i z góry ustalonej maksymalnej potencjalnej stracie, strategia ta, jeśli zostanie dobrze dopasowana, potrafi być szalenie efektywna.</p>
<hr />
<h2>Jak handlować na giełdzie opcjami typu CALL i PUT?</h2>
<p>Kupowanie opcji CALL i PUT, pomimo tego, że często odbywa się na oddzielnej platformie, w swojej najprostszej formie nie różni się tak bardzo od sprzedawania i kupowania zwykłych akcji czy innych instrumentów finansowych.</p>
<p>W Polsce dostępne są opcje na WIG20, ale używając platformy brokerskiej w Stanach Zjednoczonych, jesteśmy w stanie handlować online opcjami praktycznie na większość instrumentów notowanych na amerykańskich giełdach (np. poprzez <a href="https://www.tradingforaliving.pl/fundusz-indeksowy-etf/">ETF-y naśladujące indeksy giełdowe</a> z całego świata czy towary i surowce).</p>
<h4>Aby kupić lub sprzedać opcję należy wybrać i określić:</h4>
<ol>
<li>Symbol instrumentu finansowego, na który opcja zostanie wystawiona (nazwa akcji lub ETF-a)</li>
<li>Okres wygaśnięcia opcji, czyli jak długo opcja na zakup będzie aktywna (zazwyczaj od jednego dnia do dwóch lat)</li>
<li>Liczbę opcji, które chcemy kupić (jedna opcja upoważnia do zakupu 100 jednostek instrumentu, na który jest wystawiona)</li>
<li>Cenę, jaką jesteśmy w stanie zapłacić za daną opcję (tak samo jak przy zakupie akcji, możemy ustawić zlecenie po cenie rynkowej lub wpisać własny limit na podstawie istniejących już ofert kupna i sprzedaży)</li>
<li>Datę ważności zlecenia (do końca bieżącej sesji lub do konkretnej daty)</li>
</ol>
<p>Cały proces nie różni się zbytnio od składania zleceń na zakup akcji. Warto przypomnieć, że cena opcji jest dynamiczna i zmienia się każdego dnia w zależności od zmian ceny instrumentu bazowego.</p>
<h4>Wysokość ceny, którą trzeba zapłacić za opcję zależy, m.in od tego:</h4>
<ul>
<li>Jak bardzo zmienny jest kurs instrumentu, na który wystawiana jest opcja — jeśli bardzo zmienny, to znaczy, że jest większa szansa, iż kurs ten przebije barierę opcji i kupujący z niej skorzysta, dlatego cena opcji proponowana przez wystawiającego jest wyższa;</li>
<li>Jak daleko jest jeszcze do daty wygaśnięcia opcji — jeśli opcja wygasa za kilka dni, to można ją kupić bardzo tanio, bo mała jest szansa, że przez te kilka dni kurs diametralnie się zmieni, ale jeśli opcja wygasa dopiero za rok, to jej cena idzie w górę, bo przez ten czas jest większa szansa, że wydarzy się coś nieprzewidywalnego i zwiększa się prawdopodobieństwo, że kurs akcji wyjdzie poza barierę cenową przypisaną do danej opcji.</li>
</ul>
<p>Aby sprawdzić jakie obecnie są ceny opcji, nie posiadając jeszcze dostępu do zagranicznej platformy brokerskiej, można skorzystać z serwisu <a href="https://finance.yahoo.com/quote/DB/options?p=DB">Finance.Yahoo.com</a>, tam na stronie każdego instrumentu finansowego jest zakładka „Options”, która pokazuje aktualną tabelkę z dostępnymi opcjami na ten instrument i z ich cenami.</p>
<hr />
<h4>Poniżej znajduje się krótki filmik instruktażowy, który pokazuje jak w praktyce otwierać i zamykać transakcje na opcjach. Przykład pochodzi z <a href="https://www.tradingforaliving.pl/lynx-broker-opinie/" target="_blank" rel="noopener">platformy LYNX</a>, ale jest też do zastosowania na <a href="https://www.tradingforaliving.pl/interactive-brokers-opinie/" target="_blank" rel="noopener">Interactive Brokers</a>.</h4>
<p>Najpierw wprowadzenie do opcji, a od 45 minuty przykłady na platformie</p>


<figure class="wp-block-embed is-type-video is-provider-youtube wp-block-embed-youtube wp-embed-aspect-16-9 wp-has-aspect-ratio"><div class="wp-block-embed__wrapper">
<iframe loading="lazy" title="Wprowadzenie do opcji na platformie LYNX Trading (webinar)" width="500" height="281" src="https://www.youtube.com/embed/jEPENU7obAo?feature=oembed" frameborder="0" allow="accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture; web-share" allowfullscreen></iframe>
</div></figure>


<hr>
<h2>Krótkie podsumowanie i przypomnienie zalet opcji:</h2>
<ul>
<li>Pozwalają grać na wzrosty (opcje CALL) i na spadki (opcje PUT)</li>
<li>Są wystawiane na niemal wszystkie dostępne na zagranicznej giełdzie instrumenty (akcje, ETF-y, indeksy itd.)</li>
<li>Pozwalają zabezpieczać przed krótkoterminowymi spadkami i wahaniami te pozycje, które już mamy w długoterminowym portfelu</li>
<li>Pozwalają na zastosowanie dużej wbudowanej dźwigni, dzięki której nie mając pokaźnego kapitału i tak można szybko osiągnąć zyski w wysokości kilkuset procent</li>
<li>Są proste w obsłudze — handluje się nimi podobnie jak akcjami</li>
<li>Opcje świetnie nadają się do sytuacji, w których spodziewamy się dużego ruchu na danym walorze</li>
<li>Z góry wiadomo ile maksymalnie ryzykujemy w jednej transakcji i ile maksymalnie możemy stracić</li>
<li>Potencjalne zyski z transakcji są nieograniczone</li>
</ul>
<hr>
<p><em>Zapraszam do przeczytania także poniższych tekstów:</em></p>
<ol>
<li><a href="https://www.tradingforaliving.pl/opcje-covered-call-naked-put/" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Jak wystawiać i sprzedawać opcje CALL oraz PUT</a></li>
<li><a href="https://www.tradingforaliving.pl/jak-dzialaja-opcje-definicje/">Definicje&nbsp;potrzebne, aby w pełni zrozumieć działanie opcji</a></li>
<li><a href="https://www.tradingforaliving.pl/straddle-strangle/" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Zarabianie na zmienności – strategie <em>straddle</em> i <em>strangle</em></a></li>
<li><a href="https://www.tradingforaliving.pl/spready/" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Handlowanie spreadami – cztery popularne strategie opcyjne</a></li>
<li><a href="https://www.tradingforaliving.pl/rolowanie-opcji/" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Rolowanie opcji do spreada, żeby zwiększyć zyski i zmniejszyć straty</a></li>
</ol>


<hr class="wp-block-separator has-css-opacity"/>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/opcje-call-put/">Wszystko, co chcieliście wiedzieć o opcjach CALL i PUT, ale nie było kogo zapytać</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.tradingforaliving.pl/opcje-call-put/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>30</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Inwestycje długoterminowe to ciągle najpewniejszy sposób, żeby zarobić na giełdzie duże pieniądze</title>
		<link>https://www.tradingforaliving.pl/inwestycje-dlugoterminowe/</link>
					<comments>https://www.tradingforaliving.pl/inwestycje-dlugoterminowe/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Tomasz]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 09 Oct 2016 09:30:35 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Pomysły]]></category>
		<category><![CDATA[akcje]]></category>
		<category><![CDATA[giełda]]></category>
		<category><![CDATA[inwestowanie]]></category>
		<category><![CDATA[strategie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.tradingforaliving.pl/?p=646</guid>

					<description><![CDATA[<p>Inwestowanie to nie gra wideo z kolorowym tickerem i mrugającymi cyferkami na ekranie laptopa. Wiele osób zapomina, że klikając myszką nie kupuje jedynie trzyliterowego symbolu firmy, tylko nabywa część realnie funkcjonującego biznesu. Inwestycje długoterminowe oznaczają, że kupując akcje kupujemy fragment firmy z jej pracownikami, produktami, maszynami, marketingowcami, sprzedawcami, kłopotami i perspektywami. Akcje danej firmy zachowują [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/inwestycje-dlugoterminowe/">Inwestycje długoterminowe to ciągle najpewniejszy sposób, żeby zarobić na giełdzie duże pieniądze</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong> Inwestowanie to nie gra wideo z kolorowym tickerem i mrugającymi cyferkami na ekranie laptopa. Wiele osób zapomina, że klikając myszką nie kupuje jedynie trzyliterowego symbolu firmy, tylko nabywa część realnie funkcjonującego biznesu. Inwestycje długoterminowe oznaczają, że kupując akcje kupujemy fragment firmy z jej pracownikami, produktami, maszynami, marketingowcami, sprzedawcami, kłopotami i perspektywami. Akcje danej firmy zachowują się dobrze lub źle w zależności od tego czy biznes, który za nimi stoi, zachowuje się dobrze czy źle. Bycie świadomym tego faktu stanowi różnicę pomiędzy inwestorem a spekulantem.</strong></p>
<p><span id="more-646"></span></p>
<p>Warren Buffet zapytany kiedyś jaka jest tajemnica sukcesu na giełdzie, odpowiedział: kupić tanio, sprzedać drogo. Nie ma lepszej rady. Na tym polega cała idea handlu. Nigdy więc nie kupuj akcji tylko dlatego, że jej kurs rośnie, ani tym bardziej nie sprzedawaj tylko dlatego, że kurs spada. Ruchy cen na giełdzie są wyłącznie efektem, a nie przyczyną czegokolwiek.</p>
<h3>Zanim zaczniesz inwestować prawdziwe pieniądze na giełdzie</h3>
<p>Przed zalogowaniem się na rachunek maklerski poznaj dokładnie firmę, którą nabywasz. Przetestuj jej produkty, dowiedz się wszystkiego o ludziach zarządzających biznesem, przejrzyj na wylot sprawozdania finansowe i sprawdź wskaźniki; zbadaj branżę, konkurencję i środowisko, w którym firma się obraca. Inwestycje długoterminowe, aby były udane, wymagają włożenia więcej wysiłku niż kupienie karmy dla psa na Allegro, pomimo tego, że sam proces wygląda dość podobnie.</p>
<hr />
<h2>Częsty błąd popełniany przez niedoświadczonych inwestorów</h2>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignleft wp-image-649 size-full" title="Błąd popełniany przez inwestorów" src="https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/10/blad-popelniany-przez-inwestorow.jpg" alt="Błąd popełniany przez inwestorów" width="378" height="378" srcset="https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/10/blad-popelniany-przez-inwestorow.jpg 378w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/10/blad-popelniany-przez-inwestorow-300x300.jpg 300w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/10/blad-popelniany-przez-inwestorow-100x100.jpg 100w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/10/blad-popelniany-przez-inwestorow-150x150.jpg 150w" sizes="(max-width: 378px) 100vw, 378px" />Ludzie potrafią kupować akcje z bardzo dziwnych powodów. Większość z nas na przykład lubi to, co już zna.</p>
<p>Niestety, często przekłada się to na proces inwestycyjny, który wygląda tak, że domorośli traderzy wybierają akcje tych firm, które dobrze znają lub tych, których produktów na co dzień używają i które lubią. Na pierwszy rzut oka brzmi to zresztą całkiem rozsądnie. Skoro używam telefonu X i jestem z niego zadowolony, uważam że jest to świetny produkt, to jest duża szansa, że akcje jego producenta również czeka sukces, dlatego rozsądnie będzie w niego zainwestować.</p>
<p>Takie podejście jakiś czas temu lansowane było zresztą przez amerykańskich medialnych guru inwestycyjnych. Niestety, jest to jeden z największych giełdowych nonsensów, które głęboko zakorzeniły się w świadomości początkujących traderów.</p>
<p>W rzeczywistości inwestowanie w to, co się zna, często przynosi katastrofalne skutki. Przekonywali się o tym wielokrotnie pracownicy posiadający akcje firm, które ich zatrudniały. Założenie wyglądało mniej więcej tak: “Jestem w samym środku tego biznesu, więc kto może wiedzieć o firmie więcej niż ja?”. To brzmi rozsądnie. Do momentu, w którym przestaje. W chwili kiedy szlag trafia całą firmę (Enron, Lehman Brothers) nie dość, że <em>insiderzy</em> tracą etat, ubezpieczenie zdrowotne oraz pracowniczy fundusz emerytalny, to jeszcze akcje z ich portfela stają się zupełnie bezwartościowe. Ups.</p>
<p>Sympatia do danego produktu czy znajomość marki same w sobie nigdy nie powinny być wyznacznikiem solidności i stabilności firmy, ani tym bardziej zachętą do zakupu jej akcji. Znajomość marki może być jedynie pierwszym krokiem do tego, aby pochylić się nad daną spółką i przynajmniej przejrzeć sprawozdania finansowe z ostatnich lat czy sprawdzić wskaźniki cenowe.</p>
<p>Bez wykonania tych podstawowych czynności cała zgraja ludzi potrafi napchać sobie portfel akcjami firm, które w długiej historii swojego istnienia <a href="http://business.time.com/2013/10/29/these-8-internet-companies-are-worth-over-1-billion-but-they-havent-made-a-dime/">nie zarobiły jeszcze na czysto ani jednego dolara</a> (np. Twitter czy Yelp), a które zamiast tego, każdego roku tracą grube miliony dolarów.</p>
<p>Jak to możliwe, że firmy, które nigdy nie zarobiły ani centa, osiągają tak gigantyczne wyceny, a cały inwestorski świat staje w kolejce, żeby kupić ich akcje? Przecież to nie ma żadnego sensu. Wszyscy zdają się zapominać, że akcje to papier wartościowy oznaczający, że inwestor posiada część danej firmy. Dlaczego ktoś chciałby być właścicielem akurat takiej firmy, która każdego roku traci miliony dolarów, podczas gdy do wyboru są tysiące innych spółek?</p>
<p>Jedynym uzasadnieniem do zainwestowania w akcje firm, które od początku swojego istnienia przynoszą straty, mogłaby być ich bardzo niska cena. Wtedy moglibyśmy uznać, że stawiamy pewien zakład o to, że dzisiaj płacąc ułamek wartości, inwestycja zwróci się kiedy firma zacznie zarabiać. Tymczasem spółki, zwłaszcza technologiczne, które nie zarobiły jeszcze ani cena, charakteryzują się przyszłymi wskaźnikami Cena/Zysk dwukrotnie wyższymi niż solidne firmy z kilkudziesięcioletnią historią dodatnich zysków. I niech ktoś mi teraz powie, że rynki są efektywne.</p>
<hr />
<h2>Dlaczego akcje giełdowe rosną i spadają?</h2>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignright wp-image-652" src="https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/10/dlaczego-akcje-rosna-i-spadaja.jpg" alt="Dlaczego akcje giełdowe rosną lub spadają?" width="390" height="267" srcset="https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/10/dlaczego-akcje-rosna-i-spadaja.jpg 500w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/10/dlaczego-akcje-rosna-i-spadaja-300x205.jpg 300w" sizes="(max-width: 390px) 100vw, 390px" />Na początku napisałem, że akcje spadają lub rosną w zależności od tego, czy biznes który za nimi stoi rozwija się czy zwija. I to jest prawda. Przynajmniej w 90% przypadków. Zdarzają się jednak sytuacje, w których cena akcji nie zachowuje się racjonalnie.</p>
<p>Podam tylko jeden przykład, nieco przerysowany, ale dający do myślenia. Nie jest żadną tajemnicą, że duzi gracze potrafią ruszyć giełdą tak mocno, że z półek w kuchni spadają szklanki. Dzieje się tak, ponieważ fundusze czy banki inwestycyjne dysponują ogromnymi sumami pieniędzy, przez co w ich portfelu znajdować mogą się wyłącznie aktywa o odpowiedniej kapitalizacji i o odpowiedniej płynności. Duzi gracze posiadają zazwyczaj tylko garstkę spośród tysięcy akcji, którymi są w stanie handlować bez zabijania płynności na całej giełdzie. W efekcie wygląda to tak, że sporo funduszy ma w portfelach często te same papiery. Co to oznacza dla ich kursu?</p>
<h3>Scenariusz nieuzasadnionego spadku cen akcji na giełdzie może wyglądać tak:</h3>
<p style="padding-left: 30px;">1. W momencie, w którym spółka giełdowa XYZ popada w chwilowe tarapaty (gorszy rok, restrukturyzacja, zwolnienia itp.), jej akcje w ciągu tygodnia spadają o 10%. Powiedzmy, że jest to spadek uzasadniony.</p>
<p style="padding-left: 30px;">2. Widząc to, Fundusz 1 postanawia jednak wycofać się z inwestycji w akcje XYZ, żeby uniknąć dalszych potencjalnych strat. Zwłaszcza, że zbliża się koniec roku i każdy chce wykazać jak największy zysk.</p>
<p style="padding-left: 30px;">3. Fundusz 1 sprzedaje więc w krótkim czasie wszystkie należące do niego akcje firmy XYZ. Wolumen jest tak duży, że cena błyskawicznie leci o kolejnych 10%. Przez tak duży spadek wartości akcji XYZ, momentalnie spada też wartość kolejnego Funduszu 2, który posiada znaczny pakiet tych samych akcji XYZ.</p>
<p style="padding-left: 30px;">4. Widząc, że wartość jednostek uczestnictwa w Funduszu 2 spada, jego klienci zaczynają wycofywać z niego swoje pieniądze. W końcu zbliżają się święta, gotówka zawsze się przyda. Aby mieć pieniądze na wypłaty dla klientów, Fundusz 2 postanawia sprzedać akcje firmy XYZ, które tracą najwięcej. To uruchamia kolejną lawinę przeceny o dalsze 10%.</p>
<p style="padding-left: 30px;">5. W tym momencie pojawia się zainteresowanie mediów, które podejrzewają, że z firmą XYZ dzieje się coś bardzo złego i wieszczą jej szybki upadek.</p>
<p style="padding-left: 30px;">6. W międzyczasie, widząc, że akcje XYZ spadły już o 30% w tak krótkim czasie, wszystkie jej walory postanawia sprzedać Fundusz 3, bo tak ma napisane w procedurze zarządzania ryzykiem. Papiery lecą już na łeb na szyję.</p>
<p style="padding-left: 30px;">7. Prywatni inwestorzy, którzy do tej pory trzymali jeszcze nerwy na wodzy, także postanawiają w końcu sprzedać swoje akcje firmy XYZ, która w tym momencie straciła już prawie 50% wartości.</p>
<p>W ten sposób uzasadniony i chwilowy spadek akcji firmy o parę procent przeradza się w ogólną panikę i doprowadza do zjazdu kapitalizacji spółki o prawie połowę wartości.</p>
<p>Czy tak potężny zakres ruchu spadkowego jest racjonalny? Nigdy w życiu! Zakres spadku wynikał w sporej mierze ze specyfiki działania dużych graczy, którzy żeby mieć gotówkę na wypłaty dla swoich klientów, muszą sprzedawać posiadane akcje bez względu na to, czy uzasadnia to kondycja spółki czy nie. W drugiej kolejności winna jest ogólna panika, media i stadne zachowanie inwestorów indywidualnych. Najmniejsze znaczenie ma jednak sama sytuacja danej spółki.</p>
<h4><strong>Sprawdźmy, co dzieje się dalej, po tym jak akcje spadły o 50%:</strong></h4>
<p style="padding-left: 30px;">8. W takim właśnie momencie na rynek wchodzą inwestorzy pokroju Warrena Buffeta, którzy po pierwsze zauważają okazję w postaci prawie 50% rabatu, a po drugie dostrzegają wewnętrzną wartość firmy, od której jej giełdowa wycena odbiega bardzo daleko.</p>
<p style="padding-left: 30px;">9. Następują więc duże zakupy, które wywołują dynamiczne odbicie z dołka. Po roku kurs firmy wraca do punktu wyjściowego. Widząc to prywatni inwestorzy wierzą, że “kłopoty” firmy już się skończyły i zaczynają kupować akcje po cenie z przed całej afery spadkowej.</p>
<p style="padding-left: 30px;">10. I w tym momencie alter ego Warrena Buffeta postanawia sprzedać swoje wszystkie udziały, bo wysokość ceny przestała być dla niego atrakcyjna. (Przypominam, że jeśli najpierw kurs akcji spadł o 50%, a potem wrócił do ceny wyjściowej, to oznacza, że odbił o 100%). Tak więc alter ego Buffeta podwoiło swój zysk, po czym wystawiając ogromne zlecenie sprzedaży, znowu sprawiło, że akcje runęły w dół. Po raz drugi najgorzej wyszli na tym prywatni i niedoświadczeni inwestorzy, którzy najpierw sprzedali w samym dołku, a potem kupili na samej górce tuż przed ponownymi spadkami.</p>
<p>Tak samo zresztą jest w drugą stronę. Kiedy akcje danej firmy spisują się dobrze, wyniki funduszy idą w górę, zaczyna więc napływać do nich więcej pieniędzy od inwestorów. I co z tymi pieniędzmi mogą zrobić fundusze? Dokupić jeszcze więcej tych samych akcji, które już mają w portfelu, ale nie dlatego, że widzą potencjał wzrostowy w danej spółce, tylko dlatego, że jest to jedna z nielicznych wystarczająco płynnych firm, na których zakup fundusz może sobie pozwolić. Spirala się nakręca windując cenę akcji do poziomów, które znowu nie mają nic wspólnego z tym, jak na prawdziwym rynku radzi sobie sama firma.</p>
<p><strong>Jaki z tego wszystkiego morał? Taki sam jak zawsze:</strong> <strong>Kupuj kiedy jest tanio, a sprzedawaj kiedy jest drogo. Nigdy na odwrót!</strong></p>
<p><strong>I drugi:</strong> <strong>Nie sugeruj się wyłącznie ceną akcji, bo ona może zależeć od czynników zupełnie nie związanych z kondycją firmy. </strong></p>
<hr />
<h2>Co i kiedy kupować, żeby zarabiać na giełdzie?</h2>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="aligncenter wp-image-651 size-full" src="https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/10/co-jak-i-kiedy-kupowac.jpg" alt="Co kupować, żeby zarabiać na giełdzie?" width="880" height="540" srcset="https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/10/co-jak-i-kiedy-kupowac.jpg 880w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/10/co-jak-i-kiedy-kupowac-600x368.jpg 600w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/10/co-jak-i-kiedy-kupowac-300x184.jpg 300w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/10/co-jak-i-kiedy-kupowac-768x471.jpg 768w" sizes="(max-width: 880px) 100vw, 880px" /><strong>Czy wspominałem już, żeby kupować tylko wtedy, kiedy jest tanio? No dobrze, ale jak rozpoznać czy aktualna cena akcji to “tanio”?</strong></p>
<p>Najprostsza metoda, żeby stwierdzić czy spółka jest tania, to spojrzeć na jej dwa podstawowe wskaźniki: Cena/Zysk i Cena/Wartość Księgowa. Pierwszy wskaźnik określa stosunek ceny akcji do zysku netto przypadającego na jedną akcję. Cena/Wartość Księgowa to natomiast stosunek ceny akcji do wartości księgowej spółki przypadającej na jedną akcję.</p>
<p>Obliczanie i interpretowanie tych oraz innych wskaźników opiszę w innym artykule. Na tę chwilę wystarczy przyjąć, że wskaźnik C/Z poniżej 15 oznacza spółkę potencjalnie niedowartościowaną. Im niższy wskaźnik, tym większa okazja. Idealnie jeśli C/Z jest poniżej 10.</p>
<p>W przypadku wskaźnika C/WK, wartość poniżej 1.5 też oznacza korzystny stosunek ceny akcji do wartości firmy, czyli sugeruje zwietrzenie sporego dyskonta.</p>
<p>Gotowe wartości wskaźników dla spółek można znaleźć <a href="https://www.tradingforaliving.pl/wiadomosci-gieldowe/">na stronach z informacjami giełdowymi</a>, takich jak stockwatch.pl czy finance.yahoo.com.</p>
<p>Wskaźniki tego typu obliczane są codziennie, na podstawie zmian kursów akcji. Dlatego warto do nich zajrzeć zwłaszcza, jeśli jakaś firma wpada w przejściowe kłopoty (Volkswagen, Deutsche Bank). Kiedy cena akcji gwałtownie spada, obniżają się wskaźniki i otrzymujemy kilkunasto lub nawet kilkudziesięcioprocentowy rabat przy zakupie danych papierów.</p>
<p>Tu świetnie sprawdzi się rada Benjamina Grahama, aby kupować wyłącznie w trudnych czasach od pesymistów próbujących w panice pozbyć się posiadanych akcji firm, które popadły akurat w tarapaty; a sprzedawać wyłącznie w dobrych czasach optymistom, którzy za wszelką cenę chcą kupić papiery gorącej spółki będącej właśnie na topie.</p>
<p><strong>Same wskaźniki jednak absolutnie nie mogą być jedynym powodem wystarczającym do podjęcia decyzji o inwestycji długoterminowej.</strong> Jak sama nazwa sugeruje, one tylko wskazują pewne zależności określające potencjalne niedowartościowanie, które pozwala aktualnie kupić dane akcje z pewnym cenowym marginesem bezpieczeństwa. To wbrew pozorom szalenie ważne.</p>
<p>No bo co z tego, że uda nam się znaleźć wspaniałą spółkę o świetlanej przyszłości, jeśli kupimy ją po zawyżonej cenie i w pierwszym roku kurs spadnie o 50%? Potem rzeczywiście przyszłość może być świetlana i spółka będzie rozwijać się w tempie 5–7% rocznie, czyli tak jak przewidzieliśmy. Jednak małe to pocieszenie, gdy na samym początku inwestycji straciliśmy połowę kapitału podczas korekty, tylko dlatego, że znacznie przepłaciliśmy za akcje firmy.</p>
<hr />
<h2>Jak wybierać akcje, w które warto inwestować?</h2>
<ul>
<li><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-650 alignright" src="https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/10/buy.png" alt="Kupowanie akcji" width="222" height="222" srcset="https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/10/buy.png 222w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/10/buy-100x100.png 100w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/10/buy-150x150.png 150w" sizes="(max-width: 222px) 100vw, 222px" />Spółka jest niedowartościowana, a cena rynkowa ma charakter okazji. Wskaźnik C/Z grubo poniżej 15, a C/WK poniżej 1.5</li>
<li>Firma musi regularnie generować gotówkę, być stabilna finansowo i niezbyt zadłużona</li>
<li>Spółka na długoterminowy potencjał i wizję rozwoju; szykuje ekspansję na nowe terytoria, planuje poszerzyć rynek, pracuje nad wprowadzeniem nowych produktów itd.</li>
<li>Biznesem kierują profesjonaliści, którzy osiągali już sukcesy w przeszłości</li>
<li>Środowisko, w którym funkcjonuje firma, musi być korzystne. Co z tego, że sama spółka jest świetna, skoro na jej nowym rynku zbytu grozi wybuch wojny domowej lub politycy głosują za wprowadzeniem embarga?</li>
<li>Dobrze, jeśli przedsiębiorstwo wypłaca dywidendę</li>
</ul>
<hr />
<h2>Kiedy sprzedawać udziały, żeby zarobić pieniądze?</h2>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-653 alignright" src="https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/10/sell.png" alt="Sprzedaż akcji" width="222" height="222" srcset="https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/10/sell.png 222w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/10/sell-100x100.png 100w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/10/sell-150x150.png 150w" sizes="(max-width: 222px) 100vw, 222px" />Wielu inwestorów zdaje się zapominać, że wysokość przychodów możliwych do osiągnięcia przez daną firmę jest ograniczona. Limitem jest wielkość rynku, skończona liczba dostępnych klientów lub jakiś inny czynnik. W każdym razie, gdzieś istnieje granica, do której firma może się rozwijać. Tak samo ograniczona jest wysokość kursu akcji, który nie będzie przecież rósł w nieskończoność.</p>
<p><strong>Wysokość ceny, jaką inwestor płaci za akcję powinna wynikać z wysokości zysku netto, który osiąga firma i który na tę akcję przypada.</strong></p>
<p>Trzeba o tym pamiętać. Jeśli podejrzewamy, że firma zbliża się już do swojej granicy, warto zastanowić się nad sprzedażą jej akcji, póki jeszcze ich cena jest wysoka.</p>
<p>Generalna, wspominana już, zasada brzmi: <strong>Sprzedajemy w czasach prosperity, kiedy wszyscy chcą kupować, a mało kto sprzedaje.</strong></p>
<p>Trzeba też mieć na uwadze, że nie można oczekiwać od firmy niemożliwego. Duże firmy zazwyczaj charakteryzują się wolniejszym wzrostem. Łatwo jest podwoić zyski spółce, która osiąga milion złotych przychodu. Ale co w przypadku konglomeratu, którego przychody wynoszą powyżej miliarda złotych? Gdzie taki moloch ma szukać kolejnego miliarda? Dlatego racjonalne oczekiwania są tu jak najbardziej wskazane.</p>
<p>A druga sprawa to, że świetna firma nie zawsze będzie świetną inwestycją, jeśli zbyt dużo zapłacimy za jej akcje. Zwłaszcza kupione w momencie, kiedy firma dochodzi już do swojej granicy rozwoju.</p>
<hr />
<h2>Kiedy nie sprzedawać akcji?</h2>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-656 alignright" src="https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/10/hold.png" alt="Trzymanie akcji" width="235" height="235" srcset="https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/10/hold.png 235w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/10/hold-100x100.png 100w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/10/hold-150x150.png 150w" sizes="(max-width: 235px) 100vw, 235px" />Nie przejmuj się aktualną ceną twoich akcji na giełdzie. Inwestycje długoterminowe mają przynieść zysk za wiele lat, a nie za miesiąc czy za rok. Jeśli nie zmieniła się długofalowa sytuacja fundamentalna firmy, a popadła ona jedynie w tymczasowe i przejściowe kłopoty, które sprowadziły jej akcje niżej niż w momencie zakupu, to nie jest od razu powód, aby się ich pozbyć, lecz… by dokupić ich jeszcze więcej!</p>
<p>To samo dotyczy rekomendacji analityków giełdowych, które często powodują spore skoki na kursach danych akcji. Wahań tych nie można brać na poważnie. Przecież to, że analityk opublikował swoją opinię na temat ceny akcji, absolutnie nie zmieniło fundamentalnej sytuacji firmy!</p>
<p>Czy to, że w wieczornej prognozie pogody pojawi się dziesięciu synoptyków i każdy zapowie kompletnie inną wysokość temperatury w przyszłym tygodniu oznacza, że mają oni jakikolwiek wpływ na rzeczywistą temperaturę pogody? Ludzie ci, tak samo jak analitycy giełdowi, wygłaszają wyłącznie swoją opinię, która nie ma absolutnie żadnego wpływu na realną wartość instrumentu, którego dotyczy.</p>
<p>Cena na rynku podawana co sekundę jest wyłącznie dla twojej wygody. Możesz z niej skorzystać lub ją zignorować, ale ostateczny wybór zawsze należy do ciebie.</p>
<hr />
<h2>Mr. Market przychodzi z propozycją nie do odrzucenia</h2>
<p>Benjamin Graham w swojej fantastycznej książce <a href="https://www.empik.com/inteligentny-inwestor-graham-benjamin,2600529,ksiazka-p">“Inteligentny inwestor”</a> wymyślił trafną metaforę.</p>
<p>Wyobraź sobie, że jesteś właścicielem świetnie prosperującej firmy, która od kilkunastu lat zarabia bardzo dobre pieniądze. Gorszy był tylko ostatni kwartał, ale to sezonowe i przejściowe kłopoty. Jednak odkąd okazało się, że w tym ostatnim kwartale zarobiłeś mniej niż założyłeś sobie w planie, do twojego biura zaczął przychodzić niejaki Mr. Market, który chciałby od ciebie odkupić twoją firmę. Mr. Market z każdym dniem puka do twoich drzwi i podaje coraz niższą cenę, jaką byłby skłonny ci za nią zapłacić. Czasem ma lepsze dni i cena jest wyższa niż ta, którą zaproponował ostatnio, ale zazwyczaj jednak cena proponowana przez Mr. Market jest coraz niższa i niższa.</p>
<p>Trwa to dwa miesiące, po których masz już serdecznie dosyć pana Mr. Market i decydujesz się sprzedać mu swoją firmę po absurdalnie niskiej cenie, którą właśnie ci zaproponował.</p>
<h5><strong>Rozumiesz aluzję?</strong></h5>
<p>Tak właśnie postępują niedoświadczeni inwestorzy giełdowi. A przecież akcje firmy to nie gra komputerowa na ekranie monitora. Akcje oznaczają, że jesteś właścicielem części konkretnej, żywej firmy. Dlaczego miałbyś się pozbywać tej firmy tylko dlatego, że jakiś facet zwany Rynkiem uparcie każdego dnia oferuje ci za nią coraz niższą cenę? Przecież to niepoważne!</p>
<p>W normalnej sytuacji pogoniłbyś w diabły ten cały Rynek i jego coraz niższe ceny.</p>
<p>Co innego, gdyby przez dwa miesiące każdego dnia facet przychodził i proponował ci coraz wyższą kwotę za odkupienie twojej firmy. W takim przypadku pewnie w końcu nadszedłby dzień, w którym przystałbyś na jego propozycję. I wtedy miało by to sens.</p>
<p>Ale dlaczego do licha miałbyś postępować zupełnie na odwrót?</p>
<hr />
<h2>Pozbywaj się akcji, kiedy cena na giełdzie jest zadowalająca</h2>
<p>Pilnuj co dzieje się z twoją firmą, której akcje kupiłeś. Monitoruj jej poczynania, zyski oraz to, czy realizuje założony plan. Zwracaj uwagę na wszystkie zmiany kadrowe, nowe strategie i obietnice. Analizuj i zastanawiaj się jak wpłyną one na wartość spółki.</p>
<p>Nigdy nie sugeruj się jednak tym, co robi kurs akcji. Jego wahania mogą bowiem nie mieć kompletnie nic wspólnego z tym, co dzieje się w biznesie. Sprzedawaj dopiero wtedy, kiedy sam uznasz (bez względu na kurs akcji!), że spółka przestała być atrakcyjna lub jej papiery stały się przewartościowane. A jak poznać czy spółka w dalszym ciągu jest atrakcyjna?</p>
<p>Niech odpowiedzią będzie ulubione pytanie zadawane przez Warrena Buffeta: Czy w tym konkretnym momencie kupiłbyś akcje firmy jeszcze raz, gdybyś wiedział, że przez kolejnych 5–10 lat nie będziesz miał dostępu do giełdy, a więc nie będziesz znał kursu, ani nie będziesz mógł ich sprzedać?</p>
<hr />
<h2>Dywersyfikacja portfela to podstawa zarządzania ryzykiem</h2>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignleft wp-image-658" src="https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/10/dywersyfikacja.gif" alt="Dywersyfikacja portfela inwestycyjnego" width="390" height="357" />Na koniec bardzo ważny element inwestycji długoterminowych, bez którego to wszystko po prostu nie może się udać.</p>
<p>Jeśli mieszkasz w Polsce, zapewne pracujesz też w Polsce. W takim razie zarabiasz w złotych polskich, a ich część trzymasz w formie oszczędności w polskim banku. Twój polski pracodawca odkłada dla ciebie część wynagrodzenia na emeryturę do polskiego OFE i do polskiego ZUS-u. A w dodatku, kiedy masz jakieś nadwyżki finansowe, pewnie inwestujesz je w polskie akcje lub obligacje, prawda?</p>
<p>Uzależniając wszystko od kondycji polskiej gospodarki, polskiej giełdy, polskich banków, polskiego rządu i polskiego systemu emerytalnego stawiasz zakład o całe swoje życie, że nasza gospodarka przetrwa, że nie zaatakują nas Rosjanie, że nie wybuchnie kryzys finansowy, że rządowi nie zabraknie na emerytury i że generalnie przyszłość Polski pozostanie różowa i stabilna. To zresztą całkiem prawdopodobne. Tylko co, jeśli będzie inaczej? Jeśli przegrasz swój zakład, w jednym ruchu stracisz wszystko.</p>
<p>Stanie się tak dlatego, że włożyłeś wszystkie jajka do jednego koszyka licząc, że przez następnych 50 lat uda ci się z tym koszykiem chodzić po nierównych chodnikach naszego kraju i nigdy nie przewrócić. Odważnie.</p>
<p>A może by tak dla własnego bezpieczeństwa wyjść poza polskie podwórko i zacząć dywersyfikować swoje finansowe życie?</p>
<p>Można to zrobić choćby poprzez inwestowanie w nieskorelowane ze sobą instrumenty finansowe z całego świata: od rynków rozwijających się po kraje rozwinięte; od akcji z Azji, przez obligacje z Ameryki Południowej; po towary i surowce z giełdy w Londynie. Zawsze gdzieś trwa akurat hossa, na którą warto się załapać. W ten sposób przy okazji zabezpieczysz się przed sytuacją, w której szlag trafi kiedyś cały polski czy może nawet europejski system ekonomiczny.</p>
<ul>
<li><a href="https://www.tradingforaliving.pl/jak-anonimowo-placic-w-internecie#szwajcaria">Tutaj pisałem jak założyć konto w szwajcarskim banku</a></li>
<li><a href="https://www.tradingforaliving.pl/w-co-warto-inwestowac-za-granica/">W tym miejscu o tym jak zacząć inwestować za granicą</a></li>
<li><a href="https://www.tradingforaliving.pl/rynki-wschodzace-inwestycja-dlugoterminowa/">A tutaj kilka podpowiedzi, w jakich aktywach aktualnie najlepiej ulokować pieniądze</a></li>
</ul>
<p><em>PS. Bez względu na to, jak bardzo wierzysz w swoją spółkę, bądź przygotowany na najgorsze konsekwencje. Nawet jeśli szansa na to, że się pomyliłeś jest nikła, opracuj za wczasu jakiś plan ratunkowy na wypadek, gdyby wydarzyło się niemożliwe. Spisz kryteria i sposób wyjścia z inwestycji lub pomyśl wcześniej, jak ją zabezpieczyć, na przykład poprzez zakup opcji. Nie kosztuje to dużo, a pozwala minimalizować ewentualne straty.</em></p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/inwestycje-dlugoterminowe/">Inwestycje długoterminowe to ciągle najpewniejszy sposób, żeby zarobić na giełdzie duże pieniądze</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.tradingforaliving.pl/inwestycje-dlugoterminowe/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Inwestowanie kontrariańskie najlepszą metodą, żeby zarabiać na giełdzie?</title>
		<link>https://www.tradingforaliving.pl/inwestowanie-kontrarianskie-i-rynki-efektywne/</link>
					<comments>https://www.tradingforaliving.pl/inwestowanie-kontrarianskie-i-rynki-efektywne/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Tomasz]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 15 Sep 2016 16:21:02 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[inwestowanie]]></category>
		<category><![CDATA[strategie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.tradingforaliving.pl/?p=426</guid>

					<description><![CDATA[<p>Z dużym zapałem do inwestowania kontrariańskiego przekonuje David Dreman, zarządzający wielomiliardowym funduszem inwestycyjnym i autor książki “Contrarian Investment Strategies: The Psychological Edge”, który udowadnia, że to właśnie podejście kontrariańskie może być Świętym Graalem giełdy i jedną z nielicznych potwierdzonych metod na udane inwestycje długoterminowe. Książka na pewno będzie objawieniem dla osób, które w dalszym ciągu [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/inwestowanie-kontrarianskie-i-rynki-efektywne/">Inwestowanie kontrariańskie najlepszą metodą, żeby zarabiać na giełdzie?</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignright wp-image-306 size-medium" src="https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/09/banka-spekulacyjna-ksiazka-200x300.jpg" alt="Inwestowanie kontrariańskie vs rynki efektywne" width="200" height="300" srcset="https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/09/banka-spekulacyjna-ksiazka-200x300.jpg 200w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/09/banka-spekulacyjna-ksiazka.jpg 333w" sizes="(max-width: 200px) 100vw, 200px" /></p>
<p><strong>Z dużym zapałem do inwestowania kontrariańskiego przekonuje David Dreman, zarządzający wielomiliardowym funduszem inwestycyjnym i autor książki <a href="https://www.amazon.com/Contrarian-Investment-Strategies-Psychological-Edge-ebook/dp/B004T4KRDS/">“Contrarian Investment Strategies: The Psychological Edge”</a>, który udowadnia, że to właśnie podejście kontrariańskie może być Świętym Graalem giełdy i jedną z nielicznych potwierdzonych metod na udane inwestycje długoterminowe.</strong></p>
<p>Książka na pewno będzie objawieniem dla osób, które w dalszym ciągu szukają własnej drogi inwestowania na giełdzie i nigdy wcześniej nie słyszały o strategii kontrariańskiej, obalającej popularną teorię rynków efektywnych. Jednak dla kogoś, kto meandry obu tych hipotez zna już na wylot, monumentalne dzieło Dremana może wydać się lekkim marnowaniem czasu.</p>
<p><span id="more-426"></span></p>
<h2>Co to jest i na czym polega inwestowanie kontrariańskie?</h2>
<p>Mówiąc w bardzo dużym skrócie, jest to metoda grania na giełdzie, która nakazuje postępować dokładnie odwrotnie niż większość inwestorów. A biorąc pod uwagę fakt, że większość inwestorów na giełdzie traci pieniądze, już sama intuicja podpowiada, że w tym podejściu musi być coś wartościowego.</p>
<p>Generalnie, autor zachęca do kupowania spółek, których wskaźniki (C/Z, C/WK) sugerują niedowartościowanie i takich, które z różnych powodów popadły w chwilową niełaskę analityków oraz inwestorów. Dreman radzi w zamian unikać akcji uwielbianych aktualnie przez tłum, media, bankierów i fundusze.</p>
<p>Jak udowadnia wielokrotnie przywoływana historia, duża popularność papierów może być wskazówką, że takie akcje zaczną niedługo spadać, a kapitał odpłynie od nich, zmierzając w kierunku szarych myszek, które do tej pory stały cichutko w kącie, przez nikogo niezauważone.</p>
<p>Czyli mówiąc w jeszcze większym skrócie: <strong>sprzedajemy, kiedy wszyscy kupują i kupujemy, kiedy wszyscy sprzedają.</strong></p>
<p>Inwestowanie kontrariańskie odbywa się więc wbrew intuicji, wbrew emocjom i wbrew bardzo silnej presji ze strony otoczenia, ale jest diabelnie dochodowe. Podejście to sprawdzało się w przeszłości o wiele lepiej niż jakakolwiek inna strategia inwestycyjna. I prawdopodobnie będzie sprawdzało się jeszcze długo, bo to jest <a href="https://www.tradingforaliving.pl/dlaczego-wiekszosc-inwestorow-sprzedaje-trzeba-kupowac/">gra przeciwko ludzkim emocjom i ludzkiej psychice</a>, a ta rzadko kiedy się zmienia.</p>
<h2>Obalamy hipotezę rynków efektywnych. Tylko dlaczego aż przez 500 stron?</h2>
<p>A właściwie obala ją autor książki. Ponad połowa pracy poświęcona jest udowadnianiu tego, że nie ma czegoś takiego jak rynki efektywne, a wszyscy, którzy ciągle wierzą w ich istnienie, są idiotami.</p>
<p>Ja też jestem zdania, że teoria rynków efektywnych to nonsens, który zwyczajnie się nie broni. Jednak nawet dla sceptyka, powtarzanie w kółko tego samego przez kilkaset stron, to już spora przesada, która w końcu staje się nudna, wtórna i jałowa.</p>
<p>Spora część książki jest zresztą przegadana i często nie na temat. Nie za bardzo wiem, po co w pracy o inwestowaniu kontrariańskim znalazły się na przykład rozdziały poświęcone inflacji czy HFT. Chyba tylko po to, aby spełnić wymagania wydawcy i wypchać czymś drugą edycję książki (pierwsza ujrzała światło dzienne w 1998 r).</p>
<p>Gdyby to wydanie zawierało trzy razy mniej stron i zostało okrojone o wszystko, co stricte nie dotyczy samego tematu, mógłbym je z czystym sumieniem polecić absolutnie wszystkim inwestorom. Zarówno zwolennikom jak i przeciwnikom teorii rynków efektywnych, bo to w pewnej mierze na jej błędnych założeniach opiera się inwestowanie kontrariańskie.</p>
<p>Jednak książka jest, jaka jest. <strong>Dlatego myślę, że będzie stanowiła ciekawą lekturę wyłącznie dla maniaków podejścia kontrariańskiego albo dla osób, które do tej pory pojęcie to słyszą pierwszy raz w życiu i chcą zgłębić jego niuanse oraz zwiedzić wszystkie zakamarki tematu.&nbsp;</strong></p>
<p>Bądź co bądź, uważam, że strategia kontrariańska jest naprawdę zdroworozsądkowym podejściem do rynków, która w połączeniu z innymi mądrze dobranymi elementami (system zarządzania ryzykiem i wielkością pozycji), może w długim terminie rzeczywiście przynieść zaskakujące wyniki inwestycyjne.</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/inwestowanie-kontrarianskie-i-rynki-efektywne/">Inwestowanie kontrariańskie najlepszą metodą, żeby zarabiać na giełdzie?</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.tradingforaliving.pl/inwestowanie-kontrarianskie-i-rynki-efektywne/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Dlaczego większość inwestorów sprzedaje, kiedy trzeba kupować?</title>
		<link>https://www.tradingforaliving.pl/dlaczego-wiekszosc-inwestorow-sprzedaje-trzeba-kupowac/</link>
					<comments>https://www.tradingforaliving.pl/dlaczego-wiekszosc-inwestorow-sprzedaje-trzeba-kupowac/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Tomasz]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 04 Aug 2016 16:24:33 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Porady]]></category>
		<category><![CDATA[porady]]></category>
		<category><![CDATA[strategie]]></category>
		<category><![CDATA[uśrednianie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.tradingforaliving.pl/?p=64</guid>

					<description><![CDATA[<p>Są na rynkach finansowych rzeczy, które nigdy się nie zmienią. Nie ma znaczenia kraj pochodzenia, miejsce inwestycji, ani nawet doświadczenie inwestorów. Po prostu pewne czynniki są stałe, niezależnie od okoliczności. Jak choćby ten, że decyzjami inwestycyjnymi u znacznej większości osób kierują emocje, zamiast logiki i zdrowego rozsądku. Wyobraźmy sobie następującą sytuację. Kupujemy okazyjnie fantastyczną butelkę&#160;rocznikowego [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/dlaczego-wiekszosc-inwestorow-sprzedaje-trzeba-kupowac/">Dlaczego większość inwestorów sprzedaje, kiedy trzeba kupować?</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-65 alignleft" src="https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/08/right-way-wrong-way-sign-2.png" alt="right-way-wrong-way-sign-2" width="430" height="427" srcset="https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/08/right-way-wrong-way-sign-2.png 430w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/08/right-way-wrong-way-sign-2-100x100.png 100w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/08/right-way-wrong-way-sign-2-150x150.png 150w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/08/right-way-wrong-way-sign-2-300x298.png 300w" sizes="(max-width: 430px) 100vw, 430px" /><strong>Są na rynkach finansowych rzeczy, które nigdy się nie zmienią. Nie ma znaczenia kraj pochodzenia, miejsce inwestycji, ani nawet doświadczenie inwestorów. Po prostu pewne czynniki są stałe, niezależnie od okoliczności. Jak choćby ten, że decyzjami inwestycyjnymi u znacznej większości osób kierują emocje, zamiast logiki i zdrowego rozsądku.</strong></p>
<p>Wyobraźmy sobie następującą sytuację. Kupujemy okazyjnie fantastyczną butelkę&nbsp;rocznikowego wina za 1000 zł. Uwielbiamy to wino, tę winnicę i ten rocznik. Uważamy, że wino jest warte dużo więcej niż marny tysiąc. Butelkę kupujemy z nadzieją, że zachomikujemy ją w piwniczce przynajmniej na kolejnych 10 lat. Być może w międzyczasie jej wartość urośnie i sprzedamy ją&nbsp;na aukcji, a może przetrzymamy wino przez kolejnych 20 lat. To nie ma dzisiaj większego znaczenia. Ważne jest, że kupujemy butelkę wina z perspektywą jej przechowania przez następnych 10 lat.</p>
<p>Niestety kilka dni po tym jak butelka do nas dotarła, okazuje się, że jej cena zaczyna spadać.</p>
<p><span id="more-64"></span></p>
<p>Wina z tego rocznika po paru tygodniach od momentu, w którym wydaliśmy na nie 1000 zł, można już nabyć za 900 zł. Trochę nas to irytuje, ale nie robimy wielkiego dramatu. Parę dni później, nie wiedzieć czemu, cena u dostawcy spada do 800 zł. Zaczynamy się lekko denerwować i martwić, że jednak przepłaciliśmy. W ciągu najbliższych tygodni cena butelek naszego ukochanego wina z tego rocznika ciągle jednak leci w dół, aby po paru miesiącach w końcu zjechać do okolicy 500 zł. Można więc powiedzieć, że do tego momentu straciliśmy 50% na naszej inwestycji.</p>
<p>I teraz kluczowe pytanie: co robimy dalej z tą wiedzą? Czy widząc, że cena spadła już&nbsp;o połowę, postanawiamy w przypływie gniewu/desperacji/strachu sprzedać ze stratą butelkę wina, które tak bardzo lubimy i którego tak bardzo pożądaliśmy jeszcze kilka miesięcy temu, żeby odzyskać przynajmniej połowę kwoty, którą za nie wyłożyliśmy?</p>
<p>Czy może jednak nie możemy oprzeć się tak absurdalnie niskiej cenie i robimy coś zupełnie odwrotnego, dokupując jeszcze jedną butelkę?</p>
<p>W tym drugim przypadku (jedna butelka kupiona za 1000 zł, a druga za 500 zł) okazuje się, że średni koszt zakupu jednej butelki naszego ulubionego wina wynosi tylko… 750 zł! Chociaż początkowo uważaliśmy, że butelka jest warta przynajmniej 1000 zł. Musieliśmy tak uważać, skoro zdecydowaliśmy się&nbsp;na zakup po takiej cenie. Nagle więc zmienia się perspektywa i coś, co przed chwilą uważaliśmy za dramat i stratę 50% kapitału, po zmianie myślenia, okazało się świetną okazją inwestycyjną, która pozwoliła nam kupić dwie butelki po bardzo dobrej cenie 750 zł za sztukę.</p>
<p>W normalnym pozagiełdowym świecie właśnie tak działamy. Jeśli widzimy w sklepie przecenę 50% na buty z całej jesiennej kolekcji, to pomimo tego, że jest wiosna, raczej nie staramy się teraz panicznie sprzedać po obniżonej cenie swojej pary, którą kupiliśmy pół roku temu. Zamiast tego, korzystając z okazyjnej ceny, dokupujemy drugą parę, która spokojnie poczeka w szafie do jesieni. I nie ma tu żadnego znaczenia, że jakiś czas temu na podobne buty wydaliśmy dwa razy więcej.</p>
<p>Dlaczego więc postępujemy zupełnie odwrotnie, jeśli chodzi o giełdę? Zamiast dokupować spadające akcje, płacąc coraz korzystniejszą stawkę i uśredniając w dół cenę zakupu, to my panicznie wyprzedajemy po obniżonej wartości to, co już mamy. Przecież to nierozsądne.</p>
<p>Myślę, że wynika to z kierowania się emocjami i braku umiejętności zachowania zimnej krwi w stresującej sytuacji, w której każdego dnia na rachunku maklerskim widzimy coraz większą stratę. Pierwsze skrzypce odgrywa wtedy strach przed tym, że utopimy w inwestycji jeszcze więcej niż do tej pory. I niestety próbujemy ten proces jak najszybciej powstrzymać, za wszelką – nomen omen – cenę.</p>
<p>Z punktu widzenia logiki niezrozumiałe jest jednak, dlaczego bierzemy pod uwagę krótkoterminowe dołki i spadki cen, jeśli początkowo zakładaliśmy wieloletnią perspektywę inwestycji. Skoro interesuje nas wynik za 10 lat, to dlaczego reagujemy na podstawie zachowania ceny zaledwie po kilku miesiącach? Otóż moim zdaniem dlatego, że w przeważającej większości przypadków nie gramy według dwóch odrębnych strategii: krótko i długoterminowej, które powinny być&nbsp;od siebie diametralnie różne.</p>
<p>Krótkoterminowa strategia na przykład przede wszystkim w ogóle nigdy nie powinna dopuścić do utraty 50% kapitału na pojedynczej transakcji. Przy utracie 10-20% (co nie powinno z kolei stanowić więcej niż 1-2% całego portfela!) takie pozycje powinny być od razu bezdyskusyjnie zamykane. Na tym polega zarządzanie ryzykiem i wielkością pozycji, które są absolutnie kluczowe do osiągnięcia sukcesu w inwestycjach krótkoterminowych. Dzięki temu możemy księgować wiele strat pod rząd i naszemu portfelowi nie wyrządzi to specjalnej krzywdy. W zamian pozwoli nam to dotrwać do tej jednej jedynej lukratywnej transakcji, która da szansę z nawiązką odrobić straty z kilku poprzednich.</p>
<p>Zupełnie inaczej wygląda natomiast strategia długoterminowa, w której przeceny oraz wyprzedaże to idealne momenty do większych zakupów i powinny być wykorzystywane do tego, żeby dokupować walory, które już w portfelu mamy, a nie robić coś zupełnie odwrotnego i w okresie najniższych cen sprzedawać to, co już się&nbsp;posiada. Zwłaszcza, że giełdy często reagują przesadnie i panicznie, a gwałtowne spadki (po których najczęściej zdesperowani sprzedajemy) są szybko odrabiane.</p>
<p>Z okresów wyprzedaży na giełdzie korzystajmy więc tak samo jak korzystamy z promocji w sklepach: kupujmy jeszcze więcej! Goldman Sachs uknuł kiedyś slogan, który świetnie określał pożądaną strategię ich działania. Hasło brzmiało: “Long term greedy”. Management wpajał tą mądrość wszystkim swoim pracownikom jako motto przewodnie, które powinni brać pod uwagę przy podejmowaniu każdej pojedynczej decyzji inwestycyjnej.</p>
<p>I szczerze uważam, że dobrą radą dla inwestorów długoterminowych jest, aby przed podjęciem jakiegokolwiek działania na rachunku maklerskim, odpowiedzieć sobie właśnie na to jedno pytanie. Czy to, co zaraz zamierzam zrobić, wpisuje się&nbsp;w wymogi strategii “Long term greedy”?</p>
<p><em>PS. Oczywiście strategia ta nie zwalnia z myślenia i zdrowego rozsądku. Jeśli akcje spadają pomimo braku jakichkolwiek sensownych powodów (lub z powodów tymczasowych &#8211; np. słabszy kwartał), to jak najbardziej jest to dobry moment, aby dokupić ich więcej. Jednak zupełnie inaczej sytuacja wygląda, jeśli firma, którą kupujemy, zaczyna tracić swoją wewnętrzną wartość z uwagi na ogłoszenie niewypłacalności. Ale to chyba oczywiste.</em></p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/dlaczego-wiekszosc-inwestorow-sprzedaje-trzeba-kupowac/">Dlaczego większość inwestorów sprzedaje, kiedy trzeba kupować?</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.tradingforaliving.pl/dlaczego-wiekszosc-inwestorow-sprzedaje-trzeba-kupowac/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
