Rekomendacje giełdowe – czy warto słuchać analityków, kiedy mówią nam jakie akcje kupić?

Rekomendacje giełdowe – czy warto słuchać analityków, kiedy mówią nam jakie akcje kupić?
Komentarze: 0
Skomentuj

Do tej pory, aby sprawdzić czy rekomendacje giełdowe są skuteczne, trzeba było oceniać to raczej empirycznie. Prognozy giełdowe wydawane przez analityków, bez względu na to czy były to rekomendacje z GPW czy spółek z NASDAQ albo z S&P 500 były raczej czymś, do czego podchodziliśmy sceptycznie. Aż do dzisiaj. Tysiące przeanalizowanych rekomendacji giełdowych z ostatnich siedemnastu lat za chwilę po raz pierwszy rzetelnie odpowiedzą na pytanie o to, czy powinniśmy słuchać analityków, którzy mówią nam, jakie akcje warto dzisiaj kupić.

Giełda i prognozy to dwa nierozerwalnie związane ze sobą aspekty. Żeby wiedzieć, jakie akcje warto kupić do portfela, trzeba najpierw dowiedzieć się, która spółka jest perspektywiczna i ma szansę na zwiększenie swojej zyskowności w niedalekiej przyszłości. Tu właśnie dochodzimy do prognoz giełdowych.


Jak powstają rekomendacje spółek giełdowych?

Cały proces zaczyna się od oszacowania spodziewanych przychodów firmy. Rosnąca sprzedaż jest matką wszystkiego, bez której trudno się rozwijać. Potem należy zejść na poziom kosztów czy marży i w końcu na prognozy zysków netto, a czasem też spodziewanych wpływów gotówkowych.

Szacowanie takich rzeczy samemu przez indywidualnych inwestorów jest oczywiście mało realne, ale dla zawodowych analityków finansowych, którzy w danej branży siedzą od dekady, to zadanie wcale nie jest już takie trudne.

Aktualne prognozy giełdowe odnośnie przychodów czy zysków powstają po zbadaniu długoterminowych umów z dostawcami firmy, hurtownikami, sieciami sklepów; analitycy analizują też trendy zakupowe w danej branży, ankiety i opinie konsumentów o danym produkcie, dane ekonomiczne, dane o płatnościach z kart kredytowych i całą masę innych czynników, na bazie których można oszacować czy przychody danej spółki będą wyższe czy niższe w perspektywie kolejnych lat.

Po próbie przewidzenia najważniejszych elementów przyszłej zyskowności, większość analityków zaczyna próbę nakreślenia prognoz ceny docelowej. Mówiąc inaczej – analitycy starają się wydedukować, ile akcje spółki będą kosztowały w perspektywie kolejnych dwunastu miesięcy (tzw. price target)

Prognozowanie ceny docelowej jest możliwe, ponieważ na giełdzie z gruntu działa założenie, że im więcej spółka będzie generowała przychodów czy zysków dla swoich akcjonariuszy, tym więcej kolejni udziałowcy będą chcieli zapłacić za to, żeby stać się właścicielami owych spółek. Stąd właśnie bierze się wzrost kursów akcji na giełdzie.

Będąc zatem w stanie tworzyć prognozy giełdowe odnośnie wzrostu zyskowności spółki, analitycy są w stanie wydawać rekomendacje giełdowe mówiące nie tylko, które akcje kupić dzisiaj, ale też jaka powinna być cena docelowa (price target) tych akcji w perspektywie kolejnego roku.

Tyle teorii. Teraz w takim razie zobaczmy, jak te prognozy giełdowe sprawdzają się w praktyce i czy faktycznie słuchając rekomendacji giełdowych mówiących, jakie akcje aktualnie warto kupić, można zarobić na tym jakiekolwiek pieniądze.

Najpierw jednak słowo wyjaśnienia odnośnie wskaźnika, który będziemy badali.


Co to upside i dlaczego jest taki istotny?

Kiedy analityk wydaje swoją rekomendację (to może być rekomendacja zarówno dla spółki z GPW, S&P 500, NASDAQ czy jakiegokolwiek innego indeksu lub giełdy) powstaje cena docelowa (price target), do której – według analityka – kurs danych akcji powinien doczłapać się przed upływem kolejnych dwunastu miesięcy.


Pierwszy przykład: Akcje Amazona prognozy vs. cena

Akcje Amazona kosztują obecnie prawie 145 USD, ale uśrednione prognozy wszystkich analityków wydających dla tej spółki swoje rekomendacje mówią, że w ciągu roku powinny one kosztować 173 USD. Oznacza to, że kurs akcji powinien wzrosnąć o 28 USD, co z kolei daje oczekiwany zysk w wysokości około 19% w ciągu następnego roku.


Drugi przykład: Akcje Netflix prognozy vs. cena

Akcje Netfliksa mają prognozy na poziomie 462 USD przy aktualnej cenie 412 USD, co oznacza oczekiwany wzrost o 50 USD, a więc o 12%.


Trzeci przykład: Akcje Tesli prognozy vs. cena

W przypadku akcji Tesli prognozy mówią natomiast o cenie docelowej na poziomie 258 USD, podczas gdy aktualny kurs już teraz wynosi 271 USD, czyli dawno przebił poziom oczekiwany przez analityków. W takiej sytuacji mamy do czynienia nie z oczekiwanym wzrostem, ale ze spodziewanym spadkiem kursu o 13 USD, czyli o jakieś –4.7%.


Wszystkie trzy przykłady pokazują w praktyce to, czym jest upside, czyli różnica pomiędzy tym, ile akcje spółki kosztują dzisiaj, a ile – zgodnie z prognozami giełdowymi – powinny kosztować w ciągu najbliższego roku.

Oceniając wysokość upside’u, inwestor może więc wyciągnąć wniosek nie tylko dotyczący potencjału danej inwestycji, ale też odnośnie tego, czy mamy aktualnie dobry moment na zakup akcji (czy upside jest wysoki) – tak, jak w przypadku akcji Amazona czy Netfliksa, czy może ten moment jest raczej słaby – tak, jak w przypadku akcji Tesli, gdzie prognozy mówią wręcz o ujemnym oczekiwanym wzroście.

Co więcej, sprawdzając upside dla wielu różnych spółek, jesteśmy w stanie nie tylko ocenić, gdzie jest on ujemny, a gdzie dodatni, ale też uszeregować wszystkie spółki w zależności od tego, w którym przypadku upside jest aktualnie najwyższy.

Logika stojąca za tym mówi, że jeśli już mamy zaryzykować i zainwestować jednego dolara w jakąś spółkę, to dobrze by było, gdyby dolar ten był zainwestowany w akcje spółki mogącej przynieść jak najwyższy zwrot, czyli w takie z potencjałem na największe wzrosty. Ryzykowanie jednego dolara, żeby zarobić dwa centy będzie gorszym pomysłem niż ryzykowanie dolara, żeby zarobić pięćdziesiąt centów, co z kolei będzie gorszym pomysłem niż zaryzykowanie dolara, aby zarobić osiemdziesiąt centów.

Dlatego w pierwszej kolejności inwestowalibyśmy obecnie w akcje Amazona, w drugiej w akcje Netfliksa, a w akcje Tesli w tej chwili nie inwestowalibyśmy w ogóle, ponieważ oczekiwany wzrost kursu akcji Tesli jest aktualnie ujemny.

No dobrze. To teraz dochodzimy w końcu do kluczowego pytania, a mianowicie: czy wszystkie te prognozy giełdowe rzeczywiście dają zarobić jakiekolwiek pieniądze i co by było, gdybyśmy słuchali wyłącznie analityków mówiących o tym, jakie akcje warto dzisiaj kupić?


Czy rekomendacje giełdowe działają? Wyniki badań od 2006 do 2023 roku

Mając już wytypowany wskaźnik, który da się zapisać liczbami, jesteśmy w stanie całkiem obiektywnie sprawdzić, co historycznie działo się z rekomendowanymi spółkami w perspektywie kolejnego roku od wydania prognozy giełdowej.

Poniższa symulacja zakłada, że od sierpnia 2006 roku (od tej daty posiadamy pełne dane do backtestów) do września 2023 roku inwestujemy w 25 spółek wchodzących w skład indeksu S&P 500, ale tylko w tych 25 spółek, które z całego indeksu posiadają aktualnie najwyższy wskaźnik upside.

Rebalansowania portfela dokonujemy co miesiąc, wymieniając spółki tak, aby w portfolio znajdowało się co miesiąc 25 tych, które w danym momencie szczycą się najwyższym wskaźnikiem upside. Wagi rozłożone są równo. Nie bierzemy pod uwagę żadnego innego wskaźnika, ani parametru.

Jak wyszlibyśmy zatem na tym, gdybyśmy przez ostatnich siedemnaście lat słuchali wyłącznie prognoz giełdowych analityków mówiących, jakie akcje warto kupić?

Okazuje się, że dość spektakularnie.


Patrząc na aktualne prognozy giełdowe można zarobić… 19% rocznie

Przez ten czas łączny zysk takiego portfela osiągnąłby oszałamiających 1993%, co oznacza 19.5% tzw. CAGR, czyli średniorocznego zysku uwzględniając procent składany. W porównaniu do łącznego zysku na poziomie 260% i zysku CAGR 7.8%, który osiągnęlibyśmy trzymając w portfelu ETF na S&P 500, to naprawdę robi wrażenie.

Powtarzając te backtesty dla innych okresów, obserwacje wychodzą bardzo podobne. Przykładowo z lat 2020-2023 CAGR takiego portfela wyniósł 18% vs. 11% dla S&P 500, a z lat 2010-2020 to już różnica 22% rocznie vs. 11% osiągane przez benchmark.


Werdykt w sprawie rekomendacji giełdowych

Jest on prosty i jednoznaczny. Prognozy giełdowe działają i nie ma co do tego najmniejszej wątpliwości. Zawsze można oczywiście znaleźć pojedyncze przykłady stojące w sprzeczności z tą tezą, ale analizując wszystkie dostępne dane dla dużej grupy pięciuset spółek, wyniki nie pozostawiają złudzeń.

W ogólnym sensie rekomendacje giełdowe po prostu działają, a kupowanie spółek na bazie prognoz giełdowych dokonywanych przez analityków nie tylko daje zarobić pieniądze, ale także pozwala pokonać benchmark blisko dwukrotnie.

Pod warunkiem, że regularnie aktualizujemy taki portfel na bazie aktualnych rekomendacji giełdowych. Jeśli bowiem zaniedbamy comiesięczne rebalansowania i wydłużymy je do horyzontów kwartalnych (tak, jak robią to ETF-y oparte o indeks S&P 500), to obniżamy sobie CAGR ze średniorocznych 19.5% do 16%.

Co ciekawe jednak, wydłużając horyzont rebalansowania do pół roku (na przykład tak, jak robi to popularny ETF MTUM), wynik z 19.5% spada już tylko o dwa punkty procentowe do 17.5%.

W zależności od sytuacji indywidualnej i od tego czy zamykamy pozycje ze stratą czy z zyskiem, należałoby przeliczyć, czy paradoksalnie czasem nie opłaca się wydłużenie częstotliwości rebalansowania z uwagi na potencjalne oszczędności podatkowe.

Niemniej, fakty są takie, że bez względu na częstotliwość aktualizacji portfela, słuchanie prognoz giełdowych dokonywanych przez analityków będzie miało jak największy sens i trudno z tym dyskutować.

Nie ma tu chyba nic więcej do dodania, bo liczby bronią się same.

PS. Wszystkie backtesty rekomendacji giełdowych i porównania do benchmarku S&P 500 były przeprowadzone z uwzględnieniem tzw. survivorship bias oraz zmian składu samego indeksu.


Gdzie sprawdzać aktualne prognozy giełdowe?

Kiedyś takie dane były kosztowne i pilnowane bardziej niż tajemnice państwowe, dzisiaj jednak są ogólnie dostępne dla indywidualnych inwestorów, czasem nawet za darmo.

Jednym ze źródeł, w których można sprawdzić aktualne prognozy giełdowe nie tylko dla spółek z USA, ale dla firm z całego świata, w tym rekomendacje GPW, jest oczywiście serwis, który miałem przyjemność współtworzyć, czyli Scrab.com

Darmowa wersja Basic umożliwia korzystanie na wykresach z takich wskaźników, jak price target i upside, ale żeby zastosować skaner wyszukujący spółki o określonym parametrze, trzeba już zapłacić.

Drugą, po części darmową, alternatywą dla SCRAB-a jest potężny portal Koyfin.com, który też zdecydowanie warto sprawdzić. Dodatkowo w grze są jeszcze takie narzędzia, jak yCharts.com, ale tam już trzeba wykupić abonament, aby z niego korzystać.

Należy też wspomnieć o innym topowym źródle agregującym nie tylko prognozy giełdowe analityków, ale też rankingującym wszystkich analityków od tych wydających najlepsze rekomendacje giełdowe do tych, których słuchanie przynosi straty.

Recenzję serwisu TipRanks.com, bo o nim mowa, nagrałem kiedyś w formie wideo:

Jeśli ktoś nie chce natomiast korzystać z żadnych zewnętrznych serwisów, to po części prognozy cen docelowych są dostępne także na platformach LYNX oraz Interactive Brokers.

O tym, jak z nich skorzystać, a także więcej szczegółów jak powstają, jak działają i gdzie kliknąć, żeby zobaczyć prognozy giełdowe analityków, pisałem w tym artykule: Czy prognozy giełdowe są cokolwiek warte?


No to jakie akcje kupić w 2023 roku?

Zanim podam kilka przykładów, chciałbym jasno zaznaczyć, że poniższe zestawienia nie są moimi rekomendacjami giełdowymi, ani prognozami, z którymi koniecznie sam się zgadzam.

W rzeczywistości nie mam żadnej opinii co do większości spółek, które za chwilę wymienię. Proszę zatem traktować to zestawienie wyłącznie jako posortowany wykaz akcji jakie warto kupić w 2023 roku według średnich prognoz ceny docelowej ustalanej przez analityków.

Moim skromnym zdaniem natomiast każda inwestycja realnych pieniędzy wymaga bardziej dogłębnej analizy chociażby takich aspektów, jak zyskowność, sytuacja fundamentalna czy aktualna wycena spółki. Wszystko to można przeanalizować samodzielnie, korzystając na przykład z tego przewodnika: Analiza fundamentalna – krok po kroku.

To powiedziawszy… przedstawiam:

Aktualne rekomendacje giełdowe dla USA (wrzesień 2023)

TOP 10 spółek o największym wskaźniku upside na 14.09.2023. Wybór ograniczony do spółek z kapitalizacją minimum 10 mld USD.

  1. Sea Limited – Upside 76%
  2. Prudential plc – Upside 70%
  3. Royalty Pharma plc – Upside 68%
  4. Warner Bros. Discovery, Inc. – Upside 68%
  5. JD.com, Inc. – Upside 67%
  6. Moderna, Inc. – Upside 65%
  7. Insulet Corporation – Upside 63%
  8. Enphase Energy, Inc. – Upside 61%
  9. Alibaba Group Holding Limited – Upside 58%
  10. The AES Corporation – Upside 57%

Warto zwrócić uwagę, że na tej liście znajdują się także spółki, które nie osiągają przychodów w Stanach Zjednoczonych, ani nie są tam zarejestrowane, a jedynie ich akcje dostępne są do handlu na giełdzie w USA (np. SE, JD, BABA).

Gdybyśmy chcieli pozbyć się prognoz giełdowych dla takich spółek, to lista zostałaby uzupełniona o następujące amerykańskie korporacje:

  1. United Airlines Holdings, Inc. – Upside 56%
  2. Block, Inc. – Upside 53%
  3. ResMed Inc. – Upside 52%
  4. First Solar, Inc. – Upside 46%
  5. NVIDIA Corporation – Upside 43%

Aktualne rekomendacje GPW (wrzesień 2023)

TOP 10 spółek o największym wskaźniku upside na 14.09.2023. Wybór ograniczony do firm, dla których średnia upside składa się z prognoz giełdowych co najmniej pięciu analityków.

  1. ENEA S.A. – Upside 78%
  2. Pepco Group N.V. – Upside 66%
  3. Eurocash S.A. – Upside 59%
  4. TAURON Polska Energia S.A. – Upside 51%
  5. Cyfrowy Polsat S.A. – Upside 37%
  6. Mo-BRUK S.A. – Upside 36%
  7. PGE Polska Grupa Energetyczna S.A. – Upside 33%
  8. Polski Koncern Naftowy ORLEN S.A. – Upside 32%
  9. Huuuge, Inc. – Upside 30%
  10. Asseco Poland S.A. – Upside 26%

Tutaj jednak trzeba zastrzec, że backtesty skuteczności rekomendacji giełdowych polskich analityków wydawane dla spółek z GPW nie były sprawdzane z uwagi na niską jakość danych (mała liczba i krótka historia). Tak więc w przypadku rekomendacji na GPW obowiązuje zasada ograniczonego zaufania.

Niemniej, takie zestawienie zawsze może być dobrym początkiem do dalszej analizy i tak należy je traktować.


Następny artykuł w kategorii Pozostałe
Na czym polega prawdziwy problem całej polskiej giełdy?

Przeczytaj również

Wszystkie wpisy
Pozostałe
13.02.2024
Efekt Hawthorne’a sto lat później. Jak go wykorzystać na giełdzie?
Efekt Hawthorne’a sto lat później. Jak go wykorzystać na giełdzie?
Opcje
12.12.2023
Wheel investing – prosta, ale efektywna strategia opcyjna na 2024 rok
Wheel investing – prosta, ale efektywna strategia opcyjna na 2024 rok