Skip to content

Skąd brać światowe wiadomości giełdowe oraz czerpać informacje o spółkach z GPW i nie tylko?

Wiadomości giełdowe
Życie w świecie łatwego dostępu do informacji z całego świata czasem jednak bywa przydatne w inwestowaniu na giełdzie

Przekonywałem niedawno na blogu, że zbyt dużo informacji giełdowych może bardziej zaszkodzić niż pomóc w inwestowaniu. I wcale się z tego nie wycofuję, ale jakieś wiadomości giełdowe przyswajać jednak trzeba. Podstawowa wiedza na temat tego, co mamy w portfelu lub co planujemy w nim mieć, jest niezbędna, aby podejmować decyzje inwestycyjne, które bazują na faktach, zamiast na przeczuciu czy stereotypach. Skąd więc brać informacje o konkretnych spółkach, całych branżach czy światowej gospodarce?

Stockwatch.pl – Wiadomości giełdowe i podstawowe dane z polskich spółek akcyjnych notowanych na GPW

wiadomosci-stockwatchAbsolutny niezbędnik dla wszystkich osób inwestujących na polskim rynku akcji i obligacji. Serwis giełdowy Stockwatch.pl przede wszystkim zawiera cały komplet gotowych wskaźników opisujących każdą firmę z polskiej giełdy.

Dostęp do dużej liczby wskaźników pozwala błyskawicznie zorientować się czy mamy do czynienia ze spółką niedowartościowaną, przewartościowaną, czy wycenianą optymalnie. Na jednej stronie porównywane są, m.in. stosunek ceny do wartości księgowej, zysku operacyjnego, przychodów, ebity i tak dalej. Przydatną opcją jest gotowa analiza wskaźników w dwóch obszarach, czyli porównanie ich na tle całego szerokiego rynku oraz oddzielnie na tle sektora, do którego dana spółka należy. Druga opcja jest często dużo bardziej wiarygodna.

Oddzielna tabelka pokazuje dodatkowo, m.in. rating, kapitalizację, free float, potencjał zmiany kursu, tempo wzrostu przychodów, zwrot z kapitału i z aktywów, wskaźnik zadłużenia, zysk ekonomiczny czy dywidendę.

W tym samym miejscu można też sprawdzić akcjonariuszy spółki, bieżące i historyczne wyniki finansowe, wycenę, komunikaty firmy, wiadomości giełdowe na jej temat oraz aktualne rekomendacje analityków.

Kolejną przydatną funkcją w serwisie jest możliwość dodania spółki do “Obserwowanych”, co pozwoli na regularne otrzymywanie mailem (raz lub kilka razy dziennie) pakietu bieżących wiadomości giełdowych na jej temat, które same będą wpadały do naszej skrzynki, gdy tylko zostaną opublikowane. To pozwala być na bieżąco, bez potrzeby zaglądania na inne portale informacyjne.

Fantastyczną opcją jest też zautomatyzowany skaner akcji i obligacji. Jeśli chcemy wyszukać, np. wszystkie spółki z WIG30, które są niedowartościowane, ale z ratingiem od BBB w górę i z zadłużeniem mniejszym niż 40%, to… wystarczy ustawić taki filtr. Po paru sekundach pokazuje się sprofilowana lista spółek, razem z całą tabelką danych, według których można je dowolnie sortować. To naprawdę ułatwia życie.

Warto jeszcze wspomnieć, że na forum Stockwatch.pl często pojawiają się profesjonalne omówienia i analizy raportów kwartalnych oraz rocznych co ciekawszych spółek. To także oszczędza wiele czasu i ogranicza konieczność przekopywania się przez dziesiątki stron oryginalnego dokumentu.

Dostęp do serwisu kosztuje 399 zł rocznie. Istnieje też możliwość wykupienia abonamentu na 30 dni (59 zł), 3 miesiące (159 zł) oraz 6 miesięcy (279 zł). Stockwatch wystawia faktury VAT.

Finance.Yahoo.com – Informacje o giełdzie amerykańskiej oraz o rynkach finansowych i surowcowych

wiadomosci-yahooYahoo Finance to kopalnia wiedzy o tym, co dzieje się na giełdach nie tylko amerykańskich, ale także na rynkach z całego świata. Serwis przede wszystkim agreguje informacje na szeroko rozumiane tematy finansowe i inwestycyjne z takich źródeł jak: CNBC, Business Insider, Bloomberg, Investopedia, MarketWatch, Barron’s, TheStreet, Zacks, oraz z agencji informacyjnych typu Associated Press czy Reuters. Śledząc Yahoo Finance nie da się przegapić żadnej istotnej informacji z branży finansowej.

Drugim kluczowym elementem portalu jest rozbudowana baza danych na temat każdej spółki notowanej na jednej z amerykańskich giełd. Dane mają podobny zakres do tych ze Stockwatch.pl. Tak więc znajdziemy tu przede wszystkim wskaźniki, np. Cena/Zysk (aktualny i prognozowany), Cena/Wartość księgowa, Beta, Ebita, przepływy i tak dalej, a także aktualne ceny Bid/Ask oraz wykresy.

Mocną stroną są też zebrane w jednym miejscu szczegółowe informacje na temat bilansu firmy (finanse historyczne i bieżące), wyciągnięte ze sprawozdań kwartalnych oraz rocznych, a także lista obecnych akcjonariuszy spółki.

Na Yahoo łatwo można zajrzeć do podsumowania zebranych rekomendacji giełdowych wydawanych dla akcji danej firmy. Dzięki temu jesteśmy w stanie jednym zerknięciem sprawdzić jaki aktualnie jest sentyment rynku w stosunku do danego waloru. A do czego to potem wykorzystać? Do grania z tym trendem lub wręcz przeciwnie, do postawienia przeciwko sentymentowi tłumu, co wielokrotnie okazywało się strategią o wiele bardziej dochodową.

Serwis posiada też użyteczną opcję sprawdzania wszystkich wiadomości giełdowych i dostępnych informacji związanych wyłącznie z jednym konkretnym walorem. Jeśli interesuje nas wszystko, co pojawiło się w internecie ostatnio na temat banku Morgan Stanley, klikamy odpowiedni odnośnik i mamy od razu dostęp do zagregowanych newsów poświęconych tylko i wyłącznie tej jednej firmie. Bardzo przydana opcja, zwłaszcza jeśli chodzi o egzotyczne aktywa, o których często nie pisze się w prasie codziennej. Na Yahoo takie instrumenty można dodać do swojego wirtualnego portfela i wtedy wszystkie informacje na temat posiadanych przez nas aktywów będą wyświetlały się zebrane w jednym miejscu. Świetna sprawa.

Dostęp do Yahoo Finance jest całkowicie darmowy.

ETFDB.com – Wszystko co chcieliście wiedzieć o ETF-ach, ale nie było kogo zapytać

wiadomosci-etf2Ogromna baza danych, w której zawarte są informacje o prawie dwóch tysiącach funduszy indeksowych ETF notowanych na różnych giełdach. Jest tu dosłownie wszystko. Od informacji o emitencie, wielkości obrotu, wynikach funduszu, ratingu, płynności; przez szczegółowe dane na temat tego, co w konkretnym ETF akurat siedzi; po wykresy, analizy i rekomendacje.

Etfdb.com oferuje też mnóstwo materiałów edukacyjnych, narzędzi do analizy, filtrowania, porównywania i wyszukiwania konkretnych funduszy oraz rekomendacji i listy TOP najlepszych ETF-ów.

Ja akurat używam wyłącznie podstawowej wersji serwisu, aby sprawdzić co dokładnie znajduje się w środku funduszu, który mnie interesuje. Czyli jak ETF wygląda po rozłożeniu go na czynniki pierwsze: jakie zawiera kraje, jakie sektory, jakie firmy i w jakich proporcjach zostało to wszystko upakowane.

Ta podstawowa opcja dostępu do serwisu jest darmowa. Natomiast wersja rozszerzona (skanery, porównywarki, newsletter) kosztuje $199 rocznie.

Stooq.pl – darmowe wiadomości giełdowe i informacje gospodarcze

wiadomosci-stooqStooq.pl to bardzo fajny, lekki i przyjemny mini serwis informacyjny, do którego po prostu mam sentyment i z którego regularnie korzystam. Zawiera kursy walut i notowania giełdowe opóźnione o 15 minut, a także proste (choć całkiem potężne) narzędzie do analizy technicznej, wyposażone we wbudowaną listę wskaźników. Niestety, zostało ono zbudowane w technologii, której niektóre przeglądarki (Google Chrome) już nie obsługują.

Ja Stooq.pl bardziej jednak cenię za publikowanie aktualnych depeszy Polskiej Agencji Prasowej oraz zebrane w jednym miejscu bieżące opinie własne i komentarze z domów maklerskich, banków inwestycyjnych czy innych instytucji doradczych.

Serwis z całą funkcjonalnością dostępny jest za darmo. Jednak za opcjonalne 100 zł rocznie można pozbyć się reklam i dodatkowo wesprzeć jego rozwój, do czego wszystkich zachęcam.

Analizy, rekomendacje i prognozy domów maklerskich

wiadomosci-rekomendacjeNiezłym źródłem informacji są też analizy publikowane co miesiąc, co kwartał i co rok przez domy maklerskie. Unikałbym jednak codziennych rekomendacji, bo te w dużej mierze bazują na zwykłym szumie i wprowadzają tylko niepotrzebne zamieszanie.

Całkiem przydane są natomiast analizy i prognozy sektorowe, zwłaszcza te kwartalne oraz roczne, z których można w miarę szybko i w skrótowej formie dowiedzieć się, co piszczy w poszczególnych branżach, spojrzeć na dane makro i prognozy odnośnie przyszłej koniunktury, a także poznać czynniki, które będą miały na to wszystko wpływ.

Dlatego analizy i prognozy maklerów odnośnie całej gospodarki oraz poszczególnych sektorów jak najbardziej polecam. Jednak rekomendacje dotyczące konkretnych spółek trzeba traktować z przymrużeniem oka. A już zupełnie na śmietnik wyrzucić można rekomendacje z podaną ceną docelową, ale bez horyzontu czasowego, w którym – według analityka – cena powinna ten poziom osiągnąć.

Swoje raporty publikują niemal wszystkie banki, które posiadają działy inwestycyjne, m.in. mBank, PKO BP, Deutsche Bank czy Saxo Bank.

Jeśli komuś nie chce się śledzić wszystkich tych stron równocześnie, polecam założyć konto w serwisie Twitter.com i dodać do obserwowanych interesujące nas instytucje. W ten sposób nie powinno nam nic umknąć.

Wszystkie te materiały informacyjne dostępne są oczywiście za darmo (jednak w niektórych przypadkach pełne wersje raportów pobrać mogą tylko klienci banku).

Prasa ekonomiczna to świetne źródło informacji o globalnej gospodarce, ale…

Skoro wszystkie wiadomości giełdowe i informacje o spółkach dostępne są za darmo w internecie na portalach typu Yahoo Finance, to czy jest w ogóle sens kupować prasę finansową?

Jest. Warto czytać prasę przede wszystkim dlatego, że ona nie tylko informuje o samych wydarzeniach, ale także wyjaśnia ich genezę i znacząco poszerza temat, ukazując go z odpowiedniej perspektywy. Dzięki temu możemy nie tylko dowiedzieć się, że coś się wydarzyło, ale zrozumieć dlaczego tak się stało i jakie implikacje to ze sobą niesie. Dzięki temu można dokopać się o wiele głębiej niż robi to większość inwestorów i poznać kulisy wydarzenia, co pozwoli wyrobić sobie własne zdanie na temat jego przyczyn i potencjalnych konsekwencji.

Drugą zaletą prasy jest to, że porusza tematy globalne, które traktuje w szerszym ujęciu, umieszczając je w kontekście. Absolutnym numerem jeden i świetnym tego przykładem jest brytyjski The Economist. Chociaż tygodnik nie ma profilu stricte finansowego, to nie jestem w stanie zliczyć, ile pomysłów na nietypowe inwestycje podsunęła mi w ostatnich latach lektura tego pisma.

The Economist skupia się nie tylko na europejskim podwórku, ale posiada bardzo rozbudowane sekcje poświęcone Afryce, Azji, Bliskiemu Wschodowi czy Ameryce Łacińskiej. Poprzez swoje dociekliwe i szczegółowe analizy tematu, tygodnik potrafi – często nawet nieświadomie – nakreślić ogólny kierunek, w którym warto w najbliższym czasie szukać okazji inwestycyjnych.

Dzięki The Economist można lepiej zrozumieć to, co dzieje się dzisiaj na świecie i jaki wpływ sytuacja ta może mieć na nasze wyniki inwestycyjne na danym kontynencie, w danym kraju czy w danej branży. Mając wiedzę na ten temat, dopiero wtedy można się brać za wyszukiwanie konkretnych spółek, w które warto zainwestować.

I niestety na tym chyba kończy się lista gazet, które z czystym sumieniem mógłbym polecić. Kiedyś czytałem Financial Times, ale obecnie wydaje mi się, że gazeta nie ma już żadnych unikalnych materiałów, którymi wygrywa z portalami informacyjnymi. Wall Street Journal właściwie tylko przeglądam, rzadko zagłębiając się w treść artykułów, które często stanowią zwykły nic nie znaczący bełkot. W czasach gdy bardziej aktywnie inwestowałem na polskiej giełdzie, czytałem Puls Biznesu, który pomimo wielu irytujących cech, był całkiem solidną i aktualną bazą wiedzy o tym, co w polskich firmach piszczy. Dzisiaj jednak zdecydowanie wolę StockWatch.pl i sprofilowane informacje dotyczące jedynie spółek, którymi rzeczywiście się interesuję.

Tak czy inaczej, zawsze warto zbudować własną bazę źródeł informacji, dopasowaną do osobistych potrzeb i preferencji. W dobie internetu jest to prostsze niż kiedykolwiek.

Skąd brać światowe wiadomości giełdowe oraz czerpać informacje o spółkach z GPW i nie tylko?
5 Ocen: 11