Skip to content

Jak zacząć inwestować na giełdzie za granicą i otworzyć konto brokerskie w USA?

Jak zacząć inwestować za granicą

Inwestowanie za granicą nie różni się niczym specjalnym od inwestowania na warszawskiej GPW. Może tylko z tym wyjątkiem, że zamiast do jednej giełdy, dostajemy dostęp do niemal stu różnych rynków w kilkudziesięciu różnych krajach, na których handlować możemy za pomocą praktycznie nieznanych w Polsce instrumentów jak opcje, ETF-y, ETN-y czy ADR-y. To daje niesamowitą przewagę nad krajowymi inwestorami.

Żeby otworzyć konto brokerskie z dostępem do światowych giełd, nie trzeba nawet ruszać się z domu. Wszystkie formalności załatwia się przez internet i całość zajmuje od kilkunastu minut do kilku dni (w zależności od brokera). Nie ma potrzeby drukowania czegokolwiek i wysyłania dokumentów pocztą czy kurierem. Umowę podpisuje się na ekranie komputera.

Koszty inwestowania za granicą, wbrew pozorom, także wcale nie są takie wysokie jak mogło by się wydawać. W zależności od maklera, którego wybierzemy, prowizje za zakup akcji w USA wahają się od 1 do 5 USD za transakcję. Bardziej egzotyczne rynki jak Hongkong czy Japonia są nieco droższe (5-15 USD za transakcję). Założenie i utrzymanie konta w większości przypadków jest darmowe.

Mając dostęp do zagranicznych rynków otrzymujemy też możliwość handlowania potężną gamą instrumentów, z którymi w Polsce mało kto miał do czynienia. Przede wszystkim jest to kilka tysięcy ETF-ów i ETN-ów, które pozwalają inwestować w całe gospodarki, krajowe sektory, lokalne branże czy towary i surowce. Drugą gamą potężnych instrumentów są opcje wystawiane na tysiące różnych aktywów. O ich zaletach i sposobach wykorzystania można przeczytać w tym tekście.

Pozostałe dostępne narzędzia to: ADR-i i GDR-y, kontrakty terminowe, kontrakty CFD, obligacje zagraniczne czy metale szlachetne w fizycznej postaci.

Do tej pory dla wielu osób przeszkodą mogła być niewystarczająca znajomość języka angielskiego, która uniemożliwiała otworzenie konta brokerskiego za granicą. Dzisiaj jednak niektórzy zachodni brokerzy wprowadzili już obsługę klienta oraz platformy transakcyjne w języku polskim.


Jak otworzyć konto brokerskie za granicą?

Pierwszy krok to przygotowanie wszystkich dokumentów. Najczęściej potrzebny będzie skan paszportu i/lub skan drugiego dokumentu tożsamości oraz potwierdzenie adresu zamieszkania.

Potwierdzeniem może być aktualny rachunek za prąd, gaz, kablówkę czy wywóz śmieci. Chodzi o to, aby usługa była związana z konkretnym adresem (abonament na telefon komórkowy odpada) i aby znalazł się na niej adres zamieszkania i nazwisko osoby zakładającej konto. Alternatywnie, zaakceptowany zostanie też wyciąg z karty kredytowej lub z konta bankowego, na którym znajdzie się adres i nazwisko inwestora.

Drugi krok to wejście na stronę brokera i wypełnienie formularza ze swoimi danymi. Zagraniczni maklerzy często potrzebują bardzo szczegółowych informacji na temat zarobków, majątku, posiadanych nieruchomości, długów i tak dalej.

Te pytania wynikają z ustawowych obostrzeń w USA, które nakładają na brokerów wymóg sprawdzenia czy osobę, której otwierają konto, stać na to, aby móc sobie pozwolić na ewentualne straty na giełdzie. Cała ankieta przypomina nieco proces sprawdzania zdolności kredytowej, z tym że jest mniej restrykcyjna.

Kolejna porcja informacji, o którą zapyta każdy broker, to doświadczenie i wiedza w zakresie handlowania poszczególnymi instrumentami (akcjami, opcjami, obligacjami). Im większa ta wiedza i im dłuższe doświadczenie, tym większa szansa, że broker nie będzie zadawał dodatkowych pytań weryfikujących tę wiedzę. To także nie jest wymysł samych maklerów, ale obowiązek sprawdzenia tego, czy osoby, które otwierają konto do handlowania, np. opcjami, wiedzą co robią.

Otwierając rachunek w USA należy też określić typ konta: margin czy cash. Konto typu cash oznacza, że jeśli wpłacamy na rachunek 100 000 zł, to taką właśnie kwotę mamy do dyspozycji. Konto margin oznacza, że broker udzieli nam dodatkowej pożyczki w wysokości wartości naszej wpłaty. W tym wypadku, wpłacając na rachunek maklerski 100 000 zł, broker przyznałby nam taką samą kwotę do wykorzystania. Tak więc do dyspozycji mielibyśmy 200 000 zł. Te środki traktowane są jako pożyczka o oprocentowaniu od 2.66 do 6% (w zależności od brokera).

Ostatnią rzeczą, którą trzeba wybrać to waluta rozliczeniowa konta. Zazwyczaj najmądrzej jest wybrać USD, bo w takiej walucie prawdopodobnie będzie następowała większość transakcji. Wynika to z tego, że na giełdach w USA notowana jest największa liczba instrumentów, które pozwalają inwestować w aktywa z całego świata.

Tak więc de facto, chcąc zainwestować w niektóre akcje spółek chińskich czy brazylijskich, wcale nie trzeba mieć dostępu do giełdy w Szanghaju czy w São Paulo, bo sporo lokalnych akcji jest notowanych w postaci ADR-ów na giełdach w USA i rozliczanych w dolarach.

Tutaj warto jeszcze wspomnieć o tym, że w przypadku niektórych brokerów (Degiro) należy wyłączyć automatyczne przewalutowanie przy transakcjach, które powoduje, że sprzedając akcje notowane w USD, pieniądze z ich sprzedaży zostaną automatycznie wymienione na PLN. To mija się z celem, jeśli za pieniądze ze sprzedaży jednych akcji w USD, planowaliśmy zakup innych papierów notowanych także w USD. Przy automatycznej wymianie walut po każdej transakcji będzie występowało tu podwójne przewalutowanie, co nigdy nie będzie korzystne z punktu widzenia inwestora. Takiego problemu nie ma w przypadku pozostałych brokerów (LYNX, Interactive Brokers), którzy pieniądze z transakcji księgują zawsze w takiej walucie, w jakiej nastąpiła transakcja.

Natomiast pieniądze na konto bankowe wpłacić można bezpośrednio w złotówkach i potem dopiero na platformie wymienić je ręcznie na dolary lub wcześniej skorzystać z kantorów internetowych w rodzaju Walutomat.pl czy Cinkciarz.pl i do brokera wpłacić już bezpośrednio dolary. Trzecią opcją jest zlecenie walutowego przelewu bankowego z konta złotówkowego i zostawienie przewalutowania w rękach banku. To zawsze jednak będzie najgorszym rozwiązaniem, ponieważ najpewniej bank pobierze od tego sporą prowizję i przewalutuje pieniądze po zbójeckich kursach.


Porównanie brokerów, czyli gdzie warto założyć konto

Przede wszystkim stanowczo odradzam zakładanie konta u polskich bankowych brokerów oferujących dostęp do giełdy za granicą. Taki dostęp oferuje Bank Ochrony Środowiska, ING Bank Śląski, Pekao S.A. czy BZ WBK, jednak jest to oferta trzeciej kategorii.

Prowizje są wielokrotnie wyższe niż u brokerów zagranicznych, bo wahają się w granicach od 9 do 70 EUR za transakcję, a oferta banków niczym nie usprawiedliwia tych cen. Dostęp do zagranicznych giełd jest bardzo ograniczony, nie wszystkie instrumenty są dostępne, nie istnieje możliwość handlu derywatami (opcje, kontrakty, obligacje), platformy transakcyjne są bardzo ubogie i archaiczne, każdą sprawę należy wyjaśniać osobiście w oddziale lub wysyłać pisma pocztą, a zaangażowanie i wiedza osób z obsługi klienta często pozostawiają wiele do życzenia.

Gdzie warto więc założyć rachunek brokerski? Wybór jest całkiem spory, tutaj przedstawię trzy sprawdzone i (moim zdaniem) najlepsze możliwości.


Degiro (www.degiro.pl)

Najtańszy broker w zestawieniu. Darmowe konto. Prowizje wynoszą 1 PLN za akcje polskie, 0.50 EUR za akcje amerykańskie i 2-4 EUR za europejskie. Założenie konta trwa kilkanaście minut. Dostęp do wielu światowych giełd, w tym Kanada, Hongkong, Singapur, Japonia.

PLUSY: niskie prowizje, szybkie otwarcie konta, dostęp do wielu rynków (w tym do GPW), brak minimalnej wpłaty, obsługa klienta w języku polskim

MINUSY: uboga platforma transakcyjna, brak dostępu do opcji, okrojona liczba instrumentów na światowych rynkach, brak margina

DLA KOGO: Dla początkujących inwestorów, którzy dopiero zaczynają na giełdzie lub potrzebują dostępu wyłącznie do akcji i ETF-ów (bez derywatów)

Więcej na temat Degiro pisałem w tym artykule.


LYNX Broker (www.lynxbroker.pl)

Broker dla średniozaawansowanych, którzy potrzebują potężnej platformy transakcyjnej z wieloma danymi ułatwiającymi analizę instrumentów oraz dostępu do najszerszej z możliwych gam instrumentów finansowych (opcje, obligacje, kontrakty, forex). Utrzymanie konta jest darmowe, ale prowizje od transakcji wynoszą 5 USD na rynku amerykańskim. Broker oferuje dostęp do ponad 100 giełd w 26 krajach.

PLUSY: rewelacyjna platforma transakcyjna, margin, dostęp do najszerszej oferty rynków, obsługa klienta w języku polskim, darmowe konto, minimalna wpłata 10 000 zł

MINUSY: ograniczony dostęp do GPW (tylko 81 instrumentów), spore prowizje

DLA KOGO: Dla średniozaawansowanych, którzy chcą używać opcji i innych derywatów oraz potrafią wykorzystać wszystkie zalety zaawansowanej platformy transakcyjnej.

Więcej na temat LYNX Broker pisałem w tym artykule.


Interactive Brokers (www.interactivebrokers.com)

Święty Graal inwestujących na światowych rynkach finansowych. Najlepsza platforma transakcyjna na świecie (ta sama co w przypadku LYNX), najszersza oferta ponad stu różnych giełd oraz bardzo niskie prowizje (od 1 USD za akcje amerykańskie). IB oferuje dostęp do wszystkich możliwych instrumentów finansowych oraz do rynku OTC.

PLUSY: bardzo niskie prowizje, potężna platforma transakcyjna, margin, dostęp do najszerszej oferty rynków i instrumentów

MINUSY: ograniczony dostęp do GPW (tylko 81 instrumentów), minimalna wpłata 10 000 USD, brak polskiej obsługi, utrzymanie konta 10 USD miesięcznie

DLA KOGO: Dla zaawansowanych inwestorów, którzy często obracają sporym kapitałem, stosują strategie hedgingowe, potrzebują dostępu do rynku derywatów oraz umieją wykorzystać wszystkie narzędzia oferowane przez platformę IB.

Więcej na temat Interactive Brokers pisałem w tym artykule.


Inne możliwości

Na tym lista dostępnych brokerów oczywiście się nie kończy. Z pozostałych propozycji warto na pewno wspomnieć o Sogotrade (niskie prowizje, dostęp do derywatów, ale tylko giełdy w USA) czy o Saxo Banku (dostęp do wielu rynków i do derywatów, niezła platforma, ale zabójcze prowizje).

Jednak wydaje się, że wybór pomiędzy Degiro, LYNX Broker i Interactive Brokers powinien być wystarczający dla każdego typu inwestora. Ostatecznie, to nie wybór odpowiedniego brokera przesądzi o tym, czy inwestor odniesie na giełdzie sukcesy czy wręcz przeciwnie.


Kwestie podatkowe, na które warto zwrócić uwagę

Polska posiada z USA umowę o unikaniu podwójnego opodatkowania, która oznacza, że Polacy inwestujący w USA z podatku będą musieli rozliczyć się w Polsce.

Aby tak się jednak stało, przy zakładaniu konta (zwłaszcza w Interactive Brokers czy Sogotrade) należy zaznaczyć, że jesteśmy rezydentami Polski i podlegamy pod tzw. tax treaty. W tym przypadku broker nie ściągnie automatycznie podatku na rzecz amerykańskiego urzędu skarbowego, lecz zostawi ten obowiązek samym inwestorom.

W przeciwieństwie do polskich brokerów, ci zagraniczni nie wystawiają PIT-a. Inwestorzy handlujący za granicą powinni więc po zakończeniu każdego roku wygenerować sobie z systemu listę transakcji i na tej podstawie ręcznie policzyć swoje zyski, przewalutowując transakcje w obcych walutach na PLN po średnim kursie NBP z dnia poprzedzającego transakcję.

Dobrze jest robić to na bieżąco i każdą otwartą czy zamkniętą transakcję zapisywać od razu w arkuszu kalkulacyjnym wraz z kwotą przewalutowaną na złotówki po kursie z poprzedniego dnia. W ten sposób na koniec roku wystarczy zsumować wszystkie dane i otrzymamy gotowe kwoty do wpisania w PIT. To znacznie ułatwia całą sprawę.

Jedynymi podatkami, które zostaną zatrzymane w USA są podatki od wypłacanej dywidendy. Z nich w Polsce nie trzeba się już rozliczać.

A gdyby komuś brakowało pomysłu na to, w co warto inwestować na giełdzie za granicą, to zapraszam do przeczytania: „20 pomysłów na to, w co warto zainwestować w 2018 roku”

Jak zacząć inwestować na giełdzie za granicą i otworzyć konto brokerskie w USA?
5 Ocen: 50