Fundacja rodzinna do inwestowania na giełdzie (krok po kroku)
Fundacja rodzinna to dziś najpotężniejsze i najbardziej efektywne narzędzie w Polsce do budowania, pomnażania i ochrony majątku. Od czasu wejścia w życie ustawy pozwalającej powoływać te struktury, zarejestrowano już tysiące fundacji. Powód jest prosty: brak podatku od zysków kapitałowych przy inwestowaniu i reinwestowaniu środków fundacji (ale nie tylko).

Poniżej znajdziesz kompletny przewodnik od A do Z, jak zaplanować, zarejestrować i poprowadzić własną fundację rodzinną, głównie do inwestowania na giełdzie.
Zanim zaczniesz czytać…
Dlaczego warto założyć fundację rodzinną
Fundacja rodzinna to potężny wehikuł dla inwestorów, którzy o swoim majątku myślą w horyzoncie kolejnych dekad, a nie pięciominutowych świec na wykresie cenowym. Dla takich osób główne korzyści z założenia fundacji rodzinnej do inwestowania na giełdzie są trzy.
Po pierwsze – podatki
Fundacja Rodzinna cieszy się zwolnieniem z podatku od zysków kapitałowych. Środki wpłacane do fundacji, a następnie pomnażane w jej ramach, nie podlegają pod tzw. podatek Belki, który w Polsce wynosi 19%. Nie ma przy tym znaczenia, czy majątek fundacji inwestujemy w akcje, waluty, towary, surowce, czy nieruchomości – dopóki nie jest on wypłacany z fundacji, dopóty żaden podatek nie obowiązuje.
W przypadku chęci wpłaty środków z fundacji na konto jej fundatora lub innych beneficjentów – fundacja płaci zryczałtowany podatek CIT w wysokości 15% od wypłacanej kwoty. Jeśli wypłata następuje na konto fundatora lub jego najbliższych (małżonek, dzieci, wnuki, rodzice, rodzeństwo), nie muszą oni płacić żadnego dodatkowego podatku PIT.
Gdy jednak beneficjentem środków ma być dalsza rodzina (np. teściowie), to dodatkowo muszą oni zapłacić 10% PIT od otrzymanych świadczeń, a jeśli beneficjentem są zupełnie obce osoby, to muszą one zapłacić 15% podatku PIT od otrzymanej kwoty. W rzeczywistości jednak najczęściej beneficjentem fundacji jest sam jej fundator lub jego najbliższa rodzina, która w takim wypadku zwolniona jest z jakiegokolwiek podatku innego niż 15% CIT po stronie fundacji.
Szalenie istotne jest zrozumienie korzyści wynikającej z tego, że zapłata 15% CIT zostaje odroczona do momentu, w którym fundacja wypłaca świadczenia na rzecz beneficjenta, co w praktyce oznacza, że takiego podatku można nie płacić latami, a nawet przez całe dekady, pomimo aktywnego zarządzania majątkiem i bieżącej realizacji zysków, np. z inwestycji giełdowych. To ogromna zaleta, ponieważ dzięki temu procent składany przy reinwestowaniu zysków działa z całą swoją mocą.
Po drugie – ochrona majątku
Ekstremalnie istotną zaletą fundacji jest także fakt, że w momencie wpłaty środków na jej konto, zostają one oddzielone od majątku fundatora. Mówiąc wprost – z majątku fundacji żadnych należności czy zobowiązań zaciągniętych przez fundatora nie może ściągnąć ani bank, ani urząd skarbowy, ani komornik, ani inni wierzyciele. Przy wnoszeniu środków do fundacji następuje bowiem pełna separacja od jakichkolwiek prywatnych ryzyk czy zobowiązań ponoszonych i zaciąganych przez fundatora.
Jedynym wyjątkiem jest sytuacja, w której fundator w momencie wnoszenia środków do fundacji wiedział, czyli był świadomy swoich zobowiązań, i działając z pełną świadomością pokrzywdzenia swojego wierzyciela celowo wyzbył się swojego majątku wpłacając go do fundacji, aby uniemożliwić zaspokojenie potrzeb wierzyciela. W skrócie chodzi o to, żeby uniemożliwić celowe wyzbywanie się majątku i “parkowanie” go w fundacji wiedząc, że istnieją już nasze zobowiązania do spłaty tego majątku. W takim wypadku wierzyciel może wnieść tzw. skargę pauliańską, która może poskutkować unieważnieniem przez sąd wniesienia środków do fundacji.
Jednakże, aby wnieść skargę pauliańską, musi zostać spełnionych kilka warunków. Najważniejszym z nich jest to, że wierzytelność zasługująca na ochronę musi istnieć w momencie wnoszenia środków do fundacji, a my musimy być jej świadomi i musimy działać ze świadomością pokrzywdzenia wierzyciela.
W praktyce oznacza to, że jeśli dzisiaj obrabujemy bank i skradzione środki wniesiemy do fundacji, to nie będą one podlegały ochronie. Podobnie będzie, jeśli wczoraj dostaliśmy list z urzędu skarbowego informujący nas o tym, że mamy do zapłaty zaległy podatek i postanowimy w tym momencie ukryć środki w fundacji – tutaj też ochrona nie będzie przysługiwała. Tak samo, jeśli mamy do spłaty zaległe alimenty, przeterminowany kredyt bankowy, lub jakiekolwiek inne istniejące zobowiązanie wobec wierzyciela, to ukrycie środków w fundacji również będzie bezskuteczne.
Jednakże… jeśli chcemy zabezpieczyć się przed przyszłym potencjalnym zobowiązaniem, np. wobec ryzyk wynikających z prowadzenia biznesu i jego ewentualnego bankructwa czy wobec ewentualnej decyzji urzędu skarbowego w postępowaniu, które jeszcze się nie toczy, to środki wpłacone do fundacji będą już podlegały pełnej ochronie. Kluczowym kryterium jest to, aby w momencie dokonywania wpłaty do fundacji zobowiązanie jeszcze nie istniało, a my żebyśmy nie działali ze świadomością pokrzywdzenia naszego wierzyciela.
W codziennych polskich realiach wniesienie majątku do fundacji rodzinnej będzie więc świetnym zabezpieczeniem choćby przed urzędem skarbowym, który lubuje się we wszczynaniu kontroli u podatników tuż przed upływem pięcioletniego okresu przedawnienia. Dzisiaj wnosząc środki do fundacji nie mamy bowiem świadomości tego, że za cztery lata urząd skarbowy może (ale nie musi) wszcząć postępowanie, w wyniku którego może (ale nie musi) nakazać nam zapłatę zaległego podatku lub nałożyć na nas karę.
Po trzecie – ciągłość i sukcesja
Pomimo tego, że największą korzyścią z założenia fundacji jest oczywiście brak podatku od zysków kapitałowych i ochrona majątku przed wierzycielami, to tak naprawdę ustawowym celem istnienia tej instytucji, jest zapewnienie możliwości przeprowadzenia odpowiedniej sukcesji majątkowej.
W ramach fundacji możemy bowiem ustalić dokładne (i dowolne) reguły gry na kolejne dekady, czyli z góry zdecydować, jak po naszej śmierci pomnażane mają być środki fundacji, kto otrzyma świadczenia, w jakich proporcjach, w jakim czasie, i w jakim celu. Dla fundacji możemy ustalić odpowiednią politykę inwestycyjną, czy swoistą instrukcję postępowania z pieniędzmi na wypadek naszej śmierci. Określić co nasi spadkobiercy mogą, a czego nie mogą zrobić z majątkiem, który zgromadziliśmy. Do fundacji możemy powołać zarząd i/lub radę nadzorczą złożoną z zaufanych członków rodziny czy nawet z zawodowych zarządzających, którzy będą pilnowali, aby beneficjenci nie roztrwonili majątku, tylko postępowali zgodnie z zasadami, które sami ustalimy na kolejne lata.
Ustrukturyzowanie naszej wizji odnośnie tego, co z pieniędzmi zadzieje się po naszej śmierci ułatwia spokojny sen nie tylko fundatorom, ale zapobiega też rodzinnym kłótniom, waśniom, podziałom, ciągnącym się postępowaniom spadkowym czy procesom sądowym. Mając z góry określone kryteria, nasi spadkobiercy postępują według z góry znanych zasad, a nie przez pryzmat emocji.
Spisanie reguł postępowania, kryteriów inwestowania czy limitów wypłat ma jednak ogromny sens nie tylko na wypadek naszej śmierci, ale też wtedy, gdy beneficjentem fundacji jest sam jej fundator. Posiadanie realnego planu i z góry określonych zasad pozwala bowiem podejmować bardziej racjonalne i ustrukturyzowane decyzje odnośnie alokacji aktywów w określone klasy instrumentów czy maksymalnych miesięcznych/rocznych wypłat, celu tych wypłat, ustalenie funduszu ratunkowego, rezerwy na bieżące potrzeby i tak dalej.
Nadrzędnym celem jest tu stworzenie systemu do wyeliminowania podejmowania pochopnych decyzji w kwestii zarządzania naszym majątkiem, bez względu na to, czy beneficjentem tego majątku będziemy my sami, nasza rodzina czy dopiero kolejne pokolenia.
Obejrzyj wideo, w którym mówiłem więcej na ten temat
Co fundacja może, a czego nie może robić
Fundacja Rodzinna może inwestować w akcje, obligacje, nieruchomości, grunty, udziały w spółkach publicznych i niepublicznych oraz wszelakie instrumenty pochodne, w tym kontrakty, opcje, ETF-y, certyfikaty inwestycyjne. Fundacja może też wynajmować, dzierżawić i udostępniać mienie, udzielać pożyczek beneficjentom i spółkom, w których ma udziały, a także obracać walutami na własny użytek. Nie może natomiast prowadzić aktywnej działalności handlowej, usługowej ani produkcyjnej – do tego służą spółki zależne. W praktyce więc wszystko, co wymaga aktywnych transakcji z klientami lub świadczenia usług na rynku, jest niedozwolone w ramach samej fundacji.
W ramach zarządzania własnym majątkiem, fundacja rodzinna może zatem aktywnie handlować na giełdzie, ale nie może już prowadzić usług maklerstwa, doradztwa, udzielania rekomendacji czy prowadzenia szkoleń. Powyższe ograniczenia można jednak łatwo obejść powołując spółkę zależną (sp. z o.o. lub SA lub PSA), która zajmie się prowadzeniem działalności operacyjnej, a fundacja będzie wyłącznie jej właścicielem.
W takim przypadku największą korzyścią jest zwolnienie z podatku od otrzymanych dywidend wypłacanych właścicielowi (czyli fundacji) z zysku netto wypracowanego przez spółkę zależną. To ogromny plus, bo dywidendy otrzymywane przez prywatnego właściciela takiej spółki opodatkowane są ryczałtem 19%. W przypadku fundacji jednak, cały zysk netto spółki zależnej trafia bezpośrednio do fundacji, po czym jest w pełni reinwestowalny i wolny od jakiegokolwiek podatku aż do momentu wypłaty świadczeń beneficjentom.
Nawet jednak, gdyby fundator chciał od razu ten zysk wypłacić na swoje prywatne konto w celu konsumpcji środków, to fundacja zapłaci 15% CIT od wypłacanej kwoty, co i tak jest korzystniejsze niż 19% podatku Belki w przypadku wypłaty dywidendy bezpośrednio do właściciela spółki.
Kroki potrzebne do założenia fundacji
Fundację Rodzinną może założyć każda osoba fizyczna posiadająca pełną zdolność do czynności prawnych. Fundację można powołać samodzielnie (pojedynczy fundator) lub też w kilku fundatorów. Każda fundacja musi mieć określony cel istnienia (np. ochrona majątku, inwestowanie, sukcesja itd.).
Minimalny fundusz założycielski wynosi 100 000 zł (to może być gotówka lub aporty, np. wniesienie akcji z rachunku prywatnego lub wniesienie nieruchomości). W przypadku gotówki można ją wnosić w częściach i nie ma konieczności jej realnej wpłaty na konto przed rejestracją fundacji – wystarczy na papierze zadeklarować jej pokrycie.
Do powołania fundacji niezbędny będzie projekt statutu przyjęty notarialnie wraz z aktem założycielskim (więcej o statucie w dalszej części). Od momentu przyjęcia aktu powstaje tzw. Fundacja Rodzinna w organizacji, która ma jednak pełne prawo do prowadzenia wszelkich czynności, zaciągania zobowiązań etc.
Po zawiązaniu fundacji u notariusza, należy zarejestrować ją w sądzie. Fundacje Rodzinne rejestruje Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim (jedyny w Polsce, który się tym zajmuje). Do sądu należy złożyć formularz o rejestrację (RFR-W) wraz z załącznikami, akt założycielski, statut i spis mienia oraz potwierdzenie wniesienia opłaty 500 zł.
Następnie należy wystąpić o nadanie numeru REGON, NIP i LEI, które będą potrzebne do otwarcia konta bankowego i rachunku brokerskiego. Aby otrzymać numer NIP (a często także konto bankowe) fundacja musi posiadać tytuł do lokalu będącego jej siedzibą. To może być biuro wirtualne lub fizyczny lokal wynajmowany, posiadany lub udostępniony fundacji przez fundatora. Ważne, aby posiadać formalny dokument stwierdzający, że fundacja posiada prawo do jego użytkowania i posługiwania się danym adresem.
Po nadaniu NIP i REGON można już otworzyć konto w banku i rachunek brokerski. Przed otworzeniem rachunku bankowego należy jednak zgłosić fundację i jej organy do CRBR (Centralny Rejestr Beneficjentów Rzeczywistych). Zgłoszenie jest proste i szybkie, odbywa się online, a jako beneficjentów rzeczywistych fundacji należy podać fundatora oraz członków zarządu (jeśli są to osoby inne niż fundator).
Finalnym krokiem jest zatrudnienie biura księgowego posiadającego zdolność do prowadzenia pełnych ksiąg rachunkowych zgodnie z ustawą o rachunkowości (o kosztach w dalszej części artykułu).
Jak przygotować statut fundacji rodzinnej
Statut to najważniejszy dokument stanowiący serce fundacji rodzinnej, które określa zasady jej działania. Statut musi zostać przyjęty w formie aktu notarialnego, a jego treść musi zaprojektować sam fundator (lub powołana przez niego kancelaria prawna, która zrobi to na bazie udzielonych wytycznych). Konieczne wymogi odnośnie treści statutu są dość proste, ale możliwości jego rozbudowy praktycznie nieograniczone.
Wymaganą podstawą do przygotowania statutu jest, m.in. określenie celu istnienia fundacji oraz wartości wnoszonego majątku, podanie jej siedziby na terenie Polski, ustalenie organów zarządczych, ich kompetencji i sposobu reprezentacji fundacji oraz spisanie zasad świadczeń dla beneficjentów, a także reguł tego, jak w przyszłości można zmienić statut (lub zastrzec brak takiej opcji). W przypadku braku zastrzeżenia możliwości zmiany statutu, dokument ten można bez ograniczeń aktualizować i składać nowe jego wersje do sądu.
W rzeczywistości jednak ustawowe wymagania to za mało, aby powołać realnie działającą fundację. Dlatego przy projekcie statutu warto skupić się na kilku dodatkowych kategoriach wymagających doprecyzowania. Poniżej najważniejsze z nich.
I. Filozofia istnienia fundacji (preambuła)
Ta część to swoista instrukcja obsługi wartości rodzinnych towarzyszących fundatorowi przy zakładaniu fundacji. Celem jest pokazanie przyszłym pokoleniom beneficjentów, jaka intencja towarzyszyła fundatorowi przy powoływaniu fundacji. Preambuła to praktyczna wskazówka, która odpowiada chociażby na pytanie, czy celem powołania fundacji jest konsumpcja jej majątku przez przyszłe pokolenia, czy może dalsze pomnażanie dziedzictwa? Preambuła nakłada zatem moralne zobowiązanie na młodsze pokolenia, aby działać w zgodzie z pierwotną wolą fundatora (i tę wolę definiuje).
II. Strategia inwestycyjna
To część, w której fundator ustala, w jaki sposób fundacja będzie inwestowała swój majątek. Do statutu warto wpisać ogólne zasady, a precyzyjne wytyczne (jeśli są porządane) umieścić w oddzielnym dokumencie stanowiącym politykę inwestycyjną.
Na tym etapie fundator ustala zatem dozwolone spektrum działań inwestycyjnych. Czy ograniczamy działania fundacji tylko do nabywania i zbywania papierów wartościowych, czy dopuszczamy też dywersyfikację poprzez inwestycje w nieruchomości, udzielanie pożyczek, zakładanie spółek zależnych? Jeśli zostajemy przy inwestycjach giełdowych, to czy wprowadzamy ograniczenia, co do konkretnego stylu inwestowania, podziału portfela, liczby i proporcji kupowanych akcji? Czy definiujemy rynki, na których fundacja może inwestować? Czy wprowadzamy mechanizmy zarządzania ryzykiem? Czy może zostawiamy zupełną dowolność przyszłym zarządzającym i z góry nie narzucamy żadnych reguł?
Ta część może być tak ogólna lub tak precyzyjna, jak tylko fundator zapragnie zapisać ją zgodnie ze swoją wolą i filozofią.
III. Tarcza ochronna
Kluczowym aspektem jest wprowadzenie do statutu jakiejś formy mechanizmu zabezpieczającego przed sprzeniewierzeniem majątku przez przyszłe pokolenia. Na tym etapie można wprowadzić limity przyznające każdemu pokoleniu możliwość wykorzystania wyłącznie 50% majątku fundacji z obowiązkiem reinwestowania pozostałej części i pozostawienia jej przyszłym pokoleniom w powiększonej wartości.
Dodatkowo, aby wymusić nieustanne pomnażanie kapitału, można zastrzec, że beneficjenci mogą wypłacać corocznie nie więcej niż, na przykład 40% wypracowanego w danym okresie zysku netto, resztę pozostawiając do reinwestycji. W ten sposób mamy pewność, że większa część zysków jest w dalszym ciągu pomnażana, w efekcie czego każde kolejne pokolenie otrzyma majątek większy niż ten przysługujący pokoleniu poprzedniemu (albo przynajmniej nie mniejszy, jeśli od tego momentu nie udałoby się wypracować jakiegokolwiek zysku netto).
Tę część statutu warto dobrze przemyśleć, bo jest ona kluczowa do tego, aby zabezpieczyć majątek fundacji przed potencjalnie nierozsądnymi decyzjami lub złymi intencjami ze strony przyszłych pokoleń. W przykładowym statucie znajdującym się w dokumentach do pobrania zaproponowany został innowacyjny mechanizm wprowadzenia tzw. WRP (Wartości Referencyjnej Pokolenia), która ustala ruchomy limit na wysokość świadczeń przysługujących beneficjentom danego stopnia, który aktualizowany jest co pięć lat w zależności od aktualnej wartości majątku fundacji z roku poprzedniego.
Nieco kontrowersyjnym, ale dla niektórych kluczowym aspektem zabezpieczenia majątku fundacji, jest też ochrona go przed wpływem osób trzecich (tzw. intercyza). W tym miejscu zarząd może więc uzależnić wypłatę środków fundacji od posiadania przez beneficjenta rozdzielności majątkowej, co ma zapobiec wypływowi kapitału rodzinnego w przypadku rozwodów i późniejszych procesów o podział majątku małżonków.
IV. Zarządzanie fundacją
Dopóki fundator żyje, sprawa jest prosta, bo w 99% przypadków, to on będzie zarządzał fundacją. Co jednak po jego śmierci? W statucie określamy, kto przejmie stery i ustalamy ewentualne reguły wymogów, aby zarząd nie był przypadkowy.
Częstym rozwiązaniem jest zatem wprowadzenie kryteriów hybrydowych łączących więź rodzinną z kompetencjami w zarządzaniu kapitałem. Przykładowo, w statucie możemy zastrzec, że zarząd jest co najmniej dwuosobowy, z czego przynajmniej jeden członek musi być spokrewniony z fundatorem, ale dodatkowo co najmniej jeden członek musi posiadać wykształcenie ekonomiczne lub udokumentowane doświadczenie w zarządzaniu majątkiem, firmą lub co najmniej kilkuletnie doświadczenie zawodowe z sektora bankowości, prawa, finansów lub dowolnie określonego wymogu.
Celem jest zapobieganie typowemu problemowi firm rodzinnych, gdzie brak kompetencji następców prowadzi często do upadku biznesu poprzez podejmowanie nierozsądnych decyzji inwestycyjnych. Warto doprecyzować też, czy fundacja dopuszcza zatrudnienie zawodowego zarządzającego w przypadku, gdy nikt z rodziny nie posiada kompetencji inwestycyjnych, a jeśli tak, to jak wyglądać ma forma wynagrodzenia zarządzającego (np. połączenie jakiejś wielokrotności średniego wynagrodzenia na ostatni rok powiększonego o success fee od wypracowanego zysku netto). Pomysły są tu nieograniczone, ale najważniejsze jest to, aby z góry ustalić, jak będzie wyglądała ścieżka wybierania zarządu po naszej śmierci (kto może wejść do zarządu i kto te osoby wybiera, na jak długą kadencję, etc).
V. System świadczeń i wykluczeń
Pomysłem godnym rozważenia jest odejście od automatycznego przyznawania wypłat przyszłym beneficjentom tylko z uwagi na więzi rodzinne, ale raczej uzależnienie ich od jakiejś formy opartej na zasługach członków rodziny.
Możemy tu zastosować kryteria aktywności zobowiązujące zarząd fundacji do przyznania świadczeń tylko wtedy, gdy beneficjent ukończył studia i rozpoczął pracę zawodową lub własną działalność, którą prowadzi przez określony czas. Innym kryterium jest możliwość wykluczenia ze świadczeń osób nadużywających narkotyki, wpadających w konflikty z prawem, usuwanych z uczelni i tak dalej; a przynajmniej do czasu naprawienia błędów i ponownego spełnienia kryteriów.
Warto mądrze przemyśleć te kryteria tak, aby nie były one zbyt restrykcyjne, ale jednak miały siłę motywującą przyszłe pokolenia do tego, by nie zbaczać z właściwej drogi postępowania.
Inną kwestią jest rozważenie, czy istnieją dla nas absolutnie nieakceptowalne kryteria, które automatycznie i dożywotnio wyłączają beneficjentów ze świadczeń. Tutaj można wpisać dowolne obwarowania, np. wyłączenie osób skazanych prawomocnym wyrokiem sądu za hańbiące przestępstwa, jak pedofilia, gwałt, przemoc wobec dzieci, ciężkie przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu, znęcanie się nad członkami rodziny, uporczywa przemoc domowa, oszustwa na szkodę osób najbliższych, wyłudzenia, przywłaszczenie majątku rodzinnego, a także świadome działanie na szkodę fundacji rodzinnej lub innych członków rodziny.
W tym miejscu fundatorzy często jednak przyznają sobie samym dożywotnie prawo do dowolnego dysponowania całym majątkiem fundacji, które to prawo jest nadrzędne wobec wszystkich innych zasad przewidzianych dla pozostałych beneficjentów. Na pozór wydaje się to niesprawiedliwe, ale w końcu majątek wnoszony do fundacji został wypracowany przez samego fundatora, więc to on powinien mieć 100% decyzyjności odnośnie dysponowania tym majątkiem do czasu swojej śmierci.
Chyba, że fundator celowo chce pozbawić się uznaniowości na rzecz zaprojektowanego systemu podziału majątku. To też pewna forma zabezpieczenia przed przyszłą ”niepoczytalnością” nas samych. Głośne historie medialnych (i nie tylko) potentatów pokazują, że pod koniec życia ludzie często zmieniają zdanie i pod wpływem manipulacji nowo poznanych osób potrafią zmienić całą strukturę rodzinnego majątku wraz z listą beneficjentów.
VI. Ciągłość decyzyjna
W przypadku śmierci fundatora sprawa jest już jasna, bo na wcześniejszych etapach mamy ustalone reguły wyboru zarządu, który będzie kierował fundacją. Co jednak w przypadku trwałej niezdolności fundatora do podejmowania decyzji? Choroba Alzheimera, stwierdzona niepoczytalność czy nawet śpiączka powypadkowa, trwająca dłużej niż kwartał, sparaliżuje bieżące zarządzanie fundacją. Dlatego istotne jest zaprojektowanie mechanizmu, który włączy się w przypadku wystąpienia tego typu zdarzeń.
VII. Rozwiązywanie sporów
Dopóki żyje fundator, rozwiązywanie sporów jest uznaniowe i spoczywa na samym fundatorze (patrz punkt niżej). Warto jednak zostawić wytyczne odnośnie tego, jak spory pomiędzy różnymi członkami rodziny będą rozwiązywane po śmierci fundatora.
Zamiast ryzykować publiczne i długotrwałe procesy w sądach powszechnych, statut może narzucić obowiązkową mediację. Jeśli ta zawiedzie, do rozstrzygnięcia sporów zaangażowany może zostać Sąd Arbitrażowy przy Krajowej Izbie Gospodarczej. Dopiero jeśli to zawiedzie, pozostają sądy powszechne. Jednocześnie na beneficjentach wymóc można absolutną tajemnicę i embargo na publikowanie jakichkolwiek informacji w internecie, czy udzielanie ich mediom albo osobom trzecim odnośnie tego, co dzieje się w fundacji pod rygorem utraty praw beneficjenta. Taki system pozwala na szybkie i poufne rozwiązywanie konfliktów wewnątrzrodzinnych, co jest kluczowe dla ochrony reputacji i stabilności majątku.
VIII. Zmiana statutu i prawo weta
Ostatnia, ale szalenie istotna (i potencjalnie nieodwracalna) dyspozycja do zawarcia w statucie dotyczy tego, czy statut można w przyszłości zmieniać, a jeśli tak, to kto, na jakich zasadach i w jakim zakresie może to zrobić.
Z jednej strony zastrzeżenie możliwości zmiany statutu przez przyszłe pokolenia zabezpiecza majątek przez jego roztrwonieniem poprzez zmianę zapisów o sposobie jego rozdysponowania, ale z drugiej strony może to zupełnie sparaliżować działanie fundacji w sytuacji, gdy po kilkudziesięciu latach zmieni się otoczenie gospodarcze czy geopolityczne. W takim wypadku warto zostawić jakąś furtkę kolejnym pokoleniom do tego, aby zmienić, np. katalog tego, w jakie aktywa fundacja może inwestować (być może pojawią się do tego czasu nowe instrumenty finansowe, które dzisiaj jeszcze nie istnieją); czy tego, kto może zarządzać fundacją po naszej śmierci (być może udział człowieka nie będzie potrzebny już do zarządzania czymkolwiek).
Interesującym pomysłem jest zastrzeżenie możliwości zmian tylko niektórych części statutu, np. ustalających limity wypłat i wymuszających na każdym pokoleniu zachowanie w fundacji co najmniej 50% środków, które otrzymali do dyspozycji (w celu reinwestycji) albo tych odpowiedzialnych za system ustalania beneficjentów, aby zamrozić przeznaczenie środków tylko dla członków rodziny spełniających określone kryteria, bez możliwości ich zmiany.
Na koniec można rozważyć przyznanie sobie niezbywalnego dożywotniego prawa fundatora do podejmowania decyzji, weta i dowolnej zmiany statutu bez względu na to, jak zaprojektowany został system zarządzania fundacją.
Propozycja konkretnych rozwiązań problemów zdefiniowanych powyżej znajdują się w drafcie statutu, który można pobrać zostawiając maila w formularzu powyżej.
Jak wpłacać środki do fundacji
Pierwsze wniesienie środków przez fundatora następuje na podstawie uchwały podejmowanej przy ustanawianiu fundacji. Późniejsze dofinansowania fundacji najczęściej odbywają się na podstawie umowy darowizny od fundatora (wzór w paczce dokumentów do pobrania) i można je przeprowadzać regularnie, np. co miesiąc lub nieregularnie, np. raz na kilka lat.
Teoretycznie, poza gotówką, do fundacji można wnosić też akcje giełdowe (tylko u polskich brokerów), udziały w spółkach prywatnych, nieruchomości, grunty czy obligacje. W praktyce jednak najłatwiej i najmniej problematycznie zasilać fundację przelewami, bo te nie wymagają przeprowadzania wycen wnoszonych aktywów.
W dodatku rząd pracował nad wprowadzeniem trzyletniego okresu blokady na wnoszone aktywa inne niż gotówka, co w praktyce będzie oznaczało, że nie można wnieść do fundacji nieruchomości kupionej dziesięć lat temu, tylko po to, żeby od razu ją sprzedać i nie zapłacić od tego żadnego podatku. Na razie ustawa została zawetowana przez prezydenta, więc ta furtka ciągle obowiązuje, ale trzeba monitorować sytuację.
Wpłata darowizny od podmiotu trzeciego
Istotne jest przyjęcie do wiadomości, że bez konsekwencji podatkowych fundację zasilać może tylko jej fundator lub osoby z pierwszej linii rodziny (rodzice, dzieci, rodzeństwo). W przypadku, gdybyśmy chcieli poprosić podmiot trzeci (np. kontrahenta) o zapłatę nam wynagrodzenia pod płaszczykiem wpłaty darowizny na naszą fundację, należy liczyć się z tym, że proporcjonalnie ta część majątku zostanie opodatkowana dodatkową (poza CIT) stawką 15% PIT po stronie beneficjenta w momencie wypłaty majątku z fundacji (nawet jeśli to my sami będziemy beneficjentem).
Teoretycznie więc podatku w tej sytuacji nie unikniemy, ale w praktyce może to niekiedy okazać się i tak korzystniejsze, bo podatek będzie należny do zapłaty dopiero w momencie jego wypłaty z fundacji na rzecz beneficjentów, więc do tej pory można by te środki bezkarnie reinwestować.
Jednakże wpłata darowizny przez kontrahenta miałaby negatywne konsekwencje po jego stronie, ponieważ darowizny nie można uznać za koszt prowadzenia działalności w przeciwieństwie do opłacenia faktury za usługi. W praktyce więc takie rozwiązanie miałoby zastosowanie wyłącznie przy wpłacie darowizny na fundację od podmiotów trzecich zarejestrowanych w krajach o zerowej stawce podatkowej.
Pożyczki udzielane fundacji
Innym sposobem (niż darowizna) na późniejsze zasilanie fundacji jest udzielenie jej pożyczki, która co do zasady zwolniona jest z opodatkowania. Idea zakłada, że fundacja otrzymuje pożyczkę od podmiotu trzeciego (np. banku lub tajemniczej spółki z Delaware), obraca kapitałem inwestując go na giełdzie i wypracowuje zyski, a następnie z wypracowanego kapitału spłaca kwotę główną plus odsetki, zatrzymując cały wypracowany zysk. Taka forma przypomina wykorzystanie dźwigni finansowej i zwolniona jest z podatku, ponieważ otrzymanie pożyczki nie generuje przychodu i jest zobowiązaniem do jej zwrotu.
Kluczowym jest jednak, aby warunki takiej pożyczki (zwłaszcza, jeśli jest udzielana ona przez nietypowy podmiot) miały charakter ceny rynkowej, co w praktyce oznacza ustalenie oprocentowania powyżej minimalnego progu odsetek rynkowych. W przeciwnym wypadku Krajowa Administracja Skarbowa może posądzić nas o otrzymanie “ukrytej darowizny”.
Żeby więc pozostać poza zasięgiem KAS, taka pożyczka musi być udokumentowana umową i przejść przez konto bankowe fundacji, a na koniec jej trwania musi nastąpić faktyczna spłata pożyczki wraz z odsetkami. Wiele osób próbuje umorzyć taką pożyczkę po stronie pożyczkodawcy, aby fundacja nie musiała jej nigdy spłacać, ale to błąd, bo takie działanie sprawi, że zostanie ona retrospektywnie uznana za przychód lub darowiznę.
W zdecydowanej większości przypadków jednak wpłaty do fundacji następowały będą bezpośrednio z majątku fundatora lub jego rodziny, albo ewentualnie w formie dywidendy od spółki zależnej prowadzonej przez fundację.
Jak wypłacać środki z fundacji
Ustanowienie fundacji i wpłacenie tam swojego majątku nie jest równoznaczne z zamrożeniem środków, bo świadczenia z fundacji można wypłacać z dowolną częstotliwością i w dowolnej wielkości. Do wypłaty środków wystarczy przygotowanie i podpisanie prostej jednostronicowej uchwały zarządu.
Ważne zastrzeżenie jest takie, że środki można wypłacać wyłącznie osobom z listy beneficjentów przyjętej w statucie (tę listę można jednak dowolnie rozszerzać i aktualizować). W praktyce więc zarząd (najczęściej sam fundator) podpisuje uchwałę o wypłacie środków w określonej wysokości i realizuje przelew na konto bankowe. Tylko tyle.
Należy jednak zwrócić uwagę, że w tym momencie fundacja odprowadza 15% CIT od wysokości wypłaconej kwoty, bez względu na to, czy jest to kwota pochodząca z wypracowanego zysku czy poprzedniej wpłaty. Nawet więc, jeśli dzisiaj fundator wpłaca 100 000 zł do fundacji, a jutro postanowi wypłacić tych samych 100 000 zł, to fundacja będzie musiała zapłacić 15 000 zł podatku CIT, pomimo tego, że po stronie fundacji nie powstał żaden dodatkowy zysk. Ten fakt sprawia, że wnoszenie majątku do fundacji ma sens tylko wtedy, jeśli rzeczywiście postanawiamy ten majątek inwestować w jej ramach i realnie nim obracać.
Koszty pozorne i świadczenia ukryte
Część osób z doświadczeniem w spółkach (nie tylko państwowych) próbuje generować po stronie fundacji sztuczne koszty będące de facto świadczeniami na rzecz beneficjentów czy członków zarządu, aby ominąć konieczność zapłaty podatku.
Dla przykładu fundacja może kupić samochód, który formalnie będzie jej majątkiem, ale w rzeczywistości korzystał z niego będzie beneficjent; lub może wynająć luksusowy apartament jako siedzibę, a prywatnie będzie w niej mieszkał beneficjent; albo może kupić nieruchomość, jako swój majątek, i następnie wynająć go beneficjentowi za symboliczną kwotę.
W każdym z tych przypadków jednak mamy do czynienia z tzw. kosztami pozornymi i/lub świadczeniami ukrytymi na rzecz beneficjenta. Mówiąc w skrócie – wydatki fundacji, które są opisane jako koszty działalności, ale faktycznie służą prywatnym celom beneficjentów czy fundatorów albo nie mają żadnego związku z celem fundacji, zostaną przez KAS uznane za koszty pozorne i opodatkowane 15% CIT tak, jak normalna wypłata świadczeń. W przypadku znacznych naruszeń zarząd fundacji może w dodatku odpowiadać osobiście z kodeksu karnego skarbowego.
KAS ma prosty klucz i rozpatruje każdy wydatek pod kątem tego, czy przynosi on fundacji wymierną korzyść związaną z jej celami, czy jednak jest to korzyść osobista dla beneficjenta? Dlatego zdecydowanie warto unikać mieszania majątku i udzielania beneficjentom innych korzyści niż standardowa wypłata świadczeń opodatkowana 15% CIT po stronie fundacji i 0% PIT po stronie beneficjenta.
Jak otworzyć konto w banku i rachunek brokerski dla fundacji
Po zawiązaniu aktu notarialnego następuję ustanowieniu fundacji i można zgłosić ją do sądu okręgowego wysyłając odpowiedni wniosek (dostępny w paczce dokumentów). W tym momencie do życia powołana zostaje tzw. Fundacja Rodzinna w organizacji. W praktyce taka forma “w organizacji” oznacza, że od tego momentu fundacja może prowadzić praktycznie wszystkie dozwolone czynności, ale czeka jeszcze na wpis do rejestru.
Pierwszym krokiem jest więc zgłoszenie fundacji do rejestru REGON i NIP oraz nadanie jej numeru LEI. W tym momencie trzeba też zgłosić fundację do CRBR (Centralnego Rejestru Beneficjentów Rzeczywistych). Wszystkie te czynności można dokonać online.
Po kilku dniach, mając już wszystkie dane (NIP, REGON i LEI), można udać się do banku otworzyć rachunek. Teoretycznie każdy bank powinien otworzyć konto fundacji rodzinnej, ale w praktyce większość instytucji robi z tym niebotyczne problemy.
Sprawdzoną i godną polecenia instytucją, która ma doświadczenia z fundacjami, jest bank PKO BP, gdzie proces ten przebiega sprawnie i bez opóźnień. Wystarczy skontaktować się z najbliższym oddziałem obsługującym rachunki firmowe i poprosić o listę potrzebnych dokumentów oraz wyznaczenie spotkania z doradcą w celu wypełnienia wniosku i podpisania umowy (zajmie to około godziny). Gdy konto zostanie otwarte, można wpłacić na nie kapitał założycielski fundacji.
Po uruchomienia rachunku bankowego należy otworzyć firmowe konto brokerskie dla fundacji. Można to zrobić za pośrednictwem polskich brokerów lub duńskiego Saxo Banku, który bez problemu rejestruje rachunki dla fundacji będących w organizacji. Opinie klientów sugerują, że Interactive Brokers działa niekonsekwentnie i w niektórych przypadkach wymaga wcześniejszego wpisu do rejestru fundacji, ale czasem jednak dopuszcza otwarcie rachunku typu corporate dla fundacji będącej jeszcze w organizacji. Warto próbować, a jeśli się nie uda, to tymczasowo można otworzyć rachunek w Saxo Banku lub u polskiego brokera i po zarejestrowaniu fundacji (obecnie ponad rok!) przenieść środki do najkorzystniejszego cenowo Interactive Brokers.
Alternatywnie możemy skorzystać z usług Private Bankingu albo Wealth Management w Polsce, ale to zarezerwowane jest dla fundacji z wielomilionowymi rachunkami i bardzo często niczym nie uzasadnione z uwagi na ekstremalnie wysokie prowizje od transakcji giełdowych oferowanych przez krajowe instytucje oraz niekorzystne przewalutowania przy handlu akcjami za granicą.
Po założeniu konta brokerskiego, można przelać na nie środki z rachunku fundacji. Ważne, aby nie zasilać konta brokerskiego bezpośrednio z rachunku prywatnego, ponieważ jest to konto typu firmowego założone na dane fundacji i broker może odrzucić przelew z rachunku prywatnego. Schemat więc wygląda tak, że najpierw wpłacamy środki w formie pokrycia kapitału założycielskiego (lub późniejszych darowizn) na konto bankowe fundacji, a dopiero potem przelewamy je na konto brokerskie, gdzie możemy środkami dowolnie dysponować.
Księgowość dla fundacji rodzinnej
Prowadzenie fundacji rodzinnej wymaga stosowania wymogów pełnej księgowości (takiej, jak dla spółek) oraz corocznego składania sprawozdania finansowego do Sądu Okręgowego w Piotrkowskie Trybunalskim (jedynego, który obsługuje fundacje). Dodatkowo raz na cztery lata wymagane jest przeprowadzenie audytu z zarządzania aktywami przez fundację pod kątem ich zgodności z prawem i statutem fundacji.
Teoretycznie od 2014 roku został zniesiony wymóg posiadania licencji Ministra Finansów na prowadzenie księgowości i teoretycznie księgowość mógłby prowadzić każdy, np. członek zarządu samodzielnie, ale… w kontekście wymogów audytorskich i SF, zdecydowanie lepiej zlecić prowadzenie spraw księgowych profesjonalnej firmie, która zadba o nie tylko o poprawność księgowania, wyceny majątku i spełnienie wymogów raportowych do urzędu skarbowego, ale też o “porządek w papierach”, aby w przyszłości audyt przeszedł bezproblemowo i był tylko formalnością.
Wiele osób próbuje na tym etapie ograniczać koszty i znaleźć jak najtańsze biuro podatkowe, ale to krótkowzroczna strategia, bo koszty pozornie oszczędzone dzisiaj, poniesiemy w przyszłości przy audycie i konieczności “prostowania” zaległych nieścisłości.
Dlatego warto znaleźć kancelarię, która zna się nie tylko na prowadzeniu księgowości fundacji rodzinnych, ale też na rozliczaniu transakcji giełdowych (jeśli fundacja zamierza takowe prowadzić), księgowaniu opcji i innych derywatów, czy ma doświadczenia z czytaniem raportów od zagranicznych brokerów takich, jak Saxo Bank albo Interactive Brokers. Przed nawiązaniem współpracy warto zadać te pytania kancelarii.
Po podpisaniu umowy na prowadzenie księgowości, formalności zostają zakończone i fundacja może rozpoczynać swoją działalność inwestycyjną.
Koszty prowadzenia fundacji rodzinnej
Nie można jednoznacznie określić sztywnych kosztów powołania i prowadzenia fundacji rodzinnej, ponieważ to zależy od stopnia jej skomplikowania oraz ilości przeprowadzanych transakcji i tego, czy do powołania fundacji będziemy potrzebowali pomocy kancelarii prawnej, czy postaramy się przeprowadzić ten proce sami. Poniżej jednak szacunkowe wytyczne w zależności od źródła kosztów z podziałem na jednorazowe i okresowe.
Koszty jednorazowe
Koszty jednorazowe to przede wszystkimnotariusz – maksymalnie do 2500 zł oraz rejestracja fundacji, pełnomocnictwa, opłaty, wypis z Rejestru Karnego etc. w wysokości około 600 zł. Dodatkowo numer LEI – około 250 zł. Łącznie powołanie fundacji powinno więc zamknąć się w kwocie 3500 zł (może być taniej przy niskim kapitale fundacji, bo koszt notariusza uzależniony jest od wartości).
Gdybyśmy chcieli skorzystać z pomocy kancelarii prawnej do sporządzenia wszystkich dokumentów, wniosków i prowadzenia korespondencji z sądem, należy doliczyć tu jednorazową opłatę w wysokości od 10 000 do 20 000 zł w zależności od kancelarii, stopnia skomplikowania statutu, rozbudowania struktury beneficjentów i tak dalej.
Koszty okresowe
Koszty późniejszego prowadzenia fundacji opierają się głównie na prowadzeniu księgowości i sporządzaniu sprawozdań finansowych oraz audytu raz na cztery lata. Jeśli chodzi o koszty księgowości, to uzależnione są one od liczby przeprowadzanych transakcji w trakcie miesiąca. Do 20-30 transakcji miesięcznie (każda linijka na wyciągu brokerskim, księgowanie dywidendy, przelewu, opłaty za kartę itd.) koszt profesjonalnej księgowości wynosi około 1500 zł miesięcznie netto. Za każdych kolejnych 10 linijek transakcji zazwyczaj dodatkowo około 100-150 zł. Przy nawiązywaniu współpracy zazwyczaj trzeba uiścić jednorazową dodatkową opłatę w wysokości jednego miesięcznego wynagrodzenia.
Koszt przygotowania sprawozdania finansowego raz do roku to około 1.5x średniomiesięcznych kosztów prowadzenia księgowości (które zależą od liczby przeprowadzanych transakcji). Zatem jeśli mieścimy się w limicie 20 transakcji na miesiąc, to koszt przygotowania sprawozdania powinien wynieść około 3 500 zł plus 250 zł opłaty sądowej.
Koszty audytów nie są jeszcze znane, bo żadna fundacja nie ma skończonych czterech lat, ale szacuje się, że dla prostych struktur wyniosą one około 5000 zł, a dla bardziej skomplikowanych 10 000 zł do 15 000 zł raz na cztery lata.
Ewentualne dodatkowe koszty to wynajęcie biura lub adresu wirtualnego, obsługa korespondencji, okazjonalne przygotowanie wzorów dokumentów czy wycen przy wnoszeniu do fundacji dodatkowych składowych majątku innych niż gotówka etc.
Podsumowując, koszt powołania fundacji to około 3500 zł (jeśli robimy to samemu) lub około 15 000 zł jeśli robimy to przy pomocy kancelarii prawnej (wariant polecany dla osób, które chcą oszczędzić sobie papierkowej roboty i frustracji w kontaktach z administracją). Potem zostają już wyłącznie bieżące koszty obsługi księgowej w wysokości około 1500 zł miesięcznie. Do tego raz do roku przygotowanie SF (ok. 3500 zł) i raz na cztery lata audyt (ok. 5000 zł).
Powyższe ceny są bardzo mocno szacunkowe i możliwe jest wynegocjowanie zarówno niższych stawek, jak i znaczne zwiększenie kosztów obsługi księgowej czy pomocy kancelarii prawnej przy bardziej skomplikowanych strukturach lub większej liczbie transakcji.
Jeszcze raz – dlaczego warto?
Dobrze zaprojektowana fundacja rodzinna to coś więcej niż forma prawna. To system, który może chronić kapitał, porządkować decyzje, ograniczać chaos, zabezpieczać rodzinę i budować ciągłość na pokolenia. Dzięki niej majątek przestaje być zbiorem przypadkowych aktywów rozsianych po prywatnych rachunkach, a staje się uporządkowaną strukturą podporządkowaną konkretnemu celowi, zasadom i wartościom.
Fundacja pozwala zawczasu zdecydować nie tylko jak pomnażać pieniądze, ale też komu, kiedy i na jakich warunkach mają one służyć. W tym sensie nie jest ona narzędziem do samego „posiadania majątku”, lecz do świadomego zarządzania jego rolą w życiu rodziny przez kolejne dekady.
Nawet jeśli dziś nie dysponujesz jeszcze majątkiem, który uzasadnia jej natychmiastowe założenie, to i tak warto już teraz zrozumieć ten mechanizm, przemyśleć własne zasady i zaprojektować strukturę, do której z czasem będzie można dojść. Bo najpierw zawsze powstaje sposób myślenia, potem system działania, a dopiero na końcu pojawia się odpowiednia forma prawna. Największym błędem jest budowanie majątku bez planu, bez zasad i bez pomysłu na to, co ma się z nim stać, gdy pieniędzy będzie już naprawdę dużo.
Fundacja rodzinna nie zaczyna się w kancelarii notarialnej ani w sądowym rejestrze. Ona zaczyna się w momencie, w którym przestajesz myśleć o pieniądzach jak o czymś do wydania, a zaczynasz myśleć o nich jak o narzędziu do ochrony, budowy i zmiany losu swojej rodziny.
A do tego nie ma obecnie lepszego wehikułu niż dobrze zaprojektowana struktura fundacji rodzinnej.