Skip to content

20 subiektywnych pomysłów na to, gdzie i w co warto zainwestować w 2018 roku

Gdzie i w co warto zainwestować w 2018 roku?Dziennikarze prestiżowego brytyjskiego tygodnika The Economist przeprowadzili ostatnio burzę mózgów i przygotowali wskazówki podpowiadające w co warto zainwestować w 2018 roku. Autor prestiżowego polskiego bloga Trading For a Living dorzucił swoje trzy grosze i tak oto powstała poniższa lista będąca zestawieniem dwudziestu pomysłów na to, gdzie warto zainwestować swoje pieniądze w ciągu najbliższych kilkunastu miesięcy. Dziesięć pomysłów dotyczy całych gospodarek, a drugich dziesięć konkretnych sektorów.

Dość łatwo jest sporządzić listę krajów, które wykazywały będą najszybszy rozwój gospodarczy. W 2018 roku absolutnym numerem jeden zostanie Bhutan, który poszczyci się wzrostem GDP na poziomie 9.2%, a zaraz za nim uplasuje się Anguilla i jej gospodarka oparta na eksporcie homarów, która wypracuje oszałamiający wynik 8.1%. W pierwszej dziesiątce znajdą się jeszcze, m.in. Birma, Djibouti, Gwinea czy Ghana.

Tak więc teoretycznie z określeniem faworytów globalnego wyścigu nie ma żadnego problemu. Kłopot zaczyna się wtedy, kiedy przychodzi co do czego i trzeba w tych miejscach zainwestować jakieś pieniądze.

Wbrew pozorom, nie chodzi o brak giełdy. Lokalny parkiet funkcjonuje nawet na terenie kraju, w którym jakość życia mierzy się nie poprzez wzrost PKB, lecz poprzez wzrost SKB (Szczęścia Krajowego Brutto). Niemniej w Bhutanie giełda działa już od 1993 roku. Dzisiaj jest na niej notowanych 21 spółek o dziennym obrocie kilku tysięcy i łącznej kapitalizacji 400 mln dolarów.

W praktyce przeciętny inwestor nie ma jednak najmniejszej szansy, aby zainwestować swoje pieniądze w spółki z tego kraju. Podobnie jak nie uda mu się to w przypadku firm z: Kambodży, Anguilli, Birmy, Djibouti, Gwinei, Ghany czy Wybrzeża Kości Słoniowej. Z całej dziesiątki krajów, które w 2018 roku będą rozwijały się najszybciej, dość prosto można dzisiaj zainwestować jedynie w dwóch miejscach: w Indiach, których wzrost GDP wyniesie 7.8% i w Bangladeszu (6.9%). Plus jest taki, że oba te kraje posiadają gospodarkę opartą na czymś więcej niż tylko na hodowli homarów.

Dlatego przygotowanie odpowiedniej listy realnych rekomendacji inwestycyjnych wymaga nieco więcej zachodu niż zwykłe posortowanie krajów na podstawie suchych nominalnych parametrów. Stąd też pojawienie się wyrazu „subiektywy” w tytule tego tekstu.

PS. Zanim zaczniesz czytać dalej, nie zapomnij wcześniej zapisać się na newsletter inwestycyjny:


10 krajów, w których warto zainwestować w 2018 roku

Nie samym GDP państwo żyje. Jest sporo miejsc, których wzrost produktu krajowego brutto wynosi mniej niż 2%, a mimo tego są to miejsca, w których warto zainwestować w 2018 roku. Przykładem pierwszym z brzegu mogą być Brazylia i Rosja, które wychodzą właśnie z recesji. Prognoza GDP w obu przypadkach nie jest oszałamiająca, ale majaczy już przynajmniej na lekkim plusie, co dobrze zwiastuje na przyszłość.

Podobnie jest w drugą stronę. Istnieją kraje, których wzrost GDP w 2018 roku wyniesie 3-4%, ale mimo tego nie będą to miejsca odpowiednie na inwestycje (Irak, Syria).

W każdym razie, skoro krajów, w których warto zainwestować w 2018 roku ma być dziesięć, to jakieś kryterium trzeba było jednak przyjąć. Szacowany wzrost gospodarczy będzie więc tym najważniejszym, choć nie jedynym.


1. Indie (prognozowany wzrost w 2018 roku: 7.8%)

Indie w przyszłym roku zostaną najszybciej rozwijającą się dużą gospodarką świata. Nominalnie Hindusi zostaną wyprzedzeni jedynie przez Bhutan i Anguille, ale są to tak mikroskopijne i niedostępne rynki, że właściwie można je zignorować.

Indie skorzystają przede wszystkim na bardzo silnym optymizmie społeczeństwa, którego ponad 80% obywateli uważa, że gospodarczo sprawy idą w dobrym kierunku. Ta pozytywna postawa przełoży się na zwiększone wydatki, które napędzą ogólne krajowe prosperity.

Drugim filarem zostanie rząd planujący podnieść poziom publicznych inwestycji. Politycy idący ramię w ramię z obywatelami w stronę światła? Magia zen.

Sporym katalizatorem wzrostów okazała się tegoroczna reforma podatkowa, która znacznie uprościła prowadzenie biznesu oraz sprawiła, że duża część szarej strefy została włączona do mainstreamu, przez co jej biznesowe osiągnięcia pojawią się teraz w oficjalnych statystykach.

W 2019 roku Indie czekają wybory, a więc przyszły rok będzie ostatnim momentem na to, aby Narendra Modi potwierdził, że jego rząd potrafi przyczynić się do podtrzymania spektakularnego rozwoju i dalszego poprawienia poziomu życia wśród 1.35 miliarda swoich obywateli.

Zgodnie z teorią prezydenckich cykli ekonomicznych, przedostatni rok sprawowania władzy przez polityków jest rokiem, w którym następuje największy wzrost gospodarczy. Dzieje się tak z uwagi na to, że w roku przedwyborczym rząd jest skłonny stanąć na głowie, aby tylko pokazać wyborcom, na kogo warto zagłosować w przyszłorocznych wyborach.

O pozostałych argumentach za tym, żeby zainwestować w Indiach po raz pierwszy pisałem półtora roku temu; po raz drugi rok temu; a po raz trzeci miesiąc temu:

  1. Goldman Sachs podpowiada czym może skusić indyjska gospodarka
  2. Koniec korekty to dobry moment na zakup akcji z Bombaju
  3. Hindusi zamieniają riksze na samochody. Zainwestuj w Tata Motors

2. Bangladesz (prognozowany wzrost w 2018 roku: 6.9%)

Rządząca Bangladeszem partia Awami League od dawna nie widziała tak solidnego i trwałego wzrostu gospodarczego, który potrwa jeszcze przynajmniej do wyborów 2019 roku, a prawdopodobnie także znacznie dłużej.

Kraj przyciąga coraz więcej zagranicznych inwestorów dzięki niskim kosztom zatrudnienia, przez co bezrobocie jest obecnie bardzo niskie i wynosi około 4%. Większość Banglijczyków, podobnie jak Hindusów, uważa że sprawy kraju idą w dobrym kierunku.

Potwierdzają to statystyki rządowe, z których wynika, że podążając dalej tym tempem, dochód na jednego mieszkańca do 2021 roku wzrośnie czterokrotnie.

Sporym zagrożeniem może być natomiast inflacja, która obecnie przekracza 5%. Pojawiają się też coraz częstsze strajki pracowników, którzy domagają się podwyżek z uwagi na rosnące ceny, zwłaszcza jedzenia i paliwa.

Mimo tego gospodarka jako całość ma się dobrze. Kraj z pewnością skorzysta na wycofaniu się USA z handlowego paktu trans-pacyficznego, który w uprzywilejowanej korzyści stawiał Wietnam, czyli największego rywala Bangladeszu w branży tekstylnej. To na niej opiera się 80% krajowego eksportu. Jednak po wycofaniu się USA z TPP, pozycja Bangladeszu wydaje się tu niezagrożona.

O tym jak i dlaczego warto zainwestować w Bangladeszu pisałem więcej w tym artykule.


3. Wietnam (prognozowany wzrost w 2018 roku: 6.5%)

Giełda podniosła się już po sporej korekcie zaliczonej w momencie, w którym Donald Trump wycofał się z handlowego paktu trans-pacyficznego. Jednym z jego największych beneficjentów miał być właśnie Wietnam. Ale to już za nami.

Od początku 2017 roku wietnamski indeks giełdowy urósł o 36%. Po tak spektakularnym rajdzie bardzo prawdopodobna wydaje się mniejsza lub większa korekta. To jednak będzie oznaczało tylko tyle, że pojawił się sygnał do tego, aby zainwestować w tym kraju na co najmniej nadchodzących dwanaście miesięcy.

Partia komunistyczna, która niezachwianie rządzi Wietnamem, nie jest może zbyt liberalna, jeśli chodzi o wolność słowa i akceptowanie krytyki pod swoim adresem, ale to nie przeszkadza jej wykazywać o wiele większego zrozumienia, gdy chodzi o wprowadzanie reform gospodarczych.

W 2018 roku spodziewane jest wejście w życie całej serii ułatwień dla biznesu i dla inwestorów. Jednym z nich będzie uwolnienie cen na niektóre towary (do tej pory kontrolowanych odgórnie) czy dopuszczenie zagranicznego kapitału do inwestowania w największe spółki skarbu państwa i w kluczowe gałęzie przemysłu kontrolowane bezpośrednio przez rząd.

W dodatku płace w Wietnamie rosną szybko, a dostęp do kredytu pozostaje wyjątkowo łatwy. To wszystko daje nadzieję na to, że w 2018 roku gospodarka będzie miała się jeszcze lepiej niż w ciągu ostatnich kwartałów.

O tym dlaczego warto zainwestować w Wietnamie, więcej pisałem w tym artykule.


4. Chiny (prognozowany wzrost w 2018 roku: 5.8%)

Panowanie prezydenta Xi Jinpinga jest niezagrożone przynajmniej do 2022 roku. Jednak zagrożony jest dwucyfrowy wzrost, który miał miejsce jeszcze kilka lat temu. Od tego czasu gospodarka napędzana kredytowymi sterydami zaczęła zwalniać. Jednak w przypadku Chin słowo „zwalniać” oznacza spadek do prognozowanego wzrostu na poziomie 5.8%, co w dalszym ciągu sprawia, że Chiny pozostają jednym z absolutnych liderów rankingu.

Rządowy program „Made in China 2025” ma przestawić gospodarkę z podejścia odtwórczego na innowacyjne. W skrócie oznacza to koniec produkowania plastikowych klapków, a początek budowania samolotów, robotów i procesorów.

Inicjatywa odtworzenia Jedwabnego Szlaku celuje natomiast w osiągnięcie absolutnej dominacji gospodarczej właściwie na całym świecie.

W dodatku wprowadzenie kontraktów na ropę rozliczanych w juanach oraz umożliwienie wymiany tych juanów na złoto jest jawnym postawieniem się hegemonii USA na rynku energetycznym. Wcześniej na taki ruch odważyli się jedynie (Panie świeć nad ich duszami) Saddam Hussein i Mu’ammar al-Kaddafi.

Chiny zalewają też świat swoimi pieniędzmi. Coraz więcej strategicznych inwestycji w Europie Wschodniej finansowanych jest przy pomocy chińskiego kapitału. Podobnie jak większość przedsięwzięć w Afryce, gdzie Państwo Środka postanowiło zresztą niedawno uruchomić pierwszą w historii swojego kraju zamorską bazę wojskową. Wszyscy po to, aby chronić chińskie interesy za granicą. Tych interesów jest coraz więcej.

O tym, dlaczego warto zainwestować w Chinach, pisałem w poniższych artykułach:

  1. „Made in China 2025”
  2. Jak zarobić na turystach z Azji?

5. Filipiny (prognozowany wzrost w 2018 roku: 5.6%)

Kiedy Rodrigo Duterte został w 2016 roku prezydentem, giełda najpierw runęła o kilkanaście procent w ciągu paru dni; potem wzrosła o kilkadziesiąt w ciągu kolejnych miesięcy; a na koniec roku znowu spadła o jedną czwartą.

Od początku 2017 roku filipiński indeks znajduje się jednak w silnym trendzie wzrostowym, a zdrowej i ciągle rozwijającej się gospodarki nie jest w stanie wykoleić nawet kontrowersyjny prezydent.

Filipiny w ostatnich latach stały się bardzo silnym centrum outsourcingu usług biznesowych, co przyciąga nowe podmioty i zachęca kolejne firmy, aby otwierać w kraju swoje oddziały lub (z uwagi na niskie koszty) przenosić do niego część własnej działalności na zasadach outsourcingu.

Kraj w dużej mierze bazuje na pieniądzach, które przysyłane są przez Filipińczyków pracujących poza jego granicami. Ale strumień gotówki płynie na rynek także z rządowej kasy, bo politycy chętnie wydają grube miliardy pochodzące z budżetu na inwestycje, czym stymulują lokalny przemysł i całą gospodarkę.

Pomagają też reformy takie jak ta, wymuszona przez prezydenta, która skraca czas uzyskania niezbędnych pozwoleń na przeprowadzenie inwestycji w sektorze energetycznym z trzech lat do… 30 dni. Można?

W Filipinach najłatwiej zainwestować poprzez ETF o symbolu: EPHE


6. Pakistan (prognozowany wzrost w 2018 roku: 5.5%)

Pakistan będzie jednym z największych beneficjentów chińskiej inicjatywy odbudowy Jedwabnego Szlaku. W ciągu najbliższych lat do kraju spłynie kilkadziesiąt miliardów(!) dolarów, które posłużą przede wszystkim do stworzenia infrastruktury z prawdziwego zdarzenia.

Pakistan zacznie niedługo przypominać ogromny plac budowy, na czym skorzystają wszyscy: od regionalnych firm dostarczających materiały, przez lokalnych pracowników, po sektor finansowy czy hotelarski.

W ostatnich latach sporo zagranicznych koncernów rozważało przeniesienie części swojej produkcji właśnie do Pakistanu, jednak przeszkodą była kiepska infrastruktura – marne drogi z interioru do portu oraz problemy z niewydolną siecią energetyczną. Teraz to się zmieni.

Rozwój Pakistanu rok temu zauważyli też zarządzający z funduszu MSCI Inc., którzy postanowili przenieść go z kategorii frontier do emerging markets, co wywindowało giełdę do góry o kilkadziesiąt procent w ciągu paru miesięcy.

Ostatnie korupcyjne zamieszanie polityczne sprawiło jednak, że kurs spadł znowu do punktu wyjścia. Dlatego dzisiaj Pakistan wydaje się jednym z najciekawszych miejsc z ogromnym potencjałem, w którym w dodatku można zainwestować po bardzo przyzwoitej cenie (P/E zleciało niedawno do poziomu 9.6).

O tym dlaczego warto zainwestować w Pakistanie, pisałem w tych artykułach:

  1. Jak zarobić na włączeniu Pakistanu do MSCI Emerging Markets?
  2. Dlaczego zostaję w Pakistanie o kilka lat dłużej

7. Malezja (prognozowany wzrost w 2018 roku: 5.0%)

Wzrost PKB na jednego mieszkańca Malezji to niczym nie zaburzony piękny wieloletni trend rosnący. Inflacja na poziomie 2.3%, ekstremalnie niskie bezrobocie 3.4%, dodatni bilans handlowy, przyzwoity dług publiczny i rosnące wynagrodzenia dokładają swoje trzy grosze do całej gamy optymistycznych wskaźników.

Giełda umacnia się od początku 2017 roku razem ze wzrostem siły lokalnej waluty, ale daleko jej jeszcze do przewartościowania. P/E na końcówkę tego roku wynosi obecnie 16, ale spółki w ostatnich kwartałach biją na głowę oczekiwania analityków, jeśli chodzi o zwiększanie swoich zysków.

Sentyment zachodnich inwestorów także staje się pozytywny. Od początku 2017 roku do samego ETF-a EWM wpłynęło 170 milionów dolarów od nowych klientów, a to oznacza ponad 100% wzrostu w porównaniu do roku 2016.

W 2018 roku Malezja powinna skorzystać na wyższych cenach ropy, a także na chińskiej inicjatywie odbudowy Jedwabnego Szlaku oraz na zwiększonym zapotrzebowaniu na olej palmowy, którego jest głównym eksporterem.


8. Indonezja (prognozowany wzrost w 2018 roku: 4.8%)

Joko Widodo, prezydent Indonezji, podobnie jak premier Narendra Modi zmierzy się w 2019 roku z kampanią wyborczą. To oznacza, że 2018 będzie ostatnim pełnym rokiem jego prezydentury, po którym będzie mógł (albo nie będzie mógł) pochwalić się swoimi osiągnięciami.

Póki co idzie mu całkiem dobrze. Indonezja wprowadziła w ostatnim czasie probiznesowe reformy, poluzowała restrykcyjne przepisy, obniżyła ceny energii oraz stara się zrestrukturyzować minimalne płace, aby uzależnione były w dużej mierze od produktywności pracowników.

To wszystko sprawia, że biznes w Indonezji ma się coraz lepiej, firmom łatwiej prowadzi się działalność, a to wszystko z kolei przekłada się na solidny wzrost gospodarczy, niskie bezrobocie i rosnące wynagrodzenia.

W Indonezji zainwestować można przy pomocy ETF-a o symbolu: EIDO, który śledzi ruchy 87 największych spółek z tego kraju.


9. Turcja (prognozowany wzrost w 2018 roku: 4.1%)

Turcja, podobnie jak Chiny, zaliczyła spadek wzrostu GDP na przestrzeni ostatnich lat z poziomów dwucyfrowych do tego, co mamy obecnie. To jednak wcale nie oznacza, że wzrost jest mizerny. Wręcz przeciwnie, rozwój 4.1% to dzisiaj rzecz w Europie praktycznie niespotykana.

Jeszcze większy poziom wykazuje jedynie Rumunia (4.5%). Na giełdzie w Bukareszcie jednak nie da się zainwestować w żaden prosty sposób, czyli bez potrzeby otwierania konta na lokalnym rynku, a przynajmniej ja o takim sposobie nie słyszałem.

Wykres tureckiego indeksu giełdowego przypomina ostatnio przejażdżkę rollercoasterem. Co by nie mówić, od strony technicznej jest to raj dla krótkoterminowych spekulantów. Obecnie poziomy wyprzedania rynku na oscylatorach oraz wstęgi Bollingera pokazują perfekcyjny książkowy przykład aktywów, które warto kupić, aby nieco na nich pospekulować.

Czy kraj jednak nadaje się na długoterminową inwestycję? Moim zdaniem nie. Sytuacja polityczna jest zbyt nieprzewidywalna. Recep Erdogan odwraca się od Zachodu i kieruje coraz bardziej w stronę Rosji. Demokracja praktycznie przestaje istnieć. Inflacja przekracza 11%, bezrobocie 10%, a bilans handlowy jest ujemny.

Z drugiej strony trzeba uczciwie przyznać, że inflacja, choć wysoka, to zaczyna spadać, a bank centralny planuje obniżać stopy procentowe, aby napędzić trochę wzrost. Kraj także posiada dość niskie zadłużenie (30% GDP), a więc pole do sztucznego pompowania oczywiście jest. W dodatku akcje są dzisiaj kusząco tanie (forward P/E 8.3)

Podsumowując, moim zdaniem do krótkoterminowej spekulacji – tak, do inwestycji długoterminowej – raczej nie. Niemniej Turcja będzie numerem dwa europejskiego wzrostu GDP i z tego powodu znalazła się w tym zestawieniu.

W Turcji w prosty sposób można zainwestować przy pomocy ETF-a o symbolu: TUR.


10. Polska (prognozowany wzrost w 2018 roku: 3.4%)

Polska ze swoim wzrostem 3.4% wypada blado na tle azjatyckich tygrysów, ale na europejskim rynku stoimy w jednej linii z innymi lokalnymi liderami wzrostu, czyli: Rumunią, Węgrami, Estonią, Słowacją, Litwą i Słowenią. Każdy z tych krajów w 2018 roku będzie mógł poszczycić się wzrostem GDP przekraczającym 3%.

Z wewnętrznymi realiami dobrze wpisujemy się w światowy trend obowiązujący w krajach rozwijających się, który mówi mniej więcej tyle, że im bardziej nieciekawa sytuacja polityczna na lokalnym podwórku, tym mocniejsza pozycja gospodarcza (Pakistan, Filipiny, Brazylia, Rosja – żeby wymienić tylko kilka przykładów).

Probiznesowe nastawienie inicjatyw rządowych, hojne wydawanie pieniędzy, lepsza ściągalność podatków, wyższe wynagrodzenia czy niskie bezrobocie są czynnikami, które sprawiają, że polskie GDP osiągnie jeden z lepszych wyników na Starym Kontynencie.

Krajowemu wzrostowi może też nieco przysłużyć się Brexit. Rząd szacuje, że skutki tego wydarzenia przyciągną do Polski kilkadziesiąt tysięcy osób z sektora usługowego, które do tej pory pracowały dla międzynarodowych instytucji w Londynie.

Moim zdaniem dobrym pomysłem jest zastosowanie tu selektywnego podejścia i wykorzystanie tego, że nie jesteśmy płynnym i efektywnym rynkiem, a to oznacza, że ciągle można znaleźć na polskiej giełdzie świetne okazje inwestycyjne (dobre firmy po dobrych cenach), które jeszcze nie zostały dostrzeżone przez innych.

Unikałbym natomiast bezrefleksyjnego inwestowania przy użyciu ETF-a w cały zdominowany przez spółki Skarbu Państwa indeks WIG20.


10 sektorów, w które warto zainwestować w 2018 roku

Wybór odpowiedniej gospodarki to jedno, ale często okazuje się, że w jej ramach pewne sektory rosną szybciej od innych, a inne całkowicie odchodzą w zapomnienie, pomimo tego, że kraj jako całość przeżywa boom.

Które więc branże dają nadzieję na wzrost i sprawiają, że warto w nie zainwestować w 2018 roku? Oto niektóre typy przygotowane przez dziennikarzy The Economist i przepuszczone przez moje sito selekcji.


11. Obronność i lotnictwo

Pomimo narzekań Donalda Trumpa na zbyt jednostronne zaangażowanie Ameryki w NATO, Pakt Północnoatlantycki ma się dobrze i wydatki jego członków na zbrojenia znacznie wzrosną w 2018 roku.

Procentowo najwięcej na nową broń wydadzą kraje Europy Wschodniej, do czego oczywiście przyczyniła się kuriozalna inwazja Rosji na Ukrainę.

Drugim źródłem zamówień będą Niemcy, którzy obiecali zwiekszyć wydatki na zbrojenia o 4%.

Jednak największe kwotowe zapotrzebowanie na broń, jak zwykle, popłynie z samych Stanów Zjednoczonych, gdzie wydatki w 2018 roku przekroczą 630 miliardów dolarów. Sporym beneficjentem będzie firma Lockheed Martin dostarczająca, m.in. myśliwce z serii F oraz systemy antyrakietowe.

Zwiększone nakłady pojawią się także w rejonach Azji, gdzie rząd Japonii zobowiązał się do zainstalowania tarczy antyrakietowej (także produkcji firmy Lockheed), która ma pomóc ograniczyć zagrożenie płynące ze strony Korei Północnej. Duży skok wydatków na zbrojenia zapowiada również najszybciej rozwijająca się gospodarka świata, czyli Indie oraz najbardziej wojująca obecnie gospodarka świata, czyli Arabia Saudyjska.

Dodam może tylko, że bardzo ciekawie wygląda wykres techniczny firmy Lockheed Martin, która nieprzerwanie od początku 2013 roku znajduję się w dynamicznym i stabilnym trendzie wzrostowym. Od tego czasu kurs akcji wzrósł o… 400%.


12. Branża IT

Rynek nowych technologii pobije w 2018 roku wszystkie możliwe rekordy, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych. Odpowiedzialne za to będą przede wszystkim usługi związane z trwającym trendem przenoszenia zasobów firmowych do chmury. To rozwiązanie wybiera coraz więcej dużych korporacji.

Johnson&Johnson, amerykański potentat farmaceutyczny, planuje w 2018 roku przenieść do chmury 85% swoich rozwiązań technologicznych, z których obecnie korzysta. JPMorgan Chase, potężny bank inwestycyjny, celuje w podwojenie liczby własnych aplikacji korzystających z chmury obliczeniowej do końca 2018 roku. Ten trend przysłuży się takim dostawcom rozwiązań jak Microsoft, który szacuje, że jego przychody z udostępniania swoich zasobów innym podmiotom osiągną 20 miliardów dolarów.

Jednak sektorem IT, w który równie mocno warto zainwestować w 2018 roku, są chińskie firmy komputerowe. Pod koniec przyszłego roku w Państwie Środka zacznie obowiązywać prawo ograniczające liczbę danych, które mogą być wysyłane poza granice Chin. Takie rozwiązanie bardzo mocno uderzy w amerykańskich dostawców, którzy swoje serwery mają ulokowane w innych krajach (Amazon i Microsoft)

Z drugiej jednak strony, to sztuczne ograniczenie niewyobrażalnie przysłuży się lokalnym firmom, takim jak Tencent i Alibaba. Zwłaszcza, że chińskie wydatki na segment IT w 2018 roku mają zwiększyć się o 7%.


13. Finanse i bankowość

Wizja rosnących stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych powinna pomóc tamtejszemu sektorowi finansowemu. Na wyższych odsetkach skorzystają przede wszystkim tacy gracze jak Bank of America czy regionalne banki upchnięte w ETF o symbolu: IAT.

Przegłosowana na początku grudnia ustawa zmniejszająca podatki korporacyjne także powinna przysłużyć się zwiększaniu przychodów przez branżę finansową.

Jeszcze większego napływu gotówki niż amerykańskie banki mogą jednak doświadczyć odżywające firmy brazylijskie i rosyjskie, czyli banki z krajów, które wychodzą właśnie z recesji, przez co zapotrzebowanie na kredyt rośnie tam w sposób geometryczny.

Pewne zagrożenie pojawia się natomiast, jeśli chodzi o banki chińskie. Na ostatnim zjeździe partii Xi Jinping zapowiedział, że jego rząd zamierza w końcu zająć się ograniczeniem bańki kredytowej i prawdopodobnie wprowadzony zostanie ściślejszy nadzór nad tym, komu i w jakiej kwocie chińscy pożyczkodawcy udzielają kredytów.


14. Przemysł wydobywczy

Aluminium i miedź powinny w 2018 roku osiągnąć poziom zrównoważenia popytu i podaży.

Spowolnienie w Chinach i przestawienie gospodarki z torów przemysłowych w kierunku nowych technologii spowoduje, że zapotrzebowanie na miedź czy rudy żelaza znacznie spadnie na terenie samego kraju.

Z drugiej jednak strony, spadek w Chinach powinien zostać zrównoważony przez większy popyt gdzie indziej, który wynikał będzie z rozpoczętej inicjatywy odbudowy Jedwabnego Szlaku oraz ze zwiększonego zapotrzebowania z terytorium błyskawicznie rozwijających się Indii.

Natomiast popyt na samo aluminium, głównie z uwagi na rozwój przemysłu motoryzacyjnego i lotniczego, powinno w Chinach wzrosnąć o 5%.

Jednak prawdziwym liderem wzrostów będzie kobalt używany przede wszystkim do budowy baterii litowo-jonowych, montowanych w samochodach elektrycznych. Zapotrzebowanie na ten trudno dostępny pierwiastek poszybuje w 2018 roku o co najmniej 25%.

Więcej na temat tego jak zainwestować w kobalt pisałem w tym artykule.


15. Branża rozrywkowa

Wydatki na rozrywkę wzrosną w 2018 roku o 5%, osiągając poziom dwóch bilionów dolarów. Największy skok widoczny będzie w sieci.

Spektakularny sus o 14% odnotują serwisy streamingu wideo, zwłaszcza w Chinach i w Indiach, w których sama branża wideo online zanotuje 25% wzrostu.

Nie dotyczy to jednak Netfliksa, który na azjatyckich rynkach znajduje się na z góry przegranej pozycji. Widzą to chyba nawet najwięksi gracze w rodzaju Disneya, który dla dystrybucji swoich filmów podjął ostatnio decyzję o współpracy z chińskim potentatem rozrywki online, czyli Netease.

Akcje Netease notowane są na amerykańskiej giełdzie NASDAQ i szczycą się dynamiką wzrostu kursu o… 50% rocznie. Porównując to z akcjami Netflixa (100% wzrostu rocznie) może się wydawać, że Netease będzie wyborem drugiego sortu, jednak…

P/E Netflixa wynosi obecnie 78, co oznacza totalne przewartościowanie. Natomiast akcje Netease są relatywnie tanie, bo ich P/E wynosi „jedynie” 25. W dodatku Netease każdego roku niemalże podwaja swoje przychody i stabilnie zwiększa zysk netto, czym bije na głowę swojego amerykańskiego rywala.

Więcej na temat tej spółki znajduje się w artykule: „8600% zysku w 18 lat i szansa na drugie tyle. Kto to taki?”.


16. Motoryzacja

Łączna światowa sprzedaż samochodów zwolni w 2018 roku o 3%. Powodem są, m.in. rosnące stopy procentowe w USA, które oznaczają coraz droższe kredyty.

Spadek o 35% odnotuje Singapur, gdzie rząd wycofuje system rabatów, co ma posłużyć ograniczeniu emisji spalin. Podobny zjazd (20%) wystąpi w Wenezueli, z oczywistych powodów.

Jednak spadki te w sporej mierze nadrobione zostaną przez rosnące zapotrzebowanie z Europy Wschodniej, Bliskiego Wschodu, Afryki i Ameryki Łacińskiej, w której stopy procentowe spadają, przez co kredyt staje się bardziej dostępny. Nie wspominając już o takich chłonnych i dynamicznych rynkach jak Indie.

Kategorią samą w sobie pozostają jednak samochody elektryczne. Ich sprzedaż przyspieszy właściwie na całym świecie. Tesla, która być może osiągnie swój cel 500 000 sztuk Modelu 3 w całym 2018 roku to jedno, ale inni producenci także nie próżnują. Nową wersję modelu Leaf (o rozszerzonym zasięgu) wypuści Nissan, który już teraz sprzedał ich 300 000 sztuk. Honda w 2018 zamierza pokazać światu dwa zupełnie nowe elektryczne auta. Do tego grona zaczynają dołączać także chińscy producenci. Startup CHJ Automotive zapowiada, że w 2018 roku wypuści na rynek kompaktowy elektryczny model w cenie poniżej… 8000 USD.

Baidu, czyli potężny „chiński Google”, jakiś czas temu nawiązał współpracę z ponad pięćdziesięcioma partnerami, tworząc ogromne konsorcjum pracujące nad projektem Apollo. Efektem ma być wypuszczenie na drogi w 2018 roku w pełni autonomicznego elektrycznego modelu i włączenie go do sieci zautomatyzowanego ride-sharingu. Brzmi kosmicznie? To już za kilka miesięcy.


17. Turystyka

Firmy z branży lotniczej i turystycznej powinny odnotować w 2018 roku znaczny wzrost przychodów. Ceny biletów lotniczych wzrosną o 3.5%, wydatki na podróże służbowe wzrosną o 6%, a koszt przewiezienia jednego pasażera spadnie, głównie dzięki coraz bardziej efektywnym samolotom.

Amerykańscy przewoźnicy w rodzaju Delta Airlines dodatkowo powinni skorzystać na potencjalnych ograniczeniach, które mogą napotkać konkurenci z Bliskiego Wschodu w postaci Emirates czy Qatar Airways. Administracja Donalda Trumpa przebąkuje bowiem, że powinno się ograniczyć bliskowschodnim operatorom możliwość latania po amerykańskim niebie.

Jak zwykle jednak najbardziej spektakularny wzrost nastąpi w Azji, a konkretniej w Chinach. Branża lotnicza oraz cała branża turystyczna spodziewają się w nadchodzącym roku wielkiego boomu. Nawet europejskie instytucje okrzyknęły już 2018 rok rokiem chińskiej turystyki na terenie Unii Europejskiej.

Dobrym miejscem, w którym warto zainwestować w 2018 roku w branżę turystyczną będzie także Rosja, z uwagi na Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej, które odbędą się tam na przełomie czerwca i lipca. Rosyjskie linie lotnicze i hotelarze już zacierają ręce.


18. Branża reklamowa i medialna

Pomimo lekkiego spowolnienia w 2017 roku, wydatki na reklamę wzrosną w ciągu najbliższych 12 miesięcy o 4.5%. Za największy skok odpowiadały będą nakłady na reklamę mobilną (24% wzrostu!).

Pierwszy raz w historii wydatki na reklamę w internecie przekroczą też wydatki na reklamę telewizyjną (38 vs. 36%).

Drugim kamieniem milowym będzie fakt, że nakłady na promocję pojawiającą się w płatnych wynikach wyszukiwania, przekroczą wydatki na promocję w prasie drukowanej.

Nic więc dziwnego, że przychody z reklam takich firm jak Google, Amazon czy Facebook urosną w 2018 roku odpowiednio o 20%, 30% i 60%.

Taki sam trend widać w Chinach, w których największy gracz na internetowym rynku, czyli Alibaba, już w tym momencie ponad 60% swoich przychodów generuje nie ze sprzedaży przedmiotów w serwisie aukcyjnym, lecz ze sprzedaży reklam.


19. Handel detaliczny

Retail upada? Nie upada, tylko przenosi się do internetu. Przynajmniej w USA. Amerykanie z każdym rokiem coraz więcej rzeczy kupują online, zamiast w stacjonarnych centrach handlowych. Widać to także na liczbach. W 2018 roku segment e-commerce wzrośnie o 20% i przekroczy wartość trzech bilionów dolarów.

W USA niektórzy tradycyjni sprzedawcy upadną, chyba że zdążą przystosować się do nowych warunków. Walmart, największa sieć supermarketów na świecie, nawiązał współpracę z Google, dzięki której oferuje sprzedaż świeżych produktów poprzez asystenta głosowego Google Assistant. Zakupy zamówione przez telefon można odebrać w każdej chwili w jednym z 4700 sklepów znajdujących się na terenie USA. Wszystko to po to, żeby stworzyć choćby iluzję tego, że ktokolwiek jest w stanie konkurować z Amazonem.

A jak sytuacja wygląda na innych kontynentach?

Połowa zakupów w światowej sprzedaży online odbędzie się w Chinach. Z czego trzy czwarte transakcji dokonanych zostanie przy pomocy telefonu komórkowego. Chińczycy naprawdę pokochali swoje komórki. Dzięki tej miłości Alibaba oczekuje wzrostu przychodów o oszałamiające 49% w skali roku.

Jeśli chodzi o tradycyjną sprzedaż detaliczną, nie wszędzie chyli się ona ku upadkowi. Największy wzrost odnotowany zostanie w… Pakistanie, gdzie retail podskoczy o 5.5%. Drugie miejsce zajmie otrząsająca się po wojnie Ukraina, a trzecie wychodząca z recesji Brazylia.


20. Nieruchomości

Dziesięć lat po kryzysie na rynku amerykańskich nieruchomości ten segment ma się całkiem dobrze. W 2018 roku sprzedanych zostanie 5.8 miliona już wybudowanych domów, co oznacza wzrost o 3% w stosunku do 2017 roku. Ale to nie koniec, bo sprzedaż nowych nieruchomości także podskoczy o 8%.

Co prawda rosnące stopy procentowe sprawią, że kredyt stanie się droższy, jednak prognozy szacują, iż odbędzie się to po prostu kosztem zakupu mniejszych mieszkań czy domów. Wzrost stóp nie będzie bowiem aż tak duży, aby odstraszyć konsumentów od kupna domu w ogóle.

Dla odmiany w Chinach rynek nieruchomości czekają turbulencje. Rząd zobowiązał się, że przytnie spekulację cenami mieszkań, powstrzyma rosnące czynsze i wyczyści niesprzedane nieruchomości, które zagracają rynek. Dodatkowym czynnikiem spowalniającym branżę będą obostrzenia w przyznawaniu pożyczek, które mają za zadanie spuścić nieco powietrza z nadmuchanej bańki kredytowej.

W amerykańską branżę związaną z budownictwem mieszkaniowym można zainwestować poprzez ETF o symbolu: ITB.


Małe zastrzeżenie na koniec (jak zwykle)

To, że nazwałem tę listę dwudziestoma pomysłami na to, w co warto zainwestować w 2018 roku nie znaczy, że trzeba od razu siadać do platformy transakcyjnej i pakować swoje ciężko zarobione pieniądze w pakistańskich producentów kijów do krykieta.

Ta lista powinna być potraktowana jedynie jako pierwszy filtr, który pozwoli zawęzić pole poszukiwań. Pomimo tego, że wszystkie wymienione kraje czy branże posiadają (według dziennikarzy The Economist i mojej) potencjał do wzrostu, to nie znaczy, że wszystkie nadają się już dzisiaj na inwestycję.

Niektóre aktywa są akurat na górkach, a oscylatory pokazują poziomy wykupienia, przez co nie nadają się one do kupna z powodów technicznych. Inne są zupełnie przewartościowane i włożenie ich do portfela wydaje się bardzo ryzykowne, pomimo tego, że same w sobie są naprawdę dobrymi firmami i działają w niesamowicie przyszłościowych branżach. Tylko co z tego, jeśli kupując je dzisiaj przepłacimy za te aktywa dziesięciokrotnie?

Dlatego pośpiech jest tu niewskazany, za to dogłębna indywidualna analiza jak najbardziej.

Powodzenia!

20 subiektywnych pomysłów na to, gdzie i w co warto zainwestować w 2018 roku
4.8 Ocen: 17