<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>pomysły - Trading For a Living</title>
	<atom:link href="https://www.tradingforaliving.pl/tag/pomysly/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.tradingforaliving.pl/tag/pomysly/</link>
	<description>Najlepszy blog o inwestowaniu na giełdzie</description>
	<lastBuildDate>Thu, 14 Sep 2023 16:33:32 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.4.3</generator>

<image>
	<url>https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2024/02/cropped-t_sybmol_2-32x32.png</url>
	<title>pomysły - Trading For a Living</title>
	<link>https://www.tradingforaliving.pl/tag/pomysly/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>W co zainwestować 100 000 zł w 2019 roku? Krótki poradnik jak i gdzie ulokować pieniądze, żeby nie stracić</title>
		<link>https://www.tradingforaliving.pl/w-co-zainwestowac-100000-zl-2019-rok/</link>
					<comments>https://www.tradingforaliving.pl/w-co-zainwestowac-100000-zl-2019-rok/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Tomasz]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 02 Sep 2017 15:02:53 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Pomysły]]></category>
		<category><![CDATA[emerging markets]]></category>
		<category><![CDATA[giełda]]></category>
		<category><![CDATA[inwestowanie]]></category>
		<category><![CDATA[pomysły]]></category>
		<category><![CDATA[surowce]]></category>
		<category><![CDATA[towary]]></category>
		<category><![CDATA[usa]]></category>
		<category><![CDATA[waluty]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.tradingforaliving.pl/?p=2134</guid>

					<description><![CDATA[<p>Wiele osób pyta mnie w co zainwestować 100 000 zł, 50 000 zł czy nawet 10 000 zł, zwłaszcza w 2019 roku, gdy rynek amerykański jest mocno przewartościowany. Odpowiedź zawsze jest ta sama: to zależy. Nie ma jednej uniwersalnej recepty, która będzie odpowiednia dla wszystkich. Giełdowy sukces zależy od zbyt wielu zmiennych czynników, żeby dało [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/w-co-zainwestowac-100000-zl-2019-rok/">W co zainwestować 100 000 zł w 2019 roku? Krótki poradnik jak i gdzie ulokować pieniądze, żeby nie stracić</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Wiele osób pyta mnie w co zainwestować 100 000 zł, 50 000 zł czy nawet 10 000 zł, zwłaszcza w 2019 roku, gdy rynek amerykański jest mocno przewartościowany. Odpowiedź zawsze jest ta sama: to zależy. Nie ma jednej uniwersalnej recepty, która będzie odpowiednia dla wszystkich. Giełdowy sukces zależy od zbyt wielu zmiennych czynników, żeby dało się go skategoryzować i opisać za pomocą stałych tez. Mimo tego postaram się przedstawić kilka zasad i parę pomysłów, które podpowiedzą w co warto zainwestować większe pieniądze.</strong></p>
<p><span id="more-2134"></span></p>
<p>Dlaczego nie da się prosto i konkretnie odpowiedzieć na pytanie w co zainwestować 100 000 zł?</p>
<p>Wyobraźcie sobie, że prosicie znanego sportowca, żeby udzielił wam kilku rad na temat tego, jak wygrać wyścig. Dla niego to powinna być łatwizna. Tylko o jaki wyścig chodzi? Sprint na 100 metrów czy maraton na 42 kilometry? Macie 15 czy 50 lat? Dobrą czy słabą kondycję? Trenowaliście wcześniej, macie doświadczenie czy dopiero zaczynacie? Ile godzin dziennie możecie poświęcić na przygotowania? Wyścig odbędzie się w górskim terenie czy na miejskim asfalcie? W upale czy w mrozie? A może w ogóle chodzi wam o wyścig psich zaprzęgów? A jeśli tak, to pytanie czy jesteście psem czy powożącym? Huskym czy ratlerkiem?</p>
<p>To właśnie mam na myśli mówiąc, że nie da się przygotować jednej uniwersalnej odpowiedzi na to w co zainwestować pieniądze, bo w każdym z przypadków recepta na wygraną będzie zupełnie inna.</p>
<p><strong>Zanim zaczniesz czytać dalej, nie zapomnij wcześniej zapisać się na newsletter inwestycyjny:</strong><br />
<div class='_form_7'></div><script type='text/javascript' src='https://tradingforaliving.activehosted.com/f/embed.php?static=0&id=7&6A2C6C0344299&nostyles=0&preview=0'></script></p>
<hr />
<h2>Od czego zacząć budowę portfela?</h2>
<p>Zanim na rachunek maklerski przelejemy choćby złotówkę, trzeba wcześniej odpowiedzieć na kilka podstawowych pytań.</p>
<ol>
<li>Czy mogę sobie pozwolić na stratę pieniędzy, które chcę zainwestować?</li>
<li>Czy jest szansa, że będę ich potrzebował w ciągu najbliższego roku?</li>
<li>Czy mogę zamrozić ten kapitał na najbliższych 10 lat?</li>
<li>Jaki jest mój horyzont inwestycyjny? 1 rok czy 30 lat?</li>
<li>Jaki zysk/cel chcę osiągnąć &#8211; tylko pobić inflację czy uzyskać dwucyfrowy zwrot?</li>
<li>Ile czasu dziennie mogę przeznaczyć na zajmowanie się tradingiem?</li>
<li>Czy mam wystarczającą wiedzę, aby zajmować się inwestowaniem aktywnym?</li>
<li>Czy w najbliższym czasie będę miał dodatkowe środki, które będę mógł dopłacić do portfela?</li>
<li>Jak często i jak dużo transakcji planuję zawierać?</li>
<li>Kiedy zamierzam realizować zyski i zamykać pozycje?</li>
</ol>
<hr />
<h2>Przykładowe odpowiedzi i potencjalny scenariusz inwestycyjny zainwestowania 100 000 zł w 2019 roku</h2>
<p><strong>ad 1.</strong> <strong>Przyjmijmy, że jestem inwestorem, który w żadnym wypadku nie może pozwolić sobie na stratę swoich 100 000 zł.</strong> Co to oznacza? Ano to, że odpadają w takim razie wszelkie instrumenty z dźwignią i derywaty w rodzaju opcji czy lewarowanych kontraktów CFD, ponieważ są one obarczone dużym ryzykiem. Zamiast tego skupię się na instrumentach bardziej stabilnych.</p>
<p><strong>ad 2.</strong> <strong>Z dużym prawdopodobieństwem nie będę musiał wypłacać pieniędzy w ciągu najbliższych dwóch lat.</strong> To bardzo dobra wiadomość, bo dzięki temu można sobie pozwolić na inwestycje w bardziej agresywne aktywa, które w ciągu pierwszego roku mogą jeszcze przynieść stratę, ale jest spora szansa, że ostatecznie wyjdą na plus. To daje duży komfort i szerokie pole do manewru przy wyszukiwaniu okazji. W innym przypadku skupiłbym się wyłącznie na <a href="https://www.tradingforaliving.pl/obligacje-zagraniczne/">instrumentach o stałym dochodzie, takich jak obligacje</a>, które dają zysk jedynie 5-6% rocznie, ale przynajmniej ryzyko jest znikome i zlikwidować swoją pozycję można praktycznie w każdej chwili bez obawy o poniesienie znacznej straty.</p>
<p><strong>ad 3.</strong> <strong>Zakładam, że mogę zamrozić kapitał na najbliższych 10 lat.</strong> Dzięki temu mogę zainwestować w branże, które obecnie jeszcze raczkują albo w całe gospodarki, które dopiero wychodzą z recesji. W ciągu 1-2 lat osiągnięcie pokaźnego zysku jest tu dość wątpliwe, ale w perspektywie 10 lat staje się niemal murowane.</p>
<p><strong>ad 4.</strong> <strong>Przyjmijmy więc, że mój horyzont inwestycyjny wynosi właśnie 10 lat.</strong> W rzeczywistości tak naprawdę ciężko jest prognozować cokolwiek na dłużej niż trzy lata do przodu, więc ten horyzont może się zmieniać w trakcie. Będzie to zależało od osobistej sytuacji życiowej, od wydarzeń geopolitycznych na świecie i tak dalej. Dla przejrzystości ustalmy jednak, że chodzi o pełną dekadę.</p>
<p><strong>ad 5.</strong> <strong>Moim celem nie jest jedynie pobicie inflacji i przechowanie gotówki</strong> (wtedy znowu skupiłbym się na bezpiecznych obligacjach), tylko zmaksymalizowanie <a href="https://www.tradingforaliving.pl/procent-skladany-kapitalizacja-odsetek/">zalet procenta składanego</a> w wieloletnim horyzoncie i wypracowanie przynajmniej 12-15% zysku rocznie bez zbędnego ryzykowania i bez spekulacji.</p>
<p><strong>ad 6.</strong> <strong>Pracuję na etacie, a więc na moje inwestycje mogę przeznaczyć maksymalnie kilka godzin tygodniowo.</strong> W takim wypadku odpadają wszelkie strategie spekulacyjne, które wymagają poświęcania conajmniej kilku godzin dziennie.</p>
<p><strong>ad 7.</strong> <strong>Mam nieco ponadprzeciętną wiedzę na temat procesów gospodarczych, ekonomii, finansów, ale nie mam wiedzy odnośnie samego inwestowania.</strong> W takim razie warto żebym skupił się na handlowaniu w skali makro, np. za pomocą ETF-ów na światowe gospodarki lub na całe sektory branżowe. To wyeliminuje potrzebę analizowania konkretnych spółek, czytania sprawozdań finansowych i tak dalej.</p>
<p><strong>ad 8.</strong> <strong>Nie chcę dokładać do portfela dodatkowych środków dopóki nie będę miał pewności, że moja strategia przynosi zyski.</strong> W takim wypadku trzeba od razu stworzyć i wypełnić już docelowy portfel, bez jego późniejszego uzupełniania o nowe pozycje. Rebalansowanie także następowało będzie tylko w ramach samego portfela. W dalszej części wyjaśnię dlaczego to takie istotne.</p>
<p><strong>ad 9.</strong> <strong>W związku z tym, że nie mam zbyt dużo czasu, to nie zamierzam zawierać więcej niż kilka transakcji na kwartał.</strong> Zatem potwierdza się, że do portfolio trafić powinny wyłącznie aktywa perspektywiczne, które swoją wartość udowodnią dopiero w długim horyzoncie inwestycyjnym.</p>
<p><strong>ad 10.</strong> <strong>Nie będę stosował żadnych sztywnych poziomów realizacji zysków.</strong> Moje pozycje będę trzymał w portfelu do momentu, w którym utrzymują się racjonalne powody do dalszych wzrostów. Sprzedaję i zamykam pozycje wyłącznie w dwóch przypadkach: kiedy uważam, że zmieniła się sytuacja fundamentalna lub kiedy dane aktywa stały się przewartościowane i ich obecna cena jest wygórowana.</p>
<p>Po takiej wstępnej wiwisekcji można przystąpić do tego, żeby mniej więcej określić jak i w co zainwestować pieniądze. Nie ma natomiast większego znaczenia czy jest to 10, 50 czy 100 tysięcy złotych, bo dla każdej z tych kwot zasady będą praktycznie takie same.</p>
<hr />
<h2>W co zainwestować 100 000 zł – konkrety</h2>
<p>Przede wszystkim trzeba zadbać o odpowiednią dywersyfikację, bo to będzie nasze jedyne zabezpieczenie przed ryzykiem. Mówiąc o dywersyfikacji mam na myśli taki dobór i podział instrumentów w portfelu, aby czynniki które wpływają na spadek jednego instrumentu, nie wpływały w tym samym czasie na spadek innego.</p>
<p>Chodzi tutaj o to, że jeśli do portfela mamy włożone aktywa z Pakistanu, USA, Chin i Chile, to jest bardzo mała szansa na to, że nagły kryzys w Ameryce Południowej (Chile) wpłynie w jakikolwiek sposób na pozostałą część naszego portfela. To dobrze.</p>
<p>Co innego, jeśli dywersyfikacja portfela jest pozorna i wygląda tak, że zapakowaliśmy do niego co prawda dziesięć różnych spółek, ale wszystkie one działają na tym samym rynku i pochodzą z tej samej giełdy, np. polskiej czy amerykańskiej. Wtedy dywersyfikacja jest mitem. <a href="https://www.tradingforaliving.pl/co-to-jest-korelacja/">Korelacja</a> pomiędzy takimi aktywami jest niemal idealna i wystarczy jeden lokalny czynnik gospodarczy lub polityczny, aby cały nasz portfel poszedł na dno.</p>
<p>W takim razie w co warto zainwestować pieniądze, aby uniknąć nadmiernej korelacji? To proste. W różne klasy aktywów z różnych gospodarek.</p>
<p>Mówiąc o różnych klasach aktywów mam na myśli akcje, towary, surowce, metale szlachetne, obligacje i waluty. Dzięki temu w sytuacji, w której światowe rynki akcyjne z jakiegoś powodu świecą na czerwono, część portfela, w której znajdują się bezpieczne aktywa (metale szlachetne, waluty, obligacje), będą równoważyły straty wywołane zjazdem akcji. Powstanie tu coś na kształt dwuosobowej huśtawki z przedszkolnego placu zabaw.</p>
<p>W przypadku posiadania większej ilości gotówki (od miliona złotych w górę) niezłym pomysłem będzie zabranie części kapitału z giełdy i zainwestowanie pieniędzy w nieruchomości, sztukę, wino, zabytkowe samochody, diamenty i inne aktywa niezwiązane z rynkami finansowymi. Ale o tym napiszę przy innej okazji.</p>
<hr />
<h2>Przykładowy skład portfela</h2>
<p>Portfel, który tu proponuję jest wyłącznie modelowy i każdy może dowolnie modyfikować jego proporcje. Chodzi mi tylko o to, aby pokazać filozofię stojącą za odpowiednim zdywersyfikowaniem jego zawartości.</p>
<p><img fetchpriority="high" decoding="async" class="aligncenter wp-image-2136" src="https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2017/09/1.png" alt="W co zainwestować 100 000 zł" width="750" height="655" srcset="https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2017/09/1.png 1046w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2017/09/1-600x524.png 600w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2017/09/1-300x262.png 300w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2017/09/1-768x671.png 768w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2017/09/1-1024x895.png 1024w" sizes="(max-width: 750px) 100vw, 750px" /></p>
<h4>Akcje i ETF-y &#8211; 45%</h4>
<p>Zgodnie z moimi założeniami z początku tekstu raczej unikałbym pojedynczych akcji, a zamiast tego skupiał się na samych ETF-ach, w których skład wchodzą dziesiątki różnych papierów, co już na wstępie zapewnia świetną dywersyfikację.</p>
<p>Tak więc w ramach tych 45% zainwestowałbym przynajmniej w pięć niezwiązanych ze sobą gospodarek lub sektorów tak, aby każda z inwestycji stanowiła maksymalnie 5-10% wartości całego portfela.</p>
<p>Na dzisiaj proponowałbym, aby były to chociażby <a href="https://www.tradingforaliving.pl/brazylia-gielda-rewolucja/">Brazylia</a>, Korea Południowa, <a href="https://www.tradingforaliving.pl/w-co-inwestowac-w-trudnych-czasach/">Chiny</a>, <a href="https://www.tradingforaliving.pl/jak-zainwestowac-w-rosji/">Rosja</a>, <a href="https://www.tradingforaliving.pl/zostaje-w-pakistanie/">Pakistan</a>, Indonezja, Filipiny, <a href="https://www.tradingforaliving.pl/there-are-money-to-be-made-in-vietnam/">Wietnam</a> (lub cała Azja, np. pod postacią ETF-a o symbolu <a href="https://finance.yahoo.com/quote/EEMA?p=EEMA">EEMA</a>). Dobrym wyborem będą też sektor energetyczny, branża rolnicza, robotyka i automatyka, odnawialne źródła energii czy samochody elektryczne.</p>
<p>Unikałbym za to przewartościowanych Stanów Zjednoczonych czy wypalającej się Europy oraz wszelkich internetowych spółek technologicznych.</p>
<h4>Towary i surowce &#8211; 25%</h4>
<p>Postawiłbym na przyszłościowe surowce przemysłowe, takie jak <a href="https://www.tradingforaliving.pl/jak-zainwestowac-w-kobalt-2017-rok/">kobalt</a> czy <a href="https://www.tradingforaliving.pl/jak-zainwestowac-w-lit/">lit</a> wykorzystywane w galopującej produkcji baterii do samochodów elektrycznych. Dobrym pomysłem jest też zaangażowanie się w surowce energetyczne i <a href="https://www.tradingforaliving.pl/jak-zainwestowac-w-rope-naftowa/">zainwestowanie w ropę naftową</a> oraz w <a href="https://www.tradingforaliving.pl/forum/viewtopic.php?f=3&amp;t=11">branżę producentów uranu</a>. Zarówno ropa jak i uran są obecnie w niełasce, ale to zmieni się w ciągu najbliższych 2-3 lat.</p>
<p>Jeśli chodzi o inwestowanie w towary, to dzisiaj niedowartościowany wydaje się zwłaszcza sektor rolniczy i produkty takie jak pszenica czy kawa, jednak tu trzeba bardzo mocno uważać na <a href="https://www.tradingforaliving.pl/co-to-jest-efekt-contango/">efekt contango</a>, które zjada część zysków. Zdecydowanie nie będzie to więc dobry wybór dla pasywnych inwestorów, którzy kupują aktywa na długie lata.</p>
<p>Tutaj znowu obowiązuje ta sama zasada, że żaden z instrumentów nie powinien przekroczyć 5-10% zawartości całego portfela.</p>
<p>Kwestia techniczna: poprzez inwestycję w towary i surowce rozumiem także zakup udziałów w kopalniach litu czy uranu. Korelacja kursów ich akcji bardziej związana jest z cenami samego surowca niż z kondycją rynków finansowych, a więc to, że inwestycja następuje za pomocą zakupu papierów wartościowych, a nie kontraktu na dany surowiec, nie ma tu większego znaczenia.</p>
<h4>Instrumenty bezpieczne &#8211; 30%</h4>
<p>W każdym innym czasie dla portfela długoterminowego z horyzontem dziesięcioletnim nie polecałbym zamrażania kapitału w instrumentach bezpiecznych, ale dzisiaj akurat (połowa 2017 roku) czasy mamy niepewne.</p>
<p>Rynek w USA jest totalnie przewartościowany, a gospodarka wydaje się osiągać granicę swoich możliwości. Do tego dochodzą dziwne działania Kongresu i Trumpa, które wydają się dążyć do otwartego konfliktu z Rosją, z Iranem i w końcu z Koreą Północną. O kuriozalnych pomysłach w rodzaju budowy meksykańskiego muru czy wycofaniu się USA z TTIP nawet nie wspominam. Faktem jest natomiast, że istnieje dzisiaj na świecie sporo niepewności, a ewentualny nowy konflikt zbrojny czy recesja w USA będą czynnikiem, który prawdopodobnie wywoła potężną przecenę na światowych rynkach akcyjnych. Przynajmniej w krótkim terminie.</p>
<p>I to będzie właśnie świetny moment, żeby dokupić jeszcze więcej akcji. Tylko żeby dokupić akcje po niskiej cenie, to najpierw trzeba mieć na to pieniądze. Przypominam, że zgodnie z przyjętym scenariuszem uznaliśmy, że do portfela nie będziemy dopłacali dodatkowych środków ponad te 100 000 zł, które pierwotnie zamierzamy w nim ulokować.</p>
<p>Tak więc z tego powodu część tej sumy warto było by zainwestować w instrumenty bezpieczne, które będą miały przede wszystkim charakter przechowalni gotówki przeznaczonej na późniejszy zakup innych aktywów po atrakcyjnej cenie, a przy okazji będą stanowiły swojego rodzaju przeciwwagę dla ewentualnych spadków na rynkach akcyjnych.</p>
<p>Do wyboru jest złoto, srebro, frank szwajcarski, jen, korona norweska czy obligacje rządowe w miarę stabilnych krajów (Irak i Argentyna odpadają).</p>
<p>Zasada taka sama jak wszędzie – pojedynczy instrument stanowi maksymalnie 5-10% portfela, chyba że mówimy o całych <a href="https://www.tradingforaliving.pl/obligacje-zagraniczne/">paczkach obligacji pod postacią ETF-ów</a>, które już wewnętrznie są zdywersyfikowane o kilkadziesiąt różnych krajów. Wtedy taki instrument spokojnie może stanowić nawet i 25% portfela, pod warunkiem, że nie jest kupiony na górce przy najniższej rentowności.</p>
<h3>Po co w ogóle dywersyfikować portfel do tego stopnia?</h3>
<p>Znacie powiedzenie: &#8222;Oczekuj najlepszego, ale bądź przygotowany na najgorsze&#8221;? No właśnie. Scenariusz wydarzeń, na który próbujemy się przygotować, jest taki: wybucha konflikt zbrojny na półwyspie koreańskim, Chiny stają po stronie Korei, Rosja staje po stronie Chin, a same Stany Zjednoczone wpadają w recesję. Co się dzieje? Nie trudno się domyślić, że 45% naszego portfela (wszystkie akcyjne rynki świata) lecą na łeb na szyję.</p>
<p>W tym samym czasie jednak wycofywany kapitał nie rozpływa się w powietrzu, tylko kieruje się do aktywów bezpiecznych w rodzaju złota, franka czy obligacji. Gdy nadchodzi konflikt, to drożeje także ropa i surowce energetyczne. Dlatego spadek 45% naszego portfela równoważony jest przez wzrost pozostałych 55%. A kiedy te wszystkie surowce i aktywa bezpieczne zyskają na wartości, to można je będzie wtedy sprzedać na górce, zrealizować zysk, a następnie – gdy kurz zacznie już opadać – za te pieniądze dokupić więcej przecenionych i poobijanych akcji.</p>
<p>Tak to wszystko w gruncie rzeczy działa. W ten sposób można zarobić naprawdę przyzwoite pieniądze nawet w trudnych czasach, gdy nad rynkami wisi widmo końca świata. Wtedy cała sztuka polega na rebalansowaniu proporcji portfela i trzymaniu się generalnej zasady, żeby podczas kryzysu znajdowała się w nim większość bezpiecznych aktywów niezwiązanych z akcjami, a w czasach prosperity wręcz odwrotnie.</p>
<p>Pytanie tylko czy dzisiaj mamy kryzys czy prosperity? Nie wiem. Moim zdaniem jest pół na pół. Dlatego i proporcje portfela, który proponuję, oddają aktualny stan zawieszenia i niepewności.</p>
<h4>Tak może wyglądać ostateczny skład portfela inwestycyjnego</h4>
<p><img decoding="async" class="aligncenter wp-image-2137" src="https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2017/09/2.png" alt="W co zainwestować 100 000 zł?" width="750" height="672" srcset="https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2017/09/2.png 1016w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2017/09/2-600x537.png 600w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2017/09/2-300x269.png 300w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2017/09/2-768x688.png 768w" sizes="(max-width: 750px) 100vw, 750px" /></p>
<hr />
<h2>Jak zainwestować 100 000 zł w sposób alternatywny</h2>
<p>Powyższe proporcje to jedna z setek różnych dostępnych konfiguracji. Każda zmiana odpowiedzi na jedno z początkowych pytań spowoduje zmianę zawartości portfela.</p>
<p>Jeśli dla kogoś maksymalnym czasem, na jaki może zamrozić pieniądze, nie jest 10 lat, a jedynie 1-2 lata, to w takim przypadku w ogóle powinien zrezygnować z jakichkolwiek aktywów opartych na akcjach i skupić się wyłącznie na tym, jak zainwestować pieniądze bezpiecznie, czyli choćby poprzez zakup obligacji.</p>
<p>Gdy ktoś natomiast zaczyna przygodę z giełdą w wieku 30 lat i inwestuje z perspektywą emerytalną, to dla odmiany w ogóle nie polecałbym wkładania do portfela żadnych instrumentów o stałym dochodzie, bo one tylko zaniżą zyski. Perspektywa 30-40 lat jest tak długa, że spokojnie całe 100 000 zł można zainwestować w dobrze zdywersyfikowane niedowartościowane (słowo klucz) akcje z różnych rynków i ostatecznie w długim terminie to da znacznie lepszy rezultat niż pakowanie się w instrumenty bezpieczne czy waluty.</p>
<p>W jeszcze innym przypadku, gdy ktoś ma sporo czasu i na inwestowanie może poświęcić nieco więcej energii oraz przynajmniej parę godzin swojego życia dziennie, to polecałbym nauczenie się tego <a href="https://www.tradingforaliving.pl/opcje-call-put/">co to są opcje</a>, jak przy ich pomocy <a href="https://www.tradingforaliving.pl/married-put/">zabezpieczać się przed spadkami</a> oraz <a href="https://www.tradingforaliving.pl/spready/">jak wykorzystywać je do spekulacji</a>. To potężne narzędzie w połączeniu z aktywnym inwestowaniem i bieżącym śledzeniem rynków potrafi przynieść naprawdę sporo pieniędzy. W takim przypadku cały portfel może nawet składać się wyłącznie z syntetycznych pozycji opcyjnych, bez udziału jakichkolwiek akcji czy ETF-ów.</p>
<p>Pomysłów na skład portfela jest tyle, ilu jest inwestorów. Zachęcam do tego, żeby wydrukować sobie tych dziesięć pytań z początku tekstu, zaopatrzyć się w notes, pióro, butelkę dobrego wina, wyjechać na weekend za miasto i na spokojnie opracować swoją własną strategię inwestycyjną razem z modelowym składem portfela o odpowiednich proporcjach.</p>
<p>A potem wrócić do domu i zacząć tę strategię realizować.</p>
<p><strong>Aktualizacja z września 2019 roku:</strong></p>
<p>Gdyby ktoś swoje 100 000 zł chciał w drugiej połowie 2019 roku zainwestować w sposób mocno pasywny, bezpieczny i konserwatywny, to polecam pomyśleć o dołączeniu do swojego portfela amerykańskich obligacji rządowych. W tym momencie złoto wzrosło już o 20% od momentu napisania pierwotnego tekstu, a zatem jego udział w portfelu może stanąć pod znakiem zapytania. Więcej informacji na temat możliwości inwestowania w obligacje w 2019 roku (i korzyści, które z tego wynikają) można znaleźć w artykule: <a href="https://www.tradingforaliving.pl/w-co-warto-zainwestowac-w-2019-roku-przed-recesja/">&#8222;W co warto zainwestować w 2019 roku, żeby schronić się przed recesją?&#8221; </a></p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/w-co-zainwestowac-100000-zl-2019-rok/">W co zainwestować 100 000 zł w 2019 roku? Krótki poradnik jak i gdzie ulokować pieniądze, żeby nie stracić</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.tradingforaliving.pl/w-co-zainwestowac-100000-zl-2019-rok/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>4</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Goldman Sachs mówi: w 2017 roku warto inwestować w amerykańskie akcje (i nie tylko)</title>
		<link>https://www.tradingforaliving.pl/goldman-sachs-poleca-amerykanskie-akcje/</link>
					<comments>https://www.tradingforaliving.pl/goldman-sachs-poleca-amerykanskie-akcje/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Tomasz]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 10 Jan 2017 15:44:38 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Pomysły]]></category>
		<category><![CDATA[2017]]></category>
		<category><![CDATA[akcje]]></category>
		<category><![CDATA[giełda]]></category>
		<category><![CDATA[Goldman Sachs]]></category>
		<category><![CDATA[pomysły]]></category>
		<category><![CDATA[rynki wschodzące]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.tradingforaliving.pl/?p=1040</guid>

					<description><![CDATA[<p>Wpadł mi właśnie w ręce świeżutki raport banku inwestycyjnego Goldman Sachs z perspektywami ekonomicznymi i pomysłami na to, w co warto inwestować w 2017 roku. Według strategów z GS najlepszymi okazjami do inwestycji będą akcje amerykańskie, hiszpańskie, indyjskie, brazylijskie i rosyjskie. Unikać należy za to Chin, Meksyku, Korei, Tajwanu, akcji europejskich, złota oraz długu denominowanego [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/goldman-sachs-poleca-amerykanskie-akcje/">Goldman Sachs mówi: w 2017 roku warto inwestować w amerykańskie akcje (i nie tylko)</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="p1"><span class="s1"><b>Wpadł mi właśnie w ręce świeżutki raport banku inwestycyjnego Goldman Sachs z perspektywami ekonomicznymi i pomysłami na to, w co warto inwestować w 2017 roku. Według strategów z GS najlepszymi okazjami do inwestycji będą akcje amerykańskie, hiszpańskie, indyjskie, brazylijskie i rosyjskie. Unikać należy za to Chin, Meksyku, Korei, Tajwanu, akcji europejskich, złota oraz długu denominowanego w dolarach.</b></span></p>
<p class="p3"><span class="s1">Bankierzy z Goldman Sachs przekonują, aby nie uciekać jeszcze z amerykańskiego rynku akcji. Pomimo tego, że hossa trwa już ósmy rok, nic nie wskazuje na to, aby w ciągu najbliższych dwunastu miesięcy miała dobiec końca. Nie bacząc na wysoką wycenę spółek z indeksu S&amp;P 500 (przez 90% czasu po wojnie indeks miał niższą wycenę niż dzisiaj), niektóre branże wykazują jeszcze potencjał do dalszego wzrostu.</span></p>
<p class="p3"><span id="more-1040"></span></p>
<hr />
<h2 class="p5"><span class="s1"><b>W co warto inwestować w 2017 roku?</b></span></h2>
<p class="p3"><span class="s1">Odpowiedź Goldman Sachs jest prosta: w amerykańskie akcje. Właściwie jedynym i wystarczającym argumentem przemawiającym za tą rekomendacją mogło by być wytłumaczenie: bo nie ma dzisiaj innych opcji. Jednak bankierzy z 200 West Street idą dalej i podrzucają także inne argumenty oraz garść dodatkowych pomysłów na inwestycje. </span></p>
<h3 class="p6"><span class="s2"><b>Amerykański sektor finansowy</b></span></h3>
<p class="p3"><span class="s1">Jednym z największych beneficjentów giełdowych wzrostów w 2017 roku może być amerykański sektor bankowy. Przyczynić się do tego powinna strategia monetarna FED-u i podwyższanie stóp procentowych, a także polityka fiskalna nowej administracji Donalda Trumpa. Wzrostowi pomogą również deregulacje sektora bankowego i złagodzenie przepisów, które po kryzysie z 2008 roku nieco ograniczyły amerykańskim bankom pole do szaleństwa. </span></p>
<p class="p3"><span class="s1">To wszystko ma sprawić, że sektor bankowy przyniesie na koniec 2017 roku około 7% zwrotu z inwestycji. Warto dodać, że przy okazji akcje banków są obecnie dość tanie, bo kapitalizacja na giełdzie oscyluje wokół ich wartości księgowej.</span></p>
<h3 class="p6"><span class="s2"><b>Amerykański sektor energetyczny</b></span></h3>
<p class="p3"><span class="s1">Drugim sektorem wartym inwestycji jest branża energetyczna, która skorzysta przede wszystkim na wyższych cenach ropy naftowej spowodowanych ograniczeniem produkcji przez kraje OPEC. To powinno wpłynąć na zwiększenie przychodów firm paliwowych, które według banku także przyniosą zwrot w okolicach 7%.</span></p>
<h3 class="p6"><span class="s2"><b>Akcje hiszpańskie</b></span></h3>
<p class="p3"><span class="s1">To inwestycja, którą Goldman Sachs poleca już od 2013 roku i w dalszym ciągu podtrzymuje swoją rekomendację. Hiszpańskie akcje oferują obecnie najkorzystniejszą wycenę spośród wszystkich rozwiniętych rynków i są praktycznie jedyną sensowną opcją na inwestycję na starym kontynencie. GS przepowiada wzrost przychodów firm hiszpańskich o 4,6%, przy jednoczesnym wypłacaniu atrakcyjnej dywidendy. Gospodarkę napędzał będzie zdrowy krajowy popyt, któremu w 2017 roku nie zagrozi żadne polityczne wydarzenie (w przeciwieństwie do wyborów w Niemczech czy we Francji). W dodatku hiszpańskie banki są bardzo dobrze dokapitalizowane, a w ich księgach widnieje o wiele mniej udzielonych złych kredytów niż u innych instytucji europejskich, zwłaszcza włoskich.</span></p>
<h3 class="p6"><span class="s2"><b>Indie </b></span></h3>
<p class="p3"><span class="s1">Druga duża najszybciej rosnąca gospodarka na świecie, która w 2017 roku nie zwolni tempa. Poprzez wycofanie pod koniec 2016 roku z obiegu niektórych banknotów, z czarnego rynku zniknęło 86% używanej gotówki. To znacznie ograniczyło wydatki na konsumpcję, główny motor napędowy wzrostu PKB kraju. Jest to jednak czynnik przejściowy, o którym wszyscy szybko zapomną. Rząd na 2017 rok planuje poluzować politykę fiskalną, a bank centralny zamierza przyciąć stopy procentowe. To powinno wpłynąć na wzrost PKB w granicach 6,5-7,5%. Problemem wydaje się obecnie jedynie wysoka wycena akcji indyjskich. </span></p>
<h3 class="p6"><span class="s2"><b>Brazylia</b></span></h3>
<p class="p3"><span class="s1">Brazylia doświadczyła w ostatnich latach najgorszej recesji od ponad wieku. Na szczęście na horyzoncie pojawiają się znaki, które zwiastują, że to może być koniec. Maleje inflacja, kurczy się deficyt i następują zmiany polityczne, które – jak wierzą inwestorzy – wyprowadzą Brazylię w 2017 roku z recesji. Jednak zdaniem banku trzeba być ostrożnym. Stopy procentowe dalej są wysokie, rząd planuje ograniczyć wydatki, a nowa administracja wcale nie jest taka otwarta do przeprowadzania głębokich strukturalnych reform; w dodatku boryka się z ogromną korupcją. Mimo tego bank prognozuje dodatnie PKB w granicach 0-1%. </span></p>
<h3 class="p6"><span class="s2"><b>Rosja</b></span></h3>
<p class="p3"><span class="s1">Drugi z potężnych rynków wschodzących, który także powoli wychodzi z wieloletniej recesji. Rosną ceny ropy naftowej, na której w dużej mierze opiera się rosyjska gospodarka, a zatem rosną wpływy do firm i do budżetu, co z kolei powoduje wzrost wynagrodzeń i zwiększenie konsumpcji. Na poprawę koniunktury oddziałuje też odpowiednia polityka fiskalna rządu i polityka monetarna banku centralnego. Jeśli ceny ropy utrzymają się na obecnym poziomie (okolice 55 USD za baryłkę Brent), a na Rosję nie będą nałożone żadne nowe sankcje, to kraj powinien w 2017 wyjść z recesji osiągając wzrost w granicach 0,5-1,5% PKB. </span></p>
<hr />
<h2 class="p5"><span class="s1"><b>Co w 2017 roku może pójść nie tak i czego unikać?</b></span></h2>
<p class="p3"><span class="s1">Wszystko pójdzie dobrze, pod warunkiem, że nie wydarzy się coś, co sprawi, że dobrze jednak nie będzie. Według Goldman Sachs czynnikami, które potencjalnie zburzą porządek rzeczy w 2017 roku, mogłyby być, <span class="s3">m.in</span>. </span></p>
<ul>
<li class="li3"><span class="s1">zawalenie się pogrążonej w długach chińskiej gospodarki (mało prawdopodobne już w 2017 roku, raczej w 2018 lub 2019 r.)</span></li>
<li class="li3"><span class="s1">wpadnięcie gospodarki USA w recesję (15% szans, że nastąpi to w 2017 roku i 75% szans, że w ciągu najbliższych 5 lat)</span></li>
<li class="li3"><span class="s1">nasilenie się zamachów terrorystycznych i cyberataków (bardzo prawdopodobne)</span></li>
<li class="li3"><span class="s1">znaczne pogorszenie się stosunków na linii USA-Chiny i wojna handlowa (mało prawdopodobne)</span></li>
<li class="li3"><span class="s1">zdobycie władzy przez populistyczne partie w Europie (mało prawdopodobne)</span></li>
</ul>
<p class="p3"><span class="s1">Na wszelki wypadek Goldman Sachs radzi jednak w 2017 roku unikać następujących rynków: Chiny, Meksyk, Korea i Tajwan. W przypadku Chin istnieje jakieś ryzyko, że rosnący dług, coraz poważniejszy odpływ kapitału i bańka na rynku nieruchomości w końcu pękną. </span></p>
<p class="p3"><span class="s1">Jeśli w dodatku Donald Trump rozpocznie wojnę handlową, to straci na tym cały świat, a w szczególności gospodarki w dużym stopniu zależne od Chin, czyli Korea i Tajwan oraz od samych USA, czyli Meksyk.</span></p>
<p class="p3"><span class="s1">Bankierzy z GS nie angażowaliby się też specjalnie w rynek europejski, bo nie widać tu świetlanej przyszłości, ani żadnego katalizatora do wzrostów. W dodatku zbliżające się w 2017 roku zawirowania polityczne i problemy banków mogą wywołać duże wahania na rynkach. </span></p>
<p class="p3"><span class="s1">Kiepskim pomysłem będą także inwestycje w instrumenty oparte na długu rynków wschodzących denominowanym w dolarach. GS odradza też kupowanie złota po obecnych cenach (1200 USD za uncję). W obu przypadkach hamulcowym będzie, <span class="s3">m.in</span>. polityka amerykańskiego FED-u. </span></p>
<p class="p3"><span class="s1">Ropa swój potencjał wzrostowy wyczerpie natomiast przy cenie około 60-65 USD za baryłkę Brent, czyli jest już bardzo blisko. Czarne złoto także nie będzie więc dobrą okazją inwestycyjną na 2017 rok, chyba że jego cena chwilo spadnie w okolice 40-45 USD.</span></p>
<p class="p3"><span class="s1">To nie jedyne zagrożenia, które czyhają na inwestorów w 2017 roku. Goldman Sachs uznaje za dość realny scenariusz, w którym pojawi się jeszcze inne nieoczekiwane wydarzenie mogące zatrząść światowymi rynkami. Jakie? No cóż, na tym właśnie polega jego nieoczekiwaność.</span></p>
<hr />
<h2 class="p5"><span class="s1"><b>Drobna uwaga od Goldman Sachs i ode mnie</b></span></h2>
<p class="p3"><span class="s1">To, że wg GS na koniec roku dana klasa aktywów przyniesie 7% zysku, nie znaczy, że wcześniej nie zleci ona w dół o 30%, żeby potem urosnąć o 50%, co w efekcie na koniec roku rzeczywiście da 7% zysku netto. </span></p>
<p class="p3"><span class="s1">Dlatego zdaniem Goldman Sachs lepiej wejść na rynek już teraz i siedzieć na nim choćby nie wiadomo co, przeczekując wszystkie wahania, które mogą pojawić się po drodze, aby na koniec roku być na plusie.</span></p>
<p class="p3"><span class="s1">Moim zdaniem lepiej jednak próbować aktywnie zarządzać swoim kapitałem i wchodzić na rynek nawet mniejszymi kwotami, ale za to po korektach i w miejscach lokalnych dołków, aby próbować kilka razy załapać się na ten sam duży ruch. </span></p>
<p class="p3"><span class="s1">Oba sposoby będą równie dobre, w zależności od tego jakie kto ma nerwy, jaki stosunek do podejmowania ryzyka, ile czasu może poświęcić na giełdę i jakich zwrotów oczekuje. </span></p>
<hr />
<p class="p3"><span class="s5"><a href="http://www.goldmansachs.com/what-we-do/investment-management/private-wealth-management/intellectual-capital/isg-outlook-2017.pdf">Cały raport Goldman Sachs do przeczytania tutaj</a></span><span class="s1"> (PDF w wersji angielskiej, 90 stron, 4,2 MB)</span></p>
<hr />
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/goldman-sachs-poleca-amerykanskie-akcje/">Goldman Sachs mówi: w 2017 roku warto inwestować w amerykańskie akcje (i nie tylko)</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.tradingforaliving.pl/goldman-sachs-poleca-amerykanskie-akcje/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Gdzie szukać nietypowych okazji do inwestycji, które pozwolą wyjść poza własne podwórko?</title>
		<link>https://www.tradingforaliving.pl/skad-brac-pomysly-na-inwestycje/</link>
					<comments>https://www.tradingforaliving.pl/skad-brac-pomysly-na-inwestycje/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Tomasz]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 08 Jan 2017 09:38:58 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Porady]]></category>
		<category><![CDATA[giełda]]></category>
		<category><![CDATA[inwestowanie]]></category>
		<category><![CDATA[pomysły]]></category>
		<category><![CDATA[prasa]]></category>
		<category><![CDATA[rynki wschodzące]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.tradingforaliving.pl/?p=1028</guid>

					<description><![CDATA[<p>Pod koniec roku dostałem maila z pytaniem skąd biorę wszystkie te swoje dziwne pomysły na inwestycje jak Bangladesz, Pakistan czy chilijskie kopalnie litu. Odpisałem wtedy, że wystarczy co tydzień czytać The Economist. Kilka dni temu wpadła mi w ręce książka legendarnego współzałożyciela funduszu Quantum Fund – Jima Rogersa, który sugerował w niej dokładnie to samo. [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/skad-brac-pomysly-na-inwestycje/">Gdzie szukać nietypowych okazji do inwestycji, które pozwolą wyjść poza własne podwórko?</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p><span class="s1"><b>Pod koniec roku dostałem maila z pytaniem skąd biorę wszystkie te swoje dziwne pomysły na inwestycje jak Bangladesz, Pakistan czy chilijskie kopalnie litu. Odpisałem wtedy, że wystarczy co tydzień czytać The Economist. Kilka dni temu wpadła mi w ręce książka legendarnego współzałożyciela funduszu Quantum Fund – Jima Rogersa, który sugerował w niej dokładnie to samo. W związku z tym, że Jim Rogers udziela się już coraz mniej (facet osiągnął 4200% zysku w 10 lat i odszedł na emeryturę w wieku 37 lat), rozwiniecie tematu wziąłem na własne barki. A więc skąd biorę swoje pomysły na inwestycje?</b></span></p>



<p></p>



<span id="more-1028"></span>



<p><span class="s1">Dla osób, które regularnie czytają tego bloga, nie jest tajemnicą, że okazji do zarobienia pieniędzy szukam na całym świecie, wszędzie gdzie tylko istnieje giełda. To podejście chyba nie jest zbyt popularne w Polsce. Tu wiele osób ogranicza się wyłącznie do jednego rynku czy nawet do jednej branży, bo – jak twierdzi – dzięki temu jest w stanie dokładnie i szczegółowo śledzić wszystko, co dzieje się na tym jednym czy na dwóch wycinkach świata. Moim zdaniem to duży błąd. </span></p>



<p><span class="s1">Takie podejście ma sens jedynie w przypadku zawodowych analityków, których praca polega na tym, żeby od podszewki poznać konkretny sektor czy konkretną firmę i śledzić przez dwadzieścia cztery godziny na dobę co dokładnie dzieje się w danej branży czy w przedsiębiorstwie, żeby na tej podstawie wyciągać odpowiednie wnioski i wydawać <a href="https://www.tradingforaliving.pl/rekomendacje-gieldowe-2023-gpw-usa/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">rekomendacje giełdowe</a>. </span></p>



<p><span class="s1">Indywidualni inwestorzy mają natomiast tę ogromną przewagę, że nie muszą znać całej metodologii badań, aby skorzystać z ich wyników. Z podsumowań pisanych przez analityków, którzy spędzają dziesiątki godzin nad analizą danej firmy, wystarczy zapamiętać jedynie końcowe wnioski. Przeczytanie gotowego opracowania zajmuje kilkadziesiąt minut, w najgorszym wypadku kilka godzin. Dzięki temu w ciągu paru dni jesteśmy w stanie dowiedzieć się co piszczy w poszczególnych branżach czy na poszczególnych rynkach na całym świecie. To na początek w zupełności wystarczy. Jeśli nie wierzycie, zerknijcie do tekstu o tym <a href="https://www.tradingforaliving.pl/informacje-gieldowe-przeladowanie-big-data/"><span class="s2">jak zbyt dużo informacji giełdowych przeszkadza, zamiast pomagać w inwestowaniu.</span></a></span></p>



<p><span class="s1">Nie ma więc potrzeby, aby sztucznie zawężać sobie pole manewru i ograniczać się do szukania okazji inwestycyjnych wyłącznie na własnym podwórku czy wyłącznie w branży, w której czujemy się bezpiecznie. Zawsze warto wyjść poza swoją strefę komfortu i okazji do inwestycji szukać dosłownie wszędzie. Na tym kończy się teoria, przejdźmy teraz do praktyki.</span></p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h2 class="wp-block-heading"><span class="s1"><b>Skąd ja biorę pomysły na inwestycje?</b></span></h2>



<p><span class="s1">Myślę, że dużą rolę odgrywa u mnie zwykła ciekawość świata. Przede wszystkim interesuje mnie to, co dzieje się poza granicami kraju, czyli wydarzenia globalne i lokalne z najdalszych zakątków globu, które mają głębsze&nbsp;znaczenie; które mogą wpłynąć na losy kraju czy regionu; które ciągną za sobą dalsze konsekwencje. </span></p>



<p><span class="s1">W dodatku odwiedzam wszystkie te miejsca, w których mam zainwestowane jakiekolwiek pieniądze. W niektórych krajach byłem wielokrotnie. Liznąłem nieco lokalnego klimatu, rozmawiałem z ludźmi, jeździłem po prowincji, widziałem jak wszystko się rozwija. Takie wyjazdy same w sobie nie dają co prawda wielkiej przewagi inwestycyjnej, ale pozwalają mi utwierdzić się w przekonaniu, że lokując pieniądze w danym kraju podjąłem dobrą decyzję.</span></p>



<p><span class="s1">Jeżdżenie po świecie samo w sobie nie jest oczywiście potrzebne, aby zdobyć wiedzę odnośnie tego, co dzieje się w najodleglejszym nawet zakątku. Do znalezienia użytecznych informacji nie potrzeba też dostępu do tajnych źródeł CIA. Wystarczy mieć oczy i uszy otwarte i czytać wszystko to, co znajduje się na wyciągnięcie ręki w ogólnodostępnych źródłach. </span></p>



<p><span class="s1">Wielokrotnie słyszę argument, że większość informacji o światowych rynkach publikowana jest wyłącznie w języku angielskim i przez to dostęp do nich dla wielu osób jest ograniczony. Poważnie? W jaki sposób ktoś, dla kogo barierą nie do przebicia jest nieznajomość języka angielskiego, w ogóle może spodziewać się, że odniesie spektakularny triumf w jakiejkolwiek dziedzinie? Jeśli pierwszą przeszkodą na drodze do sukcesu, która nie pozwala ze swoimi inwestycjami wyjść na światowe rynki finansowe jest język, to zanim zainwestujesz choćby dolara na giełdzie za granicą, poświęć czas i pieniądze na to, aby nauczyć się&nbsp;angielskiego. Nikt nie rodzi się ze znajomością języków obcych. Trzeba sobie na to zapracować. Po tym już nie będzie wymówki, że nie masz tak samo łatwego dostępu do informacji jak inwestorzy z za granicy. </span></p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h2 class="wp-block-heading"><span class="s1"><b>Jaką prasę czytać, jakie media oglądać?</b></span></h2>



<p><span class="s1">Z telewizją jest prosto – nie warto oglądać żadnej. Podobnie jak ze wszystkimi innymi mediami polskimi – nie warto czytać, słuchać, ani oglądać niczego, bo to strata czasu. Polskie media, podobnie jak światowa telewizja, do bólu upraszczają i spłycają każde wydarzenie, robiąc z niego spektakl o sztucznie podrasowanej dramaturgii. </span></p>



<p><span class="s1">Co zatem czytać i skąd brać informacje?</span></p>



<h3 class="wp-block-heading"><span class="s3"><b>Prasa ogólna: <a href="http://www.economist.com/" target="_blank" rel="noopener noreferrer">The Economist</a> i <a href="https://www.theguardian.com/international" target="_blank" rel="noopener noreferrer">The Guardian</a></b></span></h3>



<p><span class="s1">Dwa świetne pisma brytyjskie. Nie potrafię zliczyć pomysłów na inwestycje, które podsunął mi The Economist. Bardzo szeroki przekrój tematów, nie tylko ekonomicznych, ale zawsze o znaczeniu globalnym, istotnym. Żadnych plotek, żadnych teorii spiskowych, bardzo mało komentarzy. Magazyn wypełniony jest dłuższymi, przekrojowymi tekstami, które pozwalają zrozumieć kulisy, przyczyny, konsekwencje, ale co najważniejsze kontekst każdego ważnego wydarzenia, które miało miejsce w najodleglejszych zakątkach świata. Gazeta posiada bardzo rozbudowaną sekcję azjatycką, bliskowschodnią, afrykańską, europejską i amerykańską, a także finansową i naukową oraz skrót najważniejszych wydarzeń z całego świata. </span></p>



<p><span class="s1">The Economist to dla mnie prawdziwa kopalnia głębokiej wiedzy, a dzięki tej wiedzy czuję się o wiele pewniej podejmując swoje decyzje inwestycyjne.&nbsp;</span></p>



<p><span class="s1">Dla osób, które nie wytrzymają tygodnia bez dostępu do najświeższych informacji (The Economist wychodzi w soboty), polecam natomiast najlepszy brytyjski dziennik The Guardian. Niech nie zwiedzie was jednak jego brytyjskość, bo The Guardian w równej mierze donosi o wydarzeniach z całego świata, co o wydarzeniach z Wielkiej Brytanii. </span></p>



<p><span class="s1">Oba magazyny dostępne są oczywiście online, a także jako wersje na telefony i tablety. Ich aplikacje w obu przypadkach stanowią wzór do naśladowania jeśli chodzi o prostotę obsługi, przejrzystość i komfort czytania. </span></p>



<h3 class="wp-block-heading"><span class="s3"><b>Prasa finansowa: <a href="http://www.wsj.com/europe" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Wall Street Journal</a> i <a href="https://www.ft.com/" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Financial Times</a></b></span></h3>



<p><span class="s1">Prasa ogólna w rodzaju The Economist pozwoli dostrzec pewne trendy, punkty zwrotne lub dostarczyć kontekst do danego pomysłu czy do wydarzenia w skali globalnej. Niektórzy inwestorzy mogą to jednak uznać za zbyt duży poziom ogólności i oczekiwać nieco bardziej konkretnych i sprecyzowanych informacji o charakterze czysto giełdowym. W takim wypadku warto sięgnąć po jednego z dwóch liderów na rynku.</span></p>



<p><span class="s1">Wall Street Journal każdego dnia dostarcza aż nadto informacji o tym, co piszczy w rynkach finansowych, głównie amerykańskich, ale nie tylko. Moim zdaniem jednak gazeta przeładowana jest mało znaczącymi szczegółami i zwykłym szumem. Mimo to warto wiedzieć czym żyje The Street z tego powodu, że często wiadomości z dolnego Manhattanu działają jako samospełniająca się przepowiednia.</span></p>



<p><span class="s1">Jeśli WSJ od dwóch miesięcy cytuje banki i fundusze, które z wypiekami na twarzy opowiadają o tym, jak wspaniałą inwestycją w 2017 roku będą rynki wschodzące i amerykański sektor finansowy, to istnieje spora szansa, że managerowie z Nowego Jorku sami będą w te miejsca pakować własne pieniądze, tym samym wywołując wzrost cen, który przepowiadali. </span></p>



<p><span class="s1">To jest główny powód, dla którego lepiej wiedzieć niż nie wiedzieć czym żyją traderzy z Wall Street.</span></p>



<p><span class="s1">Alternatywą dla Wall Street Journal może być Financial Times, który pokrywa podobną tematykę. Moim zdaniem nie ma sensu prenumerować dwóch tytułów, bo tematyka w dużej części jest taka sama. FT jest natomiast nieco bardziej stonowany i konserwatywny w doborze newsów. Ja akurat obecnie przeglądam oba, ale warto samemu zapisać się do darmowego okresu próbnego w jednej i drugiej gazecie i na własnej skórze sprawdzić, która stylistyka nam odpowiada. </span></p>



<p><span class="s1">Oba tytułu są oczywiście dostępne online, zarówno przez stronę www jak i aplikacje na telefon i tablet.&nbsp;</span></p>



<h3 class="wp-block-heading"><span class="s3"><b>Portale finansowe: </b><a href="http://Finance.Yahoo.com"><span class="s4"><b>Finance.Yahoo.com</b></span></a><b>,&nbsp;<a href="http://SeekingAlpha.com">SeekingAlpha.com</a>,&nbsp;</b></span><span class="s3"><span class="s4"><b><a href="http://MarketWatch.com">MarketWatch.com</a></b></span><b>, </b><a href="http://investopedia.com"><span class="s4"><b>Investopedia.com</b></span></a></span></h3>



<p><span class="s1">Cztery świetne i darmowe portale informacyjne agregujące informacje finansowe i pomysły inwestycyjne dla osób, które nie chcą płacić za dostęp do WSJ ani FT. Moim zdaniem te źródła w zupełności wystarczają do tego, aby każdego dnia zerknąć i zorientować się czym żyją rynki finansowe. Większość informacji publikowanych przez WSJ i FT i tak powtarza się na tych darmowych portalach, choć nie w takim stopniu szczegółowości, jak w prasie drukowanej. Pytanie tylko czy ta szczegółowość zawsze jest nam potrzebna.</span></p>



<p><span class="s1">Na powyższych portalach można zapisać się na newslettery, w których wybierzemy dokładnie tę tematykę, która nam odpowiada i wiadomości będą spływały na skrzynkę pocztową z określoną częstotliwością. </span></p>



<h3 class="wp-block-heading"><span class="s3"><b>Portale tematyczne: </b><a href="http://AgriMoney.com"><span class="s4"><b>AgriMoney.com</b></span></a><b>, </b><a href="http://OilPrice.com"><span class="s4"><b>OilPrice.com</b></span></a><b>, </b><a href="http://TradingFloor.com"><span class="s4"><b>TradingFloor.com</b></span></a></span></h3>



<p><span class="s1">Warto raz na jakiś czas przeglądać także darmowe, jednak ukierunkowane tematycznie portale internetowe, aby uzyskać nieco bardziej szczegółową wiedzę z zakresu, np. towarów rolnych, surowców czy walut. </span></p>



<p><span class="s1">Dobrze jest wiedzieć, przynajmniej mniej więcej, co dzieje się w różnych segmentach, bo tam często pojawiają się&nbsp;świetne okazje inwestycyjne, które w innym przypadku nawet nie przyszłyby nam do głowy. </span></p>



<h3 class="wp-block-heading"><span class="s3"><b>Okresowe analizy i raporty: <a href="https://www.pimco.com/insights/economic-and-market-commentary" target="_blank" rel="noopener noreferrer">PIMCO</a>, <a href="http://www.goldmansachs.com/our-thinking/macroeconomic-insights/index.html" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Goldman Sachs</a>, <a href="https://www.tradingfloor.com/publications/quarterly-outlook" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Saxo Bank</a> itd.</b></span></h3>



<p><span class="s1">Raz na miesiąc czy na kwartał trzeba zerknąć do raportów i analiz publikowanych za darmo przez największe instytucje finansowe tego świata. To świetne skompilowane źródła informacji na temat trendów i kierunków, w których idą poszczególne gospodarki, klasy aktywów czy konkretne branże. </span></p>



<p><span class="s1">Warto też poznać jakie nastawienie, np. do rynków wschodzących czy do akcji amerykańskich mają najwięksi gracze na rynkach finansowych. To często odzwierciedla przyszłe decyzje inwestycyjne ich oraz ich klientów, pod które czasem warto zwyczajnie się podłączyć.</span></p>



<p><span class="s1">Odradzam natomiast zupełnie sugerowanie się konkretnymi rekomendacjami dotyczącymi zakupu lub sprzedaży akcji konkretnej firmy. Analitycy są bardzo dobrzy w kompilowaniu i dostarczaniu skondensowanych informacji na temat całej branży i ogólnych trendów, ale <a href="https://www.tradingforaliving.pl/prognozy-analitykow-economist/"><span class="s2">fatalni w przewidywaniu konkretnych wyników firm, o czym pisałem tutaj.</span></a> </span></p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h2 class="wp-block-heading"><span class="s1"><b>Mam już pomysł na inwestycję, co dalej?</b></span></h2>



<p><span class="s1">Wszystkie powyższe źródła informacji służą jedynie do tego, aby znaleźć jakikolwiek punkt zaczepienia. Jeśli coś co przeczytałem wyda mi się interesujące z inwestycyjnego punktu widzenia i widzę w tym jakiś potencjał, to wtedy dopiero zaczynam drążyć temat dalej. </span></p>



<p><span class="s1">Dodam może od razu, że szczególną uwagę przyciągają u mnie wydarzenia negatywne. W sytuacji, gdy coś w danym kraju czy w danej branży idzie nie tak jak trzeba, zazwyczaj giełda leci w dół. To często stanowi dobry moment na inwestycję. Dlatego z biegiem lat moja uwaga wyczuliła się na wiadomości negatywne. W ostatnim roku do takich wydarzeń należały, np. kiepskie wynik stress testów i kara nałożona na Deutsche Bank; wycofanie niektórych banknotów z rynku w Indiach; problemy koreańskiego Samsunga z wybuchającym Galaxy Note 7 i problemy koreańskiej prezydent oskarżanej o niejasne koneksje ze swoją znajomą biznesmenką czy skandal z zakładaniem lewych rachunków bankowych przez pracowników Wells Fargo. W każdym z tych przypadków spadki na lokalnych giełdach wywołane negatywnymi wydarzeniami okazały się potem świetną okazją i idealnym momentem, aby zainwestować pieniądze. </span></p>



<p><span class="s1">Sama negatywna wiadomość, która wywołuje spadek, nie może być jednak w żadnej mierze jedynym czynnikiem zachęcającym do tego, aby wejść na dany rynek czy kupić akcje pogrążonej w tarapatach firmy. Dlatego po tym, jak coś przykuje moją uwagę, w pierwszej kolejności staram się dowiedzieć wszystkiego o kraju czy branży, w którą potencjalnie mogę chcieć zainwestować. </span></p>



<h3 class="wp-block-heading"><span class="s3"><b>Informacje podstawowe: <a href="https://en.wikipedia.org/wiki/Main_Page" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Wikipedia</a> i <a href="https://www.cia.gov/library/publications/the-world-factbook/print/textversion.html" target="_blank" rel="noopener noreferrer">CIA Factbook</a></b></span></h3>



<p><span class="s1">Jeśli to jest pierwszy kontakt z danym rynkiem, to warto zacząć od czegoś absolutnie podstawowego i łatwo dostępnego. Angielska wersja <span class="s2">Wikipedii</span> czy <span class="s2">World Factbook</span> prowadzony przez amerykańską CIA będą świetnym początkiem, aby dowiedzieć się na czym opiera się ekonomia danego kraju, jakie są rządowe wydatki i zagraniczne inwestycje w poszczególne sektory gospodarki, jak wygląda aktualna sytuacja polityczna, w jakim tempie rośnie długość linii kolejowych i autostrad, jak zmienia się przyrost naturalny i zakładana długość życia obywateli, jak wygląda sytuacja z przestępczością i tak dalej. To pozwoli wyrobić sobie pierwszą opinię o potencjale danego kraju. </span></p>



<h3 class="wp-block-heading"><span class="s3"><b>Informacje ekonomiczne: <a href="http://www.tradingeconomics.com/" target="_blank" rel="noopener noreferrer">TradingEconomics.com</a></b></span></h3>



<p><span class="s1">Po informacjach ogólnych przychodzi czas na dane bardziej szczegółowe. Zawsze warto sprawdzić aktualne i przyszłe prognozowane wskaźniki gospodarcze dla danego kraju: od PKB, przez inflację, płace w poszczególnych sektorach, stopy procentowe, po wysokość podatków i poziom korupcji.</span></p>



<p><span class="s1">Mniej najbardziej interesuje, między innymi zakładane przyszłe tempo wzrostu PKB, stopa bezrobocia, inflacja, stopy procentowe, bilans handlowy czy wysokość długu publicznego.</span></p>



<p><span class="s1">Na portalu <span class="s2">TradingEconomics.com</span> znajdują się aktualne, a także przyszłe prognozowane dane ekonomiczne dla każdego kraju, który posiada jakąkolwiek gospodarkę. </span></p>



<h3 class="wp-block-heading"><span class="s3"><b>Wskaźniki giełdowe</b></span></h3>



<p><span class="s1">Jeśli lektura wszystkich powyższych informacji napawa optymizmem, to zaczynam się interesować tym, w jaki sposób (przy użyciu jakiego instrumentu i na jakiej giełdzie) można zainwestować w danym kraju. Zazwyczaj pada na amerykańskie lub europejskie ETF-y i ETN-y naśladujące ruchy całego indeksu giełdowego albo firm z największą kapitalizacją lub poszczególnych sektorów branżowych albo jeszcze innych wymyślnych indeksów prowadzonych na przykład przez Bloomberga. </span></p>



<p><span class="s1">Przede wszystkim więc sprawdzam jakie instrumenty mam do wyboru, a pomagają w tym strony <a href="http://etf.com"><span class="s2">etf.com</span></a> lub <a href="http://etfdb.com"><span class="s2">etfdb.com</span></a> czy płatna <a href="http://morningstar.com"><span class="s2">morningstar.com</span></a></span></p>



<p><span class="s1">Na tych portalach można sprawdzić co dokładnie (jakie firmy, z jakich branży i w jakich proporcjach) siedzą w konkretnym ETF-ie, ale co najważniejsze – jaka jest wycena portfolio funduszu. Interesuje mnie przede wszystkim to czy spółki nie są przewartościowane. Dlatego patrzę na wskaźniki PE (Price to Earnings) i PB (Price to Book Value). Im niższe tym lepsze. Jeśli PE przekracza 20 albo PB przekracza 2, to tymczasowo zapominam o inwestycji w danym kraju czy w danym sektorze, choćby była to gospodarka z gigantycznym potencjałem (Indie). </span></p>



<p><span class="s1">Benjamin Graham powiedział kiedyś, że nawet świetne akcje kupione po niewłaściwej cenie mogą okazać się fatalną inwestycją. I ja się pod tym podpisuję. Dlatego pod żadnym pozorem długoterminowo nie inwestuję w walory, które są przewartościowane. W całej swojej historii na giełdzie zrobiłem jedynie dwa wyjątki od tej reguły kupując swojego czasu akcje Tesli i SolarCity. W obu przypadkach dobrze na tym wyszedłem, ale to jednak temat na inną dyskusję, bo tam sytuacja była bardziej skomplikowana.</span></p>



<h3 class="wp-block-heading"><span class="s3"><b>Prasa lokalna</b></span></h3>



<p><span class="s1">Jeśli informacje fundamentalne są korzystne, a w dodatku potencjalna inwestycja wygląda na niedowartościowaną, to lubię jeszcze zerknąć na to, co aktualnie dzieje się w danym kraju. Nawet takie odległe państwa jak Pakistan prowadzą w internecie dzienniki wydawane po angielsku. </span></p>



<p><span class="s1">Dlatego często poświęcam weekend na to, aby dowiedzieć się czym żyje kraj, do czego swoją uwagę przywiązują media i jaka panuje ogólna atmosfera w społeczeństwie. Pomimo korzystnych wskaźników i danych gospodarczych, może się bowiem okazać, że naród żyje aktualnie zbliżającą się za miesiąc potężną demonstracją, która ma na celu wymuszenie zmiany rządu i rozpisanie wcześniejszych wyborów. W takiej sytuacji nie będzie to chyba najkorzystniejszy moment, żeby wejść na dany rynek. Im mniej zamieszania w prasie i im ciszej o wewnętrznych konfliktach tym lepiej. </span></p>



<p><span class="s1">Z drugiej strony lokalne media mogą ekscytować się tym, że rząd pracuje nad pakietem ustaw, który nie dość, że w końcu szerzej otworzy granice kraju i ułatwi napływ zagranicznych inwestycji, to w dodatku złagodzi obostrzenia imigracyjne, obniży podatki i zwiększy wydatki na infrastrukturę, a bank centralny przytnie stopy procentowe. W takim przypadku prawdopodobnie zwykła porcja wiadomości wyczytanych na ogólnodostępnym portalu sprawi, że zainwestuję w danym kraju więcej niż do tej pory planowałem. </span></p>



<p><span class="s1">Zawsze staram się więc szukać jakichkolwiek znaków ostrzegawczych, ale także pozytywnych zwiastunów, które w przyszłości mogłyby stanowić katalizator do wywołania wzrostów na giełdzie.</span></p>



<h3 class="wp-block-heading"><span class="s3"><b>Analiza techniczna</b></span></h3>



<p><span class="s1">Przy rozpoczynaniu jakiejkolwiek nowej inwestycji obowiązkowo korzystam też z analizy technicznej, która w moim przypadku służy przede wszystkim do tego, żeby określić idealny moment wejścia na rynek.</span></p>



<p><span class="s1">Najbardziej zależy mi na tym, aby nie kupować na górce. Dużą wagę przywiązuję więc do oscylatorów MACD i RSI oraz do poziomów wsparcia i oporu. Lubie kupować kiedy cena odbija się od jakiejś linii, a oscylatory pokazują wyprzedanie rynku. Dobrze jest zrobić to w momencie, gdy spadki wyhamowują, maleje obrót i pojawia się dywergencja hossy. </span></p>



<p><span class="s1">Nie zawsze gram natomiast z trendem. Jeśli czuję, że nadchodzą fundamentalne zmiany i potrafię znaleźć argumenty za tym, że mamy do czynienia z punktem zwrotnym, wchodzę na rynek nawet w trendzie spadkowym. Wtedy jednak zazwyczaj <a href="https://www.tradingforaliving.pl/opcje-call-put/"><span class="s2">zabezpieczam się przed ewentualnymi spadkami, np. przy użyciu opcji PUT.</span></a> </span></p>



<p><span class="s1"><b>Jeśli natomiast aktualna sytuacja techniczna na wykresie pozostawia jeszcze wiele do życzenia, to stosuję wymiennie dwa rozwiązania: </b></span></p>



<ol>
<li><span class="s1">Wchodzę delikatnie na rynek kupując opcje CALL z aktualnym i wystawiając opcje PUT z niższym poziomem wykonania. Dzięki temu w razie spadku nie stracę pieniędzy (wydatek na zakup opcji CALL pokryty zostanie przez zysk ze sprzedaży opcji PUT), a zamiast tego skorzystam z wystawionych PUT-ów, aby po niższej cenie wejść na rynek przy użyciu dużego kapitału kupując ETF-y. Jeśli spadek nie nastąpi, to przynajmniej zarobię na premii z PUT-ów i na wzroście wartości opcji CALL</span></li>



<li><span class="s1">Jeśli korekta jest bardzo prawdopodobna, to po prostu wystawiam krótkoterminowe opcje PUT z ceną wykonania, po której rzeczywiście jestem skłonny kupić dane papiery, inkasuję za to premię z ich sprzedaży i… czekam.</span></li>
</ol>



<h3 class="wp-block-heading"><span class="s3"><b>Książki</b></span></h3>



<p><span class="s1">Żeby umilić sobie oczekiwanie na odpowiedni moment wejścia lubię poszperać jeszcze więcej przy kraju, w którym zamierzam zainwestować; dowiedzieć się wszystkiego o jego historii, ludziach, osiągnięciach, porażkach; poznać kulisy wydarzeń, które zdefiniowały to, czym dany kraj jest i jak dzisiaj wygląda. W efekcie na ebooki z Amazona wydaję dużo więcej pieniędzy niż na prowizje od tych wszystkich transakcji, które zawieram niemal każdego dnia.&nbsp;</span></p>



<p><span class="s1">Nie wiem czy ta książkowa wiedza ma bezpośrednie przełożenie na podejmowanie lepszych decyzji inwestycyjnych, ale na pewno pomaga lepiej zrozumieć kontekst tego, co aktualnie dzieje się lub co w przyszłości może wydarzyć się w danym kraju. A to już powinno pomóc odpowiednio reagować na przyszłe wypadki i pomóc podjąć decyzję czy wycofać się z rynku w konkretnej sytuacji czy przeczekać, bo sytuacja taka wielokrotnie miała miejsce w historii i okazała się tylko przejściowym problemem. Inaczej bowiem wygląda przebieg i inne są konsekwencje takich samych zdarzeń w Niemczech, w Chinach czy w Pakistanie. Dlatego nie zaszkodzi lepiej poznać miejsca, w którym zainwestowało się swoje pieniądze, aby wiedzieć kiedy stamtąd uciekać, a kiedy wręcz przeciwnie – zainwestować drugie tyle.</span></p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h2 class="wp-block-heading"><span class="s1"><b>Wszedłem na rynek i zająłem pozycję. Mogę już odsapnąć?</b></span></h2>



<p><span class="s1">Wiele osób, zwłaszcza inwestujących długoterminowo z perspektywą 3-10 lat, kupuje dane walory i szybko o nich zapomina. A nawet jeśli nie zapomina, to nie reaguje na przejściowe wydarzenia ruszające wartością portfela w dół i w górę. To dobrze i źle. </span></p>



<p><span class="s1">Dobrze, bo jeśli inwestujemy w perspektywie 10 lat, to co nas obchodzi, że w kraju pojawiły się przejściowe, krótkoterminowe problemy? Za kilka lat nikt nie będzie o nich pamiętał, bo świat pójdzie do przodu. To rozsądne podejście. </span></p>



<p><span class="s1">Jednak, aby wiedzieć czy coś jest wyłącznie przejściowym nic nie znaczącym wydarzeniem, to trzeba wiedzieć, że to wydarzenie w ogóle ma miejsce. I tu wracamy do pierwszej części tekstu poświęconej gazetom typu The Economist czy The Guardian. Regularne czytanie wysokiej jakości rzetelnych informacji ze świata jest nawet ważniejsze już po wejściu na dany rynek niż przed dokonaniem inwestycji. </span></p>



<p><span class="s1">Meksyk mógł być świetnym miejscem na długoterminową inwestycję jeszcze pół roku temu, jednak pewne wydarzenie z początku listopada 2016 roku odwróciło sytuację o 180 stopni. W takich momentach&nbsp;trzeba reagować błyskawicznie. </span></p>



<h3 class="wp-block-heading"><span class="s3"><b>Jak często sprawdzać notowania?</b></span></h3>



<p><span class="s1">Pozycje w portfelu należy więc monitorować. Może nie codziennie, ale przynajmniej raz na tydzień. Ja czuję się komfortowo, jeśli każdego dnia zerknę na wycenę wszystkich instrumentów ze swojego portfela i zaktualizuję arkusz kalkulacyjny. Robię to nie po to, aby dowiedzieć się ile zarobiłem, tylko po to, żeby sprawdzić czy żadna z moich pozycji zbyt dynamicznie i nietypowo nie zleciała w dół albo nie poszła do góry. Jeśli tak się stało, staram się jak najszybciej dowiedzieć co wywołało ten ruch. Czy pojawiła się jakaś fundamentalna tego przyczyna czy był to skok wywołany jedynie dużym zleceniem z Wall Street? </span></p>



<p><span class="s1">Instrumenty, które zachowują się nietypowo, staram się przez jakiś czas monitorować dużo skrupulatniej. Jeśli nadzwyczajne spadki występują kilka dni z rzędu z błahej przyczyny i uważam, że jest to wyłącznie chwilowa zmiana trendu, to bardzo często dodatkowo gram na tej pozycji krótkoterminowo w tym samym kierunku co do tej pory. Zazwyczaj robię to przy użyciu opcji, aby ograniczyć maksymalną stratę i uodpornić się na ewentualne dalsze wahania.</span></p>



<p><span class="s1">Czasem nawet mam długą pozycję w perspektywie X lat, ale na tym samym walorze potrafię grać na spadki w perspektywie krótkoterminowej, zwłaszcza jeśli wystąpi jakaś ponadnormatywna lokalna górka wywołana jednym przejściowym wydarzeniem.</span></p>



<p><span class="s1">Aby jednak wiedzieć czy spadek lub wzrost jest tymczasowy, trzeba wiedzieć i rozumieć co go wywołało. I tu znowu wracamy do sedna – pozycje, które posiadamy w portfelu, należy regularnie monitorować i cały czas mieć pod kontrolą to, co się z nimi dzieje. W innym przypadku jesteśmy skazani na bieg wydarzeń, na które nie możemy reagować, bo zwyczajnie nie mamy pojęcia o ich wystąpieniu.</span></p>



<h3 class="wp-block-heading"><span class="s3"><b>Swing trading na poczekaniu</b></span></h3>



<p><span class="s1">Uważne przyglądanie się swoim pozycjom ma zresztą sens z jeszcze innego powodu. Jeśli już poznamy specyfikę kilku konkretnych rynków, na których jesteśmy obecni, to o wiele mniej czasu potrzeba nam potem na przeanalizowanie i zrozumienie tego, co na tych rynkach dzieje się w perspektywie krótkoterminowej. Tak więc całkiem mało wysiłku zajmuje zorientowanie się co oznacza dane wydarzenie i czy będzie ono miało dłuższe konsekwencje dla gospodarki danego kraju czy też jest ono tylko przejściowym problemem. </span></p>



<p><span class="s1">Ergo, jeśli wiemy i rozumiemy, co dzieje się na rynku, na którym już jesteśmy obecni, to niemal naszym obowiązkiem (i czystą przyjemnością) staje się dodatkowy… <a href="https://www.tradingforaliving.pl/jak-zarabiac-na-gieldzie#swing"><span class="s2">swing trading</span></a>, który pomoże wycisnąć maksymalne zyski z krótkoterminowych wahań już posiadanej pozycji. </span></p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/skad-brac-pomysly-na-inwestycje/">Gdzie szukać nietypowych okazji do inwestycji, które pozwolą wyjść poza własne podwórko?</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.tradingforaliving.pl/skad-brac-pomysly-na-inwestycje/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
