Skip to content

Brazylijski system przechodzi rewolucję. To dobry moment, żeby kupić akcje z giełdy w Sao Paulo – pisze Financial Times

Brazylia przechodzi rewolucjęPrzyszłość Brazylii będzie zerojedynkowa: kraj czekają dalsze lata ciemności lub spektakularny powrót do grona liderów światowego wzrostu gospodarczego. Ten drugi scenariusz będzie możliwy, jeśli w kraju uda się przeprowadzić kolejną ze spektakularnych reform podnoszącą wiek emerytalny z 50 do 65 lat. Pierwszą dobrą zmianę kraj ma już za sobą.

W 2016 roku brazylijska giełda odnotowała widowiskowy rajd zaliczając wzrost o 39% i ustanawiając rekord wśród wszystkich rynków rozwijających się. Odbicie nastąpiło po tym jak lata recesji zwieńczone zostały usunięciem z urzędu skorumpowanej prezydent Dilmy Rousseff i zastąpieniem jej technokratą Michelem Temerem. Cel nowego prezydenta: przeprowadzenie gruntownych strukturalnych reform, które postawią kraj na nogi i wyciągną Brazylię z wieloletniej recesji.

Brazylia w dalszym ciągu znajduje się na równi pochyłej, ale zjazd zaczął już wyhamowywać. GDP co prawda cały czas jest ujemne, jednak powoli zbliża się do zera, a zgodnie z prognozami pod koniec 2017 roku wskaźnik wejdzie już na dodatnie poziomy. Cały czas maleje także inflacja, a w ślad za nią stopy procentowe. To dobre środowisko dla gospodarki i dla giełdy.

Akcjom bardzo pomogło przepchnięcie przez Temera pierwszej z dwóch potrzebnych od dawna reform, czyli wprowadzenie poprawki do konstytucji, która zobowiązuje rząd do ograniczenia wydatków z 20 do 15% GDP w ciągu kolejnej dekady. To jednak stało się faktem i jest już wliczone w ceny akcji. Na co więc czekamy dalej?

Drugą, chyba jeszcze poważniejszą reformą, nad którą pracuje prezydent, jest gruntowna reorganizacja systemu emerytalnego. Dzisiaj w Brazylii wiele osób może przejść na emeryturę już w wieku 50 lat i od tego momentu czerpać sporo korzyści socjalnych pochodzących z budżetu państwa. Temer robi wszystko, aby tę granicę podnieść do 65. roku życia, podobnie jak ma to miejsce w wielu rozwiniętych krajach na całym świecie. Takie posunięcie przyniosłoby ogromne oszczędności budżetowi państwa i dało prawdziwie solidnego kopa gospodarce. Zmiany są co prawda mocno krytykowane przez Brazylijczyków (tylko 10% społeczeństwa popiera Temera), ale to nie społeczeństwo decyduje o przeprowadzeniu reformy, tylko rząd, który akurat uważa ten pomysł za krok w dobrym kierunku. Negocjacje w sprawie szczegółów ustawy rozpoczną się w brazylijskim Kongresie w ciągu kilku tygodni.

Kolejną zmianą proponowaną przez prezydenta, wraz z ministrem finansów, jest uproszczenie potwornie skomplikowanego systemu podatkowego i obniżenie kosztów prowadzenia biznesu w Brazylii, zwłaszcza przez mikroprzedsiębiorców. Dzisiaj średni czas potrzebny do otwarcia firmy wynosi… 100 dni(!). Politycy pracują nad tym, aby ograniczyć go do trzech.

Wszystkie plany reform, nad którymi ślęczy obecnie rząd, jeśli się powiodą, powinny spowodować gigantyczne przyspieszenie gospodarcze i zbudować podwaliny pod silny i stabilny system ekonomiczny, który nie drenuje budżetu, a w zamian wspiera przedsiębiorców z sektora prywatnego. To będzie lekarstwo, którego pacjent potrzebuje. Jak to zwykle jednak bywa, lekarstwo jest niesmaczne.

Wielu obserwatorów zastanawia się czy przy przy zaledwie dziesięcioprocentowym poparciu społeczeństwa przepchnięcie tych reform będzie realne. Inni zwracają jednak uwagę, że paradoksalnie właśnie to niskie poparcie może pomóc, bo obecny rząd i obecny prezydent nie mają już nic do stracenia. Politycy całego świata boją się przeprowadzania niewygodnych zmian, takich jak drastyczne podniesienie wieku emerytalnego, w obawie o utratę popracia wyborców. Rząd Temera nie musi się tego obawiać, bo praktycznie żadnego poparcia już po prostu nie ma.

W 2018 odbędą się kolejne wybory. Temer wie, że nie ma w nich absolutnie żadnych szans, dlatego robi wszystko, aby przynajmniej do tego czasu przeprowadzić niewygodne reformy, które mogą okazać się panaceum na problemy gospodarcze kraju. To powinno powiać optymizmem, zwłaszcza na rynku akcyjnym.

Jakie jest ryzyko? Tylko jedno: fiasko reformy emerytalnej. Na podwyższeniu wieku emerytalnego opiera się cały dalszy plan zmian strukturalnych. Jeśli nie uda się przepchnąć tej ustawy, to nic nie wyjdzie z pozostałych zapowiedzi, bo w budżecie nie będzie dodatkowych pieniędzy potrzebnych na przeprowadzenie kolejnych zmian. Ostatnia próba zreformowania systemu emerytalnego odbyła się 20 lat temu i niestety zawiodła. Do wprowadzenia ustawy zabrakło… jednego głosu.

Jeśli jednak tym razem się uda (a są na to spore szanse), kapitał powinien popłynąć w kierunku brazylijskiej giełdy naprawdę szerokim strumieniem, windując przy okazji kursy akcji do poziomów, które w Sao Paulo nie były widziane już od bardzo długiego czasu.

Źródło: Financial Times, 07.04.2017 r.


Podpowiadam, że w Brazylii można zainwestować przy użyciu ETF-a iShares MSCI Brazil Capped (NYSE: EWZ) notowanego na amerykańskiej giełdzie. 

O tym jak otworzyć rachunek maklerski z dostępnem do zagranicznej giełdy przeczytasz w tym miejscu.

Brazylijski system przechodzi rewolucję. To dobry moment, żeby kupić akcje z giełdy w Sao Paulo – pisze Financial Times
5 Ocen: 8