Skip to content

Goldman Sachs mówi: w 2017 roku warto inwestować w amerykańskie akcje (i nie tylko)

Wpadł mi właśnie w ręce świeżutki raport banku inwestycyjnego Goldman Sachs z perspektywami ekonomicznymi i pomysłami na to, w co warto inwestować w 2017 roku. Według strategów z GS najlepszymi okazjami do inwestycji będą akcje amerykańskie, hiszpańskie, indyjskie, brazylijskie i rosyjskie. Unikać należy za to Chin, Meksyku, Korei, Tajwanu, akcji europejskich, złota oraz długu denominowanego w dolarach.

Bankierzy z Goldman Sachs przekonują, aby nie uciekać jeszcze z amerykańskiego rynku akcji. Pomimo tego, że hossa trwa już ósmy rok, nic nie wskazuje na to, aby w ciągu najbliższych dwunastu miesięcy miała dobiec końca. Nie bacząc na wysoką wycenę spółek z indeksu S&P 500 (przez 90% czasu po wojnie indeks miał niższą wycenę niż dzisiaj), niektóre branże wykazują jeszcze potencjał do dalszego wzrostu.


W co warto inwestować w 2017 roku?

Odpowiedź Goldman Sachs jest prosta: w amerykańskie akcje. Właściwie jedynym i wystarczającym argumentem przemawiającym za tą rekomendacją mogło by być wytłumaczenie: bo nie ma dzisiaj innych opcji. Jednak bankierzy z 200 West Street idą dalej i podrzucają także inne argumenty oraz garść dodatkowych pomysłów na inwestycje.

Amerykański sektor finansowy

Jednym z największych beneficjentów giełdowych wzrostów w 2017 roku może być amerykański sektor bankowy. Przyczynić się do tego powinna strategia monetarna FED-u i podwyższanie stóp procentowych, a także polityka fiskalna nowej administracji Donalda Trumpa. Wzrostowi pomogą również deregulacje sektora bankowego i złagodzenie przepisów, które po kryzysie z 2008 roku nieco ograniczyły amerykańskim bankom pole do szaleństwa.

To wszystko ma sprawić, że sektor bankowy przyniesie na koniec 2017 roku około 7% zwrotu z inwestycji. Warto dodać, że przy okazji akcje banków są obecnie dość tanie, bo kapitalizacja na giełdzie oscyluje wokół ich wartości księgowej.

Amerykański sektor energetyczny

Drugim sektorem wartym inwestycji jest branża energetyczna, która skorzysta przede wszystkim na wyższych cenach ropy naftowej spowodowanych ograniczeniem produkcji przez kraje OPEC. To powinno wpłynąć na zwiększenie przychodów firm paliwowych, które według banku także przyniosą zwrot w okolicach 7%.

Akcje hiszpańskie

To inwestycja, którą Goldman Sachs poleca już od 2013 roku i w dalszym ciągu podtrzymuje swoją rekomendację. Hiszpańskie akcje oferują obecnie najkorzystniejszą wycenę spośród wszystkich rozwiniętych rynków i są praktycznie jedyną sensowną opcją na inwestycję na starym kontynencie. GS przepowiada wzrost przychodów firm hiszpańskich o 4,6%, przy jednoczesnym wypłacaniu atrakcyjnej dywidendy. Gospodarkę napędzał będzie zdrowy krajowy popyt, któremu w 2017 roku nie zagrozi żadne polityczne wydarzenie (w przeciwieństwie do wyborów w Niemczech czy we Francji). W dodatku hiszpańskie banki są bardzo dobrze dokapitalizowane, a w ich księgach widnieje o wiele mniej udzielonych złych kredytów niż u innych instytucji europejskich, zwłaszcza włoskich.

Indie

Druga duża najszybciej rosnąca gospodarka na świecie, która w 2017 roku nie zwolni tempa. Poprzez wycofanie pod koniec 2016 roku z obiegu niektórych banknotów, z czarnego rynku zniknęło 86% używanej gotówki. To znacznie ograniczyło wydatki na konsumpcję, główny motor napędowy wzrostu PKB kraju. Jest to jednak czynnik przejściowy, o którym wszyscy szybko zapomną. Rząd na 2017 rok planuje poluzować politykę fiskalną, a bank centralny zamierza przyciąć stopy procentowe. To powinno wpłynąć na wzrost PKB w granicach 6,5-7,5%. Problemem wydaje się obecnie jedynie wysoka wycena akcji indyjskich.

Brazylia

Brazylia doświadczyła w ostatnich latach najgorszej recesji od ponad wieku. Na szczęście na horyzoncie pojawiają się znaki, które zwiastują, że to może być koniec. Maleje inflacja, kurczy się deficyt i następują zmiany polityczne, które – jak wierzą inwestorzy – wyprowadzą Brazylię w 2017 roku z recesji. Jednak zdaniem banku trzeba być ostrożnym. Stopy procentowe dalej są wysokie, rząd planuje ograniczyć wydatki, a nowa administracja wcale nie jest taka otwarta do przeprowadzania głębokich strukturalnych reform; w dodatku boryka się z ogromną korupcją. Mimo tego bank prognozuje dodatnie PKB w granicach 0-1%.

Rosja

Drugi z potężnych rynków wschodzących, który także powoli wychodzi z wieloletniej recesji. Rosną ceny ropy naftowej, na której w dużej mierze opiera się rosyjska gospodarka, a zatem rosną wpływy do firm i do budżetu, co z kolei powoduje wzrost wynagrodzeń i zwiększenie konsumpcji. Na poprawę koniunktury oddziałuje też odpowiednia polityka fiskalna rządu i polityka monetarna banku centralnego. Jeśli ceny ropy utrzymają się na obecnym poziomie (okolice 55 USD za baryłkę Brent), a na Rosję nie będą nałożone żadne nowe sankcje, to kraj powinien w 2017 wyjść z recesji osiągając wzrost w granicach 0,5-1,5% PKB.


Co w 2017 roku może pójść nie tak i czego unikać?

Wszystko pójdzie dobrze, pod warunkiem, że nie wydarzy się coś, co sprawi, że dobrze jednak nie będzie. Według Goldman Sachs czynnikami, które potencjalnie zburzą porządek rzeczy w 2017 roku, mogłyby być, m.in.

  • zawalenie się pogrążonej w długach chińskiej gospodarki (mało prawdopodobne już w 2017 roku, raczej w 2018 lub 2019 r.)
  • wpadnięcie gospodarki USA w recesję (15% szans, że nastąpi to w 2017 roku i 75% szans, że w ciągu najbliższych 5 lat)
  • nasilenie się zamachów terrorystycznych i cyberataków (bardzo prawdopodobne)
  • znaczne pogorszenie się stosunków na linii USA-Chiny i wojna handlowa (mało prawdopodobne)
  • zdobycie władzy przez populistyczne partie w Europie (mało prawdopodobne)

Na wszelki wypadek Goldman Sachs radzi jednak w 2017 roku unikać następujących rynków: Chiny, Meksyk, Korea i Tajwan. W przypadku Chin istnieje jakieś ryzyko, że rosnący dług, coraz poważniejszy odpływ kapitału i bańka na rynku nieruchomości w końcu pękną.

Jeśli w dodatku Donald Trump rozpocznie wojnę handlową, to straci na tym cały świat, a w szczególności gospodarki w dużym stopniu zależne od Chin, czyli Korea i Tajwan oraz od samych USA, czyli Meksyk.

Bankierzy z GS nie angażowaliby się też specjalnie w rynek europejski, bo nie widać tu świetlanej przyszłości, ani żadnego katalizatora do wzrostów. W dodatku zbliżające się w 2017 roku zawirowania polityczne i problemy banków mogą wywołać duże wahania na rynkach.

Kiepskim pomysłem będą także inwestycje w instrumenty oparte na długu rynków wschodzących denominowanym w dolarach. GS odradza też kupowanie złota po obecnych cenach (1200 USD za uncję). W obu przypadkach hamulcowym będzie, m.in. polityka amerykańskiego FED-u.

Ropa swój potencjał wzrostowy wyczerpie natomiast przy cenie około 60-65 USD za baryłkę Brent, czyli jest już bardzo blisko. Czarne złoto także nie będzie więc dobrą okazją inwestycyjną na 2017 rok, chyba że jego cena chwilo spadnie w okolice 40-45 USD.

To nie jedyne zagrożenia, które czyhają na inwestorów w 2017 roku. Goldman Sachs uznaje za dość realny scenariusz, w którym pojawi się jeszcze inne nieoczekiwane wydarzenie mogące zatrząść światowymi rynkami. Jakie? No cóż, na tym właśnie polega jego nieoczekiwaność.


Drobna uwaga od Goldman Sachs i ode mnie

To, że wg GS na koniec roku dana klasa aktywów przyniesie 7% zysku, nie znaczy, że wcześniej nie zleci ona w dół o 30%, żeby potem urosnąć o 50%, co w efekcie na koniec roku rzeczywiście da 7% zysku netto.

Dlatego zdaniem Goldman Sachs lepiej wejść na rynek już teraz i siedzieć na nim choćby nie wiadomo co, przeczekując wszystkie wahania, które mogą pojawić się po drodze, aby na koniec roku być na plusie.

Moim zdaniem lepiej jednak próbować aktywnie zarządzać swoim kapitałem i wchodzić na rynek nawet mniejszymi kwotami, ale za to po korektach i w miejscach lokalnych dołków, aby próbować kilka razy załapać się na ten sam duży ruch.

Oba sposoby będą równie dobre, w zależności od tego jakie kto ma nerwy, jaki stosunek do podejmowania ryzyka, ile czasu może poświęcić na giełdę i jakich zwrotów oczekuje.


Cały raport Goldman Sachs do przeczytania tutaj (PDF w wersji angielskiej, 90 stron, 4,2 MB)


Zachęcam też do przeczytania o tym, jakie wskazówki na 2017 r. przygotował PIMCO, czyli Pacific Investment Management Company