Klub spadających noży, czyli trzy pomysły na inwestycję z nutką spekulacji

Klub spadających noży, czyli trzy pomysły na inwestycję z nutką spekulacji
Komentarze: 0
Skomentuj

Ciężko złapać spadający nóż. Najczęściej można sobie uciąć przy tym rękę. Mimo tego, wiele osób cały czas nie przestaje próbować. Jestem jedną z nich. Dlatego podrzucam trzy aktualne pomysły na aktywa, które póki co idą jak kamień w wodę, ale pojawiają się już oznaki, że dno może być blisko.


Wielki turecki bazar w przecenie

Co dzisiaj w Turcji można kupić tanio? Właściwie wszystko. Od podróbek na Grand Bazarze, przez turecką lirę, po akcje spółek na giełdzie w Stambule.

Od początku 2018 roku turecka waluta osłabiła się wobec dolara już o ponad 20%, a indeks największych giełdowych firm znad Bosforu spadł o ponad 30%. Jednak na horyzoncie pojawiła się właśnie pierwsza jaskółka zwiastująca wiosnę. Imię jej to: Bank Centralny.

23 maja na niespodziewanym posiedzeniu turecki bank podniósł stopy procentowe o 3% do 16.5%, zapowiadając przy okazji dalsze działania, których celem jest zatrzymanie spadku waluty i walącej się giełdy. Lira momentalnie odbiła o kilka procent, po czym kolejnego dnia zanurkowała znowu do poziomu z przed ogłoszenia podwyżek.

Kolejny planowany termin posiedzenia banku przypada na 7 czerwca, a więc jeszcze przed wyborami prezydenckimi. Jeśli turecki bank ma wystarczająco duże cojones, to wbrew woli Recepa Erdogana, podniesie stopy bazowe po raz kolejny, aby ratować lirę i przy okazji swoją twarz.

Pomysł na spekulację polega więc na tym, aby zagrać na wzrost ETF-a o symbolu TUR, który rozliczany jest w dolarze amerykańskim i który w ostatnim czasie mocno laguje za indeksem tureckim rozliczanym w lirze.

Zagranie mogło by wyglądać na przykład tak:

  1. Zakup 100 jednostek ETF-a TUR po 31.50$
  2. Zakup opcji PUT z poziomem wykonania 32$ z terminem wygasania na 15 czerwca za 140$

Zakupiona opcja pozwoli nam sprzedać nasze akcje zawsze po 32$, choćby nie wiadomo jak nisko spadł ETF. Tak więc kupujemy akcje wydając na nie 3150$, ale przez najbliższe trzy tygodnie będziemy mieli prawo sprzedać te akcje po 3200$. Za taki komfort psychiczny płacimy 140$. Maksymalne ryzyko na tej pozycji wynosi więc jedynie 90$.

Więcej na temat tego pomysłu można przeczytać na forum.


Brazylijskiej telenoweli ciąg dalszy

Petroleo Brasileiro. Czwarta największa brazylijska spółka notowana na giełdzie w São Paulo i jedna z największych krów dojnych brazylijskiego rządu.

O kulisach korupcyjnej afery, która doprowadziła do potężnej przeceny w Brazylii i poskutkowała impeachmentem poprzedniej pani prezydent można dowiedzieć się więcej z opartego na faktach świetnego serialu dostępnego na Netfliksie: „The Mechanism”.

Dla akcji Petrobrasu (uproszczona nazwa firmy) tak się nieszczęśliwie złożyło, że afera korupcyjna z przed trzech lat zgrała się akurat z brazylijską recesją i z krachem na cenach ropy naftowej, której Petrobras jest dużym producentem. Akcje firmy spadły w 2014 roku ze szczytu na poziomie 20$ do 3$ rok później.

Po tym jak dwie trzecie parlamentu brazylijskiego dostało już zarzuty prokuratorskie, ceny ropy odbiły, a kraj zaczął wychodzić z recesji, notowania Petroleo wzbiły się w maju 2018 roku do poziomu 17$, po czym 24 maja tąpnęły o 16% w ciągu kilku godzin.

Tąpnięcie zostało spowodowane jedną decyzją: Petrobras ogłosił, że tymczasowo obniża o 10% cenę sprzedawanego przez siebie oleju napędowego do silników diesela. O co chodzi?

W Brazylii trwa aktualnie ogromny strajk kierowców ciężarówek i pracowników firm logistycznych. W całym kraju ustał praktycznie jakikolwiek transport. Kierowcy protestują przeciwko wysokim cenom ropy naftowej, które powodują ujemne marże i sprawiają, że transport towarów staje się nieopłacalny. I to jest akurat faktyczny problem.

Pytanie tylko, dlaczego u diabła jakakolwiek spółka handlowa miałaby w takiej sytuacji dobrowolnie obniżać ceny swojego produktu, podczas gdy cały naftowy świat cieszy się z wysokich cen ropy, bo oznaczają one wyższe przychody?

To proste. Petroleo Brasileiro jest spółką skarbu państwa. Firma udowodniła właśnie, że cały czas podejmuje decyzje optymalne z punktu widzenia partii rządzącej, a nie z punktu widzenia interesów gospodarczych firmy. Stąd ten krach i zjazd o 16% w ciągu jednego dnia.

Zjazd potęgowany jest dodatkowo przez spadające ceny ropy naftowej, ale mimo tego, Petrobras pozostaje całkiem niezłą firmą z dużym potencjałem, która wyszła z recesji obronną ręką. Spółka nieustannie zwiększa swoje przychody, a do 2020 r. planuje także podwoić zyski. Firma redukuje zadłużenie, wypłaca przyzwoitą dywidendę w wysokości 3.81%, a przy okazji jest bardzo tania. P/E na ten i na następny rok wynosi odpowiednio 7.8 oraz 7.

Zagranie pierwsze mogło by wyglądać na przykład tak:

  1. Zakup 100 ADR-ów PBR po 13.00$
  2. Zakup opcji PUT z poziomem wykonania 13$ z terminem wygasania na 15 czerwca za 87$

A jeśli zagranie pierwsze się nie uda i spółka spadnie jeszcze niżej w okolice ostatniego dołka na poziomie 10$, to wtedy można powtórzyć manewr z opcjami na odpowiednio niższych parametrach.

W takiej sytuacji ryzykujemy zaledwie 87$ na pakiecie stu akcji czy inaczej 0.87$ na jednej akcji, a więc 6.6% wartości całej pozycji. Natomiast średnia cena docelowa dla tej firmy wyliczona z dwunastu prognoz analityków znajduje się 30% powyżej dzisiejszego poziomu. Stosunek zysku do ryzyka jest bardziej niż zadowalający.


Sari, Delhi, Jaguary

To, co dzieje się ostatnio z akcjami indyjskiej korporacji Tata Motors, przypomina nie tyle spadający nóż, co spadający tasak lub siekierę.

W ostatnich dniach wydawało się, że firma odbiła po informacji, że Chiny ograniczają cła na importowane samochody z 25 do 15%. Tata Motors generuje ponad 15% przychodów z terenu Chin. To dobrze. Kurs poszybował.

Dwa dni później USA ogłosiły, że uruchamiają procedurę, która poskutkować może wprowadzeniem dodatkowych taryf na samochody importowane do Stanów. Tata Motors generuje ponad 15% przychodów z terenu USA. To źle. Kurs zanurkował.

W międzyczasie firma opublikowała wyniki, które z perspektywy historycznej były takie sobie, ale z perspektywy przyszłościowej wyglądają bardzo dobrze.

2017 rok był okropny, ponieważ spółka zainwestowała sporo pieniędzy w fabryki w Brazylii i w Rosji oraz w prace nad wypuszczeniem nowych modeli samochodów na rynek indyjski. Dodatkowe pieniądze poszły na modernizację i elektryfikację Jaguarów i Land Roverów, które przeznaczone są głównie dla konsumentów z Zachodu. Jakby ktoś nie wiedział, to Tata Motors od dziesięciu lat jest właścicielem obu tych marek.

Rok 2018 będzie więc pierwszym rokiem, w którym na rynku indyjskim i na rynkach ościennych pojawią się zupełnie nowe wersje samochodów mających nakręcić sprzedaż. Pierwsze modele, które wyjechały już na ulice Delhi, spotykają się ze świetnymi recenzjami. Jest więc nadzieja, a w tunelu widać światło. Oby nie lokomotywy.

Otoczenie jednak sprzyja, bo rynek samochodów osobowych w Indiach podwoi się do 2020 roku i potroi do 2026 roku. Plusem Taty jest też fakt, że korporacja posiada zdywersyfikowane źródła przychodu, głównie za sprawą dywizji Jaguar Land Rover. Mniej więcej po 15% sprzedaży spółka uzyskuje odpowiednio z: Chin, USA, Wielkiej Brytanii, Indii, Europy i z pozostałych regionów świata.

Od strony finansowej Tata Motors wygląda naprawdę dobrze. Konglomerat generuje coraz większe przychody i coraz większe zyski oraz posiada solidne rekomendacje analityków ze średnią ceną docelową o 40% powyżej dzisiejszego poziomu. Najwyższa prognoza mówi nawet o 115% wzrostu kursu akcji w ciągu nadchodzących 12 miesięcy.

Zagranie mogło by wyglądać na przykład tak:

  1. Zakup 100 ADR-ów TTM po 21.50$
  2. Zakup opcji PUT z poziomem wykonania 21.50$ z terminem wygasania na 15 czerwca za 85$ lub takiej samej opcji z terminem na 6 lipca i z ceną 98$.

Plusy dodatnie i plusy ujemne

Dodatkowym plusem wszystkich tych trzech aktywów jest fakt, że nie są one skorelowane ze sobą, ani z żadnym innym zachodnim indeksem, a więc mogłyby stanowić świetną dywersyfikację portfela.

Każdy z tych pomysłów jest jednak ekstremalnie ryzykowny i w tym momencie ma charakter czysto spekulacyjny, dlatego absolutnie niezbędne jest zabezpieczenie się przed nieograniczonymi stratami. W tym wypadku wydaje mi się, że zakup opcji PUT będzie najprostszym i zarazem najlepszym rozwiązaniem.

Więcej na temat tego, na czym dokładnie polega zabezpieczanie pozycji akcyjnych przy pomocy opcji można przeczytać w artykule: „Najpopularniejsza strategia hedgingowa Married PUT”.

Następny artykuł w kategorii Pomysły
Czas sporządzić listę zakupów, na której znajdą się świeże produkty z rynków wschodzących

Przeczytaj również

Wszystkie wpisy
Porady
11.04.2024
Jak zabezpieczyć się przed spadkami na giełdzie (i czy na pewno warto)
Jak zabezpieczyć się przed spadkami na giełdzie (i czy na pewno warto)
Porady
19.03.2024
Dlaczego strata i zysk z pozycji nie mają żadnego znaczenia przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnej
Dlaczego strata i zysk z pozycji nie mają żadnego znaczenia przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnej