Skip to content

Jak w prosty sposób poradzić sobie z brakiem dostępu do amerykańskich ETF-ów podpowiada Ewa Wasiak z LYNX Broker

Jak kupić ETF – odpowiada Ewa Wasiak z LYNX Broker3 stycznia 2018 roku weszła w życie unijna dyrektywa, która w praktyce uniemożliwiła indywidualnym inwestorom zakup większości jednostek amerykańskich funduszy ETF. Istnieje jednak kilka sposobów, aby znaleźć wyjście z tej sytuacji. O aktualnie dostępnych możliwościach, które ciągle pozwalają na inwestowanie w ETF, opowiada Ewa Wasiak – Dyrektor Operacyjna LYNX Polska.


Najpierw dostęp do ETF-ów zablokowali krajowi brokerzy, potem brokerzy zagraniczni, chwilę później holenderski LYNX, a ostatnio już nawet amerykański Interactive Brokers. O co tu chodzi?
Unijna dyrektywa, która obowiązuje od początku tego roku, wymusza na emitentach ETF-ów sporządzenie i przetłumaczenie na języki państw członkowskich ujednoliconych dwustronicowych opisów tych ETF-ów, czyli tzw. KIID-ów (Key Investor Information Document). W środku powinny znaleźć się informacje o opłatach, o ryzyku, o wynikach funduszu i tak dalej.

I to jest taki problem dla emitentów?
Nie chodzi o samo sporządzenie dokumentu. Większość emitentów takie KIID-y już nawet posiada. Problemem jest to, że Unia wymusiła przetłumaczenie tych dokumentów na języki wszystkich państw członkowskich, chyba że dane krajowe instytucje zgodzą się na dopuszczenie KIID-ów w języku angielskim. Niektóre się zgodziły, a niektóre nie.

Polskie instytucje znajdują się w tej drugiej kategorii?
Jak wynika z obecnie dostępnych informacji, polscy brokerzy powinni posiadać przetłumaczone dokumenty na język polski. Każdy broker chcący obsługiwać polskich klientów musi dostosować się do unijnych wytycznych, bo inaczej naruszy prawo.

Można jakoś poradzić sobie z tym problemem?
Rozwiązań jest kilka. Moim zdaniem przede wszystkim warto zwrócić uwagę na giełdy z naszego kontynentu. Coraz więcej instrumentów pojawia się na parkietach europejskich, choćby we Frankfurcie czy w Londynie. Większością tych produktów cały czas można handlować bez problemu. Część instrumentów z giełdy w Londynie notowana jest nawet w amerykańskim dolarze.

Tylko, że tutaj wybór jest o wiele bardziej skromny.
Nieprawda. W tym momencie na samej giełdzie niemieckiej notowanych jest ponad 1200 ETF-ów. Sporo z tych pochodzących pierwotnie z USA ma już odpowiedniki na naszym kontynencie, nawet tak egzotyczne jak ETF na akcje z Bangladeszu czy z Pakistanu. Kolejnym parkietem, na którym znaleźć można sporo funduszy, jest szwajcarska giełda SIX (ponad 1800 produktów ETF) czy londyńska LSE (ponad 1100 ETF-ów). Wiele funduszy zresztą notowanych jest na kilku europejskich giełdach jednocześnie.

A czy te ETF-y różnią się w jakiś sposób od swoich amerykańskich odpowiedników?
Są rozliczane w euro lub w funtach brytyjskich. W niektórych przypadkach także w dolarze we wspomnianym Londynie. To praktycznie jedyna różnica. Jednak posiadanie aktywów notowanych w euro może być plusem, ponieważ pozwala zdywersyfikować ryzyko walutowe wynikające z ekspozycji wyłącznie na amerykańskiego dolara.

Istnieje gdzieś pełna lista dostępnych ETF-ów, w które można zainwestować w Europie?
Taki wykaz można znaleźć chociażby na stronie Xetry, czyli niemieckiej giełdy. W odpowiednich zakładkach znajdują się plik ze wszystkimi aktualnie dostępnymi ETF-ami na tej giełdzie, a większość z nich można bez problemu kupić za pośrednictwem LYNX. Wykazy dostępnych ETF-ów notowanych na londyńskiej czy szwajcarskiej giełdzie oraz inne informacje znajdują się także na naszej stronie oraz w ostatnim artykule na ten temat: https://www.lynxbroker.pl/edukacja/etf-w-europie/

Dużo osób korzysta z tych europejskich ETF-ów? Nie ma tu problemu z płynnością?
Obserwujemy taki trend, że nasi klienci coraz częściej wybierają lokalne odpowiedniki amerykańskich produktów, bo tutaj naprawdę dzisiaj jest już spore pole do inwestycji. Na popularnych produktach oddających ruchy całych światowych indeksów nie ma problemu z płynnością, aczkolwiek przed zawarciem transakcji warto sprawdzić, jaki jest historyczny wolumen na danym instrumencie.

W co w ogóle można zainwestować przy pomocy tych produktów?
Przede wszystkim w całe indeksy giełdowe takich krajów, jak choćby Japonia, Chiny, Rosja, Brazylia czy Korea lub w poszczególne sektory, jak branża finansowa, energetyczna albo technologiczna. Sporą popularnością cieszą się też ETF-y składające się z paczek obligacji rządowych poszczególnych krajów, ze spółek dywidendowych czy z poszczególnych regionów świata jak Azja lub Afryka. No i za pośrednictwem ETF-ów można także łatwo zainwestować w towary, surowce oraz metale szlachetne, czyli na przykład w pszenicę, w ropę naftową czy w złoto.

A wracając jeszcze do ETF-ów z giełd amerykańskich. Zablokowany został dostęp bezpośrednio do ETF-ów, ale co z derywatami naśladującymi ruchy tych instrumentów?
Wszystkie instrumenty pochodne oddające ruchy amerykańskich ETF-ów cały czas są dostępne w naszej ofercie. Dyrektywa dotyczy wyłącznie jednostek ETF.

Czy w takim razie przy użyciu tych instrumentów pochodnych można jakość zainwestować w ETF z USA?
Tak, na tę chwilę możliwości są dwie. Pierwszą z nich jest zastosowanie instrumentów typu CFD (Contract For Difference), które mamy w ofercie. CFD znane są polskim inwestorom z platform foreksowych. To instrumenty, które idealnie odwzorowują ruchy akcji, walut czy właśnie ETF-ów. W tym przypadku jedyna zmiana jest taka, że inwestor nie nabywa fizycznych jednostek ETF, lecz kupuje za pośrednictwem brokera kontrakt na różnicę w cenie tych jednostek. Jeśli kupujemy kontrakt za 50$ i potem sprzedajemy go po 60$, to naszym zyskiem jest 10$. Nie ma tu żadnych ukrytych mechanizmów. Cała lista dostępnych CFD znajduje się na naszej stronie.

W praktyce zakup i sprzedaż CFD różni się w jakikolwiek sposób od zakupu i sprzedaży ETF?
Proces wygląda dokładnie tak samo. Po wpisaniu symbolu ETF z listy dostępnych instrumentów zamiast „Stock” należy jedynie wybrać typ „CFD”. Największa zaletą handlu CFD w LYNX jest to, że w modelu DMA zlecenie idzie prosto na giełdę i drugą stroną transakcji jest inny inwestor. Broker jest jedynie pośrednikiem w jej zawarciu.

A co to dokładnie znaczy, że handel odbywa się w modelu DMA?
LYNX działa w modelu DMA (Direct Market Access), co oznacza, że w momencie zakupu CFD przez klienta broker dla zabezpieczenia kupuje od razu instrument bazowy, na który ten CFD został wystawiony. Dlatego transakcja na CFD następuje dokładnie po tej samej cenie, po której niejako w tle kupiony zostaje ETF. Działamy w zupełnie innym modelu niż brokerzy foreksowi i u nas zawsze CFD ma pokrycie w realnych akcjach czy w jednostkach ETF. Nasza transakcja na CFD ma realny wpływ na wolumen giełdowy. Można to zresztą łatwo zweryfikować, ponieważ zlecenie kupna ustawione przez klienta od razu pojawia się w giełdowym arkuszu.

Czyli ceny, po których kupujemy i sprzedajemy CFD są takie same jak ceny ETF-a?
Tak. Aktualna wysokość cen kupna i sprzedaży zawsze oddaje cenę, która obowiązuje dla instrumentu bazowego. Cena kontraktu CFD na ETF oraz CFD na akacje zmienia się dokładnie tak samo jak zmienia się cena ETF-a, którego ruchy ten CFD śledzi. Zaletą handlu w LYNX jest to, że w przypadku kontraktów CFD na akcje czy ETF, spready (czyli różnice pomiędzy ceną kupna i sprzedaży) są takie same jak spready produktu bazowego. Wystarczy spojrzeć na platformę, aby zobaczyć jakie są ceny ETF-a, a jakie CFD na tego ETF – takie same.

Załóżmy, że kupiłem w LYNX kontrakt CFD, a potem firma ogłasza upadłość i zamyka działalność. Kto ode mnie wtedy odkupi ten kontrakt?
Rachunki klientów LYNX Broker korzystają z amerykańskich gwarancji SIPC do łącznej kwoty 500 000 USD. Poza tym, w naszym przypadku, w przeciwieństwie do wielu innych brokerów, wszystkie aktywa gotówkowe klientów znajdują się na ich indywidualnych odrębnych kontach i są oddzielone od majątku firmy, a więc nie wchodzą w skład masy upadłościowej. Ponadto klienci mogą również korzystać z ochrony brytyjskiego FSCS, który zapewnia ubezpieczenie do wysokości 50 000 GBP na jednego klienta. System rekompensat FSCS ma zastosowanie także w przypadku kontaktów CFD. W dodatku podlegamy pod dodatkowe ubezpieczenie w firmie Lloyd’s, które wynosi do 30 mln dolarów na jednego klienta. Jednak w przypadku upadłości, kwota ubezpieczenia wzrasta do 150 mln dolarów.

A co z dywidendami?
W przypadku posiadania na rachunku kontraktów CFD na ETF, który wypłaca dywidendy, na koncie inwestora w dniu wypłaty także księgowana jest w gotówce równowartość dywidendy wypłacanej przez ETF. Trzeba tylko pamiętać o tym, że od ekwiwalentu takiej dywidendy pobierany jest podatek. Warto też dodać, że dywidendy wypłacane są od całej wartości nominalnej inwestycji, a nie tylko od części, na którą inwestor przeznaczył własne środki, tj. depozytu zabezpieczającego.

Czy CFD posiadają wbudowaną dźwignię?
Kontrakty CFD na ETF-y naśladują ruch instrumentu bazowego jeden do jednego. Aczkolwiek wymagania odnośnie depozytu w przypadku kontraktów CFD są o wiele niższe, gdyż zazwyczaj wynoszą tylko 10%. W praktyce oznacza to, że inwestor musi posiadać na koncie w gotówce tylko 10% środków, które potrzebne są na zajęcie pozycji na CFD. Przykładowo, jeśli inwestor chce kupić 100 jednostek CFD po cenie 50$ za sztukę, to może to zrobić mając na koncie wyłącznie 500$ i wykorzystując dostępny lewar. W takim wypadku jednak pozycja zostanie automatycznie zamknięta, kiedy jej wartość spadnie z 5000$ do 4500$, czyli kiedy inwestor straci swoje zainwestowane środki. Jeśli mamy na rachunku dodatkowo bufor w postaci gotówki, oczywiście możemy pozycję dalej utrzymywać.

Czyli występuje tu efekt dźwigni.
W praktyce tak, na tę chwilę jest to dźwignia 1:10. Należy jednak pamiętać, że dźwignia działa w obie strony i ma swoich zwolenników oraz przeciwników. Taki mechanizm może nam powiększyć zyski, ale również zwielokrotnić straty.

Czy można zagrać na spadki ETF przy użyciu CFD?
Oczywiście. Wystarczy ustawić zlecenie typu SELL na kontrakcie CFD, którego nie mamy na rachunku. W przypadku utrzymywania pozycji krótkiej na CFD, należy liczyć się z tym, że w dniu płatności dywidendy z konta inwestora zostanie pobrana gotówka w wysokość dywidendy wypłacanej przez ETF. Ta kwota zostanie jednak policzona od całości utrzymywanej pozycji, a nie tylko od zainwestowanych środków. Dodatkowo zostanie pobrana cała kwota brutto, a nie po opodatkowaniu. Jeśli handlujemy w krótkim albo średnim okresie, warto sprawdzić, kiedy przypada ex-date dla danego CFD, żeby uniknąć zapłacenia dywidendy.

Mówimy na razie o samych zaletach, a gdzie są wady CFD?
Koszt ich utrzymania wynosi około 5.4% w skali roku. Te odsetki biorą się z tego, że broker niejako pożycza klientowi 90% środków na sfinansowanie inwestycji. Wysokość tego kosztu to benchmark + 3.5%, czyli obecnie około 5.40% rocznie. Dlatego kontrakty CFD idealnie nadają się do krótkoterminowych inwestycji czy transakcji w obrębie jednego dnia. Przetrzymywanie ich w horyzoncie długoterminowym raczej nie będzie zbyt opłacalne.

Wspominała pani na początku, że obecnie istnieją dwa sposoby, żeby zainwestować w ETF-y. Jaki jest ten drugi?
Jeśli kogoś nie interesują kontrakty CFD i chciałby na koncie posiadać rzeczywiste jednostki ETF notowane w USA, to może wykorzystać opcje, aby w ten sposób nabyć ETF-a. Ten sposób jest dość prosty, ale wymaga posiadania wiedzy na temat tego, jak działają opcje. Dodam również w tym miejscu, że handel na opcjach jest przeznaczony dla inwestorów, którzy rozumieją specyfikę tego instrumentu.

A tak w skrócie dla laika?
Możliwości są dwie. Można kupić opcję CALL, która daje prawo do zakupu stu jednostek ETF po z góry określonej cenie przed z góry określonym terminem i potem od razu taką opcję wykonać przed czasem. To będzie oznaczało doprowadzenie do realizacji prawa wynikającego z tej opcji, czyli do zakupu stu jednostek ETF. Druga możliwość to wystawienie opcji PUT z krótkim terminem wygasania, na przykład jedno lub dwudniowej i poczekanie, aż opcja sama zostanie zrealizowana. Wystawienie opcji PUT oznacza bowiem zobowiązanie się do zakupu stu jednostek ETF po z góry określonej cenie w z góry określonym czasie. Nadmieniam jednak, że druga możliwość, czyli wystawianie opcji, sugerowane jest dla inwestorów z dużym doświadczeniem, ponieważ podczas transakcji wystawienia opcji potencjalny zysk jest ograniczony, natomiast strata jest nieograniczona. W przypadku opcji CALL takiego ryzyka nie ma.

Która metoda jest zatem lepsza?
Obie spełnią swoje zadanie, jednak wystawienie opcji PUT poskutkuje otrzymaniem dodatkowej premii przez inwestora, więc wydaje mi się, że ten sposób jest bardziej efektywny. Jednak tak jak wspominałam, to jest strategia dla zaawansowanych inwestorów, którzy w pełni rozumieją co robią.

Inny minus jest taki, że ta metoda zmusza do zakupu minimum 100 jednostek ETF, bo jedna opcja jest niepodzielna.
To prawda, aczkolwiek inwestor może wykorzystać dostępny depozyt, aby najpierw kupić 100 jednostek ETF poprzez wykonanie opcji, a następnie od razu sprzedać na rynku część jednostek, które są mu niepotrzebne. Sprzedaż ETF-ów nie jest zablokowana.

Powiedzmy, że chciałbym dzisiaj (11 lipca) kupić 30 jednostek iShares MSCI Brazil Capped ETF (EWZ), które aktualnie kosztują 33.70$. Jak wyglądałby ten proces przy użyciu opcji?
Najpierw należało by wystawić opcję PUT z najbliższym możliwym terminem wykonania, czyli na piątek 13 lipca. Poziom wykonania tej opcji można ustawić nieco powyżej dzisiejszej ceny, aby mieć pewność, że takie opcje zostaną zrealizowane. W tej chwili opcje PUT z poziomem wykonania 35$ kosztują 1.32$. Można więc wystawić taką opcję, otrzymać za to 1.32$ na jedną akcję i poczekać do końca piątkowej sesji. Jeśli kurs ETF-a będzie znajdował się do tego czasu poniżej poziomu 35$, to takie opcje automatycznie zostaną wykonane i na naszym rachunku w poniedziałek rano pojawi się 100 jednostek ETF kupionych po cenie 35$. Jednak należy zwrócić uwagę na to, że za wystawienie takiej opcji inwestor otrzymał wcześniej 1.32$ na jedną jednostkę, a więc efektywny kurs zakupu wyniósłby tak naprawdę 33.68$ (35–1.32), co jest ceną nawet minimalnie lepszą niż kupno jednostek od razu na rynku po cenie 33.70$.

Tylko że ja chciałem kupić jedynie 30 jednostek ETF, a nie 100.
Od razu po realizacji opcji można odsprzedać na rynku 70 jednostek ETF po cenie 33.70$, realizując przy tym jeszcze drobny dodatkowy zysk. Jak wspomniałam, taka operacja sprzedaży ETF-ów nie jest blokowana.

A druga metoda przy użyciu opcji CALL?
Można kupić opcję CALL wygasającą w pierwszym możliwym terminie, w tym przypadku była by to opcja z poziomem, na przykład 33$, która wygasa za dwa dni. Od razu po zakupie można taką opcję wykonać lub poczekać dwa dni, aż sama automatycznie zostanie wykonana, co poskutkuje zakupem 100 jednostek po cenie 33$. Dzisiaj taka opcja kosztuje 0.83$. Tak więc należy zapłacić 0.83$ za prawo do zakupu jednostek ETF po cenie 33$. Efektywna cena zakupu wynosi więc 33.83$, co jest nieco droższym wariantem niż zakup jednostek bezpośrednio na rynku po aktualnej cenie 33.70$.

Gdzie można dokonać takich operacji, o których rozmawiamy?
Zarówno na naszej podstawowej platformie online LYNX Basic jak i na bardziej zaawansowanej LYNX TWS w wersji desktopowej. Zapraszam do śledzenia naszej strony z nadchodzącymi webinarami, podczas których będziemy na żywo starali się wyjaśniać wszystkie kwestie związane z obsługą platformy oraz z handlem dostępnymi instrumentami finansowymi: https://www.lynxbroker.pl/webinary/

Myśli Pani, że dostęp do amerykańskich ETF-ów zostanie kiedyś przywrócony?
Trudno powiedzieć, ponieważ to nie zależy od nas. Pamiętajmy jednak, że na ETF-ach świat się nie kończy. W naszej ofercie klienci mogą uzyskać bezpośredni dostęp do akcji notowanych na giełdach amerykańskich, kanadyjskich, azjatyckich oraz wielu innych, z których sami mogą stworzyć odpowiednik własnego ETF-a. Na uwadze zyskują też coraz bardziej kontrakty futures oraz granie na spadki akcji, kiedy rynki idą w dół. Zachęcam więc do sprawdzenia i przekonania się, do jakich możliwości, giełd i instrumentów daje dostęp nasza platforma: https://www.lynxbroker.pl/produkty-i-rynki/

Jak w prosty sposób poradzić sobie z brakiem dostępu do amerykańskich ETF-ów podpowiada Ewa Wasiak z LYNX Broker
4.8 Ocen: 21