Skip to content

Sezon na jabłka rozpoczęty. Czy jesień to dobry moment, żeby zainwestować w akcje Apple?

Akcje Apple - spekukacjaJest przynajmniej kilka powodów, dla których warto dzisiaj pospekulować na akcjach Apple. Przede wszystkim firma jest tania, ma rosnące perspektywy sprzedażowe oraz mocne prognozy zysków. W dodatku cały czas podnosi marże, wprowadza nowe produkty i notuje same pozytywne rekomendacje od maklerów z Wall Street. Moim zdaniem jednak pies jest gdzie indziej pogrzebany i wzrost kursu wywołany zostanie nie tyle przez rekordową sprzedaż iPhone’a X, co przez populizm Donalda Trumpa.


Amerykański prezydent idzie z odsieczą

Apple jest numerem jeden, jeśli chodzi o amerykańskie firmy ukrywające za granicą furę wolnej gotówki, z którą nie bardzo mają co zrobić. Szacuje się, że Tim Cook upchnął w rajach podatkowych około 240 miliardów dolarów, aby ochronić je przed amerykańskim podatkiem korporacyjnym.

Na szczęście z odsieczą przyszedł niedawno Donald Trump, którego administracja zaproponowała jednorazową abolicję podatkową dla wszystkich amerykańskich firm, które zdecydują się sprowadzić do USA całą swoją gotówkę poukrywaną za granicami kraju. Okienko z taką możliwością otwierane jest na bardzo krótko i zdarza się raz na kilkanaście lat. Ostatnio przydarzyło się to jeszcze za kadencji Georga W. Busha.

Jeśli w przyszłym roku możliwość ta pojawi się ponownie, to warto się zastanowić co z taką gotówką zrobi Apple. Otóż prawdopodobnie wykorzysta jej część, aby skupić własne udziały, czyli przeprowadzić tzw. buyback. Zwłaszcza, że akcje Apple są dzisiaj dosyć tanie w porównaniu do innych amerykańskich spółek technologicznych.


Szybkie spojrzenie na akcje Apple od strony fundamentów

P/E na 2017 rok wynosi 16,6 przy kursie 155 USD, jednak na 2018 rok firma i analitycy prognozują wzrost EPS-ów o ponad 20%, co postawi wycenę spółki na poziomie 14, jeśli chodzi o P/E na przyszłych 12 miesięcy.

Jednak przy zakładanym wzroście kursu z poziomu 155 do 180 USD (taka jest średnia prognoz z rekomendacji Wall Street) to powinno dać przyszłe P/E w granicach 16. A więc całkiem konserwatywnie, zwłaszcza jeśli porównać to z innymi spółkami z amerykańskiej giełdy.

O tym co oznaczają te wszystkie EPS i P/E można przeczytać w tym artykule. Tutaj powiem tylko, że kurs akcji Apple ma potencjał do wzrostu o 20% w ciągu następnego roku i jest to całkiem realistyczne założenie.

Ale nie samą abolicją podatkową kursy żyją. Apple ma dość mocne prognozy sprzedażowe, jeśli chodzi o trzon biznesu. W przyszłym roku firma prawdopodobnie pobije co najmniej dwa rekordy: sprzedaży iPhone’ów (245 mln sztuk) oraz uzyskanych przychodów (270 mld dol.). Średnia cena sprzedawanych iPhone’ów skoczy w 2018 roku o 100 USD do 770 USD, co podniesie marżowość. To powinno zrównoważyć kiepskie zapotrzebowanie na iPhone’a 8, które widać już dzisiaj.


Tak wygląda sytuacja na wykresie cenowym

Spółka znajduje się od ponad roku w bardzo stabilnym trendzie wzrostowym i wygląda, jakby właśnie kończyła rozpoczętą niedawno korektę spowodowaną mniejszym „hypem” i niedostatecznym „amazingiem” wywołanym po ostatniej niemrawej konferencji.

Kurs odbija się właśnie od 100-dniowej średniej kroczącej i od dolnej linii kanału wzrostowego.

W dodatku oscylator MACD pokazuje modelowy moment do wejścia na rynek.


Co może pójść nie tak?

Mimo tego nie da się ukryć, że dla inwestycji w akcje Apple istnieje też trochę zagrożeń. Przez problemy z dostawą podzespołów, iPhone X może wejść do sprzedaży później niż planowano. Dostawcy mogą zwyczajnie nie nadążyć z produkcją nowych sensorów. W dodatku w urządzeniu jest sporo innowacyjnych elementów, które mogą zawieść (pamiętacie słynne problemy z zasięgiem i „źle trzymanym iPhonem 4”)?

Donald Trump może też zmienić zdanie lub jego ustawa podatkowa zwyczajnie polegnie w Kongresie. Wtedy wszyscy spekulanci, którzy grali pod buyback, momentalnie porzucą akcje Apple, dołując ich kurs.

No i w końcu, nawet jeśli ustawa podatkowa przejdzie, to Apple możne uznać, że wcale nie chce wydawać pieniędzy na skup swoich akcji, tylko woli te setki miliardów dolarów przeznaczyć na budowę autonomicznego statku kosmicznego lub czegoś równie kosztownego.

Dlatego ja tu proponuje zagranie bardziej konserwatywne, które da zarobić pieniądze zarówno wtedy, gdy kurs akcji pójdzie do góry oraz wtedy, gdy po roku dalej będzie w tym samym miejscu. Mowa tu o wystawieniu Bull PUT Spreada.


Zakładamy Bull PUT Spreada na akcjach Apple

Zagranie polega na wystawieniu jednej opcji PUT z wyższym poziomem wykonania oraz na jednoczesnym zakupie drugiej opcji PUT (jako zabezpieczenia) z niższym poziomem wykonania.

Za wystawienie opcji z wyższym poziomem dostaniemy więcej pieniędzy niż wydamy na zakup opcji z niższym poziomem, a więc jest to transakcja typu credit, ponieważ z góry to my dostajemy za nią pieniądze.

Ideą i celem jest więc tutaj wystawienie spreada, skasowanie za to pokaźnej sumy i doczekanie do końca daty ważności opcji w nadziei na to, że wygasną one bezwartościowe i nie będziemy musieli odkupować spreada z rynku ze stratą.

Przy pozytywnym scenariuszu, czyli jeśli kurs akcji będzie ponad poziomem spreada, zatrzymamy w kieszeni 100% kwoty, którą dostaliśmy za jego wystawienie.

W scenariuszu negatywnym, gdy kurs spadnie poniżej spreada, to naszą stratą jest jego wartość pomniejszona o kwotę, którą otrzymaliśmy na samym początku za jego wystawienie.

Przykładowa proponowana transakcja:

Kurs akcji Apple wynosi dzisiaj 155 USD. Nasze założenie jest takie, że w ciągu następnego roku kurs będzie gdzieś powyżej tego poziomu, ale nie mamy pojęcia gdzie. Zakładamy więc Bull Put Spreada, czyli:

  • Wystawiamy jedną roczną opcję AAPL Sep21’18 155 PUT @ 14.90
  • Kupujemy jedną roczną opcję AAPL Sep21’18 150 PUT @ 12.45

Za wystawienie pierwszej opcji dostajemy 1490 USD, a na zakup drugiej wydajemy 1245 USD. Tak więc za tę transakcję dostajemy na wstępie 245 USD netto, które od razu księgowane jest na naszym koncie. I to jest maksymalny zysk, który z takiego zagrania możemy uzyskać, pod warunkiem, że w dniu wygaśnięcia obu opcji kurs Apple będzie utrzymywał się nad górnym poziomem spreada, czyli nad kursem 155 USD.

Gdyby kurs Apple spadł jednak dramatycznie do poziomu, np. 130 USD, to naszą maksymalną stratą zawsze będzie wysokość spreada, czyli 155 USD – 150 USD x 100, a więc w tej transakcji maksymalnie możemy stracić 500 USD. Od kwoty tej trzeba jednak jeszcze odjąć to, co zarobiliśmy na samym początku za samo wystawienie spreada, czyli 245 USD. Ten początkowy zysk pomniejszy naszą stratę.

Tak więc mamy tu do zarobienia maksymalnie 245 USD i do stracenia maksymalnie 255 USD. Teoretycznie risk-to-reward ratio nie jest oszałamiające, ale… dzięki konstrukcji spreada zarobimy tu w dwóch na trzy możliwych rozwojach wydarzeń. Maksymalny zysk osiągniemy bowiem zawsze, gdy kurs akcji w dniu wygaśnięcia będzie gdziekolwiek powyżej 155 USD.

To oznacza, że zarobimy na tej transakcji w sytuacjach, gdy kurs pozostanie w miejscu lub gdy kurs wzrośnie. Stracimy tylko wtedy, gdy kurs spadnie. Z matematycznego punktu widzenia wygramy ten zakład w dwóch na trzy przypadkach, czyli mamy 66% szans na powodzenie naszego przedsięwzięcia. Dzięki temu risk-to-reward ratio na poziomie 1:1 jest nawet więcej niż wystarczające.

Dodam może tylko, że takiego spreada nie trzeba oczywiście trzymać przez cały rok. Jeśli kurs akcji Apple w miarę szybko pójdzie do góry, to spreada można zamknąć z zyskiem właściwie już po paru dniach czy po paru miesiącach.


Wszystkie zalety byka

Ktoś się może jeszcze zastanawiać, dlaczego właściwie założenie takiego spreada jest lepszym zagraniem niż po prostu kupienie opcji CALL lub kupienie akcji.

Otóż za zwykłą opcję AAPL Sep21’18 155 CALL trzeba w tym momencie zapłacić 15.57 USD. Tak więc żeby w ogóle ten wydatek się zwrócił, to kurs akcji Apple musiałby dojść do poziomu 170.57 USD, bo to będzie nasz break-even-point. Dopiero wzrost kursu z poziomu 155 do 170 USD zrekompensuje wydatek 15 USD na zakup opcji. Jedynie dalszy wzrost akcji ponad 170 USD przyniesie nam jakikolwiek zysk netto.

Natomiast w przypadku wystawionego spreada, kurs akcji Apple w ogóle nigdzie nie musi się ruszać. Wystarczy jedynie, żeby nie spadł poniżej 155 USD, a my i tak osiągniemy maksymalny możliwy zysk z tego zagrania.

A jeśli chodzi o akcje, to sprawa jest raczej oczywista. Przy delcie opcji 0.5, żeby osiągnąć taki sam efekt kwotowy kupując akcje, musielibyśmy kupić ich 50, czyli zamrozić gotówkę w wysokości 7750 USD. No i nie mamy wtedy żadnego zabezpieczenia przed spadkami. Tak naprawdę kupując akcje nie wiadomo za bardzo ile można na tej transakcji stracić, ani ile zyskać.

W przypadku Bull PUT Spreada nie wykładamy na tę transakcję ani cena, bo to my z góry dostajemy pieniądze za jego wystawienie, a w dodatku od samego początku dokładnie wiemy, ile w tej transakcji możemy stracić i ile zarobić oraz jakie jest prawdopodobieństwo, że stracimy, a jakie, że zarobimy.

To chyba powinno rozwiać wszelkie wątpliwości odnośnie tego, która strategia jest bardziej przewidywalna i policzalna, a co za tym idzie – skuteczniejsza w dłuższym terminie.


Poniżej film z praktycznymi wskazówkami, jak założyć takiego spreada na platformie Interactive Brokers

Sezon na jabłka rozpoczęty. Czy jesień to dobry moment, żeby zainwestować w akcje Apple?
5 Ocen: 12