<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Książki 1 - Trading For a Living</title>
	<atom:link href="https://www.tradingforaliving.pl/category/ksiazki/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.tradingforaliving.pl/category/ksiazki/</link>
	<description>Najlepszy blog o inwestowaniu na giełdzie</description>
	<lastBuildDate>Tue, 27 Aug 2024 17:25:10 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.4.3</generator>

<image>
	<url>https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2024/02/cropped-t_sybmol_2-32x32.png</url>
	<title>Książki 1 - Trading For a Living</title>
	<link>https://www.tradingforaliving.pl/category/ksiazki/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>„Black Edge” – krótka instrukcja jak wygrać z rynkiem i nie pójść za to do więzienia</title>
		<link>https://www.tradingforaliving.pl/black-edge/</link>
					<comments>https://www.tradingforaliving.pl/black-edge/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Tomasz]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 04 Mar 2018 05:52:10 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.tradingforaliving.pl/?p=2997</guid>

					<description><![CDATA[<p>Na rynku jakąś przewagę mieć trzeba. W świecie indywidualnych inwestorów jest o to łatwo, bo akcenty są tu nierówno rozłożone. Ale co mają powiedzieć pracownicy najlepszych funduszy hedgingowych z Wall Street? Wszyscy oni pokończyli Whartony i Stanfordy, wszyscy pracowali dla największych banków inwestycyjnych, wszyscy używają tych samych narzędzi, wszyscy znają te same teorie i w [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/black-edge/">„Black Edge” – krótka instrukcja jak wygrać z rynkiem i nie pójść za to do więzienia</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Na rynku jakąś przewagę mieć trzeba. W świecie indywidualnych inwestorów jest o to łatwo, bo akcenty są tu nierówno rozłożone. Ale co mają powiedzieć pracownicy najlepszych funduszy hedgingowych z Wall Street? Wszyscy oni pokończyli Whartony i Stanfordy, wszyscy pracowali dla największych banków inwestycyjnych, wszyscy używają tych samych narzędzi, wszyscy znają te same teorie i w dodatku wszyscy są diabelnie bystrzy. W świecie tak konkurencyjnym przewagę można mieć tylko jedną. To tzw. <em>black edge</em> – przewaga informacyjna.</strong></p>
<p><span id="more-2997"></span></p>
<p>Najczęściej przewagę informacyjną ma się białą, czyli tzw. <em>white edge</em>. Są to dane zebrane, przeanalizowane i skompilowane z ogólnie dostępnych źródeł. Do takich publicznych źródeł dostęp mamy wszyscy. To mogą być raporty, badania i statystyki publikowane przez różnego rodzaju organizacje, stowarzyszenia, fundacje, uniwersytety, jednostki rządowe, think thanki, grupy lobbingowe czy prywatne firmy.</p>
<p>Drugim rodzajem przewagi informacyjnej jest tzw. <em>gray edge</em>. To dane, których status ciężko jest określić. <em>Gray edge</em> to może być informacja pochodząca od szefa działu public relations z danej firmy, który podczas lunchu powie zarządzającemu z funduszu coś w tym stylu: „W tym kwartale idzie nam trochę gorzej niż sądziliśmy, ale pod koniec roku wszystko powinno wrócić do normy”.</p>
<p>Jednak najbardziej cenionym wśród zarządzajacych na Wall Street źródłem przewagi informacyjnej jest tzw. <em>black edge</em>. To nic innego jak niedostępne publicznie informacje uzyskane w sposób nielegalny, najczęściej pochodzące ze źródeł wewnątrz danej firmy. Jeśli na dzień przed publikacją sprawozdania finansowego nagle obroty na akcjach spółki wzrastają piętnastokrotnie, to można z dużym prawdopodobieństwem stwierdzić, że ktoś tu miał <em>black edge</em>, czyli nielegalną przewagę informacyjną, na podstawie której doszło do <em>insider tradingu</em>.</p>
<p>Taką właśnie przewagę przez piętnaście lat posiadał wielomiliardowy fundusz hedgingowy SAC Capital zarządzany przez jednego z najbogatszych ludzi na świecie – Stevena Cohena. Przynajmniej do czasu, aż dwa lata temu został rozpracowany przez FBI w największym śledztwie przeciwko <em>insider tradingowi</em> w historii Wall Street.</p>
<p>Od 1992 roku ponad 800 pracowników SAC Capital wykorzystywało swoje prywatne znajomości oraz pieniądze należące do funduszu, aby zdobyć <em>black edge</em> w każdy możliwy sposób. W efekcie sam Cohen i jego świta uznani zostali za najwybitniejszych traderów na całej The Street, którzy w błyskotliwy sposób potrafili zarobić na niespodziewanym krachu akcji Nvidii czy Della albo odwrócić swoją pozycję i wycofać się z udziałów w spółce biotechnologicznej na kilka godzin przed ogłoszeniem niezadowalających wyników badań.</p>
<p>Fundusz płacił dziesiątki milionów dolarów miesięcznie za konsultacje prowadzone przez lekarzy zasiadających w komisjach zatwierdzających nowe leki i za raporty pochodzące od kancelarii prawnych pracujących przy fuzjach oraz przejęciach. Cohen chętnie sponsorował wycieczki i egzotyczne konferencje dla dyrektorów finansowych giełdowych spółek, a jego pracownicy dogadzali wszystkim, którzy tylko mogli mieć dostęp do informacji z wewnątrz firmy, od sekretarek i asystentek, przez stażystów od kserowania dokumentów, po informatyków posiadających dostęp do firmowych dysków.</p>
<p>Nie trudno się domyślić, że SAC Capital zawsze był po tej właściwej stronie rynku. Fundusz zarabiał swoim klientom olbrzymie pieniądze, a jego wyniki zdecydowanie odstawały od średniej wypracowywanej przez konkurencję. Do czasu.</p>
<p>„Black edge” to świetna, szalenie wciągająca kronika siedmioletniego wspólnego śledztwa FBI i SEC, które w 2016 roku doprowadziło do zamknięcia funduszu, aresztowania wielu jego pracowników i wymuszenia zapłaty prawie dwóch miliardów dolarów kary.</p>
<p>Chociaż sporo osób związanych z SAC Capital rzeczywiście poszło siedzieć, to mózgowi całego przedsięwzięcia, Stevenowi Cohenowi, udało się wymigać od odpowiedzialności. Po zapłaceniu kary (stanowiącej ledwie ułamek jego majątku) Cohen dostał wyłącznie dwuletni zakaz zarządzania pieniędzmi klientów.</p>
<p>Nie przeszkodziło to Donaldowi Trumpowi mianować go jednym ze swoich doradców inwestycyjnych. Zakaz zarządzania upływa w 2018 roku. Cohen zapowiedział właśnie, że przygotowuje się do uruchomienia kolejnego funduszu hedgingowego. Kolejka chętnych klientów wydaje się dłuższa niż poprzednio.</p>
<p><a href="https://www.amazon.com/Black-Edge-Inside-Information-Wanted-ebook/dp/B07593WWJR/ref=tmm_kin_swatch_0?_encoding=UTF8&amp;qid=&amp;sr=">Książka „Black Edge” autorstwa Sheelah Kolhatkar jest do kupienia w Amazonie, także w wersji na Kindle. </a></p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/black-edge/">„Black Edge” – krótka instrukcja jak wygrać z rynkiem i nie pójść za to do więzienia</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.tradingforaliving.pl/black-edge/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Dlaczego odszedłem z Goldman Sachs? Wspomnienia z dwunastu lat pracy bankiera inwestycyjnego</title>
		<link>https://www.tradingforaliving.pl/why-i-left-goldman-sachs/</link>
					<comments>https://www.tradingforaliving.pl/why-i-left-goldman-sachs/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Tomasz]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 08 Jun 2017 07:50:37 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.tradingforaliving.pl/?p=1752</guid>

					<description><![CDATA[<p>Jak dostać się do najbardziej prestiżowego i najpotężniejszego banku inwestycyjnego na świecie, zrobić w nim oszałamiającą karierę, a potem rzucić to wszystko w dość spektakularny sposób składając wypowiedzenie na łamach New York Timesa? O tym wszystkim opowiada Greg Smith, który w 2012 roku po wielu latach poświęcania swojego życia dla nowojorskiego i londyńskiego oddziału Goldman [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/why-i-left-goldman-sachs/">Dlaczego odszedłem z Goldman Sachs? Wspomnienia z dwunastu lat pracy bankiera inwestycyjnego</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong><img fetchpriority="high" decoding="async" class="alignright size-full wp-image-1753" src="https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2017/06/why-i-left-goldman-sachs.jpg" alt="" width="400" height="400" srcset="https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2017/06/why-i-left-goldman-sachs.jpg 400w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2017/06/why-i-left-goldman-sachs-300x300.jpg 300w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2017/06/why-i-left-goldman-sachs-100x100.jpg 100w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2017/06/why-i-left-goldman-sachs-150x150.jpg 150w" sizes="(max-width: 400px) 100vw, 400px" />Jak dostać się do najbardziej prestiżowego i najpotężniejszego banku inwestycyjnego na świecie, zrobić w nim oszałamiającą karierę, a potem rzucić to wszystko w dość spektakularny sposób składając wypowiedzenie na łamach New York Timesa? O tym wszystkim opowiada Greg Smith, który w 2012 roku po wielu latach poświęcania swojego życia dla nowojorskiego i londyńskiego oddziału Goldman Sachs postanowił w końcu z hukiem odejść z firmy. A potem opisać to wszystko w pamiętniku złożonym z lat pracy dla tej kultowej już chyba instytucji finansowej prosto z Wall Street.</strong></p>
<p><span id="more-1752"></span></p>
<p>Wszystko zaczęło się w 2000 roku od studenckiego stażu. Pobudki o piątej rano, tony materiału do przyswojenia, wyczerpujące zebrania, natłok obowiązków, kilkanaście rozmów rekrutacyjnych dziennie z osobami na różnych szczeblach i kary za spóźnienia bardziej przypominały dryl panujący w wojskowych koszarach niż w największym banku inwestycyjnym na Wall Street.</p>
<p>Jednak Greg Smith dał radę, pokonał kilkudziesięciu innych kandydatów i dostał swoją pierwszą wymarzoną pracę. Jak to zazwyczaj bywa w amerykańskich historiach – facet błyskawicznie piął się w górę, awansując z piętra na piętro i zarabiając coraz więcej pieniędzy.</p>
<p>W międzyczasie Smith był naocznym świadkiem całej serii przygód przetaczających się przez Wall Street: od pęknięcia bańki internetowej, przez atak na World Trade Center, po wybuch kryzysu finansowego w 2008 roku i proces zmian, które to wydarzenie zapoczątkowało w amerykańskiej bankowości. Zmian, które kilka lat później doprowadziły do jego odejścia.</p>
<p>Greg Smith o wszystkim opowiada z punktu widzenia pierwszoligowego bankiera inwestycyjnego, który podczas każdego z tych wydarzeń miał szczęście siedzieć w środku potężnego pancernego czołgu z napisem: Goldman Sachs. Dzięki takiej perspektywie udało mu przeżyć rzeczy, o których zwykłemu zjadaczowi chleba nawet się nie śniło.</p>
<p>Smith błyskawicznie wciąga w swoją opowieść o kulisach i pokazanych od kuchni detalach związanych z pracą dla największego inwestycyjnego banku świata. To fascynujące uchylenie kotary, za którą znajduje się tajemniczy świat nie znany osobom spoza branży. I świat, którego ujawnienie z pewnością wkurzyło wielu ludzi.</p>
<p>W świecie tym jest bardzo dużo pracy, drogich garniturów, biurowych intryg, spektakularnych karier, nocnych klubów, firmowych wydatków, głośnych ekscentryków i ukrytych geniuszy. Ten świat przez 12 lat był światem Grega Smitha, więc kto lepiej może o nim opowiedzieć niż on sam?</p>
<p>Bardzo fajna, dobrze napisana i wciągająca książka w sam raz na weekend. Naprawdę polecam, jeśli ktoś jeszcze nie czytał.</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/why-i-left-goldman-sachs/">Dlaczego odszedłem z Goldman Sachs? Wspomnienia z dwunastu lat pracy bankiera inwestycyjnego</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.tradingforaliving.pl/why-i-left-goldman-sachs/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>7</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Deep work: jak zaprząc wszystkie swoje szare komórki do pracy i zmusić je do podejmowania lepszych decyzji, nie tylko na giełdzie?</title>
		<link>https://www.tradingforaliving.pl/deep-work-ksiazka/</link>
					<comments>https://www.tradingforaliving.pl/deep-work-ksiazka/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Tomasz]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 21 May 2017 15:05:05 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.tradingforaliving.pl/?p=1628</guid>

					<description><![CDATA[<p>Podejmowanie dobrych decyzji na giełdzie to clou całego programu, jednak sukcesy w wyborze odpowiednich akcji nie biorą się same z siebie. Nikt nie pojawia się na świecie z wrodzonym talentem do inwestowania. Właściwe decyzje inwestycyjne są efektem pracy. Ciężkiej pracy. Godzin spędzonych na czytaniu sprawozdań, raportów i opracowań. Na robieniu researchu z prawdziwego zdarzenia. Na [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/deep-work-ksiazka/">Deep work: jak zaprząc wszystkie swoje szare komórki do pracy i zmusić je do podejmowania lepszych decyzji, nie tylko na giełdzie?</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong><img decoding="async" class="alignleft size-full wp-image-1629" src="https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2017/05/Deep-work.jpg" alt="" width="400" height="468" srcset="https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2017/05/Deep-work.jpg 400w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2017/05/Deep-work-256x300.jpg 256w" sizes="(max-width: 400px) 100vw, 400px" />Podejmowanie dobrych decyzji na giełdzie to clou całego programu, jednak sukcesy w wyborze odpowiednich akcji nie biorą się same z siebie. Nikt nie pojawia się na świecie z wrodzonym talentem do inwestowania. Właściwe decyzje inwestycyjne są efektem pracy. Ciężkiej pracy. Godzin spędzonych na czytaniu sprawozdań, raportów i opracowań. Na robieniu researchu z prawdziwego zdarzenia. Na analizowaniu wyników badań czy statystyk i na wyciąganiu z nich odpowiednich wniosków. Skąd wziąć na to wszystko czas?</strong></p>
<p>Każdy inwestor dostaje do dyspozycji tylko 24 godziny w trakcie jednej doby. Nikt nie ma tu forów. Taką samą ilość czasu na przeprowadzenie analizy firmy czy branży i na podjęcie decyzji inwestycyjnej dostaje zarządzający wielomiliardowym funduszem hedgingowym, doświadczony analityk z Goldman Sachs i początkujący inwestor z Polski, który dopiero wpłacił na rachunek maklerski swój pierwszy tysiąc dolarów. Różnica pojawia się tylko w tym, w jaki sposób osoby te zarządzają swoim czasem i jak efektywnie wykorzystują go do zrobienia tego, co chcą zrobić. Kluczowa okazuje się praca w maksymalnym skupieniu, czyli tzw. deep work.</p>
<p><span id="more-1628"></span></p>
<hr />
<h2>Jak stworzyć system zarządzania czasem</h2>
<p>Cal Newport, profesor na Uniwersytecie Georgetown i doktor na słynnym MIT, udowadnia, że wcale nie potrzeba rozszerzać doby do granic możliwości, wypijać hektolitrów kawy i poświęcać cennych godziny snu albo prywatności do tego, żeby zrobić więcej.</p>
<p>Wręcz przeciwnie. Newport podaje wiele przykładów przedsiębiorstw, naukowców i artystów, którzy zastosowali dość nietypową transformację w swoim podejściu do wykonywanych zadań i zamiast rozszerzać, to zrobili zupełnie coś odwrotnego, czyli ograniczyli swój godzinowy dzień pracy.</p>
<p>Czym to poskutkowało? Tym, że w takim samym czasie są w stanie zrobić dużo więcej niż robili do tej pory. Jak to możliwe? Mówiąc w skrócie: jakość postawiona została nad ilość. Okazuje się, że jeśli zastosujemy odpowiednie triki, to zadanie, które do tej pory zajmowało nam cały dzień, będziemy w stanie ukończyć w 4 godziny.</p>
<p>Chodzi tu przede wszystkim o systemowe spojrzenie na czas, którym dysponujemy oraz próbę jego kontroli i reorganizacji. Potraktujmy swoją dobę tak, jak nowy prezes traktuje firmę, do której przychodzi z misją przeprowadzenia restrukturyzacji. Osiągnięcie maksymalnego skupienia na kluczowych celach poprzez deep work to prosta droga do zwiększenia wydajności w pracy.</p>
<p>W pierwszej kolejności zapewne zostanie przeprowadzana analiza obszarów, które są nieefektywne, przez które uciekają z firmy zasoby (pieniądze) wydawane na ponoszenie niepotrzebnych kosztów. Przede wszystkim więc wycieki te zostaną na wstępie zatamowane. W drugiej kolejności firma pozbędzie się obszarów, które są nierentowne i nie wnoszą niczego specjalnego do tzw. corowego biznesu, a w zamian zżerają dużo zasobów osobowych czy kapitałowych. Trzecim elementem, kiedy w firmie zostaną już zachowane wyłącznie procesy, które są istotne z punktu widzenia jej rozwoju, nastąpi ich optymalizacja tak, aby jak najmniejszym kosztem generowały jak najwięcej pozytywnych i oczekiwanych rezultatów. Na koniec tego wszystkiego powstaną odpowiednie dopasowane do indywidualnego przedsiębiorstwa procedury działania, które pomogą to wszystko usystematyzować i które stanowiły będą wytyczne na przyszłość.</p>
<p>Wbrew pozorom do takiej sytuacji można doprowadzić bez potrzeby ponoszenia dodatkowych nakładów finansowych, bez potrzeby zwiększania zatrudnienia, bez konieczności wprowadzania nadgodzin. Wręcz przeciwnie. Często to właśnie okrojenie i ograniczenie personelu prowadzi do zwiększenia efektywności. Mniejsza kadra, która pracuje według zasad deep work nierzadko okazuje się znacznie wydajniejsza od rozbudowanego zespołu wykonującego ten sam zestaw zadań.</p>
<hr />
<h2>Czterodniowy tydzień pracy w Chicago</h2>
<p>Kilka lat temu duża firma softwarowa 37Signals z Chicago w ramach eksperymentu wprowadziła na okres wakacji czterodniowy tydzień pracy. Prezes zwyczajnie uznał, że w miesiącach letnich pracownicy powinni korzystać ze słońca, a nie siedzieć w biurze. Jaki to przyniosło efekt dla wyników przedsiębiorstwa? Produktywność pracowników przez te cztery dni okazała się większa niż do do tej pory przez pięć.</p>
<p>Kiedy pracownicy dowiedzieli się, że nagle dostają do dyspozycji tylko cztery dni na wykonanie zadań, które do tej pory zajmowały im pięć, po prostu nie mieli innego wyboru niż lepiej zorganizować sobie dzień pracy, aby uporać się ze wszystkimi obowiązkami bez wydłużania godzin spędzonych w biurze (nadgodziny były zakazane). Tym samym zaczęli stosować się do zasad deep work, znacznie większą uwagę przywiązując do skupienia się na ustalonych uprzednio celach.</p>
<p>Okazało się to całkiem proste i co najważniejsze wykonalne. Późniejsze badania potwierdziły, że pracownicy biurowi (nie tylko w Chicago) w trakcie 8 godzin pracy rzeczywiście na wykonywaniu kluczowych dla firmy zadań spędzają tylko 4-5 godzin. Cała reszta poświęcona jest na bezproduktywne spotkania, wymienianie maili czy rozmowy telefoniczne, które nie posuwają pracy do przodu. Innym pożeraczem czasu są plotki, biurowe intrygi, przeglądanie internetu, robienie zakupów, pisanie sms-ów, sprawdzanie Facebooka czy załatwianie pozostałych spraw prywatnych lub nawet służbowych, które jednak nie są akurat związane z prowadzonym kluczowym projektem czy z inną działalnością ważną z punktu widzenia firmy.</p>
<p>Nikt nie mówi, żeby rezygnować z Facebooka albo z zakupów przez internet. Cal Newport mówi tylko, że powinniśmy nad tymi procesami panować w kontrolowany sposób i sami zarządzać swoim czasem tak jak zarządzalibyśmy własną firmą czy innymi namacalnymi aktywami. Wszystko to dzięki zasadom deep work, czyli stosowania maksymalnego skupienia przy realizacji obowiązków zawodowych.</p>
<p>Prościej powiedzieć niż zrobić? Nic z tych rzeczy. W swojej książce Newport podpowiada i pokazuje krok po kroku jak sprawić, że nasza praca i cały dzień będą o wiele bardziej efektywne i uwolnią tak potrzebne dodatkowe godziny, które będzie można przeznaczyć na przykład na&#8230; czytanie sprawozdań finansowych.</p>
<hr />
<h2>Kilka prostych trików, które proponuje Newport, aby usprawnić swój dzień pracy:</h2>
<ol>
<li><strong>Kiedy siadasz do pracy nad czymś istotnym, wyłącz WiFi w komputerze i włącz tryb samolotowy w telefonie.</strong> To sprawi, że twojej uwagi nie będą rozpraszały przychodzące maile ani wiadomości na Facebooku. Kiedy masz włączony program pocztowy, twój umysł podświadomie oczekuje znajomego dźwięku przychodzącej poczty, który przez lata słyszał wielokrotnie w trakcie dnia. Przez to trudniej mu się skupić na wykonywanym zadaniu. Kiedy wyłączysz dostęp do internetu na ten czas, umysł będzie czuł, że nic mu nie przeszkodzi i że może w pełni zaangażować się w to, co akurat robisz.</li>
<li><strong>Maila sprawdzaj tylko dwa razy dziennie, rano i wieczorem</strong>, żeby niespodziewane wiadomości, które przychodzą w trakcie dnia i wymagają twojej uwagi, nie zaprzątały ci głowy i nie wybijały cię z rytmu pracy. Nawet jeśli tylko zerkniesz do skrzynki pocztowej i będziesz wiedział, że czeka tam coś, czym musisz się zająć później, twoja uwaga będzie przez najbliższy czas rozproszona i spadnie efektywność pracy nad innym zadaniem. Jeśli twoje stanowisko wymaga tego, abyś był dostępny pod mailem, to program pocztowy włączaj tylko raz na dwie czy raz na półtorej godziny, a w międzyczasie skup się na zadaniu, które jest twoim priorytetem. Naprawdę świat się nie zawali jeśli odpiszesz na maila po 90 minutach zamiast po 30.</li>
<li><strong>Wieczorem każdego dnia stwórz plan działań na następy dzień.</strong> Określ co musisz jutro zrobić, gdzie i o której zaczniesz to robić oraz do której godziny powinieneś skończyć. Jeśli wyartykułujesz i zapiszesz ten plan na papierze, to zwiększy się szansa, że będziesz się go trzymał. Słowo zapisane ma większą moc i trudniej je zakwestionować.</li>
<li><strong>Zanim zaczniesz pracować nad czymś, zastanów się czego potrzebujesz, aby zacząć.</strong> Przekąski, kawa, słuchawki, dokumenty, wydruki? Przygotuj wszystko pod ręką, aby w trakcie pracy nie robić przerw i nie wybijać się z rytmu.</li>
<li><strong>Planuj przerwy pomiędzy ważnymi zadaniami i w tych przerwach grupuj wykonywanie mało znaczących czynności</strong>, jak odpisywanie na maile, sprawdzanie wiadomości, aktualizacja kalendarza i tak dalej. Może to wyglądać tak, że planujesz sobie na jutro zająć się projektem X w godzinach 9-12, potem chcesz zrobić przerwę w godzinach 12-13, a w godzinach 13-16 zacząć pracę nad projektem Y. W czasie prac nad projektem X wyłączasz maila oraz telefon i skupiasz się wyłącznie na zadaniu. Dopiero potem w trakcie przerwy włączasz telefon i oddzwaniasz na nieodebrane połączenia, odpisujesz na maile, wykonujesz małe zadania, które wymagają góra 5 minut, a w międzyczasie jesz lunch czy pijesz kawę. Potem od 13.00 znowu wyłączasz maila oraz telefon i skupiasz się na projekcie Y. O 16.00 włączasz wszystko z powrotem, odpisujesz na maile i oddzwaniasz na połączenia. W ten sposób w trakcie dwóch nieprzerwanych bloków w skupieniu wykonasz o wiele więcej pracy o wyższej jakości, niż gdybyś miał ten proces rozwlec na cały dzień i wybijać się z rytmu co 15 minut, żeby odebrać telefon czy przeczytać maila, który pojawił się w skrzynce. Ta metoda wydaje się banalnie prosta, ale w rzeczywistości potrafi być szalenie skuteczna.</li>
<li><strong>Ustawiaj timer, który będzie odliczał deadline do wykonania zadania za które się zabierasz.</strong> Jeśli stawiasz sobie za cel przejrzeć trzy raporty i sporządzić z nich krótkie wnioski, ustaw timer, który odliczał będzie od 3 godzin w dół. W ten sposób będziesz miał nad sobą bat, który sprawi, że twoja efektywność wzrośnie, a chęć do rozpraszania się innymi pobocznymi czynnościami zmaleje.</li>
<li><strong>Zrób sobie dzień internetowego sabatu.</strong> Wybierz jeden dzień w tygodniu, w którym nie będziesz używał internetu ani telefonu. W ogóle. Niech będzie to piątek, sobota lub niedziela. Po prostu z góry ustal, że każdego tygodnia w sobotę nie włączasz komputera, ani nie dotykasz smartfona. Jedynymi dostępnymi narzędziami pracy niech tego dnia będą notes i długopis. Sam zobaczysz jak bardzo zaskoczy cię własna kreatywność. Jeśli masz rodzinę – zaproponuj takie rozwiązanie wszystkim domownikom. Odkryjecie wtedy zupełnie nowy świat.</li>
</ol>
<p>Więcej o tym dlaczego te i inne metody są tak bardzo skuteczne i dlaczego przekonały do siebie tak wiele osób (naukowców, pisarzy, artystów, programistów itd.), przeczytasz w książce: <a href="https://www.amazon.com/gp/product/B013UWFM52/ref=oh_aui_d_detailpage_o00_?ie=UTF8&amp;psc=1">&#8222;Deep Work: Rules for Focused Success in a Distracted World&#8221; Cal Newport</a></p>
<p>Pomimo tego, że książka nie ma wiele wspólnego z inwestowaniem w dosłownym sensie, gorąco polecają ją, m.in. Wall Street Journal, Financial Times, The Economist, New York Times czy The Guardian.</p>
<p>Ja tę pozycję wchłonąłem w dwa wieczory i przyznaję, że dawno nie czytałem tak wciągającej i użytecznej lektury, która znajduje potem realne zastosowanie w codziennym życiu. Naprawdę polecam ją każdemu, kto czuje, że chciałby mieć więcej wolnego czasu dla siebie.</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/deep-work-ksiazka/">Deep work: jak zaprząc wszystkie swoje szare komórki do pracy i zmusić je do podejmowania lepszych decyzji, nie tylko na giełdzie?</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.tradingforaliving.pl/deep-work-ksiazka/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Ile na giełdzie warta jest jedna milisekunda? Jakieś 20 miliardów dolarów&#8230; rocznie!</title>
		<link>https://www.tradingforaliving.pl/blyskotliwi-chlopcy-recenzja/</link>
					<comments>https://www.tradingforaliving.pl/blyskotliwi-chlopcy-recenzja/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Tomasz]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 04 May 2017 15:30:17 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[hft]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[usa]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.tradingforaliving.pl/?p=1584</guid>

					<description><![CDATA[<p>Dlaczego tajemnicze firmy o enigmatycznych nazwach (Citadel, Getco) wydają setki milionów dolarów, żeby położyć kilometry własnych światłowodów pomiędzy miastami, a potem kolejne dziesiątki milionów, żeby zbudować unikalne serwery oraz routery i umieścić je jak najbliżej budynków, w których działają amerykańskie giełdy? No cóż, za te pieniądze kupowane są milisekundy przewagi, które dają panowanie nad pozostałymi [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/blyskotliwi-chlopcy-recenzja/">Ile na giełdzie warta jest jedna milisekunda? Jakieś 20 miliardów dolarów&#8230; rocznie!</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Dlaczego tajemnicze firmy o enigmatycznych nazwach (Citadel, Getco) wydają setki milionów dolarów, żeby położyć kilometry własnych światłowodów pomiędzy miastami, a potem kolejne dziesiątki milionów, żeby zbudować unikalne serwery oraz routery i umieścić je jak najbliżej budynków, w których działają amerykańskie giełdy? No cóż, za te pieniądze kupowane są milisekundy przewagi, które dają panowanie nad pozostałymi graczami na rynku, czyli nade mną i nad Wami.</strong></p>
<p>Jeśli myśleliście, że amerykańska giełda to znany z filmów chaotyczny drewniany parkiet, na którym tłumy traderów przekrzykują się trzymając przy uszach słuchawki telefonów poprzez które zawierają dziesiątki transakcji dziennie dla swoich klientów, to spóźniliście się o jakieś dziesięć lat.</p>
<p><span id="more-1584"></span></p>
<p>Mniej więcej od 2008 roku na amerykańskich giełdach (razem z dark poolami jest ich kilkadziesiąt) panuje idealna cisza. Cały &#8222;parkiet&#8221; na którym handlujemy został bowiem zamknięty w pudełku wielkości pralki, które stoi w pilnie strzeżonej piwnicy jednego z budynków na Manhattanie, w New Jersey albo w Chicago. Dzisiejsza giełda to serwer chłodzony ciekłym azotem, do którego poprzez optyczne przełączniki i cienkie jak włos światłowody podpięte są inne pralki należące do firm zajmujących się handlem wysokich częstotliwości.</p>
<p>Wyścig o urwanie każdej tysięcznej sekundy jest tak zacięty, bo ta firma, której zlecenie dotrze na giełdę o mikrosekundy szybciej niż zlecenie konkurenta, zgarnie na tym miliardy dolarów.</p>
<p>Do 2008 roku kupowanie akcji na giełdzie w USA było proste. Na platformie brokerskiej wybieraliśmy instrument, podawaliśmy liczbę akcji i klikaliśmy &#8222;kup&#8221;. Dyspozycja szła w świat. Jeśli w giełdowym arkuszu znajdowało się przeciwstawne zlecenie, to nasza transakcja była od razu realizowana. Jeśli nie było sprzedającego, to zlecenie wisiało na giełdzie do momentu, w którym pojawiła się jakaś kontroferta z taką samą ceną.</p>
<p>Tak w dalszym ciągu działają giełdy w wielu miejscach, ale nie w USA. Dzisiaj, kiedy na amerykańskim rynku klikamy przycisk &#8222;kup&#8221;, to zaczyna się dziać cała seria dziwnych rzeczy, które mało kto rozumie.</p>
<p>Przede wszystkim, zanim nasze zlecenie w ogóle zostanie zrealizowane na giełdzie, to będą wiedziały o nim firmy w rodzaju Citadel i Getco. Nic zresztą dziwnego, w końcu ich szefowie wydali setki milionów dolarów, żeby mieć łącza szybsze niż nasz broker i żeby ich serwery znajdowały się jak najbliżej budynków giełd.</p>
<p>Tak więc widząc, że nasze zlecenie leci na giełdę, firmy od handlu wysokich częstotliwości dostają do dyspozycji milisekundy przewagi, które pozwalają im wykupić akcje od obecnego sprzedającego, delikatnie podbić kurs i błyskawicznie wystawić je na sprzedaż po minimalnie wyższej cenie jeszcze zanim nasza dyspozycja kupna dotrze na giełdę. W ten sposób, kiedy nasze zlecenie trafi już na rynek, zostanie ono od razu sparowane z nowym zleceniem wystawionym przez Getco, Citadel czy jedną z dziesiątek innych firm tego typu po cenie wyższej o 0,01 USD niż jeszcze milisekundę temu poprzedni &#8222;prawdziwy&#8221; sprzedający oferował w arkuszu.</p>
<p>Przykład: widzimy w notowaniach, że ktoś chce sprzedać 100 akcji Apple po cenie 100,00 USD. Ta cena jest dla nas do zaakceptowania, więc za pośrednictwem naszego brokera wysyłamy zlecenie zakupu 100 akcji po cenie rynkowej. I w tym momencie cwani goście wykorzystują swoje milisekundy przewagi odkupując z giełdy tych 100 akcji po cenie 100,00 USD i błyskawicznie wystawiając je ponownie na sprzedaż po cenie 100,01 USD. Do tego czasu (czyli niecałą milisekundę później) nasze zlecenie zdąży już dotrzeć na giełdę i zostanie zrealizowane właśnie po 100,01 USD, chociaż wysyłając je w arkuszu widzieliśmy cenę 100,00 USD!</p>
<p>W ten sposób drugą stroną większości zawieranych na rynku transakcji stają się firmy typu Citadel czy Getco, które odpowiadają już za kilkadziesiąt procent obrotu na giełdach. W dodatku dla takich firm nie istnieje absolutnie żadne ryzyko. Stworzone przez nich algorytmy kupują akcje tylko i wyłącznie wtedy, kiedy widzą, że światłowodami płynie już od kogoś zlecenie odkupienia tych papierów po wyższej cenie niż sama firma zamierza za nie zapłacić mikrosekundy wcześniej. Witajcie w świecie HFT (High Frequency Trading).</p>
<p>Powyższy przykład jest oczywiście znacznie uproszczony, więc jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o tym jak to wszystko dokładnie działa i poznać historię faceta, który postanowił się temu przeciwstawić, koniecznie przeczytajcie fantastyczną książkę Michaela Lewisa (tego od &#8222;Big Short&#8221;) o tytule: &#8222;Błyskotliwi chłopcy. Rewolta na Wall Street&#8221;.</p>
<p>Książka wyszła w 2014 roku i jest przetłumaczona na język polski. Czyta się ją w jedno długie popołudnie przez cały czas z ustami otworzonymi ze zdziwienia. Naprawdę polecam!</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/blyskotliwi-chlopcy-recenzja/">Ile na giełdzie warta jest jedna milisekunda? Jakieś 20 miliardów dolarów&#8230; rocznie!</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.tradingforaliving.pl/blyskotliwi-chlopcy-recenzja/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>5</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Wspomnienia twórcy Nike, czyli kiedy warto złamać zasady i wypiąć się na sprawozdania finansowe</title>
		<link>https://www.tradingforaliving.pl/ksiazka-nike-recenzja/</link>
					<comments>https://www.tradingforaliving.pl/ksiazka-nike-recenzja/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Tomasz]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 14 Mar 2017 09:01:04 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.tradingforaliving.pl/?p=1453</guid>

					<description><![CDATA[<p>Pod koniec lat sześćdziesiątych w Oregonie powstała jednoosobowa spółka z kapitałem zakładowym w wysokości 50 USD. Przez wiele kolejnych lat firma nie osiągała ani centa zysku, za to co roku podwajała swoje przychody. Konta bankowe świeciły pustkami, bo wszystkie wpływy ze sprzedaży od razu wydawane były na to, aby zamówić kolejną, dwa razy większą, partię [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/ksiazka-nike-recenzja/">Wspomnienia twórcy Nike, czyli kiedy warto złamać zasady i wypiąć się na sprawozdania finansowe</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong><img decoding="async" class="alignleft size-full wp-image-1454" src="https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2017/03/nike-recenzja.jpg" alt="Książka Nike recenzja" width="314" height="500" srcset="https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2017/03/nike-recenzja.jpg 314w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2017/03/nike-recenzja-188x300.jpg 188w" sizes="(max-width: 314px) 100vw, 314px" />Pod koniec lat sześćdziesiątych w Oregonie powstała jednoosobowa spółka z kapitałem zakładowym w wysokości 50 USD. Przez wiele kolejnych lat firma nie osiągała ani centa zysku, za to co roku podwajała swoje przychody. Konta bankowe świeciły pustkami, bo wszystkie wpływy ze sprzedaży od razu wydawane były na to, aby zamówić kolejną, dwa razy większą, partię towaru. Firmie wielokrotnie groziło bankructwo, a banki i księgowi ostrzegali, że taki model biznesowy musi skończyć się katastrofą. Ta firma to Nike, a jej roczne przychody sięgają dzisiaj 30 miliardów dolarów.&nbsp;</strong></p>
<p>Historia Phila Knighta, założyciela Nike, to świetny przykład tego, jak determinacja jednego człowieka sprawia, że liczby w sprawozdaniu finansowym przestają&nbsp;mieć znaczenie, bo gra toczy się o coś więcej.</p>
<p>W latach sześćdziesiątych w biegaczy rzucało się puszkami piwa z okien przejeżdżających samochodów. Nikt nie mógł uwierzyć, że powstająca w piwnicy firemka Knighta będzie w stanie utrzymać się wyłącznie ze sprzedaży butów biegowych. Jego ojciec wstydził się&nbsp;tego, co robi syn.</p>
<p><span id="more-1453"></span></p>
<p>Pod koniec lat sześćdziesiątych spółka mierzyła się z gigantycznymi problemami z uzyskaniem kredytu bankowego, bo&#8230; rozwijała się zbyt szybko. Nike każdego roku dwukrotnie zwiększała swoją&nbsp;sprzedaż, ale nie osiągała żadnych zysków. Nie osiągała zysków, bo wszystkie pieniądze od razu reinwestowała w zakup jeszcze większej ilości towaru, a potem w otwarcie sklepów detalicznych, w wynajem dodatkowych magazynów, we współpracę z kolejnymi fabrykami. Przez lata prezes i właściciel w jednym nawet sobie nie wypłacał&nbsp;żadnego wynagrodzenia. Knight, obok prowadzenia Nike, pracował dodatkowo na stanowisku księgowego z pensją kilkuset dolarów miesięcznie, żeby mieć jakiekolwiek pieniądze na swoje utrzymanie. Firmę obuwniczą prowadził po godzinach.</p>
<p>Banki i inne instytucje finansowe, do których Nike zwracał się z prośbą o pożyczkę, pukały się&nbsp;w czoło po przejrzeniu ksiąg. Nikt nie chciał współpracować z firmą, która w bilansie finansowym cały czas wychodzi na zero i zjada ogromne ilości gotówki. Nikogo nie obchodziła długoterminowa wizja rozwoju i potencjał jaki stał za Nike. Bankierzy patrzyli jedynie na liczby z rocznego sprawozdania finansowego. Ta krótkowzroczność niemal rozłożyła firmę na łopatki.</p>
<p>Na szczęście Knight znalazł finansowanie dla swojego pomysłu. Najpierw na pożyczkę namówił rodziców, znajomych, rodziców znajomych, znajomych rodziców i każdego kogo napotkał na swojej drodze. Dzięki temu firma dostała pierwsze poważne środki na rozkręcenie biznesu. Potem udało się nawiązać kontakt z potężnymi japońskimi instytucjami finansowymi, które dostrzegły potencjał Nike. Amerykańskie banki nie chciały mieć nic wspólnego z firmą obuwniczą, która pali tak kolosalne ilości gotówki.</p>
<p>Dopiero po latach widać jak bardzo amerykańskie banki były w błędzie, a jak bardzo rację&nbsp;miał Phil Knight. Morał płynie z tego taki, że są firmy, których nie można oceniać wyłącznie z perspektywy dzisiejszego bilansu i wyników kwartalnych czy rocznych. Idee i produkty, które zmieniają świat, potrzebują czasu żeby dojrzeć, ale przede wszystkim potrzebują zaufania ze strony osób chcących wspomóc swoją wiarę dodatkowymi środkami finansowymi na rozwój firmy.</p>
<p>W początkowych latach działalności spółki matka jednego ze współzałożycieli Nike udzieliła firmie pożyczki w wysokości 5000 USD kupując jej obligacje zamienne. Tych 5000 USD stanowiło oszczędności całego życia, ale kobieta po prostu uwierzyła w to, co robi jej syn i oddała mu wszystko co miała.</p>
<p>Nike na giełdę weszło w 1980 roku. Obligacje, które kilka lat wcześniej kupiła kobieta za 5000 USD, w ciągu jednej nocy stały się warte 1,6 miliona dolarów.</p>
<p>Inni inwestorzy, którzy przy giełdowym debiucie uwierzyli w firmę i kupili jej akcje za 1000 USD, dzisiaj mogą cieszyć się wzrostem wartości swoich udziałów do&#8230; 730 000 USD.</p>
<p>W tym samym roku na giełdę weszła także inna mało znana spółka o nazwie Apple. Ona także przez długi czas borykała się z problemami, brakiem gotówki i brakiem wiary w jej produkty czy zdolność do innowacji. Dzisiaj nie trzeba chyba&nbsp;nikomu udowadniać jak bardzo w obu tych przypadkach pomylili się wszyscy finansiści, którzy wtedy oceniali obie firmy jedynie przez pryzmat liczb i wyników ze sprawozdania finansowego za rok 1979.</p>
<p>Obecnie także mamy na rynku firmy, które są w takim momencie jak Nike czy Apple były w 1980 roku. Firmy, które walczą o to, żeby swoimi produktami zmienić całą branżę, a nawet cały świat. Samochody elektryczne, druk 3D, energia odnawialna, sztuczna inteligencja, genetyka, biotechnologia. Te wszystkie branże są dzisiaj w miejscu, w którym w latach 80-tych byli producenci komputerów osobistych czy akcesoriów do biegania. Wtedy nie istniała jeszcze ani odpowiednia technologia, ani odpowiedni rynek zbytu. Jednak to same firmy wykreowały popyt, wykreowały rynek i wykreowały właściwą technologię&nbsp;produkcyjną. Wszystko dzięki determinacji, wizji, uporowi i odwadze, która pomogła złamać obowiązujące zasady.</p>
<p>Wspomnienia Phila Knighta to świetny i szalenie wciągający przykład na to, że na takie idee zawsze warto postawić. Na wypadek, gdyby się udały.</p>
<hr>
<p><strong>Książkę czyta się jednym tchem, w jeden weekend. Do kupienia w wersji elektronicznej i papierowej na:</strong><br />
<a href="https://www.amazon.com/Shoe-Dog-Memoir-Creator-Nike-ebook/dp/B0176M1A44/ref=sr_1_1?s=digital-text&amp;ie=UTF8&amp;qid=1489481940&amp;sr=1-1&amp;keywords=phil+knight" target="_blank" rel="noopener">1. Amazon (wersja angielska)</a><br />
<a href="http://www.empik.com/sztuka-zwyciestwa-wspomnienia-tworcy-nike-knight-phil,p1130558519,ksiazka-p" target="_blank" rel="noopener">2. Empik (wersja polska)</a></p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/ksiazka-nike-recenzja/">Wspomnienia twórcy Nike, czyli kiedy warto złamać zasady i wypiąć się na sprawozdania finansowe</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.tradingforaliving.pl/ksiazka-nike-recenzja/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>10 najlepszych książek o inwestowaniu dla początkujących. Must-read dla wszystkich adeptów tradingu</title>
		<link>https://www.tradingforaliving.pl/ksiazki-o-inwestowaniu-dla-poczatkujacych/</link>
					<comments>https://www.tradingforaliving.pl/ksiazki-o-inwestowaniu-dla-poczatkujacych/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Tomasz]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 31 Jan 2017 12:10:47 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[inwestowanie]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.tradingforaliving.pl/?p=1148</guid>

					<description><![CDATA[<p>Moje konto na Amazonie podpowiada, że w ciągu ostatnich lat przeczytałem już jakieś 250 książek o inwestowaniu, które poświęcone były giełdzie, psychologii, ekonomii, instrumentom finansowym, analizie technicznej oraz fundamentalnej i tak dalej. Bez większości z nich można się spokojnie obejść. Jednak jest spora część, którą z czystym sumieniem mogę polecić jako wartościowe źródło wiedzy dla [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/ksiazki-o-inwestowaniu-dla-poczatkujacych/">10 najlepszych książek o inwestowaniu dla początkujących. Must-read dla wszystkich adeptów tradingu</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p><span class="s1"><b>Moje konto na Amazonie podpowiada, że w ciągu ostatnich lat przeczytałem już jakieś 250 książek o inwestowaniu, które poświęcone były giełdzie, psychologii, ekonomii, instrumentom finansowym, analizie technicznej oraz fundamentalnej i tak dalej. Bez większości z nich można się spokojnie obejść. Jednak jest spora część, którą z czystym sumieniem mogę polecić jako wartościowe źródło wiedzy dla każdego początkującego inwestora. Poniżej znajduje się mój subiektywny wybór najlepszych książek o inwestowaniu dla początkujących.&nbsp;</b></span></p>



<p></p>



<span id="more-1148"></span>



<p><span class="s1">Najlepsze książki często nie są tłumaczone na język polski, dlatego w takim przypadku podaję ich oryginalne tytuły. Wszystkie książki kupić można, np. na Amazonie, z czego większość dostępna jest w formacie na czytnik Kindle, z którego sam zresztą namiętnie korzystam. Polskie wydania (jeśli istnieją) znaleźć można w specjalistycznych internetowych księgarniach lub po prostu na Allegro. </span></p>



<p><span class="s1">Zanim zaczniesz zagłębiać się w lekturę poszczególnych książek, to sugerowałbym także najpierw do przejrzenia tego przewodnika online: <a href="https://www.tradingforaliving.pl/analiza-fundamentalna-spolki-wskazniki-zadluzenia-rentownosci/">Analiza fundamentalna – krok po kroku</a>.</span></p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h2 class="wp-block-heading">Najlepsze książki o inwestowaniu dla początkujących (TOP 10)</h2>



<h3 class="wp-block-heading"><span class="s1"><b>1.&nbsp;</b></span><span class="s3"><b><a href="https://maklerska.pl/ksiegarnia/gielda-wolnosc-i-pieniadze-poradnik-spekulanta/">„Giełda, wolność, pieniądze. Poradnik spekulanta” &#8211; Van K. Tharp</a></b></span></h3>



<p><span class="s1">Od tej książki wszystko się zaczęło. Ta książka po raz pierwszy sprawiła, że na poważnie zainteresowałem się inwestowaniem. Dzięki Van Tharpowi zacząłem też myśleć o tym zajęciu w bardziej profesjonalny sposób. Dowiedziałem się na przykład o istnieniu tak kluczowego elementu strategii inwestycyjnej jak zarządzanie ryzykiem i wielkością pozycji; znaczeniu odpowiedniego risk-to-reward ratio i oczekiwanego zwrotu czy ogromnego wpływu procesów psychologicznych na podejmowanie decyzji inwestycyjnych. Ta książka była dla mnie pierwszym olśnieniem i punktem zaczepienia do dalszego zgłębiania tematów, które poruszała. Żaden ranking najlepszych książek o inwestowaniu nie może się bez niej obejść.</span></p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h3 class="wp-block-heading"><span class="s1"><b>2. </b><a href="https://maklerska.pl/ksiegarnia/trader-doskonaly/"><span class="s4"><b>„Trader doskonały” &#8211; Van K. Tharp</b></span></a></span></h3>



<p><span class="s1">Druga pozycja tego samego autora, w której większy nacisk postawiony został, m.in. na psychologiczne aspekty inwestowania. „Trader doskonały”, pomimo infantylnego tytułu, zawiera sporo praktycznych porad, które krok po kroku pozwolą przeprowadzić początkujących przez proces budowania własnego i kompletnego systemu transakcyjnego opartego o wybraną strategię. Książka będzie niezłym rozwinięciem i uzupełnieniem wiedzy zawartej w „Giełda, wolność, pieniądze (…)”. Książka o rynku finansowym napisana prostym językiem, bez której psychologia inwestowania i zarządzanie własnymi emocjami pozostają nieodkrytą zagadką.&nbsp;</span></p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h3 class="wp-block-heading"><span class="s1"><b>3. </b><a href="https://www.amazon.co.uk/Little-Still-Market-Books-Profits-ebook/dp/B003VWCQB0"><span class="s4"><b>&#8222;The Little Book That Beats the Market&#8221; &#8211; Joel Greenblatt, Andrew Tobias</b></span></a></span></h3>



<p><span class="s1">Nie są to wspomnienia gracza giełdowego, ale bardzo lekka i błyskotliwa namiastka książki o inwestowaniu dla początkujących inwestorów utrzymana w rytmie rockandrollowej piosenki. W jeden wieczór (170 stron, stąd namiastka) można dowiedzieć się jak naprawdę działa giełda, skąd bierze się wycena akcji, dlaczego kurs spółek rośnie lub spada oraz jak wyliczyć zwrot z zainwestowanego kapitału lub wysokość zysku przypadającego na jedną akcję. Bestseller New York Times, Financial Times i Wall Street Journal. Pozycja obowiązkowa.</span></p>



<p><span class="s4"><a href="https://www.tradingforaliving.pl/ksiazka-podbija-rynek/">Więcej o tej książce pisałem w recenzji na blogu.</a></span></p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h3 class="wp-block-heading"><span class="s5">4. <a href="https://www.amazon.co.uk/Heads-Win-Tails-Smart-Investors-ebook/dp/B015DLUSDY"><span class="s3"><b>&#8222;Heads I win, tails I win&#8221; &#8211; Spencer Jakab</b></span></a></span></h3>



<p><span class="s1">Szkoda, że ta książka nie powstała dziesięć lat wcześniej. Oszczędziłaby mi wiele czasu spędzonego na uczeniu się na błędach i na dochodzeniu do wniosków, o których teraz możemy po prostu przeczytać. Pozycja Jakaba uczy przede wszystkim logicznego i samodzielnego myślenia. Zwraca uwagę na rzeczy i aspekty, które do tej pory nie przychodziły nam do głowy, a które po przeczytaniu wydają się tak bardzo oczywiste. To pozycja, która wskazuje drogowskazy, otwiera oczy i pozwala zrozumieć. Ta książka o giełdzie nie nauczy jak zacząć inwestować, ale pomoże mądrzej podejść do giełdy papierów wartościowych.&nbsp;</span></p>



<p><span class="s4"><a href="https://www.tradingforaliving.pl/heads-i-win-tails-i-win/">Więcej o tej książce pisałem w recenzji na blogu.</a></span></p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h3 class="wp-block-heading"><span class="s1"><b>5. </b><a href="https://maklerska.pl/ksiegarnia/inteligentny-inwestor-najlepsza-ksiazka-o-inwestowaniu-wartosciowym/"><span class="s4"><b>„Inteligentny inwestor&#8221; &#8211; Benjamin Graham and Jason Zweig</b></span></a></span></h3>



<p><span class="s1">Inteligentny Inwestor to absolutna klasyka jeśli chodzi o analizę fundamentalną i zdrowy rozsądek przy wyborze odpowiednich spółek na giełdzie. Biblia inwestorów w wartość na wszystkich rynkach finansowych jak świat długi i szeroki. TOP 1 wśród zagranicznych autorów. Najlepsza książka o wycenie spółek według Warrena Buffeta i tysięcy innych inwestycyjnych guru. Przyda się zwłaszcza tym, którzy długoterminowo inwestują w akcje. Dzisiaj już część wiedzy niestety nieco się zdezaktualizowała. Polecam dlatego edycję z komentarzami Jasona Zweiga.</span></p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h3 class="wp-block-heading"><span class="s1"><b>6. </b><a href="https://www.amazon.com/Diary-Professional-Commodity-Trader-Lessons-ebook/dp/B004K1F6NG"><span class="s4"><b>&#8222;Diary of a professional commodity trader&#8221; &#8211; Peter L. Brandt</b></span></a></span></h3>



<p><span class="s1">Sztuka spekulacji dla początkujących inwestorów. Ta książka to rewelacyjny zapis 21-tygodniowej sesji tradingowej stanowiącej wspomnienia gracza giełdowego. Unikalna okazja, aby od kuchni obejrzeć warsztat pracy krótkoterminowego zawodowego spekulanta. Poznać powody otwierania i zamykania transakcji, a także sposoby monitorowania i zarządzania pozycjami już otwartymi. Bardzo inspirująca lektura, która pokazuje jak czarodzieje rynku wykorzystują analizę techniczną do spekulowania. Czy to wszystko jest do zreplikowania w dzisiejszym świecie i na dzisiejszym rynku finansowym? Raczej nie, ale zmienia to faktu, że ranking najlepszych książek o inwestowaniu nie byłby pełny bez tej pozycji.</span></p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h3 class="wp-block-heading"><span class="s1"><b>7. </b><a href="https://www.amazon.co.uk/Contrarian-Investment-Strategies-Psychological-Edge-ebook/dp/B004T4KRDS"><span class="s4"><b>&#8222;Contrarian investment strategies&#8221; &#8211; David Dreman</b></span></a></span></h3>



<p><span class="s1">Objawienie dla osób, które nigdy wcześniej nie słyszały o strategii kontrariańskiej ani o teorii rynków efektywnych. Głównym przesłaniem Dremana jest zachęcanie inwestorów, aby robić dokładnie odwrotnie w stosunku do tego, co aktualnie robi rynek. Jeśli rynek rośnie, mamy sprzedawać; a jeśli spada, powinniśmy kupować. Całkiem proste, prawda? Tylko w teorii. Najlepsze książki o inwestowaniu dla początkujących często pomijają ten aspekt, dlatego pozycja Dremana będzie dobrym uzupełnieniem niniejszej listy.</span></p>



<p><span class="s4"><a href="https://www.tradingforaliving.pl/inwestowanie-kontrarianskie-i-rynki-efektywne/">Więcej o tej książce pisałem w recenzji na blogu.</a></span></p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h3 class="wp-block-heading"><span class="s1"><b>8. </b><a href="https://www.amazon.co.uk/Misbehaving-Behavioural-Economics-Richard-Thaler-ebook/dp/B00SSKM714"><span class="s4"><b>&#8222;Misbehaving: Making of behavioural economics&#8221; &#8211; Richard H. Thaler</b></span></a></span></h3>



<p><span class="s1">Książka o tym, że wbrew pozorom ludzie nie zawsze podejmują decyzje najlepsze z ekonomicznego punktu widzenia i nie zawsze zachowują się tak, jakby chciała tego logika oraz powszechnie znane modele ekonomiczne. Prof. Thaler z Uniwersytetu w Chicago dzieli się wiedzą, którą zdobył przez lata badając styk ekonomii oraz psychologii. To fantastyczna i wciągająca lektura, która otworzy oczy na to jak wiele banalnych błędów popełniamy w procesie inwestycyjnym, a potem pomoże tych błędów popełniać coraz mniej. Psychologia inwestowania na giełdzie w najlepszym wydaniu. Absolutny must-read dla każdego.</span></p>



<p><span class="s4"><a href="https://www.tradingforaliving.pl/ekonomia-behawioralna-richard-thaler/">Więcej o tej książce pisałem w recenzji na blogu.</a></span></p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h3 class="wp-block-heading"><span class="s1"><b>9. </b><a href="https://maklerska.pl/ksiegarnia/droga-inwestora-chciwosc-i-strach-na-rynkach-finansowych/"><span class="s4"><b>&#8222;Droga inwestora. Chciwość i strach na rynkach finansowych&#8221; &#8211; Grzegorz Zalewski, Tomasz Zaleśkiewicz</b></span></a></span></h3>



<p><span class="s1">Podobna tematyka jak powyżej. Ciekawa forma książki o inwestowaniu dla początkujących, która de facto jest zapisem rozmowy pomiędzy zawodowym inwestorem i psychologiem badającym zachowania ekonomiczne (jak się okazuje – często irracjonalne). Wciągająca podróż wgłąb umysłów aktywnych traderów, która ujawnia jak wiele niedorzeczności spotkać można na wyboistej drodze kariery inwestora. Czyta się w jeden wieczór, a wnioski i nauka zostają na wiele lat.</span></p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h3 class="wp-block-heading"><span class="s1"><b>10. </b><a href="https://www.amazon.com/Rise-Fall-Nations-Change-Post-Crisis-ebook/dp/B01C3NCZSG"><span class="s4"><b>&#8222;The rise and fall of nations&#8221; &#8211; Ruchir Sharma</b></span></a></span></h3>



<p><span class="s1">Międzynarodowy bestseller, który moim zdaniem jest najlepszym przewodnikiem po dzisiejszej globalnej ekonomii. Od Brazylii po Chiny, Ruchir Sharma opisuje jak dzisiaj wygląda świat, a także podpowiada dokąd zmierzają poszczególne gospodarki. Przystępna i wciągająca opowieść, której praktycznym zwieńczeniem będzie pogląd na to gdzie warto dzisiaj inwestować, a których krajów i zakątków globu lepiej jednak unikać. Trochę straciła na aktualności poprzez wydarzenia z ostatnich dwóch lat.</span></p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h3 class="wp-block-heading"><span class="s1"><b>Dwa bonusy dla ambitnych:</b></span></h3>



<p>Teraz nie mówimy już o rankingu książki dla początkujących, bo tematyka na pierwszy rzut oka wydaje się nieco bardziej zaawansowana, ale mimo tego obie poniższe książki o inwestowaniu można zacząć studiować z praktycznie zerową wiedzą w temacie. W obu przypadkach nauka zaczyna się od absolutnych podstaw, aby z każdą kolejną stroną przechodzić do coraz bardziej zaawansowanych technik.</p>



<h4 class="wp-block-heading"><span class="s1"><b>11. </b><a href="https://maklerska.pl/ksiegarnia/analiza-techniczna-rynkow-terminowych/"><span class="s4"><b>&#8222;Analiza techniczna rynków terminowych&#8221; &#8211; Jack D. Schwager</b></span></a></span></h4>



<p><span class="s1">Biblia analizy technicznej napisana prostym językiem. Najlepsza i najbardziej kompleksowa książka o meandrach czytania i analizowania wykresów. Absolutna podstawa dla osób, które dopiero stykają się z tym tematem lub dla osób, które znają go jedynie dość pobieżnie i chcą swoją wiedzę rozszerzyć oraz usystematyzować.</span></p>



<h4 class="wp-block-heading"><span class="s1"><b>12. </b><a href="https://www.amazon.co.uk/Options-Strategic-Investment-Lawrence-McMillan/dp/0735204659"><span class="s4"><b>&#8222;Options as a strategic investment&#8221; &#8211; Lawrence McMillan</b></span></a></span></h4>



<p><span class="s1">Potężna (ponad 1000 stron) księga przybliżająca każdy aspekt handlu opcjami. To najlepsza oraz najbardziej praktyczna i wyczerpująca pozycja jaką mam na swojej półce. Nie wyobrażam sobie, żeby ktokolwiek mógł porwać się na rynek opcyjny bez wcześniejszego przyswojenia materiału z tego tomiszcza. Jeśli miałbym wymienić jedną najważniejszą książkę, której lektura przyniosła mi potem największe zyski, to będzie to właśnie ta pozycja.</span></p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h2 class="wp-block-heading">10% zniżki na moją&nbsp;książkę: &#8222;Giełda: Początek&#8221;</h2>



<p><b>Powyższa lista nie byłaby kompletna, gdybym nie zaproponował&nbsp;także swojej debiutanckiej książki. Uważam, że będzie ona najlepszym możliwym pomysłem na lekturę, od której warto zacząć naukę zawodowego inwestowania na giełdzie. Zapisując się&nbsp;na newsletter poniżej, otrzymasz 10% zniżki na zakup. </b></p>



<p><b>Jesteś początkującym inwestorem? Polecam tym bardziej!</b></p>



<p><div class="_form_83"></div><script src="https://tradingforaliving.activehosted.com/f/embed.php?id=83" type="text/javascript" charset="utf-8"></script></p>



<p>PS. Więcej na temat książki możesz przeczytać tutaj: <a href="https://www.tradingforaliving.pl/ksiazka-o-gieldzie/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">&#8222;O czym jest Giełda: Początek?&#8221;</a></p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/ksiazki-o-inwestowaniu-dla-poczatkujacych/">10 najlepszych książek o inwestowaniu dla początkujących. Must-read dla wszystkich adeptów tradingu</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.tradingforaliving.pl/ksiazki-o-inwestowaniu-dla-poczatkujacych/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>5</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Zdrowy rozsądek na giełdzie, czyli dlaczego 99% funduszy inwestycyjnych przegrywa z rynkiem</title>
		<link>https://www.tradingforaliving.pl/zdrowy-rozsadek-fundusze-inwestycyjne/</link>
					<comments>https://www.tradingforaliving.pl/zdrowy-rozsadek-fundusze-inwestycyjne/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Tomasz]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 02 Nov 2016 14:35:32 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[akcje]]></category>
		<category><![CDATA[fundusze]]></category>
		<category><![CDATA[giełda]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.tradingforaliving.pl/?p=813</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kupowanie jednostek funduszy inwestycyjnych innych niż indeksowe wydaje się dzisiaj zupełnie bez sensu. Jak podawał niedawno Financial Times, na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat ponad 99% aktywnie zarządzanych funduszy osiągnęło wyniki gorsze od benchmarku. Sumując koszty generowane przez tradycyjne fundusze (i przerzucane na inwestorów), rzeczywiście można złapać się za głowę i zadać sobie pytanie: dlaczego tak [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/zdrowy-rozsadek-fundusze-inwestycyjne/">Zdrowy rozsądek na giełdzie, czyli dlaczego 99% funduszy inwestycyjnych przegrywa z rynkiem</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Kupowanie jednostek funduszy inwestycyjnych innych niż indeksowe wydaje się dzisiaj zupełnie bez sensu. Jak podawał niedawno <a href="https://www.ft.com/content/e139d940-977d-11e6-a1dc-bdf38d484582">Financial Times</a>, na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat ponad 99% aktywnie zarządzanych funduszy osiągnęło wyniki gorsze od benchmarku. Sumując koszty generowane przez tradycyjne fundusze (i przerzucane na inwestorów), rzeczywiście można złapać się za głowę i zadać sobie pytanie: dlaczego tak bardzo pozwalamy robić się w konia?</strong></p>
<hr />
<h2>Kto grzebie w naszych kieszeniach?</h2>
<p>Czy zarządzający funduszami inwestycyjnymi jako całość są w stanie w długim terminie pokonać benchmark? Oni twierdzą, że tak. Problem w tym, że przeczy to logice. W jaki sposób inwestorzy jako całość mogą pokonać benchmark, skoro benchmark to oni sami? Przecież to ich własne ruchy, ich decyzje i ich transakcje kształtują rynek, z którym ludzie ci próbują wygrać. Czy masowo składana obietnica pokonania benchmarku nie brzmi więc nieco podejrzanie?</p>
<p><span id="more-813"></span></p>
<p>Po co właściwie powstały aktywnie zarządzane fundusze, skoro branża jako całość nigdy nie pokona rynku? To proste: dla zysku z prowizji. Kilka procent rocznie jako opłata za zarządzanie to jest to, na co fundusze mają największą chrapkę. Szczyt szczytów osiągnęły już amerykańskie fundusze hedgingowe, które nie dość, że zabierają kilka procent opłaty bez względu na wyniki, to od wypracowanych zysków kasują jeszcze dodatkowych 30%.</p>
<p>Po rozum do głowy poszedł ostatnio Bill Ackman, zarządzający Pershing Square, który postanowił obniżyć opłaty członkom swojego wehikułu po tym, jak jego fundusze hedgingowe przyniosły 16% straty w 2015 roku i ponad 17% straty do końca września 2016 roku. Opłaty zostały obniżone do momentu, w którym fundusz zacznie zarabiać.</p>
<p>To jednak wyjątek.</p>
<hr />
<h2>Światełko w tunelu jednak istnieje</h2>
<p>Alternatywa majaczy na horyzoncie już od ładnych kilkudziesięciu lat. Zamiast napychać kieszenie zarządzającym, można odpuścić pogoń za króliczkiem i przerzucić się na pasywne fundusze ETF.</p>
<p>Machiny te mają za zadanie naśladować ruchy poszczególnych indeksów giełdowych, sektorów lub innych grup aktywów. Historia udowadnia, że w ponad 90% przypadków fundusze indeksowe długoterminowo dają lepsze wyniki niż aktywnie zarządzane typowe fundusze inwestycyjne.</p>
<p>Opłaty za zarządzanie ETF-ami wynoszą średnio 0,50%, co w porównaniu z kosztami w wysokości 2–5% przy tradycyjnych funduszach daje już naprawdę spore oszczędności.</p>
<p>Dołóżmy do tego fakt, że w znakomitej większości przypadków w długim terminie fundusze indeksowe dają o wiele lepsze wyniki niż ich ręcznie zarządzane odpowiedniki i… mamy receptę na to, jak niskim kosztem pobić na głowę większość rekinów z Wall Street.</p>
<hr />
<h2>Krótka instrukcja jak zostać bogatym</h2>
<p>I do tego właśnie namawia John Bogle, autor krótkiej książeczki <a href="https://www.amazon.com/gp/product/B008W02TIG">The Little Book of Common Sense Investing.</a></p>
<p>Teoria lansowana przez Johna Bogle’a jest w pełni popierana przez każdego, kto o inwestowaniu ma cokolwiek mądrego do powiedzenia. Od profesorów ekonomii, przez samych zarządzających funduszami, po Warrena Buffeta. To chyba świadczy o tym, że facet wie o czym pisze.</p>
<p>Nic zresztą dziwnego, w końcu to on w 1974 roku stworzył The Vanguard Group — jedną z dwóch największych grup funduszy inwestycyjnych na świecie z aktywami o łącznej wartości przekraczającej 740 000 000 000 USD (740 miliardów dolarów).</p>
<p>Nie trzeba dodawać, że większością z tych aktywów Vanguard zarządza poprzez emitowane przez siebie ETF-y. Mówiąc inaczej, zamiast dawać zarobić funduszom zarządzającym aktywnie, dajemy tu zarobić twórcom funduszy zarządzających pasywnie.</p>
<p>Niemniej, na tym drugim rozwiązaniu sami powinniśmy wyjść o niebo lepiej.</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/zdrowy-rozsadek-fundusze-inwestycyjne/">Zdrowy rozsądek na giełdzie, czyli dlaczego 99% funduszy inwestycyjnych przegrywa z rynkiem</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.tradingforaliving.pl/zdrowy-rozsadek-fundusze-inwestycyjne/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Mała niebieska książeczka, która nauczy cię jak dobrze zainwestować pieniądze na giełdzie i wybrać odpowiednie akcje</title>
		<link>https://www.tradingforaliving.pl/ksiazka-podbija-rynek/</link>
					<comments>https://www.tradingforaliving.pl/ksiazka-podbija-rynek/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Tomasz]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 18 Oct 2016 16:06:30 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[giełda]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.tradingforaliving.pl/?p=712</guid>

					<description><![CDATA[<p>Czy na 170 stronach można przekazać użyteczną wiedzę na temat inwestowania, która w jeden wieczór nauczy nas jak zarabiać na giełdzie? Zadania tego podjął się kilka lat temu Joel Greenblatt — założyciel legendarnego funduszu Gotham Capital, który od 1985 roku osiągnął średnią roczną stopę zwrotu na poziomie… 40%. Takiemu facetowi po prostu trzeba dać szansę. [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/ksiazka-podbija-rynek/">Mała niebieska książeczka, która nauczy cię jak dobrze zainwestować pieniądze na giełdzie i wybrać odpowiednie akcje</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Czy na 170 stronach można przekazać użyteczną wiedzę na temat inwestowania, która w jeden wieczór nauczy nas jak zarabiać na giełdzie? Zadania tego podjął się kilka lat temu Joel Greenblatt — założyciel legendarnego funduszu Gotham Capital, który od 1985 roku osiągnął średnią roczną stopę zwrotu na poziomie… 40%. Takiemu facetowi po prostu trzeba dać szansę.</strong></p>
<p>Sceptycznie podchodzę do każdego, kto probuje sprzedać mi jakąś „magiczną formułę” na zarabianie pieniędzy, nawet jeśli przepis ten podany jest na kartach bestsellera z list New York Times, Financial Times i Wall Street Journal. Dlatego i w tym przypadku nie do końca byłem przekonany co do tej książki, ale…</p>
<p>Po kilku stronach załapałem, że Greenblatt tę swoją „magiczną formułę” nazywa tak z lekkim przymrużeniem oka. Facet ma po prostu niesamowite poczucie humoru, które ujawnia się na co drugiej stronie książki. Cała praca nafaszerowana jest takimi perełkami:</p>
<p>„Opowiem wam pewną historię, która przydarzyła się mojemu synowi. Na potrzeby tej książki nazwijmy go Ben (chociaż tak naprawdę nazywa się Matt)”.</p>
<p><span id="more-712"></span></p>
<p>Ale czy poza błyskotliwym dowcipem książka Greenblatta rzeczywiście jest w stanie nauczyć nas jak zarabiać pieniądze na giełdzie? Oczywiście! No, chociaż może nie do końca. Albo pod pewnymi warunkami. OK, w każdym razie z całą pewnością i bez żadnych zastrzeżeń książka pomoże zrozumieć przynajmniej dlaczego akcje rosną i spadają, a także jaka jest ich uczciwa cena i z czego ona powinna wynikać.</p>
<p>Jeśli natomiast będziemy wiedzieli jaka jest uczciwa cena, to będziemy też mogli stwierdzić kiedy akcje są przewartościowane i nie należy ich kupować, a kiedy wręcz przeciwnie — można (a nawet trzeba) nabyć je ze sporym rabatem. Wydaje mi się, że ta podstawowa wiedza będzie kamieniem milowym w wynikach inwestycyjnych domorosłych traderów, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z giełdą.</p>
<p>Greenblatt zapewnia jednak, że z jego książki skorzystają nie tylko początkujący inwestorzy, ale także profesjonaliści. I to jest właściwie jedyna kwestia, w której się z nim nie zgadzam. Mimo tego, że jego praca naprawdę pozwala zrozumieć jak działa giełda i z czego bierze się taka, a nie inna wycena spółek, to ciągle jest to wiedza na poziomie raczej podstawowym.</p>
<p>Nie wierzę, że ktoś, kto profesjonalnie zarządza cudzymi pieniędzy, nie wie czym jest procentowy zwrot z zainwestowanego kapitału albo jak obliczyć wysokość zysku przypadającego na jedną akcję. Chyba, że nie mam racji, ale wolałbym jednak mieć.</p>
<p>W każdym razie Greenblatt z niesamowitą lekkością wyjaśnia to wszystko na prostych przykładach kwitnącego biznesu założonego przez dzieciaka, który postanowił sprzedawać gumy do żucia. Momentami „The Little Book…” przypomina mi serię „For Dummies”, ale dzięki temu książka jest naprawdę uniwersalna i zrozumie ją nawet ktoś, kto nie miał wcześniej do czynienia z rynkami kapitałowymi, ani ze sprawozdaniami finansowymi firm notowanych na giełdzie.</p>
<p>Podsumowując, „The Little Book That Beats the Market” to świetna lektura na jeden wieczór (góra dwa), która wszystkim początkującym wbije do głowy (a doświadczonym przypomni) skąd biorą się ruchy cen na giełdzie oraz jak zarabiać na tym, że często ruchy te nie mają kompletnie żadnego uzasadnienia w kondycji danej firmy.</p>
<p>Ta jedna z nielicznych pozycji, którą z czystym sumieniem mogę polecić naprawdę każdemu, jest do kupienia na <a href="https://www.amazon.com/Little-Beats-Market-Books-Profits-ebook/dp/B000YIUWFQ">Amazonie</a> albo na <a href="http://allegro.pl/listing/listing.php?order=m&amp;string=ma%C5%82a ksi%C4%85%C5%BCeczka kt%C3%B3ra podbija rynek">Allegro.</a></p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/ksiazka-podbija-rynek/">Mała niebieska książeczka, która nauczy cię jak dobrze zainwestować pieniądze na giełdzie i wybrać odpowiednie akcje</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.tradingforaliving.pl/ksiazka-podbija-rynek/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Powiedzenie “sky is the limit” w przypadku Elona Muska i jego kosmicznego programu SpaceX przestaje być aktualne</title>
		<link>https://www.tradingforaliving.pl/elon-musk-biografia/</link>
					<comments>https://www.tradingforaliving.pl/elon-musk-biografia/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Tomasz]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 11 Oct 2016 15:33:57 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[elon musk]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[tesla]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.tradingforaliving.pl/?p=671</guid>

					<description><![CDATA[<p>Dla tego 45-letniego amerykańskiego przedsiębiorcy i miliardera nie ma rzeczy niemożliwych. Po tym jak na sprzedaży PayPala zarobił ponad 160 mln dolarów, większość pieniędzy przeznaczył na stworzenie pierwszego prywatnego programu kosmicznego pod nazwą SpaceX oraz na uruchomienie fabryki elektrycznych samochodów znanych jako Tesla. Dzisiaj największym marzeniem Elona Muska jest przedłużenie gatunku ludzkiego i… wysłanie go [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/elon-musk-biografia/">Powiedzenie “sky is the limit” w przypadku Elona Muska i jego kosmicznego programu SpaceX przestaje być aktualne</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignleft wp-image-672 size-full" src="https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/10/elon-musk-biografia-tworcy-paypal-tesla-spacex-b-iext43261459.jpg" alt="Elon Musk - biografia" width="347" height="500" srcset="https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/10/elon-musk-biografia-tworcy-paypal-tesla-spacex-b-iext43261459.jpg 347w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/10/elon-musk-biografia-tworcy-paypal-tesla-spacex-b-iext43261459-208x300.jpg 208w" sizes="(max-width: 347px) 100vw, 347px" /><strong>Dla tego 45-letniego amerykańskiego przedsiębiorcy i miliardera nie ma rzeczy niemożliwych. Po tym jak na sprzedaży PayPala zarobił ponad 160 mln dolarów, większość pieniędzy przeznaczył na stworzenie pierwszego prywatnego programu kosmicznego pod nazwą SpaceX oraz na uruchomienie fabryki elektrycznych samochodów znanych jako Tesla. Dzisiaj największym marzeniem Elona Muska jest przedłużenie gatunku ludzkiego i… wysłanie go na Marsa.</strong></p>
<p>Biografia Elona Muska napisana przez Vance’a Ashlee’a miała się nigdy nie ukazać. Sam Musk przyrzekł, że zrobi wszystko, aby zablokować jej publikację. W końcu jednak zmienił zdanie.</p>
<p>Na czterystu stronach wydanej z dużym trudem książki rysuje się nieziemski przykład tego, jak nierealne z pozoru marzenie małego chłopca o podróżach w kosmos, trzydzieści lat później staje się faktem. Wszystko dzięki determinacji, pracy i nieustannie towarzyszącej mu potrzebie realizowania wielkich rzeczy oraz pragnieniu zmieniania świata.</p>
<p>Dzięki temu, że Musk w końcu zgodził się na wydanie swojej biografii, dostajemy do ręki niesamowicie uniwersalną i inspirującą historię o uporze, wytrwałości, konsekwencji, realizowaniu własnych (czasem niedorzecznych) marzeń oraz o tym, że nie ma żadnych granic i jeśli ktoś mierzy wystarczająco wysoko, ale jednocześnie pracuje wystarczająco ciężko, to jest w stanie osiągnąć spektakularny sukces, nawet pomimo wielu porażek, które przydarzają się po drodze.</p>
<p>Musk to wizjoner i perfekcjonista porównywany do Steve’a Jobsa, inżynier i wynalazca o smykałce Thomasa Edisona oraz rasowy przedsiębiorca i biznesmen, który w jednej linii ustawiany jest z Henrym Fordem. Jakkolwiek górnolotne były by te porównania, faktem jest, że wszystko czego Musk dotyka, zamienia się w złoto.</p>
<p><span id="more-671"></span></p>
<h2>Kto wymyślił ogłoszenia w internecie?</h2>
<p>Elon Musk na samym początku lat dziewięćdziesiątych, kiedy internet dopiero raczkował, razem ze swoim bratem wpadł na pomysł, aby ogłoszenia z tzw. papierowych yellow pages przenieść do internetu.</p>
<p>Bracia stworzyli więc odpowiedni portal, napisali algorytmy i puścili maszynę w ruch. Niestety większość sprzedawców, do których drzwi pukali, pukała się w czoło. Nikt nie widział sensu jakiegokolwiek ogłaszania się w internecie, skoro mógł to robić w prasie drukowanej, tak jak do tej pory.</p>
<p>Mimo wszystko, rodzeństwo Musków nie odpuściło i swoim pomysłem na umieszczanie ogłoszeń w internecie zainteresowało gazety codzienne, które prowadziły własne portale internetowe. W ten sposób powstał pierwszy na świecie dział ogłoszeń w serwisie www, który w ciągu paru lat zaadoptowały niemal wszystkie portale informacyjne. Licencja na ten patent należała do braci Musk.</p>
<h2>X.com zostaje PayPalem i przynosi fortunę</h2>
<p>Drugim osiągnięciem Elona Muska było wymyślenie i stworzenie bodajże pierwszego w historii serwisu do płatności w internecie. Musk próbował swoim pomysłem zainteresować duże międzynarodowe banki, ale spotykał się z tym samym dziwnym spojrzeniem, jak w przypadku serwisu z ogłoszeniami.</p>
<p>Po co jakakolwiek instytucja miałaby inwestować w płatności internetowe, skoro mało kto w ogóle słyszał, że istnieje coś takiego jak internet?</p>
<p>Portal Muska początkowo nazywał się X.com i w Polsce pewnie nikt go nie kojarzy. Nic dziwnego, X.com szybko połączył się z inną firmą należącą do Petera Thiela (obecnie znanego inwestora) i zmienił&nbsp;nazwę na… PayPal.</p>
<p>Kilka lat później PayPal został sprzedany eBayowi za ponad miliard dolarów, a sam Musk zarobił na tej transakcji około 165 mln.</p>
<h2>SpaceX podbija serce NASA</h2>
<p>Za pieniądze ze sprzedaży PayPala Musk założył kolejne swoje dziecko o nazwie SpaceX. Cel był ambitny: zbudować rakietę, której wysłanie w kosmos będzie sto razy tańsze niż do tej pory. W ten sposób Musk rzucił&nbsp;rękawice takim gigantom jak Boeing czy Lockheed.</p>
<p>W jaki sposób Musk chciał stukrotnie zmniejszyć koszty? Wynajdując koło na nowo. Zatrudnił więc najzdolniejszych absolwentów inżynierii z całych Stanów Zjednoczonych, którzy rozpoczęli pracę na zasadzie start-upa. Ci faceci po prostu wszystko robili sami. Przestali polegać na zewnętrznych dostawcach podzespołów i zamiast tego, zaczęli budować je we własnym zakresie. Dzięki temu, potrafili wydać na konstrukcję danej części 650 USD, podczas gdy gotowy komponent na rynku kosztował 6500 USD.</p>
<p>Jednak SpaceX nie od początku pasował do książkowej definicji sukcesu. Przez pierwsze lata firma była katastrofą. SpaceX palił ogromne ilości gotówki, cały czas opóźniał zaplanowane starty, przekładał deadline’y, a kiedy do startu już w końcu dochodziło, jego rakiety wybuchały.</p>
<p>W dodatku firma borykała się z ciągłym brakiem gotówki, pieniądze Muska topniały, inwestorzy się nie pojawiali, a spółce groziło widmo bankructwa.</p>
<p>Jednak Musk się nie poddał. Znosił wszystkie porażki, eliminując każdy kolejny błąd i za każdym razem poprawiając swój produkt. Jego wiara, pewność siebie, silna wola i konsekwencja w dążeniu do celu w końcu zaprocentowały. W 2006 roku Elon Musk został pierwszym człowiekiem w historii astronautyki, który wysłał w kosmos prywatną rakietę.</p>
<p>Dwa lata później SpaceX zdobyła od NASA kontrakt warty 1,6 miliarda dolarów na 12 lotów zaopatrzeniowych na Międzynarodową Stację Kosmiczną.</p>
<h2>Tesla zmienia motoryzację i wkurza Detroit</h2>
<p>Równocześnie z pracami nad rakietą kosmiczną, Musk powołał kolejną firmę, która rozpoczęła realizację równie kosmicznej wizji, a mianowicie… wyprodukowania pierwszego w historii motoryzacji masowego w pełni elektrycznego samochodu osobowego o dużym zasięgu.</p>
<p>Tesla Model S, czyli sportowa wersja auta (przyspieszenie od zera do setki 2,8 sekundy!) wszedł do produkcji w 2012 roku i obecnie można go spotkać na ulicach Ameryki oraz Europy Zachodniej. W 2018 roku na rynki całego świata trafić ma jego “wolniejszy” odpowiednik skierowany do masowego odbiorcy, czyli Tesla Model 3, który — jeśli Musk dotrzyma obietnicy — raz na zawsze zmieni całą branżę motoryzacyjną i wyznaczy nowe trendy na kolejnych kilkadziesiąt, a kto wie czy nie na kilkaset, lat. Detroit zgrzyta zębami.</p>
<p>Tesla jednak przebyła długą drogę, aby dojść do momentu, w którym jest teraz. Podobnie jak w przypadku SpaceX, firma zjadała ogromne ilości pieniędzy, nie przynosząc żadnego zysku (do tej pory nie przynosi). Musk zainwestował w Teslę niemal wszystkie swoje prywatne fundusze, aby podtrzymać jej funkcjonowanie. Tak bardzo wierzył w sukces i powodzenie swojego planu, że namówił znajomych na udzielenie pożyczki i postawił&nbsp;wszystko na jedną kartę. W ten sposób wystąpił przeciwko całej branży motoryzacyjnej, która w elektryczne auta nie wierzyła ani przez chwilę.</p>
<p>Kto miał rację? No cóż, dzisiaj nad swoimi modelami w pełni elektrycznych aut pracują już niemal wszyscy spóźnieni producenci, od niemieckiego Mercedesa, przez koreańskiego Hyundai’a, po amerykańskiego Forda.</p>
<h2>Co by tu jeszcze wynaleźć…</h2>
<p>Nad czym teraz pracuje Musk (poza kolonizacją Marsa)? Jednym z jego pomysłów jest globalny internet z satelity, który swoim zasięgiem pokrywałby cały świat. Przy czym rozumienie pojęcia “świat” przez normalnego człowieka i przez Elona Muska jest tu nieco odmienne. Satelity w przyszłości byłyby bowiem wykorzystane do komunikacji nowych Marsjan z dawnymi Ziemianami. W ten projekt zaangażowało się nawet Google.</p>
<p>Kolejnym (już realizowanym) przedsięwzięciem jest tzw. Hyperloop, czyli metoda błyskawicznego transportu osób pomiędzy miastami przy użyciu kapsuł poruszających się w zamkniętych tunelach. Podróż pomiędzy Los Angeles i Las Vegas trwałaby 10 minut. Nad wsparciem tego pomysłu poważnie myślą władze miasta grzechu, które zaczęły już wykupywać działki wzdłuż trasy pomiędzy obiema metropoliami, na których miałaby powstać konstrukcja Hyperloop.</p>
<p>Inne przedsięwzięcia Muska obejmują prace nad sztuczną inteligencją pod szyldem OpenAI czy zaangażowanie w firmę prowadzoną przez jego brata — SolarCity, której celem jest przekształcenie typowych dachów domów jednorodzinnych w ogromne panele słoneczne, dzięki czemu energia potrzebna do zasilenia domu (i Tesli stojącej w garażu) będzie w pełni darmowa.</p>
<p>Czy to wszystko się uda? Nie wiem. Muszę jednak przyznać, że po przeczytaniu biografii Elona Muska pierwszą rzeczą, którą zrobiłem, było uruchomienie przeglądarki internetowej i sprawdzenie, w jaki sposób mogę zainwestować we wszystko, czego tylko dotknął ten facet.</p>
<p>PS. <a href="https://www.tradingforaliving.pl/tesla-akcje-inwestycja-stulecia/">Jakiś czas temu pisałem już dlaczego warto kupić akcje Tesli.</a></p>
<p><em><a href="http://www.empik.com/elon-musk-vance-ashlee,p1119002291,ksiazka-p">”Elon Musk. Biografia twórcy PayPal, Tesla, SpaceX”</a> &#8211; Vance Ashlee, wyd. 2016</em></p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/elon-musk-biografia/">Powiedzenie “sky is the limit” w przypadku Elona Muska i jego kosmicznego programu SpaceX przestaje być aktualne</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.tradingforaliving.pl/elon-musk-biografia/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Inwestowanie kontrariańskie najlepszą metodą, żeby zarabiać na giełdzie?</title>
		<link>https://www.tradingforaliving.pl/inwestowanie-kontrarianskie-i-rynki-efektywne/</link>
					<comments>https://www.tradingforaliving.pl/inwestowanie-kontrarianskie-i-rynki-efektywne/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Tomasz]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 15 Sep 2016 16:21:02 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[inwestowanie]]></category>
		<category><![CDATA[strategie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.tradingforaliving.pl/?p=426</guid>

					<description><![CDATA[<p>Z dużym zapałem do inwestowania kontrariańskiego przekonuje David Dreman, zarządzający wielomiliardowym funduszem inwestycyjnym i autor książki “Contrarian Investment Strategies: The Psychological Edge”, który udowadnia, że to właśnie podejście kontrariańskie może być Świętym Graalem giełdy i jedną z nielicznych potwierdzonych metod na udane inwestycje długoterminowe. Książka na pewno będzie objawieniem dla osób, które w dalszym ciągu [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/inwestowanie-kontrarianskie-i-rynki-efektywne/">Inwestowanie kontrariańskie najlepszą metodą, żeby zarabiać na giełdzie?</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignright wp-image-306 size-medium" src="https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/09/banka-spekulacyjna-ksiazka-200x300.jpg" alt="Inwestowanie kontrariańskie vs rynki efektywne" width="200" height="300" srcset="https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/09/banka-spekulacyjna-ksiazka-200x300.jpg 200w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/09/banka-spekulacyjna-ksiazka.jpg 333w" sizes="(max-width: 200px) 100vw, 200px" /></p>
<p><strong>Z dużym zapałem do inwestowania kontrariańskiego przekonuje David Dreman, zarządzający wielomiliardowym funduszem inwestycyjnym i autor książki <a href="https://www.amazon.com/Contrarian-Investment-Strategies-Psychological-Edge-ebook/dp/B004T4KRDS/">“Contrarian Investment Strategies: The Psychological Edge”</a>, który udowadnia, że to właśnie podejście kontrariańskie może być Świętym Graalem giełdy i jedną z nielicznych potwierdzonych metod na udane inwestycje długoterminowe.</strong></p>
<p>Książka na pewno będzie objawieniem dla osób, które w dalszym ciągu szukają własnej drogi inwestowania na giełdzie i nigdy wcześniej nie słyszały o strategii kontrariańskiej, obalającej popularną teorię rynków efektywnych. Jednak dla kogoś, kto meandry obu tych hipotez zna już na wylot, monumentalne dzieło Dremana może wydać się lekkim marnowaniem czasu.</p>
<p><span id="more-426"></span></p>
<h2>Co to jest i na czym polega inwestowanie kontrariańskie?</h2>
<p>Mówiąc w bardzo dużym skrócie, jest to metoda grania na giełdzie, która nakazuje postępować dokładnie odwrotnie niż większość inwestorów. A biorąc pod uwagę fakt, że większość inwestorów na giełdzie traci pieniądze, już sama intuicja podpowiada, że w tym podejściu musi być coś wartościowego.</p>
<p>Generalnie, autor zachęca do kupowania spółek, których wskaźniki (C/Z, C/WK) sugerują niedowartościowanie i takich, które z różnych powodów popadły w chwilową niełaskę analityków oraz inwestorów. Dreman radzi w zamian unikać akcji uwielbianych aktualnie przez tłum, media, bankierów i fundusze.</p>
<p>Jak udowadnia wielokrotnie przywoływana historia, duża popularność papierów może być wskazówką, że takie akcje zaczną niedługo spadać, a kapitał odpłynie od nich, zmierzając w kierunku szarych myszek, które do tej pory stały cichutko w kącie, przez nikogo niezauważone.</p>
<p>Czyli mówiąc w jeszcze większym skrócie: <strong>sprzedajemy, kiedy wszyscy kupują i kupujemy, kiedy wszyscy sprzedają.</strong></p>
<p>Inwestowanie kontrariańskie odbywa się więc wbrew intuicji, wbrew emocjom i wbrew bardzo silnej presji ze strony otoczenia, ale jest diabelnie dochodowe. Podejście to sprawdzało się w przeszłości o wiele lepiej niż jakakolwiek inna strategia inwestycyjna. I prawdopodobnie będzie sprawdzało się jeszcze długo, bo to jest <a href="https://www.tradingforaliving.pl/dlaczego-wiekszosc-inwestorow-sprzedaje-trzeba-kupowac/">gra przeciwko ludzkim emocjom i ludzkiej psychice</a>, a ta rzadko kiedy się zmienia.</p>
<h2>Obalamy hipotezę rynków efektywnych. Tylko dlaczego aż przez 500 stron?</h2>
<p>A właściwie obala ją autor książki. Ponad połowa pracy poświęcona jest udowadnianiu tego, że nie ma czegoś takiego jak rynki efektywne, a wszyscy, którzy ciągle wierzą w ich istnienie, są idiotami.</p>
<p>Ja też jestem zdania, że teoria rynków efektywnych to nonsens, który zwyczajnie się nie broni. Jednak nawet dla sceptyka, powtarzanie w kółko tego samego przez kilkaset stron, to już spora przesada, która w końcu staje się nudna, wtórna i jałowa.</p>
<p>Spora część książki jest zresztą przegadana i często nie na temat. Nie za bardzo wiem, po co w pracy o inwestowaniu kontrariańskim znalazły się na przykład rozdziały poświęcone inflacji czy HFT. Chyba tylko po to, aby spełnić wymagania wydawcy i wypchać czymś drugą edycję książki (pierwsza ujrzała światło dzienne w 1998 r).</p>
<p>Gdyby to wydanie zawierało trzy razy mniej stron i zostało okrojone o wszystko, co stricte nie dotyczy samego tematu, mógłbym je z czystym sumieniem polecić absolutnie wszystkim inwestorom. Zarówno zwolennikom jak i przeciwnikom teorii rynków efektywnych, bo to w pewnej mierze na jej błędnych założeniach opiera się inwestowanie kontrariańskie.</p>
<p>Jednak książka jest, jaka jest. <strong>Dlatego myślę, że będzie stanowiła ciekawą lekturę wyłącznie dla maniaków podejścia kontrariańskiego albo dla osób, które do tej pory pojęcie to słyszą pierwszy raz w życiu i chcą zgłębić jego niuanse oraz zwiedzić wszystkie zakamarki tematu.&nbsp;</strong></p>
<p>Bądź co bądź, uważam, że strategia kontrariańska jest naprawdę zdroworozsądkowym podejściem do rynków, która w połączeniu z innymi mądrze dobranymi elementami (system zarządzania ryzykiem i wielkością pozycji), może w długim terminie rzeczywiście przynieść zaskakujące wyniki inwestycyjne.</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/inwestowanie-kontrarianskie-i-rynki-efektywne/">Inwestowanie kontrariańskie najlepszą metodą, żeby zarabiać na giełdzie?</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.tradingforaliving.pl/inwestowanie-kontrarianskie-i-rynki-efektywne/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Istnieje korelacja pomiędzy długością damskich spódnic a wynikami amerykańskiego rynku akcji. Naprawdę!</title>
		<link>https://www.tradingforaliving.pl/korelacja-dlugosc-spodnicy-losowosc/</link>
					<comments>https://www.tradingforaliving.pl/korelacja-dlugosc-spodnicy-losowosc/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Tomasz]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 07 Sep 2016 09:23:52 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[korelacja]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[losowość]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.tradingforaliving.pl/?p=295</guid>

					<description><![CDATA[<p>To nie jest tylko chwytliwy tytuł. Rzeczywiście istnieje taka korelacja. Odkrył ją już w 1926 r. prof. George Taylor, a sama teoria była rozwijana przez kolejnych kilkadziesiąt lat. Na podstawie wskaźnika długości spódnicy powstało nawet znane w USA powiedzenie: im krótsza spódniczka, tym silniejsza gospodarka. Tylko co z tego? Wskaźnik długości spódnicy sprawdza się już [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/korelacja-dlugosc-spodnicy-losowosc/">Istnieje korelacja pomiędzy długością damskich spódnic a wynikami amerykańskiego rynku akcji. Naprawdę!</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>To nie jest tylko chwytliwy tytuł. Rzeczywiście istnieje taka korelacja. Odkrył ją już w 1926 r. prof. George Taylor, a sama teoria była rozwijana przez kolejnych kilkadziesiąt lat. Na podstawie wskaźnika długości spódnicy powstało nawet znane w USA powiedzenie: im krótsza spódniczka, tym silniejsza gospodarka. Tylko co z tego?</strong></p>
<p>Wskaźnik długości spódnicy sprawdza się już od niemal stu lat. To pewne. W okresach kiedy moda narzucała noszenie krótkich spódniczek, czyli w latach 20-tych, 60-tych, 80-tych i 90-tych, amerykański rynek akcji rósł jak na drożdżach. W dekadach, gdy dominowały spódnice długie (czyli lata 30-te, 40-te czy 70-te), rynek w USA leciał na łeb na szyję.</p>
<p>Czy to jednak znaczy, że powracająca cyklicznie moda na długie spódnice od niemal wieku nagminnie wywołuje recesje w Stanach Zjednoczonych? Raczej mało kto weźmie to na poważnie, pomimo niezaprzeczalnej korelacji długości spódnic z rynkiem akcji.</p>
<p><span id="more-295"></span></p>
<h2>Korelacja to nie przyczyna, ani tym bardziej skutek</h2>
<p>Dlaczego więc do dzisiaj różnej maści eksperci próbują za wszelką cenę uzasadniać ruchy danych instrumentów poprzez szukanie korelacji z jakimś zupełnie innym, nic nie znaczącym czynnikiem?</p>
<p>Już Milton Friedman udowadniał, że korelacja nie ma absolutnie nic wspólnego z przyczynowością. Dzisiaj mamy dostęp do gigantycznych ilości łatwo przeszukiwalnych danych. Dzięki temu, używając komputera, jesteśmy w stanie przeczesać niesamowite pokłady różnych rekordów i wyciągnąć najbardziej egzotyczne informacje z najdalszych zakątków świata. Ustawiając natomiast odpowiednie filtry możemy sprawić, że wyszukane dane zawsze będą pasowały do naszej hipotezy, jakakolwiek by ona nie była. W takim gigantycznych zbiorze <em>big data</em> zawsze znajdziemy coś, co będzie skorelowane z czymś innym i coś, co będzie w stanie poprzeć naszą teorię. Nawet najbardziej bzdurną.</p>
<p>Na przykład taką, że wysokość opadów w Kazachstanie w pewnych okresach była idealnie skorelowana z bułgarskim rynkiem akcji. Proszę bardzo. Tylko czy to oznacza, że spadki na giełdzie w Sofii są w stanie wywołać opady deszczu w Kazachstanie? Albo odwrotnie? Chyba nikt w to uwierzy, nawet pomimo tego, że twarde historyczne dane (zoptymalizowane pod tę hipotezę) zdają się ją potwierdzać.</p>
<p>Większość niedzielnych inwestorów nie ma natomiast problemu, aby uwierzyć medialnym ekspertom, którzy wskazują, że (chociażby) istnieje korelacja pomiędzy kursem złota a cenami, po których banki centralne skupują różne aktywa. I tu ponownie dochodzimy do tej samej refleksji. Faktycznie istnieje taka korelacja, tylko co z tego?</p>
<p>Czy znalezienie historycznej zależności pomiędzy dwoma niezależnymi od siebie instrumentami pomaga nam przewidzieć przyszłość i to, jak instrumenty te zachowają się względem siebie za rok? Absolutnie nie, a mimo tego mam wrażenie, że często odnalezienie jakiejś korelacji jest dla wielu inwestorów decydującym argumentem za tym, żeby wejść lub wyjść z danej inwestycji.</p>
<h2>Tajemnicza rola przypadku w życiu i w rynkowej grze</h2>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="size-medium wp-image-297 alignright" src="https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/09/korelacja-zwiedzeni-przez-losowosc-tajemnicza-rola-przypadku-w-zyciu-i-w-rynkowej-grze-b-iext37995938-201x300.jpg" alt="Korelacja - zwiedzeni przez losowość. Nassim Taleb" width="201" height="300" srcset="https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/09/korelacja-zwiedzeni-przez-losowosc-tajemnicza-rola-przypadku-w-zyciu-i-w-rynkowej-grze-b-iext37995938-201x300.jpg 201w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/09/korelacja-zwiedzeni-przez-losowosc-tajemnicza-rola-przypadku-w-zyciu-i-w-rynkowej-grze-b-iext37995938-600x898.jpg 600w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/09/korelacja-zwiedzeni-przez-losowosc-tajemnicza-rola-przypadku-w-zyciu-i-w-rynkowej-grze-b-iext37995938.jpg 605w" sizes="(max-width: 201px) 100vw, 201px" />Tymczasem często korelacja nie ma żadnego związku przyczynowo-skutkowego, a wywołana jest zwyczajną losowością. Świetnie opisuje ten temat dr Nassim Nicholas Taleb w swojej bestsellerowej książce <a href="http://www.empik.com/zwiedzeni-przez-losowosc-tajemnicza-rola-przypadku-w-zyciu-i-rynkowej-grze-taleb-nassim-nicholas,p1113583341,ksiazka-p">“Zwiedzeni przez losowość”.</a></p>
<p>Ten amerykański inwestor, filozof i wykładowca udowadnia jak wielki wpływ na nasze życie (oraz decyzje i sukcesy inwestycyjne) ma zwyczajna losowość, przypadek i szczęście, które często mylone są z talentem lub wyjątkowymi umiejętnościami inwestorów.</p>
<p>Prof. Taleb pomaga zrozumieć jak wielką rolę potrafi odegrać sekwencja zwyczajnie przypadkowych zdarzeń, czy to na rynkach czy w życiu, a także opowiada o statystycznym rozkładzie zbiegów okoliczności, którym przypisujemy inne znaczenie niż to, czym zazwyczaj są naprawdę. Zwykłą serią przypadków.</p>
<p>Gorąco polecam tę lekturę wszystkim grającym na giełdzie.</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/korelacja-dlugosc-spodnicy-losowosc/">Istnieje korelacja pomiędzy długością damskich spódnic a wynikami amerykańskiego rynku akcji. Naprawdę!</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.tradingforaliving.pl/korelacja-dlugosc-spodnicy-losowosc/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Gdy ekonomia spotyka psychologię, czyli jak podejmować sprytniejsze decyzje finansowe</title>
		<link>https://www.tradingforaliving.pl/ekonomia-behawioralna-richard-thaler/</link>
					<comments>https://www.tradingforaliving.pl/ekonomia-behawioralna-richard-thaler/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Tomasz]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 23 Aug 2016 14:11:35 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[ekonomia]]></category>
		<category><![CDATA[ekonomia behawioralna]]></category>
		<category><![CDATA[psychologia]]></category>
		<category><![CDATA[richard thaler]]></category>
		<category><![CDATA[socjologia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.tradingforaliving.pl/?p=130</guid>

					<description><![CDATA[<p>Czy ludzie zawsze podejmują decyzje, które są dla nich najlepsze z ekonomicznego punktu widzenia? Dlaczego czasem, nawet wiedząc, że efekt danego działania jest dla nas niekorzystny, mimo wszystko podejmujemy to działanie? Sięgamy po papierosa, pijemy słodkie napoje, kupujemy przewartościowane akcje? Dlaczego ludzie (i rynki) nie zachowują się tak, jakby chciała tego czysta logika i klasyczne [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/ekonomia-behawioralna-richard-thaler/">Gdy ekonomia spotyka psychologię, czyli jak podejmować sprytniejsze decyzje finansowe</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Czy ludzie zawsze podejmują decyzje, które są dla nich najlepsze z ekonomicznego punktu widzenia? Dlaczego czasem, nawet wiedząc, że efekt danego działania jest dla nas niekorzystny, mimo wszystko podejmujemy to działanie? Sięgamy po papierosa, pijemy słodkie napoje, kupujemy przewartościowane akcje? Dlaczego ludzie (i rynki) nie zachowują się tak, jakby chciała tego czysta logika i klasyczne modele ekonomiczne?</strong></p>
<p>Na te pytania odpowiedź została niedawno znaleziona. Odkrył i opisał ją prof. Richard H. Thaler w błyskotliwej i niesamowicie wciągającej książce poświęconej anomaliom w zachowaniach ludzi, a co za tym idzie, całych rynków finansowych. Biblia ekonomii behawioralnej wydana została w 2015 roku i nosi tytuł: <a href="https://www.amazon.com/Misbehaving-Behavioral-Economics-Richard-Thaler/dp/039335279X">“Misbehaving: The Making of Behavioural Economics”.</a></p>
<p><span id="more-130"></span></p>
<p>Autor jest profesorem na Uniwersytecie w Chicago i od lat zajmuje się stykiem ekonomii oraz psychologii. Thaler jest jednym z pionierów badań nad ekonomią behawioralną, autorem licznych artykułów naukowych, książek i tekstów popularno-naukowych drukowanych, m.in. w New York Times.</p>
<hr />
<h2>Cały naród buduje wspólny dobrobyt, czyli o zaletach ekonomii behawioralnej</h2>
<p>Ekonomia behawioralna na polskie salony jeszcze chyba nie dotarła, ale w Stanach Zjednoczonych robi sporą furorę już od kilku ładnych lat. Jej idea polega na włączeniu do klasycznych modeli ekonomicznych także bardziej realistycznych czynników psychologicznych i socjologicznych. Takie połączenie pozwala wytłumaczyć dlaczego człowiek w zakresie finansów wcale nie zachowuje się racjonalnie, przez co nie zawsze działa w swoim najlepszym interesie.</p>
<p>Thaler burzy dotychczasowy sposób myślenia lansowany przez ekonomicznych guru i udowadnia, że chociaż bardzo byśmy chcieli, to decyzje inwestycyjne często podejmujemy nie w oparciu o racjonalne przesłanki, ale np. na podstawie uprzedzeń czy stereotypów, co w efekcie sieje spustoszenie w naszym portfelu. Czasem robimy to świadomie, a czasem nie, ale zazwyczaj to właśnie czynnik ludzki jest przyczyną wszelkich katastrof, także finansowych.</p>
<p>Trudno bowiem obwiniać rynek sam w sobie o to, że kurs akcji jest zawyżony/zaniżony, bo ktoś te akcje przecież po tych “niewłaściwych” cenach kupuje i sprzedaje, kształtując tym samym kurs. Ciężko zarzucać indeksom jako takim krwawe spadki, gwałtowne tąpnięcia i dramatyczne przeceny, bo to nie one są przyczyną, lecz jedynie efektem panicznego i stadnego zachowania inwestorów. Nie do końca winny bańce spekulacyjnej jest sam rynek nieruchomości, ale raczej jego chciwi uczestnicy, którzy kupują kolejne domy zabezpieczając się hipotekami innych nieruchomości nabytych wcześniej za pożyczone pieniądze.</p>
<hr />
<h2>Obywatelu, nie inwestuj bez sensu, czyli nie zawsze w kupie siła</h2>
<p>Patrząc z dystansu niby wiemy, że wszystkie te zachowania są niewłaściwie i w dłuższym horyzoncie prowadzą do katastrofy, a mimo to zachowujemy się jak cielęta prowadzone na rzeź i bierzemy udział w tym czystym zbiorowym szaleństwie. Dlaczego tak się dzieje?</p>
<p>Na to właśnie pytanie odpowiada Thaler na 370 stronach swojej pracy. Profesor z Uniwersytetu w Chicago podjął się karkołomnej próby sprowadzenia na ziemię teorii ekonomicznych bujających w obłokach, poprzez dodanie do nich czynnika ludzkiego. Ludzie bowiem nie postępują cały czas optymalnie, a wręcz przeciwnie. Jest to widoczne zwłaszcza wśród inwestorów, którzy często zachowują się nieracjonalnie i popełniają w kółko te same błędy; wpadają w pułapkę zachowań stadnych, działają pod presją otoczenia i tak dalej. Te wszystkie czynniki dzisiejsza racjonalna ekonomia musi brać pod uwagę, aby była wiarygodna.</p>
<p>Książka Thalera napakowana jest soczystymi przykładami wziętymi z codziennych sytuacji, a także wynikami badań, ankiet i eksperymentów przeprowadzanych i kontrolowanych w laboratoryjnych warunkach. A wszystko po to, aby nieść nam, zwykłym czytelnikom, kaganek oświaty. Pokazać drogę, którą powinniśmy pójść, aby uniknąć jak największej liczby błędów poznawczych, które skumulowane drenują nasze kieszenie.</p>
<p>Dzięki tej książce powinniśmy nauczyć się podejmować bardziej racjonalne decyzje finansowe nie tylko na giełdzie, ale także na co dzień. Thaler pomoże nam wykrywać i rozpoznawać “scamy”, na które często próbują nabrać nas bankierzy, brokerzy czy sprzedawcy samochodów. Lektura pracy prof. Thalera z pewnością wpłynie też na wydajniejsze zarządzanie własnymi zasobami finansowymi, trafniejsze przewidywanie konsekwencji podejmowania lub nie podejmowania danych decyzji finansowych, ale przede wszystkim pomoże zrozumieć reakcję rynków, która czasem jest po prostu ludzka i z klasyczną teorią ekonomii nie ma zbyt wiele wspólnego.</p>
<hr />
<h2>Kolektyw szuka alpha, czyli jak wygrać z benchmarkiem</h2>
<p>Teraz pewnie pojawią się sceptycy twierdzący, że rynki są przecież efektywne, więc co ja tu wyjeżdżam z jakąś psychologią, która i tak nie ma żadnego znaczenia. Otóż rynki nie są efektywne. Gdyby były, to kursy akcji firm technologicznych nie osiągałyby absurdalnych poziomów podczas bańki internetowej, a ceny nieruchomości nie poszybowałyby bez racjonalnego uzasadnienia w górę w latach poprzedzających ostatni kryzys finansowy. W tych przypadkach uzasadnieniem poziomów cenowych nie były ani ekonomia, ani podstawy fundamentalne, tylko zwykła ludzka… chciwość (lub głupota – do tej pory jest to kwestia dyskusyjna).</p>
<p>Może nie jest to zbyt odkrywcze, ale tak, rynkami rządzą ludzie. Zwyczajni ludzie, razem ze wszystkimi słabościami i konsekwencjami bycia jedynie ludźmi.</p>
<p>Dlatego niezbędnym składnikiem giełdowego sukcesu jest poznanie choćby podstaw ekonomii behawioralnej opartej właśnie o zachowania ludzi. Jeśli jesteśmy wystarczająco bystrzy i wyciągniemy z odkryć Thalera odpowiednie wnioski, to być może dzięki tej wiedzy uda nam się zdobyć przewagę nad większością inwestorów i pokonać w końcu ten przeklęty benchmark.</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/ekonomia-behawioralna-richard-thaler/">Gdy ekonomia spotyka psychologię, czyli jak podejmować sprytniejsze decyzje finansowe</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.tradingforaliving.pl/ekonomia-behawioralna-richard-thaler/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
