<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>porady - Trading For a Living</title>
	<atom:link href="https://www.tradingforaliving.pl/tag/porady/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.tradingforaliving.pl/tag/porady/</link>
	<description>Najlepszy blog o inwestowaniu na giełdzie</description>
	<lastBuildDate>Thu, 14 Sep 2023 16:29:49 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.4.3</generator>

<image>
	<url>https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2024/02/cropped-t_sybmol_2-32x32.png</url>
	<title>porady - Trading For a Living</title>
	<link>https://www.tradingforaliving.pl/tag/porady/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Najlepsza decyzja w życiu jaką podjąłem, żeby zwiększyć swoje zyski na giełdzie</title>
		<link>https://www.tradingforaliving.pl/najlepsza-decyzja/</link>
					<comments>https://www.tradingforaliving.pl/najlepsza-decyzja/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Tomasz]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 26 Mar 2017 16:22:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Pozostałe]]></category>
		<category><![CDATA[giełda]]></category>
		<category><![CDATA[porady]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.tradingforaliving.pl/?p=1475</guid>

					<description><![CDATA[<p>Straty na giełdzie są nieuniknione – to truizm i banał, ale banał prawdziwy. Nie da się całkowicie pozbyć nieudanych transakcji, one zawsze będą częścią giełdowego życia. Jedyne co można zrobić to postarać się zminimalizować liczbę stratnych zagrywek i zmaksymalizować liczbę tych zyskownych. W moim przypadku było to całkiem proste. Na rozwiązanie problemu natknąłem się dość [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/najlepsza-decyzja/">Najlepsza decyzja w życiu jaką podjąłem, żeby zwiększyć swoje zyski na giełdzie</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Straty na giełdzie są nieuniknione – to truizm i banał, ale banał prawdziwy. Nie da się całkowicie pozbyć nieudanych transakcji, one zawsze będą częścią giełdowego życia. Jedyne co można zrobić to postarać się zminimalizować liczbę stratnych zagrywek i zmaksymalizować liczbę tych zyskownych. W moim przypadku było to całkiem proste. Na rozwiązanie problemu natknąłem się dość przypadkowo w jeden weekend trzy lata temu. Od tego czasu moje zyski z giełdy wzrosły tak bardzo, że do tej pory trudno mi zrozumieć dlaczego nie wpadłem na to wcześniej.</strong></p>
<p><span id="more-1475"></span></p>
<p>Brzmi jak magiczna formuła, za której ujawnienie powinienem skasować kilkaset dolarów? Być może, ale uwierzcie mi, że to historia autentyczna, która w dodatku okazała się pierwszą najlepszą długofalową decyzją inwestycyjną w mojej profesjonalnej karierze na giełdzie. O drugiej napiszę innym razem.</p>
<p>Otóż, żeby dość spektakularnie zwiększyć swoje zyski, wystarczyło że&#8230; przestałem grać na spadki.</p>
<h2>Jadąc na grzbiecie hossy</h2>
<p>Po kilku latach obecności na światowych giełdach i po osiągnięciu dość zaskakujących wyników (nic dziwnego, był to okres 2009-2013 r.) przyszło mi do głowy, żeby z ciekawości sprawdzić jaki typ transakcji przyniósł mi w tych latach największe dochody. To taka forma zaspokojenia własnej pychy i próżności. Oglądanie swoich dokonań.</p>
<p>Ale pomyślałem też, że być może uda mi się z tego wyłuskać jakąś powtarzalność, jakiś schemat. To był już czas, w którym sporo eksperymentowałem z opcjami i z innymi derywatami. Chciałem przy okazji sprawdzić czy w moich inwestycjach na giełdzie istnieje jakakolwiek prawidłowość pozwalająca zmaksymalizować określony typ transakcji, które najczęściej okazują się zyskowne.</p>
<p>Liczyłem, że odkryję jakąś uniwersalną prawdę, np. że największe zyski przynosi mi kupowanie opcji CALL wygasających minimum za sześć miesięcy i w momencie zakupu będących <em>deep in-the-money</em> czy coś w tym stylu.</p>
<p>Wydrukowałem sobie wyciągi i podsumowanie transakcji ze wszystkich kont, które miałem, zabrałem tę stertę makulatury na weekend za miasto, żeby przeanalizować na spokojnie swoje wyniki i&#8230; nic nie znalazłem.</p>
<p>Nie odkryłem żadnego wzorca, żadnej magicznej reguły, ani żadnego równania, które podpowiadałoby mi jak skutecznie zarabiać pieniądze. Przekrój zyskownych transakcji był tak duży, że wyglądał właściwie na przypadkowy. Nie dało się wyciągnąć z tego żadnych sensownych wniosków. Zamiast tego jednak odkryłem zupełnie coś innego.</p>
<h2>Jak znalazłem czarną dziurę</h2>
<p>Już po analizie pierwszego wyciągu rzuciło mi się w oczy na jakich transakcjach tracę najwięcej pieniędzy. Analiza kolejnych podsumowań tylko to potwierdziła. Patrząc na te wyciągi trudno było nie dostrzec powtarzającego się schematu. Wzorzec był aż nadto oczywisty i wyraźny. Nie załapałem tego wcześniej, bo każdego dnia byłem pochłonięty otwieraniem i zamykaniem po kilkanaście, a czasem nawet po kilkadziesiąt transakcji w miesiącu. Teraz jednak, po chwili analizy i refleksji, objawienie dotarło do mnie z całą mocą.</p>
<p>Najwięcej strat przynosiły mi transakcje, w których starałem się grać na spadki. Nie miały znaczenia instrumenty przy pomocy których to robiłem. Równie dużo strat przynosiły opcje PUT, kontrakty CFD czy krótka sprzedaż papierów. Tak samo traciłem na akcjach, towarach i indeksach. Z dźwignią i bez dźwigni.</p>
<p>Chodziło po prostu o to, że byłem całkiem dobry w wybieraniu aktywów, które w niedługim czasie zaczynały rosnąć, ale fatalny w wybieraniu tych, które według mnie powinny spadać. Ponad 80% moich zagrań na spadki okazywało się przynosić straty!</p>
<p>Naprawdę nie mogłem uwierzyć w to, że nie wyłapałem tego schematu wcześniej. W tym jednym momencie, kiedy sobie uświadomiłem, że ta prawidłowość istnieje u mnie od lat i że to ona zżera mi ogromną część pieniędzy, doznałem olśnienia. To była czysta euforia.</p>
<p>Euforia szybko jednak przeszła w zwątpienie. Przecież to nie może być takie proste. Wróciłem do miasta, do rutyny i moje odkrycie odsunąłem na bok. Ale któregoś dnia w wolnej chwili, po kolejnej wpadce na PUT-ach, zasymulowałem sobie w Excelu jak dzisiaj wyglądałyby wyniki mojego portfela, gdybym nigdy ani razu w historii nie zagrał na spadki.</p>
<p>Powiem tylko, że to był moment, w którym ujrzałem swojego Świętego Graala.</p>
<h2>Wyższy poziom świadomości</h2>
<p>Od tamtej pory drastycznie ograniczyłem granie na spadki i uwierzcie mi, że z perspektywy czasu to była najlepsza strategiczna decyzja inwestycyjna, którą podjąłem w swoim giełdowym życiu.</p>
<p>Nie mówię, że była łatwa, bo nie była. Ograniczanie pokusy zagrania na spadki bolało i to bolało jak jasna cholera. Za każdym razem, kiedy czułem, że rynek musi zawrócić, cierpiałem, płakałem i zgrzytałem zębami, ale powstrzymywałem się i w transakcję jednak nie wchodziłem. Zazwyczaj rynek chwilę później zawracał i cierpiałem jeszcze bardziej.</p>
<p>Jednak po paru miesiącach liczby zaczęły mówić same za siebie. Powstrzymując się od grania na spadki po prostu zacząłem więcej zarabiać. Z takim argumentem trudno było dyskutować.</p>
<p>Moje zyski z długich pozycji nie zmieniły się przy tym ani trochę i w dalszym ciągu trzymały się na stabilnym poziomie. Trafność wynosiła 60-70%, ale jak już trafiłem, to zarabiałem dwa razy więcej niż traciłem. Tak więc samym mechanicznym ograniczeniem krótkich transakcji sprawiłem, że moje dochody w ujęciu ogólnym wzrosły dość spektakularnie.</p>
<p>Nie mówię, że ciągle nie zdarza mi się jeszcze od czasu do czasu zagrać na spadki i nie mówię, że coś się zmieniło w kwestii zyskowności tych działań, że te transakcje nagle zaczęły być lukratywne. Nie, zazwyczaj dalej na nich tracę. Ale dzisiaj wchodzę w tego typu zagrania już tylko w jednej na dziesięć sytuacji, w których wszedłbym jeszcze parę lat temu.</p>
<p>Co ciekawe, w dalszym ciągu to właśnie te transakcje przynoszą mi najwięcej strat&#8230; No ale sami chyba przyznacie, że trudno oprzeć się zagraniu na spadki przeciwko takim ewenementom jak, na przykład Snap Inc. Czasem po prostu trzeba to zrobić, chociażby dla zasady i dla zachowania minimalnego poziomu zdrowia psychicznego.</p>
<h2>Plusy weekendu</h2>
<p>Jaki z tego wszystkiego płynie morał? Moja pointa nie jest taka, żebyście nie grali na spadki, bo być może jesteście w tym akurat wyjątkowo dobrzy. Moje przesłanie jest takie żebyście – podobnie jak ja kilka lat temu – któregoś weekendu wydrukowali sobie listę transakcji z ostatnich lat i postarali się na spokojnie ją przeanalizować, próbując wyłapać jakieś wzorce, schematy, powtarzające się sytuacje. Jeśli uda wam się określić, który typ transakcji przynosi wam największe zyski, a który najdotkliwsze straty, to potem droga do podrasowania wyników jest już łatwa. Wystarczy wyeliminować zagrywki, które najczęściej generują straty i proporcjonalnie zwiększyć te, które przez ostatnie lata dały najwięcej zarobić. Nic prostszego, prawda?</p>
<p><em>PS. Jeśli zauważycie na tym blogu, że raz na jakiś czas w dalszym ciągu rekomenduję gdzieś zagranie na spadki, to postąpcie dokładnie na odwrót. Istnieje duża szansa, że zarobicie na tym spore pieniądze.</em></p>
<p> </p>


<p></p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/najlepsza-decyzja/">Najlepsza decyzja w życiu jaką podjąłem, żeby zwiększyć swoje zyski na giełdzie</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.tradingforaliving.pl/najlepsza-decyzja/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>9</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Uwaga na rekomendacje giełdowe wyrwane z kontekstu, nawet moje!</title>
		<link>https://www.tradingforaliving.pl/uwaga-na-rekomendacje-gieldowe/</link>
					<comments>https://www.tradingforaliving.pl/uwaga-na-rekomendacje-gieldowe/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Tomasz]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 05 Feb 2017 07:44:25 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Porady]]></category>
		<category><![CDATA[analizy]]></category>
		<category><![CDATA[porady]]></category>
		<category><![CDATA[rekomendacje]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.tradingforaliving.pl/?p=1166</guid>

					<description><![CDATA[<p>Dostałem wczoraj maila, po którym musiałem nalać sobie solidnego drinka. Jeden z czytelników bardzo podziękował mi za rekomendację zagrania na spadki meksykańskich akcji i pochwalił się, że na jej podstawie sprzedał kilka dni temu wszystkie polskie spółki ze swojego portfela o wartości kilkudziesięciu tysięcy (miał trzy różne firmy), wymienił te pieniądze na dolary, przesłał je [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/uwaga-na-rekomendacje-gieldowe/">Uwaga na rekomendacje giełdowe wyrwane z kontekstu, nawet moje!</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p><span class="s1"><b>Dostałem wczoraj maila, po którym musiałem nalać sobie solidnego drinka. Jeden z czytelników bardzo podziękował mi za rekomendację zagrania na spadki meksykańskich akcji i pochwalił się, że na jej podstawie sprzedał kilka dni temu wszystkie polskie spółki ze swojego portfela o wartości kilkudziesięciu tysięcy (miał trzy różne firmy), wymienił te pieniądze na dolary, przesłał je na Sogotrade żeby uruchomić <i>margin</i> i zagrał przeciwko meksykańskiemu indeksowi giełdowemu. Za równowartość 100% swojego portfela!</b></span></p>



<p><span class="s1">No ale dlaczego tak mnie zmroziło, skoro sam rekomendowałem taką transakcję? Ano dlatego, że kontekst tej transakcji różni się diametralnie od sytuacji, w której jestem ja i od tej, w której znalazł się teraz mój czytelnik.</span></p>



<p></p>



<span id="more-1166"></span>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h2 class="wp-block-heading"><span class="s1"><b>Dywersyfikacja i zarządzanie ryzykiem</b></span></h2>



<p><span class="s1">Przede wszystkim ja w swoim zagraniu zaryzykowałem niecałe 1,5% portfela, a nie jego całość! Jeśli nie będę miał racji co do tej transakcji, to strata maksymalnie 1,5% właściwie niczego nie zmieni. Co więcej, ubytek kapitału w tym samym czasie będzie pewnie wyrównany przez zysk z innych transakcji. </span></p>



<p><span class="s1">Poza tym, ja na krótko zagrałem przy użyciu opcji, a więc wiem dokładnie ile maksymalnie mogę stracić – sumę, którą wydałem na ich zakup i ani centa więcej. Natomiast grając na krótko w tradycyjny sposób straty są teoretycznie nieograniczone, ponieważ akcje mogą rosnąć w nieskończoność, powodując kosmicznego minusa i błyskawiczny <i>margin call.</i> </span></p>



<p><span class="s1">Jeśli kupujemy jakieś akcje, czyli gramy na wzrosty, to maksymalna strata jest ograniczona, bo cena akcji nie może spaść niżej niż do zera. W przypadku grania na spadki ryzyko jest jednak nieograniczone, bo w teorii akcje mogą rosnąć w nieskończoność. </span></p>



<p><span class="s1">Stawianie całego kapitału na jednego konia pod wpływem czyjejś <a href="https://www.tradingforaliving.pl/rekomendacje-gieldowe-2023-gpw-usa/">rekomendacji giełdowej</a> jest kiepskim pomysłem jeszcze z innego powodu. Jeśli ja mówię, że akcje meksykańskie będą spadać, to nie znaczy, że one rzeczywiście będą spadać, tylko że <b>wydaje mi się, iż będą spadać.</b> A to różnica. </span></p>



<p><span class="s1">W wyborze odpowiednich instrumentów chodzi o szanse. Jeśli uważam, że istnieje gdzieś ponad 51% szans na dany scenariusz, to wchodzę na rynek, bo wiem że w dłuższym terminie wyjdę na swoje. Ale moje rekomendacje nigdy nie znaczą, że mam absolutną pewność, że coś się wydarzy tak jak ja to widzę. </span></p>



<p><span class="s1">Dlatego tym bardziej tak ważne jest, aby nie ryzykować w jednej transakcji znacznego kapitału. Ja staram się, żeby było to maksymalnie właśnie 1,5% całego portfela. I to w sytuacjach, w których jestem święcie przekonany, że naprawdę mam rację! Zazwyczaj w spekulacyjnych transakcjach ryzykuję nawet mniej. Takie podejście wydaje się przynosić dobre rezultaty, bo nigdy jeszcze nie zdarzył mi się żaden rok na minusie, ani wahnięcia kapitału większe niż 15%.</span></p>



<p><span class="s1">Spójrzcie na mój portfel po prawej stronie tego bloga. Zazwyczaj w całym danym kraju mam zainwestowanych tylko kilka procent, z których z kolei stracić mogę kilkanaście procent wartości, bo są to głównie zdywersyfikowane ETF-y na wiele akcji, które do zera spaść praktycznie nie mogą. Nawet wszystkie opcje, które posiadam, stanowią łącznie zaledwie kilka procent całego portfela. Gdyby więc absolutnie wszystkie moje zakupione opcje wygasły bezwartościowe, gdybym pomylił się w stu procentach moich spekulacyjnych transakcji, to i tak nie wyrządzi to specjalnej szkody portfelowi, bo stracę wtedy tylko kilka procent jego wartości.</span></p>



<p><span class="s1">Dzięki takiemu podejściu mogę grać o wiele odważniej i z o wiele większą pewnością siebie niż gdybym miał&nbsp;wybierać pojedynczą transakcję, w której ryzykuję 30% wartości portfela. O ryzykowaniu 100% w jednej transakcji już&nbsp;nawet nie wspominam.</span></p>



<p><span class="s1">Dlatego właśnie dywersyfikacja i odpowiednie zarządzanie ryzykiem jest tak szalenie istotne.</span></p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h2 class="wp-block-heading"><span class="s1"><b>Kontekst, korelacja i skład całego portfolio</b></span></h2>



<p><span class="s1">Inną ekstremalnie kluczową kwestią jest to, aby nie patrzeć na pojedynczą transakcję&nbsp;w oderwaniu od reszty portfela i od pozostałych posiadanych instrumentów. </span></p>



<p><span class="s1">Ja dość często, na przykład, mam otwarte zupełnie przeciwstawne pozycje. Długoterminowo trzymam akcje z Singapuru, ale krótkoterminowo gram opcjami na ich spadki. Dlatego jeśli polecam na blogu zagranie przeciwko akcjom singapurskim w krótkim terminie, to ja ryzykuję znacznie mniej (bo transakcja jest zabezpieczona akcjami) niż ktoś, kto kupuje tylko gołe PUT-y. </span></p>



<p><span class="s1">Ja w najgorszym wypadku wyjdę na zero, bo wydatek na zakup opcji zostanie pokryty przez wzrost wartości akcji i na odwrót. Natomiast ktoś kto kupi wyłącznie opcje PUT licząc na spadki (które nie nastąpią) będzie na stracie. To jest ta różnica. </span></p>



<p><span class="s1">Tak samo jeśli mówię, że warto dzisiaj kupić akcje w Rosji, która być może wychodzi właśnie z recesji. Nie znaczy to jednak, że sam nabywam akcje za połowę portfela i zapominam o nich na dwa lata. Prawdopodobnie kupię w takim przypadku bardzo skromny pakiet i w dodatku zabezpieczę go dodatkowo opcjami na wypadek, gdyby spółki jednak spadały. </span></p>



<p><span class="s1">Dlatego rekomendacje są tylko tym czym są: rekomendacjami. A rekomendacje należy traktować wyłącznie jako sugestię i światełko, którego zapalenie się oznacza, że warto bliżej przyjrzeć się danemu tematowi. </span></p>



<p><span class="s1">Przyjrzeć się to znaczy odnieść go do całości swojego portfolio. A już conajmniej zastanowić się w jaki sposób instrument jest skorelowany z innymi aktywami, które aktualnie posiadamy. Rekomendowanie zakupu platyny straci sens w przypadku kogoś, kto już ma złoto. Zakup akcji Citibanku będzie błędem dla osoby, która trzyma ETF-a na cały sektor finansowy i tak dalej. </span></p>



<p><span class="s1">Rekomendacje zawsze trzeba odnosić do własnej sytuacji i do własnego składu portfela.</span></p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h2 class="wp-block-heading"><span class="s1"><b>Tolerancja na ryzyko i odporność psychiczna</b></span></h2>



<p><span class="s1">Nie wszyscy inwestorzy mają taką samą tolerancję na ryzyko. Ja mam dużą. Podobnie jak odporność psychiczną na wahania wartości instrumentów. Dlatego czuję się w pełni komfortowo, nawet jeśli stracę po 100% w kilku kolejnych pojedynczych transakcjach. Nie martwię się&nbsp;tym, bo wiem, że w dłuższym terminie zawsze wyjdę na swoje. </span></p>



<p><span class="s1">Dla takiej osoby ryzykowne transakcje spekulacyjne są OK, ale dla kogoś kto nie ma stalowych nerwów i po drugiej czy po trzeciej wpadce wycofa się z rynku nie dając statystyce szansy udowodnić swojej przewagi, spekulacja będzie przekleństwem. Dlatego też zawsze trzeba się zastanowić czy jesteśmy w stanie zaryzykować utratę danych pieniędzy bez większych konsekwencji i przetrwać złą passę.</span></p>



<p><span class="s1">Dla mnie ewentualne niepowodzenie transakcji na meksykańskich akcjach będzie incydentem, o którym zapomnę na drugi dzień, ponieważ stracę na tym wyłącznie 1,5%. Ale dla mojego czytelnika ta transakcja może być największą życiową katastrofą, bo on utopi w niej swoje kilkuletnie oszczędności.</span></p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h2 class="wp-block-heading"><span class="s1"><b>Odpowiednie instrumenty</b></span></h2>



<p><span class="s1">Jeszcze innym wątkiem jest dobór odpowiednich instrumentów. Będę drążył temat tego Meksyku, bo od niego się&nbsp;zaczęło. </span></p>



<p><span class="s1">Ja na krótko zagrałem przy użyciu opcji, czyli instrumentu w pewnym sensie lewarowanego. Dlatego, jeśli miałem rację, to jestem w stanie wypracować tu nawet ponad 300% zysku w ciągu paru miesięcy. Moje risk-to-reward ratio wynosi 1:3. Ryzykuję 100, żeby zarobić 300. To jest gra warta świeczki. Mój czytelnik natomiast zadziałał bez użycia dźwigni, co oznacza, że jego maksymalny zarobek przez ten czas wyniesie pewnie w granicach 15-20%. Czy dla niego to jest gra warta świeczki? Nie sądzę.</span></p>



<p><span class="s1">Zwłaszcza, że on blokuje sobie 100% kapitału w jednej transakcji. Kapitału, którego nie może teraz wykorzystać do innych, potencjalnie bardziej lukratywnych transakcji.</span></p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h2 class="wp-block-heading"><span class="s1"><b>Horyzont czasowy inwestycji</b></span></h2>



<p><span class="s1">Kiedy analitycy giełdowi wyznaczają cenę docelową akcji na jakimś poziomie, często nie mówią w jakim horyzoncie czasowym ten poziom ma zostać osiągnięty. Mnie też się&nbsp;to zdarza, chociaż staram się pilnować, żeby podawać o jakiej perspektywie mówię. </span></p>



<p><span class="s1">Piszę o tym, bo zauważyłem, że sporo osób ma tendencję do szybkiego poddawania się i do opuszczania transakcji, zanim w ogóle osiągnięty zostanie deadline podawany w rekomendacji.</span></p>



<p><span class="s1">Pół roku temu pisałem, że moim zdaniem w 2017 roku ropa dojdzie do poziomu 70 USD za baryłkę. Wiem z maili, że wiele osób zainwestowało wtedy w czarne złoto, bo zgodziło się&nbsp;z tą rekomendacją. Potem te same osoby napisały mi, że pozbyły się swoich certyfikatów zamykając je z jakimś zyskiem już pod koniec 2016 roku, kiedy ropa zatrzymała się na długi czas w okolicach 55 USD. </span></p>



<p><span class="s1">Podobnie ostatnio było z pszenicą, w którą radziłem zainwestować z perspektywą od 6 do 12 miesięcy. Przynajmniej trzy osoby tak właśnie zrobiły, a potem z transakcji wycofały się już na początku lutego, bo pszenica dalej stoi w miejscu i nic na tym nie zarabiały. </span></p>



<p><span class="s1">Chcę przez to powiedzieć, że jeśli wchodzimy już w jakąś transakcję na podstawie rekomendacji, to zawsze bierzmy pod uwagę w jakim horyzoncie czasowym ta rekomendacja ma się sprawdzić. A potem siedźmy na tyłku i cierpliwie czekajmy aż to nastąpi albo nie nastąpi. Nie da się oceniać słuszności rekomendacji wydawanej na trzy lata do przodu już po kilku miesiącach. To tak jakby rolnik wyszedł w kwietniu zasiać ziarno i już w maju oczekiwał, że będzie zbierał plony.</span></p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h2 class="wp-block-heading"><span class="s1"><b>Co warto zapamiętać z tego wywodu?</b></span></h2>



<p><span class="s1">Nigdy nie podchodźcie bezrefleksyjnie do jakichkolwiek rekomendacji. Nie wyrywajcie ich z kontekstu. Myślcie samodzielnie. Zawsze analizujcie dany pomysł na własną rękę i odnoście go do swojego portfolio. Rekomendacje są tylko sugestiami, w którym kierunku należy patrzeć i w którym zakątku szukać. Sytuacja każdego inwestora jest zupełnie inna – od wysokości dostępnego kapitału, przez obecny skład portfela, po odporność psychiczną i skłonność do podejmowania ryzyka. To są cechy indywidualne, których nie da się zgeneralizować, aby wydać jedną uniwersalną rekomendację odpowiednią dla każdego.</span></p>



<p><span class="s1"><i>PS. Alek, dzięki za zaufanie i za to, że zgodziłeś się na posłużenie Twoim przykładem. W ten sposób może więcej osób ustrzeże się przed podobnym błędem. </i></span></p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/uwaga-na-rekomendacje-gieldowe/">Uwaga na rekomendacje giełdowe wyrwane z kontekstu, nawet moje!</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.tradingforaliving.pl/uwaga-na-rekomendacje-gieldowe/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>10</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Dlaczego większość inwestorów sprzedaje, kiedy trzeba kupować?</title>
		<link>https://www.tradingforaliving.pl/dlaczego-wiekszosc-inwestorow-sprzedaje-trzeba-kupowac/</link>
					<comments>https://www.tradingforaliving.pl/dlaczego-wiekszosc-inwestorow-sprzedaje-trzeba-kupowac/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Tomasz]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 04 Aug 2016 16:24:33 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Porady]]></category>
		<category><![CDATA[porady]]></category>
		<category><![CDATA[strategie]]></category>
		<category><![CDATA[uśrednianie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.tradingforaliving.pl/?p=64</guid>

					<description><![CDATA[<p>Są na rynkach finansowych rzeczy, które nigdy się nie zmienią. Nie ma znaczenia kraj pochodzenia, miejsce inwestycji, ani nawet doświadczenie inwestorów. Po prostu pewne czynniki są stałe, niezależnie od okoliczności. Jak choćby ten, że decyzjami inwestycyjnymi u znacznej większości osób kierują emocje, zamiast logiki i zdrowego rozsądku. Wyobraźmy sobie następującą sytuację. Kupujemy okazyjnie fantastyczną butelkę&#160;rocznikowego [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/dlaczego-wiekszosc-inwestorow-sprzedaje-trzeba-kupowac/">Dlaczego większość inwestorów sprzedaje, kiedy trzeba kupować?</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img fetchpriority="high" decoding="async" class="size-full wp-image-65 alignleft" src="https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/08/right-way-wrong-way-sign-2.png" alt="right-way-wrong-way-sign-2" width="430" height="427" srcset="https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/08/right-way-wrong-way-sign-2.png 430w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/08/right-way-wrong-way-sign-2-100x100.png 100w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/08/right-way-wrong-way-sign-2-150x150.png 150w, https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2016/08/right-way-wrong-way-sign-2-300x298.png 300w" sizes="(max-width: 430px) 100vw, 430px" /><strong>Są na rynkach finansowych rzeczy, które nigdy się nie zmienią. Nie ma znaczenia kraj pochodzenia, miejsce inwestycji, ani nawet doświadczenie inwestorów. Po prostu pewne czynniki są stałe, niezależnie od okoliczności. Jak choćby ten, że decyzjami inwestycyjnymi u znacznej większości osób kierują emocje, zamiast logiki i zdrowego rozsądku.</strong></p>
<p>Wyobraźmy sobie następującą sytuację. Kupujemy okazyjnie fantastyczną butelkę&nbsp;rocznikowego wina za 1000 zł. Uwielbiamy to wino, tę winnicę i ten rocznik. Uważamy, że wino jest warte dużo więcej niż marny tysiąc. Butelkę kupujemy z nadzieją, że zachomikujemy ją w piwniczce przynajmniej na kolejnych 10 lat. Być może w międzyczasie jej wartość urośnie i sprzedamy ją&nbsp;na aukcji, a może przetrzymamy wino przez kolejnych 20 lat. To nie ma dzisiaj większego znaczenia. Ważne jest, że kupujemy butelkę wina z perspektywą jej przechowania przez następnych 10 lat.</p>
<p>Niestety kilka dni po tym jak butelka do nas dotarła, okazuje się, że jej cena zaczyna spadać.</p>
<p><span id="more-64"></span></p>
<p>Wina z tego rocznika po paru tygodniach od momentu, w którym wydaliśmy na nie 1000 zł, można już nabyć za 900 zł. Trochę nas to irytuje, ale nie robimy wielkiego dramatu. Parę dni później, nie wiedzieć czemu, cena u dostawcy spada do 800 zł. Zaczynamy się lekko denerwować i martwić, że jednak przepłaciliśmy. W ciągu najbliższych tygodni cena butelek naszego ukochanego wina z tego rocznika ciągle jednak leci w dół, aby po paru miesiącach w końcu zjechać do okolicy 500 zł. Można więc powiedzieć, że do tego momentu straciliśmy 50% na naszej inwestycji.</p>
<p>I teraz kluczowe pytanie: co robimy dalej z tą wiedzą? Czy widząc, że cena spadła już&nbsp;o połowę, postanawiamy w przypływie gniewu/desperacji/strachu sprzedać ze stratą butelkę wina, które tak bardzo lubimy i którego tak bardzo pożądaliśmy jeszcze kilka miesięcy temu, żeby odzyskać przynajmniej połowę kwoty, którą za nie wyłożyliśmy?</p>
<p>Czy może jednak nie możemy oprzeć się tak absurdalnie niskiej cenie i robimy coś zupełnie odwrotnego, dokupując jeszcze jedną butelkę?</p>
<p>W tym drugim przypadku (jedna butelka kupiona za 1000 zł, a druga za 500 zł) okazuje się, że średni koszt zakupu jednej butelki naszego ulubionego wina wynosi tylko… 750 zł! Chociaż początkowo uważaliśmy, że butelka jest warta przynajmniej 1000 zł. Musieliśmy tak uważać, skoro zdecydowaliśmy się&nbsp;na zakup po takiej cenie. Nagle więc zmienia się perspektywa i coś, co przed chwilą uważaliśmy za dramat i stratę 50% kapitału, po zmianie myślenia, okazało się świetną okazją inwestycyjną, która pozwoliła nam kupić dwie butelki po bardzo dobrej cenie 750 zł za sztukę.</p>
<p>W normalnym pozagiełdowym świecie właśnie tak działamy. Jeśli widzimy w sklepie przecenę 50% na buty z całej jesiennej kolekcji, to pomimo tego, że jest wiosna, raczej nie staramy się teraz panicznie sprzedać po obniżonej cenie swojej pary, którą kupiliśmy pół roku temu. Zamiast tego, korzystając z okazyjnej ceny, dokupujemy drugą parę, która spokojnie poczeka w szafie do jesieni. I nie ma tu żadnego znaczenia, że jakiś czas temu na podobne buty wydaliśmy dwa razy więcej.</p>
<p>Dlaczego więc postępujemy zupełnie odwrotnie, jeśli chodzi o giełdę? Zamiast dokupować spadające akcje, płacąc coraz korzystniejszą stawkę i uśredniając w dół cenę zakupu, to my panicznie wyprzedajemy po obniżonej wartości to, co już mamy. Przecież to nierozsądne.</p>
<p>Myślę, że wynika to z kierowania się emocjami i braku umiejętności zachowania zimnej krwi w stresującej sytuacji, w której każdego dnia na rachunku maklerskim widzimy coraz większą stratę. Pierwsze skrzypce odgrywa wtedy strach przed tym, że utopimy w inwestycji jeszcze więcej niż do tej pory. I niestety próbujemy ten proces jak najszybciej powstrzymać, za wszelką – nomen omen – cenę.</p>
<p>Z punktu widzenia logiki niezrozumiałe jest jednak, dlaczego bierzemy pod uwagę krótkoterminowe dołki i spadki cen, jeśli początkowo zakładaliśmy wieloletnią perspektywę inwestycji. Skoro interesuje nas wynik za 10 lat, to dlaczego reagujemy na podstawie zachowania ceny zaledwie po kilku miesiącach? Otóż moim zdaniem dlatego, że w przeważającej większości przypadków nie gramy według dwóch odrębnych strategii: krótko i długoterminowej, które powinny być&nbsp;od siebie diametralnie różne.</p>
<p>Krótkoterminowa strategia na przykład przede wszystkim w ogóle nigdy nie powinna dopuścić do utraty 50% kapitału na pojedynczej transakcji. Przy utracie 10-20% (co nie powinno z kolei stanowić więcej niż 1-2% całego portfela!) takie pozycje powinny być od razu bezdyskusyjnie zamykane. Na tym polega zarządzanie ryzykiem i wielkością pozycji, które są absolutnie kluczowe do osiągnięcia sukcesu w inwestycjach krótkoterminowych. Dzięki temu możemy księgować wiele strat pod rząd i naszemu portfelowi nie wyrządzi to specjalnej krzywdy. W zamian pozwoli nam to dotrwać do tej jednej jedynej lukratywnej transakcji, która da szansę z nawiązką odrobić straty z kilku poprzednich.</p>
<p>Zupełnie inaczej wygląda natomiast strategia długoterminowa, w której przeceny oraz wyprzedaże to idealne momenty do większych zakupów i powinny być wykorzystywane do tego, żeby dokupować walory, które już w portfelu mamy, a nie robić coś zupełnie odwrotnego i w okresie najniższych cen sprzedawać to, co już się&nbsp;posiada. Zwłaszcza, że giełdy często reagują przesadnie i panicznie, a gwałtowne spadki (po których najczęściej zdesperowani sprzedajemy) są szybko odrabiane.</p>
<p>Z okresów wyprzedaży na giełdzie korzystajmy więc tak samo jak korzystamy z promocji w sklepach: kupujmy jeszcze więcej! Goldman Sachs uknuł kiedyś slogan, który świetnie określał pożądaną strategię ich działania. Hasło brzmiało: “Long term greedy”. Management wpajał tą mądrość wszystkim swoim pracownikom jako motto przewodnie, które powinni brać pod uwagę przy podejmowaniu każdej pojedynczej decyzji inwestycyjnej.</p>
<p>I szczerze uważam, że dobrą radą dla inwestorów długoterminowych jest, aby przed podjęciem jakiegokolwiek działania na rachunku maklerskim, odpowiedzieć sobie właśnie na to jedno pytanie. Czy to, co zaraz zamierzam zrobić, wpisuje się&nbsp;w wymogi strategii “Long term greedy”?</p>
<p><em>PS. Oczywiście strategia ta nie zwalnia z myślenia i zdrowego rozsądku. Jeśli akcje spadają pomimo braku jakichkolwiek sensownych powodów (lub z powodów tymczasowych &#8211; np. słabszy kwartał), to jak najbardziej jest to dobry moment, aby dokupić ich więcej. Jednak zupełnie inaczej sytuacja wygląda, jeśli firma, którą kupujemy, zaczyna tracić swoją wewnętrzną wartość z uwagi na ogłoszenie niewypłacalności. Ale to chyba oczywiste.</em></p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/dlaczego-wiekszosc-inwestorow-sprzedaje-trzeba-kupowac/">Dlaczego większość inwestorów sprzedaje, kiedy trzeba kupować?</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.tradingforaliving.pl/dlaczego-wiekszosc-inwestorow-sprzedaje-trzeba-kupowac/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
