<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>benjamin graham - Trading For a Living</title>
	<atom:link href="https://www.tradingforaliving.pl/tag/benjamin-graham/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.tradingforaliving.pl/tag/benjamin-graham/</link>
	<description>Najlepszy blog o inwestowaniu na giełdzie</description>
	<lastBuildDate>Thu, 12 Sep 2024 09:47:09 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.4.3</generator>

<image>
	<url>https://www.tradingforaliving.pl/wp-content/uploads/2024/02/cropped-t_sybmol_2-32x32.png</url>
	<title>benjamin graham - Trading For a Living</title>
	<link>https://www.tradingforaliving.pl/tag/benjamin-graham/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Dlaczego nie warto stosować stop lossów i o co właściwie chodziło Benjaminowi Grahamowi, kiedy wymyślał pana Mr. Market?</title>
		<link>https://www.tradingforaliving.pl/mr-market-stop-lossy/</link>
					<comments>https://www.tradingforaliving.pl/mr-market-stop-lossy/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Tomasz]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 17 Jan 2017 16:57:40 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Porady]]></category>
		<category><![CDATA[benjamin graham]]></category>
		<category><![CDATA[giełda]]></category>
		<category><![CDATA[mr. market]]></category>
		<category><![CDATA[rynki]]></category>
		<category><![CDATA[stop loss]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.tradingforaliving.pl/?p=1054</guid>

					<description><![CDATA[<p>Sporo osób sprzedaje akcje, kiedy ich cena spada. Na pierwszy rzut oka wygląda to całkiem rozsądnie. Do momentu, w którym przestaje. Samo sprzedawanie akcji w czasie, kiedy ich cena spada, to oczywiście nic złego. Problemy zaczynają się jednak, jeśli pozbywamy się akcji, ponieważ ich cena spada. Świetnie wyjaśnia to chyba najlepsza analogia rynku zaproponowana dawno [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/mr-market-stop-lossy/">Dlaczego nie warto stosować stop lossów i o co właściwie chodziło Benjaminowi Grahamowi, kiedy wymyślał pana Mr. Market?</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p><span class="s1"><b>Sporo osób sprzedaje akcje, kiedy ich cena spada. Na pierwszy rzut oka wygląda to całkiem rozsądnie. Do momentu, w którym przestaje. Samo sprzedawanie akcji w czasie, </b></span><span style="text-decoration: underline;"><span class="s2"><b>kiedy</b></span></span><span class="s1"><b> ich cena spada, to oczywiście nic złego. Problemy zaczynają się jednak, jeśli pozbywamy się akcji, </b></span><span style="text-decoration: underline;"><span class="s2"><b>ponieważ</b></span></span><span class="s1"><b> ich cena spada. Świetnie wyjaśnia to chyba najlepsza analogia rynku zaproponowana dawno temu przez legendarnego inwestora Benjamina Grahama.</b></span></p>



<p><span class="s1">W niemal każdym tekście czy w książce o inwestowaniu dla początkujących spotkać można radę, aby zawsze i bezwzględnie stosować tzw. <i>stop lossy, </i>czyli z góry określone poziomy kursu akcji, przy których zdecydujemy się&nbsp;zamknąć spadającą pozycję, aby powstrzymać dalsze straty. </span></p>



<p><span class="s1">Dzięki takiem rozwiązaniu nie stracimy całości, ale utopimy maksymalnie 10 czy 20% kapitału. Brzmi sensownie? I tak i nie. Dla osób, które do końca nie wiedzą, dlaczego kupują dane akcje, <i>stop lossy</i> uzależnione od wysokości kursu może i są jakimś rozwiązaniem. W dodatku dobrze sprawdzają się w spekulacji, kiedy w kółko kupujemy i sprzedajemy różne instrumenty, właściwie nie wiedząc co kryje się pod ich nazwą. </span></p>



<p><span class="s1">Jednak w sytuacji, kiedy postanawiamy </span><span style="text-decoration: underline;"><span class="s2">zainwestować</span></span><span class="s1"> w dane walory, <i>stop loss </i>uzależniony od wahania kursu jest czymś, czego powinniśmy za wszelką cenę unikać. </span></p>



<p><span class="s1">Guru inwestycyjny i ojciec analizy fundamentalnej Benjamin Graham fantastycznie zobrazował to na przykładzie sytuacji, która dość wymownie oddaje realia rynku. Oto ona.</span></p>



<p></p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h1 class="wp-block-heading"><span class="s1"><b>Mr. Market przychodzi z propozycją</b></span></h1>



<p><span class="s1">Wyobraź sobie, że jesteś właścicielem firmy, którą rozwijasz od kilku lat. Zatrudniasz sporo osób, regularnie wprowadzasz na rynek nowe produkty, powiększasz grono odbiorców. Firma z roku na rok przynosi coraz większe dochody. Masz nadzieję, że w ciągu kilku lat twojemu przedsiębiorstwu uda się zaistnieć na nowych rynkach zbytu, co przyniesie jeszcze większe zyski. </span></p>



<p><span class="s1">Teraz wyobraź sobie, że każdego dnia o 9.30 rano do twojego gabinetu przychodzi pewien facet, nazwijmy go Mr. Market, który z dużym uporem codziennie zachęca cię do odsprzedania mu twojej firmy, za każdym razem proponując inną cenę. </span></p>



<p><span class="s1">Początkowo przez kilka dni z rzędu facet regularnie zwiększa swoją ofertę, jednak ty za każdym razem mu odmawiasz. Czasem Mr. Market, nie wiedzieć czemu, ma gorszy dzień i proponuje ci ewidentnie zaniżoną cenę za twoją spółkę. Następnego dnia oferta składana przez Mr. Market jest z kolei absurdalnie wysoka, co cię zresztą cieszy, bo to oznacza, że przedsiębiorstwo jest warte coraz więcej. I tak to wygląda przed dłuższy czas. </span></p>



<p><span class="s1">Pewnego dnia Mr. Market, znowu nie wiedzieć czemu, składa ci jednak ofertę o wiele gorszą niż dzień wcześniej. Powiedzmy, że jest to cena niższa o 3% od tej z poprzedniego dnia. Pukasz się w czoło. Mr. Market jednak jest uparty i kolejnego dnia proponuje jeszcze gorszą ofertę, niższą o 2% od tej z dnia poprzedniego. Wyrzucasz go za drzwi. Kilka następnych dni z rzędu facet przychodzi z coraz to mniej korzystnymi propozycjami. Po którejś z kolejnych niepoważnych wizyt, Mr. Market proponuje ci w końcu, że odkupi twoją firmę za 20% mniej niż wynosiła jego pierwotna oferta, kiedy pierwszy raz do ciebie przyszedł. </span></p>



<p><span class="s1">Czy w realnym świecie przystałbyś na jego propozycję? </span></p>



<p><span class="s1">W rzeczywistości prawdopodobnie wyrzuciłbyś faceta za drzwi. Jesteś właścicielem dobrze prosperującego biznesu, który zarabia pieniądze i który ma dalekosiężne plany rozwoju z perspektywą na kilka kolejnych lat. Dlaczego u diabła miałbyś sprzedawać swoją firmę tylko dlatego, że jakiś niezrównoważony Mr. Market każdego dnia pukał do twoich drzwi i proponował ci za nią coraz niższą cenę? Przecież to zupełnie bez sensu!</span></p>



<p><span class="s1">Mimo tego na giełdzie spotykamy się z tym zjawiskiem bardzo często. Wielu inwestorów nie wytrzymuje presji ciągle spadającej ceny i w pewnym momencie w końcu się poddaje, pozbywając się firmy, w którą jeszcze nie dawno tak bardzo wierzyli (gdyby nie wierzyli, to nie kupowaliby jej akcji). </span></p>



<p><span class="s1">A co to wszystko ma wspólnego ze <i>stop lossem</i>? Z wyjaśnieniem znowu przychodzi Benjamin Graham i jego Mr. Market. Otóż wyobraźmy sobie, że podobnie jak w przykładzie powyżej, jesteśmy właścicielem firmy, którą rzeczywiście planujemy kiedyś odsprzedać z dużym zyskiem. Może to nastąpić za cztery, a może za sześć lat, w każdym razie plan jest ewidentnie długoterminowy. Jednocześnie już na samym początku postanawiamy sobie, że bezwzględnie sprzedamy firmę dużo wcześniej, jeśli któregoś dnia przyjdzie do naszego biura Mr. Market i zaproponuje nam, że odkupi ją od nas po cenie niższej o 20% niż obecnie. </span></p>



<p><span class="s1">Patrząc z boku wydaje się to kompletnie nielogiczne. A jednak dokładnie w ten sposób działają ustawiane przez wielu <i>stop lossy, które</i> uzależnione są wyłącznie od wysokości kursu danego instrumentu. </span>Warto w tym momencie zatrzymać się na chwilę i zastanowić nad tym, co zostało właśnie powiedziane.</p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h1 class="wp-block-heading"><span class="s1"><b>Czy w ogóle nie warto używać <i>stop lossów</i>?</b></span></h1>



<p><span class="s1"><i>Stop lossy</i> są potrzebne, jeśli kupujemy jakieś akcje, chociaż nie mamy pojęcia, dlaczego są one wartościowe i dlaczego powinny rosnąć. Może wymyśliliśmy sobie, że będziemy zerkać na trzyliterowe symbole każdej firmy z WIG 20 i za każdym razem rzucać monetą. Jeśli wypadnie reszka, to kupujemy, jeśli orzeł, to odpuszczamy. W takim wypadku <i>stop loss</i> ma sens, bo pozwoli nie stracić całego kapitału, gdy trafimy na przyszłego bankruta.</span></p>



<p><span class="s1">Jeśli jednak jesteśmy inwestorami, a nie spekulantami, to akcje kupujemy z nieco innego powodu niż wynik rzutu monetą. Z jakiego? Robimy chociażby analizę fundamentalną firmy i po tej analizie mamy wystarczająco dużo powodów, aby zostać współwłaścicielem danej spółki. Wiemy na przykład, że przedsiębiorstwo wypuszcza świetne produkty, kieruje nim fantastyczny zarząd, przychody rosną z roku na rok, zyski także, zadłużenie maleje, spółka planuje ekspansję na nowe rynki, a w dodatku jej akcje są obecnie dość tanie. </span></p>



<p><span class="s1">Powiedzmy, że znaleźliśmy taką firmę i jej papiery kosztują aktualnie 10 zł za sztukę. Postanawiamy kupić solidny pakiet, bo uważamy, że w ciągu 5-10 lat firma będzie warta o wiele więcej. Wierzymy, że sukces, który osiągnęła w kraju, przeniesie także gdzie indziej. Kupujemy więc akcje po aktualnej cenie 10 zł.</span></p>



<p><span class="s1">I teraz wyobraźmy sobie sytuację, że w ciągu następnych miesięcy kurs spada do 8 zł, czyli o 20%. Nasza wizja przyszłości spółki nie zmieniła się ani trochę. Firma w dalszym ciągu ma solidne fundamenty i nie dzieje się z nią nic złego. Jednak akcje lecą dalej i po pół roku kosztują już 7 zł. W międzyczasie wybory wygrywa populistyczna partia i obcy kapitał przestraszony wycofuje się z giełdy. Kurs spada do 6 zł. Nowy rząd w środku nocy uchwala ustawę, która likwiduje OFE. Niestety fundusz posiadał sporą część akcji naszej firmy, które teraz wyprzedaje. Kurs spada do 5 zł. </span></p>



<p><span class="s1">Na naszej inwestycji w ciągu roku straciliśmy już 50%. Nie wytrzymujemy psychicznie dalszych spadków i postanawiamy sprzedać akcje, żeby ratować to, co zostało. Przy okazji plujemy sobie w brodę, że nie ustawiliśmy żadnego <i>stop lossa</i> w momencie, w którym kurs spadł już o 20%. </span></p>



<p><span class="s1">Co się potem zazwyczaj dzieje? Oczywiście kurs akcji odbija i w ciągu kolejnych lat rośnie do 30 zł, bo firma rzeczywiście – tak jak przewidzieliśmy – weszła na nowe rynki i podbiła połowę kontynentu.</span></p>



<p><span class="s1">Co poszło nie tak? To proste. Pozbyliśmy się akcji tylko dlatego, że ich cena spadała. W spadku kurs nie było ani krzty winy ze strony samej firmy. Spółka w dalszym ciągu radziła sobie dobrze i nic się nie zmieniło. Na spadek kursu wpłynęły jedynie poboczne&nbsp;okoliczności, czynniki zewnętrzne, czyli rzeczy kompletnie niezwiązane z samą kondycją firmy i z powodami, dla których kupiliśmy jej akcje. Straciliśmy pieniądze tylko dlatego, że jakiś uparty Mr. Market każdego dnia przez rok przychodził i proponował nam coraz niższą cenę za akcje naszej firmy, a my zamiast kopnąć go w tyłek, to w końcu machnęliśmy na to ręką i odsprzedaliśmy mu firmę za połowę jej wartości. </span></p>



<p><span class="s1">Taki jest właśnie problem ze <i>stop lossami, </i>zarówno mechanicznymi jak i mentalnymi. Poziomy SL uzależniane wyłącznie od ruchu kursu i aktualnej ceny zmuszają nas do tego, że sprzedajemy akcje zazwyczaj w tym momencie, w którym akurat powinniśmy dokupić ich jeszcze więcej.</span></p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h1 class="wp-block-heading"><span class="s1"><b>Co zatem robić, jak żyć?</b></span></h1>



<p><span class="s1">Dopóki nie zmieni się sytuacja fundamentalna spółki i założenia oraz powody, dla których nabyliśmy te papiery, to powinniśmy je uparcie trzymać mimo spadków i mimo dużych wahań kapitału. Dzisiejsze rynki są bardzo zmienne, spanikowane, często reagują przesadnie na różne wydarzenia, czasem także reagują nie tak, jak powinny; ceny zachowują się w sposób, który zupełnie oderwany jest od kondycji bazowego waloru. </span></p>



<p><span class="s1">Oczywiście są momenty, w których firma popada w rzeczywiste kłopoty. Na jednym z jej rynków zbytu wybucha konflikt zbrojny, CBA aresztuje zarząd za malwersacje, związki zawodowe zapowiadają strajk, a Urząd Skarbowy zgłasza się po zaległy podatek. To są okoliczności, w których powinniśmy jak najszybciej wychodzić z inwestycji, bo nie wiadomo jak bardzo zła jest sytuacja i w którym kierunku się rozwinie, a przyszłość firmy może stać pod znakiem zapytania. Zmieniło się bowiem fundamentalne położenie spółki. </span></p>



<p><span class="s1">Nigdy nie powinniśmy natomiast sprzedawać udziałów tylko i wyłącznie dlatego, że ich kurs spada. W takich sytuacjach poważnie trzeba zastanowić się, czy nie warto tych akcji dokupić więcej. Jeśli uważaliśmy, że dane papiery miesiąc temu były dla nas warte 10 zł/szt. (bo za tyle je kupiliśmy), to dlaczego chwilę później zmieniamy zdanie i uważamy, że nie są warte 8 zł? Dlaczego wtedy postanawiamy się ich pozbyć? Tylko dlatego, że tak każe nam sztywny <i>stop loss</i>?</span></p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h1 class="wp-block-heading"><span class="s1"><b>Małe zastrzeżenie na koniec</b></span></h1>



<p><span class="s1">Nie chcę przez to powiedzieć, że <i>stop lossy</i> są zupełnie bez sensu. Chcę powiedzieć, że <i>stop lossy</i> są bez sensu w przypadku, gdy rzeczywiście </span><span style="text-decoration: underline;"><span class="s2">inwestujemy</span></span><span class="s1">, a nie spekulujemy. </span></p>



<p><span class="s1">Jeśli ktoś gra krótkoterminowo na derywatach, w dodatku z dużą dźwignią, i w daną transakcję wchodzi tylko dlatego, że na wykresie instrumentu (mrużąc dobrze oczy) dostrzega rysującą się formację kota dachowego, to ustawienie <i>stop lossa</i> będzie obowiązkowe. Tak na wszelki wypadek, gdyby formacja jednak się nie potwierdziła. </span></p>



<p><span class="s1">Nie nabijam się z analizy technicznej, bo to bardzo użyteczne narzędzie (<a href="https://www.tradingforaliving.pl/analiza-techniczna-wskazniki/" target="_blank" rel="noopener">albo i nie</a>). Jednak kluczowe jest, aby wiedzieć i potrafić odróżnić sytuacje, w których rzeczywiście w coś inwestujemy od sytuacji, w których nasze transakcje są czystą spekulacją. </span></p>



<p><span class="s1">Takie podejście pozwoli zarobić naprawdę sporo pieniędzy i zachować przy tym spokój oraz komfort psychiczny, nawet w przypadku znacznych wahań wartości naszego portfela. </span></p>



<p>&nbsp;</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl/mr-market-stop-lossy/">Dlaczego nie warto stosować stop lossów i o co właściwie chodziło Benjaminowi Grahamowi, kiedy wymyślał pana Mr. Market?</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.tradingforaliving.pl">Trading For a Living - blog na temat inwestowania</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.tradingforaliving.pl/mr-market-stop-lossy/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>9</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
