O tym mówi Wall Street

13 05.20

FED skupuje ETF-y

We wtorek amerykańska rezerwa federalna rozpoczęła pionierski program ratowania zadłużonych przedsiębiorstw poprzez skup wyemitowanych przez nie obligacji korporacyjnych. Takiej skali działań bank centralny nie wprowadził nawet po kryzysie w 2008 roku.

Żeby zapewnić równość w wyborze obligacji poszczególnych spółek i brak faworyzowania konkretnych przedsiębiorstw FED skupuje całe paczki obligacji różnych firm, które wcześniej zapakowane zostały w publicznie dostępne na rynku ETF-y. Dzięki temu setki miliardów dolarów przeznaczone na program trafią w miarę proporcjonalnie do różnego typu zadłużonych spółek. 

Co to oznacza dla rynku? Niewątpliwie wzrost cen obligacji korporacyjnych, a także większe bezpieczeństwo z punktu widzenia inwestorów i wierzycieli, którzy dostali właśnie zapewnienie, że nawet gdy firma zacznie wpadać w tarapaty, to po stronie kupującej obligacje zawsze będzie stał FED. 


Pierwsze drzwi uchylone

W Szanghaju po wielu tygodniach przerwy otwarty został Disneyland, w Kalifornii na nowo rusza fabryka Tesli, a Marriott znowu przyjmuje gości. Cały świat powoli zaczyna się otwierać

O skutkach tego procesu ostrzegali wczoraj przed amerykańskim senatem eksperci. Jakie one będą? Dramatyczny wzrost liczby nowych zachorowań, coraz więcej zgonów, przeciągnięcie się epidemii aż do jesieni i powrót drugiej fali, która posunie nas krok do tyłu, zamiast do przodu. 

Senat wie, senat rozumie, ale mimo wszystko senat uważa, że skutki gospodarcze pozostania w zamknięciu byłyby o wiele poważniejsze niż skutki nawrotu epidemii. A zatem… otwieramy. 

Jak ta decyzja wpłynie na ekonomię jeszcze nie wiadomo, ale wzrost fali zachorowań może być katalizatorem do solidnej korekty na giełdzie. Zwłaszcza, że w ostatnich tygodniach rynki oderwały się nieco od rzeczywistości.  


Odbicie w stylu Nike 

Coraz więcej firm mówi o gospodarczym odbiciu nie w stylu litery V, ani nawet U, lecz – zdaniem prezesów największych amerykańskich spółek – wyjście z kryzysu raczej przypominało będzie logo firmy Nike. Po gwałtowym pionowym spadku powrót do normalności może okazać się bolesnym i powolnym procesem trwającym nawet do końca 2021 lub do początku 2022 roku. 

Wszystkiemu winne tzw. „social distancing”, które oznacza mniej klientów w sklepach, restauracjach, kinach i salonach fryzjerskich; mniej turystów, mniej lotów, mniej podróży służbowych; mniej koncertów, mniej eventów; mniej widowisk sportowych; mniej pracowników w biurach, mniej wynajętych powierzchni komercyjnych, mniej wszystkiego. 

Kolejne kwartały to nauka życia w nowych warunkach, na zwolnionych obrotach. Miliony nowych bezrobotnych i miliony osób na bezpłatnych przymusowych urlopach z pewnością nie są siłą, która może pomóc w szybkim wyjściu z marazmu. 

W tym momencie jedyną nadzieję stanowią niespotykane do tej pory w swoim rozmachu programy pomocowe i stymulacyjne wprowadzane przez rządy i banki centralnego całego świata. Za wcześnie jeszcze jednak, by odpowiedzieć na pytanie czy to wystarczy. 

  • Transakcje dnia
  • Filmy edukacyjne
  • Instruktaże Wideo