O tym mówi Wall Street

23 11.20

Dziejowa rotacja czy tylko imaginacja?

Od dwóch tygodni Wall Street żyje relatywnie dobrym zachowaniem się kiepskich spółek i zaskakująco złym zachowaniem się spółek dobrych. Od początku listopada akcje określane jako value wzrosły już o 11%, a te z kategorii growth „jedynie” o 7.5%.

Jedni mówią o nadchodzącej wielkiej rotacji, która nie miała miejsca od 2001 roku, a inni przekonują, że to tylko chwilowa anomalia. Jak jest w rzeczywistości?

Nie ma się co oszukiwać – szeroko rozumiane spółki technologiczne, które korzystają na przeniesieniu większości naszej aktywności do internetu, wzrosły na giełdzie zbyt szybko i zbyt mocno. Po marcowym krachu firmy growth już w czerwcu osiągały nowe szczyty, a dzisiaj są na plusie 24%. Value natomiast cały czas jeszcze znajduje się pod kreską względem początku roku.

To, że dysproporcja pomiędzy nimi przestała w końcu rosnąć, nie powinno być więc dla nikogo specjalnym zdziwieniem. Zdaniem sporej części giełdowych weteranów pogłoski o rychłym odejściu kapitału z segmentu growth są jednak zdecydowanie przesadzone.

Po pierwsze porównywanie dzisiejszej sytuacji do bańki na spółkach technologicznych z 2000 r. pozbawione jest większego sensu, ponieważ spółki technologiczne kiedyś i spółki technologiczne dzisiaj nie są tym samym tworem. Dwie dekady temu za spółkę technologiczną uznawana była każda firma posiadająca stronę w internecie.

Dzisiaj ten segment jest nierozerwalną częścią naszego życia i odpowiada za to, jak robimy zakupy, jak się przemieszczamy, jak komunikujemy, jak pracujemy i jak spędzamy czas wolny. Technologia więc stanowi i będzie stanowiła coraz większą część naszej codzienności.

Po drugie kilka miesięcy pandemii trwale zmieniło nasze nawyki. Zamawianie zakupów przez internet z błyskawiczną dostawą pod drzwi jest o wiele wygodniejsze niż stanie w korkach, szukanie miejsca parkingowego, a potem przeciskanie się przez tłum w kolejce do kasy.

Wśród osób po 60-tym roku życia w USA w tym roku o 47% wzrósł odsetek seniorów zamawiających jedzenie przez internet, o 193% zamawiających zakupy spożywcze online i o 469% korzystających z telemedycyny. 9 na 10 osób odpowiada, że nawet po pandemii dalej będzie korzystało z takiego modelu, ponieważ jest on po prostu wygodniejszy i tańszy.

Po trzecie dużo zainwestowaliśmy w umoszczenie sobie naszego gniazdka do wygodnego życia w obrębie własnego domu. Wszystkie te nowe komputery i laptopy, wydajniejsze routery, rowerki stacjonarne, kina domowe i konsole do gier nie pójdą w odstawkę z dnia na dzień tylko dlatego, że wynaleziona została szczepionka.

Oczywiście znowu zaczniemy chodzić na koncerty i na mecze oraz wyjeżdżać na zagraniczne wakacje, bo tego do internetu przenieść się po prostu nie da. Czy jednak na pewno będzie to jednocześnie oznaczało porzucenie nawyków, które wypracowaliśmy w czasie epidemii? Czy masowo zaczniemy anulować abonamenty Netfliksa, żeby z ochotą wrócić na ciasne kinowe fotele do sali śmierdzącej smażoną kukurydzą, z siorbiącymi colę sąsiadami, którzy rechoczą nie w tym momencie filmu, co potrzeba?

Po czwarte cała rzesza osób zwolnionych z pracy otworzyła własne biznesy, często prowadzone z zacisza własnego domu. Świetnie pokazują to statystyki IRS-u, który poinformował, że w ostatnich miesiącach o prawie połowę wzrosła liczba wniosków o nadanie numeru podatkowego dla amerykańskich jednoosobowych działalności gospodarczych.

Każdy biznes działający w internecie (i nie tylko) potrzebuje pośrednika płatności, systemu księgowego, miejsca w chmurze, strony internetowej, programu antywirusowego, pakietu biurowego i kilku innych jeszcze usług lub produktów oferowanych przez firmy technologiczne. Popyt na tę kategorię dóbr nie zniknie.

Po piąte wynalezienie szczepionki oddala widmo ogromnego pakietu stymulacyjnego, który od miesięcy nie może opuścić Kongresu i zdobyć poparcia w Senacie. Teraz, kiedy wiadomo już, że wyższa izba pozostanie w rękach Republikanów i że spustoszenie dla gospodarki wcale nie jest takie dramatyczne, a na horyzoncie pojawia się zbawienie w postaci szczepionki, o wiele bardziej prawdopodobne jest, że pakiet – o ile w ogóle się pojawi – będzie kilka razy skromniejszy niż ten, na który czekały najbardziej poszkodowane firmy.

Dla linii lotniczych, branży turystycznej czy spółek produkcyjnych to fatalna wiadomość. Przedstawiciele kategorii growth nie potrzebują jednak żadnego pakietu pomocowego, ponieważ same siedzą na gotówce, z którą nie do końca wiedzą, co zrobić.

Last, but not least – w większości przypadków spółki, które dzisiaj najbardziej korzystają na epidemii, były najlepszymi spółkami na rynku także przed okresem lockdownu. Epidemia tylko przyspieszyła proces transformacji i sprawiła, że w internecie wydajemy jeszcze więcej niż do tej pory. Bardzo trudno było by spodziewać się teraz, że wraz z momentem zniesienia ograniczeń, nagle powrócimy do starych nawyków.

Nie powrócimy, tak samo jak nie wrócimy do przemieszczania się po mieście bryczkami zaprzężonymi w konie czy do oglądania filmów na kasetach VHS.

Mamy nową erę i nową gospodarkę, która sprawia, że największymi jej beneficjentami będą przede wszystkim firmy technologiczne oraz wszystkie inne posiadające możliwość budowania efektu skali, czyli mówiąc inaczej, te działające w internecie. Tradycyjne sektory nie znikną z dnia na dzień, ale nie będą to sektory, w których można upatrywać spektakularnych wzrostów na najbliższe lata.

  • Zapisy webinarów
  • Filmy edukacyjne
  • Instruktaże Wideo