O tym mówi Wall Street

11 02.20

Chiny wracają do życia

Powoli, ale jednak. Sytuacja w oblężonych przez wirus chińskich prowincjach zaczyna się normować. W poniedziałek po raz pierwszy od wielu tygodni otwarte zostały niektóre fabryki, sklepy i instytucje. Managerowie przyznają jednak, że w dalszym ciągu widać ogromne problemy, jeśli chodzi o trwałość łańcucha dystrybucji. 

Część pracowników wróciła na swoje miejsca pracy, ale znaczny procent fabryk pozostał dalej zamknięty. Większość osób w firmach nieprodukcyjnych pracuje zdalnie z domu. Te, które pojawiają się w zakładach pracy, muszą mierzyć się z obostrzonymi środkami ostrożności, które negatywnie wpływają na efektywność pracy.

Nawet fabryki, które ruszyły na nowo w poniedziałek, nie działają w pełni operacyjnie. Ich kierownicy twierdzą, że z uwagi na braki w zaopatrzeniu i sile roboczej, normalna skala pracy zostanie przywrócona dopiero w okolicach kwietnia, a nawet maja. 

W jaki sposób wpłynie to na chińską gospodarkę, której produkcja stanowi 30%? Analitycy mówią o spadku wzrostu PKB w tym roku nawet o 0.7%. Rząd podejmuje jednak środki, aby złagodzić wpływ wirusa na gospodarkę. Bank centralny zapewnia płynność na rynku, a banki komercyjne wstrzymują naliczanie odsetek od kredytów i ściąganie rat hipotecznych. Pojawiają się także pierwsze głosy odnośnie obniżek podatków i dofinansowań za utracone dochody. 

Jedno jest pewne – jeśli przyrost nowych zachorowań faktycznie zaczyna wyhamowywać, na co wskazują niektóre opinie ekspertów – Chiny otrząsną się z kilkutygodniowego spowolnienia dość szybko. To oznacza, jak zawsze zresztą, że z perspektywy czasu obecna sytuacja mogła być całkiem dobrą okazją inwestycyjną. Zwłaszcza, że chińska giełda jest obecnie najbardziej niedowartościowana w historii w porównaniu do swojej amerykańskiej odpowiedniczki. 


Niemiecki Bayer też powstaje

Po fatalnej w skutkach akwizycji amerykańskiego konglomerata Monsanto, niemiecka firma farmaceutyczna dogaduje się w sprawie czterdziestu tysięcy pozwów i zapowiada wypłatę odszkodowań w łącznej kwocie… dziesięciu miliardów dolarów. 

Sztandarowy produkt biobójczy Roundup produkowany przez Monsanto, jak się okazuje, powodował raka wśród używających go rolników. Kiedy Bayer kupił Monsanto dwa lata temu, to na nowego właściciela spadła cała odpowiedzialność za grzechy przejmowanej spółki. W ciągu tego czasu akcje Bayera zanurkowały o ponad 40%, ale ostatnio pojawił się optymizm pod postacią przygotowywanej ugody. 

Rezerwa na wypłatę odszkodowań w tak ekstremalnej wysokości zdusi zyski firmy jeszcze na wiele lat, ale przynajmniej nie doprowadzi do jej bankructwa. Gdyby do ugody faktycznie doszło, poobijane akcje Bayera mogą okazać się ciekawą inwestycją. 


Podobnie jak amerykański dolar

Firmy z USA mają kolejny, obok chińskiego wirusa, dość poważny problem. Tym razem krajowy. Jest nim silny dolar, który nie wspomaga eksporterów. Paradoksalnie sytuacja, w której światowa gospodarka kuleje, a amerykańska ma się dobrze, może być gwoździem do trumny tej drugiej. 

Zapotrzebowanie na dolara powoduje bowiem, że produkty oferowane przez amerykańskie spółki – z punktu widzenia zagranicznych klientów – stają się coraz droższe, co zabija popyt. Zagrożenie nie jest czysto iluzoryczne, a spółki osiągające znaczną część przychodów w obcych walutach, takie jak Coca-Cola, Ford Motors czy McDonald’s zaczęły już ostrzegać swoich akcjonariuszy o negatywnym wpływie silnej waluty na raportowane zyski. 

  • Transakcje dnia
  • Filmy edukacyjne
  • Instruktaże Wideo