Q&A – Wasze pytania, moje odpowiedzi

Wybierz pytanie i poznaj odpowiedź:

  • Czy będzie jakaś promocja na kurs opcyjny?

    Nie. Kurs opcyjny jest dzisiaj warty dokładnie tyle samo, ile był warty wczoraj i jego użyteczność nie spadła tylko dlatego, że mamy Black Friday. Uważam, że przyznawanie jakichkolwiek zniżek i promocji było by skrajnie niesprawiedliwe względem osób, które zdecydowały się nabyć kurs wcześniej.

    Natomiast warto zaznaczyć, że dostęp do kursu opcyjnego będzie częścią kolejnej edycji Uniwersytetu Inwestycyjnego 2021, który startuje w marcu. Więcej informacji na ten temat pojawi się na blogu już 6 grudnia.

  • Jak rozumiesz wolność finansową? Czy planujesz przejść na „wcześniejszą emeryturę”?

    Wolność finansowa to dla mnie stan, w którym podejmuję decyzje nie patrząc przez pryzmat ceny. Wolność finansowa to moment, w którym wiem, że koszt nabycia jakiejś usługi czy przedmiotu przestał być przeszkodą i że liczy się tylko jego użyteczność. Wolność finansowa to poczucie, że w każdej chwili mogę przestać robić to, co robię, a mimo tego przez kolejnych kilka lat będę mógł żyć na tym samym poziomie, co obecnie.

    Przez ostatnią dekadę wypracowałem sobie ten komfort, ale nie uważam, żeby przechodzenie na emeryturę sensu stricto było dla mnie wyjątkowo kuszącą wizją. Ja muszę tworzyć, działać, budować coś z niczego. Tylko wtedy czuję się spełniony.

    Mimo tego do końca 2024 roku planuję stopniowo wycofywać się z całej działalności operacyjnej i wszelkich relacji korporacyjnych. Moim zawodowym celem jest to, żeby od 2025 roku skupić się wyłącznie na zarządzaniu funduszem, pisaniu książek i prowadzeniu bloga, na którym mógłbym przekazywać dalej swoją wiedzę.

    Prywatnie natomiast chciałbym się od tego czasu poświęcić w stu procentach na wychowaniu swoich dzieci, na tworzeniu muzyki (gram na jazz i bluesa na pianinie) oraz na prowadzeniu działalności charytatywnej, żeby zostawić po sobie ten świat choć w odrobinie lepszym stanie niż sam go zastałem.

  • Co myślisz o braniu kredytu konsumenckiego poniżej 10%?

    Mam raczej sceptyczne podejście do zaciągania kredytów w celach konsumpcyjnych. Radość z zakupionego produktu zazwyczaj trwa tylko chwilę, a ból spłacanych rat pojawia się co miesiąc przez wiele kolejnych lat.

    Wyjątkiem może być kredyt na mieszkanie czy ewentualnie samochód, które stanowią relatywnie wysoki wydatek w budżecie gospodarstwa domowego. Za zupełnie absurdalne uważam jednak zaciąganie pożyczki na egzotyczne wakacje czy najnowszy telewizor.

    Zupełnie inne zdanie mam natomiast odnośnie kredytu inwestycyjnego lub pożyczki zaciąganej na rozwój działalności. Jeśli zakładany zwrot z zainwestowanego kapitału jest wyższy niż koszt jego pozyskania, to uważam, że kredyt inwestycyjny może być świetnym sposobem na szybsze osiągnięcie znacznego efektu skali.

    W przypadku kredytu inwestycyjnego procent składany działa także na korzyść pożyczkobiorcy, czego nie można powiedzieć o kredycie konsumenckim. W tym pierwszym przypadku kwota odsetek będzie bowiem liczona od stałej kwoty kredytu, ale sam kredyt posłuży do wypracowywania coraz wyższych zysków każdego roku.

    10% zysku policzonych od 100 000 zł pochodzących z kredytu podnosi tę kwotę do 110 000 zł. Kolejnych 10% po roku oznacza już zysk w wysokości 11 000 zł (rata pozostaje taka, jak była). Dalszych 10% policzonych od kwoty 121 000 zł oznacza roczny zysk na poziomie 12 100 zł, co podnosi całą kwotę do poziomu 133 100 zł. W ten sposób zyski rok po roku są coraz większe, kapitał rośnie, a rata kredytu pozostaje cały czas na stałym poziomie.

  • Jakie wymagania należy spełnić, aby dostać pracę w funduszu inwestycyjnym?

    To zależy od funduszu i od charakteru stanowiska. Żeby dostać pracę w funduszu inwestycyjnym analityk finansowy nie potrzebuje spełniać żadnych konkretnych wymagań, ale już zarządzający, jako osoba decyzyjna, musi posiadać licencję doradcy inwestycyjnego i/lub maklera papierów wartościowych. Licencja wydawana jest przez KNF po zdaniu egzaminu.

    Dla rozwijania kariery zawodowej dobrze widziane jest też posiadanie jednego z uznanych na świecie certyfikatów inwestycyjnych. W Europie będzie to EFPA (mało prestiżowy), a w Stanach Zjednoczonych CFA (najbardziej prestiżowy).

    Oba egzaminy można zdawać w Warszawie, bez potrzeby wyjazdu z kraju. Posiadanie licencji CFA otwiera drzwi praktycznie do każdego polskiego i zagranicznego funduszu inwestycyjnego. Niestety egzamin jest trudny i pełne przejście trzech poziomów trwa zazwyczaj 3-4 lata.

    Niemniej, aby spełnić wymogi KNF, czasem w funduszach zatrudniani są „etatowi” maklerzy, którzy nie koniecznie okazują się osobami rzeczywiście podejmującymi decyzje, a jedynie te decyzje realizującymi. Domy maklerskie czy fundusze inwestycyjne często korzystają z zewnętrznych lub wewnętrznych doradców, którzy wcale nie posiadają żadnych formalnych uprawnień.

    Zdobycie licencji maklera i/lub CFA jest więc zdecydowanie porządane, ale nie jest wymogiem absolutnie koniecznym, żeby rozpocząć pracę w branży finansowej.

  • Jakie są pierwsze oznaki, że z „dobrej” spółki w naszym portfelu, przestaje ona być „dobra”?

    Rewizje prognoz. Pierwsza oznaka, że spółka przestaje być dobra, to moment rewidowania przez analityków prognoz odnośnie przyszłych przychodów, zysków i ceny docelowej akcji.

    Teoretycznie dopóki rosną parametry odpowiedzialne za zyskowność (przychody, zyski i gotówka) można uznać, że spółka cały czas jest „dobra” i nie ma potrzeby pozbywania się jej z portfela.

    W praktyce jednak patrzenie na zaraportowane wyniki za miniony kwartał będzie zachowaniem o wiele spóźnionym. Kursy akcji nie oddają bowiem tego, czym spółka była w przeszłości, tylko dyskontują to, czym firma będzie w przyszłości.

    Dlatego zanim rysa pojawi się na wynikach finansowych opublikowanych w sprawozdaniach, najpierw będzie widoczna w pogarszających się prognozach na przyszłość. Rewizje tych prognoz można podejrzeć, np. na portalu MarketScreener.com

  • Jak wyjaśnić zgodność (nawet sekundową) ruchów największych indeksów np. S&P500, DAX, EURO STOxx50, WIG20?

    Handel algorytmiczny. Dzisiaj już prawie 80% wszystkich transakcji dokonywanych na giełdach w Stanach Zjednoczonych zawierana jest przez najróżniejszego rodzaju algorytmy. W Europie ten poziom jest nieco niższy, ale także robi wrażenie, zwłaszcza że udział handlu algorytmicznego rośnie o 10% każdego roku.

    Ponad 50% wszystkich transakcji na akcjach (i 90% na derywatach) przeprowadzana jest przez samo HFT, czyli firmy zajmujące się handlem wysokich częstotliwości. Ich transakcje realizowane są w interwałach milisekundowych. Co więcej, dzisiaj już tylko 24% wszystkich akcji znajduje się w rękach funduszy prowadzonych przez ludzi. Całą resztą zarządzają algorytmy.

    Oddanie władzy maszynom sprawia, że każda informacja pojawiająca się w obiegu błyskawicznie dyskontowana jest w cenach akcji, co wpływa na indeksy. Milisekundy od opublikowania komunikatu przez agencje prasowe, algorytmy zawierają już transakcje pozycjonując się pod nowe wydarzenie, zanim człowiek zdąży jeszcze przeczytać pierwszy wers wiadomości.

    Rozwinięcie metod uczenia maszynowego sprawia, że dzisiejsze algorytmy same wynajdują okazje do arbitrażu w ramach różnych giełd i różnych stref czasowych, szukają korelacji pomiędzy pozornie niezwiązanymi aktywami i same rozpoznają powtarzające się wzorce zachowań, które pozostają niedostrzeżone przez człowieka.

    Wszystko to prowadzi do coraz większej efektywności rynków, do coraz mniejszych dysproporcji w zachowaniach i do zglobalizowania się handlu na największych parkietach, co z kolei wpływa na symbiotyczne ruchy największych indeksów giełdowych.

    Więcej o tym, jak komputery zaczynają przejmować dominację nad rynkiem, można przeczytać w świetnym artykule z zeszłorocznego The Economist: „March of the machines”.

  • Jak zabezpieczyć portfel akcyjny przed spadkami za pomocą opcji na VIX?

    Z akademickiego punktu widzenia są dwa proste sposoby, aby wykorzystać opcje na VIX do zabezpieczenia portfela przed spadkami. Z praktycznego punktu widzenia, żaden z nich nie jest jednak dobry.

    Przede wszystkim obserwacja zakłada, że im bardziej rozwijają się spadki, tym bardziej rośnie zmienność, czyli tym bardziej rośnie indeks VIX. Aby zabezpieczyć się przed tymi spadkami (jeszcze przed ich wystąpieniem) można więc wykorzystać jakiekolwiek zagranie opcyjne na wzrosty indeksu.

    Pierwszym pomysłem jest więc zakup opcji CALL, która będzie tania w czasie niskiej zmienności, ale spektakularnie urośnie na wartości w czasie chaosu na giełdzie. Kłopot w tym, że VIX rzadko kiedy rośnie w sposób spektakularny i do tego czasu inwestor wyda majątek na regularny zakup opcji CALL.

    Drugim sposobem jest natomiast systematyczne wystawianie na VIX opcji PUT at-the-money lub lekko out-of-the-money i zbieranie drobnych premii. Problem jednak polega na tym, że gdy zmienność jest uśpiona, to premie za wystawienie opcji będą naprawdę marginalne.

    Początkujący inwestorzy mają w dodatku często kłopot z dobrym doborem proporcji i z przeliczeniem, ile opcji na VIX należy kupić/wystawić, aby zabezpieczyć konkretny portfel o określonej wartości.

    Nie da się tego oszacować bez dokładnego zbadania korelacji w portfelu, bez poznania bety posiadanych akcji, bez sprawdzenia zmienności implikowanej spółek z portfela i bez zrozumienia parametrów typu VaR czy ES (Value at Risk i Expected Shortfall).

    Dlatego próba zabezpieczenia portfela przy pomocy opcji na VIX nie jest polecana indywidualnym inwestorom, bo rzadko kiedy przyniesie oczekiwane rezultaty.

  • Jak poprawnie wyznaczyć trend w określonym horyzoncie czasowym?

    Teoria mówi o tym, że z trendem rosnącym mamy do czynienia wtedy, gdy każdy kolejny dołek znajduje się powyżej dołka poprzedniego, a z trendem spadkowym, gdy każdy kolejny szczyt znajduje się poniżej szczytu poprzedniego.

    Jednak w rzeczywistości trend jest pojęciem względnym, bo giełda to nie zadanie z geometrii, na którym przy pomocy ekierki wyrysowujemy linie proste pod idealnym kątem.

    Dlatego proponuję oceniać trendy „na przymrużone oko”, czyli im bardziej i stabilniej coś rośnie, tym bardziej można uznać, że mamy do czynienia z silniejszym trendem.

    Osoby, które nie lubią uznaniowości, mogą zastosować pomocne wskaźniki, takie jak średnia krocząca z dwustu ostatnich dni (SMA 200), która pokaże siłę trendu. Im większy kąt nachylenia średniej, tym silniejszy trend.

    Uznaje się, że dopóki kurs akcji znajduje się ponad średnią kroczącą, to trend cały czas trwa. Dopiero zejście kursu poniżej średniej oznacza, iż trend został zakończony.

    Przestrzegam natomiast przed rysowaniem zbyt wielu prostych kresek na wykresach i podejmowaniem na tej podstawie jakichkolwiek decyzji, bo kurs akcji rzadko kiedy będzie się tych kresek słuchał. Zwłaszcza, że są one nanoszone w sposób mocno uznaniowy.

  • Skąd się biorą cykle na dolarze i jaka jest mechanika ich działania?

    Statystycznie w ciągu ostatnich pięćdziesięciu lat cykle na dolarze amerykańskim trwały około siedmiu lat. Ostatni cykl wzrostowy rozpoczął się w 2011 roku i trwa nadal. Nic jednak nie zapowiada tego, aby miał się nagle skończyć.

    Do tej pory cykle przerywane były przez wypadkową kilku różnych czynników ekonomicznych. Najważniejszym z nich była słaba koniunktura gospodarcza USA w porównaniu do reszty świata i relatywnie niskie stopy procentowe w porównaniu do innych rozwiniętych gospodarek. W 2020 roku ani jeden, ani drugi warunek nie jest spełniony.

    Wygaśnięciu poprzednich cykli pomagały też słabe wyniki amerykańskiego rynku akcji i obligacji, co skłaniało inwestorów do porzucania aktywów wycenianych w dolarze i do przenoszenia swojego kapitału na inne kontynenty. Obecnie jednak to amerykańska giełda i amerykańskie obligacje są światowymi liderami wzrostu.

    Kilkukrotnie także bezpośrednie interwencje amerykańskiego rządu na rynku walutowym przysłużyły się celowemu osłabieniu wartości dolara, co miało poskutkować ratowaniem krajowych eksporterów.

    Historycznie istniała również spora korelacja słabnącego dolara z bardzo niską zmiennością na rynku. Amerykańska waluta uważana jest bowiem za najbezpieczniejszą przystań na świecie na czas chaosu (tuż obok japońskiego jena i franka szwajcarskiego). Gdy natomiast zmienność na giełdzie jest znikoma, to nie ma potrzeby ucieczki do dolara, a zatem spada na niego popyt, który doprowadza do osłabienia się kursu.

    Podsumowując, aby trwający obecnie cykl na dolarze został przerwany, musielibyśmy najpierw zaobserwować spadek stóp procentowych w porównaniu do innych krajów. Ta sytuacja osłabiłaby popyt na amerykańskie obligacje, a co za tym idzie – na amerykańską walutę. Dzisiaj jednak Stany Zjednoczone posiadają najwyższe stopy spośród wszystkich rozwiniętych krajów o dobrych ratingach inwestycyjnych.

    Ewentualnie, amerykańska gospodarka musiałaby zacząć radzić sobie zdecydowanie gorzej niż europejska czy japońska; lub amerykański rynek akcyjny musiałby odnotowywać słabsze wyniki niż pozostałe rozwinięte giełdy, a zmienność musiałaby spaść do rekordowo niskich poziomów. Żaden z tych scenariuszy nie wydaje się jednak prawdopodobny w najbliższej przyszłości.

  • Czy w sytuacji niemal zerowych stóp procentowych zakup obligacji rządowych jako zabezpieczenie portfela dalej ma sens i dlaczego obligacje rządowe (ETF TLT) w marcu 2020 spadały razem z akcjami?

    To nie do końca prawda, że obligacje rządowe spadały razem z akcjami w czasie ostatniego krachu z lutego/marca 2020 roku. Spadki na giełdzie rozpoczęły się dokładnie 20 lutego. To był moment, w którym indeks S&P 500 zaczął drastycznie nurkować, a ceny obligacji piąć się do góry. Dwa tygodnie później, 9 marca, obligacje były już na plusie +16% (liczonym od 20 lutego), a indeks S&P 500 znajdował się w tym czasie na minusie -19%. Obligacje świetnie spełniły więc swoją rolę w początkowych dniach i w pierwszej fazie krachu.

    Po 9-tym marca sytuacja faktycznie uległa jednak zmianie i od tego czasu aż do 18-tego marca obligacje spadały razem z akcjami. Był to jednakże spadek o wiele mniejszy niż spadek akcji, bo wynosił -1.8% vs. -28% na indeksie S&P 500, co oznacza, że obligacje uplasowały się znacznie wyżej niż benchmark.

    Mimo tego, takie zachowanie się obligacji było rzeczywiście dość nietypowe. Niestety to, dlaczego w danym okresie jedne aktywa rosną, a inne spadają, praktycznie zawsze pozostaje wyłącznie w sferze domysłów i teorii, więc cieżko jednoznacznie i z całą pewnością określić tu powody.

    W tym wypadku jednak najbardziej wiarygodna teoria mówi o tym, że takie zachowanie wynikało z tego, iż w obliczu zagrożenia zamknięciem gospodarki, firmy i instytucje zdały sobie sprawę, że muszą zgromadzić zapasy gotówki potrzebnej, żeby przetrwać okresy niższych przychodów. Dlatego w ciągu tych dziesięciu dni wyprzedaż dotknęła praktycznie wszystkie aktywa denominowane w dolarze, bez względu na ich status.

    Uważane za bezpieczną przystań złoto spadło, np. w tym okresie aż o -12%. To sugeruje, że nastąpiła po prostu masowa likwidacja wszystkich niepłynnych aktywów i ucieczka do dolara amerykańskiego, która spowodowała w tym czasie jego wzrost o +8%.

    Dopiero interwencja FED-u i zapewnienie nieograniczonej płynności waluty wpłynęła na to, że kapitał zaczął wracać na rynek obligacji i od 18-tego marca obligacje zaczęły znowu rosnąć, przez cały późniejszy czas będąc już na plusie względem dnia, w którym rozpoczęły się spadki.

    Krach na giełdzie zakończył się dokładnie 23 marca, która to data wyznaczała ostateczny dołek na indeksie S&P 500. Do tego czasu portfel złożony wyłącznie z akcji znalazłby się na minusie -33%, portfel złożony wyłącznie z obligacji na plusie +13%, a portfel, w którym znajdowałyby się zarówno akcje jak i obligacje w równych proporcjach odnotowałby stratę -9%.

    To pokazuje, że pomimo dziesięciodniowych spadków obligacji w tym okresie, mimo wszystko ich obecność w portfelu zapewniłaby dość znaczą ochronę pozwalającą (w zależności od proporcji) częściowo zniwelować spadki na giełdzie albo wręcz wyjść na kilkunastoprocentowy plus.

    Dzisiaj, przy stopach procentowych bliskich zeru, może się wydawać, że sens dalszego umiejscawiania obligacji amerykańskich w portfelu inwestycyjnym staje pod znakiem zapytania, ale to przeświadczenie jest złudne.

    Obligacje amerykańskie nie funkcjonują bowiem w próżni i ich cenę trzeba rozpatrywać przez pryzmat tego, co oferują konkurencyjne obligacje innych krajów. Warto też pamiętać, że w przypadku papierów USA ciągle mówimy o najbezpieczniejszym instrumencie finansowym na świecie, którego wypłacalność gwarantowana jest przez najsilniejszy militarnie kraj i największą gospodarkę posługującą się globalną twardą walutą rozliczeniową używaną w handlu międzynarodowym.

    Tymczasem ceny dziesięcioletnich obligacji amerykańskich znajdują się dzisiaj dopiero na 26. miejscu pod względem ich wysokości(!). Wyżej wyceniane są, np. obligacje Litwy, Malty, Bułgarii, Portugalii, Łotwy czy Słowenii. Taki stan rzeczy zdaje się sugerować, że potencjał do aprecjacji ceny ciągle jest jeszcze dość spory i amerykańskie papiery mają długą drogę do pokonania, aby dorównać cenom równie bezpiecznych obligacji Szwajcarii, Niemiec czy Holandii.

    Aktualizacja z 24 września 2020 roku:

    Ostatnie słowa przedstawiciela amerykańskiej Rezerwy Federalnej studzą nieco entuzjazm osób inwestujących w obligacje rządowe. Zgodnie z zapowiedziami FED nie zamierza bowiem prowadzić dodatkowego skupu obligacji, ani uruchamiać kolejnych linii kredytowych dla przedsiębiorstw. Niepokojące są także deklaracje o braku reakcji na rosnącą inflację, która niweluje wartość odsetek wypłacanych przez obligacje. Biorąc pod uwagę powyższe czynniki, teza inwestycyjna w ten rodzaj długu na chwilę obecną mocno się osłabia.

  • Czy jest sens inwestować na giełdzie w czasach, gdy polityka monetarna dąży do nowego nieznanego nam jeszcze systemu wartości?

    Obecna polityka monetarna (Q3 2020 r.) zdaje się dążyć do tego, aby dostęp do kapitału uczynić jak najmniej problematycznym i jak najmniej kosztownym. Odbywa się to poprzez regularne obniżanie stóp procentowych, rozluźnianie regulacji dotyczących depozytów bankowych, a także skup obligacji rządowych oraz korporacyjnych przez banki centralne.

    Powyższe działania wpływają na potężny spadek rentowności długu emitowanego przez rządy, co wpływa z kolei na znaczne obniżenie tzw. risk-free return, czyli zysku, który można wypracować nie ponosząc żadnego ryzyka. Jeszcze kilkanaście lat temu ten zysk wynosił około 5-6%, dzisiaj już tylko około 1.5% i ciągle spada.

    Powyższy czynnik ma kolosalne znacznie, ponieważ wysokość risk-free return jest podstawową składową niemal wszystkich modeli wyceny akcji oraz opcji. Im niższy risk-free return, tym bardziej uzasadnione będą wyższe wyceny akcji. W tej sytuacji bardziej niż kiedykolwiek zasadnym jest więc alokowanie swoich pieniędzy na rynki akcyjne, ponieważ jest to jedyna realna alternatywa, aby ochronić swój kapitał przed inflacją i dalej go pomnażać.

    Wbrew pozorom, obecna polityka monetarna sprawia, że inwestowanie na giełdzie stało się bezpieczne, jak nigdy dotąd. Dzięki niskim stopom procentowym spółki giełdowe otrzymują dostęp do kredytu, którego koszt obsługi jest najniższy w historii. Ryzyko bankructwa w takiej sytuacji zostaje znacznie ograniczone niż w czasach wysokich stóp procentowych.

    Podaż pieniądza na rynku jest dzisiaj więcej niż dostateczna; banki posiadają potężne rezerwy gotówkowe, FED skupuje obligacje korporacyjne i uruchamia swapy dolarowe, a rząd rozdaje pieniądze w ramach programów socjalnych.

    Łatwiejszy dostęp do gotówki mają więc nie tylko korporacje, ale także przeciętni obywatele. Koszt inwestycyjnej pożyczki brokerskiej wynosi obecnie około 1% rocznie, a niektórzy brokerzy zaczęli oferować darmowe transakcje, umożliwjdąc handel akcjami z całego świata bez wychodzenia z domu, przy pomocy telefonu komórkowego.

    Rynki akcyjne się globalizują, a polityka monetarna ułatwia rozwój firm i podtrzymanie gospodarki oraz stymuluje napływ pieniądza na giełdę. Biorąc pod uwagę połączenie tych dwóch aspektów, wydaje się, że dzisiaj każdy możliwy czynnik sprzyja inwestowaniu na rynkach akcyjnych.

  • Na jakie wskaźniki analizy fundamentalnej zwracać uwagę przy doborze spółek i ETF-ów do długoterminowego portfela?

    Przy długoterminowym portfelu drugorzędne znaczenie będą miały wskaźniki odpowiedzialne za bieżącą wycenę akcji, gdyż jest to czynnik dynamiczny, zmieniający się w krótkich okresach. Pierwszorzędne znacznie powinny mieć za to aspekty wskazujące na długofalową zyskowność i stabilność fundamentalną spółki.

    Najważniejszym aspektem przy wyborze firmy na długie lata powinna być jej zdolność do generowania coraz większych przychodów, zysków oraz gotówki z działalności operacyjnej.

    Warto zatem porównać wskaźniki dynamiki wzrostu powyższych parametrów i odnieść je do prognoz na kolejne lata (będą to np. historyczne wskaźniki Revenue TTM vs. przyszłe wskaźniki Revenue Estimates oraz EPS TTM vs. EPS Estimates).

    To, czego powinniśmy tu szukać, to ciągłość. Idealne spółki będą pokazywały nieustanny wzrost powyższych parametrów w ciągu ostatnich kilku lat, a prognozy na lata do przodu będą sugerowały, że wzrost ten zostanie utrzymany.

    Szalenie istotne jest, aby wzrost przychodów i zysków potwierdzała zdolność spółki do generowania z roku na rok coraz większej gotówki z działalności operacyjnej (wskaźnik Cash From Operations)

    Bardzo ważne jest to, aby przychody rosły szybciej niż koszty. Chcemy widzieć marżę utrzymującą się na stałym wysokim poziomie lub nawet ciągle rosnącą (wskaźniki Gross Profit Margin i Net Profit Margin).

    Znaczące jest też, aby spółka generowała wysoki, a najlepiej coraz wyższy zwrot z aktywów (wskaźnik Return on Assets) oraz zwrot z zainwestowanego kapitału (wskaźnik Return on Invested Capital).

    Więcej na temat szacowania potencjału spółki do wzrostu i na temat tego, jak poprawnie odczytywać prognozy zysków oraz przychodów znaleźć można w materiale wideo poświęconym analizie zyskowności.

    Drugą kategorią wskaźników są te, odpowiedzialne za bezpieczeństwo naszej inwestycji, czyli inaczej mówiąc – określające stabilność finansową spółki.

    Droga na skróty zakłada skorzystanie z gotowych wskaźników mówiących o prawdopodobieństwie bankructwa, takich jak wzory opracowane przez dr. Jamesa Ohlsona czy dr. Edwarda Altmana (wskaźniki O-Score i Z-Score).

    Alternatywnie warto poświęcić nieco więcej czasu i rozpatrzyć kilka pojedynczych wskaźników mówiących o krótkoterminowej płynności i o długoterminowej wypłacalności spółki (odpowiednio: Liquidity & Solvency ratios).

    Najbardziej popularnym wskaźnikiem płynności jest ten porównujący stosunek aktywów bieżących do pasywów bieżących bez wyłączania inwentarza lub z jego wyłączeniem (wskaźniki Current ratio i Quick ratio). Zasadnicza jest także potencjalna łatwość w obsłudze aktualnego zadłużenia (wskaźnik Interest Coverage).

    Długoterminową wypłacalność można sprawdzić natomiast porównując poziom zadłużenia spółki do jej aktywów (wskaźnik Debt-to-Assets) oraz poziom jej aktywów brutto do aktywów netto (wskaźniki Financial Leverage lub Assets-to-Equity).

    Sprawozdanie finansowe firmy jest tak bogate w informacje, że istnieje możliwość stworzenia setek wskaźników prezyzyjnie opisujących każdy aspekt działalności spółki. Zestaw wskazany powyżej nie wyczerpuje więc tematu, ale jest dobrym punktem startowym do oceny firmy.

    W przypadku ETF-ów podstawowe zbiorcze wskaźniki zyskowności sprawdzić można w darmowych raportach firmy Altavista Research. Poniższe wideo wyjaśnia, w jaki sposób można się do nich dostać: Altavista Research.

  • Strona
  • 1
  • 2

Zadaj swoje pytanie

Zadając pytanie upewnij się czy odpowiedzi nie można łatwo znaleźć przy pomocy wyszukiwarki internetowej. Zadbaj także o zwięzłość i klarowność pytania, aby było one konkretne oraz jednoznaczne. Stosuj interpunkcję i uważaj na zasady gramatyki! Tylko istotne pytania doczekają się odpowiedzi.

PS. Nie udzielam odpowiedzi na temat tego, co myślę o potencjale inwestycyjnym konkretnych akcji czy o kondycji poszczególnych spółek lub całych gospodarek, ani nie odnoszę sie do "bieżącej" sytuacji, ponieważ te kwestie szybko się dezaktualizują i po krótkim czasie wpis staje się bezwartościowy.

Na Twój adres e-mail średnio dwa w tygodniu będę wysyłał darmowe materiały edukacyjne, informacje o nowych artykułach na blogu, przegląd prasy czy zaproszenia na webinary. Na ten e-mail przyjdzie też odpowiedź na Twoje pytanie. Z newslettera możesz wypisać się w każdej chwili.

Ranking przesłanych pytań, które czekają w kolejce na odpowiedź

Jeśli uważasz, że któreś z pytań jest istotniejsze od innych, możesz na nie zagłosować. W ten sposób podskoczy ono w rankingu pytań oczekujących na przygotowanie odpowiedzi.

  • 1.

    Jak wyglądają notowania spółki równolegle na giełdzie np. w Europie i w USA w kontekście rozjazdu ceny akcji albo różnych stref czasowych?

    Adam Kamiński

  • 2.

    Jak pozbyć się akcji za 1 grosz?

    Paweł Polak

  • 3.

    Jaki jest najlepszy ETF na obligacje korporacyjne?

    Konrad

  • 4.

    Co sądzisz o inwestowaniu w GPW?

    Paweł Najgebauer

  • 5.

    Czy mogę kupić obligacje, akcje, ETF-y w sposób imienny, tak bym mógł włożyć do sejfu dokument, który przetrwa okres, np. wojenny, braku internetu lub koniec działalności brokerów?

    Arkadiusz Chwastowski

  • 6.

    Dlaczego banki centralne dążą do utrzymania pewnego stopnia inflacji, a deflacja jest negatywnie postrzegana?

    Krzysztof

  • 7.

    Czy przy krótkiej pozycji na opcje typu Uncovered Call, broker może mnie zmusić do zakupu akcji czy zamiast tego otworzy pozycję typu short na tych akcjach?

    Wojciech Keller

  • 8.

    Analiza techniczna czy fundamentalna? A jeśli jedna i druga, to w jakich proporcjach i w jakich horyzontach?

    Jerzy Sobków

  • 9.

    W jakie spółki można zainwestować, żeby mieć ekspozycję na złoto, srebro, miedź, gaz lub ropę?

    Jarek

  • 10.

    Czy warto korzystać ze zleceń typu „Market”?

    Szymon

  • 11.

    Preferred stocks – kiedy warto je kupować, jak je wyceniać i dla kogo są przeznaczone?

    Norbert

  • 12.

    W jaki sposób określić czułość całego portfela złożonego z akcji i z opcji na ruch benchmarku, tzw. ważenie betą, np. wobec SPY lub DIA?

    Krzysztof Nowosad

  • 13.

    Gdzie można znaleźć info o zapowiadanych IPO na rynku amerykańskim?

    Paweł Durkiewicz

  • 14.

    O ile można podnieść stopę zwrotu z pomocą różnych strategii opcyjnych?

    Konrad

Dodaj swoje pytanie do listy oczekującej. Prześlij je do mnie
  • Transakcje dnia
  • Filmy edukacyjne
  • Instruktaże Wideo