Q&A – Wasze pytania, moje odpowiedzi

Wybierz pytanie i poznaj odpowiedź:

  • Czy jest sens inwestować na giełdzie w czasach, gdy polityka monetarna dąży do nowego nieznanego nam jeszcze systemu wartości?

    Obecna polityka monetarna (Q3 2020 r.) zdaje się dążyć do tego, aby dostęp do kapitału uczynić jak najmniej problematycznym i jak najmniej kosztownym. Odbywa się to poprzez regularne obniżanie stóp procentowych, rozluźnianie regulacji dotyczących depozytów bankowych, a także skup obligacji rządowych oraz korporacyjnych przez banki centralne.

    Powyższe działania wpływają na potężny spadek rentowności długu emitowanego przez rządy, co wpływa z kolei na znaczne obniżenie tzw. risk-free return, czyli zysku, który można wypracować nie ponosząc żadnego ryzyka. Jeszcze kilkanaście lat temu ten zysk wynosił około 5-6%, dzisiaj już tylko około 1.5% i ciągle spada.

    Powyższy czynnik ma kolosalne znacznie, ponieważ wysokość risk-free return jest podstawową składową niemal wszystkich modeli wyceny akcji oraz opcji. Im niższy risk-free return, tym bardziej uzasadnione będą wyższe wyceny akcji. W tej sytuacji bardziej niż kiedykolwiek zasadnym jest więc alokowanie swoich pieniędzy na rynki akcyjne, ponieważ jest to jedyna realna alternatywa, aby ochronić swój kapitał przed inflacją i dalej go pomnażać.

    Wbrew pozorom, obecna polityka monetarna sprawia, że inwestowanie na giełdzie stało się bezpieczne, jak nigdy dotąd. Dzięki niskim stopom procentowym spółki giełdowe otrzymują dostęp do kredytu, którego koszt obsługi jest najniższy w historii. Ryzyko bankructwa w takiej sytuacji zostaje znacznie ograniczone niż w czasach wysokich stóp procentowych.

    Podaż pieniądza na rynku jest dzisiaj więcej niż dostateczna; banki posiadają potężne rezerwy gotówkowe, FED skupuje obligacje korporacyjne i uruchamia swapy dolarowe, a rząd rozdaje pieniądze w ramach programów socjalnych.

    Łatwiejszy dostęp do gotówki mają więc nie tylko korporacje, ale także przeciętni obywatele. Koszt inwestycyjnej pożyczki brokerskiej wynosi obecnie około 1% rocznie, a niektórzy brokerzy zaczęli oferować darmowe transakcje, umożliwjdąc handel akcjami z całego świata bez wychodzenia z domu, przy pomocy telefonu komórkowego.

    Rynki akcyjne się globalizują, a polityka monetarna ułatwia rozwój firm i podtrzymanie gospodarki oraz stymuluje napływ pieniądza na giełdę. Biorąc pod uwagę połączenie tych dwóch aspektów, wydaje się, że dzisiaj każdy możliwy czynnik sprzyja inwestowaniu na rynkach akcyjnych.

  • Na jakie wskaźniki analizy fundamentalnej zwracać uwagę przy doborze spółek i ETF-ów do długoterminowego portfela?

    Przy długoterminowym portfelu drugorzędne znaczenie będą miały wskaźniki odpowiedzialne za bieżącą wycenę akcji, gdyż jest to czynnik dynamiczny, zmieniający się w krótkich okresach. Pierwszorzędne znacznie powinny mieć za to aspekty wskazujące na długofalową zyskowność i stabilność fundamentalną spółki.

    Najważniejszym aspektem przy wyborze firmy na długie lata powinna być jej zdolność do generowania coraz większych przychodów, zysków oraz gotówki z działalności operacyjnej.

    Warto zatem porównać wskaźniki dynamiki wzrostu powyższych parametrów i odnieść je do prognoz na kolejne lata (będą to np. historyczne wskaźniki Revenue TTM vs. przyszłe wskaźniki Revenue Estimates oraz EPS TTM vs. EPS Estimates).

    To, czego powinniśmy tu szukać, to ciągłość. Idealne spółki będą pokazywały nieustanny wzrost powyższych parametrów w ciągu ostatnich kilku lat, a prognozy na lata do przodu będą sugerowały, że wzrost ten zostanie utrzymany.

    Szalenie istotne jest, aby wzrost przychodów i zysków potwierdzała zdolność spółki do generowania z roku na rok coraz większej gotówki z działalności operacyjnej (wskaźnik Cash From Operations)

    Bardzo ważne jest to, aby przychody rosły szybciej niż koszty. Chcemy widzieć marżę utrzymującą się na stałym wysokim poziomie lub nawet ciągle rosnącą (wskaźniki Gross Profit Margin i Net Profit Margin).

    Znaczące jest też, aby spółka generowała wysoki, a najlepiej coraz wyższy zwrot z aktywów (wskaźnik Return on Assets) oraz zwrot z zainwestowanego kapitału (wskaźnik Return on Invested Capital).

    Więcej na temat szacowania potencjału spółki do wzrostu i na temat tego, jak poprawnie odczytywać prognozy zysków oraz przychodów znaleźć można w materiale wideo poświęconym analizie zyskowności.

    Drugą kategorią wskaźników są te, odpowiedzialne za bezpieczeństwo naszej inwestycji, czyli inaczej mówiąc – określające stabilność finansową spółki.

    Droga na skróty zakłada skorzystanie z gotowych wskaźników mówiących o prawdopodobieństwie bankructwa, takich jak wzory opracowane przez dr. Jamesa Ohlsona czy dr. Edwarda Altmana (wskaźniki O-Score i Z-Score).

    Alternatywnie warto poświęcić nieco więcej czasu i rozpatrzyć kilka pojedynczych wskaźników mówiących o krótkoterminowej płynności i o długoterminowej wypłacalności spółki (odpowiednio: Liquidity & Solvency ratios).

    Najbardziej popularnym wskaźnikiem płynności jest ten porównujący stosunek aktywów bieżących do pasywów bieżących bez wyłączania inwentarza lub z jego wyłączeniem (wskaźniki Current ratio i Quick ratio). Zasadnicza jest także potencjalna łatwość w obsłudze aktualnego zadłużenia (wskaźnik Interest Coverage).

    Długoterminową wypłacalność można sprawdzić natomiast porównując poziom zadłużenia spółki do jej aktywów (wskaźnik Debt-to-Assets) oraz poziom jej aktywów brutto do aktywów netto (wskaźniki Financial Leverage lub Assets-to-Equity).

    Sprawozdanie finansowe firmy jest tak bogate w informacje, że istnieje możliwość stworzenia setek wskaźników prezyzyjnie opisujących każdy aspekt działalności spółki. Zestaw wskazany powyżej nie wyczerpuje więc tematu, ale jest dobrym punktem startowym do oceny firmy.

    W przypadku ETF-ów podstawowe zbiorcze wskaźniki zyskowności sprawdzić można w darmowych raportach firmy Altavista Research. Poniższe wideo wyjaśnia, w jaki sposób można się do nich dostać: Altavista Research.

  • W jaki sposób i jak często przeprowadzać rebalansowanie portfela?

    Są trzy podstawowe sposoby na przeprowadzenie rebalansowania portfela w celu wyrównania jego proporcji do pierwotnych założeń przyjętych przez inwestora:

    1. Dokupienie akcji, które spadły
    2. Sprzedanie części akcji, które wzrosły
    3. Dokonanie obu powyższych czynności jednocześnie

    To, który z powyższych wariantów zastosować, zależy przede wszystkim od tego, czy plan inwestora zakłada regularne wypłacanie zysków z rachunku brokerskiego w celu ich konsumpcji, alternatywnie – czy następowało będzie dopłacanie dodatkowych środków na rachunek, czy może inwestor zechce reinwestować wszystkie zyski w ramach rachunku przy braku dodatkowych wpłat i wypłat?


    Przykład rebalansowania w trzech wariantach

    Cały portfel posiada wartość startową 100 000 USD. Akcje AAA modelowo stanowią 40% wartości (40 000 USD), a akcje BBB modelowo 60% (60 000 USD).

    Po jakimś czasie akcje AAA spadają do poziomu 35 000, a akcje BBB rosną do poziomu 70 000 USD. Teraz łączna wartość portfela wynosi 105 000 USD, z czego akcje AAA zajmują 33,33% portfela, a akcje BBB zajmują aż 66,66%, czyli dwa razy więcej.

    W przypadku chęci wypłacania środków z portfela, należało by zatem zredukować akcje BBB do takiego poziomu, aby znowu zajmowały 60% wartości nowego portfela (po wypłacie zakładanej sumy środków potrzebnych „na życie”).

    W przypadku regularnych dopłat gotówki do portfela, zamiast redukować akcje BBB, należało by dokupić akcji AAA za wpłacane dodatkowe środki, aby podnieść ich proporcje do poziomu stanowiącego 40% wartość nowego portfela (uwzględniającego dopłatę kapitału).

    Jeśli inwestor nie dokonuje ani wpłat ani wypłat z portfela, to część środków ze sprzedaży akcji BBB powinna posłużyć do tego, aby dokupić akcje AAA i wyrównać pierwotne proporcje.

    W takim wypadku inwestor sprzedałby akcje BBB o wartości 7000 USD, aby dokupić za to akcji AAA. Nowe proporcje wyglądałyby wtedy następująco:

    • Akcje AAA mają wartość 42 000 USD (40% ze 105 000 USD)
    • Akcje BBB mają wartość 63 000 USD (60% ze 105 000 USD)

    W ten sposób żetony zdejmowane są ze stołu wtedy, kiedy inwestor jest na plusie na akcjach BBB, a jednocześnie uśredniana jest cena zakupu akcji AAA, dzięki czemu w odbiciu partycypować będzie można z wyższego pułapu.

    Rebalansowanie ma jednak sens jedynie wtedy, kiedy sytuacja fundamentalna spółek nie uległa zmianie i mówimy tu wyłącznie o technicznym aspekcie wyrównywania proporcji.


    Jak często dokonywać rebalansowania

    Odpowiedź prosta jest taka: nie częściej niż raz na miesiąc i nie rzadziej niż raz na kwartał. Natomiast odpowiedź skomplikowana brzmi: to zależy.

    Ogólna zasada mówi o tym, że im bardziej bieżące proporcje odbiegają od tych założonych, tym większa pojawia się potrzeba rebalansowania. Czasem proporcje te bardzo mocno zmienią się już po trzech tygodniach, a dla odmiany czasem nawet po trzech miesiącach będą praktycznie takie same, jak w punkcie wyjścia.

    Dlatego okresy rebalansowania zależą od dynamiki zmian w portfelu. Na pewno natomiast nie ma potrzeby rebalansowania portfela częściej niż raz na miesiąc, bo przez to inwestor nie pozwoli zyskom rosnąć, a spadkom nie da się się dostatecznie rozwinąć.

    Dobrą zasadą jest po prostu przyjęcie harmonogramu mówiącego o tym, że jeśli zmiany proporcji w portfelu są bardzo istotne, to rebalansowania dokonujemy raz na miesiąc, a jeśli nie są istotne, to raz na kwartał.


    Dlaczego rebalansowanie jest takie ważne?

    Procent składany. Wszystkiemu winny jest procent składany. W przypadku, gdy początkowo w portfelu akcje zajmują po 50%, zysk +20% na jednych akcjach i strata -20% na drugich akcjach spowodują, że wahania portfela ograniczone zostaną do zera. Stanie się tak, ponieważ 20% policzone od kwoty 50 000 USD oznacza taką samą wartość (10 000 USD) w obu przypadkach.

    Co jednak będzie dalej? Załóżmy, że akcje AAA, które spadły o -20% (ich wartość wynosi teraz 40 000 USD), odbijają od dna i rosną o +20%. Problem w tym, że 20% policzone od kwoty 40 000 USD to zaledwie 8000 USD, a zatem pozycja wraca do poziomu 48 000 USD.

    Idźmy dalej i zastanówmy się, co by się stało, gdyby w tym samym czasie akcje BBB spadły o 20% policzonych od ich nowej wartości wynoszącej 60 000 USD? 20% od 60 000 to 12 000, zatem nowa wartość akcji BBB wyniosłaby także 48 000 USD. Ergo, wartość całego portfela wyniosłaby 96 000 USD, co oznacza -4% straty względem poziomu startowego.

    Przy braku odpowiedniego rebalansowania, duże i częste wahania aktywów w portfelu potrafią regularnie doprowadzać ten portfel do erozji jego wartości. Dzieje się tak, ponieważ w sensie procentowym akcje zawsze muszą wzrosnąć więcej niż spadły, aby odrobić straty (odbicie liczone jest z niższej bazy).

    Natomiast spadki przy akcjach, które za bardzo wzrosły, liczone są od wysokiej bazy i wystarczy skromna korekta w sensie procentowym, aby przełożyć się na potężne straty w sensie kwotowym, których nie będą w stanie zniwelować potencjalne wzrosty na innych (mniejszych) spółkach w portfelu.

    Więcej na temat dobierania odpowiednich wyjściowych proporcji spółek do portfela można przeczytać w artykule poświęconym Modern Portfolio Theory.

  • Jaki jest najprostszy sposób na hedging w przypadku inwestycji w zagraniczne akcje/ETF-y?

    Najstarszym, najprostszym, najtańszym i najskuteczniejszym od dziesiątek lat sposobem na zabezpieczenie portfela akcyjnego jest umieszczenie w nim obligacji rządowych w proporcjach pół na pół.

    Taki portfel od stycznia 2020 roku do końca sierpnia 2020 roku przyniósłby zysk w wysokości +18%, względem zysku w wysokości +7% wygenerowanego wyłącznie przez akcje. W ciągu ostatnich 12 miesięcy wynik wyniósłby +22% vs. +20% na korzyść portfela mieszanego, a w ciągu ostatnich 3 lat +49% vs. +42% na korzyść portfela mieszanego.

    W bardzo długiej perspektywie ta prawidłowość także jest zachowana. W ciągu ostatnich dwudziestu lat portfel złożony w połowie z akcji i w połowie z obligacji przyniósłby +457% zysku vs. +283% zysku wygenerowanego przez samo S&P 500.

    Biorąc jednak pod uwagę, iż rentowności obligacji są dzisiaj na znacznie niższym poziomie niż były dwadzieścia lat temu, raczej nie można spodziewać się podobnie spektakularnych wyników w perspektywie kolejnej dekady. Nie zmienia to jednak faktu, że obligacje rządu USA w dalszym ciągu stanowią najlepsze zabezpieczenie portfela akcyjnego.

    Więcej na temat zabezpieczenia portfela obligacjami można poczytać tutaj.

  • Przez jakie ETF-y inwestować w obligacje rządowe USA? Jak można wyceniać te ETF-y?

    W obligacje rządowe najlepiej inwestować bezpośrednio, kupując te papiery na rynku wtórnym za pośrednictwem dobrego brokera, takiego jak LYNX lub Interactive Brokers. Cena nominalna pojedynczej obligacji wynosi 1000$, a więc jest to próg do zaakceptowania przez praktycznie każdego inwestora.

    Istnieją co prawda zbiorcze ETF-y (takie jak, np. TLT), które posiadają w sobie całe paczki obligacji długoterminowych, ale ich zastosowanie w celach zabezpieczenia portfela nie jest maksymalnie efektywne z uwagi na to, iż ETF-y te skupują wszystkie obligacje o terminach wygasania powyżej 20 lat. Oznacza to, że w skład takiego ETF-a wchodzą również obligacje wyemitowane już dziesięć lat temu, przez co ich cena na rynku wtórnym zdążyła prawdopodobnie mocno pójść do góry.

    Dlatego zazwyczaj najefektywniej jest kupować obligacje z najnowszej ostatnio wyemitowanej serii, gdyż będą one miały w sobie najwięcej wartości czasu, przez co potencjał do aprecjacji ceny będzie większy niż w przypadku zbiorczego ETF-a. Emisja nowych serii odbywa się zazwyczaj raz na kwartał.

    Nie istnieje natomiast żaden obiektywny sposób, aby wycenić ETF-y czy pojedyncze obligacje, ponieważ ich cena zależy od bardzo wielu zmiennych, takich jak stopy procentowe, kondycja gospodarki, siła waluty, chwilowy sentyment inwestorów, aktualny apetyt na ryzyko i cały szereg innych jeszcze nieprzewidywalnych czynników, których często nie można opisać liczbami.

    Dobrym jednak sposobem, aby ocenić czy obligacje danego kraju są drogie czy tanie, jest odniesienie ich ceny do cen obligacji innych krajów o podobnej stabilności gospodarczej i podobnych wypłacanych odsetkach. W ten sposób można mniej więcej przynajmniej oszacować, które obligacje są przewartościowane względem których.

    Bieżące rentowności światowych obligacji można sprawdzić w tym miejscu.

  • Zamierzam zakupić amerykańskie obligacje skarbowe, aby zabezpieczyć portfel akcji. Zakładam sprzedaż obligacji przed ich wykupem. Co brać pod uwagę wybierając konkretne serie spośród dostępnych możliwości?

    W takim wypadku drugorzędne znaczenie będzie miała wysokość wypłacanych odsetek, a najważniejszym kryterium powinna być aktualna cena transakcyjna danej serii obligacji. Im większe dyskonto, tym większe prawdopodobieństwo wyrównania się ceny obligacji z ceną nominalną lub przekroczenie tej ceny.

    Równie istotnym kryterium jest jednak to, żeby obligacje pochodziły z w miarę świeżej emisji, ponieważ wtedy zazwyczaj będą zawierały w sobie jeszcze największy potencjał do wzrostu w określonym czasie. Nie zawsze jednak będzie to warunek absolutny.

    Weźmy teoretyczny przykład trzech różnych serii obligacji:

    • ABC – termin wykupu za 20 lat, odsetki 2%, cena transakcyjna 1000$.
    • BBB – termin wykupu za 25 lat, odsetki 2%, cena transakcyjna 900$
    • CCC – termin wykupu za 30 lat, odsetki 1.7%, cena transakcyjna 1000$.

    Z punktu widzenia osoby planującej sprzedać obligacje przed czasem ich wygaśnięcia, najlepszą opcją w tej sytuacji byłyby obligacje serii BBB, ponieważ to one mają największy potencjał do wzrostu ceny, zanim rentowności osiągną poziom 0%.

    Obligacje ABC wypłacają 2% odsetek przez 20 lat, co oznacza 20$ x 20 lat i daje łącznie maksymalny zysk 400$ w perspektywie 20 lat. To sugeruje, że możliwość aprecjacji ceny obligacji na rynku wtórnym wynosi maksymalnie +40%, zanim obligacje osiągną zerowy poziom rentowności.

    Gdyby bowiem ich cena transakcyjna wzrosła do 1400$ i inwestor nabyłby je po takiej cenie, to przez kolejnych 20 lat z odsetek faktycznie uzbierało by się 400$ wpływów, ale w dniu wygaśnięcia rząd odkupiłby te obligacje od inwestora po ich cenie nominalnej, która zawsze wynosi 1000$.

    Inwestor wydał więc 1400$ na zakup obligacji, zarobił potem 400$ na odsetkach i następnie odsprzedał obligacje po 1000$. Ergo, wyszedł na tym neutralnie, czyli rentowność takiego zakupu jest zerowa. Dlatego teoretycznie nie istnieje możliwość wzrostu ceny tych obligacji w międzyczasie na rynku wtórnym do poziomu wyższego niż 1400$, ponieważ wtedy inwestorzy dopłacaliby do takiej inwestycji.

    Ostatnie lata i świat ujemnych stóp procentowych pokazały co prawda, że możliwy jest wzrost poniżej progu ujemnej rentowności, ale dla celów porównawczych przyjmijmy, że zerowa rentowność jest maksymalnym możliwym sufitem ograniczającym dalszy wzrosty przed terminem wygaśnięcia.

    Jak to w takim razie wygląda w przypadku obligacji BBB i CCC? BBB wypłacają 2% przez 25 lat, co daje 500$ zysku, ale te obligacje kupujemy po 900$, a docelowo rząd odkupuje je po 1000$, czyli dodatkowo zysk wzrośnie jeszcze o 100$. Zatem tutaj możliwość wzrostu ceny serii BBB na rynku wtórnym w trakcie życia tej obligacji ograniczona jest przez poziom 1600$, czyli oznacza możliwość wzrostu o +60%.

    W przypadku CCC 30 lat x 17$ daje 510$ odsetek. Cena transakcyjna równa jest cenie nominalnej, więc odsetki byłyby jedynym zyskiem. W tym przypadku potencjał do wzrostu kursu obligacji CCC w trakcie ich życia ograniczony jest limitem +51%.

    Tak więc z punktu widzenia osoby, która nie zamierza trzymać obligacji do daty ich wygaśnięcia, najlepszym pomysłem będą obligacje serii BBB kupione z dyskontem, ponieważ one zapewniają największy potencjał do wzrostu ceny (+60%) zanim ich rentowności osiągną poziom zero.

    W rzeczywistym świecie różnice pomiędzy poszczególnymi seriami są jednak na tyle małe, że przy mniejszym kapitale inwestycyjnym można przyjąć, iż najlepszym pomysłem jest wybór najświeższej dostępnej serii obligacji, która ma w sobie najwięcej wartości czasu.

  • Czy w sytuacji niemal zerowych stóp procentowych zakup obligacji rządowych jako zabezpieczenie portfela dalej ma sens i dlaczego obligacje rządowe (ETF TLT) w marcu 2020 spadały razem z akcjami?

    To nie do końca prawda, że obligacje rządowe spadały razem z akcjami w czasie ostatniego krachu z lutego/marca 2020 roku. Spadki na giełdzie rozpoczęły się dokładnie 20 lutego. To był moment, w którym indeks S&P 500 zaczął drastycznie nurkować, a ceny obligacji piąć się do góry. Dwa tygodnie później, 9 marca, obligacje były już na plusie +16% (liczonym od 20 lutego), a indeks S&P 500 znajdował się w tym czasie na minusie -19%. Obligacje świetnie spełniły więc swoją rolę w początkowych dniach i w pierwszej fazie krachu.

    Po 9-tym marca sytuacja faktycznie uległa jednak zmianie i od tego czasu aż do 18-tego marca obligacje spadały razem z akcjami. Był to jednakże spadek o wiele mniejszy niż spadek akcji, bo wynosił -1.8% vs. -28% na indeksie S&P 500, co oznacza, że obligacje uplasowały się znacznie wyżej niż benchmark.

    Mimo tego, takie zachowanie się obligacji było rzeczywiście dość nietypowe. Niestety to, dlaczego w danym okresie jedne aktywa rosną, a inne spadają, praktycznie zawsze pozostaje wyłącznie w sferze domysłów i teorii, więc cieżko jednoznacznie i z całą pewnością określić tu powody.

    W tym wypadku jednak najbardziej wiarygodna teoria mówi o tym, że takie zachowanie wynikało z tego, iż w obliczu zagrożenia zamknięciem gospodarki, firmy i instytucje zdały sobie sprawę, że muszą zgromadzić zapasy gotówki potrzebnej, żeby przetrwać okresy niższych przychodów. Dlatego w ciągu tych dziesięciu dni wyprzedaż dotknęła praktycznie wszystkie aktywa denominowane w dolarze, bez względu na ich status.

    Uważane za bezpieczną przystań złoto spadło, np. w tym okresie aż o -12%. To sugeruje, że nastąpiła po prostu masowa likwidacja wszystkich niepłynnych aktywów i ucieczka do dolara amerykańskiego, która spowodowała w tym czasie jego wzrost o +8%.

    Dopiero interwencja FED-u i zapewnienie nieograniczonej płynności waluty wpłynęła na to, że kapitał zaczął wracać na rynek obligacji i od 18-tego marca obligacje zaczęły znowu rosnąć, przez cały późniejszy czas będąc już na plusie względem dnia, w którym rozpoczęły się spadki.

    Krach na giełdzie zakończył się dokładnie 23 marca, która to data wyznaczała ostateczny dołek na indeksie S&P 500. Do tego czasu portfel złożony wyłącznie z akcji znalazłby się na minusie -33%, portfel złożony wyłącznie z obligacji na plusie +13%, a portfel, w którym znajdowałyby się zarówno akcje jak i obligacje w równych proporcjach odnotowałby stratę -9%.

    To pokazuje, że pomimo dziesięciodniowych spadków obligacji w tym okresie, mimo wszystko ich obecność w portfelu zapewniłaby dość znaczą ochronę pozwalającą (w zależności od proporcji) częściowo zniwelować spadki na giełdzie albo wręcz wyjść na kilkunastoprocentowy plus.

    Dzisiaj, przy stopach procentowych bliskich zeru, może się wydawać, że sens dalszego umiejscawiania obligacji amerykańskich w portfelu inwestycyjnym staje pod znakiem zapytania, ale to przeświadczenie jest złudne.

    Obligacje amerykańskie nie funkcjonują bowiem w próżni i ich cenę trzeba rozpatrywać przez pryzmat tego, co oferują konkurencyjne obligacje innych krajów. Warto też pamiętać, że w przypadku papierów USA ciągle mówimy o najbezpieczniejszym instrumencie finansowym na świecie, którego wypłacalność gwarantowana jest przez najsilniejszy militarnie kraj i największą gospodarkę posługującą się globalną twardą walutą rozliczeniową używaną w handlu międzynarodowym.

    Tymczasem ceny dziesięcioletnich obligacji amerykańskich znajdują się dzisiaj dopiero na 26. miejscu pod względem ich wysokości(!). Wyżej wyceniane są, np. obligacje Litwy, Malty, Bułgarii, Portugalii, Łotwy czy Słowenii. Taki stan rzeczy zdaje się sugerować, że potencjał do aprecjacji ceny ciągle jest jeszcze dość spory i amerykańskie papiery mają długą drogę do pokonania, aby dorównać cenom równie bezpiecznych obligacji Szwajcarii, Niemiec czy Holandii.

  • Jak określić dobry moment na sprzedaż akcji?

    Istnieją tylko dwa merytoryczne powody, dla których inwestor powinien chcieć sprzedać swoje akcje: spółka przestała być „dobra” lub jej akcje stały się przewartościowane.

    Zupełnie bez znaczenia pozostaje natomiast to, jak duży zysk czy stratę udało się na danej pozycji wypracować. Ten często stosowany parametr jest bowiem mocno subiektywny i unikalny w skali każdego indywidualnego inwestora, przez co z natury nie będzie on obiektywny.

    Może istnieć tylko jedna prawidłowa odpowiedź na pytanie o to, czy aktualnie mamy do czynienia z dobrym momentem na sprzedaż danych akcji czy też nie. Odpowiedź na to pytanie będzie taka sama bez względu na to, czy inwestor kupił te akcje na górce i obecnie odnotowuje na nich stratę czy może kupił je w dołku i obecnie odnotowuje na nich niezrealizowany jeszcze papierowy zysk.

    Każdy z posiadaczy akcji nabył je w końcu w innym momencie i po innej cenie, więc parametr zysku lub straty jest inny dla każdego z właścicieli. To wyklucza zatem stosowanie go, jako kryterium decydującego o tym, czy dane akcje straciły już potencjał do dalszego wzrostu czy jeszcze nie.

    Do podjęcia decyzji o sprzedaży akcji powinna być zatem zastosowana obiektywna analiza aktualnej kondycji spółki i jej potencjału inwestycyjnego na przyszłość oraz to, czy w danym momencie akcje nie są przypadkiem zbyt drogie w stosunku do tego potencjału.

    Przewartościowanie akcji sugerujące, że nadszedł moment na sprzedaż, najprościej wykryć analizując odczyty wskaźników zbudowanych na stosunku ceny akcji względem: przychodów, zysków, wartości księgowej lub gotówki generowanej przez daną spółkę.

    Mowa tu odpowiednio o wskaźnikach: PS (Price-to-Sales), PE (Price-to-Earnings), PBV (Price-to-BookValue) oraz PCFO (Price-to-CashFromOperations). To, który wskaźnik zastosować w przypadku konkretnej spółki, wymaga nieco doświadczenia i wiedzy odnośnie specyfiki danej branży.

    Wskaźnik PS będzie najbardziej uniwersalny, ale ogólna zasada mówi o tym, aby największą wagę przywiązywać do tego wskaźnika, który historycznie (np. w ciągu ostatnich dziesięciu lat) sprawdzał się najlepiej, czyli był odwrotnie skorelowany z kursem akcji.

    Analiza ww. wskaźników polega na ustaleniu, w jakich zakresach znajdują się ich historyczne odczyty (dla każdej spółki zazwyczaj będą to inne wartości), a następnie na odniesieniu ich względem aktualnego odczytu. Jeśli dzisiejszy odczyt znajduje się w górnych zakresach, przy których historycznie rozpoczynały się spadki, to oznacza, że mamy do czynienia z potencjalnym przewartościowaniem spółki, czyli z dobrym powodem do pozbycia się jej akcji.

    Problem w tym, że dane odczyty mogą utrzymywać się w górnych zakresach skali dość długo, dlatego w takiej sytuacji, aby precyzyjniej określić moment na sprzedaż akcji, warto zastosować dodatkowy wskaźnik o sporej skuteczności, który reaguje szybciej niż wspomniane.

    Wskaźnikiem tym jest tzw. upside rozumiany jako procentowy spread pomiędzy kursem akcji, a jej poziomem docelowym prognozowanym przez analityków. Wskazania upside’u w większości przypadków są bardzo dokładne i odczyt w okolicach zera często skorelowany jest ze szczytami na kursie akcji.

    Poziom aktualnego upside’u można wyliczyć samemu dzieląc docelową cenę akcji (tzw. price target) przez ich aktualny kurs i od wyniku odejmując jeden. Przykładowo, akcje z ceną docelową prognozowaną przez konsensus analityków na poziomie 120$ i z aktualnym kursem 100$ będą miały wskaźnik upside na poziomie 0.2, co oznacza, że pozostaje im dalszy upside w wysokości 20%. W takim wypadku zdecydowanie nie byłby to moment na sprzedaż, chyba że…

    Sytuacja fundamentalna spółki uległaby znacznemu pogorszeniu. Przy ocenie kondycji finansowej przedsiębiorstwa nie mają jednak aż tak dużej wagi już opublikowane sprawozdania finansowe, które są historią, ale kluczową rolę odgrywają tu prognozy na przyszłość.

    W portfelu nie mają bowiem prawa znajdować się spółki, którym spadają prognozy przychodów czy zysków, ani takie, które nie generują coraz większej gotówki z działalności inwestycyjnej. Żółta lampka ostrzegawcza powinna zapalić się już nawet na etapie niekorzystnych rewizji prognoz.

    Więcej na ten temat można znaleźć w zapisie webinaru poświęconego temu, jak przeanalizować spółkę w 15 minut.

    Dodatkowymi wskaźnikami sugerującymi, żeby pozbyć się akcji z powodów fundamentalnych, są pogarszające się odczyty wskaźników odpowiedzialnych za określenie ryzyka bankructwa. Jednym z najskuteczniejszych jest, na przykład wskaźnik Z-Score stworzony przez doktora Roberta Altmana.

    Tak więc dobry moment na sprzedaż akcji pojawia się wtedy, gdy akcje te stają się przewartościowane lub gdy zaczyna pogarszać się sytuacja finansowa spółki. Przy czym „dobry moment” należy rozumieć jako okres trwający nawet kilka tygodni, a w niektórych przypadkach kilka miesięcy(!). Utopią jest bowiem oczekiwanie, że można określić dobry moment na sprzedaż akcji z dokładnością do paru dni. Taka precyzja jest niemożliwa do osiągnięcia w prawdziwym świecie i trzeba do tego przywyknąć.

  • Przy pomocy jakich instrumentów najlepiej inwestować w surowce?

    To zależy od horyzontu czasowego oraz od doświadczenia inwestora. Najprostszą metodą jest zakup ETF lub certyfikatu inwestycyjnego na kontrakt terminowy (tzw. futures) wystawiony na dany towar czy surowiec.

    Ta metoda jest jednak nieefektywna w dłuższym terminie z uwagi na istnienie zjawiska określanego mianem efektu contango, które powoduje erozję wartości kontraktu bez względu na to, jak zachowuje się instrument bazowy.

    Dla odmiany, stosując alternatywną metodę wystawiania opcji na kontrakty surowcowe, contango może być co prawda sojusznikiem inwestora, ale ten sposób jest dość skomplikowany i – z uwagi na wysoki mnożniki opcji oraz kontraktów – wymaga zaangażowania sporego kapitału jako zabezpieczenia wystawianych derywatów.

    Dla przeciętnego inwestora wydaje się więc, że optymalnym, tanim i bezpiecznym sposobem, aby zainwestować w surowce czy towary, jest zakup akcji producentów/wydobywców danego surowca. Ich kurs często bowiem dobrze skorelowany jest z samą ceną określonego towaru.

  • Na jakie wskaźniki analizy technicznej zwracać uwagę przy doborze spółek i ETF-ów do długoterminowego portfela?

    Na żadne. Wskaźniki analizy technicznej mogą okazać się pomocne jedynie w określeniu samego momentu wejścia na rynek, ale będą bezużyteczne w selekcji akcji, zwłaszcza do portfela o długoterminowym horyzoncie.

    To analiza fundamentalna powinna odpowiadać najpierw na pytanie „co kupić”, a analiza techniczna dopiero potem na pytanie „kiedy to kupić”.

    Pomimo tego, iż nie istnieje żaden wskaźnik analizy technicznej, który pomagałby w dobieraniu spółki do portfela, to warto przed zakupem zwrócić jednak uwagę na wieloletni (min. 7-10 lat) trend kursu danych akcji.

    Backtesty jednoznacznie pokazują bowiem, że spółki, których akcje znajdują się w długoterminowym trendzie wzrostowym, mają statystycznie większe prawdopodobieństwo pozostania w tym trendzie, niż jego przerwania w momencie, gdy tylko włożymy dane akcje do portfela.

    W świecie inwestorów od dziesiątek lat funkcjonuje nawet powiedzenie „trend is your friend”, a tzw. strategia momentum trading jest najskuteczniejszym systemem inwestycyjnym o stałych założeniach bazujących wyłącznie na kryteriach ilościowych.

    Więcej na temat strategii opartych na trendzie można poczytać w tym artykule lub na blogu u Jacka Lemparta.

Zadaj swoje pytanie

Zadając pytanie upewnij się czy odpowiedzi nie można łatwo znaleźć przy pomocy wyszukiwarki internetowej. Zadbaj także o zwięzłość i klarowność pytania, aby było one konkretne oraz jednoznaczne. Stosuj interpunkcję i uważaj na zasady gramatyki! Tylko istotne pytania doczekają się odpowiedzi.

PS. Nie udzielam odpowiedzi na temat tego, co myślę o potencjale inwestycyjnym konkretnych akcji czy o kondycji poszczególnych spółek lub całych gospodarek, ani nie odnoszę sie do "bieżącej" sytuacji, ponieważ te kwestie szybko się dezaktualizują i po krótkim czasie wpis staje się bezwartościowy.

Na Twój adres e-mail średnio dwa w tygodniu będę wysyłał darmowe materiały edukacyjne, informacje o nowych artykułach na blogu, przegląd prasy czy zaproszenia na webinary. Na ten e-mail przyjdzie też odpowiedź na Twoje pytanie. Z newslettera możesz wypisać się w każdej chwili.

Ranking przesłanych pytań, które czekają w kolejce na odpowiedź

Jeśli uważasz, że któreś z pytań jest istotniejsze od innych, możesz na nie zagłosować. W ten sposób podskoczy ono w rankingu pytań oczekujących na przygotowanie odpowiedzi.

  • 1.

    Skąd się biorą cykle na dolarze i jaka jest mechanika ich działania?

    Maciej Bednarczyk

  • 2.

    Jak poprawnie wyznaczyć trend w określonym horyzoncie czasowym?

    Tadeusz Morawski

  • 3.

    Jak zabezpieczyć portfel akcyjny przed spadkami za pomocą opcji na VIX?

    Tomasz

  • 4.

    Jak można wyjaśnić zgodność (nawet sekundową) ruchów największych indeksów np. S&P500, DAX, EURO STOxx50, WIG20?

    Jerzy Sobków

  • 5.

    Czy od swoich zysków płacisz podatki w Polsce, a jeśli nie, to gdzie i dlaczego akurat tam?

    Krzysztof

  • 6.

    Jakie wymagania należy spełnić, aby dostać pracę w funduszu inwestycyjnym?

    Konrad

  • 7.

    Jak wyglądają notowania spółki równolegle na giełdzie np. w Europie i w USA w kontekście rozjazdu ceny akcji albo różnych stref czasowych?

    Adam Kamiński

  • 8.

    Jak pozbyć się akcji za 1 grosz?

    Paweł Polak

  • 9.

    Jakie są pierwsze oznaki, że z „dobrej” spółki w naszym portfelu, przestaje ona być „dobra”?

    Boguslaw R

  • 10.

    Co myślisz o braniu kredytu konsumenckiego poniżej 10% ze stałym oprocentowaniem, skoro jest szansa na dużą inflację?

    Konrad

  • 11.

    Jak rozumiesz wolność finansową i dochód pasywny? Czy planujesz przejść na „wcześniejszą emeryturę”?

    Tomasz

  • 12.

    Co sądzisz o inwestowaniu w GPW?

    Paweł Najgebauer

  • 13.

    Analiza techniczna czy fundamentalna? A jeśli jedna i druga, to w jakich proporcjach i w jakich horyzontach?

    Jerzy Sobków

  • 14.

    Czy mogę kupić obligacje, akcje, ETF-y w sposób imienny, tak bym mógł włożyć do sejfu dokument, który przetrwa okres, np. wojenny, braku internetu lub koniec działalności brokerów?

    Arkadiusz Chwastowski

  • 15.

    Czy przy krótkiej pozycji na opcje typu Uncovered Call, broker może mnie zmusić do zakupu akcji czy zamiast tego otworzy pozycję typu short na tych akcjach?

    Wojciech Keller

  • 16.

    Dlaczego banki centralne dążą do utrzymania pewnego stopnia inflacji, a deflacja jest negatywnie postrzegana?

    Krzysztof

  • 17.

    Jaki jest najlepszy ETF na obligacje korporacyjne?

    Konrad

  • 18.

    W jaki sposób określić czułość całego portfela złożonego z akcji i z opcji na ruch benchmarku, tzw. ważenie betą, np. wobec SPY lub DIA?

    Krzysztof Nowosad

  • 19.

    W jakie spółki można zainwestować, żeby mieć ekspozycję na złoto, srebro, miedź, gaz lub ropę?

    Jarek

  • 20.

    Preferred stocks – kiedy warto je kupować, jak je wyceniać i dla kogo są przeznaczone?

    Norbert

Dodaj swoje pytanie do listy oczekującej. Prześlij je do mnie
  • Transakcje dnia
  • Filmy edukacyjne
  • Instruktaże Wideo