Skip to content

Nie warto realizować jeszcze zysków na ropie po posiedzeniu OPEC

bez-nazwyDostałem dzisiaj już kilka maili z pytaniem czy warto zacząć realizować zyski na ropie (8% w ciągu jednego dnia) czy poczekać jeszcze do jutra. Żadna z odpowiedzi nie jest poprawna.

Jeśli ktoś posłuchał mojej rady z początku sierpnia i kupił certyfikaty na ropę naftową, to powinien już zarobić na tej transakcji grubo ponad 20% (i to bez dźwigni).

Większość tego spektakularnego rajdu miała miejsce dzisiaj podczas posiedzenia państw członkowskich OPEC, dlatego wiele osób zaczęło się zastanawiać czy to dobry moment, aby zamknąć transakcję i zrealizować zyski.

Odpowiedź jest prosta: NIE!

OPEC nie manipuluje przy poziomach produkcji po to, aby wywołać jednodniowy wzrost ceny ropy i żeby jej kurs na drugi dzień spadł z powrotem do pierwotnych poziomów. Ropa to fizyczny towar, którego ograniczenia w produkcji wpłyną na transakcyjne ceny surowca w nieco dłuższym terminie niż jeden dzień.

Dajmy ropie szansę, aby wzrosła do poziomów, w których przyszły popyt i podaż zostaną zbalansowane. Poczekajmy cierpliwie niech notowania trafią w końcu na swój sufit, wtedy dopiero zobaczymy, gdzie jest ta granica, której kurs nie będzie w stanie przekroczyć. Na to jednak potrzeba czasu.

Fundamenty też są zresztą za tym, żeby poczekać. W czasach taniej ropy wiele firm wydobywczych upadło lub zawiesiło działalność. Te, które przetrwały, ograniczyły koszty gdzie tylko mogły, w tym koszty przeznaczane na poszukiwania nowych złóż. Konsekwencje dopiero nadejdą. Wiele źródeł potwierdza, że w drugiej połowie 2017 roku z tego powodu na rynku może pojawić niezła dziura, jeśli chodzi o podaż surowca. Dołóżmy do tego zmowę cenową kartelu OPEC i mamy ładny grunt pod długofalowy wzrost cen.

Realizacja kilkudziesięcioprocentowego zysku wypracowanego w parę miesięcy (a przez niektórych w parę tygodni) jest naprawdę kusząca, ale to jeszcze nie jest ten moment. Pozwólmy zyskom rosnąć i nie zarzynajmy kury znoszącej złote jaja.

Jeśli o mnie chodzi, to pozbywam się tylko styczniowych opcji, które przyniosły już i tak prawie 80% zysku, a których implied volatillity wynosi w tym momencie prawie 50%, a więc dostanę za nie dobrą cenę. Gdyby opcje miały dłuższy termin, to trzymałbym je dalej, ale w takim przypadku nie będę ryzykował. Opcje zresztą były kupione tylko i wyłącznie jako zagranie pod decyzję OPEC.

Nielewarowane certyfikaty o wartości 5% portfela trzymam natomiast dalej do momentu, w którym ropa zacznie obracać się wokół 60 USD za baryłkę Brent. Czy będzie to za tydzień czy za pół roku – nie ma większego znaczenia. Moim zdaniem poziom 50 USD nie jest bowiem szczytem możliwości ropy.

Nie polecam natomiast nikomu inwestować w ropę w tym momencie. Kiedy wszystko jest już jasne (cięcia produkcji), to na taki ruch jest zwyczajnie za późno. Brakuje na horyzoncie solidnego katalizatora do dalszych gwałtownych wzrostów, a w międzyczasie ropa może zaliczyć korektę. Kupić (lub dokupić) warto będzie jedynie w momencie, jeśli ropa w tym roku spadnie jeszcze do okolic 45 USD, ale nie wydaje mi się to zbyt realne.