fbpx

0 odpowiedzi na “Bez kategorii”

  1. Tak sobie myślę że można by wykorzystać margin account tutaj – z tego co widzę interest na USD dla margina jest 2,92% max – można kupić ETFa który ma 6% 🙂 Chyba że coś źle kombinuje ?

    • Bardzo dobrze kombinujesz. To się nazywa carry trade. Strategia stara jak świat 🙂 Na USD zresztą teraz jest dość wysoki procent, ale zobacz oprocentowanie dla margina w EUR. Ostatnio było bodajże 1%…

        • Niekoniecznie. Możesz wziąć „pożyczkę” w EUR i przewalutować ją na USD, żeby kupić ETF-a. Tylko wtedy z kolei narażasz się na ryzyko walutowe (albo in plus albo in minus).

          Dobrym pomysłem jest też wykorzystanie margina i taniej pożyczki, żeby kupić akcje wypłacające dywidendę wyższą niż koszt margina, a do tego wystawiać na te akcje opcje CALL, które dodatkowo dadzą zarobić 5-15% rocznie bez żadnego ryzyka (bo akcje są zabezpieczeniem opcji). Masa jest takich różnych fajnych trików, które można zrobić z tanimi pieniędzmi przy niskich stopach 🙂

          Tutaj pisałem więcej o tym Covered CALL-u: https://tradingforaliving.pl/covered-call/

          PS. Cieszę się, że blog przypadł do gustu, dzięki 🙂

  2. Gratuluję wyczucia. Po opublikowaniu artykułu kurs ładnie urósł w horyzoncie 12mcy.
    A jak oceniasz sytuację teraz? Na wykresie widać korektę od połowy roku (nawet bym powiedział odwrócenie trendu) i silne odbicie w końcówce grudnia, styczniu. Wychwyciłeś może jakieś 'fundamenty’, które za tym stoją?

  3. Ja właśnie kupiłem i czytam. Póki co bardzo dobrze się czyta, jak powieść sensacyjną. Faktycznie można otworzyć szeroko oczy i sporo zrozumieć. Sam jak wystawiałem opcję na „totalnej plaży” to po kliknięciu okazywało się znowu, że nie jestem pierwszy a już na pewno, że nie sam… teraz wiem dlaczego.

  4. To jest Prostota, nie jestem sam w grupie raźniej. Człowiek to zwierze stadne.

    Co do:

    Jeśli chcecie spekulować, podłączajcie się pod trwające trendy i nie patrzcie na fundamenty
    Jeśli chcecie inwestować, wydłużcie sobie horyzont inwestycyjny i nie patrzcie na notowania

    Słuszna uwaga i prawdziwa.

  5. Zgadzam się z Wami wszystkimi w stu procentach. Ręczne liczenie i wypełnianie PIT-ów po średnich kursach z danego dnia to jest droga przez mękę…

    Trudno natomiast porównywać LYNX i Degiro, bo to dwa różne światy. Przede wszystkim LYNX nie nadaje się do handlowania na polskiej giełdzie, bo ma dostęp jedynie do 38 spółek z GPW. Degiro natomiast nie nadaje się do handlowania derywatami na rynkach zagranicznych, bo nie ma dostępu do większości opcji z USA, ani do rynku OTC, ani do mniej płynnych papierów z giełd, np. w Hongkongu. Tak samo za pomocą Degiro nie da się zagrać na spadki amerykańskich spółek w ten zwykły klasyczny sposób, czyli pożyczając akcje od brokera, żeby je sprzedać na rynku w celu późniejszego odkupienia po niższej cenie. No ale nie każdemu to jest oczywiście potrzebne.

    Potężną przewagą LYNX-a nad Degiro jest natomiast możliwość skorzystania z platformy TWS od Interactive Brokers. To jest niezastąpione narzędzie do analizy fundamentalnej czy do operacji na opcjach. Tylko tu znowu – nie każdemu to będzie potrzebne. Tak więc dla zwykłego kupowania akcji – Degiro będzie OK. Dla bardziej profesjonalnych zastosowań lepiej wybrać LYNX-a. No a dla bardzo częstych operacji na dużych wolumenach – pójść bezpośrednio do IB. Chociaż LYNX też potrafi obniżyć prowizję dla osób, które handlują dużymi pozycjami i zawierają sporo transakcji.

    Więcej o Degiro pisałem zresztą w tym artykule: https://tradingforaliving.pl/degiro-broker-opinie/

  6. Nie wspomniałeś o dużej wadzie (zresztą tej samej dla IB i innych zagranicznych brokerów), że rozliczać się trzeba samodzielnie. A to dla niejednego (szczególnie DT) bardzo dużo dodatkowej pracy. Gdy i z tym Lynx się upora, będzie no. 1! Ciekawi mnie fakt co takiego ma w sobie Holandia, że tam ciągną tak dobrzy brokerzy – Degiro, Lynx. Macie jakieś pomysły?

    • Porównania nie zrobię, ale mogę powiedzieć, że Degiro działa sprawnie, ma polski suport, minimalne prowizje i nawet brak minimalnej wpłaty.
      Ogólnie trudno mnie po tym przekonać do kogoś innego, chyba że miałby NewConnect (Degiro nie ma).

  7. Dzięki Tomek za wpis. Dodałbym, że ich platforma internetowa dzieli się na 2 części: transakcyjną i do zarządzania (administracja kontem i usługami). Ta druga część nie jest w j. polskim. Mechanizm konwersji walut: wada to konieczność podwójnego przewalutowania w przypadku walut innych niż USD i EUR, tzn żeby przewalutować PLN na np, NOK lub CHF najpierw musisz je przewalutować na USD lub EUR i dopiero z tych walut na NOK, CHF czy np Rubla itp. Pojedyncze przewalutowanie to 20 zł. Od siebie dodam że kontakt z Brokerem poprzez Panią Ewę doskonały (pozdrawiam), chociaż ostatnio zdziwiło mnie że dopiero po moim zapytaniu w tym zakresie umieścili w BASIC koszty prowizji brokera podczas zawierania transakcji. Jak dla mnie dość oczywisty fakt.

  8. Kolejna solidna porcja wiedzy i fajnie zobaczyć co używasz na co dzień.
    Dopiszę bardzo prosty program w każdym systemie OSX to Notes dla mnie dzisiaj podstawa nawet lepszy od pages (na co dzień) do szybkich wpisów, notatek, wykresów zdjęć, czy nawet samych zdjęć z prasy. Nawet jak ktoś coś ciekawego napisze na forum to robię screen i wrzucam do notesa, zakładki działają genialnie. Niestety mam tego tyle, że muszę zrobić porządek.
    Dzięki za wpis.

  9. Witam, fajny tresciwy wpis, ale pracujacy na etacie nie ma szans-moim zdaniem- na „przemielenie” tych informacji. Niemneij jednak mozna korzystac z niektorch rzeczy jak seekingalpha, no i pioro 🙂
    pozdrawiam Czarek

    p.s. sorry za brak polskiej czcionki

    • Cześć, dzięki! W takim przypadku warto może wydłużyć trochę horyzont inwestycyjny? Mam na myśli – tydzień urlopu na solidny research i analizę aktywów z potencjałem na 3-5 lat (takich jak uran, Rosja, Brazylia etc.), potem ustawienie zleceń oczekujących na platformie po odpowiedniej cenie i gotowe. Przez następnych parę lat nie trzeba tego nawet dotykać. Ewentualnie raz na kwartał zrobić jakieś rebalansowanie, tzn. zrealizować zyski z tego, co urosło i dokupić za to te aktywa, które akurat spadły, żeby wyrównać proporcje do wyjściowego poziomu. No ale to jest dosłownie 10-15 minut raz na kwartał 🙂

      W międzyczasie można jedynie zapisać się na jakiś newsletter albo raz na tydzień przeglądać newsy, żeby obserwować czy nic złego się nie dzieje z tymi aktywami. Ale jeśli inwestujesz w całe kraje czy w całe branże, to tam zmiany nie następują z dnia na dzień. W gospodarce rzadko kiedy dzieje się coś przez noc. Często to jest długi proces, który widać wszem i wobec i który ciężko będzie przegapić.

  10. Trochę spóźniony komentarz, ale zawsze…

    Czy przypadkiem 27.12 (data publikacji wpisu) nie był ostatnim dniem na taką optymalizację podatkową? IMHO liczy się nie data transakcji, tylko data rozliczenia (czyli T+2 -> 29.12 -> ostatni dzień roboczy roku)?

    • Ja się spotkałem z dwiema szkołami, z czego jedna mówi o tym, że zobowiązanie podatkowe pojawia się w momencie, w którym środki finansowe ze sprzedaży akcji zostają postawione do Twojej dyspozycji na koncie maklerskim, czyli wtedy dzień sprzedaży aktywów jest datą powstania zobowiązania, no a druga szkoła rzeczywiście mówi o tym, że data rozliczenia transakcji. Moim zdaniem ważniejsze jest to, żeby po prostu konsekwentnie stosować jedno z tych podejść w skali całego roku i nie używać ich wymiennie. Wtedy US nie powinien się przyczepić, bo w końcu i tak chodzi o takie same kwoty.

      • Może nie zaznaczyłem, że odnoszę się do rynku PL, nie mam doświadczenia z rozliczaniem zagranicy

        obowiązanie podatkowe pojawia się w momencie, w którym środki finansowe
        ze sprzedaży akcji zostają postawione do Twojej dyspozycji na koncie
        maklerskim

        U mnie w mBanku i w Bosiu przez dwa dni środki ze sprzedaży 'wiszą’ jako należności i nie mogę ich wypłacić (oczywiście moge nimi rozliczyć jakąś transakcję kupna).

        Moim zdaniem ważniejsze jest to, żeby po prostu konsekwentnie stosować
        jedno z tych podejść w skali całego roku i nie używać ich wymiennie.

        Chyba, że handlujesz za pośrednictwem brokera, który wystawia PIT8 i sam się tym zajmuje

  11. Specjalnie na potrzeby tego wpisu założyłem konto w tym całym Disqus, a to już dużo 😉

    Po pierwsze zapisy typu 13 = 0.13 + 1 = 1.13 są baaaardzo 'nieładne’. Taki zapis czytam jako „13 jest równe 1.13” – no cóż równe nie jest i oby nigdy nie było

    Po drugie w przykładzie, w którym wyliczasz stopę zwrotu dla portfela do którego dopłacamy pieniądze w ciągu roku niestety wynik nie jest poprawny.
    Na 'chłopski rozum’: gdybym całość kwoty inwestycji (10000+1500+2000+4000=17500) wpłacił na samym początku roku to osiągając zwrot 8.25% rocznie na koniec roku powinienem mieć więcej niż dopłacając w trakcie roku.
    Policzmy: 17500*1.0825=18943,75, czyli jednak mniej niż 20000

    Jak to poprawnie policzyć?

    1) wersja uproszczona/przybliżona
    liczymy średnią wartość wpłaconego kapitału (K) w ciągu roku (możemy to sobie nawet nazwać średnią ważoną, jak ktoś wcześniej proponował):
    10000 'pracuje’ nam przez 4 kwartały, 1500 przez 3, 2000 przez 2, a 4000 przez jeden (a rok ma 4 kwartały)

    K=10000*4/4 + 1500*3/4 + 2000*2/4+4000*1/4=13125

    Nasz zysk na koniec roku to Z=20000-10000-1500-2000-4000=2500
    Zatem nasza stopa zwrotu to Z/K=2500/13125=0.1905=19.05%

    2) opcja dokładna

    Anders zaproponował użycie XIRR – spróbowałem i wychodzi mi 19.29%
    Jak to policzyć w Excelu? W kolumnie A (od pierwszego wiersza) wpisujemy kolejne 'płatności’, a w kolumnie B odpowiadające im daty:
    -10000 | 2018-01-01

    -1500 | 2018-04-01

    -2000 | 2018-07-01

    -4000 | 2018-10-01

    20000 | 2018-12-31

    (Excel sugeruje używać formuły DATE do wpisywania dat, inaczej może się nie policzyć)

    XIRR(A1:A5, B1:B5)=0.1929=19.29%

    A po trzecie: mam nadzieję, że jednak każdy wie jak na kalkulatorze wpisać liczbę ujemną czy użyć pierwiastka….

      • Tak, widziałem, ale to nic nie zmienia (nawet w moich wyliczeniach nigdzie nie uwzględniam 'wyników’ kwartalnych, bo one nie są potrzebne).

        Prosty przykład:
        Wpłacam do funduszu A i B na początku roku po 1000$, w połowie roku sprawdzam stan i mam:
        A=1100$
        B=900$

        Na koniec roku trend się lekko zmienił i mam:

        A=1200$
        B=1200$

        Jaka jest stopa zwrotu roczna? 20% w obu przypadkach, mimo, że fundusz B odnotował stratę w pierwszej połowie roku

        • Ale w tym co teraz napisałeś nie ma dopłat w różnych wysokościach w trakcie trwania inwestycji.

          Te 8,25% z przykładu z tekstu to jest skuteczność jaką osiągasz na giełdzie w ujęciu strat w międzyczasie. Napisałeś, że: „10000 'pracuje’ nam przez 4 kwartały, 1500 przez 3, 2000 przez 2, a 4000 przez jeden (a rok ma 4 kwartały)”, ale to nie jest prawda, bo np. 1500 dopłacone w drugim kwartale nie będzie pracowało przez trzy kwartały, ponieważ w drugim następuje strata. A więc w trzecim kwartale (w nowym okresie rozliczeniowym) te 1500 to już nie jest 1500, tylko 1275, bo jest pomniejszone o stratę, tak więc w trzecim kwartale pracuje nie 1500, lecz 1275, dlatego nie można powiedzieć, że 1500 pracuje przez trzy kwartały.

          • Ale w tym co teraz napisałeś nie ma dopłat w różnych wysokościach w trakcie trwania inwestycji.
            Bo to taki prosty przykład pokazujący, że strata sama w sobie nie powoduje zmian w stopie zwrotu. Jak chcesz to mogę na spokojnie w weekend przygotować jakiś konkretniejszy przykład

            Odnośnie drugiej części wypowiedzi: bez urazy, ale nie wiem skąd takie wyliczenia. Jak wpłacam pieniądze do portfela to kupuję za to jakieś aktywa (powiedzmy 10 akcji Apple po 150$). To, że po 3 miesiącach te akcje nie są już warte 150$/szt, tylko np 120$ to przecież wcale nie oznacza, że 2 moje akcje 'nie pracują’ 🙂 Cały czas mam dokładnie te same 10 akcji

          • Zgadza się, ale jeśli trzymasz akcje, które spadły ze 150$ do 120$, to następuje to cały czas w ramach tego samego okresu rozliczeniowego. A my tu mówimy o czterech oddzielnych okresach, z czego po każdym z nich następuje reset. Więc w Q3, po kolejnej dopłacie do portfela, kiedy liczenie następuje od nowa, nie możesz mówić, że te 1500$ z drugiego kwartału dalej pracuje w Q3, ponieważ po Q2 z tych 1500 zostało już tylko 1250$, a więc ta dopłata z Q2, w Q3 zaczyna pracować nie od pierwotnego poziomu 1500, tylko od 1250$, bo tyle była warta na koniec Q2.

          • Zgadza się, […] Tu trzeba brać pod uwagę procent składany, który przy stratach
            działa w dwie strony.

            Kurczę, jeden z nas ma gorszy dzień – dla mnie to co piszesz idealnie wpisuje się w nowomowę pseudo-doradcy. Po prostu nic z tego nie rozumiem i nie wiem skąd bierzesz te liczby.

            Poza tym, mamy cztery okresy z których liczymy średnią: w pierwszym to
            był zysk +12%, w drugim strata -15%, w trzecim zysk +2,9% i w czwartym
            zysk +10%. Jak z tego średnia może wyjść 19%?

            Z dwóch powodów:

            1) +12%, -15%, +2.9%, +10% to są stopy zwrotu kwartalne, a +19% to jest stopa roczna

            2) w pierwszym kwartale zwrot nie jest 12%, tylko 12300/10000 – 1 = 1.23 -1 = 23%

            Poza tym w wyliczeniu stopy zwrotu pominąłeś pierwiastek (oczywiście 4-tego stopnia).

            Więc mamy:

            (1.23 * 0.8478 * 1.029 * 1.105) ^ (1/4) – 1 = (1.18593764)^(1/4) – 1 = 1.043555288 – 1 = 4.36% (kwartalnie!)

            Teraz żeby wyliczyć stopę roczną, IMHO należy użyć procentu składanego, czyli: 1.0436^4 -1 = 18,61% (rocznie)

            A to już jest bardzo blisko moim poprzednim wyliczeniom. Dlaczego nie jest dokładnie tyle samo (19.3%)? Nie wiem 🙂 Ale w wolnej chwili pokombinuję

          • Uo matko boska, rzeczywiście ktoś miał gorszy dzień i byłem to ja, ale nie dzisiaj, tylko w trakcie pisania tekstu. Po Q1 faktycznie powinno być 23% zysku, a nie 12,3%. Jakiś czeski błąd, na którym potem opierałem dalsze wyliczenia. Reszta jest OK, i wychodzi wtedy: 1.23*0.8478*1.029*1.105=1.1857-1=18.57%

            Nie ma tu po co brać pierwiastka, bo nie było wcześniej potęgowania.

          • Ufff… już myślałem, że to mnie coś dzisiaj trafiło 😉

            Odnośnie tego pierwiastka: jeśli go pominiemy, to od razu nam w tym przypadku wychodzi stopa roczna a nie kwartalna, więc rzeczywiście nie ma sensu co go uwzględniać

    • A propos funkcji XIRR, której używam do liczenia stopy zwrotu własnych inwestycji. Ostatnią datą powinien być 2019-01-01, wtedy mamy pełny rok (zannualizowana stopa zwrotu wyjdzie wtedy 19,21%). Dlaczego Wam i Excelowi wychodzą inne wyniki? Dla Was kwartał to 1/4 roku, ale to tylko uproszczenie. Pomiędzy 1 kwietnia 2018 a 1 stycznia 2018 jest 90 dni, drugi kwartał to 91 dni, trzeci i czwarty 92. Excel bierze pod uwagę ilości dni pomiędzy datami, kiedy pojawiają się wpływy i odpływy, a nie dzieli rok na 4 równe części.

  12. Byłbym bardzo wdzięczny, gdyby Pan ustosunkował się do aktualnej sytuacji Tesli i chociaż skrótowo napisał, co uważa o inwestowaniu w tę firmę w 2018 roku zważywszy na aktualne notowania. Z góry dziękuję, pozdrawiam.

    • Tesla to ciągle spółka zerojedynkowa: albo ogłosi niewypłacalność i zostanie przejęta albo odniesie spektakularny sukces. Ja uważam, że szanse na ten drugi scenariusz wynoszą jakieś 10-30%; mimo tego, moim zdaniem, gra jest warta świeczki. Bankructwo Tesli będzie oznaczało utratę 100% zainwestowanego kapitału, natomiast jej spektakularny sukces to zarobek rzędu 1000% w perspektywie co najmniej następnych 5-10 lat.

      Na tę chwilę wyglada na to, ze korekta zatrzymała się na poziomie 300 USD, wiec wydaje mi się, ze to dobry moment żeby wejść teraz na rynek. Rok 2018 będzie kluczowy dla Tesli, bo okaże się ile tak naprawdę Modeli 3 potrafią wyprodukować i sprzedać. Jesli nie będzie żadnych dalszych opóźnień, to kurs powinien poszybować, jeśli pojawia się kolejne przeszkody w produkcji, to cena runie pewnie do poziomu 200 USD. Myśle, że prawdopodobieństwo kłopotów na linii produkcyjnej jest bardzo duże, ale mimo tego risk-to-reward jest tu korzystny. Pod warunkiem, ze mówimy o inwestycji w perspektywie wieloletniej.

      U mnie Tesla jest zakładem na emeryturę. Zamroziłem sobie w niej jakieś środki i nie dotykam ich przez najbliższe 20 lat na wypadek, gdyby ta firma okazała się drugim Applem, drugim Googlem czy drugim Amazonem (wzrosty kursu liczone w tysiącach procent, mimo początkowego marazmu i powątpiewania za strony inwestorów).

      Niemniej, są to środki na tyle małe, a mój portfel jest na tyle zdywersyfikowany, że nawet utrata 100% wartości akcji Tesli nie zrobi na mnie specjalnego wrażenia.

      I takie podejście właśnie polecam, jeśli ktoś chce zainwestować dzisiaj w Tesle.

      • Dzięki za błyskawiczną odpowiedź. Bardzo mi to „rozjaśniło” temat, tym bardziej, że jak na razie raczkuję w tej dziedzinie;). Gratuluję bloga, jest bardzo przystępny dla osób początkujących. Na pewno będę śledził dalej, powodzenia:)

  13. Czy dobrze zrozumiałem że zmiennością implikowaną należy się martwić jedynie kiedy nie wystawiamy zlecenia multi leg? Bo gdy np. budujemy motyla przy wysokiej zmienności implikowanej to jedne opcje kupujemy (drogo ze względu na IV) a inne sprzedajemy (również drogo) – więc wtedy wpływ IV jest znoszony tak?

    • Nie do końca, bo w przypadku butterfly inne opcje są kupowane, a inne wystawiane, natomiast IV jest różne dla różnych opcji. Jego wysokość zależy choćby od samego czasu, który pozostał do wygaśnięcia i od tego jak dużą część ceny opcji stanowi ta wartość czasu, której składową jest IV.

      IV jest „implied” czyli to nie jest prawdziwa (rzeczywista) zmienność aktywu bazowego, lecz jedynie zmienność „oczekiwana” przez inwestorów. Dlatego po jednych opcjach (głęboko ITM i z długim terminem) inwestorzy mogą spodziewać się bardzo dużej zmienności, a po innych (np. OTM z krótkim terminem) niskiej zmienności.

      Tu nie da się niczego generalizować i każdy przypadek trzeba rozpatrywać indywidualnie.

      Ale w przypadku butterfly czy innych spreadów możesz po prostu zerknąć na Vegę każdej z opcji i sprawdzić w jakim stopniu zmiana zmienności o 1% wpłynie w ujęciu dolarowym na spadek opcji wystawionych, a w jakim na spadek opcji kupionych.

  14. Do tej pory nie interesowała mnie AF, jednak gdy na polu AT nie zostało już nic do opanowania, stwierdziłem że douczę się AF a Twój blog jest nieziemsko merytoryczny, bogaty w skondensowaną wiedzę więc też się nim posługuję.

    Pomyślałem że zwrócę uwagę na trzy rzeczy, gwoli dyskusji, nie zarzutów:

    1. W artykule „10 najważniejszych rad finansowych, których i tak nikt nie posłucha” podałeś w pkt. 7: „Nie wierz w przepowiednie analityków giełdowych. Gdyby ich wróżby się sprawdzały, nie byliby analitykami zatrudnionymi na etatach za marne dwie średnie krajowe (góra).” – jednakże w wideo w obecnym artykule posługujesz się ich prognozami odnośnie EPS na przyszłe lata;). Mówisz że obecny EPS ma wartość historyczną, czyli żadną i tutaj pkt.2
    2. Czytałem dawniej w pewnym podręczniku do prognozowania ekonomicznego że wszelkiego typu prognozy tworzone są i tak drogą ekstrapolacji modelu statystycznego, czyli bazują na tym co było (bo na czymże innym mają) – tak więc, przyszłe EPS’y również bazują na danych historycznych. Jedynie wiara w to że pozostałe warunki pozostaną niezmienne sprawia że mogą mieć one jakąś wartość użytkową
    3. Bodajże w „Błądząc po Wall Street” autor pisał że sam Benjamin Graham wycofał się ze swoich twierdzeń przed śmiercią twierdząc że po prostu, rynek się zmienił.

    Pomimo tych swoich „zarzutów” i tak uważam że na rynku należy szukać każdej możliwej przewagi i AF choć nie idealna, potrafi dawać jednak pewne wskazówki.

    PS. Wiem że była ankieta (nie pamiętam wyniku) ale nie przestawaj w publikacji materiałów edukacyjnych na rzecz typów inwestycyjnych!

    • Cześć!

      Moim zdaniem najlepsze korzyści daje połączenie AT i AF. Nie do końca rozumiem, dlaczego ludzie sztucznie dzielą się na dwa obozy i nawzajem udowadniają sobie swoje racje. Ja jestem zdania, że należy po prostu wziąć najlepsze elementy z AF i z AT, no i używać ich łącznie, wtedy to ma sens. Jeśli jesteś osobą grającą pod trend, to zdecydowanie lepiej grać na spółce, której kurs rośnie z jakiegoś merytorycznego powodu, czyli np. dlatego, że zwiększa się jej zysk, maleje zadłużenie itd. Tak samo lepiej grać/spekulować na spółce, która jest niedowartościowana, niż przewartościowana. I tak dalej. No a to wszystko pozwala stwierdzić wyłącznie analiza fundamentalna, której ja używam właśnie do tego, żeby wybrać odpowiedniego kandydata na inwestycję/spekulację i dopiero potem używam analizy technicznej, aby określić idealny moment wejścia na rynek.

      Prognozy EPS-ów nie bazują na danych historycznych. Pisząc o tym, żeby nie słuchać przepowiedni analityków, miałem bardziej na myśli to, żeby nie patrzeć na ich rekomendacje BUY/SELL i na prognozowane poziomy docelowe dla ceny, bo tam często, np. brakuje terminu w jakim dany kurs miałby osiągną ten poziom docelowy. Prognozowany wzrost o 20% może być super, jeśli mówimy o perspektywie paru miesięcy, ale już niekoniecznie taki super, jeśli mówimy o perspektywie trzech lat. Nie wiedząc jak analityk policzył dany poziom docelowy kursu akcji, tak naprawdę strzelamy w ciemno i wchodzimy w transakcję na ślepo, dlatego optuję za tym, żeby nie przywiązywać się za bardzo do tych prognoz, aczkolwiek…

      EPS-y to zupełnie inna historia. One częstą są wyliczane na podstawie już zawartych umów z kontrahentami, dostawcami, odbiorcami itd. Jeśli firma ma zawarte umowy, które obowiązują do końca roku czy przez dwa lata po z góry określonych cenach, to w miarę dokładnie można stwierdzić jaki będzie jej zysk w danych roku, ergo jakie będą EPS-y. Dobry analityk dodatkowo rozmawia z konkurencją, z pracownikami, związkami zawodowymi czy z podwykonawcami i na podstawie tych miękkich informacji dopasowuje jeszcze poziom twardych EPS-ów in plus albo in minus.

      Poza tym ja zawsze polecam, żeby przed wzięciem tego wskaźnika pod uwagę sprawdzić po prostu czy jego przepowiednie ziściły się w przeszłości dla danej firmy. Jeśli z ostatnich lat firma dowoziła prognozowane wcześniej EPS-y, to znaczy że te prognozy były trafne, czyli istnieje spora szansa, że te prognozowane na przyszłość także będą trafne. Ja używam akurat średniej wyciągniętej ze wszystkich dostępnych prognoz EPS-ów, bo prognoza prognozie też nie jest równa i różni analitycy mają różne szacunki. Dlatego średnia z wielu różnych prognoz będzie najlepsza. Na platformie IB łatwo akurat sprawdzić średnią i to, czy prognozy z poprzednich lat sprawdziły się czy nie. Pokazywałem to chyba nawet w tym filmiku w tekście.

      PS. W ankiecie wyszło, że 70% osób woli teksty z pomysłami na inwestycje, no ale postaram się to jakoś równoważyć 🙂

  15. „Często spekulując, chociażby przy wykorzystaniu analizy technicznej, zakładamy jakiś oczekiwany ruch, nie sprawdzając wcześniej czy ruch o takim zakresie w ogóle kiedykolwiek wystąpił w historii danych akcji. Nie mówiąc już nawet o policzeniu tego, jakie jest prawdopodobieństwo wystąpienia oczekiwanego zdarzenia.”

    Jest nawet jeszcze gorzej. Analizujac wykres „na oko” ulegamy calemu katalogowi bledow poznawczych. Przykladowo mamy tendencje do widzenia tego, co sie spelnilo, a pomijamy formacje, ktore okazaly sie falszywe.

    Natomiast z prawdopodobienstwami na rynkach finansowych jest jeden spory klopot: procesy tam zachodzace, nie sa niestety stacjonarne, rozklady nie sa normalne, a do tego wystepuja grube ogony. Niemniej jednak podejscie ilosciowe pozwala czesto zejsc na ziemie, a nie zyc w blogiej i przyjemnej (do czasu) nieswiadomosci.

    • Podpisuję się pod tym w stu procentach. Dlatego przy asymetrycznym rozkładzie lepiej wrzucać do modeli jednak bardziej konserwatywne założenia wynikające z nierówności Czebyszewa.

      Zjazd na giełdzie na skalę z 2008 roku miał prawdopodobieństwo bodajże sześć sigma, czyli powinien wydarzyć się raz na półtora miliona lat (dwa razy w historii ludzkości). Tymczasem podobne krachy miały miejsce już w 2000, 1987, 1929 i tak dalej.

      Niemniej, na czymś jednak bazować trzeba przy oszacowywaniu prawdopodobieństwa i ryzyka, no i nikt jeszcze chyba niczego lepszego nie wymyślił niż sigma 🙂

  16. Odpowiem na ostatnie pytanie, czytałem i po jakimś czasie przewinąłem gdzie był tekst, dla mnie za ciężko się czyta matematykę, wolę działać niż liczyć. Czasem zdarza mi się wrócić do tekstu po paru latach jak będę w tej kwestii mądrzejszy.
    Mimo, że dla mnie za ciężko to się czyta to szacun za wkład by to napisać.
    Staram się wszystko czytać bo lubię czytać artykuły (słuchać) inteligentnych osób.
    Żeby nie było samych pochwał, brakuje mi filmów, na ciemne, zimne noce.
    Przyszedł mi taki pomysł, może nie powinienem pisać ale napiszę bo co mi tam, jak to napisać… Jakiś film/audycja o gospodarce z kolegą G.

  17. Jedna kwestia: co gdyby okresy pomiędzy wpłatami były różnej długości? (bo przykład z dopłata co kwartał to akurat prościzna). mam rację, ze wtedy średnia ważona długością okresu inwestycji?

    • Hmm, a po co średnia ważona? Jeśli w momencie każdej nowej wpłaty następuje reset (zamknięcie i podsumowanie poprzedniego okresu), to właściwie nie ma znaczenia ile tych okresów będzie, bo każdy z nich i tak liczony jest z osobna.

      Średnia ważona by się przydała, gdybyś miał w portfelu, np. 40% obligacji i 60% akcji. Jeśli zysk z obligacji wynosiłby 5%, natomiast z akcji 15%, to: 0,40 x 5% + 0,60 x 15%. I zysk całego portfela wychodzi 11%. Tu średnia ważona byłaby uzasadniona.

  18. Świetne

    kompendium

    wiedzy na 2018. Na forum gdzieś wstawiałem nawet tabele odnośnie wzrostu poszczególnych krajów, te które wymieniłeś.
    Zawsze problem zostaje co się w ich wnętrzu wydarzy, Europa jest bardziej stabilna ale mniej dynamiczna. tego typu kraje zawsze mają jakieś ryzyko, jednak ryzyko trzeba podjąć.

    Jeszcze istotna kwestia czy nie będzie zwałki w 2018 w USA a to pociągnie w dół indeksy na całym świecie. Kapitał lubi uciekać do dolara i franka. Ryzyko kursowe może być olbrzymie.

    • No tak, przez to wariactwo na punkcie ETF-ów ludzie pakują i zabierają pieniądze z giełdy trochę na ślepo nie patrząc co kupują/sprzedają, dlatego rzeczywiście jak będzie jakiś zjazd w USA, to w pierwszym momencie mogą polecieć też inne indeksy. Ale z drugiej strony jak zerknąłem na korelację z pięciu ostatnich lat dla S&P 500 i dla niektórych indeksów z tego tekstu, to nie jest tak źle: https://tradingforaliving.pl/files/indeksy-korelacja.png

      • No właśnie ostatnio jest bardzo niebezpiecznie z ETFami pompowane jak się da, przez co wycena często tych spółek jest bardzo wysoka (w ETF ) , skład jest dość ważny, maania ETF wciąż trwa.
        Co do Polski to są dwa ETF’y i w jednym z nich jest ponad 40 spółek nie pamiętam dokładnie a w drugim albo jak kto woli pierwszym jest około 20.

        Za jakiś czas rynek nieruchomości może być ciekawy o reity wypłacające dość duża dywidendę, parę razy wspomniałem o tym by przyglądać się spółką, etf, reity pod względem wypłacanej dywidendy ale chyba dalej nie jesteś tym zainteresowany, podobnie jak ja kiedyś (powoli się to zmienia), ale w 2018/2019 roku będę to brał bardzo pod uwagę.
        Dywidendy naprawdę są sowite i masz co kwartał dopływ gotówki ale to jeszcze nie czas. Może się kiedyś przekonasz do tego. Stabilność też jest potrzebna a nawet czasem wskazana.

        • Te polskie ETF-y to EPOL i PLND.

          Ja unikam REIT-ów, bo ich nie rozumiem. Nie umiem wyceniać nieruchomości, nie znam tego rynku i kompletnie mnie on nie kręci. Ale moje ignoranctwo w tym temacie nie znaczy, że REIT-y same w sobie to jest zły pomysł. Ja po prostu trzymam się z daleka od rzeczy, na których się nie znam.

          • Ale na dywidendach się chyba znasz 🙂
            Warto może w 2019 się zapoznać, pewnie będzie dobry moment by brać sowite dywidendy.

  19. Jak zawsze dobry artykuł, dwie dobre firmy. Ja posiadam akurat ETF na Ameryke Łacińską ILF i te dwie firmy mają w sumie 14% wagi, także polecam jak ktoś by chciał szerzej sie zdywersyfikować

  20. Warto też dodać, że często przy szacowaniu stopy zwrotu nie uwzględnia się inflacji, którą należałoby policzyć podobnie jak w przykładach z artykułu, tj. wg modelu procentu składanego gdzie realna stopa zwrotu jest równa (stopna_nominalna-inflacja)/(1+inflacja). Niby detal, ale przydaje się przy rozważaniu kupna np. obligacji rządowych lub korporacyjnych.

    • Jasne, że tak. Niektórzy do dyskontowania przepływów używają nie tylko samej stopy inflacji, ale najwyższej dostępnej stopy zwrotu wolnej od ryzyka. W Polsce są to, np. obligacje skarbowe ze zmiennym oprocentowaniem 1.25 + inflacja, czyli dzisiaj jakieś 3.45%.

  21. Średnia geometryczna w szkole (średniej) była, ale jak ją „w życiu” wykorzystać … wątpię. U mnie (raczej) nie.

    Artykuł jeden z krótszych, więc jak ktoś nie jest zadeklarowanym „humanistą”, to do końca doczytał. No ale takich ludzi „trading for living” nie porwie 😉

  22. Dotarłem, aczkolwiek końcówkę przejrzałem 'orientacyjnie’. Może to nie jest oczywiste ponieważ nie ma wielu dyskusji w komentarzach do postów ale chciałbym napisać, że materiały które umieszczasz w większości przypadków są na prawdę ciekawe.

  23. DeGiro to zwykłe oszustwo, mi nie wypłacili 50 tys dolarów gotówką tylko je zdefraudowali, a opcje sprzedali bez mojej zgody ze stratą 99,9% najpierw blokując mi całodobowo możliwość wykonywania zleceń na tym papierze. Informują mafię sydowską ściągającą haracze od kredytów (30%) a także korzystają z pomocy mafii gdy chcesz się z nimi procesować – można nie dożyć procesu. W Polsce swego czasu tworzyli przestępczy układ z pracownikami biura maklerskiego BZWBK i… Za sprzedaż bezumowną moich opcji i inne wałki stracili możliwość dokonywania operacji na Londyńskiej giełdzie towarowej, firma aby uniknąć kar powtórnie rejestrowana pod zbliżoną nazwą.
    Jakby się kto pytał to ani swojego wsadu ani zysków nigdy nie odzyskałem.

      • Sytuacja wyglądała dość kuriozalnie swego czasu bo zdarzenie miało miejsce kilka lat temu, po moim opisaniu sprawy na portalach zachodniej Europy był duży odzew i zgłosiła się znaczna grupa oszukanych w podobny sposób, po tych publikacjach i zbadaniu sprawy przez Komisję Holenderską…..w Niemczech zakazano DeGiro nawet działalności. W Polsce owszem przeczytali sobie a dziennikarze i komentatorzy ekonomiczni niektórych portali w dalszym ciągu pisali artykuły zachwalające nową platformę do handlu.
        Gdzie się kryje najważniejszy element ich dużej skuteczności w okradaniu i niskiej odzyskiwalności po kradzieży przez poszkodowanych – oni przed oszustwem najpierw badają potencjalną ofiarę i jej środowisko nie tylko poprzez śledzenie działań na komputerze przez internet i hakowanie połączeń telefonicznych ale głównie poprzez wywiad osobowy w miejscu zamieszkania, pracy – taki z jakiego korzystają na przykład windykatorzy.
        Potrafią także składać fałszywe doniesienia na policję w miejscu zamieszkania ofiary o prawdopodobieństwie popełnienia przestępstwa na ich niekorzyść co później stawia ich ofiarę w gorszej pozycji. Można także się spodziewać utraty samochodu, pobicia , zgwałcenia żony …..

        • Ja taki sam tekst widziałem na innych portalach. To jest idealny temat dla dziennikarzy śledczych. Już by się rzucili i szukali afery. Podejrzewam niestety ze jest to swego rodzaju hate text, aby tylko zdeprecjonowac pozycje degiro, abyśmy używali droższych platform. Czy autor tego tekstu może odesłać do jakichkolwiek rzetelnych informacji?

          • Najprawdopodobniej firma płaci portalom i dziennikarzom za odpowiednie teksty a także za usuwanie artykułów negatywnych skoro nie można odszukać starszych tekstów odnoszących się do dokumentacji śledczej. Zainteresowany jest także zapewne BZ WBK przez którego biuro maklerskie przy współudziale ówczesnych jego pracowników (zostali zwolnieni) wyprowadzono piszącemu 200 tyś USD z DeGiro po wykonaniu wewnętrznych operacji w systemie DeGiro przez jego pracowników. Najbardziej wiarygodne informacje posiada Holenderski nadzór nad giełdami i tam należało by się zwrócić o informacje o popełnianych przestępstwach z 12 lat (tylko niektórych zgłoszonych oficjalnie, cześć poszkodowanych zastraszana oficjalnie nie wystąpiła) ale uwaga firma była przerejestrowywana i może mieć inny numer a także nazwę pierwotnie to De Giro, De-Giro, DeGiro, DEGIRO.
            Ten sam sposób okradania klientów jest także stosowany obecnie,- dla interesujących się tematem zapewne są znane giełdy Bitcoinów które zalegają z wypłatą za sprzedane Bitcoiny już ponad pół roku i możemy być pewni że nie wypłaca – tak samo zwodzą klientów jak DeGiro.
            Fałszowanie zleceń elektronicznych i ich blokowanie z kolei znane i szeroko opisywane jest ostatnio w przypadku jednego polskiego Brokera specjalizującego się w rynku Forex.
            Wybór należy do inwestorów DeGiro jest tylko jednym z wielu gdzie mogą cię okraść.

  24. Panowie, a macie rozkminione opcje taniego przerzucania gotówki do USA z UE jeśli chodzi o przelewy USD? Z mojego banku kasuja 0.35%, tj. przy np. 10k USD pobierają 35 USD (wszystkie koszty — o tyle mniejszy przelew dociera do USA). Tragedii nie ma, jesli nie trzeba żonglować kasą często, ale w dwie strony to juz 0.7%, więc słabo niestety. Tragedia robi się, gdy ktoś częściej niż dajmy raz na rok musi gmerać przy takich przelewach.

    • A do jakiego brokera robisz przelew? Jeśli do Interactive, to można zrobić przelew w złotówkach na polski rachunek, który tutaj prowadzą i potem przewalutować tę kwotę na dolary już u nich po kursach międzybankowych. No a jeśli gdziekolwiek indziej, to ten koszt często wynika z tzw. flat fee w bankach pośredniczących (amerykańskich) i nie zależy od polskiego widzimisię.

      • Dzięki za odpowiedź.

        Z tymi kosztami jest dokładnie tak jak mówisz. Bardzo interesujące jest to co piszesz o IB.

        W moim przypadku odnosiłem się do konta w TradeStation i niestety nic mi nie wiadomo, żeby była taka możliwość jak z IB (przelew w PLN). Konto futures w TradeStation ze względu na platformę chcę nadal mieć, chociaż wiem, że to drogi broker. Natomiast ciekawie wygląda IB, gdzie i tak planowałem otworzyć konto do realizacji strategii arbitrażowych na akcjach. Wygląda jednak na to, że można tam też parkować kapitał na ETFach, bo jest tam świetny wybór.

        Czy jest problem z założeniem w IB konta na firmę np. z Estonii?

        • IB ma rewelacyjne narzędzia pomagające w handlu (automatyczne rolowanie kontraktów, alerty, spread trading itd.), wiec szczerze polecam. Nie ma żadnego problemu z otwarciem konta dla spolki z Unii Europejskiej. Wszystkie kraje traktowane są tak samo.

          • Super — dziękuję bardzo za te informacje.

            Tak, wiem, że IB ma świetną platformę. TradeStation z kolei w Polsce jest mało znane (ja nie znam nikogo, kto by tam handlował :)), ale dla kogoś takiego jak ja zajmującego się handlem algorytmicznym, bardzo łatwo tam można uruchamiać automatyczne strategie wykorzystując ich natywny język programowania.

            IB jest świetne z kolei też chociażby jako backup + super spektrum instrumentów do parkowania kapitału.

            Tak na koniec jeszcze dopytam, jeśli można — przelewy EUR są w ramach SEPA? Czyli przelew do/z IB jest w ramach UE?

            Raz jeszcze serdecznie dziękuję za rzeczowe informacje.

          • Czytam właśnie o tym TradeStation, bo też nigdy wcześniej nie słyszałem 🙂

            Przelewy w EUR do IB idą SEPĄ na ich niemieckie konto do oddziału Citibanku we Frankfurcie (BIC: CITIDEFF), przelewy krajowe w PLN do polskiego Citi w Warszawie (CITIPLPX), a dopiero przelewy w USD idą przez SWIFT do Citi w Nowym Jorku (CITIUS33).

          • Dzięki za info 🙂

            TradeStation to ikona pośród traderów, zwłaszcza systemowców, od wczesnych lat 80. XX wieku. Chociaż aplikacja na Windows wyglądać może nieco topornie, to ma ogromne możliwości i wielu profesjonalistów z tego korzysta.

            Niestety kilka miesięcy temu przebudowali tak swoją stronę internetową, że ciężko się tam odnaleźć 🙂

  25. Dzień dobry,

    Najpierw chciałem pogratulować świetnego, merytorycznego bloga – to rzadkość w świecie blogów o inwestowaniu 🙂
    Zastanawiam się na najlepszym sposobem zabezpieczenia wartości mojego depozytu u amerykańskiego brokera przed osłabieniem dolara. Opcje na USDPLN, kontrakt forward (są w ogóle dostępne)? Czy zwykły futures? Czy mógłby Pan coś doradzić?

    Pozdrawiam serdecznie

    • Dziękuję za miłe słowa odnośnie bloga 🙂

      Kontrakt forward to de facto kontrakt futures w przypadku walut, bo rozliczenie następuje i tak gotówkowo. Są oczywiście dostępne takie kontrakty, tylko minimalna kwota na jeden kontrakt wynosi 150 000 jednostek waluty. W przypadku opcji na te kontrakty, to nie powinno jednak stanowić problemu przy koncie margin, bo depozyt blokowany pod transakcję na USD.PLN wyniesie tylko jakieś 3000 USD.

      Moim zdaniem jednak elastyczniejszym sposobem (i wymagającym o wiele mniejszego margina) jest po prostu skorzystanie z brokera forex, który oferuje dźwignię 1:100 czy nawet 1:200. Wystarczy wtedy zrobić short pary USD/PLN i utrzymywać go do momentu, do którego trwa inwestycja w dolarach na amerykańskiej giełdzie. Dolarowy spadek wartości na aktywach będzie wtedy równoważony przez wzrost wartości shortowanej pary USD/PLN.

      Jeszcze innym sposobem jest wykorzystanie margina przyznawanego przez maklera amerykańskiego w dolarach do tego, żeby za te dolary kupić złotówki, które będą zabezpieczeniem konta. Interactive Brokers przydziela margin oprocentowany na 2,66% rocznie, a więc to będzie cały koszt zabezpieczenia walutowego wszystkich pozycji w USD.

      Mówiąc po ludzku: kupuje Pan akcje amerykańskie rozliczane w USD o wartości 100 000 USD. Jednocześnie broker udostępnia margin (pożyczkę) na równowartość tych akcji, czyli na drugie 100 000 USD. I w tym momencie może Pan po prostu poprzez IB po kursach międzybankowych sprzedać te 100 000 USD, żeby kupić PLN. Margin dalej będzie w odpowiedniej wysokości, a Pan będzie miał zaciągniętą po prostu pożyczkę od brokera na te 2,66%. I teraz w momencie, w którym postanawia Pan sprzedać akcje rozliczane w USD, to pieniądze z tej transakcji od razu spłacają część pożyczki zaciągniętej wcześniej na zakup PLN. Nie następuje tu żadne przewalutowanie, a Pan ma na koncie cały czas PLN, które można wypłacić. Jedyne przewalutowanie, które tu nastąpiło, powstało w momencie wymiany margina z USD na PLN na samym początku.

      Tylko to będzie miało sens jedynie w przypadku, gdy dolar osłabi się wobec złotówki o ponad 2,66%.

      • Bardzo dziękuję za wyczerpującą odpowiedź 🙂 Przyznam, że przymierzam się pod wpływem Pana tekstów do wypłynięcia na międzynarodowe wody za pośrednictwem IB. Spróbuję swoich sił w spekulacji, ale przede wszystkim w długoterminowym inwestowaniu w ETFy. I przede wszystkim w tym kontekście obawiam się sytuacji jaka miała miejsce na przestrzeni lat 2000-2008, kiedy to dolar spadł z ponad 4,6 PLN do poziomu 2,0 PLN. W tym roku również mamy spadek z poziomu 4,2 na 3,5 (circa), podobna sytuacja 2009-2011, w skrócie bolesne straty. Trochę zaskoczył mnie Pan swoją opinią o pomijalności tego ryzyka 🙂

        Zastanawiałem się nad alternatywnym rozwiązaniem polegającym na kupowaniu i rolowaniu opcji call na EUR USD – ta para jest silnie odwrotnie skorelowana z USDPLN. Wówczas przy okresowym rebalansowaniu portfela mógłbym kompensować ew. straty FX. Może nie byłoby to 100% zabezpieczenie ale dałoby to komfortowe ubezpieczenie od spadków kursów USDPLN, bez negatywu p.t. podwójna strata.

        No własnie czy komfortowe ? Nie wiem jaki byłby koszt tego rozwiązania (na demo platformy IB nie wyświetlają mi się kwotowania – pewnie dlatego, że rynek jest jeszcze zamknięty).

        Co Pan sądzi o tym pomyśle?

        Pozdrawiam

        • Ta moja pomijalność wynika z tego, że na każdego, kto zainwestował w aktywa dolarowe przy kursie 4,6 PLN, przypada jeden, który zainwestował przy kursie 2,0 PLN. Dzisiaj dolar jest po 3,60 PLN, czyli mniej więcej po środku. Jakie są szanse na to, że kurs wzrośnie albo spadnie? Obstawiam, że 50/50, czyli mam takie same szanse żeby na tym dodatkowo zarobić lub stracić, dlatego pomijam to ryzyko.

          Trochę upraszczam, bo w rzeczywistości ja akurat gram na osłabienie dolara, ale gdybym miał neutralne zdanie na temat jego umocnienia/osłabienia, to ryzyko walutowe było by dla mnie rzeczywiście pomijalne.

          Rolowanie opcji też jest jakimś pomysłem, tylko to wydatek rzędu co najmniej kilku procent rocznie (plus koszty transakcyjne). Jeśli planuje Pan długoterminową strategię polegającą na inwestycji w całe gospodarki przez ETF-y, to pewnie celuje Pan w 15-17% zysku rocznie w długiej perspektywie. Koszt zabezpieczenia walutowego w wysokości 5% rocznie zje więc 30% tych zysków…

          Moją odpowiedzią na takie problemy jest jak zwykle to samo słowo, czyli: dywersyfikacja. Interactive daje dostęp do kilkunastu giełd na całym świecie, z czasem pewnie więc będzie miał Pan w portfelu aktywa chińskie rozliczane w dolarach hongkońskich, akcje kanadyjskie rozliczane w dolarach kanadyjskich, spółki europejskie notowane w euro, japońskie w jenach, koreańskie w wonach i tak dalej. Dzisiaj w stanach nie ma aż tak wielu dobrych okazji inwestycyjnych, bo wszystko jest przewartościowane. Fajne okazje są w rejonach emerging markets, więc pewnie po jakimś czasie okaże się, że aktywów rzeczywiście rozliczanych w USD ma Pan na koncie 20-30%, a resztę w pozostałych walutach. Taka sytuacja, gdzie dolary stanowią poniżej 50% vs inne waluty już sama w sobie jest naturalnym zabezpieczeniem 🙂

          Ale jak Panu bardzo zależy na typowym sztywnym zabezpieczeniu kontraktami czy opcjami, to prostszym pomysłem może być zakup jednostek ETF funduszu UDN, który sam posiada kontrakty na koszyk walut antydolarowych i automatycznie je roluje. To taki inverse USD, czyli jak dolar się osłabia do koszyka walut (euro, jen, funt, korona, frank, dolar kanadyjski), to wartość jednostek UDN rośnie. Utrzymanie tego instrumentu kosztuje 0,75% rocznie, ale plusem jest to, że całą robotę z rolowaniem ktoś wykonuje za Pana, a w środku funduszu siedzą tylko i wyłącznie kontrakty walutowe i nic innego 🙂

          Korelacja tego funduszu z dolarem jest idealnie ujemna (-1). Wykres świecowy to właśnie UDN, a liniowy to UUP, czyli de facto dolar.

          https://tradingforaliving.pl/files/usd.png

          Ale ja dalej podtrzymuję, że moim zdaniem to jest trochę bez sensu, bo tak naprawdę kurs dolara do złotego będzie miał znaczenie wyłącznie w momencie, w którym postanowi Pan wyjść z giełdy amerykańskiej i skeszować wszystkie aktywa, wymieniając zysk na złotówki, żeby wypłacić je z platformy. Do tego czasu, czyli do momentu, w którym nie postanowi Pan wymienić waluty na złotówki, spadek dolara będzie tylko na papierze. Dlatego wydaje mi się, że płacenie za ubezpieczenie, które obowiązuje w tym czasie jest kiepskim pomysłem.

          • Na początku będę się trzymał strefy dolarowej. Zgodnie z prawem Murphy’ego zakładam, że ja trafię na górkę i będę musiał sprzedać na dołku 🙂 Dlatego zacznę bezpiecznie. Ten ETF wygląda jak rozwiązanie, którego potrzebuję. Dziękuję bardzo za informację.

            Na koniec jeszcze raz pozwolę sobie wyrazić uznanie dla jakości Pana tekstów – konkrety poparte wiedzą. Szkoda, że trafiłem tutaj wcześniej.

            Pozdrawiam serdecznie

  26. Mam pytanie, bo nie wiem czy dobrze zrozumiałem. Posiadam spółki z Kanady i są notowane na Kanadyjskiej giełdzie, podatek pobierany od dywidend jest 30%. Tą nadwyżkę ponad 19% mogę też odliczać od brakujących 4% z dywidend ze spółek z USA które są opodatkowane 15% ?

    • Nie do końca, bo Polska z Kanadą też ma umowę o unikaniu podwójnego opodatkowania, która mówi, że podatek od dywidendy będzie pobierany w wysokości 15%, czyli tutaj też powinieneś dopłacić w Polsce brakujące 4%.

      A rzeczywiście broker pobrał Ci 30% od kanadyjskiej spółki notowanej na giełdzie w Toronto? Czy od kanadyjskiej spółki notowanej na giełdzie w USA?

      • Od Kanadyjskiej notowanej w USA np. Cameco pobierają 15% ale wypłata jest w CAD. A od AltaGas lub Inter Pipeline które są notowane w Toronto pobierają mi 30%.

        • No to teoretycznie możesz odliczyć nadwyżkę 6% od podatku należnego do zapłacenia z innych inwestycji, bo zgodnie z zapisami tax treaty (art. 10) podatek od dywidendy powinien wynieść 15%: https://www.fin.gc.ca/treaties-conventions/poland-pologne-eng.asp

          Ale jak to w praktyce wygląda i jaka jest interpretacja polskich urzędów skarbowych, to nie mam pojęcia. Obiecałem na forum, że przed kwietniem postaram się umówić z kimś z US na jakąś rozmowę, żeby wypytać tu dokładnie u źródła jak to wygląda i napisać na ten temat jakiś rzetelny tekst 🙂

  27. Jak zawsze dobry artykuł, polecam jeszcze spojzeć na Cambria Sovereign Bond (SOVB). Ja dywersyfikuje portfel obligacjami w ETF, naprawdę dobrze to wygląda.

  28. Cześć,

    czy znasz może strony które przygotowują już takie zestawienia dla rynku polskiego i/lub amerykańskiego? Jeśli są strony dające dostęp do prognoz finansowych, to spodziewałbym się też gotowych wyliczeń 😉

  29. Hmm, po wczorajszym sprawozdaniu, chyba zmienię swoje nastawienie z umiarkowanego optymizmu na dość spory optymizm, a co za tym idzie, delikatnie zwiększę pozycję na Apple i wydłużę nieco horyzont inwestycyjny gdzieś do roku, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że szykuje się najlepszy kwartał w całej historii firmy.

    Wydaje mi się, że cięcia podatkowe zaczęły schodzić tu na drugi plan, a na prowadzenie wyszło jednak mocne zapotrzebowanie na iPhone X, wzrost sprzedaży maków(!) i tabletów(!), które błyskawicznie zrównoważyły kiepskie zapotrzebowanie na iPhone 8.

    Ktoś jeszcze postawił na akcje Apple jak były w dołku czy mój optymizm był tu osamotniony? 🙂

  30. Warto tu dopowiedzieć kilka rzeczy. Po pierwsze nigdy tak dawno nie ufaliśmy papierowym akcjom, obligacjom i to w takim wymiarze jak nigdy na przestrzeni ostatnich 100 lat., tzw dobra materialne kuleją a trend się zawsze odwraca, https://uploads.disquscdn.com/images/100b2facf1dcf3ae769fe3bf54117890839deed31f49fd4f02cf318f2c3547ae.png

    Po drugie kupowanie monet poniżej 1 uncji nie ma sensu, bo one praktycznie nie są sprzedawane i nikt tego nie chce. Normą jest uncja i tylko takie monety trzeba kupować. 4 najpopularniejsze to kanadyjski liść, wiedeński filharmonik, australijski kangur i krugerrand. O ile dobrze pamiętam to kanadyjski liść ma najlepsze zabezpieczenia ze wszystkich.

    Mało kto z nas przywiązuje wagę do posiadania realnych „assetów”. Uważamy, że ceny akcji będą rosły w nieskończoność, obligacje będą tylko drożeć, a USA z 20T$ długu zrobi 40T$ bez żadnych problemów i nic się nie stanie, zresztą podobnie jak Chiny z 320% zadłużenia do GDP zrobi 700% i też nic się nie stanie.

    Jeżeli czegoś nie doświadczyliśmy w przeszłości nie mamy tendencji do wnioskowania na przyszłość, a krach jest zapominany po ok 3 latach i znowu wszystko leci tylko do góry.

  31. Tomek,
    Dzięki za jak zwykle interesujący wpis.
    Trochę mnie zaniepokoiłes tym ostatnim zdaniem „tylko GLD z ETFów”. Jakiś czas temu zainwestowałem w IAU. Jest w jakimś stopniu gorszy niż GLD? Przyznaję że kierowałem się wtedy ogólnym porównaniem które nie wskazywało różnicy poza niższym expense ratio, co właśnie zdecydowało pójść w stronę IAU.

      • Tomek,
        Tak też sądziłem, ale i tak mi to nie daje spokoju. Przy inwestycji na długie lata, np 20 lat, ta różnica wynikająca z samego tylko expense ratio wynosi już około 3% (różnica pomiedzy ER GLD a IAU) Niektrórzy mogą inwestować w emeryturę np założyć 30 lat i wtedy to już niebagatela ponad 4,5% . To dużo.

        Jednakże nie mądruję tu, tylko zaczepiam 🙂 bo istnieje jakiś powód dla którego IAU nie jest number one w popularności, a jednak GLD którego przytoczyłeś… moze coś jest na rzeczy? a może po prostu GLD wcześniej zaczął istnieć i z tego to wynika….

        • Chodzi o to, gdzie ETF-y trzymają złoto. GLD ma wszystko w Londynie, SGOL w Zurychu, a IAU ma porozrzucane po całym świecie w różnych tanich jurysdykcjach. Dlatego koszty sa mniejsze, ale np. złoto trzymane w sejfach USA to jest beznadziejny pomysł, bo oni mają prawo, na podstawie jakiegoś aktu jeszcze z 1933 roku, skonfiskowac złoto, które lezy na terenie USA.

          Tylko w określonych sytuacjach oczywiście, no ale złoto kupujemy na czasy, kiedy wali się cały świat. Więc pytanie czy wolisz mieć złoto w sejfie w Londynie, Singapurze, Zurychu czy u Trumpa w ogródku 🙂

  32. Jestem początkującym graczem, czy mógłby mi ktoś wyjaśnić, czy jak kupuje etf notowany w dolarach przez bosse to w przypadku gdy dolar zanotuje spadek kursu to ja również stracę mimo, że w dolarach wartość akcji nie ulegnie zmianie?

    • I tak i nie. Instrument rozliczany jest w dolarach, a więc w ujęciu dolarowym (dopóki nie postanowisz wymienić tych dolarów na złotówki) to spadek kursu USD do PLN nie powinien Cię interesować. Bossa Zagranica wprowadziła już kilka subrachunów rozliczanych w różnych walutach, a więc gdy kupisz ETF, to najpierw Bossa automatycznie wymieni Ci złotówki na dolary, żeby kupić tego ETF-a, ale gdy go sprzedasz, to na Twoje konto wrócą dolary uzyskane z tej sprzedaży.

      No i teraz od Ciebie zależy czy kupisz za te dolary inny instrument zagraniczny, wypłacisz dolary na rachunek w USD czy wymienisz te dolary na PLN. Jeśli wybierzesz tę ostatnią wersję, to będzie dokładnie tak jak mówisz. Czyli, jeśli kurs dolara się osłabi w stosunku do złotówki, a cena złota pozostanie w miejscu, to Ty mimo wszystko stracisz na tej transakcji.

      Natomiast po zakupie ETF-a, w trakcie tego czasu, kiedy posiadasz go na koncie, kurs dolara nie będzie miał żadnego praktycznego znaczenia. Dla Ciebie najważniejsze będzie jaki ten kurs będzie dopiero w momencie, w którym postanowisz wymienić dolary na złotówki.

  33. Jak coś poleci to wszystko rozliczane w papierku, towar w ręku to towar.
    O ile pamiętam to chyba sprott też trzyma w postaci fizycznej w Szwajcarii.

    Temat nie wyczerpany można dużo o Złocie pisać.
    Czuję niedosyt.

  34. Kurs Apple stracił wczoraj -2.37% przyczyną jest słabe zainteresowanie Iphonem 8.
    Według opinii komentatorów to nic nie znaczy z tego względu, że wszyscy czekają na wersję X. Z drugiej strony można się zastanawiać czy rzeczywiście jest tylu ludzi dla których taki wydatek ma uzasadnienie.

    Z Apple mocno związani są podwykonawcy CRUS, MU, QCOM.

  35. Przyjrzałem się dzisiaj dokładniej URA w interwale M. Powiem że wygląda to dość dziwnie. Jednak to chyba nie będzie możliwe RGR, na dołku ? Z pewnością ostatnią linią obrony jest 11,30 tam zapewne jest dużo stopów lub też w tym miejscu nastąpi rewers krótkich na długie. Chyba że to jest taka zagrywka jak na złocie spadające ceny spowodowały zapaść kopalni i można było je przejmować za niewielką cenę.

  36. Istotnie ETF TAN wygląda bardzo atrakcyjnie zwłaszcza jeśli założyć formację podwójnego dołka + zielone szaleństwo w perspektywie 12 miesięcy może to być mieszanka eksplodująca bądź też efekt śnieżnej kuli. Dodatkowo wszystko wskazuje że nie ma odwrotu od zielonej energii.

      • Mój dostawca ma w ofercie 17 różnych VIX nie wszystkie jednak zachowują się tak dynamicznie jak zostaliśmy przyzwyczajeni przez jeden z najpopularniejszych VIX a szczególnie VIXcont który jest jedynie poglądowy. Jednak to dosyć szeroki temat.

  37. Przejrzałem parę wpisów. Generalnie ciekawe chłodne i merytoryczne spojrzenie z aspektem emocjonalnym ale wyważonym . Mnie się podoba.

  38. Pewnie śmieszne pytania, ale wolałbym się upewnić czy dobrze mi się wydaje 🙂

    Czy można stracić więcej na zakupie opcji long/put niż się za nie zapłaciło?
    Z drugiej strony za wystawienie gołych opcji long/put straty są nieograniczone?

    • Nie ma śmiesznych pytań, jeśli chodzi o ochronę własnych pieniędzy przed stratą 🙂

      Na zakupie jakichkolwiek opcji nie można stracić więcej niż się za nie zapłaciło. Jeśli kupujesz opcje CALL albo PUT (czyli otwierasz pozycję Long CALL lub Long PUT), to maksymalną możliwą stratą jest tylko ta kwota, którą wydałeś na zakup takich opcji, natomiast zyski są potencjalnie nieograniczone.

      Jeśli wystawiasz gołe opcje CALL lub PUT (czyli otwierasz pozycję Short CALL lub Short PUT) to jest odwrotnie, czyli maksymalny zysk jest z góry ograniczony, bo jest to kwota, którą dostajesz za wystawienie opcji, ale potencjalne straty są nieograniczone.

      Tak więc kupować opcje można bez obawy, choćby po to żeby trochę sobie potestować i się pobawić, ale wystawiać gołe opcje już niekoniecznie. Dużo lepiej sprawdza się wystawianie spreadów opcyjnych, gdzie z góry dokładnie wiesz ile możesz zarobić i ile możesz stracić.

  39. Jakoś nowe ich produkty mnie nie pociagają, a to coś usuwają jak usb, port do słuchawek itd a to systemy za szybko wypuszczają z problemami.

    Zauważyłem, że mało wspominasz o dywidendach, nie wiem czemu ale one mnie nigdy nie interesowały ale parę tygodni temu zaczeło mnie zastanawiać, czy jak będą „silne” spadki nie wchodzić w sĻólki dywidendowe co wypłacają dywidendę co kwartał.
    Apple wypłaca chyba 0,66 z tego co pamiętam.

    • Podpisuję się obiema rękami. Brak standardowego wyjścia słuchawkowego jest absurdalny, a system na komórce, który trzeba aktualizować co tydzień, zaczyna przeczyć całej filozofii Apple, czyli podejściu, że jak bierzesz telefon do ręki, to on ma po prostu działać, a nie wymagać aktualizacji oprogramowania tydzień po premierze nowego systemu, a potem aktualizacji do aktualizacji tydzień po wyjściu aktualizacji… No ale też nie oszukujmy się, to nie są powody, dla których zaraz pozbędę się całego ekosystemu Apple, w którym pracuję od lat i przerzucę się na coś innego, bo w dalszym ciągu to zamknięte środowisko jest jednak lata świetlne przed konkurencją, jeśli chodzi o jakość wykonania sprzętu, design, komfort użytkowania, wydajność oprogramowania i efektywność pracy na urządzeniach, które się w nim znajdują.

      Ja na dywidendy nie patrzę i o nich nie wspominam, jeśli to są kwoty rzędu 1,5-1,6% jak w przypadku Apple, bo dodatkowy 1,5% zysku to średni argument za tym, żeby kupić dane akcje. Co innego jak spółki wypłacają po 6%, np. Gazprom, czy nawet ETF na Pakistan, który płaci prawie 4% dywidendy. Ale dla mnie dywidenda sama w sobie raczej nie jest wyznacznikiem atrakcyjności inwestycji, lecz jedynie taką dodatkową wisienką na torcie.

      Jeśli miałbym polować na 4-6% zysku rocznie, to już zdecydowanie bardziej wolę zagraniczne obligacje rządowe.

  40. Bardzo ciekawa propozycja.
    A propos populizmu Trumpa, to na czym w tym, konkretnym, przypadku miałby polegać jego populizm? Bo tak na pierwszy rzut oka, to chęć pomocy ekonomicznej własnemu krajowi, poprzez ściągnięcie kapitału do kraju wydaje się w porządku.

    • Moim zdaniem to dość interesujące, że kraj jest zadłużony po uszy, w budżecie brakuje pieniędzy, rządowi co jakiś czas regularnie grozi zamknięcie, bo osiąga debt celling i już więcej nawet nie jest w stanie pożyczyć, a mimo tego jakimś cudem jest w stanie pozwolić sobie na obniżenie podatków. Wydaje mi się, że w takiej sytuacji rząd powinien maksymalizować jednak wpływy do budżetu z podatków, a nie je minimalizować.

      Odpowiedź zwolenników jest taka, że abolicja nie znosi przecież podatków do 0%, tylko je znacznie zmniejsza, więc lepiej mieć w budżecie cokolwiek niż nie mieć nic. Ale jak na mój gust to kiepska logika z długoterminowego punktu widzenia, bo takie działanie wysyła jedynie wiadomość do wszystkich firm, która brzmi mniej więcej tak: ukrywajcie pieniądze za granicą, twórzcie struktury optymalizacyjne, a my i tak prędzej czy później pozwolimy wam ściągnąć do kraju całą gotówkę po efektywnie niższej stawce podatkowej niż obecna. W tej sytuacji na kompletnych jeleni wyglądają wszyscy ci prezesi firm, którzy przez te lata regularnie płacili podatki w USA pomniejszając w ten sposób swój zysk netto.

      Co w takim razie można zrobić, żeby wilk był syty? Wprowadzić przepisy, które ZMUSZĄ amerykańskie korporacje do ściągnięcia pieniędzy do kraju; które opodatkują środki pełną stawką; i które naliczą jeszcze odsetki oraz kary za ukrywanie i wyprowadzanie zysków przez te wszystkie lata. USA bardzo chętnie takie rzeczy robią w stosunku do innych krajów, na których wywierają wprowadzanie przepisów pomagających ścigać amerykańskich obywateli ukrywających pieniądze (FACTA, casus Szwajcarii i banku UBS). Tylko jakoś do tej pory Stany są niezbyt chętne, żeby podobne rozwiązania wprowadzić na swoim podwórku i wobec dużych korporacji, a nie wobec drobnych ciułaczy.

      Zgodnie z amerykańskim prawem normalny człowiek w tej sytuacji:

      – musiałby zapłacić karę w wysokości 5% od nieuiszczonego podatku z tych wszystkich lat
      – musiałby zapłacić dodatkowo odsetki w wysokości 1-3% od całej tej kwoty za każdy rok wg aktualnych stawek
      – spotkałby się z sytuacją, w której IRS blokuje mu wszystkie aktualne środki w wysokości zaległego podatku
      – straciłby social security, czyli opłacanie ubezpieczenia, emerytury itd. przez państwo
      – straciłby telewizor, samochód i dom, które zostałyby zabrane w procesie windykacji długów wobec IRS

      i wisienka na torcie:
      – jeśli nie płaciłby podatków CELOWO, a nie przez pomyłkę, tzn. jeśli ukrywałby swoje dochody w sposób aktywny, np. tworząc zagraniczne struktury optymalizacyjne, to zostałby postawiony przed sądem za próbę oszukania rządu Stanów Zjednoczonych, za co grozi więzienie.

      Co natomiast grozi firmom pokroju Apple, które ukrywają setki miliardów dolarów za granicą? Abolicja podatkowa… No ale wiadomo, że drobni ciułacze nie sfinansują kolejnej kampanii politycznej, a duże korporacje tak.

      Może więc populizm to było rzeczywiście złe słowo w sensie jego ścisłej definicji, no ale mam nadzieję, że po tym doprecyzowaniu w komentarzu, przekaz tego, co miałem na myśli pisząc o populizmie, jest już jaśniejszy 🙂

  41. Mam problem z uruchomieniem „Trader Workstation” Interactive Brokers na koncie Live, na koncie demo otwiera się bez problemu, na Live pokazuję się pusta strona z napisem Unlock layout to add windows nic nie jest aktywne nie można dodać layout. Na telefonie i przez stronę www dostęp do konta bez problemu. Czy ktoś miał taki problem i wie jak go rozwiązać ?

  42. Niepokoi mnie to, że coraz częściej USA odcina się od Pakistanu. Wypowiedzi Trumpa w rodzaju Pakistan to bezpieczna przystań dla terrorystów, przemocy i terroru czy sekretarza obrony USA o tym, że NATO może odciąć się od Pakistanu za powiązania z grupami terrorystycznymi. Póki co mamy trend spadkowy na etf PAK.

    Drugi egzotyczny dla nas rynek, który zanotował duże spadki to Qatar QAT. Tylko, że tam sytuacja jest o wiele poważniejsza 🙂

    http://www.zerohedge.com/news/2017-10-03/mattis-nato-might-drop-ally-pakistan-connections-terrorist-groups

    • To prawda, ale Trump może sobie gadać co mu się przyśni, natomiast Amerykanie na pograniczu pakistańsko-afgańskim bez wsparcia ISI są ślepi, głusi i kulawi, więc nie wiem w czyim interesie byłoby zrywanie relacji. Na pewno nie w interesie USA… No ale wydaje mi się, że nawet zimna wojna pomiędzy Pakistanem i USA miałaby znikomy wpływ na gospodarkę kraju, bo oni nie mają praktycznie żadnych ekonomicznych relacji poza tym, że Pakistan wysyła do USA trochę koszul. Nie wiem też jakie sankcje na Pakistan mógłby Trump nałożyć. Chyba tylko na te koszule…

      Katar to co innego, bo Katar jest największym eksporterem gazu na świecie (co jest bardzo nie na rękę USA) i sporym eksporterem ropy naftowej (co jest bardzo nie na rękę Saudyjczykom). Pakistan ma Chiny, a Katarowi nie ma kto za bardzo pomóc. Bo chyba nie Iran, na który też pewnie zaraz zostaną nałożone sankcje. Tak więc dalsza izolacja Kataru może być rzeczywiście bardzo niebezpieczna dla ich gospodarki. Zwłaszcza, że drugą jej największą odnogą (i chyba jedyną) jest bankowość, na którą też bardzo łatwo nałożyć zewnętrzne ograniczenia. Wystarczy ich odciąć od systemu SWIFT i międzynarodowy biznes znika z Kataru.

      A bajki o tym, że USA porzucą Pakistan za związki z terroryzmem mają tyle samo wspólnego z rzeczywistością co tłumaczenie Arabii Saudyjskiej, że blokuje Katar, bo Al Jazeera promuje Hamas i Bractwo Muzułmańskie. Zawsze jak pojawia się taki polityczny bełkot to wiadomo, że chodzi o ropę albo jej pochodne 🙂

      • USA ma za to agencje raitingowe. Kilka niepochlebnych artykułów może zrobić swoje 😉

        Któryś z użytkowników musiał wejść w PAK bo dzisiaj 3.3 % na starcie 🙂
        podczas gdy inne rynki na czerwono.

  43. Dobry artykuł w dobrym czasie, ja się wstrzymywałem z zakupem i dalej to robię pewnie do przyszłego tygodnia.
    W niedziele właśnie będę analizował ten rynek tak mam zaplanowane. Na teraz jak patrzę i obserwuję można powoli wchodzić, ryzyko nie jest już takie duże. Jednak zawsze trzeba być ostrożnym.

  44. To ja dodam swoja opinię o Degiro, które generalnie jest ok, ale mi kilka irytujących minusów.
    Niektóre kontrakty futures na giełdy europejskie mają możliwość składnia zleceń typu stop-loss inne nie. Obsługa Degiro przyznaje, że tak jest i nic poza tym.
    Jeśli już jakiś kontrakt ma taką możliwość (np. futures na hiszpański Ibex35) to problem pojawia się gdy chcemy złożyć dwa zlecenia typu stop-loss w przeciwnych kierunkach (przykładowo kurs otwarcia 10000pkt., chcemy ustawić zlecenie stop-loss kupna gdy kurs wzrośnie do np. 10150pkt i równocześnie zlecenie sprzedaży gdy kurs spadnie do np. 9850pkt). W Degiro taka transakcja jest niedozwolona. Konia z rzędem temu, który mi wytłumaczy dlaczego. Nadmienię tylko, że w żadnym biurze maklerskim w Polsce nigdy nie spotkałem się z takim ograniczeniem.
    Platforma wystarczająca dla mniej zaawansowanych graczy. Jak ktoś potrzebuje bardziej skomplikowanych strategii na instrumentach pochodnych to się zawiedzie.

  45. Ciekawy blog. Dodałbym do propozycji jeszcze Polskę (ale nic z WIG20). Nasz kraj ma dość dobrą sytuację makroekonomiczną. Ponadto jest kilka bardzo dobrych spółek (poprawiających swoje wyniki w prawie każdym kwartale) , którymi jeszcze kapitał zagraniczny się nie interesuje.

    • A zgadzam się, że Polska może być ciągle ciekawym rynkiem, zwłaszcza że nie jest jeszcze tak drogo. Ja akurat uciekłem parę dni temu z ETF-a na WIG20 z zyskiem niemal 50% w ostatni rok, żeby przenieść się tam, gdzie jest trochę taniej.

      Problem ze spółkami spoza WIG20 jest też taki, że zagraniczny kapitał rzadko tu zagląda ze względu na niskie kapitalizacje i kiepską płynność.

      Poza tym ja generalnie nie polecam inwestowania w spółki z kraju, w którym pracuje się na etacie, trzyma kredyty itd. Jak cos runie w gospodarce, to nie dość że tracisz pracę i podstawowe zrodlo dochodu, to jeszcze inwestycje giełdowe lecą na łeb na szyję…

      • Zgadzam się, płynność jest problemem i dlatego jest to moim postawowym kryterium selekcji. To, że kapitał zagraniczny rzadko tu zagląda ma 2 podstawowe zalety: 1) jest szansa na znalezienie niedoszacowanej spółki z dobrym modelem biznesowym 2) w razie globalnego odwrotu kapitału z rynków wschodzących, kurs nie poleci w dół na łeb na szyję.

    • Ja na tej pozycji mam oszałamiający zysk +2% w ciągu roku 🙂 Trochę wygrana Trumpa w listopadzie i wycofanie się USA z TTIP zepsuło Wietnamowi plany, bo ten kraj miał być jednym z głównych beneficjentów umowy. Dlatego listopad-grudzień to był taki potężny zjazd, a przez pierwszą połowę 2017 roku kurs odrabiał straty.

      Jednak fundamentalnie Wietnam dalej jest bardzo mocny. Wzrost PKB za Q3 ma wynieść 6.3, za Q4 6.6%, bezrobocie to 2.2%, inflacja w sam raz 3%, stopy procentowe 6.5%, giełda nie jest przewartościowana, bo price-to-earnings wynosi 15. Moim zdaniem Wietnam w najbliższych latach będzie przejmował część firm produkcyjnych, które wynoszą się z Chin, gdzie robi się już za drogo, a jednak chcą utrzymać swoje fabryki w regionie.

      Ja dalej trzymam więc ETF-a na Wietnam i nie robie żadnych ruchów, ani nie dokupuję, ani nie sprzedaję.

  46. Cobalt 27 Capital Corp. (KBLT.V) tu mam pytanie o splity akcji w 09.2014 1/5 w 11.2016 1/10 i 06.2016 1/20 a cena jakby ignorowała ten fakt. Dlaczego tak to wygląda?

  47. First Cobalt Corp. (FTSSF) jest taka spółka na serwisie yahoo praktycznie nic o niej nie ma cena za akcje okolice 0,58 USD. Czy ktoś co to za spółka?

  48. Znalazłem taką spółkę „kobaltową: Cobalt International Energy Inc. Bankrut? Dlaczego tak bardzo przeceniona?

    • Może dlatego, że ta spółka nie ma nic wspólnego z kobaltem, poza nazwą? 🙂 To firma wydobywająca ropę w Zatoce Meksykańskiej i w Afryce, ale wydobywająca w tradycyjny sposób, czyli na platformach offshorowych. Odkąd łupki w USA weszły do gry na masową skalę, a cena ropy spadła ze 100 do 30 USD, to wszystkie firmy z drogim wydobyciem offshorowym zaczęły tracić ogromne pieniądze. W dodatku ten Cobalt International Energy od 2014 bodajże ma w USA proces w sprawie korupcji władz angolskich przy przyznawaniu licencji na wydobycie ropy, więc to też odstrasza inwestorów, bo nie wiadomo jaka będzie kara.

  49. Na razie jedna rzecz mnie zastanawia.
    June 23 Minerals company Cobalt 27 Capital Corp made its debut on Canada’s Venture Exchange on Friday, raising C$200 million ($150.7 million) in a listing that offers investors exposure to cobalt, a key metal for batteries in electric cars.

    Debiut niedawno a jak patrzę na wykres to mam od około 2011 na KBLT sprawdzałem na różnych stronach.

    Ciekawie to się zapowiada i fajna inwestycja tylko czy nie taka jak w wiatraki i panele słoneczne?
    Zarobek czy tez zwrot z inwestycji może być dopiero za parę ładnych lat, samochody elektryczne są i fajnie, że ich przybywa ale to jak na razie mizernie wygląda.

    O jakim czasie inwestycji tu mówimy?

    • A bo to jest spółka, która istnieje już od 2006 roku i jej akcje były wcześniej w obrocie pozagiełdowym. Za nią stoi zresztą dość znany szwajcarski fundusz private equity Pala Investmens.

      Moim zdaniem tu jest perspektywa zarobku o wiele szybsza niż wiatraki, bo cenami kobaltu będzie rządziła siła spekulacji, zanim jeszcze dojdą siły prawdziwego popytu. Natomiast na wiatrakach nikt spekulował nie będzie i tu rzeczywiście trzeba pewnie z 10-15 lat poczekać na zwrot 🙂

  50. Co myśli Pan na temat takich ETF jak ROBO czy BOTZ, biorąc pod uwagę rozwój branż, które obejmują na przestrzeni kolejnych 10-20 lat? Czy w tym momencie warto rozważyć inwestycje w te pozycje?

    • Myślę, że to jest świetny pomysł, bo rozwój robotyki i coraz większy udział zaawansowanej automatyki widać praktycznie na każdym kroku, od fabryk i przemysłu ciężkiego, przez chirurgię, po obsługę klienta. Dlatego uważam, że to jest bardzo dobry kierunek na inwestycję. Zwłaszcza, że te ETF-y są mocno zdywersyfikowane geograficznie, bo znajdują się w nich firmy praktycznie z całego świata. To dobrze.

      W tym momencie tylko te ETF-y są dość mocno przewartościowane, czyli zwyczajnie mówiąc drogie, dlatego z momentem zakupu poczekałbym na jakąś ewentualną korektę czy przynajmniej spadek oscylatorów na wykresie. Chociaż z drugiej strony, jeśli rzeczywiście mowa tutaj o inwestycji w perspektywie kilkunastu lat, to tych parę dolarów zaoszczędzonych na starcie nie powinno mieć aż takiego znaczenia. Reasumując, jestem za 🙂

  51. Z tego by wynikało, że inwestowanie na giełdzie amerykańskiej jest
    ryzykowne ze względu na ryzyko walutowe. Dolar prawdopodobnie się
    osłabi. Zna ktoś może jakiś dobry ETF chińskich spółek ma giełdzie we
    Frankfurcie?

  52. Super praktyczna wiedza. Twój blog jest dla mnie obecnie na 1 miejscu:). Jako że nie mam jeszcze doświadczenie z opcjami mam małe niemądre pytanie. W sytuacji gdy nie posiadam fizycznie akcji na które mam CALL’a, w dniu ich wygaśnięcia cała transakcja rozliczana jest gotówkowo a gdy posiadam akcje to tak jak opisałeś, znikają mi akcje z rachunku. Czy w domyśle każdy broker tak to rozlicza czy jednak może zajść taka sytuacji że pomimo posiadanych akcji wyskoczymy zamiast z nich to z gotówki w momencie zapadalności? Zawsze system najpierw sprawdza czy jesteśmy w posiadaniu akcji i dopiero później, ewentualnie ściąga gotówkę z konta?

    • Dzięki! Będę się starał, żeby już na tym 1. miejscu pozostał 🙂

      Jeśli wystawiłeś CALL-a, a nie masz akcji fizycznie na rachunku, to w dniu wygaśnięcia opcji te akcje zostaną automatycznie przez brokera najpierw kupione na rynku po aktualnej cenie (za Twoje pieniądze), a potem od razu sprzedane po cenie wykonania opcji temu, kto te opcje od Ciebie kupił. W przypadku gdy nie będziesz miał na rachunku wystarczającej sumy pieniędzy na zakup 100 akcji (100 akcji odpowiada 1 CALL-owi), to na 2-3 godziny przed końcem sesji broker automatycznie odkupi z rynku (znowu za Twoje pieniądze) tego CALL-a, którego wystawiłeś, żeby nie dopuścić do jego wykonania.

      Natomiast jeśli masz fizycznie akcje na rachunku w wystarczającej ilości, żeby pokryły wystawionego CALL-a, to one zawsze zostaną sprzedane z automatu na koniec sesji w ostatnim dniu wygasania. Żeby tego uniknąć możesz po prostu ostatniego dnia ważności opcji sam ręcznie odkupić wystawionego CALL-a z rynku i zamknąć tę transakcję opcyjną. Wtedy na koniec sesji nie będziesz miał wystawionych żadnych opcji, a więc nie będziesz miał żadnego zobowiązania do sprzedaży akcji.

      Ważne w opcjach jest to, żeby zrozumieć, że one nie są wirtualnym tworem jak CFD, tylko wystawienie czy kupienie opcji to realne zobowiązanie do zawarcia realnej transakcji na realnych akcjach. Traktuj wystawianie czy kupowanie opcji jak zawarcie umowy kupna-sprzedaży na fizyczny towar. Zawierając taką umowę zawsze musisz się z niej wywiązać bez względu na to, którą stroną tej umowy jesteś.

      No i wiadomo, że te wystawione CALL-e odkupujesz albo z zyskiem albo ze stratą, zależnie gdzie znajduje się kurs akcji. W dniu wygaśnięcia opcji ich cena będzie się składała już tylko i wyłącznie z ich wartości wewnętrznej, czyli z różnicy pomiędzy aktualnym kursem akcji na giełdzie a ceną wykonania opcji.

      Załóżmy, że wystawiłeś CALL-e przy kursie akcji 149 USD, a poziom wykonania opcji to 155 USD. Dostałeś za to 395 USD. W tym momencie opcje nie są jeszcze in-the-money, bo kurs akcji nie przekroczył poziomu wykonania, a więc cała ich wartość to wyłącznie wartość czasu. Natomiast w dniu wygaśnięcia wartość czasu będzie już wynosiła 0, dlatego opcje będą tyle warte ile warty będzie kurs akcji powyżej 155 USD. Czyli jeśli w dniu wygaśnięcia kurs akcji wyniesie 156 USD, to żeby uniknąć wykonania opcji i sprzedaży akcji, możesz je wtedy odkupić za 100 USD. Jeśli kurs będzie wynosił 157 USD, to będziesz mógł je odkupić z rynku po 200 USD, czyli ciągle za kwotę o wiele mniejszą niż dostałeś za ich wystawienie, a więc cały czas jesteś na plusie. Natomiast jeśli kurs akcji w dniu wygaśnięcia będzie na poziomie 155 USD lub niżej, to opcje są warte 0, więc wygasają bezwartościowe.

      O, mam nadzieję, że rozwiałem wątpliwości.

  53. „Roczny koszt utrzymania jednostek funduszu to zaledwie 0,59%..” jak brokerzy pobierają to opłatę za trzymanie jednostek ETF? Rozliczają to co miesiąc czy to jest wpisane jakoś już w wycenę jednostek? Założyłem niedawno konto w Degiro i zaczynam przygodę z inwestowaniem. Świetna strona.

    • Opłata za prowadzenie ETF-a jest wliczona już w jego wycenę. Tzn. jeśli instrument bazowy (indeks, towar, akcje) wzrosną o 100, to ETF wzrośnie o 99,41. Tak samo w drugą stronę, jeśli instrument bazowy spadnie o 100, to wartość ETF-a spadnie o 100,59.

      Zerknij w wolnej chwili na ten link, pisałem tam więcej o tym jak dokładnie działają fundusze ETF: https://tradingforaliving.pl/fundusze-etf-od-kuchni/

      Powodzenia na nowej drodze życia 🙂

  54. Zainwestowałem kiedyś w TAN bo wierzę i podoba mi się ta technologia, niestety na minusie cały czas, ale ostatnie parę dni zobaczyłem na plusie i w końcu się uśmiechnąłem, że już nie czerwono a zielono. Zastanawiałem się dlaczego i właśnie mi wyjaśniłeś.
    Dla mnie to jakaś kpina, to zbyt wolno się rozwija za wolno. Miałem kalkulator (taki cienki czarny klawiatura dotykowy wielkość karty płatniczej) i zegarek na „słońce” ze 30 lat temu i nie rozumiem, że dalej jesteśmy w dup…

    Dalej jest to za drogie i za mało popularne.

    • To inwestycja długoterminowa,zobacz na wykres ETF TAN -szorował po dnie ,teraz wybija się ,widać trend się odwrócił na wzrostowy,bardzo dzybko wzrasta spółka FSLR.

  55. Jakby Tomek miał się napić z każdym to pewnie o własnych siłach wstać by nie dał rady.
    Ja mam rum 🙂

    Co do zakupów i spółek ja często korzystam, że „spontana”
    To wszystko jest tak niewiadome i tyle rzeczy się dzieje, że nigdy nie wiadomo co wzrośnie a co spadnie.

  56. Cześć, mam pytanie odnośnie akcji HCLP (NYSE). Sprawdzałem w bossa i nie wyświetlają się na liście do zakupu. Natomiast akcje SLCA można nabyć. Czy wiecie może dlaczego, u jakiego polskiego operatora można je nabyć?

    • Cześć, w Bossa często trzeba ręcznie złożyć wniosek o dodanie nowych papierów do systemu. Nie wiem z czego to wynika, ale ten wniosek znajduje się w systemie transakcyjnym w zakładce: Dyspozycje -> Inne -> Dodanie papieru.

      Dodanie papieru trwa zazwyczaj jeden dzień. Będziesz pierwszą osobą, która kupiła w Polsce te akcje za pośrednictwem Bossy 🙂

  57. Za każdym razem kiedy wydaje mi się, że przeczytałem już w internecie wszystko o handlowaniu na giełdzie to napiszesz coś takiego, co zaburza dużą część moich dotychczasowych przekonań.

    Koncepcja, o której piszesz wydaje się tak prosta i logiczna, że aż naturalna, a jednak dopóki się o niej nie przeczyta i nie usłyszy, to trudno samemu dojść do takich wniosków. Być może to przychodzi z czasem, bo ja na giełdzie jestem dopiero od roku, dlatego pewnie sam bym doszedł do takich wniosków, ale dzięki takim artykułom to daje oszczędzić dużo więcej czasu.

    Tomku daj znać jak będziesz w Warszawie, to chętnie zapraszam na whisky albo chociaż skromne piwko, ja oczywiście stawiam, żeby przynajmniej tak się odwdzięczyć za te materiały, które tu piszesz i które bardzo dużo mi dają. Na razie jeszcze nie w znaczeniu finansowym ale teoretycznym i edukacyjnym. Mam nadzieję, że to się niedługo zmieni na korzyści finansowe 🙂

    • Stay tuned, mam tych koncepcji jeszcze sporo do przekazania 🙂 Ja jestem w Warszawie już praktycznie na stałe (przynajmniej do końca roku), więc czemu nie. W lipcu powinienem mieć trochę więcej czasu.

  58. Mam pytanie dotyczące ETF. Każdy taki fundusz posiada drobna opłatę wyrażoną w ujęciu procentowym na rok. Jeżeli kupuję ETF’a to ta opłata jest uiszczana w całości za rok z góry czy odbywa się to tak jak w opisywanym kiedyś koncie Margin – płacę tylko za czas przez który utrzymywałem pozycję?

    • Ta opłata nie jest pobierana z rachunku, tylko jakby ujęta w kursie ETF-a. Jeśli koszt prowadzenia ETF-a nasladujacego ruchy XYZ wynosi 0,35% rocznie i kurs XYZ w ciągu roku wzrośnie ze 100 do 200 USD, to ETF wzrośnie ze 100 do 199,65 USD. A każdego dnia ten „błąd” w śledzeniu instrumentu bazowego jest proporcjonalnie mniejszy, aby w skali roku sumowal się do tych 0,35% czy ile tam wynosi opłata za prowadzenie ETF-a.

      Nie wiem czy widziałeś, tutaj pisałem więcej o tym jak w praktyce działa caly mechanizm ETF-ów: https://tradingforaliving.pl/fundusze-etf-od-kuchni/

      • Faktycznie, czytałem oczywiście ale w natłoku innych spraw wyleciało mi to z głowy a do tej pory zajmowałem się prócz FX tylko akcjami. Dużo mi pomagasz dzięki. Dobrze jest się móc zwrócić do kogoś kto praktycznie natychmiast służy rzetelną wiedzą.

  59. Pytanko mam natury podatkowej takiego rozwiązania. Biorę 100k kredytu konsumenckiego, z czego płacę 7k odsetek w pierwszym roku. W tym samym czasie zarabiam na giełdzie 10k. Hura – 3k dla mnie. Ale w PIT8c biuro maklerskie pisze, że zarobiłem 10k i że podatek do zapłacenia to 1,9k. Czyli moje 3k zmniejsza sie do 1,1k. (zysk minus podatek). Dobrze myślę?

  60. Jako technik nie mam takich rozterek. Oczywiście nie jestem głuchy na logiczne wnioski wysnuwane przez bywalców tej bardzo wartościowej strony ale tak jak już kiedyś napisałem „jak zacznie rosnąć, wtedy się gdzieś przyczaję”. Póki co każdego dnia obserwuję. Skoro trendy o których tutaj się rozprawia mają mieć taki potężny wymiar (SLCA, HCLP, URA czy krach na rynku tanich kredytów w USA) prawdopodobnie potrwają dłużej aniżeli kilka miesięcy. Skoro więc tak to po co celować w sam dołek? Wystarczy spojrzeć na długotrwałe trendy na obojętnie której spółce. Jeśli trend ma być silny to w trakcie jego trwania można wielokrotnie dołączyć, mający przy tym lepszy obraz tego zjawiska. Odnośnie bolączek analizy fundamentalnej i niemożności określenia za jej pomocą obiektywnie wartości danych akcji pisał np. B. Malkiel w „Błądząc po Wall Street”. Akurat ten profesor rzekomo jest bogaty. Jeszcze bardziej bezpośrednio skomentował AF w jednym z wywiadów Zenon Komar, który powiedział że w przypadku AF trzeba prognozować aż 2 rzeczy – przyszłość spółki i przyszłe zachowanie się inwestorów. Naturalnie trendy są kreowane przez czynniki fundamentalne ale jak pokazuje ten art. i uwaga poczyniona przez Makliela „…rynek może nie skorygować swojego „błędu”, a cena akcji może nie zbiegać do oszacowanej wartości”. Skoro zwłaszcza fundamentaliści powinni być cierpliwi to gdzie się Wam Panowie spieszy że już teraz zajmujecie pozycje?:). Mam takie swoje spostrzeżenie że ludzie odczuwają przemożną chęć opisania, określenia, zestandaryzowania i przeliczenia wszystkiego. Ma to swoje naturalnie plusy (nauki przyrodnicze i ich zastosowanie) jednak na giełdzie nie ma tak dobrze. Ludzie szukają swojego świętego graala giełdy który będzie z wyprzedzeniem (bezbłędnie i w punkt) wnioskował o przyszłości. Uważam że to krótkowzroczne i byłoby to przekleństwem- implikacją takiego znaleziska byłby fakt że przyszłość można przewidzieć, że jest z góry określona, zapisana – czyli nasze życie jest niczym więcej jak puszczonym filmem czy utworem z płyty. Osobiście nie podoba mi się koncepcja przeznaczenia. Dlatego jako analityk techniczny (głównie) nie staram się nic prognozować (choć wszyscy piszą że AT zajmuje się prognozowaniem) – poddaję się temu co zrobi rynek a sam jedynie staram się identyfikować jego nastroje. Tak jak Tomek kiedyś napisałeś „whatever works” – uważam że wszystko działa, ale nie zawsze więc należy pilnować ryzyka;).

    • W sumie zgadzam się chyba ze wszystkim co napisałeś. Jednakże…

      Jako fan dołączania do trwających trendów musisz pewnie mierzyć się z całą kategorią innych wyzwań/minusów. Takie podejście wymaga np. nieustannego obserwowania rynku i poświęcania dużo więcej czasu niż strategia „kup i zapomnij”. Częściej pewnie też ulegasz fałszywym sygnałom, które wyrzucają Cię z rynku, a więc zawierasz o wiele więcej transakcji, podnosząc przy okazji koszty. Czekając natomiast na kolejny sygnał do wejścia możesz przegapić sporo wzrostowych dni i przez to nie wykorzystać całego potencjału ruchu.

      Jeśli jeden obraz może zastąpić tysiąc słów, to niech poniższy wykres sam przemówi 🙂

      http://theirrelevantinvestor.com/wp-content/uploads/2017/04/growth-of-100-1.jpg

      • Tak, dokładnie tak jak mówisz, moje podejście ma swoje minusy i mam ich świadomość. Serce boli gdy jakiś rynek rośnie bez większej korekty:D – choć i na to jest sposób ale póki co nie chce mi się aż tak angażować:). Rynki obserwuję każdego dnia i każdego dnia doglądam portfela. Rano wszystko sprawdzam i wydaję zlecenia, potem mnie już nic nie interesuje i mam czas na inne rzeczy. Koszty transakcyjne itd. oczywiście też ponoszę większe. Dlatego tak się męczyłem z tym podejściem na GPW. W USA nie ma dnia żebym nie znalazł okazji. Co nie znaczy że wszystkie staram się wyłapać. W pełni akceptuję fakt że nie znam przyszłości i nie wyłapię wszystkich największych wzrostów- jednak w miejsce jednej spółki mam tysiące innych więc się nie martwię. Pozycji długo też nie trzymam. Staram się pilnować statystycznej miary nazywanej wartością oczekiwaną. Jeżeli pomimo tak licznych transakcji nie tracę to moim zdaniem potwierdza to solidność metody – chociaż na ten moment nie mogę wyrokować jeszcze ze 100% pewnością. Dodatkowo silnie dywersyfikuję portfel (kilkadziesiąt spółek z różnych branż) więc przynajmniej tzw. ryzyko niesystematyczne jest ograniczone – nie ma dla mnie znaczenia strata na pojedynczej spółce. Mogłoby się wydawać że to wymaga dużo zachodu – w początkowej fazie budowy portfela z pewnością nieco więcej ale z czasem coraz mniej. Prosty system decyzyjny pozwala przeglądać i wnioskować na temat spółek bardzo szybko. Przyznaję że AF jest dla mnie dużo mniej poznanym lądem (chociaż pierwsze pieniądze zarobiłem dzięki niej:D) i bardzo mnie fascynuje, głównie z tego powodu że w AT nie trafiam już na nic nowego. Przerzucam się właśnie na literaturę jej poświęconą. Victor Sperandeo bardzo pozytywnie opisywał korzyści ze związku AT z AF. Poza tym, jeśli nie chodzi nam jedynie o zarabianie pieniędzy na giełdach ale też o zrozumienie procesów ekonomicznych i pełniejszy rozwój, AF jest nieodzowna.

        • Ah, no moim zdaniem to właśnie połączenie AF i AT daje najlepsze rezultaty. Ja zazwyczaj używam AF do wybrania odpowiednich walorów na inwestycję, a potem AT do wyboru odpowiedniego momentu wejścia w tę inwestycję.

          A Ty jak długo trzymasz swoje pozycje w portfelu? Tak z czystej ciekawości pytam, bo pisałeś, że masz ich kilkadziesiąt w tym samym czasie, to pewnie sporo zaangażowania i atencji wymaga ich nadzorowanie, jeśli dokonywane są częste roszady.

          Próbowałeś kiedyś zautomatyzować sobie ten proces? Domyślam się, że podchodzisz do inwestycji w sposób usystematyzowany, czyli stosujesz z góry określone kryteria i warunki wejścia/wyjścia, które są mierzalne i policzalne. Nie myślałeś więc, żeby spróbować sobie napisać jakiś algorytm handlujący w sposób automatyczny? Mam na myśli prosty kod, który każdego dnia przeszukiwałby walory wg zadanych kryteriów i po znalezieniu odpowiednich papierów zajmowałby pozycję, utrzymując ją aż do momentu wystąpienia zdarzenia, które mu wcześniej zaprogramujesz. To jest góra kilkaset linijek kodu, a potrafi znacznie zwiększyć częstotliwość transakcji bez potrzeby ręcznego selekcjonowania spółek i manualnego ustawiania zleceń.

          • Na chwilę obecną średnia wychodzi około półtora miesiąca, choć w skrajnych przypadkach potrafi wyrzucić mnie następnego dnia, z drugiej strony silne trendy o zbalansowanej charakterystyce metoda utrzymuje nawet rok, to zależy.

            Manualnego przeglądu tych kilkudziesięciu spółek (niedawno 40 teraz 32 i uzupełniam do około 40-50) jestem w stanie dokonać do 10 min – jeżeli wszystko wygląda w porządku i nie aktualizuję poziomów zleceń to w zasadzie rzut oka i po 3 sekundach kolejna. Czasochłonność zależy od skomplikowania metody inwestycyjnej. Gdybym stosował AF czy dużo bardziej skomplikowaną (nie znaczy lepszą) AT nie byłbym w stanie tak szybko podejmować decyzji i wówczas faktycznie musiałbym się mocno ograniczyć z liczbą spółek.

            Trafne spostrzeżenie. Na pewnym etapie sam zacząłem się uczyć programowania by zautomatyzować wiele operacji. Napisałem kilka kodów, filtrów itp. które pomagają mi filtrować rynki. Bez tego narzędzia nie byłbym w stanie przejrzeć 8000 walorów każdego dnia – mój algorytm wyszukuje interesujące mnie momenty (które następnie weryfikuję już samodzielnie). Co do pełnej automatyzacji to ciekawe pytanie ponieważ ludzki mózg można przyrównać do komputera a więc generalnie każdy proces który wykonuje można by zaprogramować. Problem jest taki że nie mam aż tak dużych kompetencji to po 1 a po 2 to nie wierzę by to było całkowicie wykonalne i/lub bezpieczne. Moja metoda posiada elementy tak mechaniczne jak i uznaniowe i ten drugi element ciężko zaprogramować.

            Czasochłonność stanowiła pewien problem dlatego starałem się opracowywać narzędzia i procedury które mocno ją ograniczają. Irytującym był fakt że gdy już wypracowałem skuteczną metodę musiałem z kolei wykonać dodatkowa pracę na rzecz zarządzania czasem – programowanie, organizacja dokumentacji w Excel i programie analitycznym.

            Podsumowując, pewną część pracy muszę wykonać codziennie samodzielnie ale jest to mały wycinek czasu 1h-1,5h – przynajmniej ja to uznaję za taki porównując np. do 8h gdzieś na etacie. Po decyzji FED mój portfel stracił trochę na, jak to nazywam, zbilansowaniu w efekcie czego muszę uzupełnić go o dodatkowe walory. W takim czasie potrafię składać nieco więcej zleceń i nieco więcej czasu poświęcam na przeszukiwanie rynku. Generalnie zmierzam do tego że gdy portfel osiąga stan jakby nasycenia (40-50 pracujących walorów na różnych etapach rozwoju trendu) to wtedy nawet nie ma potrzeby szukać innych okazji – po prostu jak coś z portfela wypadnie to wtedy szukam czegoś w zastępstwo. Chociaż można nawet wyrzucać spółki z portfela manualnie zabierając wcześniej zysk jeśli widzi się ciekawą okazję gdzie indziej – to taka dodatkowa zabawa.

            Rozpisuję się i pewnie wydaje się że cały czas siedzę przed komputerem? Zapewniam że tak nie jest – generalnie po przygodzie z day tradingiem nie wyobrażam sobie ślęczenia nad wykresami pół dnia. To nie mój styl. Natomiast uwielbiam rynek i tę moją część roboty którą musze wykonać – mnie to wręcz relaksuje. Rano kawa, przegląd rynku, składanie zleceń i można myśleć nad czymś innym. Lubię wykresy – próbę rozszyfrowania natury zbiorowości na danym walorze.

            Z pewnością jest jeszcze kilka elementów które mógłbym choć w części zautomatyzować ale obecnie nie myślę nad tym – nie czuję że coś utrudnia mi zadanie.

          • Eh odpowiedziałem Ci wczoraj w bardzo długiej wiadomości, którą niestety system DISQUS uznał za Spam:D:F. Odwołałem się od tego i być może ta wiadomość się jeszcze pojawi, ale w skrócie:

            – średnia utrzymywania pozycji to ok półtora miesiąca, jednak czasami wyrzuci na drugi dzień a czasami jest to wielokrotnie dłużej
            – moja metoda jest mechaniczna z elementami uznaniowości, dlatego ciężko byłoby to zaprogramować chociaż część rzeczy zaprogramowałem i korzystam przy codziennym przeglądzie ponad 8000 walorów – bez pewnej automatyzacji nie byłbym w stanie tego robić
            – ta manualna część tej pracy nie zajmuje mi wiele czasu i sprawia dużo radochy więc nie odczuwam potrzeby całkowitego powierzenia handlu komputerowi. Nie mam zresztą na tyle dużych kompetencji programistycznych (przynajmniej na ten moment) by wszystko sam zaprogramować (uczyłem się tego sam) no i nie do końca wierzę w to że takie rozwiązanie byłoby bezpieczne a już na pewno nie dawałoby mi tyle frajdy;)

          • Hmm, szukałem tej wiadomości w panelu Disqusa, żeby jakoś zatwierdzić ręcznie, ale jej nie widać…

            Ale wracając do tematu, jak średnio półtora miesiąca trzymasz pozycje, to rzeczywiście można to spokojnie ręcznie nadzorować. Myślałem, że to bardziej horyzont kilku dni, dlatego wydawało mi się, że potrzeba na to niezmiernie dużo czasu, żeby panować nad tymi wszystkimi pozycjami i transakcjami.

            Ja już przemaglowałem chyba wszystkie możliwe strategie inwestycyjne i ta metoda podłączania się pod trwające silne trendy i ruchy o dużym impecie była najbardziej dochodowa. Ja używałem do tego opcji, żeby wykorzystać jeszcze efekt dźwigni i zamykałem transakcje po kilku-kilkunastu dniach z zyskiem 10-30%. W każdym razie w pewnym momencie uświadomiłem sobie, że czuję się jednak dość niekomfortowo nie wiedząc co tak naprawdę mam w portfelu i na czym polega biznes tych spółek oraz właściwie dlaczego ich akcje rosną. No i to był czas kiedy do gry weszła analiza fundamentalna.

            Przydało by się przejść przez jakiś kryzys albo przynajmniej bessę, żeby zobaczyć jak wtedy zachowają się te systemy. Możemy w sumie wrócić do tej rozmowy za jakieś 20-30 lat, myślę że wtedy będzie można już stwierdzić co się sprawdza na dłuższą metę a co nie 🙂

          • Jeśli tylko przez te kolejne lata będziesz prowadził dalej bloga i będzie na takim poziomie jak dotychczas to na pewno zahaczymy znów o ten temat:).

  61. Dzięki za wyjaśnienie tematu, który wałkuję na forum, wiele na forum jak i tutaj zostało mi wyjaśnione, niestety zakupy robiłem nie patrząc na kontrakty terminowe, nie wiedza i lenistwo za dużo do przeglądania i za dużo różnych mam towarów.
    Niestety problem jest contango no ale bardzo chce w coś zainwestować no to niestety trzeba kupić i nie marudzić na różnicę.

  62. Tomek, dzięki za wpis. dla mnie bardzo na czasie, bo zainwestowałem w ETN

    Czy możecie mi powiedzieć co się stanie 24 czerwca z takim instrumentem ETN?
    IPATH BLOOMBERG SUGAR SUBINDEX TOTAL RETURN ETN DUE JUNE 24
    tzn, czy posiadając ten instrument muszę coś robić w okolicach tej daty? rozumiem ze bedzie to data rolowania kotraktów, ale czy etn pozostanie na moim koncie, czy też zostanie rozliczony wg aktualnego kursu i chcąc nadal inwestować w cukier będe musiał kupić nowe certyfikaty.

    • A myślałem, że to ja jestem długoterminowym inwestorem! Stary, ten ETN wygasa dopiero 24 czerwca, ale 2038 roku 🙂 Tego dnia ETN przestanie istnieć i emitent zdejmie go z rynku zwracając Ci na konto wszystko to, co w tego ETN-a zainwestowałeś.

      Ten ETN nie roluje kontraktów, bo on ich nie posiada. On tylko jakby wirtualnie naśladuje indeks prowadzony przez Bloomberga, który już rzeczywiście oddaje ruchy cukru poprzez zakup kontraktów. Ale sam ETN nie zawiera fizycznych transakcji kupna/sprzedaży żadnych futuresów.

      • 🙂 widziałem to „2038” w wynikach wyszukiwarki, ale nie sądziłem że to ma takie właśnie znaczenie… czyli najbliższy czerwiec i kilka następnych spoko- nic się nie będzie specjalnego działo, żadne contango nie będzie czyhało na bogu ducha winne procenty… 😉

        • Na procenty to zawsze coś czyha 🙂 Contango jest na cukrze teraz mniej więcej jakieś 5,8% w skali roku plus 0,75% opłaty za zarządzanie ETN-em, czyli utrzymanie tej pozycji już na starcie kosztuje Cię 6,5% rocznie bez względu na to jak zachowa się cukier. ETN-y robią różne machlojki, żeby ograniczyć contango, więc ciężko powiedzieć jakie ono rzeczywiście będzie, no ale to 5,8% to jest różnica na dzisiaj w rocznych kontraktach lipiec 2017–lipiec 2018.

  63. Właśnie, dzięki Twojej rekomendacji kupiłem książkę i czytam.
    Mam nadzieję, że w oryginale książka jest lepsza, bo zamiast tłumacza człowieka, użyli chyba google translatora.

  64. cześć, mam pytanie odośnie opcji ogólnie. W tekście zawsze pojawia się przy opcjach sformułowanie „prawo do sprzedaży jednostek”. Idąc za przykładem z tekstu, kupuję akcje po 30, liczę na wzrost, zabezpieczam się PUT-em na poziomie 29, niestety mam worst case scenario i akcje poleciały w dół, dzisiaj cena to 20 (czysto teoretyczny przykład). Pytanie (już nie teoretyczne) – czy opcja gwarantuje, że sprzedam swoje akcje po 29 (zakładając oczywiście, że opcja nie wygasła), czy tylko mam takie prawo? Jeżeli może ktoś to wyjaśnić to będę wdzięczny. Parafrazując – czy zawsze mogę być pewien, że sprzedam swoje akcje po cenie ustalonej w opcji? Czy jednak może zdarzyć się taka sytuacja, że jednak w trakcie trwania opcji nie znajdzie się nikt chętny na kupno akcji po 29 i zostanę z kosztami opcji, nie mówiąc już o stracie na samych akcjach? Pozdrawiam wszystkich i z góry dziękuję za odpowiedź.
    PS. Mega blog!

    • Dzięki! Kupując PUT-a zawsze masz 100% pewność, że sprzedasz swoje akcje po cenie wykonania opcji dlatego, że Ty masz takie prawo, ale ten kto sprzedał Ci PUT-a już ma OBOWIĄZEK odkupić od Ciebie te akcje. Ty ze swojego prawa do sprzedaży akcji możesz skorzystać lub nie skorzystać, ale wystawca opcji nie ma wyboru i musi te akcje od Ciebie odkupić.

      W rzeczywistości osoba, od której kupiłeś opcje PUT nie będzie pewnie tą samą osobą, której sprzedasz akcje, bo strony transakcji dobierane są losowo przez firmę rozliczeniową (taki pośrednik pomiędzy różnymi brokerami). Jednak to nie ma znaczenia, bo jeśli jesteś posiadaczem opcji PUT to zawsze istnieje przynajmniej jedna osoba, która Ci te opcje sprzedała i która potem będzie musiała od Ciebie te akcje odkupić.

      Broker tej drugiej osoby pilnuje, żeby miała ona na rachunku odpowiednią sumę pieniędzy potrzebną do zakupu akcji, więc tu też nie musisz się o nic martwić.

  65. Jest teraz za 24zł w jednej księgarni więc bardzo dobra cena.
    Wysyłka bezpłatna chyba sobie kupię, jeśli faktycznie jest dobra.

  66. Według mnie nie ma różnicy pomiędzy „spekulacją” a „inwestowaniem”. Niektórzy podają ramy czasowe, ale dlaczego akurat kupno waloru na rok ma być już „inwestycją” a nie „spekulacją”?

    Paradoksalnie Stop Loss zawsze jest. Jeżeli nie realizujesz go zleceniem rynkowym to wtedy jest nim Twój kapitał (na koncie lub wrzucony w akcje). Co więcej według mnie ryzykowanie pieniędzy w jakimkolwiek przedsięwzięciu bez znajomości ryzykowanej kwoty nie ma sensu. Bo jak ocenisz, czy coś jest opłacalną inwestycją skoro nie wiesz, ile możesz stracisz?

    „Nie nabijam się z analizy technicznej, bo to bardzo użyteczne narzędzie, z którego sam korzystam. ”

    Ja bym się ponabijał, bo 99% AT to czysta fikcja. A wszystko, czego nie da się logicznie uzasadnić nią jest. Bo jak można wytłumaczyć zasadę działania Linii Trendu, poziomów Fibo czy jakiś nietoperzy?

    • Jak wytłumaczyć zasadę działania linii trendu czy poziomów Fibo? A na przykład mechanizmem samospełniającej się przepowiedni. Jeśli jest grono inwestorów, którzy wyczekują odpowiedniego momentu do wejścia w daną inwestycję, to jest większe prawdopodobieństwo, że wejdą w nią w momencie, gdy kurs dotyka jakiejś linii wsparcia, poprzedniego dołka czy osiąga poziom Fibo, no i tym samym inwestorzy ci spowodują wzrost danego waloru sprawiając, że wskazania AT się w tym przypadku sprawdzą. Nie wiem czy tak jest w rzeczywistości, to tylko taka moja teoria.

      Ja też uważam, że AT to jest fikcja, jeśli chodzi o przewidywanie przyszłości. Napisałem, że to bardzo użyteczne narzędzie, a i owszem, ale ja używam AT w dużej mierze do analizowania przeszłości. AT na wykresie to nic innego jak wizualne oddanie tego, co z ceną działo się przez ostatnie lata. Tak samo jak niektóre dane liczbowe łatwiej zinterpretować patrząc na wykres kołowy czy słupkowy, tak samo czytając wykresy cenowe można łatwiej dostrzec pewne trendy czy prawidłowości, np. średni osiągalny zakres historycznych ruchów wzrostowych, żeby mieć jakiekolwiek pojęcie na temat przyszłego potencjalnego zakresu wzrostów; albo sprawdzić średnią zmienność danego instrumentu i zakres jego wahań; albo korelację z innym instrumentem; i tego typu rzeczy.

      Ale jakiekolwiek prognozowanie przyszłego ruchu ceny (do góry czy do dołu) na podstawie jedynie wykresu to rzeczywiście kuriozum.

      A co do różnic pomiędzy spekulacją i inwestowaniem, ja to jednak rozgraniczam z uwagi na cel, dla którego wchodzisz w daną transakcję. Ja „inwestując” liczę na realny wzrost wartości wewnętrznej firmy, czyli na jej organiczny rozwój, na to, że przychody i zyski będą rosły i tak dalej. Natomiast jako spekulację rozumiem kupienie danych instrumentów, np. tylko dlatego, że na wykresie cena odbija się akurat od linii kanału czy oscylatory pokazują wyprzedanie rynku; albo zagranie na spadki czy wyłącznie pod jakieś wydarzenie polityczne itd.

      No ale wiadomo, że to wszystko są teoretyczne rozważania, a tych definicji można stworzyć multum, dlatego każdy będzie miał tu pewnie swoje zdanie.

      • „Nie wiem czy tak jest w rzeczywistości, to tylko taka moja teoria.”

        Wydaje mi się, że miałaby ona sens, gdyby wszyscy jednakowo rysowali te formacje. Linie trendu mają jednak ciekawą właściwość geometryczną – często przecinają się z poziomami wsparcia/oporu stąd prawdopodobnie sprawiają wrażenie, że działają.

        „Ale jakiekolwiek prognozowanie przyszłego ruchu ceny (do góry czy do dołu) na podstawie jedynie wykresu to rzeczywiście kuriozum.”

        Według mnie można prognozować ew. punkty zwrotne. Wykres pokazuje zrealizowane zlecenia ale również niejawnie te, które nie zostały wypełnione. W instytucjach jest „kult średniej ceny wykonania” zatem nikt tam nie będzie gonił rynku jeżeli ucieknie. Mają przecież czas. Kto działał na parkiecie, to wie o co chodzi. Poza tym można wnioskować gdzie ludzie ustawiają Stop Lossy i grać na małe przebicia podczas ich wycinania.

        Bardzo fajna sprawa ten blog, wreszcie można poczytać kogoś, kto wie o czym pisze. Powodzenia i wytrwałości życzę!

  67. Powinienem posłuchać: „Ten tekst jest przeznaczony dla osób, które mają już podstawową wiedzę o opcjach.” 🙂
    Nie moja branża, ale ciekawy blog, czasem z ciekawości lubie poczytać o czymś o czym zupełnie nie miałem pojęcia. Pozdrawiam !

  68. Podoba mi się Post Scriptum bo właśnie się zastanawiałem czy tak nie jest lepiej. Nie mam póki co doświadczenia z opcjami ale przyglądam się im z ciekawością. Czy w sytuacji opisanej wyżej skoro Marrier PUT to syntetyczny Long CALL nie byłoby lepsze handlowanie wyłącznie za pomocą opcji? Tzn. w przypadku np. EWZ kupienie jednocześnie PUTa i CALLa? Tak aby zarobić nieważne w którą stronę pójdzie kurs? Tak to sobie wyobrażam że jeśli trend już się określi to jedna opcja wygaśnie a druga zarabia, dodatkowo zamraża się mniej środków. Proszę o wyrozumiałość:)

    • Hej, w wielu przypadkach lepsze jest handlowanie za pomocą opcji, bo przy ich użyciu można tworzyć w pełni syntetyczne pozycje akcyjne, ale… Nie na wszystkie instrumenty są dostępne opcje, a czasem nawet jeśli są dostępne, to nie zawsze są to opcje długoterminowe, tylko np. z terminem wygaśnięcia maksymalnie za kilka miesięcy. Dlatego jeśli chcesz zainwestować w coś długoterminowo, to jednak lepsze będą akcje, które nie tracą wartości wraz z upływem czasu.

      A ta strategia, o której piszesz (jednoczesny zakup opcji CALL i PUT na ten sam instrument), nazywa się straddle. To jest typowe granie na zmienności, bez względu na to, w którym kierunku pójdzie kurs, to Ty i tak zarobisz pieniądze. Pod warunkiem, że zakres tego ruchu będzie na tyle duży, że pokryje podwójny wydatek na zakup dwóch opcji. Zerknij tutaj, pisałem tam więcej o straddle i strangle, jest nawet filmik: https://tradingforaliving.pl/straddle-strangle/

    • Tak jest w cenniku, ale w rzeczywistości te opłaty nie są pobierane (przynajmniej u dwójki moich znajomych, którzy nie dokonują wielu transakcji nie jest żadne activity fee ścigane). Nie potrafię powiedzieć czemu tak jest.

      Podobnie jest z informacją o tym, że prowizje wynoszą minimum 1 USD. To też nie do końca prawda, bo często przy małych wolumenach transakcji te prowizje wynoszą 0,30-0,70 USD i wymóg pobrania „min. 1 USD” nie jest przez IB przestrzegany. To już mogę potwierdzić z autopsji.

      • Dzięki za ta informacją dla mnie istotna przy inwestycjach długoterminowych. Chyba, że robią po roku jakieś podsumowanie konta.

          • Ani jeden ani drugi nie miał na koniec 2016 i na początku 2017 roku żadnych ujemnych kwot w historii poza pobranym podatkiem od zaksięgowanej na koncie dywidendy.

          • Dzięki za informację, może nie naliczają bo mają pare baniek na koncie u nich 🙂
            Jak byś coś wiedział to dawaj znać

          • IB nie nalicza opłaty 10 USD przez pierwsze 3 miesiące. Oprócz tego nie nalicza tej opłaty dla kont przekraczających 100 000 USD.

          • Skąd takie info a po 3 miesiącach naliczają?
            Tomek możesz to u swoich znajomych zweryfikować?

            Dzięki Przemek

          • Ja stąd wziąłem info: http://www.thedividendpig.com/interactive-brokers-review/

            „Interactive Brokers charges a $10.00 monthly maintenance fee to their customers with less than $100,000 in their account. I agree, that sucks. However, your monthly trading costs are deducted from that $10 fee. So, if you make three trades (that each cost $1) then your monthly maintenance fee will only be $7 for that month. They also automatically waive the first three months of maintenance fees while your getting setup.”

          • Zapomniało ? Hmmm średnie wytłumaczenie, lepiej pobrać 50% czy 100% za jednym zamachem.
            Dziwne by to było. Usterka w systemie.
            Z tego co się dowiadywałem od paru osób, to podobno nie pobierają jak masz większą kwotę niż …

  69. To co mnie mega przekonuje to ze IB jest notowane na gieldzie jako ibkr, czyli musza publikowac raporty kwartalne. To znaczy że mozna kontrolowac ich sytuacje finansowa i przewidziec ewentualne problemy z wyplacalnoscia. DEgiro nie ma takiej zalety.

  70. Dzieki za opis! Mega przydatny! Pytanko – czy jest moze opcja wyświetlenia PE lub ROA dla wielu firm a nie tylko dla jednej jak w skrotowym opisie firmy? w sensie takie zestawienie?

    • Chyba nie ma takiej opcji, a przynajmniej nie kojarze, ale taki skaner fundamentalny jest np. na zacks.com

      Możesz tam wyszukać spółki właściwie po dowolnych parametrach, ustawiajac sobie filtry, które Cie interesują, np. PE 1, i tak dalej.

      • Taki skaner również już wbudowany w TWS. Należy mieć aktywne okno „Portfolio” -> Wybieramy zakładkę „US Movers” i w prawym górnym rogu tej zakładki klikamy „Edit Scanner” i w nowo wysuniętym okienku dodajemy nowy warunek klikając „Add Field”. Od tego momentu ogranicza Cię już tylko wyobraźnia:).

    • Hej – idzie coś takiego zrobić:) Najpierw tworzymy własną Watchlistę, dodajemy tam spółki które nas interesują a następnie konfigurujemy Watchliste dodając do niej kolejne kolumny z Rodziny „Fundamentals – popular” i już mamy takie zestawienie:). Oczywiście tych Rodzin wskaźników jest dużo więcej. Kolumny można dowolnie dodawać i odejmować więc takie zestawienie może obejmować wiele rzeczy – NAWET rekomendacje analityków z prognozowaną ceną:)

        • Oczywiście – można wybierać ze wszystkich spółek i giełd do jakich tylko IB ma dostęp. Chociaż może dla niektórych giełd istnieć konieczność wykupienia jakiejś dodatkowej subskrypcji – nie wiem ponieważ ograniczam się do USA ale sprawdziłem właśnie notowania BMW, Softing, Adidas i RTL Group – pokazuje bez problemu.

  71. Super wpis! Sam od niedawna jestem szczęśliwym posiadaczem konta w IB. Szczerze mówiąc nie sądziłem że różnica będzie aż tak odczuwalna (jeśli chodzi o ogólny komfort inwestowania) względem polskich DM. To co ta platforma oferuje….nawet nie da się wszystkiego szczegółowo wymienić – jest nawet okno z telewizją agencji Bloomberg gdzie cały czas podawane są najnowsze wiadomości:). Osobiście sporo zwlekałem z tą decyzją, byłem przekonany że GPW mi wystarczy no i obawiałem się trochę procesu aplikowania do IB wraz z wysłaniem niemałej przecież gotówki. Wszystko przeszło bardzo płynnie i teraz każdemu powtarzam że czuję się jak w wielkim oceanie. Na GPW na siłę szukałem sygnałów a tutaj każdego dnia dostaję kilkadziesiąt czy kilkaset spółek do szczegółowego dodatkowego przejrzenia. To świetna sprawa bo nie ma naciągania systemu na siłę w obawie że na kolejny sygnał długo się czeka (jak na GPW). Tutaj jak coś nie pasuje to łatwością przewija się dalej i wybiera coś innego. Jestem bardzo zadowolony i gorąco polecam.

  72. Rewelacja dzięki za opis, świetnie to wygląda i tego było mi potrzeba by zobaczyć jak to wygląda. Bardzo mi się podoba.
    Niestety ja nie robię często transakcji a prowizja jest dla mnie ważna, da się to jakoś obejść by mieć konta a nie płacić tych opłat za brak transakcji, wiem, że jest dla aktywnych inwestorów ale nie każdy dokonuje tyle transakcji.

  73. Dzięki Tomek.
    Faktycznie bardzo potężne narzędzie. Szkoda, że nie ma takiej platformy w Polsce w żadnym DM.
    Plusem jest też to, o czym nie wspomniałeś, że IB często robi webinary z obsługi programu !

        • He, he! Nie no, z tym dokupowaniem to też bez przesady. Nie można stawiać wszystkiego na jednego konia, bo istnieje w końcu jakieś 15% szans, że z firmą dzieje się jednak coś złego, o czym publicznie jeszcze po prostu nie wiadomo. To jednak mało prawdopodobne, zwłaszcza, że ten facet z Jefferies był u CFO, rozmawiał, widział księgi, widział prognozy i po tym wydał świeżą rekomendację ze wzrostem ceny o 100%.

          Ja radzę po prostu wyłączyć notowania tak do września-października i dopiero wtedy zobaczyć gdzie znajduje się ropa i gdzie znajdują się spółki łupkowe. Jutro IEA publikuje stan zapasów, zobaczymy czy nadmiar surowca dalej znika z rynku.

          No ale przede wszystkim trzeba cierpliwości. Goście z Big Shorta musieli czekać dwa lata zanim rynek udowodnił, że to oni mieli rację, to my możemy chyba poczekać parę miesięcy 🙂

          • No ale nawet oni piszą, że pomimo ewentualnego spadku cen ropy, korzyści powinny odnieść takie firmy jak SLCA właśnie na większym wolumenie produkcji surowca.

            Moim zdaniem kurs SLCA czy HCLP odbije najpóźniej po wynikach za Q2, bo w Q2 już produkcja z łupków szła pełną parą, a co za tym idzie zakupy piasku do tej produkcji też były zwiększone i to powinno być widać w sprawozdaniu kwartalnym.

          • Zapasy ropy spadają, zawierucha w zatoce a ceny SLCA i HCLP tradycyjnie 4,5% w dół… dokupiłem i faktycznie musze zrobić przerwę w spoglądaniu na stan konta chociaż do sierpnia.
            Pytanie jak to zrobić skoro powinno się kontrolować akcje?

          • Wydaje się, że one lecą teraz tylko dlatego, że leci i ropa. Ale już nawet na SA piszą, że te spadki ropy są zupełnie bez sensu, a oni zazwyczaj mają niedźwiedzie nastawienie: https://seekingalpha.com/article/4078578-weekly-oil-markets-recap-despair-enters-mind-energy-investors?lift_email_rec=true

            Na rynkach często występują takie anomalie, kiedy wszyscy panicznie wyprzedają swoje akcje tylko dlatego, że kurs spada. Potem zazwyczaj okazuje się, że były to idealne momenty do kupna 🙂

          • To co mnie dziwi to pewna regularność spadków nie 1% nie 10% a około 4,5%?
            Wczoraj dokładnie to samo.

          • Wczoraj miałem nadzieje na koniec tych spadków a dziś… nawet nie wiem co myśleć.

          • Mam słabą silną wolę 😉 a Ty sam pisałeś, że trzeba pilnować swoich akcji.
            Więc pilnuje ale chyba faktycznie coś muszę zrobić bo się wykończę 😉

          • to jest nas dwóch 🙂
            czytam analizy i piszą że to nie koniec spadków na ropie 🙂

          • No tak jak spadnie ropa poniżej 40USD to faktycznie będę szukał kasy na zakupy 😉 póki co „zmieniam pieluchy” ;-)))

          • No dlatego ja do znudzenia przy każdej okazji powtarzam wszystkim, że za długofalowy sukces na giełdzie nie odpowiada znajomość miliona instrumentów, skomplikowanych mechanizmów, formuł matematycznych czy jakiegoś innego voodoo, a czysta psychologia i panowanie nad własnymi emocjami.

            Kupiliśmy solidne firmy, które opierają się na realnym biznesie i kupiliśmy je z perspektywą 1-3 lata. Pomimo spadku cen ropy w ciągu ostatnich dni, nic w tych firmach się nie zmienia, one w dalszym ciągu prowadzą solidny biznes z dużymi perspektywami na zwiększanie dochodów.

            Ba! Ostatnia informacja o wzroście nadwyżki ropy o 3,3 mln baryłek, która to posłała ceny w dół, de facto dla firm typu SLCA czy HCLP powinna być pozytywna, no bo co to oznacza, że przybyło ropy w magazynach? Ano to, że spółki wydobywcze wydobyły więcej surowca, a do wydobycia tego surowca wykorzystały więcej piasku, za który zapłaciły firmom HCLP i SLCA. Czyli na zdrowy rozum zyski firm od piasku powinny rosnąć po takiej wiadomości.

            Problem w tym, że rynkami nie rządzi zdrowy rozum, a już na pewno nie w krótkim terminie. Panika tłumu jest zgubna. Moim zdaniem na HCLP i SLCA rzucą się wszyscy w momencie, kiedy pojawią się wyniki za Q2 i wtedy ludzie zdadzą sobie nagle sprawę, że zwiększona produkcja ropy w USA przekłada się pozytywnie na zyski tych spółek. Tylko, żeby ogół inwestorów się w tym zorientował potrzeba czasu.

            Pisałem gdzieś, że trzeba na bieżąco pilnować swoich inwestycji, to fakt. Ale chodzi o pilnowanie, żeby wiedzieć czy coś złego dzieje się w firmie czy pojawia się jakieś zagrożenie wewnątrz przedsiębiorstwa. A może jednak spadek kursu akcji jest zupełnie bez sensu i bez żadnego fundamentalnego uzasadnienia? Jeśli wybieramy odpowiedź nr. 2, to trzeba być konsekwentnym i posiedzieć na tyłku do czasu aż wszyscy inni zorientują się w tym, w czym my zorientowaliśmy się na długo przed nimi.

            Moim zdaniem taką właśnie sytuację mamy obecnie na spółkach HCLP i SLCA, które są wyprzedawane przez większość w panice przed dalszymi spadkami ropy. Sęk w tym, że w ostatecznym rozrachunku większość na giełdzie rzadko kiedy ma rację.

          • Dzięki za tych parę słów pokrzepienia.
            Ja dopiero od paru miesięcy jestem na giełdzie w USA i również pierwszy raz na taką skalę gram opcjami.
            Moja perspektywa to styczeń 2018 to 7 miesięcy.
            Natomiast moja niepewność bierze się nie tyle z samych spadków co z ich skali i czasu jaki trwają (co przekłada się dość dramatycznie na wartość opcji – jak zapewne wiesz).
            Ale podoba mi się zasada z filmu Vabank, że „kto nie ryzykuje ten głównej stawki nie wygrywa” 😉

          • A zainwestowałeś w samą ropę czy tylko te spółki piaskowe? Bo jeśli w spółki typu HCLP i SLCA to one naprawdę mają świetlane perspektywy i w 7 miesięcy spokojnie powinny odrobić straty z tych ostatnich dni, nawet jeśli korekta jeszcze się rozwinie.

            Z opcjami tak to już jest, że tracą wartość w błyskawicznym tempie jeśli coś idzie nie po naszej myśli, ale większość tej wartości nie przepada i jest odbudowywana w przypadku, gdy kurs zawróci. Tak więc nie ma się co martwić tym gdzie kurs jest dzisiaj, tylko tym gdzie będzie w styczniu 2018 r. 🙂

          • A zainwestowałeś w samą ropę czy tylko te spółki piaskowe? Bo jeśli w spółki typu HCLP i SLCA to one naprawdę mają świetlane perspektywy i w 7 miesięcy spokojnie powinny odrobić straty z tych ostatnich dni, nawet jeśli korekta jeszcze się rozwinie.

            Z opcjami tak to już jest, że tracą wartość w błyskawicznym tempie jeśli coś idzie nie po naszej myśli, ale większość tej wartości nie przepada i można ją odzyskać, bo jest odbudowywana w przypadku, gdy kurs zawróci. Tak więc nie ma się co martwić tym gdzie kurs jest dzisiaj, tylko tym gdzie będzie w styczniu 2018 r. 🙂

            Wyobraź sobie, że założyłeś się z kimś o to jaka pogoda będzie 19 stycznia 2018 roku. Postawiłeś kilka dni temu 1000 USD, że będzie wtedy słońce. Tymczasem od momentu, w którym wniosłeś ten zakład, niebo z każdym dniem jest coraz bardziej zachmurzone i non stop leje deszcz. Czy to ma jakiekolwiek znaczenie dla Twojego zakładu, który wygasa dopiero za parę miesięcy? To, że dzisiaj pada deszcz w żaden sposób nie wpływa na to jaka pogoda będzie na początku przyszłego roku.

            A druga sprawa, ja wybierając opcje do zakupu zawsze na wstępie zakładam, że mogę stracić na nich 100% kapitału i jeśli to mi się wpisuje w system zarządzania ryzykiem, jeśli wiem, że to nie wyrządzi mojemu całemu portfolio zbytniej szkody, to dopiero wtedy kupuję taki instrument. Z takim podejściem nie ma wtedy stresu. Skoro z góry założyłeś sobie i dopuściłeś do świadomości taką możliwość, że możesz stracić 100% wartości opcji, to potem jedyne zaskoczenie może być tylko pozytywne.

            Pomyłki w ocenie fundamentalnej sytuacji czasem jednak się zdarzają, więc warto być na to przygotowanym. Ja ostatnio bardzo dotkliwie pomyliłem się w ocenie Meksyku. Chwilę po wyborze Trumpa na prezydenta zagrałem dość mocno na spadki meksykańskich akcji, bo wszystkie możliwe czynniki wskazywały na to, że Trump przez swój protekcjonizm pogrąży meksykańską gospodarkę. To było naprawdę racjonalne założenie i dzisiaj znowu postąpiłbym tak samo. A jednak od czasu wyboru Trumpa meksykańska giełda urosła, że hoho, a ja straciłem 100% na moim zakładzie. Tak też bywa.

            Dlatego szalenie ważna jest dywersyfikacja portfela, żeby takie wypadki przy pracy nie zrujnowały całego kapitału, a co najwyżej żeby pojedyncza pozycja odpowiedzialna była za maksymalnie parę procent portfela. Wtedy można przetrwać wiele pomyłek i wyjść z tego cało.

          • Może to pazerne z mojej strony ale chce mieć kapitał na dywersyfikację a że cierpliwość znam z opowiadań (tak jak Frank Underwood), dlatego zaryzykowałem.

          • Czy dobrym posunięciem będzie zmiana opcji z HCLP Jan 2018 15 Call, HCLP Jan 2018 12,5 Call i SLCA Jan 2018 40 na SLCA Jan 2019?
            Zakładam, że sprzedam opcje i kupie tego samego dnia de facto obie spółki spadły równie mocno (chociaż HCLP bardziej spektakularnie).
            Druga sprawa skoro szykuje się recesja w USA to czy warto w ogóle trzymać takie spółki ze względu na kurs USD, który (jeżeli sprawdzą się przewidywania z ostatniego wpisu na blogu) poleci ostro w dół i może zjeść sporą cześć z przewidywanych zysków?

          • Hej, myślę, że można zamienić HCLP Jan 2018 15 na 2019, ale tej z poziomem wykonania 12.5 bym nie ruszał (SLCA 40 też nie), w końcu jeszcze pół roku zostało do wygaśnięcia. Te firmy w dwa miesiące potrafiły ponad 100% odrobić. To jest kategoria small-caps, tutaj takie wahania to nic nadzwyczajnego. Ja też mam te wszystkie opcje i na razie nic nie robię, ewentualnie HCLP Jan 2018 15 zamienię na akcje jak kurs odbije. A jak HCLP spadnie poniżej 10, to obkupię się w jakiś potężny pakiet akcji.

            Wymowne jest, że 5. maja bardzo wielu kluczowych pracowników HCLP dostało duże pakiety akcji w ramach bonusów i ani jedna z tych akcji nie została spieniężona. Nic, zero. Ani jeden pracownik nie pozbył się ich na rynku. To znaczy, że insiderzy bardzo mocno wierzą w tę firmę i w to, że niedługo kurs będzie o wiele wyżej niż teraz.

            A co do dolarów, czemu martwisz się kursem waluty? Przecież jak pozbędziesz się tych instrumentów, to w dalszym ciągu będziesz miał na koncie dolary, za które będziesz mógł kupić kolejne akcje czy instrumenty rozliczane w dolarach. Kurs dolara będzie miał znaczenie dopiero wtedy kiedy postanowisz skończyć z giełdą, sprzedasz wszystko i będziesz chciał przelać pieniądze do Polski wymieniając je na złotówki.

            Jeśli wtedy kurs będzie niekorzystny, to przelej je na konto walutowe w USD bez zamiany na PLN, zamów sobie kartę w USD do tego konta i płać tymi pieniędzmi za dobra i usługi w amerykańskich sklepach internetowych, których walutą rozliczeniową jest dolar. Możesz w ten sposób kupować ajfony, komputery, bilety lotnicze, rezerwować hotele i co Ci tam jeszcze przyjdzie do głowy, a wszystko to bez potrzeby przewalutowania.

          • Dzięki za odpowiedź. Muszę przyznać, że Twoje wycofanie się
            z rynku amerykańskiego to kolejny kamyczek do ogródka obaw związanych z
            sytuacją na świecie i rynkach finansowych (Greg ze swoimi danymi też dołożył
            swoje). Niedawno czytałem o kolejnym miliarderze, który przewiduje załamanie
            się gospodarki Amerykańskiej jeszcze w tym roku najdalej na początku
            przyszłego, dlatego uciekł z rodziną i kapitałem do Azji. Tylko co z półwyspem
            koreańskim? W Europie problemy migracyjne (rosnące napięcie), zagrożenie ze
            strony Rosyjskiej (planowane manewry na początek września – i widoczna duża
            mobilizacja NATO), Turcja, której odejście od NATO i odsunięcie się od Europy
            spowodowuje najprawdopodobniej zbliżeniem z Rosją. Dlatego optymizm, który
            zwykle mam został przytłoczony dużą ilością niepokojących danych.

          • Zgadzam się w stu procentach, że te wszystkie zagrożenia niebezpiecznie narastają. Niektórzy uciekają przed nimi w aktywa materialne, typu zakup fizycznego złota czy bezpiecznych walut. Ja jednak wolę instrumenty o wyższym zwrocie, dlatego przenoszę się w różne niezależne od siebie rejony, aby zdywersyfikować swój portfel do granic możliwości. Gospodarki typu Pakistan czy Indie nie są uzależnione od kondycji rynków zachodnich i moim zdaniem to są miejsca, w których można przeczekać najbliższe lata. Tam też występują oczywiście zagrożenia, ale jeśli ekspozycja na pojedynczy kraj nie zajmuje więcej niż 10% portfela, to jest to ryzyko jak najbardziej do zaakceptowania.

            A co do półwyspu koreańskiego, już bardziej jestem w stanie sobie wyobrazić, że generałowie przeciwstawią się Kimowi niż wykonują rozkaz odpalenia rakiet w kierunku Japonii czy Korei Południowej, bo chyba wszyscy oni zdają sobie sprawę, że to oznaczałoby dla Korei Północnej samobójstwo i koniec nie tylko reżimu, ale koniec żywota wszystkich osób, które z reżimem miały do tej pory cokolwiek wspólnego. Kim ma władzę do momentu, w którym armia wykonuje jego rozkazy, a armia wykonuje jego rozkazy do momentu, w którym to nie zagraża jej władzy. Jednak chyba wszyscy zdają sobie sprawę, że gdzieś istnieje ta granica, której przekroczenie oznacza koniec Korei Północnej, dlatego moim zdaniem status quo zostanie utrzymany dopóki wódz chodzi jeszcze o własnych siłach po tym świecie. Chyba, że nie mam racji, ale wolałbym jednak mieć 🙂

          • A co myślisz o samej Europie? W tym również o naszych perspektywach i zagrożeniach?

          • A nie wiem, nigdy nie interesowałem się Europą jakoś specjalnie. Z tego co czytam to wygląda na to, że coś tu w końcu drgnęło, ale trudno mi znaleźć u nas jakiś potencjał rozwojowy na przyszłość. Gdybym miał jednak stawiać na Europę to wybrałbym Hiszpanię, Polskę, Rumunię i może Czechy.

            No ale nie stawiam. Jeszcze 100 lat temu na świecie królowało Imperium Brytyjskie, potem pałeczka przeszła w ręce Stanów Zjednoczonych, a teraz czas na Azję 🙂

          • A na jakich giełdach kupować te aktywa bo patrzyłem i w NY lub Londynie można kupić te akcje ale wydaje mi się że gdyby krach dotknął któreś z tych państw to wszystkie akcje polecą na dół również i te.

          • Giełda sama w sobie to tylko narzędzie, pośrednik. Nie ma znaczenia, na której z nich kupisz jakiś instrument. Ja ETF PAK mam akurat kupiony w Nowym Jorku, a XBAN we Frankfurcie. Te ETF-y odzwierciedlają tylko i wyłącznie kursy spółek notowanych na giełdzie w Pakistanie czy Bangladeszu, więc kondycja giełd zachodnich nie może wpłynąć na ich kurs.

          • Ja wysupłałem ostatnie grosze i przelałem na Sogo więc pewnie dopiero po jutrze będę miał szansę na zakupy. Pytanie czy będzie lepiej niż dziś czy gorzej? Technicznie akcje są bardzo wykupione. Zastanawiam się czy iść dalej w opcje czy lepiej już teraz w akcje?

          • Przemyśl to jeszcze czy na pewno chcesz wkładać wszystkie jajka do tego samego koszyka i stawiać wszystko na jedną kartę. Istnieje wszakże jakieś drobne prawdopodobieństwo, że spółka HCLP to np. jeden wielki przekręt, bankrut, piramida czy co tam jeszcze i jej akcje wkrótce spadną do zera… Lepiej wtedy nie trzymać wszystkiego w jednej spółce, tylko mieć zdywersyfikowany porfel. Chociaż teza o bankructwie jest bzdurna, bo wtedy papiery wyprzedawaliby w pierwszej kolejności insiderzy, a tu ani jeden pracownik nie pozbywa się akcji.

            Tak czy inaczej u mnie na przykład w tym momencie wszystkie akcje na HCLP odpowiadają wyłącznie za 5% portfela, a więc nawet jej bankructwo nie robi mi specjalnej różnicy. Ale gdyby jedna spółka przekraczała u mnie 10% portfela, to już więcej nie dokupowałbym jej akcji choćby nie wiem jak kusząca to była okazja. Tak na wszelki wypadek.

  74. witam, mam pytanie odnosnie hedgingu na long callu, zalozmy ze chce zahedgingowac zobowiazanie w obcej walucie. Dlaczego long call bedzie najlepsza decyzja? poniewaz chce zakupic obca walutę a przez to ze chce zahedingowac rozumiem ze obawiam sie wzmocnienia obcej waluty? czyli w tym przypadku cena waluty zatrzyma sie na strike price, a to ze uzyje hedgingu zablokuje mi mozliwy wyzszy wzrost kursu? jaki jest koszt hedgingu?

    • Nie wiem czy dobrze rozumiem. Chodzi Ci o to, że kupujesz akcje XYZ rozliczane w USD, ale żeby to zrobić musisz najpierw wymienić złotówki na dolary. Powiedzmy, że robisz to przy kursie 4,00 zł. I teraz boisz się, że dolar będzie się osłabiał, co spowoduje, że nawet jeśli kurs akcji nie drgnie w żadną stronę, to stracisz na tej inwestycji, bo nagle kurs dolara spadnie do 3,00 zł, dlatego chciałbyś się zabezpieczyć przed tym ryzykiem kursowym, czyli przed osłabieniem dolara, tak?

      Jeśli tak, to od tego jest taki instrument jak opcje walutowe, które np. w przypadku osłabienia dolara pozwolą Ci zarobić dokładnie tyle samo, co stracisz na spadku wartości akcji spowodowanym przez spadek wartości USD. Tylko mało który broker daje do tych opcji dostęp indywidualnym klientom. Na pewno ten rynek jest dostępny w Interactive Brokers i w Saxxo Bank, ale nie słyszałem o innym brokerze, który umożliwiałby handel tymi opcjami.

      Alternatywnie, jeśli chcesz się zabezpieczyć przed spadkiem wartości waluty, w której kupujesz instrumenty finansowe, to możesz szortować jakiegoś ETF-a walutowego, np. UUP, który oddaje ruchy dolara do koszyka innych walut. Jeśli kupisz opcje PUT na tego ETF-a (czyli jakby opcje PUT na dolara), to zarobisz pieniądze w momencie, w którym dolar będzie się osłabiał, co będzie hedgingiem (ubezpieczeniem) Twojej inwestycji w inne papiery rozliczane w USD.

      • Dziekuje za blyskawiczna reakcje. Moze nakresle moja sytuacje jeszcze raz. Jestem polska firma ktora ma zobowiazanie do splacenia w dolarach. Z racji obawy amortyzacji dolara chcialabym zahedgingowac moje zobowiazanie. Zostalo mi doradzone aby skupila sie na opcjach walutowych i w przypadku hedgingu na opcjach najlepsza decyzja w moim przypadku bedzie obranie pozycji long call. I teraz chcialabym sie dowiedziec dlaczego akurat long call.
        W moim rozumieniu chodzi o to ze skoro uzywam hedgingu przy splacie zobowiazania w obcej walucie to boje sie wzmocnienia tej waluty przez co bede musiala wydac wiecej zlotowek na splate tego zobowiazania. Wiec przewiduje wzrost kursu, z racji zakupu obcej waluty decyduje sie na nabycie opcji zakupu waluty wiec long call?

        • Aaa, OK, to już rozumiem. No tak, wtedy long CALL, dlatego że long CALL (czyli zakup opcji CALL) pozwoli Ci w przyszłości kupić dolara po z góry określonej cenie, bez względu na to gdzie będzie znajdował się aktualny kurs. No i wtedy tym dolarem będziesz mogła spłacić swoje zobowiązanie.

          Przykładowo, dzisiaj kupujesz opcje CALL na USD z poziomem wykonania 3.70 USD, które wygasają za pół roku i płacisz za te opcje 0.10 USD/szt. Jeśli za pół roku dolar się wzmocni i jego kurs skoczy do 4.00 USD, to Ty w dalszym ciągu dzięki opcjom będziesz mogła kupić walutę po 3.70 USD, bo taka była cena wykonania opcji. A więc efektywny kurs wymiany wyniesie 3.80 USD (bo 3.70 to cena wykonania plus 0.10 USD, które trzeba było zapłacić za opcje).

          Potem będzie można podjąć decyzję jakie opcje wybrać na dalszy czas (z jakim poziomem wykonania). To będzie zależało od aktualnego kursu dolara. Te parametry, czyli cena wykonania opcji, czas pozostały do ich wygaśnięcia można oczywiście indywidualnie dostosowywać w zależności od tego jak często spłacasz zobowiązania itd.

          Alternatywą jest tu zakup ETF-a na kontrakty terminowe na dolara. Wartość tego instrumentu rośnie w momencie, w którym umacnia się sam dolar. Wtedy to, co „stracisz” na gorszym kursie wymiany, „odzyskasz” zarabiając na wzroście wartości jednostek swojego ETF-a.

          Ale generalnie, jeśli zabezpieczasz duże i długoterminowe zobowiązania firmy, to warto tu zgłosić się do jakiegoś banku inwestycyjnego albo profesjonalnego doradcy, żeby to wszystko dobrze wyliczył, jakoś zgrał z kwestiami podatkowymi, zoptymalizował po kątem planowanych przepływów i tak dalej.

          • PS. Jeśli usłyszysz od bankiera albo doradcy propozycję przeprowadzenia tzw. zerokosztowego hedgingu, to pogoń go w cholerę. Często proponowany jest firmom taki model jak pokrycie kosztu zakupu opcji CALL poprzez wystawienie innych o połowę tańszych opcji z dalszym poziomem strike, ale o dwukrotnie większym wolumenie, który pokryje wtedy wydatek na pojedynczy long CALL. Teoretycznie te opcje z dalszym strikiem mają o wiele mniejsze szanse zostać wykonane i dyrektorzy finansowi je uwielbiają, bo w ten sposób pozycja zabezpieczająca jest rzeczywiście bezkosztowa, ponieważ zarobek z wystawionych opcji jest od razu księgowany jako zysk firmy, który pokrywa wydatek na zakup CALL-a, który z kolei jest hedgingiem ryzyka kursowego. Dlatego cała transakcja teoretycznie nie kosztuje firmy ani centa.

            Pewnie prędzej czy później ktoś Ci to zaproponuje, ale szczerze radzę unikać takich konstrukcji, bo ta zerokosztowość pojawia się kosztem gigantycznego ryzyka w przypadku, gdyby na rynku stało się coś nieprzewidywalnego, nastąpiła duża zmienność i gdyby trend na dolarze nagle się odwrócił.

            Masa polskich firm popłynęła na tych toksycznych opcjach w 2008 roku.

  75. Jeśli ktoś bez doświadczenia chce handlować całym kapitałem to zawsze to jakiś sposób który pozwoli ograniczyć straty i poczuć te emocje. Osobiście nie nudzę się przy inwestycjach. W ramach swing tradingu często jest coś do zrobienia a jeśli nie ma, wystarczy zwiększyć liczbe spółek w portfelu i od razu ciekawiej:). Przy prostej metodzie i systemie decyzyjnym można posiadać w portfelu nawet kilkadziesiąt spółek i na bieżąco je prowadzić nie poświęcając więcej czasu jak rzut oka na wykres.

  76. Kiedyś zastanawiałem się nad tym ale przemyślałem sprawę i uważam, że takie konto jest właśnie do ryzykowanych transakcji i krótkoterminowych, więc zrezygnowałem bo wchodzą tam, forex, kontrakty itd.
    …tak naprawdę bawiłem się w coś takiego na forexie.

    Też trzeba dodać, że trochę czasu trzeba mieć na to, ale to dobra zabawa nie dla wszystkich. Ja na dzisiaj mówię nie.

  77. Cześć fajna stronka. Mam pytanko przez jaki dom maklerski lub blokera polecasz zakup akcji z rynku US ciekawa jest historia piasku. Chciałbym coś kupić akcji najchętniej z mała prowizja i z pewnego źródła.

  78. Dzisiaj podjęto decyzję o utrzymaniu dotychczasowego wydobycia ropy na kolejne 9 miesięcy ale rynek przyjął to negatywnie.
    Ceny po decyzji spadły, czy scenariusz na wzrosty jest nadal aktualny?

    • E tam, gdyby rynek przyjął to negatywnie, to ceny nie spadłyby o 0,5% tylko o 5%. Ta decyzja jest neutralna ze wskazaniem na pozytywną. Wiele osób (w tym ja) spodziewało się po cichu nie tylko przedłużenia, ale też rozszerzenia ilościowego cięć. Przedłużenie o 9 miesięcy zostało już trochę zdyskontowane przez wzrosty z ostatnich dni, nie zapominajmy, że ropa Brent w ostatnich dniach wzrosła z 48 do 54 USD, to jest skok o jakieś 13%. Dlatego pewnie wiele osób zwyczajnie realizuje dzisiaj zyski, kiedy okazało się, że nie ma rozszerzenia ilościowego cięć i jakiejś specjalnej euforii na rynku.

      Nie ma zresztą co patrzeć na wahania o 0,5% w ciągu jednego dnia, bo to póki co nic nie mówi. Moim zdaniem teraz będziemy mieli taką sytuację, że z każdym kolejnym raportem będzie się okazywało, że z rynku znikają zapasy surowca, bo idzie letni sezon wakacyjno-samochodowy, przed którym rafinerie pobierają sporo ropy, żeby zamienić ją na benzynę. Efekty tego będzie widać w trzecim i czwartym kwartale, jak pojawią się raporty za te okresy.

      Jednak nie da się ukryć, że ropa ma ograniczony potencjał do wzrostów. Ja planuję poczekać do jesieni i wtedy pozbyć się certyfikatów na samą ropę, ale te spółki typu Silica czy Hi-Crush Partners trzymam z perspektywą minimum roku-dwóch, bo tak jak już gdzieś pisałem, tego typu firmy nie potrzebują cały czas rosnącej ceny ropy. Im wystarczy, żeby ropa była stabilna na poziomie powyżej 50 USD za baryłkę, no a moim zdaniem przedłużenie cięć sprawi właśnie, że ropa będzie sobie trwała przez jakiś czas w zakresie 50-60 USD.

      Dlatego też pisałem, że przed decyzją OPEC inwestowałbym przede wszystkim w branżę łupkową, a dopiero w drugiej kolejności w sam surowiec.

      PS. Pytałeś ostatnio czemu SLCA i HCLP spadają mimo wzrostów cen ropy. No to dzisiaj dla odmiany rosną pomimo tego, że ropa spada. Nie patrz na takie krótkoterminowe ruchy, bo w gospodarce czy na rynku nic nie dzieje się z dnia na dzień i na namacalne efekty jakiejś decyzji często trzeba czekać miesiącami, a nawet latami, zanim fundamenty dojdą do głosu.

      • Chyba to co napisałem jeszcze godzinę temu stało się już nieaktualne, bo teraz to wszystko leci na łeb na szyję. Takie zachowanie nie ma większego sensu, na rynku po prostu nie ma żadnego fundamentalnego powodu do takich spadków. Nie potrafię tego wytłumaczyć niczym innym jak faktem, że wszyscy są w błędzie wyprzedając teraz ropę, a to my mamy rację 🙂

        Ale zerknąłem jeszcze na listopad 25, tam parę dni po decyzji o ograniczeniu też wszystko związane z ropą spadało dramatycznie i dopiero po trzech dniach wystrzeliło do góry. To też było lekko bez sensu…

          • To jedziemy na tym samym wózku, bo ja już -50% jestem na tej inwestycji 🙂 No ale to jest urok opcji i w ogóle lewarowanych instrumentów, że trzeba się liczyć z dużymi wahaniami. To całkiem normalne, ale wróćmy do rozmowy po wakacjach i zobaczymy co nam wyszło z tego zakładu 🙂

          • No to ja mam -25% bo jeszcze dokupiłem na spadkach ale i tak zleciało dużo niżej. Poczekamy 😏

        • Skąd te spadki dzień w dzień po 5%? Staram się podejść na chłodno ale skala spadków jest bardzo duża.

  79. Przyznam, że w temacie ETF’ów jestem całkowitym świeżakiem. Rozumiem, że ETF’y kupuje się tak samo jak akcje przez rachunek maklerski. I tu przestaję rozumieć trochę cennik degiro – jak to możliwe, że dla przykładu, opłata przy zakupie z GPW to 1zł + 0,08%, ale ETF z tej samej giełdy to już 2EUR + 0,02% ? Czy ja coś źle zrozumiałem?

    • Tak, ETF-y kupuje się dokładnie tak samo jak akcje. Ceny 1 zł + 0,08% dotyczą tylko polskiej giełdy, natomiast ETF-y w dużej mierze notowane są na giełdach zagranicznych (u nas są bodajże tylko trzy…), stąd różnica w cenniku.

      • Dzięki za odpowiedź :). Rozmawiałem też z biurem degiro i myślę, że warto dodać dwa szczegóły:

        – ETF-y – 700 różnych ETF-ów jest darmowych, a reszta 2 EUR + 0,02%
        <- darmowy zakup dotyczy tylko jednej transakcji w miesiącu kalendarzowym, pozostałe liczone są po 2 EUR + 0,02% (*chyba, że dokupujemy za kwotę powyżej 1000USD/EUR). Czyli np zakup 3 instrumentów w 1 miesiącu z listy '700 darmowych' skutkuje zapłaceniem prowizji za drugi i za trzeci zakup.

        Dodatkowo kupującinstrument z nowego rynku ponosimy roczną opłatę 2,50EUR pobieraną po 1 miesiącu. Czyli np pierwszy zakup instrumentu na NYSE to dodatkowe 2,50EUR. I dotyczy każdej giełdy (z wyjątkiem GPW?)

  80. W myśl zasady wyczytanej na tym blogu There’s an ETF for that!
    Czy ta zasada się sprawdza w tym przypadku ? Któryś warty polecenia ?

    • He, he! Są ETF-y takie jak OIH czy XES, ale w nich więcej jest firm technologicznych, które dostarczają sprzęt i inne materiały dla sektora naftowego. To wszystko generalnie jest ze sobą skorelowane, tylko moim zdaniem w tym przypadku akurat konkretne akcje, takie jak SLCA czy HCLP po prostu mają większy potencjał do wzrostu niż całe ETF-y. Chociaż ja mam w portfelu jedne i drugie.

  81. Są teraz na dobrych kursach SLCA czy HCLP ten ostatni fajnie się kształtuje na wykresie. Czyli zakładamy tutaj inwestycje dwu letnią, chyba się skuszę.

  82. Dzięki za tę informację, dodaję do obserwowanych. Jak tylko faktycznie zacznie rosnąć to się gdzieś zaczaję.

  83. Mam pytanie mam zamknięta opcję (przynajmniej wg mnie) CS Sep 2017 15 Call z opisem w polu transakcja Sell to Close nie mogę znaleźć w historii żebym kupował te opcje chociaż wydaje mi się że to robiłem. Opcję sprzedałem 24 kwietnia i teraz się zastanawiam czy to możliwe że sprzedałem opcje Call której nie miałem wcześniej kupionej?

    • Nie możliwe. Gdybyś sprzedał opcje, której nie miałeś, to w opisie transakcji było by: Sell to Open. A jeśli masz Sell to Close, to znaczy, że musiałeś mieć wcześniej taką opcję. A status tej transakcji na pewno jest jako „Filled”, czyli zrealizowana? Może masz ustawione jakieś filtry wyświetlania (zakres dat, albo typ transakcji) i dlatego w historii nie pokazuje Ci tej poprzedniej transakcji zakupu?

      • Wszystko jest tak jak powinno czyli nie mam włączonych filtrów, transakcja jest „Filled” jest Sell to Close.
        Niestety nie wyświetla mi wcześniejszego zakupu opcji na SC.
        Z tego co widzę to Sogo ma sporo tych błędów informacyjnych w historii i przebiegu sesji.

  84. Kolejny wartościowy wpis:). Wszystko się zgadza, ja się jednak dalej będę dziwił temu światu w którym to trzeba szerzyć tak trywialne zasady. Starsze pokolenie puka się w głowę i mówi jak to się przewraca w pewnych częściach ciała. Bo generalnie o co chodzi? O to by robić co ma się zrobić a nie szukać wymówek, tylko tyle i aż tyle. Osobiście uważam że ludzie mają aż za dużo czasu – gdyby naprawdę skupić się na realizacji zadań i wyeliminować wszystkie nieproduktywne czynności (przeglądanie internetu bez celu, tępe oglądanie TV, używki itd.) to nagle się okazuje że ludzie mają aż tyle wolnego czasu że…..zaczynają właśnie spędzać go nieproduktywnie;). Lenistwo, brak ambicji, wytrwałości by coś robić- więc wypełnia się czas np. FB. Nikt nie jest idealny, też nie jestem chociaż TV nie oglądam od kilku lat, informację czerpię z internetu za pomocą wybranych RSS, FB nie mam ani żadnych innych kont społecznościowych (chociaż czasami myślę by założyć w celu dotarcia do osób realizujących podobne rzeczy i by się jakoś bardziej rozwijać – np. w swoim otoczeniu nie mam nikogo kto interesuje się inwestowaniem a każda kolejna książka coraz bardziej przypomina poprzednią). Nie wyobrażam sobie że miałbym otrzymywać co chwilę powiadomienia o czyjejś aktywności i w podobny sposób być nękanym jakimiś głupotami.

  85. Kiedyś aktywnie „inwestowałem” na FX w ramach Day Tradingu i choć były to straszne czasy to jedna rzecz okazała się tego warta – nauczyłem się że nieważne co mi się wydaje i należy płynąć z prądem (FX sprzyja szybkiemu uczeniu się bo w przeciwnym razie wiadomo). Zostałem więc typowym technikiem – w opisywanej przez Ciebie sytuacji, jeżeli kurs zaczyna odbijać to przy najmniejszych oznakach zadyszki uciekam, jeżeli wykazuje słabość dalej po spadkach to sprzedaję od razu – nieważne jak nisko spadł. Dlaczego w ten sposób? Ponieważ każdego dnia na rynku jest coś co dopiero zaczyna rosnąć albo spadać i zamiast czekać, licząc że zgodnie z logiką powinno wrócić (syt. niepewna) wolę ulokować w coś co już rośnie (syt. dużo bardziej pewna). Na pewno nie shortowałbym teraz EWZ a wczorajsza reakcja rynku wskazuje że fundamentalne założenia mogą mieć rację bytu. Chociaż…osobiście uważam że mają one rację bytu tylko jeśli ktoś w nie wierzy więc dopiero głosy oddane za pomocą dolarów pozwolą określić co dalej. Analiza fundamentalna jest świetna logicznie patrząc, metody wyceny itd. nie można temu nic zarzucić, problem tylko w tym że nigdy nie wiadomo czy dane oddają rzeczywistość i ile osób ile pieniędzy wyłoży na daną wizję (przypomina mi się Twój wpis o Meksyku;)). Spotkałem kiedyś fundamentaliste który niewiele patrzył na wykresy tylko trzymał spółki określony czas zgodnie z metodą- owszem czasami był na delikatnym + po np. roku czasu ale w międzyczasie kurs nurkował kilkadziesiąt % potem się odbijał (a skąd można wiedzieć czy się odbije?) i ostatecznie pozwalał zarobić 8%. Nie neguję całkiem fundamentów (na skale Buffeta uważam że trzeba je brać pod uwagę albo nawet tylko je), sądzę tylko że jeśli mały inwestor może szybko wejść i wyjść z rynku (z tysięcy rynków naraz) to ta mobilność niweluje braki w analizie fundamentalnej:)

    • No jasne, ja też stosuję tzw. momentum trading, o którym mówisz, czyli często podłączam się pod ruchy o trwającym już bardzo dużym impecie wzrostowym, żeby pojechać na tej fali przez parę dni. I nie patrzę wtedy na fundamenty, wskaźniki, ani merytoryczne przesłanki, a jedynie na wykres i oscylatory.

      Tak też oczywiście można zarabiać pieniądze, tylko trzeba zdawać sobie sprawę, że to nie ma nic wspólnego z inwestowaniem, dlatego staram się nie mieszać powodów, dla których wchodzę/wychodzę z inwestycji. W przypadku Brazylii to jest inwestycja, bo liczę na wzrost wartości całej gospodarki w ciągu dwóch kolejnych lat i dopóki nie zmienię zdania na temat fundamentów, to będę w tej inwestycji siedział bez względu na to, co dzieje się z kursem ETF-a 🙂

  86. Spore to oprocentowanie;/ w takich warunkach chyba lepiej korzystać z Margin grając na spadki. Szybszy przebieg spadków sprawia że można taką pozycję trzymać krócej i zazwyczaj więcej na tym zarobić niż w tym samym czasie na wzrostach więc zapłacimy ten % od dużo krótszego okresu i ten % nie uszczupli nam zysku w takim stopniu jak przy pozycji długiej.

    Piszesz że Margin jest wymagany aby w ogóle myśleć o grze na spadki. Czy tak jest wszędzie? Przeglądam dział Stocks Margin w Interactive Brokers (https://www.interactivebrokers.com/en/index.php?f=marginnew&p=stk) i u dołu jest tabelka „Non-Marginable Long or Short Positions” – rozumuję więc że można zająć pozycję krótką nie posługując się tym dodatkowym kredytem?

    • Ale w tej tabelce przy koncie typu „cash” jest wpisane: long positions only. Musisz miec margin, żeby grać na spadki, wystawiać opcje itd., natomiast nie ma obowiązku, zeby wykorzystywać środki, które będą w jego ramach dostępne.

      W IB oprocentowanie od wykorzystanej części margina to tylko 2,4%, więc można szalec 🙂

      • O! Jeszcze nie dotarłem do tej informacji o 2,4% – od razu mam lepszy dzień:) Faktycznie, zagalopowałem się z tą tabelką. Dzięki za cierpliwość w odpowiadaniu na moje pytania.

    • To dobry temat na jeden z kolejnych wpisów 🙂 Ale tak generalnie bardziej staram się patrzeć nie na to ile pieniędzy alokuję w jednej inwestycji, tylko jak duże ryzyko względem całego portfela ta pozycja mi generuje.

      Mogę za 10 000 zł kupić akcje YYY i tylko za 1000 zł opcje na ZZZ, ale to pierwsza inwestycja za dużo większą sumę 10 000 zł będzie mi generowała mniejsze ryzyko jeśli ustawię sobie na niej stop loss, który dopuści do maksymalnej straty tylko 500 zł po czym zamknie transakcję. W przypadku drugiej pozycji mogę natomiast stracić 100% jej wartości, czyli 1000 zł, a więc ta pozycja odpowiada za dwa razy większe ryzyko pomimo tego, że jej zawartość w portfelu jest dziesięć razy mniejsza niż zawartość pierwszej pozycji.

      Nie wiem czy dobrze to wyjaśniam, ale dla mnie dużo ważniejsze jest to, żeby wiedzieć jakie maksymalnie straty pojedyncza pozycja może mi wyrządzić w portfelu w najgorszej sytuacji i staram się tak dobierać ich wielkość, żeby ta maksymalna potencjalna strata z pojedynczej nieskorelowanej pozycji mieściła się w zakresie 1-10% wartości portfela.

  87. Czy warto teraz dokupić SLCA lub HCLP? Wczoraj kupiłem też BAC. Pytanie czy na te zakupy nie było za wcześnie?
    Wydaje się, że zawirowanie nie jest ekonomiczne a jedynie polityczne.

    • Ciężko powiedzieć czy warto dokupować, bo nie znam składu Twojego portfolio, strategii, horyzontu inwestycyjnego itd. To zależy od tego ile już masz tych banków i łupków i jak długo zamierzasz je trzymać. Moim zdaniem banki US nie powinny teraz przekraczać 10% całego składu portfela, a łupki 20-25%. I to pod warunkiem, że cała reszta aktywów nie ma nic wspólnego z USA.

      • Aktualnie 70% portfela włożyłem na giełdę w USA nie mam aż tak dużego kapitału aby podzielić go po 5-10% na sektory. Muszę obstawić to co jest najbardziej „pewne”.

        • No to moim zdaniem dużo pewniejsza jest ropa i łupki niż banki, bo banki mogą oberwać jakimś rykoszetem, np. przez wydarzenia natury politycznej, a na ceny ropy wpływają tylko fundamenty jak poziom produkcji i stan zapasów. A te jak widać zaczynają w końcu maleć.

  88. Mam pytanie dotyczące Sogo i cen opcji. Dlaczego w zakładce Orders ostatnia cena realizacji opcji Last jest inna niż cena w zakładce Position i kolumnie Price? Wydaje się, że obie ceny dotyczą ceny po jakiej właśnie ostatnio sprzedano opcje a bardzo często są zupełnie inne. Poza tym mam sytuację gdy cenę ostatniego zakupu jest wyższa w zakładce Position niż ta po której sprzedaję (skrót myślowy) w zakładce Orders.

  89. Zawsze można wystawić zlecenie LIMIT i mamy gwarancję że nie zapłacimy nic więcej. Pewnie w takim przypadku uzyskamy za to nieco gorszą cenę „poniżej” limitu ale o takie rzeczy martwić się muszą raczej skalperzy a nie osoby patrzące na wyższe interwały. Pewnie kiedyś zakupię tę książkę – w ostatnim czasie wszystkie książki jakie kupowałem były związane z analizami itp. – brakuje więc jakiejś luźniejszej beletrystyki.

    • No jasne, ten problem dotyczy zresztą przede wszystkim dużych zleceniodawców, gdzie różnica w wysokości 0.0001 USD na akcji ma realne znaczenie (tam naprawdę są takie ułamkowe kwotowania). Dzisiaj czytałem zresztą, że SEC w końcu zgodził się, żeby NYSE wprowadziła „spowolnienie” obsługi zleceń o 350 mikrosekund, żeby zrównać szanse normalnych inwestorów z firmami od HFT.

  90. Zakupiłem opcje na firmy związane z produkcją ropy i gazu (tak jak radziłeś we wcześniejszych wpisach).
    Musze przyznać, że już jest na nich zarobek. Część z opcji wygasa w grudniu część w styczniu czy jest jakaś zasada zwłaszcza dotycząca opcji (poza wskazaniami kursowymi i AT) momentu wyjścia z opcji? Drugie pytanie dotyczy XES czy oni zawsze reagują bardziej ospale od innych na zmiany kursu ropy?

    • XES zawsze będzie wolniej reagował i z mniejszą dynamiką niż pojedyncze firmy, np. HCLP czy SLCA, bo XES to ETF w skład którego wchodzi wiele różnych firm, a wśród nich zawsze będzie tak, że jedne rosną bardziej, inne mniej, a jeszcze inne akurat spadają ciągnąc w dół całego ETF-a.

      Co do zamykania opcji, to nie ma właściwie żadnej zasady. Jedni lubią szybko realizować zyski i zamykać pozycje już po zarobieniu 25-35%, a inni wolą wyczekać do końca i postarać się załapać na jak największą część ruchu. Ja akurat lubię zamykać opcje na jakiś miesiąc przed terminem wygaśnięcia, bo wtedy część ceny opcji odpowiedzialna za time value zaczyna już coraz szybciej wyparowywać i wolę tego uniknąć (chyba, że opcja jest już tak głęboko in-the-money, że nie ma w sobie żadnej time value, to wtedy czekam do końca).

      No ale generalnie to zawsze rozbija się o to czego oczekujesz od instrumentu bazowego. W przypadku ropy wszyscy chyba czekamy na posiedzenie OPEC 25 maja, więc do tego czasu absolutnie nie zamykałbym tych pozycji. Zwłaszcza, że do terminu wygaśnięcia opcji pozostało jeszcze wiele miesięcy.

  91. Hej, często wspominasz o Degiro. Sam dowiedziałem się o nim z Twojego bloga, jak tylko zobaczyłem prowizje pomyślałem że w końcu zacznę normalnie handlować w USA i założyłem tam konto. Jednak euforia opadła po tym jak zacząłem czytać opinie w internecie. Oczywiście nie wiem czy wszystkie są prawdziwe ale historie jakoby system sam składał zlecenia, że środki są blokowane i dyspozycje o wyplate trzeba składać mailem (a taka dyspozycja jest już bardzo droga) czy też że naliczane są opłaty za dostęp do notowań gdy się ich wcale nie wybierało- trochę mnie to odstrasza i ciężko się przemóc. Póki co sprawdziłem wpłaty i wypłaty, wszystko ok – ale boję się przelać większą kasę. Opinii szukałem na stronach polskich, niemieckich, angielskich i holenderskich. Ma ktoś jakieś większe doświadczenie z tym brokerem i może napisać coś konkretnego?

    • Internet kłamie 🙂

      Większość tych opinii wynika pewnie z tego, że nikt nie przeczytał regulaminu ani tabeli opłat i prowizji i potem jest zaskoczenie, że jakieś opłaty są ściągane, np. za notowania, co rzeczywiście ma miejsce przy określonych typach konta. Nie wiem czy widziałeś, ale tutaj pisałem więcej o Degiro: https://tradingforaliving.pl/degiro-broker-opinie/

      Moim zdaniem nie ma się czego bać, a informacje o tym, że system sam składa komuś zlecenia, to już jakiś kompletny nonsens.

      Kosztowna mailowa dyspozycja wypłaty to też jakaś bzdura. Dyspozycje przelewu środków składa się na platformie online za darmo i pieniądze pojawiają się na koncie na drugi dzień.

    • Nie jestem ekspertem bo używam DeGiro od 1,5 miesiąca i też znalazłem go dzięki Tomkowi.
      To co mogę powiedzieć to, że jak do tej pory całkiem sprawnie funkcjonuje.
      Mankamentem jest dostępna analiza techniczne bo jest bardzo nazwijmy to poglądowa (ale to pewnie sam zauważyłeś).

    • Dziękuje wszystkim za odpowiedzi. Na chwile obecną rozpocząłem aplikacje do Interactive Brokers – mają niestety większe wymagania ale potwierdzoną solidność. Gdyby nie wyszło będę dalej rozważał DeGiro.

  92. Pytanie co myślisz o tym co się dzieje z dolarem bo aktualnie to on zjada mi spora część zysków.

    • E, nie wiem, nie znam się na walutach i ich nie rozumiem (ktokolwiek w ogóle je rozumie?). Ale po co dzisiaj przeliczasz sobie zyski na złotówki? Przecież jak sprzedasz opcje/akcje na te roponośne instrumenty, to nie wymienisz tych pieniędzy na złotówki, tylko kupisz za nie pewnie kolejny instrument rozliczany w dolarach i tak dalej. Na logikę kurs USD/PLN będzie miał znacznie dopiero w momencie, w którym postanowisz zlikwidować swój rachunek maklerski w USD i wymienić te pieniądze na PLN.

      A i to niekoniecznie, bo zawsze będziesz mógł przelać dolary na rachunek walutowy w USD i wykorzystywać je na przykład do tego, żeby kupować dobra konsumpcyjne w amerykańskich sklepach online (bilety lotnicze, książki na Amazonie, iPhone’y). Wtedy będziesz mógł płacić tymi dolarami bez przewalutowania.

      • Na SogoTrade tak ale na DeGiro gdzie grań na GPW zmienia mi się wartość złotówek pomimo tego że mam zakupione polskie akcje.

        • Ale w tym Degiro możesz wyłączyć AutoFX, czyli automatyczne przeliczanie i zamienianie walut i wtedy zamykając pozycję w USD, te pieniądze nie zostaną przeliczone na złotówki, tylko będziesz miał na rachunku dolary, za które znowu będziesz mógł kupić pozycje dolarowe.

          Nie jestem tylko pewny czy tę funkcję da się wyłączyć przez platformę czy trzeba wysłać maila do supportu.

          • wyłączenie Autofx (manulana wymiana waluty)kosztuje 10,00 EUR + 0,02 % – tylko nie wiem czy chodzi tylko o wpłatę do degiro bezpośrednio w euro(dolarów, jak wiemy, nie można)
            rzeczywiście to by była fajna opcja że kupuje w złotówkach a przy ew odsprzedaży wyłączam autofx by dostać dolary za które potem kupuje kolejne aktywa.pytanie czy tak można.

            W tekscie o degiro pisałeś że zgadzając sie na wypozyczanie akcji dostajemy dostęp do notowań w czasie rzeczywistym. w tabeli opłat jednak stoi ze dostęp np do nasdaq kosztuje 5euro i nie widzę żadnych gwiazdek wiec chyba od tego czasu coś sie zmieniło albo ja coś zle interpretuje.

  93. Witam,

    Mam pytanie dotyczace zabezpieczania transakcji zakupu akcji opcjami. Dopiero rozpoczynam swoja przygode z inwestowaniem na gieldzie. Czytalem troche o opcjach, ale jeszcze z nich nie korzystalem. Rozumiem, ze chodzi o to ze kupujac akcje firmy XYZ licze na wzrost ich ceny w czasie. Zeby sie zabezpieczyc przed ewentualnie nietrafiona inwestycja (tzn. gdyby akcje jednak zaczely spadac po moim zakupie) kupuje opcje shorta na te akcje tzn. „zakladam sie”, ze wartosc tych akcji spadnie w jakims przedziale czasu, zgadza sie? Jesli tak, to nie bardzo rozumiem, w jaki sposob zarabiam w przypadku wzrostu cen akcji. Czy to jest tak, ze wzrost ceny akcji powyzej pewnego poziomu kompensuje koszt nabycia opcji na spadek i po prostu poniej zaczynam na nich zarabiac?

    Nie udalo mi sie znalezc na blogu artykulu na ten temat. Moze bylby to dobry temat na wpis w najblizszym czasie? Tak lopatologicznie z przykladami? 🙂 Bede wdzieczny za odpowiedz i pomoc.

    Pozdrawiam.

    • Cześć, dzięki za podrzucenie tematu na artykuł. To dobry pomysł, opiszę tę strategię (fachowo nazywa się ona Married PUT) w jednym z kolejnych tekstów.

      Generalnie jest tak jak napisałeś. Powiedzmy, że chcesz kupić 100 akcji XYZ, które kosztują dzisiaj 100 USD za sztukę. Liczysz, że ich kurs w ciągu następnych lat wzrośnie, że ho ho. No ale jednak boisz się, że zaraz po zakupie akcje mogą trochę spaść (albo nawet bardzo spaść). Dlatego razem z akcjami w tym samym momencie kupujesz opcje PUT z ceną wykonania też 100 USD, które pozwolą zarobić na spadku cen akcji.

      Opcje PUT to nie jest zakład, tylko realny kontrakt, który pozwala Ci w przypadku spadków ceny akcji sprzedać te papiery po cenie wykonania opcji, czyli w tym przypadku też po 100 USD. Na takie opcje wydajesz pewnie jakieś 2 USD sztuka, czyli razem 200 USD (bo 1 opcja reprezentuje 100 akcji).

      No więc kupujesz 100 akcji XYZ po 100 USD sztuka i wydajesz na to 10 000 USD, a dodatkowo kupujesz jedną opcję PUT i wydajesz na nią 200 USD. Jeśli kurs akcji zacznie spadać i zleci, np. do 90 USD, to Twoje opcje pozwolą Ci w każdej chwili sprzedać akcje po cenie wykonania opcji, czyli po 100 USD, bez względu na to, ile akurat wynosi kurs XYZ. A więc w takiej transakcji ryzykujesz wyłącznie 200 USD, bo tylko tyle kosztował Cię zakup opcji, które pozwalają Ci sprzedać tych 100 akcji w każdym dowolnym momencie po cenie 100 USD, czyli po takiej po jakiej je kupiłeś.

      Możesz potraktować zakup tych opcji PUT jako zakup ubezpieczenia od spadków. Płacisz jakąś sumę za zakup opcji, ale dzięki temu masz pewność, że to będzie jedyna kwota, którą ryzykujesz w tej transakcji, bo na ewentualnym spadku wartości akcji nie stracisz ani centa.

      W przypadku gdy kurs akcji zaczyna rosnąć, to w momencie gdy dochodzi do 102 USD, wzrost wartości akcji pokrywa już wydatek, który poniosłeś na zakup opcji i w tym momencie zaczynasz zarabiać coś na czysto. Każdy dalszy wzrost kursu akcji powyżej 102 USD będzie już Twoim zyskiem netto, bo w tym momencie wyrównany zostanie koszt zakupu opcji.

      Najgorsza sytuacja jest wtedy kiedy kurs akcji długo stoi w miejscu. Opcje kiedyś w końcu wygasną bezwartościowe, stracisz więc te 200 USD, które wydałeś na ich zakup, a przez to, że kurs akcji stoi w miejscu, to brak ich wzrostu nie dał rady pokryć kosztów zakupu opcji. Wtedy masz decyzję do podjęcia: albo sprzedajesz te akcje w cholerę i tracisz w całej transakcji 200 USD albo kupujesz kolejne opcje jako ubezpieczenie na dalszy czas i wydajesz na nie kolejnych 200 USD albo trzymasz akcje, ale już bez ubezpieczenia, czyli nie kupujesz kolejnych opcji. No ale rzadko kiedy przez tak długi czas kurs akcji stoi cały czas w miejscu.

      Tak to mniej więcej wygląda. Married PUT to jest najprostsza, najbardziej popularna, najskuteczniejsza i najczęściej stosowana strategia hedgingowa. Ale opiszę to jeszcze dokładniej z realnymi i aktualnymi przykładami w jednym z następnych tekstów.

      • Jasne, dzieki za szybka i rozwinieta odpowiedz. Duzo mi sie wyjasnilo w glowie, ale chetnie przeczytam jeszcze osobny wpis na ten temat. Jeszcze raz wielkie dzieki.

  94. Tylko kwestia kiedy wchodzić, bo Pakistan rośnie od dawna i mocna i jest ryzyko. Czy czekać na spadki czy się wbijać i jechać dalej.
    Jak mają prąd dostarczyć to może wybudują elektrownie i uran będzie potrzebny 🙂

  95. Nie rozumiem jak można sprzedać opcje call z wyższą ceną wykonania. Czy jak mam kupione opcje z ceną 55 to potem mogę je sprzedać z ceną wykonania 62? Czy sprzedajemy te same opcje dwa razy? Nie jest dla mnie jasny sam moment sprzedaży czegoś czego wcześniej nie kupiłem.

    • Potraktuj opcje nie jak fizyczny instrument, nie jak akcje czy ETF-y, tylko jak zawarcie pisemnej umowy z kontrahentem. Nie musisz wcześniej „mieć” umowy sprzedaży, żeby ją zawrzeć. Opcja to tylko „prawo” do zakupu albo sprzedaży akcji, a nie materialne aktywo.

      Kupując opcję CALL jakby sporządzasz i podpisujesz z kimś umowę, w ramach której nabywasz od drugiej osoby prawo do zakupu akcji XYZ po cenie XX, czyli zawierasz z nim umowę, że odkupisz od niego akcje XYZ po cenie 55 w przyszłości. W tej transakcji jesteś w umowie stroną kupującą.

      I teraz analogicznie, możesz zawrzeć drugą umowę (tym razem jako strona sprzedająca) z kimś innym, że to ty odsprzedasz mu akcje XYZ po cenie 62 w przyszłości. Wystawienie i sprzedaż opcji to synonim zawarcia i podpisania takiej umowy, w której zobowiązujesz się do sprzedaży komuś akcji po z góry określonej cenie. Opcja to nie jest więc fizyczny instrument, który musisz mieć na rachunku, żeby móc go sprzedać.

      Możesz wystawić (wypisać, sprzedać – to synonimy) tyle opcji ile tylko chcesz, bo każda opcja to jest oddzielny kontrakt pomiędzy kupującym i sprzedającym. Takich kontraktów możesz zawrzeć setki z różnymi osobami i za każdym razem za wystawienie i sprzedaż takiego kontraktu/opcji od razu dostaniesz na konto pieniądze. Tylko pamiętaj, że z takich wystawionych opcji/kontraktów będziesz się musiał kiedyś wywiązać, jeśli cena akcji przekroczy cenę wykonania opcji. Mówiąc inaczej, jeśli zobowiążesz się komuś sprzedać 100 akcji XYZ po 62 USD, to w dniu wygaśnięcia opcji będziesz musiał te akcje mieć na koncie. No ale ty je będziesz miał, bo jeśli cena przekroczy 62 USD, to przekroczy także 55 USD, czyli w takiej sytuacji kupisz akcje po 55 i sprzedasz po 62. Na tym polega cała idea spreadu.

      I jeszcze raz: w tej powyższej sytuacji będziesz miał z jedną osobą zawarty kontrakt, że odkupisz od niego akcje po 55 USD, a z drugą osobą, że odsprzedasz mu te same akcje po 62 USD. Jeśli więc w dniu wygaśnięcia kurs przekroczy 62 USD, to skorzystasz z pierwszej kupionej opcji i kupisz od kogoś akcje po 55, a potem wywiążesz się ze zobowiązania, które nałożyła na Ciebie druga opcja (którą wystawiłeś i sprzedałeś) i odsprzedasz komuś te akcje po 62 USD, a sobie zatrzymasz różnicę w cenie.

      W ten sposób, jeśli nawet cena akcji już nie wzrośnie, tylko będzie dalej spadała, to przynajmniej zatrzymasz sobie zysk z wystawienia/sprzedaży tej opcji z poziomem 62 USD, z której nie będziesz się musiał wywiązywać, skoro cena nie przekroczy poziomu wykonania. A więc pomimo tego, że stracisz 100% na tych kupionych CALL-ach na 55 USD, to na osłodę dostaniesz trochę grosza ze sprzedanych opcji 62 USD. Na tym polega zakładanie spreada, żeby zminimalizować straty.

      Zerknij tutaj, pisałem tam więcej o tym jak wygląda wystawienie i sprzedawanie opcji: https://tradingforaliving.pl/opcje-covered-call-naked-put/

      • Czytałem dokładnie wszystko o opcjach 🙂 ale mam problem z ich „nierealnym” wymiarem, zwłaszcza ze sprzedażą tego czego nie mam.
        Tak czy inaczej wynika z tego mogę sprzedać opcje CALLl nawet gdy nie mam w tej chwili akcji na które je sprzedaje ale muszę mieć te akcje w dniu ich wygaśnięcia.
        To bardzo zobowiązujące bo jak rozumiem nie mogę już z tej transakcji się wycofać bo ona idzie w świat i żyje już własnym życiem. Do tej pory używałem opcji CALL (rzadziej PUT) po to aby ewentualnie mieć prawo do zakupu akcji po określonej cenie ale w tym wypadku mogę odsprzedać swoje prawo do zakupu. W przypadku wystawienia opcji CALL muszę czekać do dnia wygaśnięcia opcji bo nie mam jak odsprzedać takiej opcji?

        • Ha! I tu się pojawia cała magia opcji. Nie musisz czekać do dnia wygaśnięcia. Możesz w każdej chwili odkupić z rynku wystawione opcje, żeby zamknąć transakcję. Odkupić oczywiście z zyskiem lub ze stratą, zależy w którą stronę pójdzie kurs akcji.

          Wystawione opcje zawsze będziesz w stanie odkupić, nawet jeśli ten, komu je sprzedałeś, nie będzie chciał Ci ich odsprzedać. Od tego jest clearing company, czyli firma rozliczająca opcje (taki pośrednik pomiędzy brokerami), żeby na giełdzie opcyjnej znaleźć kogoś, kto będzie chciał odsprzedać Ci swoje opcje. W ten sposób Ty odkupisz z rynku to, co wcześniej wystawiłeś i zamkniesz transakcję.

          • Dzięki tu chyba była moja luka w tej układance. Czyli sprzedając CALL’a na akcje których nie mam mogę po czasie odkupić akcję CALL o tych samych parametrach i wtedy zniknie mi opcja CALL czyli będzie buy to close. Tak?

          • Tak, dokładnie. Chyba, że będziesz widział, że kurs akcji jest dużo poniżej poziomu wykonania i raczej nikłe szanse, że go przekroczy, wtedy nie trzeba odkupować, tylko można opcję zostawić do wygaśnięcia. Ona zniknie bez wartości, a Ty zatrzymasz całą opłatę, którą dostałeś za jej sprzedaż.

          • Jeszcze jedno jeżeli potem będę chciał odkupić CALL’a którego sprzedałem (bo nie mam akcji) to zakładając (tak jak w przykładzie powyżej w tekście), że cena akcji jednak trochę odbije to odbije również cena akcji CALL’a którego sprzedałem i aby jego odkupić też będę musiał więcej zapłacić.
            Mam teraz taką sytuację z GLD (wykup na Jan2018) w tej chwili i wychodzi, że przy 15 opcjach CALL (które mam) muszę sprzedać 6 opcji CALL (których nie mam) aby wyjść na zero.
            Potem muszę dokupić 6 opcji CALL z niższą ceną wykupu (aby zabezpieczyć opcje CALL, które sprzedałem bez pokrycia w akcjach). Coraz więcej rozumiem ale wcale przez to nie jest łatwiej 😉
            Dzięki za cierpliwość.

          • Inna sprawa, że na GLD spadki a złoto jako takie mało bo mało ale jednak do góry.

          • Nie do końca, bo jeśli masz kupionych 15 opcji CALL z ceną powiedzmy 55 USD, to teraz spokojnie możesz wystawić 15 opcji CALL z jakąś ceną wyższą, czyli np. 62 USD, pomimo tego, że nie masz zabezpieczenia w akcjach. Możesz to zrobić, bo masz zabezpieczenie w kupionych opcjach CALL 55, które upoważniają Cię do zakupu 15×100 akcji po 55 USD. Więc jeśli te opcje w dniu wygaśnięcia będą in-the-money, to tego dnia można powiedzieć, że będziesz miał zabezpieczenie w akcjach.

            W rzeczywistości to wygląda tak, że jeśli masz kupione CALL 55 i sprzedane CALL 62 i w dniu wygaśnięcia kurs jest np. na 63, to te przeciwstawne transakcje się znoszą i anulują, a Ty na konto dostajesz gotówkową różnicę w cenie. Ważne tylko, żeby to były identyczne opcje, czyli miały ten sam termin wygaśnięcia i ten sam typ, a różniły się jedynie ceną wykonania.

            Ale jeśli na opcjach kupionych CALL 55 masz stratę (bo kurs akcji np. spadł do 51 USD), to ja miałem na myśli, żebyś rolował te opcje, ale w dół, a nie w górę. Na filmiku z tego tekstu jest to pokazane na przykładzie Meksyku. Chodzi generalnie o to, żebyś sprzedał 30 opcji CALL z poziomem 55 i kupił 15 z poziomem np. 50 USD. W ten sposób zamkniesz 15 kupionych opcji ze stratą, ale jednocześnie odrobisz tę stratę, bo sprzedasz 15 takich samych (w tym momencie będziesz na zero), a potem żeby zabezpieczyć tych 15 wystawionych z poziomem 55 USD, to dokupisz 15 innych z poziomem 50 USD. Nie dołożysz do takiej transakcji praktycznie ani grosza, a będziesz miał pozycję, która przyniesie zysk jeśli akcje przekroczą poziom 50 USD, a nie 55 jak poprzednio. Czyli zwiększasz sobie w ten sposób szansę na powodzenie transakcji. Zerknij na drugą część filmiku z tego tekstu, tam to lepiej jest wyjaśnione.

          • No niestety jak na Sogo wpisuje sprzedaj 30 opcji to pisze, że nie mogę tego zrobić dopiero przy 15 chce mi na to pozwolić (czyli przy tylu iloma dysponuje).

          • A masz włączony dostęp do Level 5? Dopiero ten poziom umożliwia wystawianie opcji bez pokrycia w akcjach. W systemie Sogotrade na www to jest w zakładce My Account / Margin – Options upgrade

            Tylko naprawdę upewnij się, że dobrze wszystko przeliczyłeś i że wiesz i rozumiesz co robisz, bo wystawienie 30 CALL-i na GLD skutkuje tym, że zawierasz zobowiązanie do kupienia 3000 akcji GLD o łącznej wartości 348 000 USD, czyli ponad milion złotych…

          • Rozumiem, że nie musze ich kupować. Poza tym pieniądze z 15 dodatkowych opcji muszę przeznaczyć na zakup zabezpieczenia a nie wypłacić z konta 😉
            Poza tym dam sobie jeszcze dzień czy dwa na przetrawienie tematu bo samo uruchomienie poziomu 5 już robi wrażenie a ja jednak jestem w opcjach nowicjuszem.
            Nie mniej mam „ładną” stratę na GLD i intensywnie myślę jak ją zminimalizować.
            Jeżeli spadki się zatrzymają to pewnie nie będę za dużo kombinował i poczekam ale jeżeli złoto zejdzie poniżej 1200USD to dobrze było by mieć plan B.

          • Musiałbyś kupić te akcje, żeby dostarczyć je osobie, której sprzedałeś swoje CALL-e, jeśli ta osoba by sobie tego zażyczyła przed czasem. Oczywiście teoretycznie nie powinna, ale rynek nieruchomości w USA też nie powinien się zawalić w 2007 r. Przeczytaj co mnie spotkało w tym roku: https://tradingforaliving.pl/ryzyko-wykonania-opcji/

            Ja akurat miałem akcje na rachunku żeby je dostarczyć drugiej stronie, ale Ty byś nie miał i nagle by się okazało, że masz spory dług wobec brokera 🙂

            Teoretycznie, jeśli dostałbyś wezwanie do dostarczenia tych 3000 akcji przed czasem, to mógłbyś wykonać też swoje kupione CALL-e przed czasem i to bez względu gdzie wtedy była by cena akcji. Nie miałbyś po prostu innego wyboru, ale to tylko pod warunkiem, że poprawnie ustawiłeś spreada. Dlatego tak mówię, że to ważne, żeby mieć pewność i wiedzieć na 100% co się robi.

            Bawić się i eksperymentować to można jak najbardziej, ale przy piętnaście razy mniejszym wolumenie 🙂

          • Może faktycznie zrobię to najpierw na trochę mniejszych wartościach – dużo to nie zmienia ale komfort psychiczny jest większy.

          • No dokładnie. I takie też rozwiązanie bym polecał 🙂 Do 2018 r. jeszcze sporo czasu, więc też nie ma jakiegoś specjalnego pośpiechu. Ja tam potrafię przetrzymywać wahania pojedynczego instrumentu nawet i po -90%, a potem wychodzić na plus.

  96. A może warto zainwestowac w waluty oparte na ropie typu cad i nok? Np eur/nok jest na historycznych maximach i jest odwrotnie skorelowany do ropy. Do tego swapy sa dodatnie czyli dobra opcja na carry trade.

  97. „Procent składany, który Albert Einstein nazwał ósmym cudem świata, rzadko kiedy pracuje na naszą korzyść”
    Jak rozumieć to rzadko?

    • Częściej ludzie mają wzięte kredyty konsumpcyjne czy mieszkaniowe na wiele lat i wybierają równe raty, przez co każdego roku spłacają odsetki od pełnej kwoty kredytu, zamiast od coraz mniejszej.

  98. Jak sprawdzić co ile występuje kapitalizacja np na giełdzie warszawskiej lub w usa? Czy wszędzie jest stała- roczna? Czy o niej decyduje oferta domu maklerskiego czy już sama giełda?
    I jeżeli jest roczna, i zainwestuje powiedzmy 10 tyś na etf’ie amerykańskim to mogę wrócić do niego za 15 lat i procent składany już zadziałał czy muszę wciąż doinwestowywać co rok jakąś kwotą?

    • Kapitalizacja na giełdzie nastąpi w momencie, w którym zamkniesz jakąś pozycję i wyciągniesz z niej kapitał. Na przykład kupiłeś w styczniu 10 jednostek ETF-a po cenie 100 zł każda, czyli wydałeś na to 1000 zł. W ciągu kilku miesięcy ETF poszedł do góry o 20% i cena wzrosła do 120 zł za sztukę. Postanowiłeś więc sprzedać te jednostki i skapitalizować zysk z transakcji. Masz więc teraz na koncie 1200 zł, za które możesz tym razem kupić 12 jednostek innego ETF-a, który aktualnie kosztuje 100 zł. Jeśli i ten ETF wzrośnie za jakiś czas o 20%, to ty znowu zarobisz procentowo niby tyle samo, ale kwotowo to już będzie nie 200 tylko 240 zł, bo 20% liczone od wyższej kwoty 1200 zł. W tym czasie może kurs tego pierwszego ETF-a spadnie znowu do 100 zł. W takim wypadku za posiadane 1440 zł możesz kupić już 14 jednostek tego ETF-a, żeby potem znowu sprzedać je z jeszcze większym kwotowym zyskiem. I tak dalej. Na giełdzie tylko ty decydujesz kiedy następuje kapitalizacja (czyli kiedy spieniężysz swoją inwestycję).

      • Ok dziękuje bardzo za odpowiedzi 🙂 A jak to jest w przypadku lokaty bankowej, również muszę wypłacać co roku i wpłacać od nowa?

        • To zależy jaką masz lokatę. Jeśli odsetki są wypłacane na przykład co miesiąc na Twoje konto, to nie ma tu efektu procenta składanego, bo te wypłacane odsetki nie dołączają do głównej sumy lokaty i nie pracują na siebie. Musiałbyś nie wydawać tych odsetek tylko je odkładać i kiedy lokata wygaśnie, dołączyć te odsetki do głównej sumy lokaty i zawrzeć nową lokatę, powiększoną o uzyskane odsetki.

          Podobno istnieją lokaty dynamiczne, tzn. takie, w których wypłacane odsetki nie trafiają na Twoje konto, tylko dołączają od głównej kwoty lokaty i pracują razem z nią, czyli z każdym kolejnym okresem nowe odsetki liczą się od coraz wyższe kwoty. Ale nie wiem czy taki produkt istnieje w Polsce. Kompletnie nie znam się na lokatach.

          • To co najbardziej polecasz aby procent składany przynosił największe zyski?

          • Procent składany to nie jest cel sam w sobie, tylko efekt uboczny częstych kapitalizacji, które z kolei wynikają albo i nie wynikają z konkretnej strategii inwestycyjnej. Nie da się odpowiedź na to pytanie, które zadałeś. To tak jakby zapytać o to czym najlepiej się najeść. Jest pięć tysięcy różnych dopowiedzi i kilka milionów różnych kombinacji i połączeń tych odpowiedzi. Każda klasa aktywów i każdy instrument może równie dobrze wykorzystywać zalety procenta składanego.

          • Cześć. Z tego co się zorientowałem to na gpw nikt nie wykonuje okresowej
            kapitalizacji. Czyli każdy woli poczekać kilka lat i nazbierać ładny
            procent niż reinwestować odsetki np co miesiąc. Czyli co jest bardziej
            opłacalne? Nie wiem już jak to jest z tym procentem składanym, może jest
            opłacalny tylko w lokatach?

  99. Na początek witam:) to mój pierwszy komentarz na Twojej stronie- bardzo mnie zaciekawiły rzeczowe artykuły. Co do powyższego to pozornie wszystko wygląda w porządku jednak uważam że to tylko pozór. Jeśli jako fundamentalista stwierdziłem że spółka jest mocna a jej kurs zaczyna spadać to osobiście bym sprzedał i odkupił gdy wróci do wzrostów- dlaczego? Jeżeli moim zadaniem jest zarabiać na giełdzie to po co mam zamrażać kapitał nawet jeżeli za kilka lat da kilkaset procent? Dlaczego mam nie kupić wtedy taniej i zarobić jeszcze więcej a w międzyczasie pozwolić pieniądzom pracować a nie tracić na wartości (i tym samym zarobić jeszcze, jeszcze więcej)? Gdybym pracował w danej fabryce i wiedział że radzi sobie dobrze oczywiście nie obchodziłoby mnie zdanie Mr. Market ale w tym przykładzie zapomniano o tym że My tam nie pracujemy a Mr. Market nie tyle proponuje co wprost zabiera nam pieniądze z kieszeni i jeżeli sytuacja życiowa kogoś zmusi do spieniężenia akcji to będzie na dużo większym minusie niż przy SL- bo życie nie zaczeka aż dobra spółka odbije (oczywiście to skrajny przykład bo nie inwestuje się wszystkiego ale życie jest nieobliczalne czyż nie?). Takie zamrażanie kapitału to strata gdyż ucieka nam czas i okazje alternatywne. Mówię o sytuacji gdy dysponujemy pieniędzmi by swobodnie wejść i wyjść z rynku bo jeśli mamy ogromne zasoby to wtedy oczywiście pewne okresy strat są wkalkulowane w inwestycje. Co sądzisz?

    • Cześć! Generalnie zgadzam się z Tobą, bo też nie jestem fanem zamrażania kapitału w marnej inwestycji podczas gdy na rynku cały czas pojawiają się jakieś ciekawe okazje. Jednak rozwiązanie, o którym piszesz, to jest utopia.

      No bo jak to sobie wyobrażasz? Kupujesz akcje spółki XYZ po 100 zł szt., bo uważasz, że jest świetna i czekają ją wzrosty (inaczej byś jej nie kupował). Jednak kurs spada do 90 zł. I wtedy sprzedajesz, bo liczysz że dalej będzie spadać i będziesz mógł odkupić taniej? Przecież przed chwilą liczyłeś na to, że nie będzie spadać w ogóle, tylko będzie rosnąć, to dlaczego teraz nagle zmieniłeś zdanie i oczekujesz dalszego spadku?

      Napisałeś, że osobiście, jeśli kurs zacząłby spadać, to byś sprzedał i odkupił kiedy wróci do wzrostów. Czyli co? Kupiłeś za 100 zł, kurs spada do 90 zł – sprzedajesz, kurs wraca do wzrostów, czyli np. 100 zł – i wtedy odkupujesz? To już na wstępie stracisz na takiej transakcji 10%.

      Jeśli nawet po spadku do 90 zł dalej wierzysz w fundamenty i w tę spółkę, to powinieneś wtedy dokupić więcej akcji, żeby uśrednić całą cenę zakupu. W takim wypadku, gdy kurs wróci do 100 zł, to wcale nie będziesz na zero, tylko będziesz miał już jakiś zysk z tej inwestycji. Każde inne działanie jest nielogiczne. Skoro przed chwilą uznałeś, że dane akcje są warte 100 zł i chcesz tyle za nie zapłacić, to dlaczego chwilę później uważasz, że nie są warte nawet 90 zł i chcesz się ich pozbyć?

      Dlatego mówię, że generalnie masz rację, że najlepiej było by wyczuć rynek i sprzedawać po wzrostach, a kupować po spadkach, ale niestety nie spotkałem jeszcze nikogo komu udaje się konsekwentnie wyłapywać momenty zwrotne na giełdach, czyli sytuacje, w których spadki przeradzają się we wzrosty i na odwrót 🙂

      • Hej:) Mam zacięcie bardziej techniczne niż fundamentalne i wyznaję zasadę że jeśli ma rosnąć (a z taką nadzieją kupuję) to ani kroku w tył. W opisywanej przez Ciebie sytuacji na pewno nie czekałbym do spadku do 90 zł. To zależy od zmienności na wykresie, poziomów wsparć i rozkładu wolumenu ale pewnie nie byłoby mnie już w okolicach 97-98zł. Trafić w sam dołek co do grosza jest niemożliwe ale uchwycenie końca korekty w pewnym zakresie (Range cenowy) jest już wykonalne. Czyli używam bardzo wąskiego SL ale nie jest dla mnie problemem wybicie go. Jeśli go wybije tracę znikomą część kapitału a gdy wszystko idzie dobrze to relacja zysku do ryzyka potrafi być dużo wyższa niż książkowe 2:1 lub 3:1. Dodatkowo w takich miejscach można bardzo szybko przestawić SL na BE więc wtedy przy wybiciu jestem na 0 i czekam na kolejny sygnał. Nigdy nie wiem gdzie spadki się zatrzymają jeśli jednak schodzą poniżej mojego pkt. wejścia (czyli łamią równowagę na wykresie) chętnie odpuszczam by kupić w pewniejszym miejscu (czasami jest to nawet drożej ale znów- będzie to miejsce gdzie mogę się spodziewać że kurs nie spadnie dużo niżej, wąski SL, duże R/R, szybki BE). Chętnie tracę mało by wejść w lepszym miejscu i zarobić wielokrotność ze świadomością że szybko zabezpieczę pozycję (nie czuję się komfortowo gdy nie mam co najmniej BE:)). Natomiast później nie szukam szczytów, pozwalam na wyraźne korekty i staram się być w trendzie do samego końca. Dopóki mam kapitał na tyle mały że mogę wskoczyć i wyskoczyć w dowolnym miejscu chętnie stosuję taką taktykę. Osobiście spotkałem kogoś komu udaje się wyłapywać dołki. Racja że nie zawsze- ale gdy się uda to wszystko jest zwracane z nawiązką. Aha – mogłoby się wydawać że przeprowadzam sporo transakcji- to zależy. Na GPW rzadko spełnione są wszystkie wymagane kryteria natomiast gdy jest dostęp do USA i tysięcy płynnych warów wtedy rzeczywiście obroty się zwiększają.

        • Whatever works! Ja się jednak trochę niekomfortowo czuję, jeśli mam wydać poważne pieniądze, żeby kupić coś, czego nie potrafię logicznie uzasadnić i wytłumaczyć sobie powodów, dla których wartość akcji powinna rosnąć. Dlatego dla własnego spokojnego snu unikam takiego mechanicznego zawierania transakcji, o którym piszesz.

          No ale jeśli sam tak działasz i zarabiasz na tym pieniądze, to super. Każdy ma swoją metodę i swoje przewagi w walce z tym okrutnym rynkiem:)

      • Jeszcze tylko dodam że wyzbyłem się wszelkich przekonań – niezależnie od wskaźników fundamentalnych, koniunktury, tego co w mediach i tego czego sam bym oczekiwał. Przeważnie po fakcie i tak widzę że wykres miał rację. Pułapki się zdarzają – wtedy ma SL.

    • No pewnie. Tylko wybieraj jak najdłuższe terminy wygasania. Ja mam SLCA na Jan18’19, HCLP na Jan19’18, a XES nie pamiętam, ale jakoś na końcówkę tego roku. Wszystkie z bliskimi strike’ami. Moim zdaniem z tej paczki największy potencjał wzrostu (w sensie procentowym) ma HCLP.

  100. 2 HOURS AGO by: David Sheppard, Energy Markets Editor
    Opec and Russia are on course to extend their oil output cuts in an attempt to draw down supplies and bolster the price, with Saudi Arabia saying the cartel is prepared to do “whatever it takes” to end the supply glut.

    Ty masz jakies przecieki z OPEC? Ale ja nie o tym, FT pisze ze ciecia sa na poziomie 1.8 barylek a Ty pisales ze dopiero moga byc rozszerzone o 1.8 barylek – skad ta rozbieznosc?

    • Ta, gram w tenisa z jedną dziewczyną z Saudi Aramco, która zna kogoś, kto zna Khalida al-Faliha 😛

      1.2, o których pisałem, to były cięcia tylko krajów OPEC, a pozostałe 0.6 mln bpd też wśród non-OPEC (np. Rosji), które dobrowolnie zgodziły się ograniczyć wydobycie. Razem to już teraz daje 1.8 mln bpd, a ja miałem na myśli rozszerzenie tych 1.2 do 1.8 tylko wśród OPEC. Chociaż minister energetyki z Rosji powiedział dzisiaj, że dołącza do ekipy i Rosja poprze przedłużenie cięć. Nawet Iran jest za, co chyba nigdy się jeszcze nie zdarzyło…

  101. Jak zawsze świetny artykuł i timing też wydaje się być odpowiedni. Niedawno czytałem artykuł o tym, że jeden z funduszy zamyka swoje długie pozycje na ceny ropy 🙂

    • Dzięki! Z tym czytaniem o tym co robią fundusze to trzeba uważać i nie sugerować się tym za bardzo. Jeśli fundusz, np. 28 kwietnia w piątek zamknął swoje długie pozycje przy cenie 52 USD za baryłkę Brent, to poinformował o tym na swojej stronie albo w komunikacie prasowym (jeśli miał w tym interes) dopiero w poniedziałek 1 maja. 2 maja napisały o tym portale/gazety. 4 maja nastąpił największy zjazd ceny do 48 USD, a dzień później do dalszych 47 USD. Ty przeczytałeś dzisiaj czy wczoraj o tym, że fundusze zamykają longi, a w rzeczywistości te fundusze już mogły je odkupić na nowo przy cenie 47 USD z 5 maja. Dlatego doniesieniami medialnymi nie ma się co przejmować, bo one przekłamują rzeczywistość mówiąc o tym co już się wydarzyło, a nie o tym co dzieje się teraz.

      Odkąd ropę przestało się kupować po cenie spot, a zaczęło przez kontrakty terminowe, to na rynku pojawiło się całe stado instytucjonalnych spekulantów, przez co kurs ropy zyskał na zmienności. W krótszym terminie w ogóle nie ma się co sugerować ruchami w dół czy w górę. Większość moich CALL-i wygasa, np. dopiero w 2019 roku, a do tego czasu po prostu nie ma możliwości, żeby cena utrzymała się na poniżej 50 USD, bo żaden kraj nie będzie przez dwa lata dokładał do swojego biznesu.

      Sebo, generalnie cała druga część tego tekstu jest o tym dlaczego nie ETF USO, BNO, UCO…

      • Jasne fundusze mogą podejmować różne działania, ale można się zastanawiać co chcą przez to osiągnąć. Dla mnie to kształtowanie świadomości zbiorowej odnośnie tego, że ceny ropy będą tylko spadać. Dlatego wypadałoby postąpić odwrotnie 🙂

        Nie chcę nic sugerować, ale zastanawiam się kiedy przy artykule pojawi się kłódka z informacją opłać swój abonament, aby przeczytać więcej 😉

        • Kłódka nigdy się nie pojawi. Nie schylam się po drobniaki 🙂

          Czytałem właśnie, że fundusz, o którym mówiłeś, to pewnie ten prowadzony przez Pierre’a Andurand’a, a jeśli tak, to on zlikwidował swoje longi w zeszłym tygodniu, bo przekroczyło mu poziomy stop loss na tej inwestycji, a fundusz miał napisane w procedurze zarządzania ryzykiem, że jak pojedyncza pozycja zacznie generować stratę większą niż ileś tam procent, to fundusz musi się jej pozbyć. Tak więc nie była to decyzja oparta na fundamentach 🙂

  102. Ja to od dawna przewiduję, że ropa będzie poniżej 50$. Ropa jest dość ryzykowna.
    Dlaczego nie ETF USO, BNO, UCO ?

  103. A jak wyglada kwestia rozliczenia podatku? Degiro nie wysyla PITa 8C. Nigdzie w internecie nie widze instrukcji jak rozliczyc podatek z Degiro. Moze moglby sie pojawic jakis wpis na tym blogu opisujacy na przykladzie krok po kroku? 🙂

    • Nie wiem czy jest tu co opisywać za bardzo. Samemu generujesz w systemie wyciąg transakcji z całego roku, sprawdzasz za ile kupiłeś dany instrument, potem za ile sprzedałeś i jeśli osiągnąłeś jakieś zyski z tych transakcji, to sumujesz je wszystkie i wpisujesz do PIT-38. Podatek od zysków wynosi 19%. Jeśli w poprzednim roku miałeś stratę na giełdzie, to w danym roku do 50% tej straty możesz odjąć od ewentualnego zysku z roku bieżącego. I tyle właściwie. Jeśli masz w Degiro ustawione automatyczne przewalutowania na złotówki, to jest łatwiej, a jeśli masz wyłączony autofx, to wtedy ręcznie musisz przeliczyć na złotówki wszystkie zyski z zamkniętych pozycji dolarowych po średnim kursie NBP z dnia przed zamknięciem pozycji. Na przykład: 10 maja 2016 zamknąłeś jakąś pozycję z zyskiem 140 USD, to sprawdzasz jaki kurs był 9 maja według NBP, przeliczasz te 140 USD na złotówki i to jest Twój zysk brutto, od którego odejmujesz podatek 19%, który potem trzeba zapłacić do polskiego US razem ze złożeniem PIT-38. Mam nadzieję, że pomogłem 🙂

      • Nie jest az takie proste. Jesli kupujesz i sprzedajesz polskie akcje/funudze itd. to tak dziala. Jesli inwestujesz za granica i kupujesz n.p. ETFy, to musisz wypelnic odpowiedni formularz i wyslac do US w ktorym inwestujesz, zeby otrzymac zwrot zaplaconych podatkow zagranica. W innym przypadku bedziesz podwojnie opodatkowany (w kraju gdzie inwestujesz przy sprzedazy + w PL jak rozliczasz sie w PIT 38).

        • Ale zagraniczny broker nie będzie pobierał od polskich obywateli żadnego podatku przy sprzedaży instrumentów. Wystarczy złożyć u niego formularz W8-BEN, w którym deklarujesz, że korzystasz z umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania pomiędzy Polską i USA. Niektórzy brokerzy, np. Interactive Brokers wymagają zaznaczenia takiej opcji już przy zakładaniu konta, u innych, np. Sogotrade, trzeba formularz wypełnić i wysłać do nich ręcznie. Wtedy nikt nie pobierze podatku u źródła.

          A nawet gdyby się tak zdarzyło, to w USA podatek od zysków z giełdy w tym pierwszym progu wynosi 15%, a więc w Polsce nie trzeba się ubiegać o zwrot, tylko należało by dopłacić brakujące 4%.

  104. Dobry tekst. Wiadomo że to tylko wróżby, ale dobrze wiedzieć, co myśli większość, aby nastawic sie na coś zupełnie innego ; )

  105. Na przyszłość jeśli będziecie potrzebować dobrego księgowego to polecam
    Jeżaka. Od dłuższego czasu korzystam z jego usług i jestem bardzo
    zadowolony. Warto dbać o to by sprawy rozliczeniowe były na jak
    najwyższym poziomie. Jeśli chcesz wiedzieć więcej to podsyłam link do
    strony http://jezak.pl/en/contact-2/ pozdrawiam

  106. Witam,
    A co dalej z TESLĄ jutro wyniki akcje są faktycznie mocno na górce ale pytanie czy to już górka czy dopiero się wspinamy?
    Ja osobiście trochę się boję tego hura optymizmu ale jakoś się jemu poddałem i trzymam opcje na Teslę.
    Druga sprawa co myślisz o AMSC ostatnio mocno spadło wydaje się, że już powinny spadki wyhamować kupiłem przy 5,2USD pytanie czy faktycznie jest powód do dalszych spadków?

    • Nic nie wiem o AMSC, to nie podpowiem. A kiedy wygasają Ci te opcje na Teslę? Jak za dwa lata, to trzymaj, jak w tym roku to sprzedawaj. Tesla w perspektywie krótszej niż kilka lat to zwykły hazard.

        • Nie potrafię nic mądrego powiedzieć, bo zachowanie tego kursu w krótszym terminie jest zbyt nieprzewidywalne i przeczy wszelkiej logice. Ja trzymam akcje Tesli z perspektywą emerytalną i jestem przygotowany na ich zjazd w międzyczasie nawet do poziomów 150 USD. Jeśli też potrafisz przetrwać taki spadek i wiesz, że będziesz wtedy w stanie nie zamykać stratnej pozycji, tylko dokupić dwa razy więcej opcji, to OK. Musisz mieć po prostu opracowany plan na wypadek wzrostów i spadków i tego planu się trzymać kiedy nastąpi jedno albo drugie.

  107. Jedno małe pytanie odnośnie tego:
    „Czasami też lepszym rozwiązaniem niż zakup całego ETF-a jest wybór z
    niego dwóch czy trzech reprezentacyjnych spółek z różnych sektorów
    odpowiadających za największy udział w ETF-ie i zainwestowanie właśnie w
    nie. Sprawdza się to w przypadku kiedy cały ETF jest przewartościowany,
    ale w środku znajdują się pojedyncze perełki o dużo korzystniejszej
    wycenie”

    Właśnie tak często robię spisuje parę największych i sprawdzam pojedynczo ale gdzie najłatwiej i najszybciej sprawdzić całego ETF pod tym kontem? Moje BM nie dostarcza mi takiej możliwości a na stronach nie widziałem tego (tych bezpłatnych).

    • Chociażby na morningstar.com – wpisujesz w wyszukiwarkę symbol ETF-a, potem klikasz zakładkę „Portfolio”, później „Holdings” i masz w jednym miejscu podane wyceny P/E wszystkich firm, które siedzą w danym ETF-ie.

  108. Jestem poczatkujacym inwestorem i mam pytanie. Mysle o inwestycji w ETFSP500. Obrot tym ETFem na polskiej gieldzie jest bardzo niski. Kilka transakcji dziennie, wolumen obrotu ok. 40 sztuk. O ile dobrze rozumiem pokazuje to bardzo niska plynnosc tego ETFa w Polsce. Czy zatem bezpiecznie jest w niego inwestowac np. 20.000zl? Nie chcialbym pozniej nie moc go sprzedac ze wzgledu na niska plynnosc. Moze cos zle rozumiem, w takim wypadku prosze poprawcie mnie.

    • Cześć, niestety dobrze rozumiesz. Obroty na tym ETF są bardzo bardzo niskie. Dzisiaj do południa np. to jest… 15 000 zł. Teoretycznie nie powinieneś mieć jednak problemów z odsprzedaniem jednostek nawet o większej wartości, bo płynność zapewnia animator, który cały czas wystawia przeciwstawne zlecenia kupna i sprzedaży. Jednak gdyby coś na rynku drastycznie tąpnęło, to może się okazać, że wszyscy próbują sprzedać tego ETF-a, ale nikt nie chce kupić i animator co prawda będzie wystawiał zlecenia kupna, ale z zabójczym spreadem. Ja akurat boję się instrumentów, na których nie ma normalnej płynności i można liczyć tylko na animatora. Dlatego polecałbym mimo wszystko otworzenie konta u brokera z dostępem do zagranicznej giełdy, żeby zainwestować w jakiś bardziej płynny produkt naśladujący ruchy S&P 500.

      • Dzieki za szybka odpowiedz. Czyli cos takiego jak Degiro? Jako, ze do tej pory oszczednosci szly na lokaty i dopiero okolo 2 miesiace temu zaczalem czytac o innych mozliwosciach inwestowania oszczednosci, czuje sie strasznie zielony w temacie – oczywiscie im wiecej czytam tym bardziej zielony sie czuje 🙂

        • Szkoda życia, żeby trzymać pieniądze na lokatach 🙂 Żeby handlować za granicą możesz założyć konto w Degiro, Bossa, DM mBanku, Sogotrade, Interactive Brokers itd. Wybór jest spory, zerknij tutaj: https://tradingforaliving.pl/w-co-warto-inwestowac-za-granica/

          Wtedy chcąc zainwestować w S&P 500 będziesz mógł kupić, np. fundusz indeksowy ETF o symbolu: SPY. To najpopularniejszy ETF na świecie. Dzienne obroty liczone są w miliardach dolarów, więc z płynnością nie będziesz miał żadnego problemu.

          Ale tak na marginesie – moim skromnym zdaniem inwestowanie dzisiaj w amerykańską gospodarkę to bardzo ryzykowny pomysł, bo na giełdzie w USA jest teraz po prostu diabelnie drogo i wyceny spółek osiągają jakieś horrendalne poziomy. Niemniej, jeśli zdobędziesz dostęp do giełdy w USA, to będziesz mógł inwestować w prawie dwa tysiące innych notowanych tam ETF-ów, które oferują już ekspozycję na rynki z całego świata. Zawsze gdzieś akurat trwa hossa 🙂

  109. Witam, mam pytanie czy można przeprowadzić symulację w jakimś programie lub wyliczyć ile może kosztować opcja np. Tesla Jan’19 Call 600 kupując teraz za 6 USD ? oczywiście cena za akcję osiąga 600USD przed ich wygaśnięciem, delta opcji teraz jest 0,13 więc mało czy delta będzie rosnąć wraz ceną akcji ?

    • Nie da się tego niestety wyliczyć, bo to będzie zależało do tego jak szybko kurs akcji dotrze do 600 USD i ile pozostanie wtedy jeszcze czasu do wygaśnięcia opcji. Delta będzie rosła na bieżąco z każdym ruchem akcji do góry, jednak wartość opcji będzie spadała każdego dnia o wartość Theta, ponieważ opcje są jeszcze out-of-the-money, a więc składają się tylko z tzw. time value, dlatego z każdym dniem ich cena będzie spadała, aż w dniu wygaśnięcia dojdzie do zera. No chyba, że kurs Tesli przekroczy 600 USD 🙂

      • Z własnego doświadczenia wolisz kupić opcję tanie z wysokim strikes czy kupić call 310 który jest 9 razy droższy ?

        • Ja zdecydowanie bardziej wolę wydać więcej pieniędzy na zakup opcji, które są już in-the-money lub at-the-money, bo one mają większą dźwignię i więcej można na nich zarobić nawet przy małym ruchu akcji do góry.

          Potraktuj deltę jako procentowy wskaźnik powodzenia inwestycji. Jeśli delta wynosi 0.13 to w przybliżeniu oznacza, że masz 13% szans na to, że kurs akcji w dniu wygaśnięcia przebije cenę wykonania opcji. Jeśli delta wynosi 0.60, to znaczy, że jest na to 60% szans. Dlatego opcje z wyższą deltą są droższe. W przypadku tych pierwszych płacisz za opcje grosze, ale masz tylko 13% szans na powodzenie transakcji. Jednak jeśli zarobisz, to zarobisz bardzo dużo. W drugim przypadku płacisz dużo więcej za opcje, ale też masz wtedy o wiele większe szanse na wygraną. Sam musisz wybrać, który wariant bardziej pasuje do Twojej wizji inwestowania.

          No i nie zapominaj, że nawet jeśli kurs akcji dojdzie do poziomu wykonania opcji w dniu wygaśnięcia, to opcje i tak wygasną bezwartościowe, a ich wartość wyniesie zero. Żeby na kupnie opcji coś zarobić, to ich kurs musi przekroczyć te 600 USD przynajmniej o cenę jaką zapłaciłeś za opcje, żeby ich zakup się zwrócił.

          PS. Ja bym teraz chyba bał się kupować opcje na Teslę, bo w najbliższych miesiącach w ich kalendarzu nie widać żadnych spektakularnych wydarzeń, które mogłyby posłać kurs akcji do góry. Model 3 wchodzi dopiero pod koniec roku na rynek, więc tak naprawdę dopiero w 2018 roku okaże się jak ten samochód się sprzedaje, ile egzemplarzy rzeczywiście dostarczyli na rynek, ile jest nowych zamówień, czy auta się nie psują, nie mają awarii lub nikogo nie zabijają na ulicach… Także ja bym obstawiał dopiero 2018 rok jako kluczowy dla Tesli, a co za tym idzie dla kursu ich akcji. Na 2017 rok znamy już plan działań firmy (który wywindował akcje do 300 USD). Jedyny znaczący news, który może pojawić się w tym roku, będzie ewentualnie wyłącznie negatywny, np. opóźnienia w produkcji Modelu 3. Myślę więc, że jest spora szansa, że Tesla w 2017 roku zaliczy jeszcze jakąś korektę. Dlatego gdybym ja miał kupować jakieś opcje na Teslę, to kupiłbym takie, które wygasają dopiero w styczniu 2019 roku. Ale nie kupuję, bo moim zdaniem w tym przypadku (zagrożenie korektą, inwestycja długoterminowa, wysokie implied volatility i brak katalizatorów do wzrostu) o wiele lepiej sprawdzi się po prostu zakup akcji.

          • Dziękuję za informację bardzo fajny blog pozwolił mi w pełni zrozumieć opcje.

            PS. Nie miałem zamiaru teraz kupować opcji posiadam akcje tesli kupione jakiś czas temu, czekam na korektę bo chętnie bym dokupił jeszcze ale może być też tak że za rok zobaczymy ponad 600USD i korekty nie zobaczymy 🙂 bardziej teraz obserwuję apple kurs od 3tyg prawie w miejscu może kupie pierwszego PUTa 🙂 poczekam jeszcze tydzień zobaczymy.

  110. W końcu przeczytałem i niestety w tamtych czasach kupiłem certyfikat na GPW po roku wyszedłem na plus ale za długo czekał.

  111. Mam pytanie dotyczące BAC, czy aktualne spadki to już powód do obaw? Musze przyznać, że liczę na wzrosty i kupiłem opcje BAC JUN 2017 22 CALL dzisiaj jeszcze dokupiłem. Jakie jest Twoje zdanie?

    • Moim zdaniem dokupienie dodatkowych opcji to była jedyna właściwa decyzja w tej sytuacji.

      Nie wiem czym są wywołane spadki z ostatnich dni, ale wiem na pewno, że nie są to argumenty merytoryczne ani fundamentalna sytuacja amerykańskich banków, a już w szczególności nie kondycja BAC.

      To jest bardzo silny bank, z dobrymi księgami, który cały czas powiększa zyski. Jego wycena jest aktualnie naprawdę korzystna i w przeciwieństwie do całej giełdy w USA nie wykazuje przewartościowania. Perspektywy zwiększania przychodów przy wyższych stopach procentowych BAC w latach 2017-2018 ma fenomenalne. Aktualnie odsetek niespłacanych kredytów znajduje się na historycznych minimach. Consumer confidence cały czas rośnie. W dodatku na horyzoncie majaczą obniżki podatków i deregulacje sektora finansowego.

      W ostatnich dniach w dół leci wszystko, bo Syria, bo Rosja, bo Korea, bo niespełnione obietnice Trumpa, bo FED, bo stopy, bo to, bo pstro i banki obrywają trochę rykoszetem. Moim zdaniem prędzej czy później ktoś się zorientuje, że cena 20-22 USD za BAC to jest cholernie atrakcyjny poziom, przy którym warto wejść w tę inwestycję długoterminowo. Dlatego w tych granicach szukałbym wsparcia i końca dalszych spadków. Nie wierzę, że inwestorzy w wartość pozwolą tym akcjom spaść poniżej 20 USD na dłuższy czas.

      Pytanie tylko czy kurs zdąży odrobić straty do czerwca, zanim wygasną Twoje opcje. Moim zdaniem tak, tylko zysk trzeba będzie realizować szybko, a nie czekać do końca wygaśnięcia. Ja liczyłem zresztą na to, że sezon wyników banków podciągnie kursy do góry. Wczoraj wyniki opublikował JPMorgan i Citibank. Oba molochy pobiły (i to znacznie) oczekiwania analityków, a kursy mimo tego spadały dalej. Taka sytuacja każe mi sądzić, że spadki nie są wywołane żadną merytoryczną przesłanką, tylko czymś w rodzaju: „Pozbywam się wszystkich akcji przed długim weekendem na wypadek, gdyby w sobotę Korea Północna odpaliła bombę”. Według CIA to jest zresztą całkiem prawdopodobne, bo w sobotę z pompą obchodzą setną rocznicę urodzin kogośtam, będzie wielka parada i pokaz siły militarnej. Także kolejna próba nuklearna tego dnia jest więcej niż możliwa.

      Jednak jeśli kolejne wyniki banków i innych spółek (BAC publikuje raport we wtorek) okażą się tak silne jak wyniki JPM czy C, to moim zdaniem kursy banków i całego SP500 powinny w przyszłym tygodniu zacząć odbijać.

      Na chwilę obecną BAC ma 9 rekomendacji BUY, 15 OUTPERFORM, 7 HOLD i tylko 1 SELL. A cena docelowa waha się od 25 do 31 USD. Moim zdaniem 30 USD to realny poziom do końca 2017 roku. Martwiłbym się tylko tym, że Twoje opcje wygasają już w czerwcu. Ja na Twoim miejscu rolowałbym je na dalsze terminy w momencie, w którym pojawi się na nich jakiś zysk przy lekkim odbiciu w najbliższym tygodniu (jeśli się pojawi). Chodzi mi o to, żeby sprzedać opcje czerwcowe z małym zyskiem i za te pieniądze kupić jakieś opcje z dłuższym terminem wygasania, np. listopadowe.

      • Dzięki za odpowiedź. Faktycznie zapomniałem że jak zaczyna się grać na giełdzie w USA to zagrożenia są bardziej globalne na dodatek dzisiaj nie ma giełdy więc pozostaje mi czekać.
        Wesołych i Spokojnych Świąt!

  112. Ja od dłuższego czasu już tam jest wczoraj zwiększyłem pozycję.
    Ci do akcji od dawna chciałem kupić ale mam jeden problem moje BM nie ma giełdy OTC i tu ma problem.

    • Jakie zyski w ciągu dnia ma ten ETF, po +9% 🙂 Degiro i Interactive Brokers mają kanadyjską giełdę w ofercie. Ale jak jest ETF, to pewnie zaraz pojawią się jakieś ADR-y na niego też i na amerykańskiej giełdzie.

      • Młodziutki ETF, więc rozschwytywany 😉 Wydaje mi się, że chyba na rynku US też już jest taki etf. A start miał w październiku/listopadzie. Niestety nie potrafię go teraz znaleźć.

  113. No tak ale jak sprawdziłem przed chwilą opcje na EWZ to wszystkie mają Implied velatility = 28%-30% (delta jest OK) więc jak na to patrzeć? Czy warto kupować opcje na 2019 czy może jednak na 2018?

    • Wiesz co, tu nie ma jednej poprawnej odpowiedzi. Pytanie na czym Ci bardziej zależy, czy na tym żeby zarobić na wahaniach w krótkim terminie czy na długoterminowej inwestycji. Ja w przypadku Brazylii kupiłbym jedną opcję wygasającą, np. we wrześniu 2017, drugą w styczniu 2018 i ze dwie w styczniu 2019 roku, a potem sukcesywnie zamykał te transakcje po kolei z biegiem czasu po osiągnięciu jakiegoś zysku. Warto mieć coś wygasającego na koniec 2018 roku, bo to będzie rok wyborów i powinna być wtedy spora zmienność na giełdzie, w zależności od sondaży itd. Łatwo przy takich dużych wahaniach wtedy coś zarobić na opcjach.

      Implied volatility na poziomie 20-30% przy opcjach, które wygasają za wiele miesięcy (czy nawet lat) to jest dobry zakres, tu nie ma się co martwić. 30% to było by sporo, gdyby opcje wygasały za parę tygodni, bo wtedy rzeczywiście time value spadałoby bardzo szybko, ale przy takich długich terminach wygasania to nie stanowi problemu.

      • A jak podejść do wartości czy zawsze im wartość wykupu opcji jest niższa (w stosunku do giełdowej aktualnej wyceny) to oznacza lepszą opcję? I jeszcze pytanie które mnie nurtuje jeżeli Volume jest 0 przy weryfikacji zakupu opcji tzn. że nie ma co wystawiać takiego zlecenia czy po prostu że w tej chwili nie ma chętnych na taką opcję ale gdy wystawię to ktoś się może skusić?

          • No niestety pewnie jako nowicjusz mam problem z prawidłowym wysławianiem się.
            Jeżeli opcje na EWZ są na rok 2019 z ceną Strike od 32USD do 42USD to czy zawsze opcja z wykupem za powiedzmy 35USD jest lepszą inwestycją od opcji z wykupem za 40USD?
            Pierwsza na dzień dobry jest in the money a druga out of the money – czy to ma znaczenie bo wskaźnikowo różnice są czasem minimalne.
            Próbuje rozgryźć te opcje czytam wszystkie artykuły i próbuje odczytywać parametry ale mam chwilę gdy już mi się miesza.

          • No bo tutaj już pojawiają się bardziej zawiłe meandry sposobu wyceny opcji. Generalnie opcje in-the-money są lepszym rozwiązaniem, bo mają wyższą deltę (czyli większą dźwignię) i nawet mały ruch EWZ będzie w stanie przełożyć się bardzo mocno na wzrost wartości opcji.

            Powiedzmy, że za 2 USD kupisz opcje z ceną wykonania 35 USD, które mają deltę 0.70 i za 1 USD kupisz opcje z ceną wykonania 40 USD, które mają deltę 0.20 USD. Teraz każdy ruch EWZ o 1 USD w górę spowoduje wzrost wartości pierwszej opcji o 0.70 USD, czyli do 2.70 USD i wzrost wartości drugiej opcji o 0.20 USD, czyli do 1.20 USD. Ruch EWZ o jednego tylko dolara do góry spowodował, że na pierwszej opcji zarobiłeś 35%, a na drugiej opcji tylko 20%. I stało się tak pomimo tego, że ruch instrumentu bazowego dla obu opcji był identyczny. Wszystko przez to, że opcje, które są głębiej in-the-money, mają wyższą deltę, czyli wyższą dźwignię.

            Reasumując, zazwyczaj lepiej jest kupować opcje, które mają wyższą deltę, no a to zawsze będą opcje, które są in-the-money. Wtedy wystarczy drobny ruch akcji, żeby przełożył się na duży ruch wartości opcji. Jednak w przypadku tak długoterminowych opcji, które wygasają dopiero w 2019 roku, można spodziewać się, że do tego czasu sam ruch instrumentu bazowego będzie dość spory, więc w takiej odległej perspektywie można się pokusić o kupienie tańszych opcji, które są jeszcze lekko out-of-the-money. Jak opcja ma dwa lata do wygaśnięcia, to istnieje po prostu dużo większa szansa, że do tego czasu kurs EWZ mocno wzrośnie i znajdzie się in-the-money, delta wzrośnie i te opcje dadzą sporo zarobić. W przypadku opcji wygasających, np. we wrześniu 2017, taka szansa jest o wiele mniejsza, więc tu bym kupowałem opcje, które już teraz są in-the-money i mają deltę powyżej 0.60.

            Jak zwykle – nie ma strategii idealnej, wszystko generalnie zależy od tego czego oczekujemy od rynku i jakiego zachowania spodziewamy się po instrumencie bazowym: czy spektakularnego wzrostu (wtedy można kupić out-of-the-money) czy tylko delikatnego odbicia (wtedy in-the-money).

          • A druga sprawa to chodzi mi o okienko weryfikacji zakupu tam pojawiają się po lewej stronie to co zamawiasz a po prawej wartości Bid Ask i Volume i tam czasem na końcu jest 0 a czasem jakaś liczba i pytałem czy to tylko wpływa na płynność transakcji czy nie ma co jej składać?

          • Jak przy Volume jest 0, to znaczy, że nikt nie wystawia teraz takiej opcji na sprzedaż, więc prawdopodobnie jej nie kupisz. Ale to się błyskawicznie zmienia, więc zawsze warto złożyć swoje zlecenie w serwisie, żeby sobie powisiało i może ktoś zaakceptuje. No i dzisiaj jest niedziela, więc nie ma się co sugerować tymi wartościami, zerknij jutro.

            Jeśli nie będzie jednak żadnych ofert kupna ani sprzedaży, a Ty zechcesz złożyć swoje zlecenie, to pojawi się tylko pytanie: jaką masz podać cenę? Warto wtedy skorzystać z jakiegoś automatu do wyliczania wartości opcji wg modelu Blacka-Scholesa, którego w dużej mierze używają brokerzy, żebyś wiedział jaka jest uczciwa wartość opcji, którą próbujesz kupić. Tutaj jest coś takiego: http://www.calkoo.com/?lang=3&page=29

            Ale unikałbym opcji, na których jest kiepska płynność, bo jakby co, to potem trudno je będzie odsprzedać.

  114. Witam, właśnie próbowałem zagrać na opcjach na Sogotrade ale niestety nie udało mi się. Na Sogo trzeba jakoś uruchomić możliwość kupna lub jest jakiś limit. Czy to nie jest tak że musze mieć na koncie zabezpieczoną ilość pieniędzy na wypadek zakupi opcji?

    • Żeby włączyć możliwość kupowania opcji trzeba najpierw mieć uruchomiony tzw. margin (debet na koncie). Można go włączyć w systemie na stronie Sogotrade w menu: My account / Margin. Minimum posiadanych środków wymaganych do uruchomienia margina to 2000 USD (takie są przepisy federalne). Po jego włączeniu w tym samym miejscu trzeba zrobić upgrade systemu opcyjnego do co najmniej Level 2. To wszystko robi się samemu przez platformę, ale na zatwierdzenie aktualizacji trzeba poczekać zazwyczaj kilka godzin.

      • Mam pytanie jeszcze jak na to patrzeć? Są takie opcje TSLA170407C00217500 jak na to patrzeć?
        Czy to oznacza że mogę zakupić te opcje za 47,32USD i kupić dalej akcje TSLA za 217,50 USD?

        • Tak, dokładnie. Wygląda na darmowe pieniądze? 🙂 Niestety, nie wiem czy zwróciłeś uwagę, ale open interest wynosi 0. Czyli nikt aktualnie nie oferuje takich opcji do sprzedaży w takiej cenie. Żeby zobaczyć jakie rzeczywiście są aktualne oferty w arkuszu, trzeba poczekać do 15:30 i sprawdzić to na platformie transakcyjnej, bo tam ceny będą pobierane w czasie rzeczywistym bezpośrednio z giełdy. Chyba, że nie masz wykupionych notowań opcyjnych w czasie rzeczywistym, wtedy ceny pojawią się z opóźnieniem 15 minut. Ale koszt tych notowań w Sogo to jakieś grosze, bodajże 1.5 USD miesięcznie lub coś koło tego, więc warto dokupić.

          • Rozumiem że jak w ustawieniach General/Streaming jest zaznaczone jako enable tzn. że mam już notowania na czas? Pytam bo nigdzie nie widzę tu opłat.

          • Opcje już mam uruchomione, czas rzeczywisty wykupiony.
            Niestety mam też kolejne pytania (nie wszystkie wydają się rozsądne ale… liczę na odpowiedź) :
            1 – Czy dobrze zrozumiałem, że można zawsze skorzystać z opcji tzn. w dowolnym momencie zrealizować kupno akcji po wskazanej cenie (strike)?
            2 – czy w momencie wykupu muszę mieć na koncie odpowiednią ilość pieniędzy do wykupu opcji/akcji?
            3 – czy mogę sprzedać opcje w dniu wygaśnięcia od razu jako akcje bez konieczności ich wykupienia i późniejszej sprzedaży?
            To tyle na razie 😉

          • ad 1. Tak, w każdej chwili można poinformować Sogo, że chce się skorzystać z prawa, które daje kupiona opcja. Ale to ma sens w przypadku, jeśli rzeczywiście chcesz kupić te akcje. W każdej chwili możesz też bowiem odsprzedać opcje na rynku z zyskiem lub ze stratą, bo ich cena zmienia się na bieżąco razem ze zmianą kursu akcji.

            ad 2. Tak, jeśli w ostatni dzień ważności opcji do południa na rachunku nie pojawi się odpowiednia kwota potrzebna do zakupu akcji, to Sogo samo zamknie opcje przed końcem sesji, żeby nie doszło do ich realizacji.

            ad 3. Opcje możesz sprzedać kiedy tylko chcesz, nawet i parę sekund po ich zakupie. Nie dochodzi wtedy do „wymiany” opcji na akcje, tylko po prostu odsprzedajesz opcje na rynku po aktualnej cenie (z zyskiem albo ze stratą).

            W rzeczywistości rzadko kiedy dochodzi do sytuacji, że ktoś trzyma opcje aż do czasu ich wygaśnięcia. Zazwyczaj wszyscy sprzedają je z zyskiem dużo wcześniej, żeby nie dopuścić w ogóle do ich zamiany na akcje. Tak jest wygodniej, szybciej i taniej 🙂

          • I tu się trochę gubię dlaczego sprzedaż opcji kupionych za 50 czy 50 USD ma być lepszym i szybszym interesem jeżeli akcje np. Tesli mogą wzrosnąć 2,3 lub 4 krotnie i niech nawet wtedy 10 krotnie wzrośnie wartość opcji, to dalej sprzedaż 100 akcji po cenie 1000USD wydaje się być lepszym interesem niż sprzedaż opcji wartej 500 czy 600USD. W tym co pisze musi być jakiś duży błąd tylko ja go nie widzę lub o nim nie wiem…

          • Kupienie opcji jest lepsze dlatego, że aby osiągnąć kwotowo taki sam zysk X, musiałbyś najpierw kupić 100 akcji Tesli, czyli wydać na to 30 000 USD, a kupując opcję (która jest odpowiednikiem 100 akcji) wydasz na to o wieeele mniej gotówki.

            Załóżmy, że masz kupionych 100 akcji po 300 USD każda. Kurs wzrasta do 330 USD. Wartość Twoich akcji wzrasta do 33 000 USD, czyli osiągnąłeś zysk 10%.

            Gdybyś miał kupioną jedną opcję za 30 USD (jedna opcja reprezentuje ruch 100 akcji, czyli na jej zakup wydałeś 3 000 USD), to wzrost kursu akcji z 300 do 330 USD spowodowałby wzrost wartości Twojej opcji dokładnie o te 30 USD (przy delcie równej 1 – wzrost wartości akcji o jednego dolara przekłada się na wzrost wartości opcji o jednego dolara), czyli wartość Twoich opcji wzrosłaby z 30 USD do 60 USD. Osiągnąłbyś zysk netto w wysokości 100% w porównaniu do zysku, który osiągnąłeś trzymając akcje.

            W dodatku nie zamroziłeś sobie 30 000 USD, tylko 3 000 USD. Zaryzykowałeś dziesięć razy mniejszą kwotę, żeby zarobić dziesięć razy więcej pieniędzy. Magia dźwigni.

            Ten przykład jest trochę przerysowany, bo mało kiedy kupuje się opcje z deltą 1, zazwyczaj jest to początkowo ok. 0.60 (czyli wzrost akcji o jednego dolara przekłada się na wzrost ceny opcji o 0.60 dolara), ale podczas gdy wartość akcji wzrasta linearnie, to wartość opcji wzrasta logarytmicznie (coraz szybciej wraz ze wzrostem ich delty, czyli jakby stopnia dźwigni). Więc im bardziej kurs akcji idzie do góry, tym dynamiczniej rośnie wartość opcji. Zerknij tutaj, pisałem tam więcej na ten temat: https://tradingforaliving.pl/jak-dzialaja-opcje-definicje/

            Podstawa to najpierw zrozumieć deltę, potem time value, a na końcu implied volatility. Zresztą dość szybko można ten mechanizm załapać jak się obserwuje na żywym przykładzie jak zmienia się wycena kupionych opcji wraz z czasem i wraz ze zmianą kurs instrumentu bazowego. Wtedy to wszystko staje się jasne 🙂

          • Aha, no i oczywiście jeśli widzisz cenę opcji na poziomie 50 USD, to za zakup takiej opcji musisz zapłacić nie 50 USD, tylko 5 000 USD, bo jedna opcja upoważnia do zakupu 100 akcji po z góry określonej cenie, ale za taki przywilej zakupu każdej z tych 100 akcji płacisz po 50 USD na akcję. Więc jak widzisz w systemie cenę opcji na poziomie X, to musisz ją przemnożyć razy 100, żeby otrzymać finalną cenę zakupu tej jednej opcji (upoważniającej do zakupu 100 akcji).

          • Czy to się często zdarza?
            SogoTrade has temporarily blocked all market orders for
            options. Please enter Limit orders. Shortly, we will only block market Buy
            orders for more than 25 contracts. We appreciate your patience.

          • To dla dobra inwestorów 🙂 Sogo zablokowało możliwość wypuszczania zleceń typu „market”, bo na opcjach potrafią być zabójcze spready i potem ludzie dziwią się, że kupili opcje po tak niekorzystnej cenie. Dlatego Sogo wymusza teraz, żeby przy każdym zleceniu podawać własną cenę zakupu opcji, czyli ustawiać zwykłe zlecenie typu „limit”. Najlepiej jak ta cena jest gdzieś pomiędzy bid i ask.

  115. Czekałem pisałem o IKE i nie chciałeś nic napisać a tu taka niespodzianka. Wkurza mnie, że IKE są od tylu lat i dalej jest problem z dostępem do giełd zagranicznych. Jeśli nie można kupić ETFów to lipa i tyle. Na dzień dzisiejszy można kupić tylko przez fundusze i one kupują ETF’y ale czas reakcji jest długi i opłaty skandaliczne.

    • Na giełdzie 🙂 A na poważnie – wszystko jedno. Degiro ma najniższe prowizje i najłatwiej otworzyć konto, ale nie wszystkim podoba się ich model biznesowy. Maklerzy typu Bossa.pl czy DM mBank mają złodziejskie prowizje, ale to renomowane podmioty zarejestrowane w Polsce, z polską obsługą i wiele osób ufa im bardziej niż Degiro (niesłusznie). Ja z kolei zawsze polecam otworzyć konto bezpośrednio u jakiegoś zagranicznego brokera, np. Sogotrade albo Interactive Brokers. Zerknij tutaj: https://tradingforaliving.pl/w-co-warto-inwestowac-za-granica/

      Moim zdaniem, jeśli potrzebujesz rachunku wyłącznie do ETF-ów i okazyjnie do akcji, to Degiro będzie optymalnym wyborem. Tutaj pisałem o nim więcej: https://tradingforaliving.pl/degiro-broker-opinie/

      • Co do Degiro należę do osób, którym ten model nie odpowiada. Bardziej myślę o zagranicznych blokerach głównie do ETF-ów z niewielką dźwignią (jeśli takowe są) i najlepiej broker true ECN/ECN a nie jakiś, który może grać przeciwko swojemu klientowi.

        • Tutaj nie ma takiego modelu jak ECN, bo wszystkie ETF-y kupuje się poprzez publiczne giełdy w USA (w Stanach ten sam papier może być notowany na kilku giełdach jednocześnie). Tak więc zawsze będziesz kupował tego ETF-a bezpośrednio z rynku, bez względu na to z jakiego zagranicznego brokera korzystasz.

          Maksymalna dopuszczalna dźwignia w stanach dla ETF i akcji to jest 1:2, na więcej nie pozwalają przepisy. Ta dźwignia udostępniana jest w formie debetu na koncie. Wpłacasz własne 1000 USD i drugie 1000 USD dostajesz do dyspozycji od brokera. No ale istnieją też ETF-y, które mają w sobie już wbudowaną dźwignię (maksymalnie 1:3).

          Bez względu na to u jakiego brokera założysz konto, to będziesz miał dostęp do wszystkich tych papierów. Moim zdaniem Sogotrade będzie najlepsze, jeśli nie chcesz Degiro, bo konto jest tam darmowe, a prowizje wynoszą 3-5 USD za transakcję, więc dwa razy taniej niż np. w Bossa czy mBank (min. 38 zł). Wszystko załatwia się oczywiście przez internet.

  116. Wyglada na to, że Musk jednak znalazł sposób na dofinansowanie swoich inwestycji i to dość spektakularny. Mimo wszystko nie wiem czy to jest powód do takiego optymizmu jaki widać dziś na giełdzie?

    • Tencent to jest prawdziwy moloch (kapitalizacja 277 miliardów dolarów!), który skupuje wszystko co się rusza i potem zawsze okazuje się, że miał stuprocentową rację, bo te akwizycje przynoszą krocie. Tencent jest np. właścicielem WeChata. A teraz także piątym największym akcjonariuszem Tesli. Z chińskim partnerem, którego roczne przychody przekraczają 100 miliardów dolarów, Tesla nie powinna mieć już więcej specjalnych problemów z pozyskaniem gotówki 🙂

      • 1 miesiąc i 20% zysku pytanie czy bawić się wskaźnikami AT czy zachować się jak długoterminowy inwestor?
        Chce dokupić jutro opcje bo tak jak wspominałem w innym wpisie dzisiaj mi się nie udało.

        • Wiesz, prognozy są takie, że akcje Tesli do 2020 roku powinny kosztować około 900 USD przy jednoczesnym obniżeniu wskaźnika price-to-sales o połowę. Czyli nawet pomimo tego, że akcje będą trzy razy droższe, to spółka będzie o połowę mniej przewartościowana niż jest teraz. To oczywiście przy założeniu, że Tesla spełni swoje obietnice, jeśli chodzi o utrzymanie wolumenu produkcji, nie będzie opóźnień w wypuszczeniu Modelu 3 i tak dalej.

          Wszystkie te wskaźniki AT typu oscylatory itd., kompletnie nie sprawdzają się w silnych trendach wzrostowych, ja bym na nie w ogóle nie patrzył w tym przypadku, a ewentualną korektę wykorzystał do tego, żeby dokupić jeszcze więcej akcji 🙂

          Opcje na Teslę to moim zdaniem kiepski pomysł teraz, bo po takim rajdzie ich cena jest abstrakcyjnie wysoka przez wysokie implied volatility. Jeśli bardzo szybko kurs Tesli dynamicznie nie wystrzeli do góry, to wartość takich opcji będzie ostro spadać. Chyba, że mówisz o opcjach wygasających, np. w 2019 roku, to wtedy rzeczywiście może to być strzał w dziesiątkę.

          • Mam teraz „problem” bo akcje TSLA mam na DeGiro a otworzyłem front na Sogotrade, sprzedaż i odkupienie to pomijając opłaty tydzień minimum, włącznie z przelaniem kasy (ostatnia wpłata na Sogo trwała 4 dni tzn. czwartego dnia pojawiły się pieniądze na koncie). Wolałbym dla uporządkowania finansów mieć wszystko w jednym miejscu przynajmniej to co dotyczy giełdy w USA.
            Polecałeś niedawno BAC zakupiłem i czekam czy myślisz że to jest dobry kandydat na opcje?

          • No tak, pewnie nawet trochę dłużej niż tydzień, bo zanim Degiro zaksięguje pieniądze ze sprzedaży akcji to +2 dni, potem wypłata, weekend, to trochę potrwa. Ale z drugiej strony, może w tym czasie nastąpi jakiś zjazd kursu i będziesz mógł odkupić taniej 🙂

            Ja mam trochę opcji na BAC (głównie listopadowych z poziomem wykonania 22$). Liczę, że dzisiaj kurs odbije po minutkach z FED-u. Myślę, że opcje na BAC to dobry pomysł z perspektywą dwóch-trzech przyszłych tygodni, jako gra pod lekkie odbicie kursu po zjeździe i niepowodzeniu zastąpienia Obamacare. To silny bank jest z atrakcyjną wyceną, długoterminowi gracze nie pozwolą temu kursowi spaść zbyt nisko, bo będą podbierać akcje w dołkach.

  117. „Być może, ale uwierzcie mi, że to historia autentyczna, która w dodatku okazała się pierwszą najlepszą długofalową decyzją inwestycyjną w mojej profesjonalnej karierze na giełdzie.”

    Zajmujesz się profesjonalnie giełdą i z tego żyjesz? Na początku myślałem, że to takie hobby jest Twoje a nie życie.

    Co do spadków do ja kiedyś wyczuwałem spadki ale na nich traciłem więc spadków nie tykam.
    Zauważyłem, że często się mylisz nawet Ci kiedyś pisałem o tym.

    Jak będzie rynek spadkowy to może wtenczas się tym zainteresować.

    • Nie żyję z giełdy, nigdy jeszcze nie wypłaciłem z żadnego rachunku ani jednego dolara zysku dla siebie, ale obracam też cudzymi pieniędzmi, dlatego trochę górnolotnie napisałem, że to profesjonalna kariera. Ale fakt, że ja traktuję to bardziej jako hobby niż jako pracę. Nie obchodzą mnie pieniądze same w sobie, rynki po prostu sprawiają mi sporą frajdę, dlatego na nich jestem 🙂

  118. Wystarczyło przetestować to samo na warszawskim parkiecie – niestety tak kolorowo nie było.
    Generalnie na rosnącym rynku, ciężko zarobić na spadkach. Natomiast na spadającym rynku szybciej zarabia się na spadkach ( GPW ).
    Natomiast autor poruszył bardzo ważną kwestię. Czasami trzeba się zatrzymać spojrzeć wstecz, żeby iść do przodu szybciej/efektywniej 😉

    • Tak, to prawda. I to jest właśnie największy minus inwestowania tylko na jednym rynku, że jest się w całości uzależnionym od lokalnej koniunktury, która akurat na nim panuje. Jak jest bessa, to po prosu nie ma gdzie uciekać, bo wszystko leci na łeb na szyję. Dlatego ja tak uparcie przekonuję, żeby okazji inwestycyjnych szukać na całym świecie, bo zawsze gdzieś znajdzie się miejsce, w którym trwa akurat hossa.

  119. To i ja się dołącze. To co autor napisał jest w psychologii określane jako „błąd ludyczny” (Tu polecam książkę tradera i psychologa „Czarny łabędź” Nassima Taleba). Problem błędu ludycznego jest taki, że nie dostrzegamy nawet możliwości wystąpienia innych sytuacji niż ta w której trwamy. Generalnie im dłużej trwamy tym większy błąd ludyczny popełniamy ignorując fundamentalne przesłanki o możliwym gwałtownym zwrocie. Inaczej mówiąc – „rosło 10 lat, będzie rosło kolejne 10”, albo „spadało 3 lata, będzie spadać kolejne 5”. To co piszesz jest w 100% prawdą, od 2009 roku do 2017 wszystko rosło więc po co shorty na których się traci? Sam koszt utrzymania kontraktu to jakieś 3% rocznie, ale to co piszesz nie oznacza, że w styczniu 2018 okaże się, że Ci co shortują mają 200% zysku, a Ci co mają same longi i calle są -75% do tyłu, wtedy zapewne ukaże się artykuł z przekreślonym „Long buying” 🙂 Oczywiście z doświadczenia więcej ludzi traci na shortowaniu – to niezaprzeczalny fakt. Shortowanie jest trudniejsze, więcej kosztuje i sprawdza się w bessie.

    Reasumując moje zdanie na ten temat jest zawsze takie samo… Patrz na fundamenty bo one zawsze zwyciężają i zwrot Buffeta – „Bądź chciwy gdy wszyscy się boją i uciekaj gdy wszyscy są chciwi”

    Nie jestem jakimś wielkim pesymistą z natury, ale w/g mnie obecne fundamenty gospodarek światowych są bardzo słabe. Sam też nie lubię shortować, ale raczej w niepewnych czasach lubie ryzykować poprzez kupienie opcji na PUT czy CALL (przy ETFach grających na spadki). Żeby nie było, że jestem pesymistą permanentnym… Nie zło wieszczę od przełomu 2016/2017 wcześniej nigdy żadnych shortów nie otwierałem i nawet się niezabezpieczałem 🙂

    • Znam takich, którzy czekają na tego czarnego łabędzia jak na Godota już od 2013 roku i do tej pory zdążyli się wyprztykać z gotówki, cały czas zabezpieczając portfolio przed krachem, którego nie było. Dołączam taki wykresik z theirrelevantinvestor.com https://tradingforaliving.pl/files/sell.jpg

      To oczywiste, że w pewnym momencie okaże się, że lepiej było się zabezpieczyć przed najczarniejszym scenariuszem. Jak ktoś od czterech lat powtarza, że nadchodzi krach, to któregoś dnia z pewnością w końcu będzie miał rację. Ja nie mówię więc, że shortowanie jest złe z natury, ale z liczbami nie będę dyskutował. Jestem pragmatykiem i kiedy zauważyłem, że powstrzymując się od shortowania po prostu zachowuję więcej pieniędzy na koncie, to niech tak będzie. Nie muszę się zastanawiać czy to jest racjonalne czy nie. Wystarczy mi, że to działa 🙂

      W zamian staram się aktywnie zarządzać portfelem i po prostu na bieżąco relokować aktywa z rynków, które są przegrzane, w miejsca, które dalej mają potencjał do dynamicznego rozwoju. W tym momencie moja ekspozycja na USA to ledwie 9% całego portfela. Dywersyfikacja jest zabezpieczeniem.

      Wiadomo, że skuteczność tego podejścia będę mógł ocenić dopiero z perspektywy 30 lat, po przejściu różnych cykli na giełdzie. No ale chyba nie będę czekał 30 lat, żeby sprawdzić papierowe dane i dopiero wtedy wejść na rynek z odpowiednią strategią 🙂

      • Znam ten wykres bardzo dobrze 🙂 Kluczem na obecne czasy jest słowo „Dywersyfikacja” i tego należy się trzymać. 🙂

  120. Moim świętym graalem okazało się jak przestałem grać na towarach i surowcach. Nie wiem czemu ale nigdy nie mogłem trafić z pszenicą, z kawą, z kakao, z miedzią. Zawsze jak kupowałem to spadało i odwrotnie tak przez rok, ale w końcu przestałem i zostałem przy akcjach i ETF i od tego czasu jestem na plusie 😉 Akcje chyba zawsze mają większe szanse na pójście do góry, bo ludzie chętniej je kupują nawet jeśli nie ma tam żadnych podstaw fundamentalnych, a z towarami już tak prosto nie jest, bo to bardziej skomplikowane, chociaż niby tylko popyt i podaż W praktyce to nie takie proste jak się okazuje.

  121. Tośmy sobie pospekulowali… Ale banki w after hours stoją póki co w miejscu.

    Słyszałem dzisiaj któregoś z republikanów jak mówił, że fiasko nowej ustawy to właściwie dobra wiadomość dla giełdy, bo teraz Trump będzie chciał coś udowodnić i rzuci się do pracy nad ustawą o cięciu podatków. Może nie do 15%, ale do 20%, a na to już ma poparcie większości Kongresu. Cyrk i tyle. Trzeba uciekać do emerging markets 🙂

    • Przyszły tydzień będzie ciekawy bo to zapewne nie koniec spadków.

      Najbardziej to zaczynam się bać o spadek wartości dolara. Jeśli w maju wyborów nie wygra Le Pen ani FED nie zacznie przynajmniej mówić o większej ilości podwyżek to dolar będzie nurkował. Wtedy według teorii powinniśmy się znaleźć na rynkach surowcowych i wschodzących.

      W USA kuleje sprzedaż detaliczna oraz sprzedaż używanych samochodów. Coraz więcej tych czynników, które świadczą o nadchodzącej recesji. Jedyne co podtrzymuje giełdę to Trump i jego plany na efekty których trzeba będzie jeszcze długo poczekać 🙂

  122. Wygląda to na świetną okazję do spekulacji 🙂 Jeśli likwidacja Obamacare nie przejdzie to może oznaczać przekreślenie rajdu Trumpa i będzie można zacząć grać na spadki… Tesli 😉

      • Hehehe 😀 😀 (chodzi o Tesle)

        Ja już mam opcje zabezpieczające, zobaczymy czy przejdzie healtcare nowy, ale … moje zdanie jest takie, ze to pic na wodę i rynek trochę źle zakłada wpływ obalenia/ustanowienia nowego Healthcare act. Znowu kupuj plotki sprzedawaj fakty. Zakładając, że przejdzie i obalą ObamaCare, daje to w „teorii” 880MLD oszczędności, ale w 10 lat!!!! Poza tym nie wiem czy wiecie co nowa ustawa przepycha. Przepycha w/g mnie MEGA BUBLA bo spowoduje, że cały rynek Healthcare się załamie. Otóż przepycha możliwość NIEPŁACENIA ubezpieczenia, a jak zachorujesz to musisz pokryć karę w wysokości 30% ubezpieczenia, czyli jeżeli płacisz rocznie np. 3000$ i przestajesz to jak zachorujesz musisz zapłacić 30% kary co wychodzi 3900$ za rok. Wyobraźcie sobie, że dzisiaj wprowadzają takie zasady w Polsce co do ubezpieczeń samochodów. Możesz płacić, ale możesz niepłacić, ale jak potrzebujesz to zapłać 30% kary. OK, ubezpieczenie auta na rok to np 5000zł, jak będę mieć wypadek muszę zapłacić 6500zł. Opłaca się? No jasne, że tak. Ta nowa ustawa to mega bzdura, która wywali w kosmos cały healthcare, a jak to się przełoży dalej to nie muszę opowiadać.

        • Ej, wczytuję się w szczegóły tej ustawy i to nie jest do końca tak z tymi 30%, że ustawa umożliwia niepłacenie ubezpieczenia. Musisz płacić ubezpieczenie cały czas, a jeśli zalegasz z opłatą dłużej niż 63 dni, to firma ubezpieczeniowa może nałożyć na ciebie 30% dodatkowej kary za opóźnienie. Obamacare też nakładała kary na osoby, które nie płacą ubezpieczenia w terminie, tylko wtedy płaciło się kary na rzecz rządu, a teraz te 30% będzie płaciło się na rzecz firm ubezpieczeniowych. To jest lepsze rozwiązanie dla firm, skoro i tak i tak musiały ubezpieczać tych niepłacących. Teraz przynajmniej wróci do nich część pieniędzy.

    • Jak nie przejdzie to już nie będziesz co mieć grać, bo pospada wszystko na wstępie o 15% zanim zdążysz cokolwiek kupić 😉

      • Tak zdaję sobie z tego sprawę 🙂 Chciałbym tu postawić na opcje, ale mogę to zrobić jedynie przez sogotrade na który przelew jeszcze nie dotarł 🙁 W takich sytuacjach jak dziś nie zabezpieczanie swoich pozycji to proszenie się o kłopoty. Jedyna moja poduszka bezpieczeństwa to SLV.

        • Probem w tym, że ta ustawa nie wnosi wcale nic dobrego. Pytanie jest co jest mniejszy złem, ObamaCare czy TrumpCare. O ile rynek kupi na początku TrumpCare, to jak się zorientuje, że to wcale nie jest dobre no to będzie ciekawie 🙂

          • Brak zniesienia Obamacare powinno dać efekty natychmiastowe. Rynek zwątpi w Trumpa.
            Trumpcare w takiej formie to katastrofa dla branży medycznej. Nikt poza chorowitymi jednostkami nie będzie się ubezpieczał :), a system tego nie udźwignie. Będzie to miało swoje konsekwencje za jakiś czas, ale na pewno nie takie jak brak wiary w Trumpa, który napędzał wzrosty od wyborów.

          • A jak obstawiacie? Przejdzie czy nie? Serce mówi mi, że nie przejdzie, a rozum, ze przejdzie. Wszyscy wiedzą, że jak nie przepchną tej ustawy to będzie zjazd, chociaż to gówno nieziemnie :/

          • No mnie się właśnie wydaje, że to jest główny powód dla którego jednak ją przepchną. Nie dlatego, że to jest dobra ustawa, tylko dlatego, że na niej opiera się cała reszta planu, jak chociażby obniżenie podatków, za którym wszyscy republikanie są chyba jednomyślni. Nie wiem jakie tam są przepisy w Kongresie, ale możliwe jest skierowanie tej ustawy do dalszych prac, tzn. do naniesienia w niej poprawek i przełożenie tego głosowania na późniejszy czas?

          • Ja na koniec dzisiejszego dnia sprzedałem wszystkie shorty, kupiłem parę opcji na potrójne spadki, ale zamknąłem wszystkie CFDs i ETFy grające na spadki. Jakiś zysk zrealizowałem, teraz czekam… Obstawiam że dogadają się… a jak nie to mam dupe krytą i sporo gotówki w pogotowiu…

          • A swoją drogą to ja się zaczynam zastanawiać czy nie za dużą wagę do tego przywiązujemy, bo ta ustawa w takim kształcie i tak przecież nie przejdzie przez Senat…

          • Masz racje, co nie zmienia znowu faktu, że jak przejdzie to pójdzie na chwile pionowo w górę, żeby potem spaść, a jak nie pójdzie to spadnie i tak.

  123. A jaką spółkę polecasz jeżeli ktoś gra poprzez DeGiro? Bo nie ma tam opcji na żaden z tych banków.

    • Na Degiro niestety w ogóle nie ma opcji na amerykańskie spółki, a bez dźwigni tu się nie obędzie.

      Alternatywnie, jeśli masz konto u jakiegoś brokera forex, który oferuje kontrakty CFD na akcje amerykanskie (np. XTB), to możesz ustawić dwa przeciwstawne zlecenia oczekujące, jedno long powyżej kursu, a drugie short poniżej. Dzięki temu bez względu na to, w którą stronę pójdzie kurs po głosowaniu, to jego ruch aktywuje któreś z nich.

      Zerknij tutaj, w drugiej części tego tekstu pisałem więcej o takim podejściu: https://tradingforaliving.pl/musisz-przewidywac-przyszlosci-aby-zarabiac-gieldzie/

    • DeGiro jest świetne jeżeli chodzi o ETFy i większe spółki i przechowywanie kasy w różnych walutach. Do niczego więcej się nienadaje.

      Opcje i CFDs – to właściwie nie istnieje w DeGiro.

  124. Fajne zestawienie, ale dość ciężko kupić wskazane przez Ciebie pozycje.
    Czy masz może w planie zrobić zestawienie dostępnych ebooków?

  125. Zobaczcie ile warte są obietnice MUSKa … Dopiero co mówił,że kapitału nie będzie podwyższać bo stać ich na wypuszczenie Modelu 3 … ha ha ha, wczoraj rynek kupił plotkę, że będzie dobrze bo podwyższenie kapitału oznacza, że Musk wierzy, że mu się uda … zobaczymy jak lada moment wypadnie sprzedaż faktów… Jakbym słuchał rządu albo FEDu – co innego mówią co innego robią… A ja od razu mówiłem, że podwyższą kapitał cytuje nawet swoje słowa 🙂

    „-I tak czeka nas dokapitalizowanie spółki i emisja akcji, bo żaden bank (oprócz ostatnio 1dnego) nie chciał już tego finansować. No chyba, że znajdzie się jakisz szalony inwestor który wyskoczy z 6-8MLD$”

    • Ale Musk od zeszłego roku mówił, że nie będzie potrzebował dodatkowych pieniędzy „w przewidywalnej przyszłości, czyli do połowy 2017 roku”.

      Nie interesowałem sie teraz dokładnie jeszcze szczegółami, ale chyba właśnie banki zgodzily sie objąć te nowe papiery? GS, DB i którys jeszcze? Coś mi w tle na Bloombergu migelo.

  126. W prosty i przejrzysty sposób wytłumaczyłeś, wraz z przykładami, magiczne zaklęcie contango. Dzięki!

  127. Dzięki za wyjaśnienie. Parę dni temu jak były mocne spadki na spółkach surowcowych obserwowałem JNUG jazda w dół była ostra. Tak więc przy moim czasie wchodzenia za duże ryzyko ale korci.

    • Oj tam parę % kapitału można użyć tak zamiast gry w toto-lotka 🙂 Ja wsadzam niewielkie kwoty (w stosunku do mojego portfela) w takie 2-3x zalewarowane produkty w bull/bear, choć w ogólnym rozrachunku jestem na minus niestety :D, ale nie poddaje się. 🙂 JNUG to przykład niezły, bo wyszła rekomendacja BoA, że pomimo podwyżek stóp procentowych widzą złoto nawet po 1400$ na koniec roku i od razu BUM. Ja mam GDXJ które skupiłem po ok 36$ ale przy 33$ kupiłem opcje CALL August 2017 z ceną strike 35 za 420$. Z mojego doświadczenia, takie wysoce zalewarowane produkty to są fajne, na 1-2 dni, potem z tego uciekać, a jak już chcesz grać w coś pewniejszego to zdecydowanie zakup opcji 🙂 Choć jak mam być szczery nabyłem RUSL (3X Bull) po tych spadkach ropy. Jak patrze na wyceny spółek rosyjskich i sentyment traderów na RSX (ekstremalnie skrajny pesymizm) to ten rynek aż woła o run do góry… 🙂 w szczególności, że uważam, że kiedyś embargo na Rosje zdejmą, a senat w USA już ściął pomoc Ukrainie z 300M$ do 150M$.

      • Ja nawet swojego czasu miałem oddzielne subkonto (10% całego portfela) do takich szaleństw dziwnymi lewarowanymi instrumentami. Cały czas kupowałem i sprzedawałem tam jakieś głupoty właściwie bez żadnego specjalnego merytorycznego uzasadnienia, a bardziej na zasadzie: „bo tak mi się wydaje”. Fajna frajda, w pewnym momencie byłem nawet na plusie 300%. Amerykanie mówią na takie subkonta „funny money”. To nie jest głupie zresztą, bo jak sobie poszalejesz tymi funny money, to potem mija pokusa żeby spekulować „prawdziwym” portfelem, który przeznaczany jest na „prawdziwe” inwestycje. O!

        A CALL-e na RSX-a też wczoraj dokupiłem, bo się nie mogłem oprzeć po tych spadkach 🙂

        • Jak to się mawia wysoce zalewarowane produkty mają to do siebie, że są fajne do momentu jak idzie w Twoją stronę. Gorzej jak idą w drugą, bo pieniądze znikają w zastraszającym tempie.

          Ja jeszcze zerkam na coś takiego jak GazProm, niby element RSX, ale ta spółka jest na tak skrajnie niskich wycenach, przeznacza 20% na dywidende którą płaci ok 7% i jest mega rentowna a wyceny ma P/E na poziomie 4, choć z drugiej strony zastanawiam się co dalej z ropą. Zapasy w USA rosną, koszty łupków ograniczają produkcję, kiedyś pokazałeś taki screen, że koszt łupków to 40$ – chciałbym to sprostować. W/g mojej wiedzy ten koszt 40$ jest bez wliczania kosztów „instalacji”, wliczając koszta instalacji to rośnie do 60$. Boje się, że w USA recesja puka w drzwi bo brak „konsumpcji” ropy i wzrost zapasów świadczyć też może po części o tym i tak trochę nie wiem co dalej i utknąłem :/

          • Hmm, dobry pomysł z tym Gazpromem, nie wiedziałem, że wypłaca aż taka dywidendę. Moim zdaniem ten nadmiar ropy na rynku powinien zniknąć do końca roku, bo Chiny wcale nie zwalniają tak bardzo jak wszyscy zapowiadali, w lecie Arabia Saudyjska uruchomi swoje klimatyzatory, Trump zacznie budować drogi, mosty i tunele, a OPEC pewnie w czerwcu przedłuży cięcia wydobycia na druga połowę roku.

            Wąsaci Teksańczycy rzeczywiście zaczynają wracac do gry i z każdym kolejnym raportem widać, że liczba uruchamianych wież rośnie, a branża łupkowa odżywa. Tylko na to potrzeba trochę czasu, zanim ta machina w pelni ruszy i zanim tania ropa z łupków zaleje rynek.

            Ja bym widział ropę Brent na koniec 2017 r. przy 60 USD.

            PS. Ten wzrost zapasów z ostatniego raportu dotyczył tylko jednego tygodnia. Reakcja rynku była moim zdaniem sporo przesadzona 🙂

          • OGZPY … i P/BV = 0.14 O_O, ja chyba w poniedziałek nabędę troche akcji…

          • Ha, nie znałem tego sentimentrader.com, dzięki za cynk 🙂

            Mam dokładnie takie samo zdanie odnośnie Rosji. Przyjrzę się bliżej temu Gazpromowi w wolnej chwili, bo P/B 0.14 jest aż nadto kuszące. W przypadku innej firmy to było by podejrzane, ale Gazprom posiada akurat olbrzymie środki trwałe i inne aktywa o ogromnej wartości, więc po ostrym zjeździe notowań taki wskaźnik w sumie nie dziwi aż tak bardzo. Zerknąłem na szybko P/BV innych rosyjskich molochów – Lukoil 0.7, sam Nieft – 0.68. Gazprom wydaje się rzeczywiście łakomym kąskiem. W dodatku oscylatory pokazują dobry techniczny moment na wejście. Chyba też się jutro zdecyduję na jakiś mały pakiet 🙂

            Z zakupem OGZPY może być jednak problem, bo te papiery nie są notowane na żadnej publicznej giełdzie w USA, tylko w pink sheets over-the-counter. Na giełdzie w Londynie są za to OGZD, no i opcje na Eurex 🙂

          • Wiem, ja chyba skusze się zatem na GAZ:xetr czyli przez niemiecką giełde i kupie w EUR choć konto mam w USD, ale EUR jest niedowartościowane w/g mnie do USD, więc to chyba będzie lepsza inwestycja, zresztą to chyba nie ma zbytnio znaczenia. W londynie jest OGZD fakt i GBP tez jest skranie niedowartościowane w/g mnie. Tak czy siak RSI jest na 30stce ale to też pochodna RSXa więc te oscylatory idą 1:1. GazProm jest najbardziej łakomym kąskiem w/g mnie.

            Co do sentimentrader.com … No cóż jedna ze stron, która dla mnie jest wręcz obowiązkowa przy wspomaganiu decyzji (choć płatna ale uważam, że warta swojej ceny + dzienne raporty na zakończenie sesji w USA), więc miło mi, że coś podpowiedziałem 🙂

          • Zainteresuję się tym serwisem na 100%, zwłaszcza, że ciągle mam w portfelu sporo gotówki, z którą nie bardzo wiem co zrobić, bo brakuje mi inspiracji. Tak więc dzięki raz jeszcze! 🙂

          • 42% mojego portfela to też gotówka i też głowie się co z tym robić, na pewno jutro kupie GazProm, akurat sentimentrader podpowiada o shortowaniu EWP, którą chyba Ty masz w portfelu i chyba też kontrakty na korektę na EWP otworzę…

          • Nie mam EWP, czekam właśnie na korektę żeby kupić. Też się spodziewam zjazdu w krótkim terminie, ale nie mam wystarczająco mocnych argumentów, żeby zagrać na krótko. Postoję zatem z boku i popatrzę 🙂 Z towarów kawa i pszenica wyglądają jeszcze ciekawie – i technicznie i fundamentalnie, ale to już temat na dłuższy horyzont czasowy.

          • Ja kupiłem je w EUR dziś rano i troche „zjebałem” bo mogłem przez OGZPY, ale najwyżej tutaj dokupie, przy czym ja 2000 sztuk po 4.024 i już prawie 1.7% na plusiku jestem (4.091) 🙂 Trochę wierzę, że EUR się umocni do USD i tak sobie to tłumaczę, choć duży błąd popełniłem kupując w EUR na koncie USD widzę (pierwszy raz w historii takie coś zrobiłem, ale uczyć się trzeba 🙂 ). To strasznie płynna spółka jest nawet przez OTC i trzeba było je przez OTC kupować w USD…

          • Ja nie ogarniam tych zasad handlu OTC w Sogo. Oficjalnie niby na to nie pozwalają i nie dopuszczają takich transakcji. Parę razy próbowałem kupić już papiery z pink sheets i miałem „rejected”. Gazprom jest drugą spółką, która weszła bez problemu za pierwszym podejściem. Może chodzi o jakieś minimalne wymagane obroty albo co…

            A jak jesteś na plusie 1.7%, to nie możesz się pozbyć tych papierów w EUR i kupić w USD? 1.7% pokryje z nawiązką stratę z prowizji.

          • Nawet z prowizją i przewalutowaniem jestem na +, ale chyba zaryzykuje pod umocnienie EUR do $, a co tam 🙂 Ale GazProm będzie u mnie spółką typowo dywidendową, zresztą od tego mam specjalnie konto w SaxoBanku -> są spore prowizje, ale robie to specjalnie, żeby nie kusiło mnie żonglować portfelem. Od tego mam DeGiro i zerowe opłaty i funny money… No nie … żartowałem, ale 33% całości mam w DeGiro… 🙂 Najwyżej dokupie przez OTC innym razem jak uznam, że warto.

          • A to na Saxo masz konto w USD? Ja jak tam zakładałem rachunek to nie było takiej możliwości i został ten rozliczany w EUR z prowizjami min. 15 USD za transakcję…

          • Tak, masz do wyboru USD, CHF, EUR a od 100k$ wszystkie 3 na raz. Opłaty za transakcje tanie nie są, ale jak jednorazowo kupujesz ekwiwalent 5-10k$ to 15$ nie robie różnicy. Gorzej jak ktoś kupuje po 1-2k$ to już robi, ale mówie, ja Saxo mam do stałego portfela po to, żeby wybić sobie z głowy żonglerke porfelem.

          • No tak, ma to sens. Ja odpuściłem Saxo jak odkryłem kiedyś Sogotrade, które ma stałe prowizje bez względu na wolumen transakcji. W przedpłaconych pakietach wychodzi po 4 USD na transakcję, bez względu na to, ile akcji kupujesz.

          • Ja od takich rzeczy mam DeGiro. Ostatnio kupowałem pakiet za 4000$ i zapłaciłem ok 1$ prowizji O_o, ale problem z DeGiro jest taki, że nie za bardzo im potrafię zaufać.

          • Ja tam podchodzę do nich tak jak do tanich linii. Jak już nie mam innego wyboru, to lecę z nimi, ale w pierwszej kolejności preferuję jednak normalnych przewoźników 🙂 Szkoda tylko, że na tym Degiro nie ma opcji amerykańskich…

          • No właśnie z tym degiro to jakoś tak dziwnie, ale używam ich od ok 3 lat i 1 raz mieli wtopę, którą naprawili następnego dnia (nie mogłem wymienić PLN na USD).
            Opcji nie ma … fakt, tam nawet mało co CFDs jest, ale ja DeGiro głównie używam do ETFów i zalewarowanych ETFów. Zresztą ja ogólnie 80% kapitału inwestuje w ETFy, więc mnie odpowiada. Od opcji mam Saxo, które kasuje za nie 3$ więc źle nie jest.

          • Generalnie 3.04$ za kupno 3.04$ za sprzedaż czyli 6.08 za każdy 1 konrakt.

          • Chyba żartujesz. Możesz sobie przewalutować od sasa do lasa.Zasilasz w PLN, ale przewalutowujesz w USD.

          • No tak ale musisz kupić PLN wysłać PLN i przewalutować na USD i zapłacić od tego prowizję (nie małą). Póżniej jak kupisz i sprzedasz ETF znowu leci na PLN.

          • A skąd. Wysyłam np. 50000PLN tam uważam, że potrzebujesz 5000$ (FX=4 zatem masz 5000$ i 30000PLN). Koszt przewalutowania jest naprawdę po dobrym kursie (na pewno blisko forexowego, bo to sprawdziłem). Jedyna wada to opłata manipulacyjna to 10EUR za jednorazowa przewalutowanie. Nie ważne, czy zrobisz to na 100$ czy 10000000$, 10EUR trzeba zapłacić. Kupujesz za te 5000$ ETF, potem go sprzedajesz załóżmy z zyskiej 5500$ i masz 29960PLN (10EUR zabiera za przewalutowanie) i 5500$ na swoim koncie, które możesz przewalutować na dowolne waluty :

            https://puu.sh/uMU5t/b08a8b4b42.png

          • Przy bardzo dużej sumie może OK ale przy mniejszych jest to nie opłacalne. Lepiej jest przelać dolary i inwestować w dolarach.
            Dlatego walałbym mieć tam konto w USD.

          • Ale czy Ty rozumiesz, że tam nie ma konta w dolarach? Masz od razu konto w 15 walutach i umawiasz się tylko co do bazowej waluty, którą zasilasz konto. Jesteś Polakiem zasilasz w PLN, a potem po forexowych kursach możesz permenentnie przewalutować albo używać ich AutoF/X. Załóż tam konto to pogadamy. Nie trzeba żadnych dolarów przelewać i nie da się tam mieć konta w USD. Masz 1 konto bazowo w PLN bo jesteś polakiem (przelew jest na polski rachunek) wpadają Ci PLNy i decydujesz kiedy chcesz przewalutować nawet na NOK i trzymać NOK tam możesz. DeGiro ma najlepszy walutowe opcje (nie mylić z opcjami tradingowymi) jakie widziałem na kontach brokerskich.

          • Tak rozumiem, tylko Ty chyba mnie źle zrozumiałeś. Mam konto, 40zł za zamianę niskiej kwoty jest za drogie, po następne mam $ kupione po 3,30zł. Nie musi być konto PLN bo można mieć w euro, ja czekam aż zrobią w USD.
            Na razie $ jest drogi ale już tanieje.

  128. Na razie giełda ma się dobrze i trzeba jechać w jej kierunku nie ma co jechać w przeciwną stronę, choć paru już tak myślało i zrobiło no i wiadomo się przejechało. Problem jest taki, że dużo osób się powstrzymuje od paru lat i widać, że dalej rośnie i będą jednak wchodzić i dalej giełda będzie pompowana, grube ryby chciały by spadków by tanio kupić a tu klops.
    No i te duże ryby muszą pokazać dobre wyniki i co teraz robić, głowią się, próbują w TV, gazetach i Internecie przepowiedzieć spadki a jak nie było tak nie ma. Rynek dzisiaj nikogo nie słucha i leci w swoją stronę.

  129. Czytałem ten artykuł na zachs.com. Życzę im tylko powodzenia w tym 3-4% wzroście, dla mnie to żart. Fakt mieli jeden kwartał z 3.5% wzrostem, ale ok 2.5% z tego to kwestia awaryjnego eksportu soji do Chin o ile dobrze pamiętam i był to jednorazowy wyskok jak z naszym 500+ i wpływom z aukcji LTE. Dla mnie stopy procentowe podnosi się jak ma się rozwój po 5-7% i zerową inflację, a tu ani tego rozwoju ani zerowej inflacji, i za chwilę 1$ długu będzie generował 0.5$ wzrostu a odsetki rosną. Dla mnie ten artykuł kompletnie oderwany od realiów amerykańskiej gospodarki, a wzrost 3-4% to pobożne życzenia analityków 🙂 Jak narazie Trump tylko wali ogólnikami nie mając zielonego pojęcia w/g mnie jak zrealizować swój plan, zresztą on w ogóle mam wrażenie jest ciągle w kampanii wyborczej … a te 10% wzrostu na armie to w/g mnie jedyny dowód, że Trump nie ma żadnego pomysłu na rozwój oprócz wszczynania bójek i pilnowania wartości dolara przez armię USA.

    • Ta, też mi się wydaje, że 4% GDP to lekkie bujanie w obłokach. A co do obietnic Trumpa, to już nawet jego zwolennicy zaczynają wzdychać, że minęły cztery miesiące, a za tymi obietnicami nie idą żadne konkretny…

      Niemniej, to że gospodarka siądzie, a dług wystrzeli (liczą, że same cięcia podatku dodadzą 21 bilionów dolarów do zadłużenia!) to jedno, ale z drugiej strony Goldman Sachs wyliczył, że każde 1% obniżonego podatku korporacyjnego powinno przełożyć się na wzrost EPS z S&P 500 o 1,5 dolara. Tak więc ja w sumie nie wykluczam, że optymizm na giełdzie może jeszcze trochę potrwać, już w oderwaniu do samej ekonomii i fundamentów. Mało to razy tak było? 🙂

      • Komu jak komu, ale Goldman Sachs chyba jeszcze ani razu nie trafil z prognozami. Zresztą po co mają mówić cokolwiek jak cały FED i cały Treasuries łącznie z sekretarzam skarbu jest obstawiony przez Goldman Sachs’a, więc oni zawsze mają tą samą retorykę : „Giełdy w kosmos, kupuj akcje i niczym się nie przejmuj, bo jest super”

        Nie mówie, że optymizm nie dmuchnie w żagle i zobaczymy na S&P 3000pkt (co mnie wcale nie zdziwi po QE5, choć pytanie czy inwestorzy nie zaczną się zastanawiać o co chodzi z tym n-tym QE). Natomiast mnie zapala się alarm i uważam, że rynek prędzej czy później wróci do fundamentów, co nie znaczy, że nie będzie rosnąć. W 2008 roku jak kryzys dopadł USA to prezes Bear Sterns (nie wiem czy to prawda ale tak było w The Big Short) do końca namawiał, że trzeba kupować akcje, bo to okazja…

        Obniżanie podatków super, ale efekt nigdy nie jest od razu. Trzeba będzie znowu zwiększyć deficyt, zresztą śmiać mi się chciało jak Yellen ostatnio opowiadała, że ekonomia się bardzo dobrze rozwija (1.5% wzrostu), bezrobocie 4.8% (ponoć liczone metodami z EU jest na poziomie 22%) i czekamy na inflacje 2% (jest 2.5%). Dla mnie tu się nic kupy nie trzyma, nie że mam jakąś spiskową teorie dziejów, ale po prostu fundamenty do mnie nie trafiają :).

        • Fundamenty do Ciebie nie trafiają, bo ich nie ma:)

          Jednakże! Już z czysto pragmatycznego punktu widzenia, głupio by było przegapić kolejnych kilka lat ewentualnych wzrostów na giełdzie, więc ja nie widzę nic złego, zeby jakimś skromnym kapitałem (10-15% portfela) zostać jednak w USA, tylko w odpowiedniej branży, a nie kupując szeroki rynek. Odpowiedniej branży, czyli takiej która skorzysta na ewentualnych cięciach podatku, deregulacjach, polityce Trumpa itd. Mam na mysli, na przyklad banki, które ciągle są niedowartosciowane czy przemysł wydobywczy, który rozkręca się na nowo, zeby skorzystac na wysokich cenach ropy czy chociażby sektor zbrojeniowy.

          • Hehe no nie ma ich fakt 🙂

            Ale zgadzam się z Tobą w 100% co napisałeś. To że fundamentów nie ma, wcale nie znaczy, że dalej rosnąć nie będzie ale chociaż mozna ograniczyć ryzyko do tego 10-15% i selekcjonować spółki lub odpowiadające im sektorowe ETFy.

          • Czyli jakie ETF są pewne który w razie jak akcje runą zachowają swoją cenę?
            Co kupić jeśli giełdy mają zaliczyć ostrą zwałę? Jakie dobra materiale?

          • A kto to wie 🙂 Ja cisnę w ETFy rynków rozwijających się, mam też trochę ETFów odwzorujących ceny commodities a w szczególności soft commodities. Shortuje kilka spółek które w/g mojej wiedzy i fundamentów są skrajnie przewartościowane i mam opcje CALL na GDXJ która jest w miare tania, bo złoto spada a GDXJ ma to do siebie, ze jak złoto wzrośnie o 2% to on leci w góre chyba o 20% oraz akcje Silver Wheaton na wypadek gdyby srebro postanowiło odbić. Kiedyś shortowałem przez ETFy, ale opłaty za zarządzanie jeszcze bardziej zżerały potencjalny profit. Aby shortować przez ETF to musisz najlepiej dobrze trafić w timing. W/g mnie kontrakty czy opcje PUT są znacznie lepszym rozwiązaniem przed zabezpieczeniem spadków w szczególności, że opcje na spadki są względnie tanie, bo wszyscy zakładają wzrosty. Tak idiotycznego czasu jaki jest obecnie to już dawno nie widziałem, ale zauważyłem pewną prawidłowość – im rzadziej zaglądam w konto tym więcej zarabiam i mniej trace 🙂

          • ETF rynków rozwijąjących powiadasz? Przecież jak USA się sypnie to one jeszcze bardziej polecą.
            Commodities OK tylko to nie ETF są i są rolowane ale na dłuższą meta może dadzą coś zarobić, od paru ładnych lat tylko spadają.
            Short można też akcje pożyczać i jak dla mnie bardziej to bezpieczne i tańsze.

            Na moje pytanie odpowiedziałeś odpowiedzą co mieć by stracić jak będą spadki w USA a ja pytałem co mieć by nie stracić.

          • Jasne, że jak USA się sypnie to te rynki polecą. Ja rynki rozwijające się traktuje jako te, które mają szansę więcej zarobić gdy w USA zawieruchy nie będzie a rynki będą rosnąć jeszcze bardziej.

            W obecnym scenariuszu „co by mieć, żeby nie stracić …” – nie wiem 🙂 możesz coś poszortować z lewarem 3:1 przy mniejszej pozycji w miarę masz przeciwwagę tego ETFu w momencie gdy będzie lecieć wszystko w dół.

          • Szortowanie indeksów akcji itd jest bardzo ryzykowne, bo nie zapowiada się na spadki.
            Może jakieś towary w formie fizycznej, metale, gotówka w różnych walutach, jakieś rzeczy, które można szybko sprzedać bez straty.

            Co do opcji czy krótka sprzedaż akcji, nie jestem specem ale wydaje mi się bardziej opłacalne sprzedanie akcji niż opcji. Ja osobiście wolałbym zagrać na akcjach większe mam wyczucie, opcji nie czuję nie znam. Mam w planach zapoznanie się ale brak chęci i chwili na to.

            Tak więc wracając do mojego pytania jak się bezpiecznie zabezpieczyć np na wakacje i na spadki (może będą może nie) ale pływając na materacu nie chcę się zastanawiać nad spadaniem akcji, indeksów itd.
            Może kupić sztabkę (złotą) kilową i zabrać ze sobą 🙂

          • Jest pewien sposób, żeby się zabezpieczyć na wakacje i nie mieć stresu na materacu. To dobre rozwiązanie zwłaszcza dla początkujących traderów. Tak w skrócie: najpierw podsumuj sobie wszystko co masz na koncie, sprawdź dokładnie ile masz akcji, a ile ETF-ów. Potem dodaj ich aktualną wartość do siebie, żeby otrzymać łączną realną sumę, jaką mógłbyś dostać za ich sprzedaż tego jednego konkretnego dnia. Jeśli ta suma jest większa niż 5000 zł, to sprzedaj wszystko przed wylotem, wypłać pieniądze, zrób sobie upgrade do biznes klasy i ciesz się życiem. Wchodząc na pokład dostaniesz lampkę szampana, a potem kartę win do wyboru, wszystko no limit! Uwierz mi, o spadających giełdowych indeksach zapomnisz zanim jeszcze samolot wystartuje 🙂

            No a jeśli z podsumowania, które robiłeś na początku wyjdzie Ci, że masz na giełdzie ponad 10 000 zł, to małżonce też zrób upgrade, żeby się tam sama z tyłu nie nudziła 🙂

          • Co za bzdura, nie rob tak. Nasz pan redaktor najwyrazniej nie ma zony 🙁 Ja kiedys zrobilem upgrade dla zony i zona dostala miejsce w srodkowych rzedach i zrobila potem afere stewardessie, ze tyle pieniedzy placi a nie widzi co sie za oknem dzieje, musielismy sie zamienic za miejsca z jakims hindusem, wstyd i zazenowanie. Dobra rada: zrob upgrade tylko dla siebie a zone zostaw w ekonomicznej, wyjdzie taniej i stres mniejszy.

          • Bzdura, nie bierz żony weź kochankę. Po co Ci drewno do lasu. Życie to nie jedna baba.

          • Też uważam, że shortowanie całych indeksów to już trzeba być w 100% pewnym, że coś „walnie”. Ja wole shortować pojedyńcze spółki najczęściej najbardziej przewartościowane z całych indeksów (właśnie przez krótką sprzedaż kontraktów terminowych). Co do zachowania kasy – to jasne – złoto/srebro/CHF/NOK – to jedyne co mi przychodzi do głowy

            Ja nigdy opcji nie sprzedaje, tylko kupuje. Jak sprzedajesz opcje i coś pójdzie nie tak, to w praktyce masz nieograniczone straty. Opcja jest fajnym narzędziem, bo za dość względnie małą kwotę np 500$ możesz zrobić przebitkę x100, a strata to zawsze max te 500$ w moim przykładzie. Problem w tym, że musisz mieć pewność albo spekulować, że coś w danym okresie bardzo pójdzie do góry, albo bardzo spadnie.

            Kupuj zatem sztaby (kilowe nie, bo za dużo stracisz na sprzedaży – no chyba, że nie w Polsce), ale uważam, że CHF czy NOK (2 najbezpieczeniejsze i najstabilniejsze europejskie waluty i systemy bankowe) mogą dawać radę :), no a jak kolega niżej napisał, jak nie chcesz się stresować to sprzedaj w cholere wszystko i jedź na wakacje 🙂

          • Z tym szortowaniem indeksów to chyba jestem najlepszym przykładem na potwierdzenie tego, co mówicie. W tym roku wtopiłem już kupując PUT-y na: Meksyk, Singapur, Chiny i Turcję o.O

          • Dlatego ja uznaje opcje jako temat wysoce speculacyjno zabezpieczeniowy. Małą kwotą mogę zabezpieczyć sobie przebitkę x100. U mnie w portfelu opcje odpowiadają za ok 10% portfela i traktuje je jako wysoce spekulacyjny produkt który ma mnie zabezpieczyć.

          • No, to i tak ostro, u mnie opcje jeszcze nigdy nie przekroczyły 7% portfela 🙂 Chociaż nie ukrywam, że docelowo zmierzam do 15-20%, ale też sam się coraz bardziej przekonuję, że najwięcej transakcji, które mi nie wychodzą, to jest właśnie granie na spadki…

            A tak btw. ja wycofałem się z trzymania CHF jak rok temu na swoim koncie zobaczyłem taki oto obrazek :)) https://tradingforaliving.pl/files/fees.jpg

          • Z tego co pamietam gdzieś Ci napisałem, że na Turcji anie Meksyku nie widać spadków.
            Graanie na spadki jest niebezpieczne i trzeba mieć zajebisty czas na wejście, ja zawsze miałem lekkie przesusięcie, dlatego nie gram.

            Co do walut ja akurat NOK się pozbyłem i CHF i USD jak były drogie, ale teraz powoli wracam w Funta, CHF a NOK jak trochę stanieje.

          • No tak, to prawda. Świetnie to było pokazane w filmie Big Short, że fundamentalnie rację mieli już w 2005 roku wszyscy ci obstawiający krach na rynku kredytów subprime, ale na realizację tego scenariusza trzeba było poczekać jeszcze kolejne trzy lata tracąc na to po drodze gigantyczne pieniądze…

            A ten mój Meksyk i Turcja to w sumie ciągle jeszcze w grze, bo do wygaśnięcia opcji zostało parę miesięcy, więc los się może odmienić 🙂

          • Pożyczanie akcji żeby zagrać na krótko nigdy nie będzie tańsze niż zakup opcji, bo płacisz parę procent loan fee, odsetki od margina i równowartość dywidendy temu, od kogo te akcje pożyczyłeś. Jak chcesz mieć darmową krótką pozycję, to kupujesz PUT-a i jednocześnie wystawiasz CALL-a z takim samym poziomem wykonania i terminem wygaśnięcia. Premia z wystawienia CALL-a pokrywa wydatek na zakup PUT-a i masz syntetycznego szorta, który nic cię nie kosztował, albo kosztował jakieś absolutne grosze.

  130. Tomku! Ja mam pytanie odnośnie innej spółki z Twojego portfela – Dom Development. CZytam Twojego bloga od dłuższego czasu i wiem, że nie inwestujesz w pojedyńcze spółki a już w ogóle nie w spółki z polskiej giełdy, ale zauważyłem pod koniec roku, że w Twoim portfelu na blogu pojawił się właśnie Dom Development. Nic o niej nie pisałeś i nic nie wspominałeś i nagle okazuje się, że od początku 2017 kurs spółki wystrzelił, spółka opublikowała bardzo dobre sprawozdanie finansowe, plany rozwoju ,plany przejęć i tak dalej. Dwa pytania: kiedy zamierzasz zrealizować zyski z tej inwestycji i czy uważasz, że Dom Development ma jeszcze szansę na dalsze wzrosty? A drugie pytanie: czy to był tzw. inside trading? 🙂

    • Hej, przecież insider trading jest nielegalny 🙂

      Ta spółka jest w modelowym trendzie wzrostowym, który trwa od czterech lat (albo od ośmiu – zależy jak patrzeć). Wycena też nie jest jeszcze przesadzona, C/Z 13.5, C/WK 1.8. To silna firma z dobrymi fundamentami, więc posiedzę w niej do czasu, aż trend wzrostowy nie zostanie przełamany. Ja rzeczywiście nie śledzę i nie analizuję pojedynczych spółek, bo się na tym nie znam, ani nie mam na to czasu. Dlatego w przypadku Dom Development opieram się głównie na technicznych kryteriach wyjścia 😉

      • Wiem wiem, tylko żartowałem 😀 DZiękuje za odpowiedź, po prostu byłem ciekawy o co chodzi z tym Dom Development jako jedyna spółka, którą masz w portfelu 🙂

  131. Dlaczego u diabła akurat Nigeria? 🙂 Ten kraj jest w recesji – ma ujemne tempo wzrostu PKB. Gospodarka wcale nie opiera się na ropie. Eksport ropy odpowiada jedynie za 9% PKB. Nigeria ma teraz same problemy, od lokalnych hultajów z AK47 na plecach, którzy rozpieprzają rurociągi, przez braki w dostawach prądu, po słabą walutę. Inflacja wynosi aktualnie 19%, a stopy procentowe 14%! Dziesięciolatki są oprocentowane na ponad 16% w skali roku. Nic tylko brać kredyt w Europie i kupować obligacje w Afryce:) Ale mówiąc poważnie, ja bym się od tamtejszej giełdy trzymał jeszcze z daleka; przynajmniej dopóki nie pojawią się jakiekolwiek oznaki tego, że kraj zaczyna wychodzić z recesji.

    A czemu chcesz wybrać spółkę SLW zamiast inwestycji w czyste srebro? Widziałeś, że trailing P/E tej SLW to poziom… 600? Przyszłe P/E to 28. Przypominam, że spółkę uznaje się za przewartościowaną już przy poziomie > 20. SLW od trzech lat regularnie osiąga coraz mniejsze zyski (a w 2015 miała nawet stratę -150 mln), no ale w 2015 srebro porządnie dołowało. Nie wiem czy czytałeś, ale w lutym w jednej kopalni srebra należącej do SLW rozpoczął się strajk, bo tam miały być grupowe zwolnienia. A jak jest strajk, to kopalnia niczego nie wydobywa. Jak nie wydobywa, to firma nie zarabia. Po tym niusie akcje w lutym spadły o 15%, ale efekt tego strajku będzie widoczny dopiero za jakiś czas. Z tego co kojarzę firma nie opublikowała jeszcze wyników za Q4 2016. A srebro Q4 rozpoczęło na poziomie 19 dolarów za uncję, a zakończyło kwartał po cenie 16 dolarów, tak więc wyniki za Q4 mogą być do dupy. Ja bym więc przynajmniej poczekał do opublikowania sprawozdania finansowego i do ewentualnego zjazdu kursu, żeby kupić, jeśli bardzo chcesz postawić na firmę zamiast na sam metal.

    • Ponoć najlepszym miejscem do zarobku są miejsca gdzie leje się krew. W tym przypadku może zbyt dosłownie :> Jeśli chodzi o SLW, przeglądałem jedynie wykresy tego jak spółka zachowywała się w przeszłości i widziałem zyski 300%, ale wtedy srebro było po 50$ za uncję. Samo SLW jest jedynie pośrednikiem ze sprzedaży srebra z kopalni. Muszę zacząć korzystać z czegoś innego niż google finance bo nic negatywnego tam nie było 🙂 Oba pomysły zaczęrpnąłem ze strony http://independenttrader.pl

      Dziękuję za porządną dawkę informacji :>

      • Yahoo Finance fajnie agreguje newsy dotyczące konkretnego instrumentu. Kliknij i zjedź na sam dół: https://finance.yahoo.com/quote/SLW?p=SLW

        Rzeczywiście dobrą okazją na zakup akcji jest czas, gdy na giełdzie leje się krew, ale to nie może być traktowane jako jedyny powód wejścia na rynek. Masa gospodarek kisi się w recesji przez wiele lat, osiągając coraz niższe poziomy indeksów; a kupa firm zwyczajnie bankrutuje. Nigeria prędzej czy później wyjdzie z recesji, być może nawet osiągnęła rzeczywiście już dno na giełdzie, ale moim zdaniem ryzyko jest tu ciągle zbyt duże i nie widać jeszcze żadnej jaskółki zwiastującej wiosnę. Czy jak tam to przysłowie brzmi… Chociaż nie ukrywam, że rządowe obligacje oprocentowanie na 16% są aż nadto kuszące :))

        • SLW jest specyficzną spółką. Sporo ostatnio poinwestowała na rynku i pokupowała różne kopalnie, które gwarantują jej wydobycie srebra po cenach 4-6$ za uncje (stąd spory wzrost długu i mało gotówki w kasie). Nie mogli trafić lepiej a ja sądzę, że SLW to będzie spora torpeda. Ceny srebra szorują po dnie, a ja oglądam wykres deficytu srebra na rynku i ogromne potrzeby przez rozwój rynków fotowoltaicznego. Ja sam kupiłem SLW wczoraj bo uważam, że ta spółka naprawdę ma spory sens zaistnieć w portfelu i tu akurat P/E mnie nie przeraża bo wynika to z bardzo niskich cen srebra. Nawet patrząc się na wykres GOLD:SILVER widać, że srebro jest na prawie historycznych poziomach niedowartościowana względem złota. Ten trend musi się odwrócić. Przy obecnych cenach złota (1250$) cena srebra powinna być na poziomie 25$ a to da potężny zastrzyć w wyceny SLW. Niestety dzisiaj 23000 konraktów rzuconych na koniec zdołowało kurs papierowego srebra o 3-4% co pokazuje możliwości manipulacji tym rynkiem, co nie zmienia faktu, że większy popyt może przełożyć się i tak na wyższe wyceny surowca i wyższe wyceny SLW

          • A ja podrzucam to :

            http://www.silverinstitute.org/site/wp-content/uploads/2011/07/WSS2016MarketTable.jpg

            Fotowoltaika to wcale nie największa potrzeba użytkowania srebra ale widać trend rosnący, ciekawsze są deficyty wydobycia i zapasy towarowe producentów srebra, których … nie ma. Fakt to jest zestawienie do 2015 roku, ale wraz z niższymi cenami srebra, producentom raczej za bardzo nie zależało na jego nadpodaży w szczególności, że zachomikowali sporo gotówki przy wysokich cenach srebra na przetrwanie niskich cen za które zrobili sporo akwizycji nowych kopalń.

            Nie mówie, że się nie mylę, ale moje podejście jest takie, że jak coś traci w 6 lat 80% wartości a mówie tu o wartości srebra a analiza techniczna (której za bardzo nie ogarniam, ale jakieś podstawy mam) mówi o przełamaniu trendu gdzieś w okolicach 1-2Q 2016, w porównaniu z inflacyjną fazą ożywienia, która wspiera surowce + fakt, że surowce szorują po dnie i zaliczyły bessę po 8 latach spadków + negatywne stopy procentowe to ja akurat zaryzykuje 🙂

      • Jeśli z tej strony czerpiesz pomysły które nie są pomysłami czemu tam nie zapytasz o to. To jest bezsensowne powielanie. Jego metoda inwestycji jest inna długo trzymać i tanio kupić a nie krótko inny model. Coś robi a później z dużym opóźnieniem podaje info. Samemu trzeba myśleć a nie czekać na gotowce i w dodatku się nie przyglądasz temu.

  132. Złoto srebro niedługo może w ciągu 2tyg się obsunie w dół, do góry teraz jakieś 20-30$ a później spadek, nie liczył bym na duże spadki.

    Złoto dzisiaj to spekulacja i nie ważne są stopy ani po ile dolar, od paru lat to spekulacja i nadal trwa.

    Ciekawa jest Turcja, Rosja.
    Brazylia za mocno rośnie i za długo.
    Ciekawe są surowce rolne przemysłowe itd ale to inwestycja na długie lata no i rolowanie co miesiąc więc nam trochę kasa topnieje.

    Greg co do krajów typu Rumunia itd jest jeden ETF w którym jest parę krajów w tym i nasz, ale nie pamiętam na teraz nazwy.

    Po wpisie widzę. że czujesz spadki i w nie wchodzisz i widać że chyba bardzo lubisz opcje.

    • Heja, a kiedy inwestycja w złoto nie jest spekulacją? 🙂 Odkąd znieśli parytet złoto-dolar w 1971 r. to już wyłącznie spekulacja jest 🙂

      Rosja jak najbardziej, sporo sygnałów świadczy, że jest na dobrej drodze żeby wyjść z recesji, podobnie jak Brazylia. Natomiast Turcja dla odmiany, moim zdaniem, stoi na krawędzi wpadnięcia w recesję… Chora i despotyczna polityka niszczy ten kraj. W dodatku są coraz większe problemy z bezpieczeństwem i nieprzewidywalność co do irracjonalnych decyzji rządu, a przez to pojawia się ostrożność ze strony biznesu oraz inwestorów. Technicznie to właściwie jest nawet dobry moment, żeby zagrać na spadki: https://tradingforaliving.pl/files/turcja.png

      No a opcje przy spekulacji to jednak podstawa, bo ryzykujesz śmieszne pieniądze, a zyski możesz wypracować dość spektakularne. I przy okazji nie blokujesz sobie bez sensu kapitału, który zamrożony będzie spoczywał w akcjach. Ale ja opcje lubię najbardziej za to, że nie trwają wiecznie, a więc zmuszają mnie do tego, żeby nie siedzieć w inwestycji nie wiadomo ile, tylko w miarę szybko i w miarę regularnie realizować zyski. To powoduje, że magia procenta składanego działa tu z całą mocą 🙂

      • Jakbym znał się na opcjach to bym dwa dni temu wziła opcje na spadki spółek surowcowych a tach pozbyłem się części ETF na to.
        Mam już przygotowane Twoje opisy o opcjach ale nie mam do tego jakoś chęci, więc czeka i leży.
        Co do Turcji trochę masz racji dlatego sprzedałem parę dni temu, ale jak spadnie wracam.

        Co do złota bo temat jest ciekawy, dla mnie to spekulacja i nie spekulacja. Długo by o tym pisać.

  133. Hej, trzymam kciuki za spadki złota do 1100$ za uncje, ale w/g mnie nie ma to najmniejszych szans i uważam, że pociąg zaczyna odjeżdzać, a teraz dlaczego :
    Uważam, że pomimo nadchodzących podwyżek stóp procentowych, które w teorii powinny sprowadzać złoto do niższego poziomu – nic z tego nie wyniknie bo … cały czas realnie będziemy mieli ujemne stopy procentowe, a kurs złota podobnie jak i srebra jest o wieeeeeeeeeeele zaniżony w stosunku do realiów. Załóżmy, że inflacja CPI jest miarodajna (choć wiadomo, że nie jest) i 2.5% inflacja w USA jest prawdziwa, to stopy na poziomie 0.5-0.75 są i tak grubo poniżej tej inflacji, która się rozpędza (w/g mojej skromnej wiedzy). Jeżeli odczyt 15 marca inflacji CPI w USA będzie ponad 3.0% no to podniesienie przez FED stóp o kolejne 0.25% niewiele zmieni bo cały czas mamy do czynienia z negatywnymi stopami. bo powinno wspierać ceny złota i srebra.
    No dobra dlaczego nie wspieraja? Ano w/g mnie ceny są sztucznie zaniżane przez kontrakty największych graczy, bo złota i srebra nie lubią instytucje finansowe, jednak rynek jest tak napompowany, że wystarczy iskierka (nie mówie, że iskra), żeby rajd metali szlachetnych poszedł na wiele wyższe poziomy.
    Co o tym sądzisz?

    Też czekam na korektę na Brazylii i dokupiłem trochę Rosji jako RSX, ale Hiszpania gdzie rynek to głównie banki gdzie sytuacja Hiszpanii jest jaka jest (to chyba 2gi czy 3ci kraj po Grecji borykający się z zadłużeniem) to w/g mnie gra w rosyjską ruletkę 🙂 Rumunia – jasne, ale daj mi ETF na to, bo nie mogę go znaleźć.

    • Hej, z tym złotem to ja myślę sobie tak: 3 podwyżki stóp na horyzoncie, które podniosą rentowność innych bezpiecznych instrumentów to jedno. Ale warto też zwrócić uwagę na silnego dolara, który hamuje apetyt zagranicy na złoto rozliczane w zielonych. A jaki ten apetyt jest? Znikomy, bo dwóch największych agentów skupujących złoto w ostatnich latach dało na wstrzymanie. Chiny robią wszystko, żeby pilnować yuana i zatrzymać go w kraju, więc wprowadziły ograniczenia m.in. na import złota. Z indyjskiego rynku (drugi największy importer złota) wyparowało ostatnio od cholery gotówki, przez co popyt na złoto spadł dramatycznie. I trzecia sprawa – giełda w USA szaleje. Ludność cywilna wycofuje pieniądze z „bezpiecznych” funduszy, np. skupujących złoto, i pakuje je w fundusze akcyjne. Dopóki to eldorado na giełdzie w USA będzie trwało, to moim zdaniem złoto ma jeszcze szanse spaść poniżej 1100 USD, bo nie istnieje na nie póki co żadne realne zapotrzebowanie. A kiedy euforia na giełdzie się skończy, to wtedy wszyscy rzeczywiście z podkulonymi ogonami znowu wrócą pod parasol bezpiecznych instrumentów typu złoto.

      Ale to tylko taka moja wizja wymyślona ad hoc. Słusznie zauważył dziennikarz z linka z bankier.pl, że teoria nie zawsze odpowiada praktyce. Dlatego ja generalnie nie staram się przewidywać przyszłości, bo kiepsko mi to idzie. Zazwyczaj po prostu dostosowuję się do tego, co ta przyszłość przyniesie. Jeśli złoto spadnie poniżej 1100 USD – super, wtedy je kupię. Jeśli nie spadnie – trudno, nie kupię. Na świecie są dziesiątki tysięcy różnych instrumentów finansowych, dlaczego miałbym się upierać akurat na to nieszczęsne złoto? Ot, i to jest cała moja misterna filozofia inwestycyjna 🙂

      A co do tej Hiszpanii, hej, tamtejsze banki wcale nie są w takiej złej kondycji! Trzeci rok z rzędu wypłaciły coraz większą dywidendę, co znaczy, że mają coraz więcej gotówki w kasie. W dodatku hiszpańska gospodarka rośnie ok. 3% PKB rocznie, więcej niż średnia europejska. Turystyka szaleje, bo przejęła sporą część ludków z Egiptu, Tunezji i Turcji. Sektor bankowy przeszedł niezłą reorganizację już w 2012 roku i jest całkiem zdrowy; złe kredyty nie przekraczają średniej europejskiej, a poziom zalewarowania też jest o wiele niższy niż np. w przypadku banków niemieckich. Jedynym gagatkiem, który ma poważne problemy i syf w księgach, jest Banco Popular, ale jego akcje stanowią tylko 1,41% ETF-a EWP. Moim zdaniem Hiszpania jest na całkiem dobrej drodze, żeby wyjść w końcu z marazmu.

      Jeśli chodzi o Rumunię, przyznam szczerze, że nawet nie sprawdzałem jeszcze przy pomocy jakiego instrumentu można tam zainwestować. Ale teraz widzę na szybko, że UniCredit ma certyfikat notowany na GPW UCROXAOPEN, tylko nie wiem jak z płynnością, czy jest tam w ogóle jakiś aktywny animator; a Raiffeisen wypuścił dawno temu RCROXAOPEN notowany, m.in. na giełdzie wiedeńskiej. Na niemieckiej giełdzie jest z kolei notowany indeks ROTX Romanian Traded Index in EUR, więc domyślam się, że na Eurexie można kupić na niego jakieś opcje albo inny wynalazek. Znajomy z piętra wyżej ma fioła na punkcie dziwnych giełd i otworzył nawet kiedyś konto u rumuńskiego brokera z bezpośrednim dostępem do parkietu w Bukareszcie. Konto jest darmowe, jemu zajęło to parę dni; dla obywateli UE nie ma żadnych ograniczeń, trzeba tylko DHL-em przesłać foto paszportu i podpisane papiery.

      • 3 podwyżki heh… W zeszłym roku miały być 4ry. 3 podwyżki to będziesz miał gdy inflacja CPI wywali do 5%. W/g mnie FED bedzie utrzymywał różnicę między CPI a stopami tak z -3%. Bo nie może dźwignąć wyższych stóp przez koszt obsługi długu, więc chętnie go zdewaluuje utrzymując negatywne stopy. Pytanie tylko kiedy inwestorzy się zorientują, że te podwyżki to istna ściema. Chiny ściągają taką ilość złota wyprzedając dług USA, że kopalnie przestaną chyba nadążąć, a Indie ograniczyły gotówkę, bo ludzie z Indii najchętniej (to nawet z historii wynika) posługiwaliby się złotem, ale rząd chce to ukrucić, co tym bardziej przemawia za tym, że ceny złota są sztucznie utrzymywane na niskim poziomie. Oczywiście rynki nie są liniowe i kto wie kto i jaki kapitał stoi za poszczególnymi ruchami. Fakt – nie da się przewidzieć przyszłości, ale ja uważam, że zawsze trzeba się trzymać fundamentów, bo długoterminowo (czyli dzięki cierpliwości) najlepiej się na tym wychodzi.
        Hiszpania – fakt, dzięki Turcji/Tunezji mają taki bum, że na Wyspach Kanaryjskich to chyba masz już terminy na rok w przód, co nie zmienia faktu, że ten kraj jest skrajnie zadłużony. Grecja/Włochy/Hiszpania/Portugalia – to już dla mnie powoli 1den worek.
        A co do Rumunii to poczekam na jakiś może ETF. Bardzo szybko się ten kraj rozwija więc może coś się pojawi 🙂

        • True, trzymanie się fundamentów w długim terminie rzeczywiście popłaca, bo rynki jednak w bardzo odległej perspektywie bywają zazwyczaj efektywne (sam się dziwię, że to powiedziałem…)

          Tylko, że liczba decyzji inwestycyjnych, które możemy podjąć i liczba transakcji, w które możemy wejść, jest w życiu jednak ograniczona. Dlatego ja staram się unikać sytuacji, w której musiałbym czekać wiele lat na zwrot z jakiejś inwestycji na poziomie 25-35%, bo szkoda na to czasu i szkoda zamrażania kapitału. A myślę, że złoto jest teraz taką właśnie inwestycją, która przyniesie maks. 35% i to cholera wie jak długo na ten zwrot będzie trzeba czekać…

          Z chińskim ściąganiem złota w masowych ilościach to była prawda do czasu aż wprowadzili restrykcje. W styczniu import złota spadł o 40% w porównaniu z grudniem! Zobaczymy, co będzie w lutym, bo nie ma jeszcze danych. Ale słuchaj, Chiny nie tylko wskoczyły parę lat temu na pierwszą pozycję jeśli chodzi o import, ale od 2007 roku są także największym producentem złota. Wiesz ile uncji z tego produkowanego w Chinach złota idzie na eksport? Zero. Nic Null. Ale ważniejsze jest to, że do 2020 roku Chiny mają plan, aby większość złota, które chowają w sejfach pochodziło z ich kopalni i rafinerii. Już w tym momencie zwiększają wolumen własnej produkcji, co oznacza, że będą skupowali coraz mniej złota z zewnątrz. Chiny staną się praktycznie samowystarczalne. Połącz to z wprowadzonymi restrykcjami na import i okazuje się, że największy kupujący na rynku może wcale nie być argumentem za wzrostami cen kruszcu na giełdzie w Londynie.

          A z tą Hiszpanią nie przesadzajmy, tam poziom zadłużenia wynosi mniej więcej 95% PKB, taki sam jak np. we Francji czy w Irlandii. Włochy i Portugalia mają po 125%, a Grecja 170%. I hiszpańskie banki nie mają tak dużej liczby niespłacanych kredytów jak banki z Włoch czy Portugalii.

          Z Rumunią także myślę, że będzie pojawiało się coraz większe zainteresowanie tym krajem. Póki co chyba zwykłe stereotypy odstraszają indywidualnych inwestorów. Ciekawie wyglądają też Czechy, ale jakoś nie miałem jeszcze zapału, żeby się im bliżej przyjrzeć.

          • Korelacja korelacją, ale ten wykres nie wiem co ma pokazywać…

            Prawda jest taka, że złoto/srebro od ostatniego czasu jest dość mocno manipulowane, za co banki swojego czasu beknęły nawet jakieś kary. Po drugie rosnące stopy nie mają dokładnego odzwierciedlenia w malejących cenach metali. Znaczy mają tylko wtedy gdy stopy są wyższe niż inflacja, jeżeli stopy są podnoszone a pomimo tego inflacja przeważa, to raczej nie ma szans na ucieczkę od metali szlachetnych, a uważam, że tak obecnie mamy i będziemy mieli.

            Zatem pozytywne stopy/niski dług/realna walka z inflacją przynosząca skutki – ucieczka OD metali szlachetnych
            Negatywne stopy/wysoki dług/pozorna walka z inflacją – ucieczka DO metali szlachetnych

            FED i tak zrobi wszystko, żeby odsetki od długu nie przekroczyły nie wiem 3.5%? Uważam, że sytuacja tak się wypaczy, że będziemy mieli CPI 3.5% i 30Y na 3.5% i 10Y na 2.8% – tak chore, ale FED tak będzie właśnie robił, bo nie ma zamiaru dokładać odsetek od kolosalnego długu i sam go będzie skupował za własne pieniądze, bo już teraz coraz mniej chętnych ustawia się po dług USA.

            Prawdą jest też fakt, że tylko pierwsza podwyżka stóp powodowała od zawsze umocnienie dolara i osłabienie metali szlachetnych, a praktycznie 2 już za nami i dół na 1050$ został dawno zakopany. Uważam, że nie ma szans na 1100$ ale mogę się mylić 🙂

            Niech zgadne 15/03 będziemy mieli podwyżkę o 0.25pkt a tym samym odczyt inflacji pokaże ponad 3.0%. Jak tak będzie to od razu wiadomo jak FED będzie pogrywał a takie działanie w postaci negatywnych stóp musi wesprzeć ceny złota i srebra. Musi i koniec 🙂

          • No ten wykres miał właśnie pokazać, że nie ma żadnej korelacji pomiędzy stopami procentowymi a cenami złota 🙂 Z inflacją fakt, nawet jeśli jeszcze nie teraz, to powinna się rozhulać jak tylko zacznie się wielkie rządowe wydawanie i cięcia podatku, dlatego moim zdaniem jest spora szansa na trzy podwyżki; póki Janet jeszcze rządzi. Ale generalnie, w kontekście złota, to nie ma większego znaczenia, bo (jak pokazuje wykres), np. w latach 1999-2001 stopy rosły, złoto spadało; potem w 2001-2003 stopy spadały, a złoto rosło; dalej 2004-2007 stopy rosły, a złoto także rosło; 2007-2009 stopy spadały, a złoto dalej rosło. Ja tam nie widzę żadnej reguły.

          • Jako goldbug też zabiorę głos :> Gregowi chodzi o realne stopy procentowe, a wykres dotyczy stóp procentowych kontra złoto. Znalazłem wykresy, które pokazują korelację. Z tego co czytałem sposób mierzenia inflacji zmieniał się w czasie i jeśli zastosować starą miarę to inflacja byłaby dużo wyższa.

            https://e64836e21ba218cba599-5f6ff8e305d6142e830d07da1bf3d404.ssl.cf1.rackcdn.com/content/pice6cedab463ba513805f1fdc0835a1b5d.jpg
            http://greshams-law.com/wp-content/uploads/2011/10/US-Real-Interest-Rate-Graph.png

          • No dobra, ale ja tu w całej historii notowań aż do 2008 r. też nie widzę żadnej korelacji. Od 2008 r. jest ujemna, to fakt, ale czy jedno jest akurat przyczyną drugiego?

          • ??? Zloto jako instrument chroniacy rpzed inflacja? Nie widac zadnej korelacji pomiedzy stopami procentowymi ani realnymi stopami dostosowanymi do inflacji, bo tam nie ma korelacji. W 2008 zloto roslo poniewaz na swiecie wybuchl kryzys – potem byly lekkie spadki jak sie sytuacja uspokoila a od 2011 znowu potezne wzrosty, bo byl krzysy w strefie euro, Grecja upadala. Kiedy sie okazalo, ze nic z rozpadku europy nie bedzie zloto znowu troche spadlo. W 2014 Rosja najechala Ukraine i ceny zlota znowu strzelily. To wszystko nie mialo nic wspolnego ze stopami procentowymi w Ameryce ani tym bardziej z poziomem inflacji… Na zloto wplywaja tylko dwa czynniki sytuacja geopolityczna na swiecie i fizyczne zapotrzebowanie ze strony najwiekszych importerow a to wcale nie jest Ameryka. Inflacja w Ameryce i stopy pricentowe w Ameryce jako przyczyna ruchow cen zlota??? To jest bzdura nakrecana przez idiotow z amerykanskiej prasy. JA polowe swojej kariery spedzilem w Senegalu nadzorujac wydobycie zlota z kopalni i potem przetworzenie go w RPA, zeby na koniec trafilo do polskiej mennicy wiec cos o tej branzy i tym zlocie wiem…

            Chiny juz od polowy 2016 nie chca przedluzac kontraktow na wydobycie dluzej niz do 2020 a to jest nienormlane, bo wszystkim zawsze zalezy zeby zabezpieczyc sobie dostawy na przyszlosc. To tak jak ktos napisal oni staja sie po prostu samowystarczalni i coraz mniej zlota kupuja z rynu a coraz wiecej wydobywaja sami na wlasne potrzeby przez panstwowe kopalnie i panswowe przetwornie. To niszczy cala branze i zbija ceny. Do tej pory chinczycy przejmowali i wykupowali kopalnie w calej Afryce a teraz tego nie ma. Wszystko ustalo, bo wydobywaja od siebie wiekszosc ktorej otrzebuja i daza do tego zeby byc juz calkiem samowystarczalczni za iles tam lat. Nie mowcie tu o inflacji w Ameryce, bo to smieszne… Sorry za literowki ale pisze z telefonu.

          • Ja ogólnie uważam, że tak złoto chroni przed inflacją, a w dobie „cheap money” ostatnie 20 lat mieliśmy prawie „zerową” inflację więc tekst w stylu „złoto jako instrument chroniący przed inflacją” może brzmieć zabawnie – zgadzam się – ludzie odzwyczaili się od tego po co jest złoto i srebro a bankom centralnym to cholernie na rękę.
            Jednak cykl się zmienia. Dług trzeba dewaluować inflacją a można to zrobić tylko przez negatywne stopy. Takie śmieciowe obligacje będą tylko skupować banki centralne, bo kto przy zdrowych zmysłach weźmie obligacje na 2% jak inflacja jest 3% i na dodatek podnosimy stopy więc obligacje tracą. No biznes życia poprostu.
            Zgadzam się, że obecnie złoto to słaby argument anty-inflacyjny, bo o inflacji wszyscy zapomnieli i tylko dlatego się z tym zgadzam.
            Zgadzam się też, że obecnie ceny złota windują się z powodu jakiegokolwiek konfliktu bądź niepewności, ale uważam, że w dobie następnych 5-10 lat nie dość, że kraje będą się zmagały z coraz większym garbem zadłużenia, coraz większą inflacją i coraz większą niepewnością geopolityczną. Co do Twojego stwierdzenia, że inflacja i stopy w Ameryce jako przyczyny cen złota jako bzdury – to z punktu widzenia teoretycznego – tak masz racje, bo co mają stopy i inflacja w USA do cen złota, których USA nie jest nawet głównym odbiorcą, jednak z punktu widzenia rzeczywistego już nie. USA i kapitalizacja tamtejszych giełd to 43-45% całości globu. Za przeproszeniem – pierdnięcie motyla w USA wywołuje tsunami w Australii. Skoro w 2008 roku zaczął się krach w USA, bo banki w USA dały ciała na kredytach hipotecznych, dlaczego cały świat spadł, a Polska? Czym sobie zasłużyła, że zawalił się rynek kredytów w USA? Niczym, ale spadła jeszcze mocniej.
            Z tym złotem uważam, że jest dokładnie tak samo. Niby nie ma nic wspólnego, ale jutro USA mówi, że mają problem z kredytami studenckimi i cen złota leci pewnie o 10% w ciągu tygodnia.

            Ja też uważam, że odrobinę złota i srebra w celach inwestycyjnych by się przydało mieć w portfelu, ale to raczej teoria spiskowa na czarną godzinę, i dopiero się interesuję złotem/srebrem ale żadnym fun-boyem tych kruszców nie jestem.

          • Ja tych analityków jakbym miał słuchać to bym chyba oszalał. Ostatnio włączyłem sobie bloomberg TV i jak posłuchałem tych Chief Investment Officerów to wyłączyłem ten telewizor bo to taką nagonkę robili, że mi się odechcialo ich słuchać, ale …

            Wracając do złota i srebra. Nie wiem co nie wiem jak, ale moja strategia na metale szlachetne jest prosta i trzymam jej się permenentnie, a licze na coraż wyższą inflację i fakt, że FED niekoniecznie będzie chciał z nią walczyć.

            „Realne negatywne stopy procentowe” – kupuj złoto/srebro. Na tekst, że złoto jest przewartościowane o 45% śmieje się do rozpuku. Dopiero co banki zapłaciły miliardy odszkodowań za manipulacje cenami złota i srebra (znaczy zaniżanie).

            Poszperałem i udało mi się znaleźć :

            https://uploads.disquscdn.com/images/6d01572fe0b576f2d8f57668bae1fd2616754fc954b7eb9413dd086e21817b00.jpg

          • Nie jest to idealna korelacja. Widać to najbardziej w momentach skrajnych gdy realne stopy procentowe mocno spadały lub były ujemne. Okolice 1980 roku, od 2004 wtedy złoto rosło. Widać też, że w pewnym momencie była bańka na złocie 🙂 Rozumiem to w ten sposób, ludzie zaczynają widzieć że wartość nabywcza ich pieniędzy spada wtedy przesuwają się do złota. W momencie gdy wartość nabywcza pieniądza rośnie wrzucają pieniądze do banku. Wiadomo, że złoto nic nie płaci 🙂

          • No tak, taka jest teoria, ale praktyka pokazuje jednak co innego 🙂 Pozwoliłem sobie pomazać trochę po tym wykresie: https://tradingforaliving.pl/files/zloto-korelacja.png

            Ja w dalszym ciągu będę się upierał, że nie widać tam żadnej prawidłowości i żadnej zależności pomiędzy stopami w USA a ceną złota. Przynajmniej do 2008 roku, kiedy pojawiła się korelacja ujemna, ale wtedy tak jak Alek napisał, to kryzys finansowy wywołał spadek stóp i jednocześnie wzrost złota, bo wszyscy masowo pozbywali się akcji, obligacji i wszelkich innych instrumentów finansowych (a także wyciągali oszczędności z banków w obawie przed ich upadkiem) i uciekali do złota, żeby przeczekać armagedon. Stopy procentowe były akurat ostatnią rzeczą, na którą ludzie wtedy patrzyli.

            Co nie zmienia faktu, że złoto jest jednak rozliczane w dolarach, a więc siła/słabość waluty ma wpływ na notowania kruszcu, a na kondycję dolara wpływają z kolei, m.in. stopy procentowe. Tylko tak jak mówię, na wykresie porównawczym stóp do cen złota bardziej widać chaos niż jakąś regułę, z której można prorokować przyszłość. Na każdy jeden okres, w którym występuje dodatnia korelacja, można znaleźć drugi okres, w którym ta korelacja jest ujemna i trzeci, w którym nie ma żadnej korelacji. Dla mnie to czysta losowość 🙂

            No i nie przesadzajmy też z tym wpływem wahań waluty na ceny, bo zmiany dolar vs frank szwajcarski vs chiński juan czy vs rupia indyjska, czyli waluty krajów, które ciągle jeszcze importują najwięcej złota, to rocznie wahania jedynie około 5%.

            Na ceny złota wpływa też od cholery innych czynników, przede wszystkim fizyczny popyt, wolumen i koszty produkcji, sytuacja geopolityczna na świecie, sytuacja ekonomiczna, aktualny poziom bezpieczeństwa w Afryce, polityka monetarna i fiskalna importerów, regulacje prawne i podatkowe, stymulanty ze strony innych banków centralnych poza USA, kondycja akcji na światowych giełdach, a nawet ceny ropy naftowej. Dopiero na końcu jest ulica, która zastanawia się czy trzymać swoje oszczędności w banku na lokacie, czy jednak zainwestować w złoto.

            Ergo, gdyby to było takie proste, że złoto rośnie, kiedy realne stopy w USA spadają, to wystarczyłby prosty algorytm tradingowy napisany w jeden wieczór, żeby do po paru latach byczyć się już na emeryturze na Hawajach 🙂

          • Dziękuję za Hawaje mi na pewno do nich dalej 😉 Tak trudno się nie zgodzić z tym, że kryzys odegrał rolę w obniżeniu stóp procentowych i wzrostu cen złota. Żaden z tych dwóch czynników nie był przyczyną, a tylko skutkiem. W 1980 roku również rosło złoto i realne stopy były ujemne. Tylko, że wtedy był kryzys naftowy, który spowodował wzrost cen ropy i inflacji. Tu nie jestem w stanie odpowiedzieć dlaczego ceny złota urosły. Tak na prawdę to tylko dwa przypadki w historii do rozważania, muszę się zgodzić że to nie takie proste i jesteście bliżsi prawdy 🙂

            W dalszym ciągu jestem nastawiony jastrzębio względem złota, srebra. Przyczyn, które mogą wywołać kryzys mamy bardzo wiele. Pewnie będzie przebiegał podobnie jak dotychczasowe czyli ujemne stopy w połączeniu z wysoką ceną złota. Podejrzewam, że wtedy dobrą inwestycją będzie etf odwzorowujący ceny złota taki jak gld niż spółki wydobywające czy pośredniczące w sprzedaży złota, srebra :>

          • Kołobrzeg też daje radę 😉

            Ja generalnie także obstawiam wzrosty złota/srebra/platyny w najbliższej przyszłości, tylko wcześniej liczę jeszcze na jakiś mały zjazd notowań, żeby wejść w złoto długoterminowo na IKE, jednak po lepszej cenie. No i generalnie zgadzam się, że pewniejszą inwestycją będzie ETF GLD, bo on trzyma fizyczne złoto w sejfach, a więc odpada contango jak przy kontraktach i certyfikatach. Nie widzę natomiast żadnych przewag w trzymaniu spółek wydobywających złoto nad trzymaniem czystego złota, chyba że dywidenda, ale kupowanie dzisiaj spółek z amerykańskiej giełdy dla samej dywidendy jest moim zdaniem dość ryzykowne.

          • Z chęcią bym zamienił widok kominów za oknem na morze. Ile to można podziwiać chmury zanieczyszczeń za oknem 🙂

            Prześledziłem wykresy GLD, SLW, GDX. SLW najbardziej stracił na kryzysie około 70%, później zyskał 300%, GDX również dużo stracił, a GLD stabilnie rósł tak jak złoto.

            Spółki wydobywające złoto są jak złoto na sterydach, ale jest to miecz obosieczny równie mocno tracą na spadkach złota. Są też bardziej płynne, łatwiej sprzedać takie udziały niż złote monety.

            SLW jak i GDX to dobra inwestycja na mocnej przecenie metali lub po przecenie po kryzysie, a tak jest to aktywo bardzo ryzykowne 🙂

          • True. Złote monety to w ogóle jest kiepski pomysł, bo w Polsce kupujesz je 6% powyżej ceny spot, a mennica odkupuje potem 2% poniżej ceny spot, więc na wstępie jest 8% spreada… A na tym ETF GLD jest animator, który cały czas wystawia przeciwstawne zlecenia.

          • True, dlatego najlepiej procesować takie transakcje przez Singapurskie firmy przechowujące złoto. Żadnych takich bzdetów nie ma jak 10% spready 🙂

          • Ja złote monety przy każdej okazji kupowałem na bazarze w Dubaju albo w centrum handlowym, tam to legalnie sprzedają na każdym rogu po cenach więcej niż atrakcyjnych 😉

          • Ja bym z tej grafiki wyciągnął jednak taki wniosek że jak trwoga to do… złota.

  134. Czy to DeGiro jest bezpieczne? Pytam się o doświadczenie bo faktycznie ma małe prowizje i różnice np. z mBankiem czy Aliorem są bardzo duże. Chciałbym tylko wiedzieć czy ktoś ma jakieś przestrogi odnośnie tego brokera?

    • Degiro podlega pod holenderską komisję nadzoru finansowego, posiada wszystkie licencje, w dodatku istnieje gwarancja depozytu do €20 000. Papiery, które kupujesz, przechowywane są u oddzielnego depozytariusza i nie wchodzą w skład masy upadłościowej Degiro (gdyby coś się temu brokeru jednak nie powiodło:) Nie ma się czego obawiać, trzeba korzystać z niskich cen 🙂

  135. Założyłem konto na DeGiro i jestem zaskoczony, że zlecenia są z +/- 10% marginesem na realizację zlecenia.
    Czy to normalne?

          • GUGGENHEIM SOLAR ETF w tabelce „SPRAWDŹ ZLECENIE” zaraz pod limitem jest linijka Kupno-Sprzedaż i tam pojawiło się 17,50-20,00 przy limicie 19,00USD
            Druga sprawa to zakup GS YUASA CORP (giełda w Tokyo) niestety nie mają normalnego dostępu do notowań i nie pokazuje się wykres trzeba sobie znaleźć gdzieś indziej a potem zlecić „na oko” – nie kupiłem.
            Teraz pozbywam się akcji w dotychczasowym biurze i przenoszę stopniowo do DeGiro.

          • Hm, dziwne. U mnie spread jest o wiele niższy, zerknij na screena: https://tradingforaliving.pl/files/tan.png

            Może próbowałeś kupić przed godz. 15:30, kiedy giełda w USA była jeszcze zamknięta i oferty były z pre-market? Wtedy spready są o wiele większe, bo płynność jest bardzo niska (w USA można kupować akcje poza godzinami otwarcia giełdy).

            A co do GS Yuasa Corp to fakt, Degiro nie ma notowań tych bardziej egzotycznych giełd. Ale kursy możesz za darmo sprawdzić np. na Google Finance, tylko opóźnione o 20 min: https://www.google.com/finance?cid=691007 I pamiętaj, że na giełdzie w Tokio przez Degiro trzeba kupić wielokrotność całego lota, czyli 1000 akcji. To daje kwotę minimum około 18 400 zł na jednego lota.

          • Chyba tak było faktycznie złożyłem dyspozycję jak zwykle na akcje na GPW, dzięki za info. Ponieważ nie dysponuję dużym majątkiem to chcę zdywersyfikować portfel.
            Część w ETFy, część w akcje i część w opcje których musze się nauczyć 😉

          • Musze przyznać że trochę dużo mi się zrobiło tych brokerów. Zacząłem od mBanku, potem Alior teraz DeGiro i jeszcze okazuje się że Sogotrade trzeba będzie zaliczyć do kolejnych miejsc z hasłami i loginami. To jedna z tych rzeczy która jest upierdliwa w inwestowaniu.

          • Fakt, ale właściwie jeśli chcesz inwestować tylko na giełdzie w USA (akcje, opcje, ETF-y), to wystarczy Sogotrade, a jeśli także w innych krajach (w tym w Polsce), ale bez opcji, to samo Degiro będzie wystarczające.

            Chociaż ja jednak mimo wszystko polecam opcje, bo wystarczy skromny kapitał żeby zacząć z nimi zabawę, a zwroty potrafią być spektakularne.

          • OK to biorę się do czytania o opcjach bo to chyba najszybszy sposób aby zwiększyć swój stan posiadania gotówki do obracania na giełdzie.

  136. W ostatnich dniach kurs etfów GDX oraz GDXJ spadł kilka procent pomimo, że w tym samym czasie cena złota rosła.
    Czy to wynika z tego, że ktoś realizuje zyski na akcjach spółek, które są odwzorowywane przez te etfy?
    Dzieje się to w momencie gdy cena złota idzie w górę i teoretycznie powinno dalej iść na północ 🙂

    • Hej, ta chwilowa rozbieżność może wynikać z wielu przyczyn. Przede wszystkim kurs akcji firm wydobywających złoto nie naśladuje idealnie ruchu kruszcu, a kurs ETF-a złożonego z tych akcji, nie naśladuje idealnie ruchu samych akcji. Zerknij tutaj skąd biorą się te różnice: https://tradingforaliving.pl/fundusze-etf-od-kuchni/

      Na ostatnie wzrostowe dni złota pewnie też miał wpływ trochę słabszy dolar i sygnały płynące z FED-u, a na akcjach z kolei w tym czasie cała giełda zaliczała przecenę.

      W piątek wieczorem Newmont Mining Corp opublikował wyniki za Q4, które okazały się sporo gorsze od oczekiwań. A Newmont stanowi ponad 10% ETF-a GDX, więc w poniedziałek pewnie też będzie jakaś presja w dół, niezależnie od cen kruszcu.

      Jeśli potrzebujesz czegoś, co bardziej precyzyjnie śledzi ruchy złota, to zerknij na ETF-a o symbolu: GLD. On fizycznie trzyma złoto w sejfach, a więc w dodatku nie występuje tu efekt contango.

      • Dziękuję za wyczerpującą odpowiedź, będę musiał trochę poczytać 🙂 Peter Shiff w swoim podcaście stwierdził, że spadki tych ETF-ów mogą być ruchem zwiastującym korektę na metalach szlachetnych. Może chodzi o wtorkowe wystąpienie Donalda Trumpa, który ma ogłosić swoje plany dotyczące obniżki podatków,
        a może nawet podatku 20% podatku na importowane produkty :> Kolejne ciekawe wydarzenie to będzie 15 marca tzw. sufit zadłużenia i głosowanie nad jego podwyższeniem.

        Z tego co wyczytałem złoto dobrze sobie radzi gdy mamy ujemne realne stopy procentowe, a z tym właśnie możemy mieć do czynienia gdy Trump wprowadzi w czyn swoje słowa.

        Odnośnie metali szlachetnych, bardzo wiele osób zwraca uwagę na srebro jako jeden z bardziej niedowartościowanych metali o dużej liczbie zastosowań przemysłowych, biżuterii.

        Jakiś czas temu pojawiła się informacja, że jeden z banków zakumulował duże ilości srebra.
        Proszę o podzielenie się opinią dotyczącą srebra.

        • Wszyscy oczekują, że FED podniesie stopy 3-4 razy w tym i następnym roku, co powinno zrównoważyć inflację wywołaną przez wydatki Trumpa, więc moim zdaniem jedno ani drugie jakoś specjalnie nie wpłynie na ceny złota.

          A co do srebra, to ja jestem trochę ignorantem i zawsze inwestycję w srebro traktowałem jako synonim inwestycji w złoto. Z tego oto powodu: http://inflation.us/wp-content/uploads/2015/02/gldslvcorrelation.jpg 🙂

          • W tym roku owszem mogą być podwyżki stóp procentowych, ale w przyszłym roku po wyborze nowego prezesa FEDu przez Trumpa obstawiałbym kolejny program luzowania ilościowego połączonego z obniżką stóp. W końcu Trump twierdzi, że dolar jest przewartościowany, środki na naprawę infrastruktury trzeba będzie wydrukować, dziura w budżecie ze względu na ulgi w dodatkach też będzie musiała zostać zasypana :>

            Nie da się ukryć, że srebro jest skorelowane ze złotem. Pewnie jestem jeszcze większym ignorantem nie wyszukując wszystkich informacji samodzielnie, a posiłkując się autorytetami :>

          • Jakiś czas temu kupiłem opcje na GLD na styczeń 2018 i póki co już jestem w plecy 80USD na jednej opcji. Pytanie brzmi czy trzymać dalej? Moim zdaniem biorąc pod uwagę sytuację geopolityczną złoto wydawało się dobrą inwestycją a póki co spada. Wydaje się że jest teraz na dole kanału wzrostowego ale ciekaw jestem Twojego zdania?

          • Na dole kanału wzrostowego mówisz? To zależy jak patrzeć 🙂

            https://tradingforaliving.pl/files/gold-long.png

            Jako komentarz wrzucę swoją wypowiedź z forum sprzed paru dni: Też bym obstawiał dalszy zjazd. Świat wyluzował. Wybory w Holandii i we Francji poszły gładko; nie ma żadnej wojny handlowej; Xi został kumplem Donalda; Korea Północna ośmieszyła się tymi swoimi nieudanymi próbami; potencjalny konflikt Rosja-USA spalił na panewce; Europa wychodzi na prostą i nawet pojawia się jakiś wzrost; Trump przepycha te swoje ustawy, które przez jakiś czas powinny nakręcić jeszcze gospodarkę; emerging markets cały czas idą w dobrym kierunku; bańka kredytowa w Chinach, która miała wybuchnąć, wcale nie wybuchła i tak dalej. Póki co nie widać na horyzoncie żadnych poważnych zagrożeń, żeby ludzie mieli uciekać w złoto. Deklarowałem buńczucznie w komentarzach pod którymś z tekstów, że ja zacznę kupować złoto dopiero wtedy, gdy w cenie pojawią się z przodu dwie jedynki. I tego się trzymam 🙂

            Natomiast w Twoim przypadku raczej bym się nie pozbywał opcji w tym momencie po tak dużym zjeździe, bo jakieś odbicie jest całkiem prawdopodobne. Zwłaszcza, że nie ma pośpiechu, bo do 2018 jest trochę czasu, więc można te opcje jeszcze potrzymać i poczekać na ewentualny lekki wzrost. Wtedy bym je jednak zamykał lub rolował do spreada, żeby ograniczyć ewentualne dalsze straty albo przynajmniej obniżyć sobie break-even-point. Tutaj pisałem więcej o co w tym chodzi: https://tradingforaliving.pl/rolowanie-opcji/

    • Jasne. Po prostu wklepałem w Google „porównywarka kredytów gotówkowych” i kliknąłem pierwsze co mi wyskoczyło. Najlepsze procenty ma BGŻ BNP Paribas – 5,49% nominalnie i 5,98% RRSO przy kredycie 100 tyś. na 120 m-cy. Zerknij: https://www.totalmoney.pl/kredyty_gotowkowe,porownanie,0,100000,120,rowne,0,0,0,0,0,0#wyniki

      Nie sprawdzałem szczegółów, ale znając życie trzeba pewnie założyć jakieś konto, wykupić ubezpiecznie, wziąć kartę kredytową czy co tam jeszcze, żeby uzyskać te 5.5%, dlatego w tekście podawałem próg 7% jako w miarę realny koszt kredytu. Chociaż w porównywarce widać, że jeszcze Alior ma niższy RRSO, bo 6.3%.

      W BNP Paribas oprocentowanie jest stałe, a u reszty nie sprawdzałem.

      • Dzis zadzwonilem do banku bnp i powiedzieli ze te oferty w porownywarkach nie sa zbyt wiarygodne. Najlepsze co mieli dla singla to 80 tys na 8.5% RRSO stalego oprocentowania na 84 mce. Nie najgorzej, ale 7% wydaje sie nierealne.

        • Hej, ale czemu właściwie patrzysz na RRSO? Przecież tam dochodzi jeszcze koszt utraconych potencjalnych korzyści, czyli wartość tego pieniądza w czasie. Patrzenie na RRSO w przypadku kredytu, z którego pieniądze zamierzasz zainwestować, jest kiepskim pomysłem. Patrz wyłącznie na czyste koszty pożyczki, czyli oprocentowanie nominalne plus prowizja plus ewentualnie inne wymagane opłaty. Nie sugeruj się RRSO, bo to zafałszowuje obraz przy celu wzięcia kredytu o jakim tutaj mówimy.

          • Na pewno na podstawie RRSO łatwo porównać oferty kredytowe i sprawdzić np. czy Alior czy BNP oferuje lepsze oprocentowanie. Poza tym wydaje mi się, że RRSO właśnie bierze pod uwagę oprocentowanie nominalne plus prowizję plus ewentualnie inne wymagane opłaty, czy się mylę?

          • Masz rację, RRSO bierze te wszystkie opłaty pod uwagę, ale dołącza do nich jeszcze koszt pieniądza w czasie, czyli ile tracisz na tym, że te kwotę z kredytu wydajesz na telewizor w stosunku do tego ile byś zarobił, gdybyś włożył ja na lokatę na czas trwania kredytu. Zerknij tutaj, Samcik dobrze to wyjaśnia: http://samcik.blox.pl/2011/09/RRSO-pomoc-dla-zaciagajacych-kredyty-czy-wielka.html

            Dlatego jeśli RRSO tego kredytu w BNP wynosi 8,5%, to wcale nie znaczy, że wyjdziesz na zero uzyskując dopiero 8,5% z inwestycji, bo cześć tego oprocentowania RRSO to właśnie koszt pieniądza w czasie, który jest trochę wirtualny.

            Dlatego lepiej po prostu ręcznie dodać sobie oprocentowanie nominalne i prowizję i ew. inne koszty i policzyć ile to wszystko stanowi procent z sumy kredytu, potem podzielić na lata kredytu i będziesz miał realny break even point.

    • Ja najtaniej znalazłem ze stałym oprocentowaniem 6,99% w mBanku, dokładnie do tego celu 65 000 zł wziąłem na 8 lat. Nigdzie nic lepszego mi się nie udało znaleźć.

        • Pod koniec grudnia ale to nie była jakaś promocja tylko zadzwoniłem do swojego eksperta na infolinię i zapytałem jaką najlepszą ofertę kredytu jest mi w stanie zaproponować, a on powiedział, że stałe 6,99% to jest minimum na jakie im procedura pozwala + jednorazowo 1% prowizji. Na stronie i w systemie ten kredyt był niby na 7,89% pokazywany więc zawsze warto zadzwonić i pogadać z człowiekiem. Ja to dostałem w ogóle w z tego co pamietam 30 minut nawet żadnych dokumentów nie musiałem pokazywać.

  137. Jest wskaźnik, który pokazuje wielkość kredytu udzielonego pod zakup akcji w odniesieniu do giełdy USA, niestety nie mogę go teraz znaleźć. Na pewno im wyższa wartość tego wskaźnika tym szansa na korektę większa. Co za tym idzie im więcej ludzi stosuje daną strategię tym dalej trzeba się od niej trzymać 🙂

    Sam jestem początkującym inwestorem, na kredyt bym się nie zdecydował. Po pierwsze dlatego, że jestem początkujący i na inwestycje w fundusze, akcje nie przeznaczyłem jeszcze więcej niż 10% całego budżetu, co dało mi zwrot 8% na tych aktywach. Po drugie stopy procentowe wiecznie nie będą na tak niskich poziomach, przy rozwijającej się się inflacji. Kredyt o stałym oprocentowaniu też nie wchodzi w grę bo jest sporo droższy.

    • Hej, no i to jest bardzo mądre i racjonalne podejście. Tu nie chodzi o to, żeby zadłużać się na siłę i liczyć na to, że a nuż mi się uda coś z tego wycisnąć. Kredyt inwestycyjny będzie dobry dla osób, które mają cholerną pewność siebie, wiedzą co robią, regularnie na giełdzie zarabiają i szlag ich trafia, że nie dysponują większym kapitałem, który byłby trampoliną do dalszego powiększania zysków.

      W moim przypadku i w przypadku moich znajomych pierwsza potężna linia kredytowa kilka lat temu, którą otworzyliśmy na inwestycje, to był prawdziwy życiowy game changer. Dlatego podrzucam ten pomysł innym, bo wiem, że zwyczajnie sprawdza się on w praktyce. Jeśli ktoś jest na tyle zdeterminowany, żeby swoje życie związać z rynkami finansowymi, to prędzej czy później nie uniknie jakiejś formy zadłużenia ani dźwigni finansowej. Tak jak pisałem, cały świat opiera się na długu. Jeśli z wynikami chcemy wybić się ponad przeciętną, to musimy stosować ponadprzeciętne środki, na które większość inwestorów nie chce się odważyć. Ale tu jest właśnie pies pogrzebany. Większość inwestorów nie osiąga ponadprzeciętnych zysków.

      Poza tym, schodząc już na ziemię, nikt nie ma specjalnych oporów, żeby wziąć kredyt konsumpcyjny na telewizor czy na samochód, ale mało kto myśli o tym, żeby wziąć kredyt i pieniądze z niego zamiast od razu wydać, to zainwestować. Korzyści płynące z procenta składanego to czysta matematyka, nie da się z tym polemizować.

      Zresztą, z dwojga złego, to ja bym już wolał ryzykować na giełdzie pieniądze należące do banku, a nie swoje własne 🙂

      PS. Są instrumenty, które zabezpieczają przed wzrostem stóp procentowych. Jednak kredyt bierzesz w strefie Euro albo w Polsce, a tu się nie zapowiada na spektakularne podwyżki póki co.

      • Zgadzam się ze wszystkim co zostało napisane. Jedyny kredyt jaki uznaję to tylko i wyłącznie inwestycyjny.

        Strefa euro to tykająca bomba zegarowa. Nawet trudno mi sobie wyobrazić co się stanie gdy jeden z silnych gospodarczo krajów się zbuntuje i wróci do narodowej waluty. Silna dewaluacja euro to akurat dobre, ale próba obronienia takiego euro poprzez podwyższanie stóp procentowych to już raczej nie 🙂
        Polska, która jest na kroplówce w postaci funduszy europejskich też straciłaby na rozsypce strefy euro.

        To tylko rozważania raczej mało prawdopodobne, ale kto by przypuszczał, że GB wyjdzie z UE albo Trump będzie prezydentem 🙂

        • Słuszna uwaga, w sumie wcale to nie jest tak bardzo nieprawdopodobne. Populizm szerzy się na całym świecie, od USA, przez GB, po Filipiny. Zobaczymy co w tym roku stanie się w wyborach w Niemczech, Francji i Holandii. Ja tam póki co trzymam się z daleka od jakichkolwiek europejskich klas aktywów.

  138. Jeszcze lepszy pomysl to wziac kredyt nie w Polsce ale w strefie EURO przez to ze odsetki sa nizsze o 1.5p. Dukascopy daje kredyty na 3.5 procent jak zalozysz u nich konto do tradingu ale tam tylko jest FX i Binarki. Ja dostalem w promocji rok temu linie na 15000 EURO bez zadnej prowizji i rolowany kredycik jest co roku, wystarczy splacac odsetki.

    • A możesz te pieniądze od Dukascopy przelać do innego maklera czy musisz je trzymać na ich rachunku foreksowym?

      Szwajcarskie banki też od roku panicznie pozbywają się gotówki, bo mają -0,75% i robią taki myk, że dają kredyt na ok. 4%, ale ten kredyt zabezpieczony jest akcjami, które kupujesz. Podpisujesz coś w rodzaju cesji/upoważnienia in blanco dla banku i jeśli przestajesz spłacać pożyczkę, to bank ma prawo sprzedać twoje akcje, żeby spłacić to zadłużenie. Haczyk jest taki, że musisz korzystać z ich usług maklerskich (są drogie) i nie możesz tych pieniędzy przelać do swojego brokera.

      • Nie nie. Mozna wyplacac tylko nadwyzki wypracowane ponad 15000 EURO a reszta musi zostac na rachunku do obracania dalej. Na koniec roku sciagneli z tego limitu 500 EURO odsetek i przedluzyli linie kredytowa na 2017 rok. Mozna tak caly czas ale wszystko musi byc tylko u nich na koncie.

  139. A ja nie polecam brania pożyczki i inwestowania za cudze, w większości przypadków można się przejechać, rynki są niepewne i czasem posiadając kasę nie wiadomo w co inwestować, zobaczmy teraz co kupić mają 100.000 zł.
    Tomek podaj przykłady na co przeznaczyć teraz tą kwotę?
    Ja nie widzę ciekawych inwestycji na teraz są za bardzo obarczone ryzykiem. Lepiej inwestować za swoje, bo jak nie trafimy to zawsze może przetrzymać spalone inwestycje przez lata, jeśli mamy za co żyć.

    Widzę, że troszeczkę portfel Ci się zmienił i doszła spółka z GPW, dla mnie jak pisałem jakiś czas temu pod testem o inwestycji chyba opcji w meksyk to pisałem o GPW że dała zarobić i da zarobić, jak widać leci ostro do góry, ciekawe jak długo i do ilu, nowe rekordy? Co o tym sądzisz Tomek?

    • Gdybym w tym momencie dostał wolne 100k, to wrzuciłbym 25% w amerykański sektor bankowy, 15% w amerykańską branżę związaną z wydobyciem ropy z łupków, 15% w europejskie i chińskie źródła odnawialne, 10% w koszyk towarów rolnych, 10% w Brazylię, 10% w Rosję, 5% w Indie, 5% w Bangladesz, 5% w Hiszpanię.

      A co do polskiej giełdy, to nie mam zdania na temat zasięgu wzrostu. Dopóki WIG20 rośnie, to w nim siedzę. Jak zacznie spadać, to się zmyję 🙂

      • A w jakim sposób siedzisz na GPW ETF czy jakieś akcje.

        A co myślisz o Indonezji i Chile kraje wydobywcze, może być ciekawie.

        • Mam ETFW20L w ramach IKE. Do Indonezji chciałem nawet wejść na początku zeszłego roku, ale przestraszyłem się trochę wyborów i Duterte. Jak się potem okazało niesłusznie… Teraz z kolei odstrasza mnie wysokie P/B – 2.8, także odpuszczam. O Chile nic nie wiem, więc trudno mi cokolwiek powiedzieć. W ogóle Ameryka Południowa to dla mnie czarna magia.

          • USA jakoś mnie nie przyciąga.

            Co do GPW jak myślisz długo potrwają jeszcze wzrosty do ilu dojdzie WIG/WIG20 kiedy się masz zamiar wycofać?

            Chile i Indonezja zajmują się wydobyciem, więc są dość ważne.
            Zauważyłem w Twoim portfelu jeśli dobrze widzę dom developer?

            Brazylia bardzo ciekawa i dynamicznie rośnie.

            Europejski i chińskie źródła odnawialne co masz na myśli bo jakiś czas temu się przyglądałem i zastanawiam się nad wejściem na długie lata.
            Towary rolne już jestem od paru lat, ale nic się na razie ciekawego nie dzieje, może za parę miesięcy coś się ruszy.

            IKE może coś kiedyś napiszesz? Ja mam IKE poprzez TFI ale nie za bardzo jestem zadowolony tyle, że przez nie mogę inwestować na świecie a IKE przez BM nie za bardzo, choć widzę rozbudowę certyfikatów, ale jakoś mam do nich dystans. TFI mnie denerwują bo mają za wysokie opłaty mieli je zmniejszyć ale nic się z tym nie dzieje.

          • ad. wzrostów na GPW – nie wiem do ilu punktów dojdzie WIG20. To tak jakbyś pytał mnie ile łącznie mililitrów deszczu spadnie jutro w 20 największych brytyjskich miastach. Nie mam pojęcia. Wiem jednak co zrobię, jeśli rano zacznie padać. Otóż wychodząc z mieszkania wezmę parasol.

            ad. źródeł odnawialnych – pisałem o nich tutaj: https://tradingforaliving.pl/odnawialne-zrodla-energii/ i mówiłem tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=vmPVEmw6fUs

            ad. IKE – chyba wszystko w internecie już zostało napisane na ten temat, nie wiem co jeszcze mógłbym dodać tutaj od siebie.

            PS. Trzymajmy się proszę w komentarzach wyłącznie tematyki, której dotyczy sam artykuł, bo inaczej zrobi się straszny bałagan 🙂

          • Deszcz policzyć i przewidzieć jest trudniej niż GPW gdzie można zawsze podać dwa maksyma do ilu dojdzie, ale niech będzie bo widzę niechęć u Ciebie. Bo nie wiem czy zajmujesz się inwestowaniem czy przewidywaniem pogody.

  140. Witam,
    chcę założyć rachunek w bossa.pl i z tego co się zorientowałem jest możliwość wybrania waluty rozliczeniowej w dolarze, a nie złotówkach. Chciałem się dowiedzieć co się bardziej opłaci. Wymiana złotówki na dolary w kantorze wymiany walut. Czy przewalutowywanie przy każdej operacji, przy spreadzie 2.5 grosza?

    • To zależy w co będziesz inwestowal, bo jeśli głównie w instrumenty rozliczane w dolarach, to zdecydowanie bardziej opłaci się wybranie rachunku w dolarach, a potem wymiana PLN na USD w internetowym kantorze (np. Cinkciarz.pl lub Walutomat.pl) i dopiero wtedy zrobienie przelewu na Bosse już w USD).

      Swoją drogą, nie wiedziałem, że na Bossie jest możliwość wybrania innej waluty rozliczeniowej niż PLN. Kiedy ja zakładałem konto, nie było jeszcze takiej sposobności. Dobrze wiedzieć, że jest teraz taka opcja 🙂

      • Dziękuję za błyskawiczną odpowiedź 🙂 Tak interesuje mnie tylko giełda USA. Podejrzewam, że w tym jak i następnym roku możliwe są bardzo duże wahania dolara. Raczej obstawiałbym jego osłabienie ze względu na wypowiedzi Donalda Trumpa, który uważa, że inne waluty są zbyt mocne. Z drugiej strony w USA rozwija się inflacja powyżej poziomu docelowego FEDu co powinno skutkować podniesieniem stóp procentowych. Co mogłoby doprowadzić do umocnienia dolara i problemów na giełdzie lub obligacjach 🙂

        http://bossa.pl/oferta/zagranica/faq/#artid40026pos10

        • Tak, to prawda, że sporo teraz zagrożeń na amerykańskim horyzoncie. Jednak dostęp do giełdy w USA daje też możliwość zakupu prawie 2000 różnych ETF-ów, a to już pozwala na inwestowanie praktycznie na całym świecie, od Chin, przez Indie, po Brazylie 🙂

  141. No i Tesla przy swoich maksymach około 280$ już, więc chyba brakuję około 5$ (z głowy piszę).
    Jak na razie to świetna inwestycja, ja w niej nie jestem i na razie nie będę. Ciekawy czy za parę dni będą nowe szczyty.

    • Ha ha ha, dobrze, że pobralem kolejną porcję shortów przed ich dzisiejszymi wynikami… Nawet CFO żartował na konferencji o bankructwie. 17 Milardów zobowiązań, jak zwykle -800M$ straty i same czary mary o tym, że „im się wydaje” + odejście kolejnego CFO chyba więcej nie umiał już z tych ksiąg wyczarować :D. Jak ta firma może działać nawet sprzedając dziesiąt tysięcy aut i generować straty a jeszcze mają 5 giga-fabryk do wybudowania to ja serio nie wiem 🙂

        • A niech rosną, dokupiłem za więcej tych shortów bo po 281$. 😉

          No dobra to teraz taki niedźwiedź :

          -W styczniu wizytowali fabrykę Gigafactory i … tam był sprzęt i nic więcej się nie działo
          -I tak czeka nas dokapitalizowanie spółki i emisja akcji, bo żaden bank (oprócz ostatnio 1dnego) nie chciał już tego finansować. No chyba, że znajdzie się jakisz szalony inwestor który wyskoczy z 6-8MLD$
          -Spółka idzie w/g „Odwrotności Trumpa” czyli zyski maleją dług rośnie, a akcje rosną. Nie ukrywajmy, że fundamenty są bardzo złe. To fenomen bańki i manii.
          -Tak gotówka w kasie wzrosła, tyle, że to kwestia zapewne pożyczki/kredytu/załóżmy, że wpisowego za Model3, skoro spółka nie generuje pozytywnego cash-flow, to niby skąd ma mieć tą gotówkę w kasie?
          -Obecne zobowiązania spółki to prawie 17MLD$ – ten dług trzeba będzie kiedyś spłacić
          -Model GM Chevy Bolt EV, GM testował (jeździł) od stycznia 2016 roku, żeby przejść wszystkie testy i dopracować model, ciekawe jak TESLA chce to zrobić z modelem 3, bo Bolt już wszedł do sprzedaży.
          -Spółka ma do wybudowania jeszcze kilka Giga-factory. No to z tymi 17MLD$ zobowiązań, może być jeszcze bardziej krucho z kasą.
          -Musk jest bardzo oszczędny w słowach. Wszystko on-time, tylko potem się przesuwa
          -Spółka obiecała auto dla ludu za 35tys$ – fajnie, tylko, mogę się założyć, że wtedy jak obiecywała index towarów był na poziomie 160pkt czyli najniżej od 1971 roku. Wszystkie surowce zaczynają rosnąć + inflacja zaczyna rosnąć (jak 15marca odczyt inflacji będzie w USA większy niż 0.4% m/m to mam wrażenie, że FED będzie mieć mokro w majtkach – moja prognoza na marzec to ok 3.0-3.2% czyli 0.5-0.7% m/m) a więc musi zacieśniać politykę monetarną, a że mamy bańkę na rynku kredytów samochodowych to TESLE też koszt pieniądza zacznie dotykać. Widać ewidentnie, że przesuwamy się w fazie cyklu koniunkturalnego w rynek surowców i rynków rozwijających się.
          -Jestem przeciwnikiem porównywania TESLI do Apple czy Google. To tak jak mówienie (kiedyś w kabarecie), że Jaruzelski to miły dziadzio w okularach. Tak okulary się zgadzają. Tak samo TESLA w tej całej trójce – tak jest innowacyjna i na tym się kończy podobieństwo.Tyle, że Apple i Google zrobiły biznes na praktycznie zerowym koszcie. Budowa przeglądarki nie wymaga MLD$ nakładów na R&D, Apple zasłynęło z oprogramowania, a potem telefonu i jego oprogramowania. To zupełnie nie te same kategorie kosztów co budowa samochodów.
          -Jeżeli GM/Ford powie, że coś im nie wyszło akcje zlecą o 3-5%, jeżeli TESLA powie, że coś im nie wyszło to akcje lecą o 70% na wstępie.

          • Wartość mojego portfela w ciągu ostatnich dwóch godzin uszczupliła się już o cztery cyferki USD… A Twojego o ile wzrosła? Jakieś lewarowane masz te shorty?:)

            A co do meritum, znowu generalnie przekonuje mnie to wszystko o czym piszesz, kupuję te argumenty. Jednak kupuję je wyłącznie w krótkim terminie. Natomiast z Teslą jest tak, że ludzie nie nabywają tych akcji dla tego czym ta firma jest dzisiaj, tylko są skłonni przepłacić dzisiejszą wartość dla tego, czym ta firma będzie za kilka lat. Stąd kurs windowany jest w kosmos i rzeczywiście dzisiaj wygląda na totalnie oderwany od fundamentów. Tych fundamentów faktycznie jeszcze nie ma, bo w tym momencie dopiero kopane są doły, które za rok będzie można zalać betonem, a za dwa lata próbować coś na nich stawiać dalej. Wtedy jednak obawiam się, że cena akcji będzie już na poziomach nie do zaakceptowania, aby wchodzić w tę inwestycję. Teraz też zresztą jest, ale ja akurat kupiłem średnio po 195 USD.

            Moim celem na giełdzie nie jest wybrać niedowartościowaną spółkę, kupić ją tanio i sprzedać drogo, tylko moim celem jest zarobić pieniądze. Jeśli biorę udział w manii czy w bańce spekulacyjnej, która posyła kurs akcji w górę o 50% w ciągu dwóch miesięcy – super, wszystko mi jedno. Ważne, że jestem po właściwej stronie rynku dopóki to szaleństwo trwa.

            Podoba mi się pointa o tym, że „Jeżeli GM/Ford powie, że coś im nie wyszło akcje zlecą o 3-5%, jeżeli TESLA powie, że coś im nie wyszło to akcje lecą o 70% na wstępie.” A podoba mi się dlatego, że to działa dokładnie tak samo w drugą stronę. Jeśli GM powie, że coś im się udało, to akcje wzrosną o 3-5%, ale jak Tesla powie, że coś im się udało, to akcje wzrosną o 70% 🙂

          • Nie mam lewaru. Zwykłe CFDs. Fakt moja wzrosła o tyle co straciła Twoja strona, choć jak mam być szczery nie wiem czy opłaca się zamykać te shorty. Jeszcze poczekam. Bo nawet z technicznego punktu widzenia, zleciało z 90RSI i uważam, że trochę pogoni w dół TESLE, bo tak z napompowanymi spółkami jest. Ja spodziewam się zjazdu na 210$, ale chwilę to potrwa. Lewarowane mam shorty na NASDAX-100 które oworzyłem wczoraj 3:1 i chyba znowu trafilem. Otworzyłem je pod rezultaty za 4Q2016 które ze względu na statystykę zawsze są przestrzelone w dół, tam gdzie rynki się spodziewają w górę. To też zobaczymy. Patrzę na cene złota i widzę że tańczy na oporze 1250$ jak przejdzie ten poziom, no to lecimy z NASDAX jeszcze bardziej w dół.

            Serio spodziewasz się, że za 2 lata USA będzie rozkwitało gospodarczo, jak Trump chce zamknąć granice i sprowadzić wszystkie fabryki do USA? Ja w to nie wierzę, fundamentalnie ten rynek kompletnie ma się nijak do wyceny w/g mnie. Dlatego uważam, że liczenie na to, że TESLA w dobie tych zmian rozkwitnie trochę uważam, za przesadzone stwierdzenie.

            No co to mojej pointy. Jasne no risk no fun 🙂 Ale uważam, że większe jest prawdopodobnieństwo, że co innego pójdzie +70% niż, że zrobi to TESLA 🙂 To, że Muskowi wyszło z PayPalem i jest wielkim wizjonerem – nie jest żadnym dowodem, że każdy biznes do którego się dotknie wypali, a ludzie na to liczą. Zgadzam się z tym co mówisz o manii i zarabianiu na niej, pytanie tylko czy nie przeszarżujesz czekając na realizację zysku przy +200% bo chcesz +300% 🙂

            Ostatnio gdzieś natknąłem na artykuł w wolnym tłumaczeniu brzmiał mniej więcej „Tesla – wielkie oszustwo czy wielki sukces”. Zresztą nawet wczoraj na ogłoszeniu wyników Musk sam stwierdził, że Tesla jest „on the edge” jeżeli chodzi o finanse i muszą znaleźć finansowanie, choć odrobinę wcześniej powiedział, że Model 3 nie potrzebuje dokapitalizowania spółki, więc czysta dezinformacja.

            No cóż nam zostało 🙂 Obserwujemy dalej. Ja uważam, że nie zrobią tego Model 3 w tym roku i pod to obstawiam. Obstawiam też pod to, że muszą się dokapitalizować na kwotę 7-8MLD$ – nie wierzę też w to, że ktoś im „pożyczy” tą kasę. Muszą zrobić emisję akcji, albo znaleźć kogoś kto utopi taką kwotę na wstępie, ale raczej opcja kapitalizacji jest najbardziej prawdopodobna.

          • No zobaczymy, znając życie okaże się, że obaj mieliśmy rację. Póki co też jestem zdania, że w krótkim terminie firma może zaliczyć jeszcze potężną korektę, chociażby wywołaną przez realizację zysków wszystkich krótkoterminowych inwestorów, którzy w grudniu weszli przy cenie 180 USD.

            Zgadzam się także, że Tesla to firma z rodzaju „wielkie oszustwo albo wielki sukces”. Ich przyszłość będzie zerojedynkowa: albo zmienią świat albo zbankrutują zostawiając po sobie niespłacone gigantyczne długi. Ja mimo wszystko stawiam na tę pierwszą opcję 🙂

            I wcale nie spodziewam się, że za 2 lata giełda w USA będzie kwitła. Myślę, że finalnie będzie się kisiła mniej więcej na tych samych poziomach, na jakich jest dzisiaj. Ale z ciekawości wrzuciłem do porównania akcje Tesli i S&P 500. Nijak to to nie jest skorelowane: https://tradingforaliving.pl/files/tesla-sp500.png

          • To ciekawe co napisałeś o giełdzie w USA od niedawna czytam bloga ale wspominałeś o kryzysie który powinien przyjść pod koniec roku 2017 lub na początku 2018 ta cykliczność brzmiała logicznie a teraz piszesz że będzie coś w rodzaju stagnacji?
            Tak na marginesie właśnie założyłem konto na DeGiro i myślę o Tesli i inwestycjach w lit bo uważam że generalnie źródła odnawialne to inwestycje w przyszłość (tylko nie miałem pomysłu w co zainwestować nie mając milionów na koncie).

          • Cześć, pewnie mówisz o notce z lipca 2016 r., w której pisałem o widmie recesji albo przynajmniej głębszej korekty w USA. No cóż, wtedy rzeczywiście tak myślałem, jednak przez te pół roku sporo się zmieniło. Przede wszystkim okazało się, że protekcjonizm Trumpa dość mocno pomaga cenom akcji, a jego deklaracje odnośnie obniżania podatków i zwiększania wydatków na infrastrukturę posłały kursy jeszcze wyżej. Ciężko to było przewidzieć jeszcze pół roku temu. Nie zmienia to jednak faktu, że giełda w USA dalej jest przewartościowana. Jak sobie zważę argumenty za spadkami i za wzrostami, to wychodzi mi mniej więcej fifty-fifty. Dlatego uważam, że za dwa lata giełda będzie mniej więcej w tym samym miejscu, w którym jest dzisiaj. Co nie znaczy, że po drodze nie zaliczy jakiegoś spektakularnego wzrostu lub korekty.

            Ja też wierzę, że odnawialne źródła energii to przyszłość, ale – jak mawiał Benjamin Graham – nawet fantastyczna spółka, lecz kupiona po wygórowanej cenie, może okazać się fatalną inwestycją. Dzisiaj bałbym się kupować akcje Tesli po aktualnej cenie, tak samo jak ETF-a LIT (jeśli jego miałeś na myśli). Zerknij na te wszystkie argumenty, o których pisał Greg w komentarzach. Ryzyko spadków w najbliższym czasie jest naprawdę spore, więc ja bym radził poczekać na rozwinięcie korekty i dopiero wtedy kupić Teslę po dużo niższej cenie.

            Póki co dobre wyceny mają jednak ETF-y: TAN, FAN i ICLN, o których więcej pisałem tutaj: https://tradingforaliving.pl/odnawialne-zrodla-energii/

            A jeśli chcesz zainwestować wyłącznie w lit, bez tych wszystkich wiatraków i paneli solarnych, to zerknij na japońskiego producenta baterii litowo-jonowych, o którym na początku lutego mówiłem tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=vmPVEmw6fUs

            Od tego czasu kurs wzrósł już o 15%, ale potencjał tej firmy w dalszym ciągu pozostaje gigantyczny. W jej akcje na giełdzie w Tokio można zainwestować właśnie poprzez Degiro. Tak samo jak w amerykańskie ETF-y: TAN, FAN i ICLN.

          • No to się pochwalę 😉 kupiłem Covestro, Guggenheim Solar ETF i Teslę gdy trochę spadła po dzisiejszych informacjach odnośnie pozwu sądowego. Pierwsze zakupy poza granicami kraju.

          • Super, gratuluję! Dobry wybór 🙂 A z jakim horyzontem czasowym dokonałeś tych zakupów? Jak długo planujesz trzymać akcje?

            ETF TAN w ponad 50% posiada ekspozycję na Chiny i Europę, więc będzie fajną dywersyfikacją w stosunku do akcji z USA.

            Ten pozew to cyrk jakiś, no ale USA wolny kraj, niech się pozywają. Ja dopiero dzisiaj przyswoiłem informację, że Tesla w 2016 roku TRZYKROTNIE zwiększyła swoje przychody ze sprzedaży w Chinach z 300 mln to 1 mld dolarów. Teraz Chiny są ich drugim największym rynkiem zbytu. To dobrze wróży przed wprowadzeniem Modelu 3 do sprzedaży, bo chiński rząd wydaje gigantyczne pieniądze na zachęty (i zapowiada wydawanie jeszcze większych) do zakupu ekologicznych aut.

            Covestro za to zupełnie nie znam, ale poczytam w wolnej chwili co to za cudo 🙂

          • To co zakupiłem z perspektywą do końca roku i zobaczę co dalej jak się sytuacja rozwinie. Resztę kapitału przeznaczam na GPW i zabawę pod 4-6% ruchy na energi i deweloperce ( bo jak mówił pewien mądry pan trzeba inwestować w to co się rozumie – albo chociaż tak się wydaje 😉 )

      • Teraz zerknąłem dopiero dokładnie na liczby, są też pozytywy 🙂 Strata 121 mln za Q4 jest o ponad połowę mniejsza od tej z zeszłego roku (320 mln), a gotówka w kasie wzrosła z 309 mln do 3,39 mld! Do tego pojawiły się większe wydatki na R&D i na inwestycje (ponad 500 mln na Freemont i Gigafactory). Te inwestycje kiedyś w końcu się zwrócą i zaczną na siebie zarabiać. Wspominali też, że zmieniają trochę model sprzedażowy paneli z SolarCity z leasingowego na częściowe płatności up-front, co powinno szybciej generować więcej gotówki z tej odnogi biznesu. Ja tam zachowuję umiarkowany optymizm w średniej i bardzo mocny optymizm w długiej perspektywie 🙂

  142. Zastanawia mnie jedna rzecz oglądając jednego ETFa zauważyłem, że zbliża się do bardzo niskiej wartości. Co zarządzający ETFami robią jak spadnie do 1$ albo niżej …. co jeśli spadnie w okolice 0$? Zawieszają jego działalność? Zamykają ? Inne wyjście ?

    • ETF odzwierciedla praktycznie jeden do jednego to, co w nim siedzi. Tak więc jego wartość teoretycznie spadnie w okolice zera tylko wtedy, jeśli wszystkie akcje, które się na niego składają, też spadną w okolice zera. To raczej mało realne, nie wiem czy kiedykolwiek zdarzyła się taka sytuacja.

      W praktyce jednak ETF-y nie mogą być notowane poniżej 1$, bo takie jest ograniczenie giełdy amerykańskiej, dlatego kiedy cena za jednostkę zbliża się do tej granicy, to zarządzający funduszem przeprowadzają tzw. odwrotny split, czyli redukują liczbę dostępnych na rynku jednostek, jednocześnie podnosząc ich cenę. Jeśli miałeś 100 jednostek o kursie 1$ każda, to fundusz może ci je zamienić na 10 jednostek notowanych po 10$ każda. Czasem tak się zdarza przy lewarowanych ETF-ach i ETN-ach.

  143. Super, właśnie jakiś czas temu utworzyłem swój ale jest w trakcje tworzenia, podoba mi się i pewnie z niego będę korzystał (Twojego). Tylko jak przechowywać transakcje zamknięte jako archiwum w innej zakładce? Bo z tego co zrozumiałem, przechowujesz w tym samym miejscu gdzie była ta transakcja tylko proponujesz zmianę koloru, ale to będzie mieszało wyniki. W filmie nie widzę tego, zamknięcie pozycji plus cena sprzedaży i podatek.

    Następne pytanie: kupujemy Teslę np 10sztuk później za jakiś czas dokupujemy 15szt Tesli i tak parę razy co robimy jak tą średnią wpisujemy (gdzie itd)? Rozumiem, że w Twoim excelu dopisujesz pozycje niżej i niżej ? Brakuje mi tego w Excelu.

    • Hej, trzymanie zamkniętych transakcji w tym samym miejscu (tylko oznaczonych innym kolorem) nie miesza wyników, jeśli tym zamkniętym pozycjom po prostu usuniesz wszystkie dane z kolumn K, L, M, N. One i tak już nie będą do niczego potrzebne, bo przy zamkniętej transakcji ryzyko przestało istnieć.

      A jeśli chodzi o uśrednianie, to ja dokupując kolejne akcje po prostu wyliczam średnią cenę nabycia, wpisuję ją w miejsce starej ceny zakupu (kolumna C) i podaję nową liczbę jednostek w kolumnie D. Wszystko w obrębie tego samego wiersza. Jeśli najpierw kupiłeś 10 akcji Tesli po 200 USD, a potem dokupiłeś 5 akcji po 190 USD, to sumujesz łączną cenę zakupu obu transakcji (2000 + 950 = 2950) i dzielisz ją przez łączną liczbę zakupionych akcji, czyli 15. W taki sposób uzyskujesz średnią jednostkową cenę zakupu tych 15 akcji, czyli 2950/15 = 196,66 USD.

      Ale równie dobrze możesz dla każdego kolejnego dokupienia akcji tworzyć dodatkowy oddzielny wers, to nie ma znaczenia, wtedy tylko jest więcej zabawy z pokazaniem wszystkich akcji jako jednej pozycji na wykresie.

      • Jeśli masz dużo transakcji to ekran główny będziesz miał zawalony pozycjami (tak mi się wydaje) i po jakimś czasie nie będzie to przejrzyste dlatego uważam, że zamknięte pozycje powinny być przenoszony gdzieś indziej (zakładka archiwum np 2016)
        Co do prowizji, to wspólnie wpisujesz dla kupna i sprzedaży? Bo widzę tylko jeden wpis.
        Nie ma podatku odjętego od zysku a to zmienia dość zysk z inwestycji.
        Jeszcze w B29 masz zyska/stratę za 2017 a gdzie poprzednie lata?

        Ja mam jeszcze problem bo mam w IKE dość dużo konwersji i drobnych zakupów i też się zastanawiam ja to ogarnąć, trochę zaniedbałem parę lat i się tego zebrało i w końcu trzeba porządki zrobić.
        Przepraszam że Cię męczę. Dzięki za odpowiedź.

        Jeśli uśredniasz w jednej kolumnie to nie masz daty zakupu kolejnych pozycji i nie wiesz ile trwała cała inwestycja no chyba, że wpisujesz pierwszą datę zakupu. Na razie się zastanawiam, ale chyba lepiej rozbijać te zakupy.

        • Jak kto woli, każda metoda będzie dobra. Dla mnie nie ma znaczenia kiedy kupiłem poszczególne pakiety tych samych akcji, ani za ile. Liczy się tylko ile włącznie wydałem na całą inwestycję, dlatego ja akurat nie rozbijam takich rzeczy na oddzielne pola.

          U mnie każda zakładka arkusza to oddzielny rok, bo lubię sobie podsumowywać zyski latami, dlatego nie ma aż takiego bałaganu, jeśli na jedną zakładkę arkusza przypada łącznie maks 80-100 transakcji, które zawieram w ciągu dwunastu miesięcy. Potem następuje reset i suma końcowa z danego roku staje się sumą początkową z roku kolejnego, który jest już zliczany w nowej zakładce.

          Prowizję od kupna i sprzedaży umieszczam w tym samym polu, żeby niepotrzebnie nie komplikować i nie mnożyć kolumn. W momencie zakupu wpisuję kwotę pierwszej prowizji, a gdy sprzedaję, to powiększam tę kwotę o prowizję ze sprzedaży.

          A podatku nie ma, bo nigdy jeszcze nie zapłaciłem żadnego podatku od zysków kapitałowych, dlatego nie biorę go pod uwagę. No ale on jest w Polsce stały, więc wystarczy, że sobie pole Strata/Zysk podzielisz przez 1,19.

          Ten arkusz, który umieściłem to jest najbardziej bazowa i wyjściowa wersja dla osób, które w ogóle nie prowadzą żadnych podsumowań, ani namiastki zarządzania ryzykiem. Możesz go sobie dowolnie rozbudowywać i modyfikować pod własne potrzeby, równie dobrze on może mieć zliczanych i 100 różnych wartości, tylko nie wiem czy jest sens, bo w ogólnym rozrachunku najważniejsze jest to, ile zainwestowałeś i ile z tej inwestycji wyciągnąłeś na rękę, a cała reszta to już tylko ozdobniki.

          • Super dzięki za odpowiedź w wolnej chwili wezmę się za wprowadzanie danych. Mała modyfikacja i będzie jak znalazł.

          • A czy moglbys jeszcze wyjasnic w jaki sposob rozpisujesz sprzedaz akcji? Rozumiem, ze zmniejszasz ilosc akcji, ale gdzie wpisujesz kwote uzyskana ze sprzedazy?

            I drugie pytanie – dlaczego nie zaplaciles nigdy podatkow od zyskow kapitalowych? Oczywiscie jesli nie jest to jakas tajemna wiedza 🙂

          • Hej, jeśli sprzedaję tylko część akcji, to po prostu dubluję dany wiersz i zmniejszam w nim liczbę jednostek. Jeśli miałem jeden wiersz z kupionymi 150 akcjami XYZ i sprzedałem połowę tych akcji, to robię kopię tego wersu, wygaszam ją na szaro i liczbę akcji w obu wierszach zmieniam na 75. W ten sposób mam jeden wiersz ciągle aktywny ze zmniejszoną liczbą akcji, a drugi nieaktywny z tą „historyczną” liczbą. Ważne tylko, żeby w tym wygaszonym wierszu dodać pole „zysk” do ogólnego podsumowania zysków.

            A co do podatku, żadna tajemnica właściwie, do tej pory inwestowałem w ramach spółki offshorowej, a nie osoby fizycznej, więc obowiązywały inne zasady rozliczeń.

  144. Tak zainteresowałem się po Twoim poście tym Pakistanem. Ciekawe. Fajny artykuł i prawie byś mnie przekonał gdyby nie fakt, że zacząłem sprawdzać gospodarkę Pakistanu i wyszło mi coś czego nie lubię w gospodarkach rozwijających, choć nie wykluczone, że z czasem się do zmieni – chodzi o deficyt handlowy. Mam wrażenie, że pakistańska gospodarka nie ma do zaoferowania kompletnie niczego, a deficyt strasznie się pogłębia od 2008 roku i przez 10 lat wzrósł o 500%!!! Właściwie eksportuje tylko paliwa, tytoń i zwierzęta hodowlane, co oczywiście nie znaczy, że w perspektywie następnych 10 lat nagle zaczną coś wytwarzać i podganiać deficyt. Ja jednak zrezygnowałem.

    • A nie wyolbrzymione trochę te 500%? Jeśli weźmiesz jako punkt odniesienia, np. środek 2011 roku, to okaże się, że deficyt wzrósł przez ten czas „tylko” o 100% ze 150 mld do 300 mld rupii 🙂 https://tradingforaliving.pl/pakistan-trade.png

      Ale to fakt, że mało co jest eksportowane jeszcze z Pakistanu, jednak to wynika z tego, że kraj jest teraz dopiero na etapie inwestycji, napędzanych zresztą przez chiński kapitał. Powstaje w końcu sieć energetyczna z prawdziwego zdarzenia, budowane i remontowane są drogi, unowocześniane porty i tak dalej. Dopiero jak powstanie ta infrastruktura, to zwalą się tam zagraniczne koncerny, które przeniosą produkcję, np. z coraz droższych Chin czy Wietnamu. Wtedy może będzie widać jakiś efekt, chociaż ja tam specjalnie nie jestem przekonany do długofalowej inwestycji. W Pakistan wszedłem wyłącznie jako zagranie pod decyzję MSCI i zamierzam posiedzieć tam nie dłużej niż do końca tego roku.

      Z długofalowych inwestycji z tamtego regionu o wiele bardziej wolę, np. stabilniejszy i bezpieczniejszy Bangladesz – https://tradingforaliving.pl/bangladesz-inwestycja/

  145. Dajcie spokój z tą Teslą. Spółka skrajnie przewartościowana na skrajnie przewartościowanym rynku. Świat zawraca w stronę wyższych stóp procentowych a poziom zadłużenia społeczeństwa jest taki, że nawet Amazon nie dał rady w wynikach. Jedna zła wiadomość i akcje lecą o 50%, a ciekawe jak taka TESLA poradzi sobie z BMW, Audi, Mercedesem, GM, Toyota i wieloma innymi graczami. TESLA to czysty PR i marketing i Elon Musk. Nie oferuje nic więcej oprócz przepalania kasy i wzrostów o 5% jak Musk tweetnie jakąś bzdurę po czym sam sprzedaje pakiet za 100M$ co zrobił dość niedawno, zresztą jak spora część managementu. Jakoś nikt nie kupuje a wszyscy to sprzedają. Akcje TESLI to przykład tego jak dziki tłum skacze w ogień na główkę z 10 piętra nie dość, że bez liny to jeszcze bez majtek. No cóż poczekajmy. 22/02 mamy wyniki za 2016 rok.

    • Hej, skoro wszyscy sprzedają, a nikt nie kupuje, to w jaki sposób kurs od początku 2017 roku urósł już o 50%? 🙂

      Tesla wskaźnikowo rzeczywiście wygląda na przewartościowaną, ale co musi się zmienić, żeby zmieniły się wskaźniki? Musi spaść cena akcji albo wzrosnąć zysk firmy. Ja liczę na to drugie. Ciężko jednak oczekiwać zysku już teraz, skoro dwa największe konie pociągowe wyników firmy nie weszły jeszcze w ogóle na rynek! Mam na myśli Model 3 i akumulatory z Gigafactory. Dopiero kiedy te odnogi biznesu ruszą do sprzedaży, dopiero wtedy okaże się jaki naprawdę zysk jest w stanie wygenerować Tesla. Dlatego nie ma sensu patrzeć na wyniki za 2016 rok, bo one niczego nie powiedzą. Rok 2016 to był rok inwestycji, a nie rok zbierania plonów. Na efekty trzeba poczekać jeszcze 2-3 lata, a do tego czasu, moim zdaniem, akcje Tesli wespną się o wiele wyżej niż są dzisiaj. Zwłaszcza, że marka taka jak Tesla i facet taki jak Elon Musk zawsze znajdą swoich fanów na giełdzie.

      I tutaj druga rzecz, nie da się bezpośrednio porównywać samochodów Tesli do samochodów od Toyoty czy od GM. Tesla jest seksi. Ma to coś. Widziałeś kiedyś, żeby ludzie ustawiali się w całonocnych kolejkach, aby zamówić w przedsprzedaży samochód Toyoty? Audi nawet? Porównując Teslę do innych to tak jakbyś porównywał produkty Apple do konsumenckich produktów IBM czy Toshiby. Się nie da, bo to inne światy. A o potencjale firmy niech świadczy choćby to, że jeszcze w 2010 roku zainwestował w nią… Mercedes, kupując 10% akcji.

      No i nie zapominajmy o dywersyfikacji biznesu. Tesla dzisiaj to nie tylko samochody, ale też produkcja i sprzedaż dachów i paneli solarnych w modelu leasingowym (genialne rozwiązanie), ale przede wszystkim Gigafactory, które będzie największą fabryką akumulatorów litowo-jonowych na świecie. Poza tym Tesla ma wizję, ma plan i ma pomysły na przyszłość (od autonomicznych aut, przez bezobsługowe wypożyczalnie, po elektryczne autobusy dla miast). I nie są to raczej czcze obietnice, bo kto jak kto, ale Musk pokazał już, że potrafi. Przecież ten facet jako pierwszy w historii astronautyki wysłał w kosmos prywatną rakietę!

      Dlatego uważam, że jest po prostu dużo powodów, które mogą sprawić, że przychody Tesli będą dynamicznie rosły, zwłaszcza kiedy te wszystkie nowe kategorie produktów wejdą na rynek. A gdy wzrosną przychody, zyski i wartość firmy, to okaże się, że obecna cena za akcje wcale nie była taka wysoka. Tak czy inaczej, nie ma co dzisiaj oceniać Tesli, bo jest na to zwyczajnie za wcześnie. Wróćmy do tej dyskusji za 2-3 lata, kiedy wszystko będzie już jasne 🙂

      • No właśnie – Tesla jest seksi więc tłum jak głupi do niej lgnie – zresztą tak jest z każdą modną spółką, byle zawirowanie i spada o 50%. Oczywiście masz sporo racji w tym co mówisz, ale popatrzmy na fakty. Po pierwsze ja mówie teraz, że spółka jest przewartościowana – teraz, wczoraj, niewcześniej. Generalnie od kursu 263$ twierdzę, że to spora bańka i mam otwarte konktrakty na spadki, może się przeliczę co do wyników 22/02, czas pokaże, ale sprzedam wtedy kontrakty i mało co mnie interesuje czy ona jeszcze urośnie do 500$. Sposób w jaki kurs rósł od 2017r pokazuje też jak szybko może spaść, zawsze pionowa linia w górę szybko zamienia się w spadek w dół na byle problemie i szybką wyprzedaż. Po trzecie Amerykanom w/g ostanich danych już nawet dług nie rośnie bo są tak przyciśnięci od kart kredytowych po hipotekę na autach skończywszy (średnia wielność długu na auto to 28tys $ każdej rodziny). Do tego weźmy zwijanie się gospodarki USA i sztuczna bańka pompowana z drukarek FED która w 80% weszła w ceny akcji + podwyżki stóp procentowych – a to wszystko przedkłada się na zakupy m.in aut – bo o nich mówimy. Spółka nigdy nie była rentowna (i pewnie długo nie będzie), a jej mania polega na osobowości pana Muska – co do tego nie ma wątpliwości, bo gadane gość ma nieźle. Panele solarne to wrzód na tyłku p. Muska – bo to dopiero generuje straty. Tesla ma wizje i na wizji kończy. Wizje można mieć w niszowych produktach, a nie w torcie pociętym na dużych graczy – tzn też ją można mieć, ale małe jest prawdopodobieństwo, że uda się coś z nią zrobić. Generalnie życzę im powodzenia. Uważam, że przy takich wycenach i obecnej sytuacji gospodarczej USA Tesla to bardziej zagrożenie niż potencjał. Ja chcę tylko zarobić na ich wynikach (pewnie sporo minusa będzie bo koszta produkcji nowego modelu muszą gdzieś upchnąć) i sprzedaje i zapominam, natomiast tak czy inaczej życzę powodzenia w kiszeniu akcji i dla mnie akcje mogą dobić nawet i do 1000$, obyś tylko zarobił 😉 PS : Do Apple się nie odnoszę, ale jak sam pewnie widzisz Apple zaczyna coraz mocniej obrywać. Produkty już nie te (sam jestem użytkownikiem Apple i pierwszy raz myślę nad przejściem do konkurencji), trochę już mało przebojowości mi brakuje w Apple. Poza tym Apple sprzedaje telefony na gigantycznej marży dostępne dla ludu a Tesla auta za 35-100x tyle co Apple ma gigantycznej stracie, więc tu już grupa docelowa jest troszkę inna.

        • Pełna zgoda co do tego, że w krótkim terminie akcje mogą zaliczyć solidną korektę. Wystarczy pretekst w rodzaju porządnej kraksy albo opóźnienia w Gigafactory itp. Zwłaszcza, że wzrost kursu od początku roku był nadzwyczajnie szalony i za bardzo niczym fundamentalnym nie uzasadniony. Mnie ta wizja jednak specjalnie nie boli, a jak będzie korekta to dokupię jeszcze jakiś skromny pakiet, bo ja trzymam te akcje z perspektywą 3-30 lat, zależnie od rozwoju, nomen omen, wypadków 🙂

          Zgadzam się też, że gigantyczne zadłużenie Amerykanów jest jakimś zagrożeniem, zwłaszcza że lwią część tego zadłużenia wygenerowały kredyty samochodowe subprime. Sam pisałem zresztą o tym parę miesięcy temu: https://tradingforaliving.pl/kredyty-subprime-short/ Ale nawet jeśli ta bańka pęknie, to nie uważam, żeby odbiła się ona na sprzedaży Tesli, której Model 3 kosztuje i tak mniej niż średnia cena sprzedawanych w USA nowych samochodów. A nie uważam tak dlatego, że Tesla kieruje swoją ofertę do nabywców z trochę innego segmentu niż NINJA, który ma największy problem ze spłatą zobowiązań. Lower class nie kupuje samochodów elektrycznych. Poza tym w Tesli sami zaczynają już przebąkiwać o nowym rewolucyjnym modelu finansowania zakupu ich samochodów bez potrzeby zaciągania kredytu w banku.

          A co do porównania z Apple to fakt, rzeczywiście dzisiaj firma dobiła już chyba do granicy swojej kreatywności. Ale przez długi czas Apple korzystał na tym, że był pierwszy właściwie we wszystkim, co wprowadzał do masowej sprzedaży. Ich konkurencji zajęło wiele lat dogonienie lidera i dorośnięcie mu do pięt jeśli chodzi o jakość, design, komfort użytkowania itd. Dlatego póki co nie widzę zagrożenia ze strony GM czy innych molochów. Swoją drogą, ja pierwszy raz zetknąłem się z iMakiem i z iBookiem w 2002 roku bodajże i to było olśnienie, że komputer może działać w ten sposób. To była rewolucja i zupełnie nowa kategoria produktów na rynku. Podobne wrażenie odniosłem rok temu jak przez miesiąc jeździłem Modelem S. Ten samochód to moment zwrotny w historii motoryzacji, tak samo jak pierwszy iPhone był kamieniem milowym na rynku nowej generacji telefonów komórkowych. Dlatego wierzę, że historia Tesli dopiero się rozpoczyna.

          Tak czy inaczej, możemy umówić się w ten sposób, że Ty zarobisz w krótkim terminie na spadkach, a ja w długim terminie na wzrostach. Win-win 🙂

          • Win-win to mi się podoba. Bardzo podoba mi się Twój blog (trafiłem przez przypadek i raczej zostanę i pozwól, że jak się z czymś zgadzać nie będę to będę wywoływać kulturalną polemikę) 🙂

            Moje największe obawy o TESLE w długoterminowym okresie są takie, że spółka po pierwsze w/g szacunków Morgan Stanley (gdzieś mi się to obiło, ale teraz nie mogę znaleźć gdzie) potrzebuje na szybko 11 miliardów$, przy czym wypuszczenie modelu „3” za 35tys$ jest w/g mnie spóźnione o ok 2-3 lata, więc skąd ma wziąć te 11 miliardów $? Spóźnione, bo już teraz co sam przyznajesz kapitał powoli zaczyna odpływać z rynków USA + protekcjonizm Trumpa + kryzys zadłużenia globalnego na poziomie ponad 300% PKB + rosnąca inflacja + fakt, że bezrobocie liczone w USA metodami europejskimi daje poziom bezrobiocia na poziomie ponad 20%. Do tego przyrost PKB jest prawie zerowy a już za chwilę za 1$ długu będziemy mieli wzorst o 0.5$ (obecnie chyba jest to 1.13$ za każdy 1$ długu, ale „niedawno” masz 4$ za każdy 1$ długu). Skąd TESLA ma finansować te auta? Ja się nawet pytam czy ona wyprodukuje ten model „3” w ogóle czy za chwilę dowiemy się o przełożeniu projektu o następny rok (co w ogóle by mnie nie zdziwiło), albo że cena nie będzie 35tys tylko 45tys (też mnie to nie zdziwi jak w takim tempie inflacja nawet CPI przywaliła w 4Q2016, bo realna jest i tak większa). Ja mam podejście takie, że nawet jak jest super spółka rokująca to jeżeli fundamenty gospodarki i cykl gospodarczy zwraca się w inną stronę to nawet jak w nią wierzę to sprzedaję i ide w inne niedowartościowane aktywa, a takich pełno na świecie – tam gdzie cykl gospodarczy akurat mi je wyznaczy.

          • Dzięki za miłe słowa odnośnie bloga! Polemika jak najbardziej wskazana, bo czyjeś odmienne spojrzenie na temat zawsze skłania mnie do przemyślenia sprawy drugi raz, a to z kolei często potrafi zaoszczędzić pieniądze. Ja tam nie mam oporów, żeby przyznać się do błędu, zmienić zdanie i na drugi dzień odwrócić pozycję 🙂

            I w sumie zgadzam ze wszystkim co napisałeś. Też widzę te zagrożenia, też unikam takich rynków jak dzisiejsze USA i w dodatku trzymam się z daleka od przewartościowanych spółek, które nie zarabiają. Tesla to jednak wyjątek. Jedyny w całym moim portfolio.

            Można powiedzieć, że miałem sen i ujrzałem przyszłość 🙂

            A co do tych 11 miliardów, których na gwałt potrzebuje Tesla, to tylko taka plotka. Ta historia wzięła się z notki analityka z Oppenheimer’s, który zasugerował, że jak Tesla kupi SolarCity, to potem do końca 2018 roku będzie potrzebowała uzbierać na jego funkcjonowanie dodatkowych 12 mld USD. To wynika z tego, że SolarCity sprzedaje panele w modelu leasingowym. Klienci, którzy kupują u nich dachy nie płacą z góry ani grosza, tylko podpisują z firmą umowy leasingowe na wiele lat i przez ten czas co miesiąc spłacają raty, które są niższe niż pierwotne rachunki za tradycyjny prąd. Dlatego może się wydawać, że spółka w poszczególnych latach mało zarabia w stosunku do inwestycji i dlatego potrzebuje dodatkowych pieniędzy, ale to wynika z tego, że SolarCity prowadzi biznes, który ma perspektywę długofalową i z którego zyski sprzedażowe będą rozbite i księgowane przez kolejne lata. Myślę, że dla tak przejrzystego przedsięwzięcia nie będzie żadnego problemu ze znalezieniem finansowania, choćby z kredytu bankowego czy z emisji obligacji.

            Jeśli w ogóle te pieniądze będą potrzebne, bo Tesla mówi, że analiza Oppenheimer’s to totalna bzdura i firma przynajmniej w przewidywalnej przyszłości, czyli do połowy 2017 roku, nie będzie potrzebowała od nikogo ani grosza, bo sama sobie finansuje swoje przedsięwzięcia.

            A analityk z Oppenheimer’s, który napisał o tych 12 mld, to Colin Rush. Tipranks pokazuje, że skuteczność jego przepowiedni wynosi 49%. Fifty-fifty 🙂 https://www.tipranks.com/analysts/colin-rusch Wymowne też, że jego rekomendacja dla Tesli z przed 11 dni to mimo wszystko „Hold”.

  146. Mam takie małe pytanie, jak liczą dywidendę, za jakiś konkretny okres, za cały rok?
    Czy trzeba kupić ETFy od do i je trzymać a później sprzedać. Dostałem dywidendę za ETFy ale nie wiem jak to policzyli.

    • Nie liczą niczego, tylko wypłacają 100% tego, co przekazują im firmy, które siedzą w portfolio ETF-a. Dlatego dla każdego ETF-a i za każdym razem to będzie inny poziom, który uzależniony jest od decyzji konkretnych spółek. Nie dasz rady tego przewidzieć.

      • OK rozumiem ale chodzi mi o przekazywanie dywidendy do funduszu ETF jak fundusz ustala komu wypłacić ?
        Ustala datę kiedy mamy jego jednostki i na tej podstawie to robi? Ta data to ta sama data co firma ustala, że dla posiadaczy w tym i w tym okresie zostanie wypłacona dywidenda?

        • Mniej więcej. Każdy fundusz raz na rok albo raz na kwartał ustala i publikuje konkretną datę, tzw. ex-divident date. Jeśli kupisz jednostki funduszu przed tą datą, to otrzymasz potem dywidendę za cały poprzedni okres. A jeśli kupisz po tej dacie, to nie dostaniesz nic, dopiero będzie ci się naliczała dywidenda za rozpoczęty właśnie kwartał czy rok.

          Uprzedzę pytanie – nie ma sensu kupować jednostek na dzień przed ex-dividend date tylko i wyłącznie dla samej dywidendy, bo po jej wypłacie kurs akcji trochę spada (firma oddaje w końcu swoją kasę, która znika z ksiąg i z kont). Więc możesz kupić albo przed ex-dividend date i zarobić na dywidendzie, ale stracić zaraz na wartości jednostek, albo kupić po ex-dividend date z rabatem, ale za to bez zarobku na dywidendzie. Wychodzi mniej więcej na to samo, więc nie ma się tym za bardzo co sugerować. Pamiętaj też, że od dywidend pobierany jest od razu podatek u źródła w wysokości 30%.

          A kiedy przypada następny ex-dividend date dla każdego ETF-a możesz sprawdzić np. http://www.etf.com

  147. Fajny artykuł i ciekawy film, ale jakoś mi opcje nie podchodzą. Zagrałem na nich kiedyś z 10lat temu. Nie mogę się do nich przekonać, przeczytam Twoje wszystkie artykuły i zobaczę. Nie ukrywam, że lubię kupić i trzymać trochę opcje nie dla mnie. Zakochałem się w ETFach 🙂
    Te biuro coraz bardziej mi się podoba, szukałem gdzieś zdjęć i demo ale nie widzę a chciałem zobaczyć jak wygląda od środka i czy liczy na bieżąco pozycje, stratę, zyska w USD i w procentach itd.
    Jakaś jest teraz promocja 3$ na cały rok ale chyba dla aktywny.
    Czym nagrywasz film jeśli mogę wiedzieć oraz dźwięk, masz niepowtarzalny głos bardzo przyjemny i profesjonalny, no i jakbyś siedział w wyciszonym pokoju albo w studio 🙂

    • Hej, cieszę się, że tekst przypadł do gustu. Opcje to potężne narzędzie, jeśli raz załapie się już sposób w jaki są wyceniane, bo to jest jednak podstawa, żeby zrozumieć całe to time value i implied volatility.

      Ta aktualna promocja na Sogo (transakcje po 3$ przez 12 miesięcy) zostanie aktywowana jak przelejesz do nich min. 10 000$. I tak, na platformie jest na bieżąco aktualizowane podsumowanie wyników portfela (procentowe i kwotowe).

      A co do wideo, to screencast z białej tablicy nagrywam apką Doodlecast Pro na iPada, natomiast dźwięk po prostu przez mikrofon Blue Yeti z popfiltrem plus potem normalizer, limiter i kompresor w Adobe Audition. Żadna magia, ale dzięki za miłe słowa 🙂

      • Nie przepadam za instrumentami finansowymi czasowymi, może kiedyś, na razie poczytam i zagram jak będę pewny.

        Co do nagrań, po prostu podchodzisz profesjonalnie i to jest fajne.

      • a ile ta korekta może być parę dolarów, warto czekać? Jak spadnie to ile 4$ maks?
        Ten rynek może być ciekawy pod koniec roku lub w przyszłym.

        • Może i tak, ale ja lubię wchodzić w transakcje, które mają charakter unikalnej okazji, gdzie występuje jakiś totalny rabat, natomiast tutaj jeszcze tego nie widzę.

          A ten rynek to będzie ciekawy nie przez kolejny rok, tylko przez kolejnych 30 lat 🙂

          • A, no to pewnie masz rację. Ja tam czekam cierpliwie na lepszą cenę, kiedykolwiek by ona nie nadeszła, a póki co zadowalam się premią z wystawiania PUT-ów 🙂

          • A co to jest lepsza cena według Ciebie i do ilu może spaść?
            24$ czy 18$ ? może inna?

          • Nie patrzę kwotowo, tylko wskaźnikowo. Teraz P/B jest na poziomie 2.5, a P/E na 18, to dla mnie za drogo. W dodatku oscylatory pokazują wykupienie. Ja mam PUT-y wystawione z poziomami 24, 22 i 20. Więc przy cenie 24$ pewnie zacznę po trochu skupować.

          • Dzięki za info mi wygląda na początku (jeśli spadnie) na 24$.
            Faktycznie patrząc na P/B i P/E to trochę się na dzisiaj zaczęło drogo robić, choć w dłuższej perspektywie nie jest tak drogo.
            Ja na razie koncentruję się na surowcach rolnych.

  148. Czy jest jakaś polska platforma lub dom maklerski w którym możemy zainwestować w ETF TAN lub inny związany z odnawialnymi źródłami energii?

    • Jasne. ETF-y wymienione w tekście (TAN, FAN, ICLN, LIT) są dostępne, np. przez platformę Bossa.pl należącą do Banku Ochrony Środowiska albo przez Degiro. Obaj brokerzy działają w Polsce. Zerknij tutaj po więcej infor