Inwestowanie w czasach zarazy – cztery spółki dla osób lubiących spekulację

Giełdowa przecena wywołana strachem o rozprzestrzenianie się chińskiego wirusa stworzyła ostatnio kilka ciekawych okazji inwestycyjnych. Przynajmniej, jeśli chodzi o pojedyncze spółki, bo szerokie indeksy ciągle pozostają mocno przewartościowane. W otchłani zawyżonych wycen cały czas można jednak znaleźć potencjalnych kandydatów do spekulacji. Oto cztery nowe firmy, które ostatnio trafiły do mojego portfela. 

Nie wiem czy to już definitywny koniec paniki związanej z rozprzestrzenianiem się wirusa. Nie wiem czy to już jest ten jeden jedyny i najlepszy moment, żeby zacząć skupować poobijane akcje. Nie wiem czy ten kilkutygodniowy globalny przestój produkcji, turystyki i zakupów na trwałe odbije się w sprawozdaniach finansowych spółek.

Wiem za to, że kilka całkiem dobrych akcji jest dzisiaj do kupienia z kilkunastoprocentowym rabatem w stosunku do ich wyceny jeszcze z początku tego roku. Wiem też, że na giełdzie jest już tak, że każdy chciałby kupować spółki po dobrych cenach, ale nikt nie chce, żeby kursy spadały. Wiem także, że jedno bez drugiego jest niestety niemożliwe. 

Dlatego uważam, że mamy dzisiaj całkiem dobry moment, żeby włożyć do portfela kilka papierów, które ucierpiały w efekcie chińskiej grypy, bo… jest to okazja równie dobra jak każda inna.


Trip.com Group Ltd. (NYSE: TCOM)

Chiński gigant sektora podróżniczego. Firma oferuje sprzedaż biletów lotniczych, pośrednictwo w rezerwacji hoteli, organizację wycieczek grupowych i obsługę podróży służbowych. Spółka zatrudnia czterdzieści pięć tysięcy osób i sto procent przychodu generuje na terenie Chin. 

W ciągu dwóch najgorszych styczniowych tygodni akcje Trip.com zostały przecenione o 20%. Dzisiaj wygląda na to, że kurs zaczął już odbijać, ale według prognoz analityków w dalszym ciągu mamy jeszcze około 18% potencjału do wzrostu. 

Przychody spółki pęcznieją regularnie, podobnie jak prognozy na kolejne lata. Niepokoić mogą spadkowe rewizje, ale biorąc pod uwagę to, jak bardzo przyszłościowa jest to branża, o dopływ klientów nie ma się tu za bardzo co martwić. 

Liczba chińskich turystów na świecie cały czas rośnie, podobnie jak udział tego sektora w gospodarce Chin, który w perspektywie ośmiu najbliższych lat powinien stanowić już 13% chińskiego PKB. 

Patrząc na wycenę spółki metodą przychodową, okazuje się, że obecność wskaźnika P/S w okolicach poziomu 4 jak do tej pory sygnalizowała dobre momenty na zakup akcji (2009, 2012, 2018 rok).


Booking Holdings Inc. (NYSE: BKNG)

Skoro jesteśmy już przy temacie branży turystycznej, to warto przyjrzeć się także amerykańskiemu konkurentowi Trip.com, czyli firmie Booking Holdings Inc. Spółka z Connecticut nie ucierpiała tak bardzo w ostatnim czasie, ale mimo tego jej akcje zaliczyły ostatnio dwunastoprocentową korektę.

Booking jest typową spółką z kategorii „growth” i przy okazji stanowi najsilniejszą propozycję z całego sektora. Zyski netto są bardziej niż przyzwoite i właściwie nie ma im niczego do zarzucenia. Na plus trzeba zaliczyć to, że mimo kiepskiego ostatnio sentymentu w branży podróżniczej, EPS-y na ten rok nie zostały nawet specjalnie obniżone.

Nieco gorzej sytuacja wygląda w kwestii przychodów, bo ambicje Bookinga zostały w 2019 roku ostro przycięte przez spadające prognozy. Jednak wraz z zeszłorocznymi rewizjami korektę zaliczył także kurs akcji, a więc można uznać, że sytuacja wróciła do normy.

Dlaczego uważam, że to dobra okazja inwestycyjno-spekulacyjna? Ponieważ nawet bez uwzględnienia potencjalnie wyższych przychodów w kolejnych latach, obecny wskaźnik P/S sugeruje już teraz, że mamy tutaj do czynienia z relatywnym niedowartościowaniem kursu akcji w stosunku do historycznych odczytów.


Starbucks Corp (NYSE: SBUX)

Co wspólnego z grypą ma największa na świecie sieć kawiarni rodem z Seattle? Setki zamkniętych lokali na terenie Chin. Zamknięte lokale to przychody utracone raz na zawsze. Dziesięcioprocentowa korekta na akcjach jest zatem jak najbardziej uzasadniona. W związku jednak z tym, że sprzedaż Starbucksa w Chinach odpowiada ledwie za niecałych kilkanaście procent przychodów, warto pomyśleć o wykorzystaniu tego rabatu do zakupu. Fundamenty mówią tu bowiem same za siebie.

Żeby zbytnio się nad nimi nie rozwodzić, tak wygląda sprzedaż:

To są zyski netto:

Jeśli chodzi o zyskowność spółki nie ma więc żadnych wątpliwości, że jest to dobry kandydat na inwestycję. Co jednak z wyceną Starbucksa?

Powyższy obrazek oznacza, że patrząc na wycenę metodą przychodową można stwierdzić… nie jest ani tanio, ani drogo. Spółka wyceniana jest w okolicach normy. Dzisiaj to dobry wynik.

Co innego metoda zyskowa, która mówi, że akcje w stosunku do swojej historii są droższe niż tańsze, ale za to w porównaniu do innych spółek z podobnej branży, Starbucks okazuje się dzisiaj najbardziej łakomym kąskiem.

A jakie zdanie mają analitycy giełdowi? Takie samo, co P/S, czyli jest… normalnie. Spółka nie jest ani przewartościowana, ani niedowartościowana.

Przy takim braku zerojedynkowych wniosków odnośnie wyceny, najlepszą rzeczą, którą można zrobić, jest… wystawienie opcji PUT na zakup akcji po delikatnie lepszej cenie niż obecna. Jeśli ktoś natomiast nie może sobie pozwolić na handel pakietem stu jednostek, to polecam przynajmniej wejście tutaj na dwie lub trzy raty.


Melco Resorts & Entertainment Ltd. (NYSE: MLCO)

Jeden z największych operatorów kasyn i hoteli w chińskim hazardowym eldorado, czyli w Makao, które jest azjatyckim odpowiednikiem Las Vegas. Firma pochodzi z Hongkongu, zatrudnia ponad dwadzieścia jeden tysięcy osób i prawie 90% zysku generuje poprzez hotele i kasyna działające w Makao, a pozostałych 10% przez oddziały na Filipinach. 

Akcje spółki bardzo mocno ucierpiały po informacjach o ograniczeniach w podróżowaniu i o tymczasowym zaprzestaniu wydawania Chińczykom wiz wyjazdowych przez tamtejszy rząd. Brak turystów w Makao z pewnością wpływanie na niższe przychody Melco Resorts, ale…

Nawet pełne trzy tygodnie przestoju i brak jakichkolwiek wpływów przez ten czas oznaczałyby utratę około 17% przychodów. Od swojego szczytu z 16 stycznia tego roku, akcje Melco spadły właśnie o około… 17%, co sugeruje, że wpływ wirusa został już zdyskontowany w cenie. Podobnie jak w prognozach analityków odnośnie zysku na ten rok, które błyskawicznie zostały zrewidowane. 

Mimo negatywnych rewizji na najbliższy czas, co nie powinno nikogo dziwić w obecnej sytuacji, prognoza zysku netto na kolejne dwa lata mówi dalej o pięćdziesięcioprocentowym wzroście. Nawet po dalszych potencjalnych rewizjach, które pewnie niedługo się ukażą, mamy tutaj zatem ciągle spory bufor bezpieczeństwa.

Po ostatnich cięciach szacowane przychody na ten rok stoją co prawda w miejscu, ale w perspektywie dwóch kolejnych lat powinny wzrosnąć o około 17%. To oczywiście przy założeniu, że ograniczenia w podróżowaniu faktycznie zostaną wkrótce zniesione.

Dwa powyższe obrazki nie są co prawda oszałamiające, ale biorąc pod uwagę przyzwoitą dynamikę wzrostu, obecna wycena zarówno metodami zyskowymi jak i przychodowymi wykazuje poziom naprawdę znacznego niedowartościowania akcji.  

Podobnego zdania są także analitycy, według których istnieje obecnie prawie pięćdziesięcioprocentowy spread pomiędzy ceną docelową akcji a ich ostatnim kursem zamknięcia z 6 lutego 2020 roku. 

Mimo dobrych fundamentów, zakup tych akcji ma jednak bardziej znamiona spekulacji niż inwestycji. Teza jest dość silna, bo zapotrzebowanie na hazard i hotele jest stare jak świat i trudno spodziewać się, żeby tymczasowe ograniczenia w podróżowaniu miały tu cokolwiek zmienić. W dodatku firmy w Makao posiadają praktycznie monopol na swoje usługi, ponieważ tego typu przedsięwzięcia na terenie Chin są nielegalne. 

Z drugiej strony mamy tu do czynienia z bardzo dużym ryzykiem, bo rozwój chińskiego wirusa jest czymś, czego analitycy przewidzieć nie potrafią. Drugim zagrożeniem jest ewentualny powrót napięć i eskalacja niepokojów na ternie Hongkongu będącego wrotami, przez które przechodzą osoby udające się promem do Makao. 

Jak duże ma to znaczenie dobrze było widać podczas ostatnich protestów, które spowodowały de facto blokadę miasta. Akcje Melco spadały wtedy o 50%, żeby chwilę później w ciągu kilku miesięcy odbić o 70% i uformować nowe szczyty. I to właśnie miałem na myśli mówiąc, że bardziej mamy tu do czynienia ze spekulacją niż inwestycją. 

Z trzeciej jeszcze strony, dobra dywersyfikacja portfela i relatywnie mała ekspozycja na tego typu spółki nie powinny wywołać specjalnego spustoszenia w portflio, nawet gdyby sytuacja rozwinęła się nie po naszej myśli.

O tym, co to znaczy relatywnie mała ekspozycja i jak ustalić optymalną wielkość pakietu poszczególnych akcji, pisałem więcej w tym artykule: https://www.tradingforaliving.pl/ile-spolek-do-portfela/

O tym, jak poprzez odpowiednią dywersyfikację ograniczyć ryzyko wynikające z inwestycji w ryzykowne aktywa, pokazywałem w trakcie tego webinaru: https://www.tradingforaliving.pl/zarzadzanie-ryzykiem-na-gieldzie-live/

Oceń post

Udostępnij post

  • Transakcje dnia
  • Filmy edukacyjne
  • Instruktaże Wideo